Napisane przez: Macu | Luty 25, 2012

Symboliczne zwycięstwo. QPR 0-1 Fulham.

Flaga Fulham ponownie załopotała na Loftus Road

Historia piszę się z każdą chwilą – z każdym wypowiedzianym słowem i z każdym wziętym oddechem.  Siatka mających właśnie miejsce wydarzeń oplata naszą planetę, tworząc niezwykle gęsto utkaną strukturę. I właśnie ilość istotnych informacji, natłok wydarzeń powodują,  że tylko niektóre będą mogły być zapamiętane i wspominane w przyszłości. O ile oczywistym jest, że w pamięć zapada nam to, co obfituje w ważne, bądź pod innym względem wyjątkowe czyny,  o tyle wydarzenia symboliczne w swojej naturze są mocno podstępne. Bo często mniej istotne jest co się stało, a większe znaczenie ma ich wydźwięk ideologiczny, przekaz jaki niosą w świat . Przykładowo, podczas drugiej wojny światowej zdobycie Iwo Jimy miało dla Amerykanów dość duże znaczenie strategiczne, ale dzięki słynnemu zdjęciu przedstawiającemu żołnierzy zatykających na wyspie flagę USA, wydarzenie to nabrało głównie znaczenia symbolicznego i propagandowego. Do podobnej kategorii można zaliczyć sobotnią derbową potyczkę z Queens Park Rangers (tak, przejdę w końcu do futbolu). Może był to typowy mecz BEZ historii, który się ciągnął i dłużył, pozbawiony większej ilości rzeczonych czynów wyjątkowych. A jednak dla kibiców Fulham ostatni gwizdek sędziego Dowda przyniósł nieopisywalny przypływ radości i dumy,  a sam mecz został na długo zapisany na twardych dyskach znajdujących się w głowach kibiców. Bowiem spotkanie niewybitne pod względem sportowym, było wręcz przepełnione symboliką i różnego rodzaju smaczkami. By już nie rozwodzić się na tematy, które poruszaliśmy w zapowiedzi, akapit ten skwituję stwierdzeniem, że wczoraj na Loftus Road Fulham zatknęło swoją zwycięską flagę, a na powiewającej w wietrze tkaninie można było dojrzeć napisane niestaranną ręką słowa:  Zamora, Hughes, derby i ambicja.  A żołnierzem, który wbij ją w ziemię był nie kto inny jak Paweł Pogrebniak.

Samba niepiłkarska

Martin Jol znakomicie zdawał sobie sprawę jakże duże znaczenie ma potyczka z QPR dla kibiców i wszystkich związanych z klubem.  Od samego początku ofensywne ustawienie the Cottagers, z dwoma napastnikami, wysyłało do gospodarzy jednoznaczną wiadomość: grany o zwycięstwo, jeńców nie bierzemy. W pierwszej jedenastce znalazło się aż pięciu zawodników typowo ofensywnych (Pogrebniak, Johnson, Ruiz, Dempsey, Debmbele), choć ten ostatni ponownie został osadzony głęboko w środku pola, z zadaniami defensywnymi. Tak oto, Holenderski szkoleniowiec mierzył nie tylko w pokonanie lokalnego rywala, ale także w odniesienie pierwszej od czasu październikowej potyczki z Wigan (0-2) wyjazdowej wygranej. No i Fulham zaczęło ten mecz wyśmienicie, wykorzystując niemal każdą słabość obrony zespołu Sparky’ego (który ponoć stracił swój połysk).  Już w czwartej minucie AJ trafił do siatki Kenny’ego, wprowadzając 4-tysięczny kontyngent przyjezdnych kibiców the Whites w stan ekstazy.  Jednak sędzia, zresztą słusznie, dopatrzył się ofsajdu. Nie minęło kilka minut, a goście byli już oficjalnie na prowadzeniu. Pewnie każdy chciałby zobaczyć minę Bobby’ego Zamory, kiedy oznaczony numerem 7 na czarnej koszulce Paweł Pogrebiak wpakował piłkę do siatki the Rs, po kapitalnej akcji i podaniu pięta Dembele. Był to drugi gol następcy Zamory w drugim kolejnym meczu, który, o tak,  w symbolicznej scenie, pobiegł celebrować gola do fanów z Craven Cottage i został wchłonięty przez tłum. Jeżeli w rywalizacji ze Stoke Rosjanin przeszedł swój chrzest, derbową bramkę strzeloną na oczach swojego poprzednika chyba należy już porównać do ślubu. Blond włosy Rosjanin z miejsca stał się ulubieńcem kibiców, i mało jest takich, którzy nie są zainteresowani przedłużeniem półrocznego kontaktu z byłym snajperem Zenita. Pogrebniak nie jest może idealną kopią swojego poprzednika, nieco gorzej gra w powietrzu, nieco gorzej zgrywa piłki, ale w jednym zdecydowanie go przewyższa – ambicją i wolą walki. Mam nadzieję, że Paweł nie obrazi się na mnie, jak porównam go do nieustraszonego czerwonoarmisty. Wracając do spotkania, Fulham kontynuowało swoją dominację, a kiedy Dempsey doszedł do dogodnej sytuacji strzałowej kilka minut później, można było mieć nadzieję, że the Hoops czeka kolejne lańsko ze strony podopiecznych Jola. Niestety, Amerykanin z typowej dla siebie pozycji w sposób nietypowy pomylił się. Gra gości mogła się jednak podobać, potrafili oni składnie wyjść podaniami z własnej strefy obronnej i konstruować bardzo groźne kontrataki. Dla QPR sytuacja uległa pogorszeniu po nieco ponad pół godziny gry. Debiutujący w zespole Samba Diakite może i ma zadatki na bycie wyróżniającym się środkowym pomocnikiem, ale wpierw musi nabrać nieco ogłady i przyzwyczaić się do tempa gry w Premier League. Malijczyk od pierwszych sekund skrzętnie pracował na to, by zostać przedwcześnie wysłanym do szatni, a po 5-6 faulach, z których niemal każdy był na pograniczu żółtej kartki, Phil Down dużego wyboru nie miał i musiał gracza Rangers z boiska wyrzucić. Paradoksalnie, od momentu kiedy gospodarze zaczęli gracz ze stratą jednego piłkarza, ich poczynania zaczęły wyglądać lepiej. Defensywa Fulham od samego początku nie sprawiała wrażenia jakoś specjalnie solidnej jednostki, ale dopiero końcówka pierwszej połowy zaczęła tę słabośćobnażać. Nagle gospodarze nieco spuścili z tempa, a Taarabt i spółka zaczęli powodować coraz większe zagrożenie pod bramką Schwarzera. Zwłaszcza groźnie było w bocznych sektorach boiska, gdzie nie najlepiej radzili sobie Kelly i Riise. Na pocieszenie mogę dodać, że w pojedynku Zamory z Hangelandem, to kapitan Norwegii okazywał się być zdecydowanie lepszy i przez cały mecz skutecznie powstrzymywał swojego byłego klubowego kolegę. Dobra, ale dość gadania, czas na drugą połowę. A za nią piłkarzom Fulham należy się ostra bura. Z okazałego początku meczu nie pozostało już nic, a grający w przewadze the Cottagers cofnęli się głęboko do obrony i z rzadka wyprowadzali jakąkolwiek akcję. Z zasady ograniczali się do wykopania piłki na połowę rywala. Co prawda QPR nie najeżdżało na bramkę Schwarzera niczym tatarscy wojownicy, ale kilka niezłych okazji padło udziałem graczy Hughesa. Fulham odgryźć się nie potrafiło, a Martin Jol wprowadzał coraz to bardziej defensywnie usposobione zmiany. Z boiska wiało nudą i kopaniną rodem z the Championship. Wreszcie, serca zadrżały fanom the Whites, kiedy w 83 minucie świetna prostopadła piłka przeszła do Wrighta-Phillipsa. Pozostający bez bramki w barwach QPR Anglik uderzył nieźle, ale genialna interwencja Schwarzera uchroniła gości przed golem. Jedyne co pozytywne w grze Fulham w drugiej połowie to końcówka. Pomni wydarzeń we wcześniejszych meczach i dużej ilości bramek straconych w ostatnich sekundach, the Whites odsunęli grę od własnej połowy i uniemożliwili the Rs grę na aferę. Przed niespodziewaną szansą stanął nawet Dickson Etuhu, który choć niepodobny do Mojżesza, ujrzał jak obrona QPR rozstępuje się przed nim niczym Morze Czerwone. Nigeryjczyk jednak nie zdołał pokonać Kenny’ego, strzelając nieco koło słupka.  Szczęśliwie, kilkadziesiąt sekund później nie miało to najmniejszego znaczenia, podobnie jak przebieg całego meczu. Sędzia zagwizdał po raz ostatni, a Fulham triumfowało po raz drugi w tym sezonie w lokalnych derbach. Na stadionie na którym przecież Fulham niegdyś grało ponownie zawisła flaga drużyny z Craven Cottage. Jednak tym razem smak zwycięstwa i rewanżu był szampańsko słodki.

QPR trafione, teraz operacja górna część tabeli

W teorii zarządzania, która zawsze zaskakiwała mnie swoją oczywistością, jakaś mądra głowa wyróżniła cele krótkoterminowe i długoterminowe. Jednym z tej pierwszej grupy celów Fulham było pokonanie QPR w derbach. Choć potyczka ta nie mogła przynieść graczom the Cottagers więcej niż trzy punkty, w sferze poza matematycznej miała niebagatelne znaczenie. Wlała w serca kibiców olbrzymią dozę dumy i radości, a przede wszystkim, zmobilizowała i zobligowała ich do wspierania zespołu już do końca sezonu. To nic, że mecz był anonimowy i gdyby przeciwnikiem nie byli Rangersi, pewnie za tydzień nikt by o nim nie pamiętał. Fani wielce pragnęli tego zwycięstwa, a że znacząco mogło się ono przyczynić do osiągnięcia celu długookresowego, tym lepiej. A cóż nim jest? Finisz w górnej części tabeli. Plan jak najbardziej realny, choć wymagający jeszcze dużo pracy, zwłaszcza nad grą obronną. O ile w ataku sytuacja wygląda coraz lepiej, a Pogrebniak z miejsca stał się istotnym elementem tej formacji, o tyle słaby jak na Fulham bilans bramkowy (-4) jest znaczącym powodem do zmartwienia. Na pocieszenie można dodać, że nadchodzące mecze domowe z Wolves, Swansea i Norwich dają perspektywy na kolejne punkty i nadzieęe na kangurzy skok do górnej części tabeli. Tymczasem Mark Hughes, Bobby Zamora i ich Queens Park Rangers będą musieli nie żałować pazurów by utrzymać się nad kreską.

Pogo wpada w ręce kibiców Fulham. Jego gol dał zwycięstwo w derbach.

About these ads

Odpowiedzi

  1. No to Bobby dostał po tyłku za zdradę :D A ty Macu nie wierzyłeś w Pawła.

  2. Na obronę mam, że nie byłem sam. :) Co prawda Paweł pewnie nie utrzyma tej skuteczności, ale ogólnie prezentuje się bardzo pozytywnie.

  3. Dostał Bobby, ale przede wszystkim dostał Mark Leslie Judasz Hughes :D po tym, jak w styczniu wydawało się, że piłka jest po jego stronie, że może coś stworzyć w QPR poniekąd naszym kosztem, teraz wszystko -od momentu jak chlapnął o naszym braku ambicji, po jego mocarstwowe zapowiedzi po objęciu QPR – wygląda jak dobra komedia zrobiona specjalnie dla nas.

    Bobby to w ogóle czuł się chyba wczoraj jeszcze jak piłkarz Fulham, niewidoczny, nie robił (bądź nie potrafił zrobić) żadnej krzywdy, nawet tę setkę kiedy był na spalonym zmarnował nieprawdopodobnie.

    Co do Pawła, chyba u nikogo z nas nie było wielkiego entuzjazmu. Pisalem, że pamiętam go jako świetnego zawodnika z Zenitu, ale z drugiej strony, liczyło się to co tu i teraz, a staty w Stuttgarcie miał kiepskie. Do tego, całe to napalanie się na Barriosa, przez które Pogo przyszedł trochę bez echa. Kiedy tylko temat Barriosa zupełnie opadł, kiedy o wszystkim zapomnieliśmy, wtedy jednak każdy na dobre zainteresował się Pawłem i bardzo niecierpliwie wyczekiwał jego debiutu. I spisuje się kapitalnie. Rzeczywiście, jego pracowitość to jest coś, czego mógłby Zamorę uczyć. Pewnie jest w tym głównie chęć wyjazdu na Euro, ale też widać, że gra w Anglii była jego małym marzeniem, czuje tu się jak ryba w wodzie.

    Minusowy bilans bramkowy – chciałbym, abyśmy mieli tylko takie zmartwienia :-)

    Klimatycznych foteczek ciąg dalszy – uwielbiam je. Będzie co wspominać.
    http://i39.tinypic.com/2n3nnr.jpg
    http://i41.tinypic.com/2u9phq8.jpg

  4. Zapytanie .
    Od jakiegoś czasu na pocztę podsyłany jest mi spam sygnowany stroną Fulham.pl oraz adresem zawierającym cartmanffc@….. nie mający nic wspólnego ze sportem,klubem itp.
    Co jest grane ?

  5. Kriss – niestety, nie mam pojęcia. Nie jesteśmy w żaden sposób związani ani z fulham.pl (choć niedawno jakaś osoba zachęcała tutaj, byśmy kupili tę domenę, ale odmówiłem), ani z niejakim cartmanem. Co złego, to nie my. Być może jacyś “sympatyczni” ludzie wykradli nam bazę maili użytkowników bloga i rozsyłają teraz spam niby związany z Fulham…

  6. Jak do tej pory Pawelkowi idzie nawet dobrze,chodz na poczatku jego przyjscie do nas potraktowalem ze to jakis nastepny szrot to musze napisac ze podoba mi sie jego walka i serce do grania.Juz nie dlugo bedzie musial pokazac naprawde swoje umiejetnosci przede wszystkim na wyjazdach z tymi wielkimi,nie mniej zycze mu zeby mu poszlo jak najlepiej.

  7. Cookie, jakie inne zmartwienia masz na myśli? No chyba, że chodzi Ci o sprawy wielkiego kalibru, typu, co po Al-Fayedzie? :P

    Kriss —> Tak jak napisał Cookie, ten spam to na pewno nie od nas. O ile się nie mylę, to jest mail Radara? Tak mi się zdaje. Nie możesz tego jakoś zablokować przez ustawienia skrzynki?

    Jeszcze co do QPR, to mimo wszystko pewnie się utrzymają. Jednak wzmocnienia poczynili dość znaczące i sensowne, trener, co by o nim nie mówić, też zna się na rzeczy. Tak jak Cookie pisał, w sumie my nie powinniśmy nic przeciwko temu, nie dość, że nadal będziemy grali cztery mecze derbowe z prawdziwego zdarzenia, to jeszcze, jak na razie, QPR wydaje się niezłym dostarczycielem punktów. ;)

    BTW, na Eurosporcie wprowadzili tabelę meczów wyjazdowych, domowych, pokazującą najlepszą obronę i atak. (http://uk.eurosport.yahoo.com/football/premier-league/away-record.html)
    Zgodnie z moimi przewidywaniami, pod względem strzelonych i straconych goli, jesteśmy idealnie w środku. Mecze domowe, standardowo bardzo wysoka. Mecze wyjazdowe, standardowo bardzo nisko. :D Gdyby nie nasze zwycięstwo z QPR, byłby piękny dół tabeli. :D Generalnie, tutaj żadnych nowości nie mamy. No może prócz pogorszenia się naszej obrony.

  8. Macu, nawiązałem do Twoich słów w relacji, że minusowy bilans to “znaczący powód do zmartwienia” :-)

    Jeśli chodzi o QPR, z zewnątrz wygląda to faktycznie tak, że z takim składem i trenerem po prostu nie mogą spaść, ale przecież mieliśmy Leeds, West Ham, Newcastle, znowu West Ham (Portsmouth chyba też da się tu przypisać). Widzieliśmy jak grali z nami przez pierwsze pół godziny, kiedy rozstrzygnął się wynik, totalna degrendolada, zero zrozumienia. Przegrywają kluczowe spotkania, a terminarz mają wybitnie ciężki. Pomimo dużych wzmocnień mają też wciąż słabe tyły, a to od tego powinno się budować ekipę – Blackpool wciąż grałoby w PL, gdyby nie amatorzy na obronie.

    Co do tabeli, wszystko faktycznie wraca do “normalności” i niech będzie już chociaż tak. W jednym momencie sezonu graliśmy słabiutko u siebie a więcej punktów zdobywaliśmy na wyjeździe (czyt. wszystko remisowaliśmy) – to co jest obecnie jest znacznie ważniejsze. Jol ustawia sobie w wywiadach managerski priorytet jeśli chodzi o mecze na wyjeździe, ale widzieliśmy z QPR, jak wiele zmienia po prostu obecność tysięcy naszych na trybunach. To ma wielki wpływ na motywację zawodników. Najważniejsze są jednak wyniki na CC, to mecze domowe dają bądź nie dają utrzymania klubom, a punkty wyjazdowe to dodatkowy luksus (wyjątek: WBA :P).


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: