Dzisiejsze popołudnie zapowiada się na jedno z najbardziej urokliwych, jakie uświadczą w tym sezonie kibice zgromadzeni na Craven Cottage. Przy akompaniamencie wspaniałej pogody, jaką od kilku dni obdarza nas budząca się do życia Matka Natura, pojedynek nad brzegiem Tamizy stoczą prowadzone przez orędowników ofensywnego futbolu Fulham oraz Swansea City. Jako, że oba zespoły nie są wplątane w walkę ani o europejskie puchary, ani o utrzymanie, powinno być jeszcze mniej strategicznie i bardziej beztrosko.
Wprawdzie jeszcze tydzień temu, rozmarzeni przez trzy zwycięstwa z rzędu kibice The Whites mieli nadzieję na udany pościg za miejscem dającym kwalifikację do Ligi Europy, jednak poniesiona w przeciętnym stylu porażka na Villa Park kazała pogodzić się z faktem, że wyjazdowej rewolucji, niezbędnej, by myśleć o pierwszej siódemce ligi, najpewniej nie będzie. Nie znaczy to jednak, że Fulham nie ma szans na realizację podstawowego celu, jakim, corocznie, jest ukończenie sezonu w górnej połowie tabeli Premier League. Do tego, wystarczyć może utrzymanie imponującej formy domowej (6 zwycięstw w 8 ostatnich ligowych pojedynkach) i regularne punktowanie przyjezdnych na Craven Cottage. Identyczny cel przyświeca beniaminkowi ze Swansea, choć w południowej Walii, przedsezonowe założenia były zapewne zgoła inne. “Łabędzie” są absolutną rewelacją obecnych rozgrywek, urzekając rzesze sympatyków piłki nożnej atrakcyjnym, opartym na boiskowej dominacji stylem gry. Według niedawno opublikowanych rankingów, podopieczni północnoirlandzkiego romantyka futbolu – Brendana Rodgersa – są szóstą najlepiej podającą drużyną Europy (!), przegrywając w aspekcie procenta celności podań jedynie z kontynentalnymi gigantami – Barceloną, Realem Madryt, Bayernem Monachium, Manchesterem City oraz Chelsea. Playmaker The Swans, Leon Britton, jest natomiast absolutnym liderem, jeśli chodzi o wyniki indywidualne – ze skutecznością podań na poziomie 93%, czyni to lepiej, niż sam Xavi Hernandez. Walijczycy są przy tym zespołem bardzo efektywnym, konsekwentnie powiększającym dorobek punktowy. Po małym zawahaniu formy w lutym i dwóch porażkach z rzędu, po których niektórzy wieszczyli możliwość pójścia przez “Łabędzie” klasyczną drogą beniaminka i kryzysem zwieńczonym spadkiem z ligi, The Swans najpierw ograli na wyjeździe zespół Wigan, a tydzień temu sprawili kolejną w tym sezonie sensację, bijąc w twierdzy Liberty Stadium (jedynie dwie porażki w 14 spotkaniach) miliarderów z Manchesteru City. Przed dzisiejszym meczem, przyjezdni z półwyspu Gower meldują się w tabeli tuż pod Fulham, na 11. miejscu, z tą samą liczbą 36 punktów i jedynie gorszym bilansem bramkowym. Mimo niedawnej wygranej na DW Stadium, mankamentem The Swans jest dyspozycja wyjazdowa – “Łabędzie” zdobyły poza domem tylko 12 oczek (bilans 3-3-8), ledwie jeden więcej od klubu-synonimu fatalnej gry “w delegacji”, którego z nazwy nie trzeba chyba przedstawiać.
Nastroje w obozie owego zespołu są dobre – Martin Jol zakomunikował, że, oprócz stałych nieobecnych – Zdenka Grygery oraz Steve’a Sidwella – z gry w dzisiejszym spotkaniu wykluczony jest jedynie Orlando Sa. Do dyspozycji managera Fulham powrócił Aaron Hughes, zaś w optymalnej kondycji znajduje się już Mahamadou Diarra – istnieje spore prawdopodobieństwo, że przynajmniej jednego z nich zobaczymy w wyjściowym składzie The Cottagers.
Przewidywane składy:
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Hughes, Senderos, Hangeland, J. Riise – Ruiz, Murphy, Dembele, Dempsey – Johnson, Pogrebniak
Kontuzje: Sa, Sidwell, Grygera
Swansea (4-3-3): Vorm – Rangel, Williams, Caulker, Taylor – Britton, Sigurdsson, Allen – Routledge, Graham, Sinclair
Niepewny: Orlandi
Zawieszony: Dyer
Kontuzje: Agustien, Bodde

Danny Murphy i Leon Britton - kto będzie królem środka pola w dzisiejszym starciu?




























Urocze widowisko się szykuje, żałuję, że nie będę mógł być jego świadkiem. Za zapowiedź na ostatnią chwilę przepraszam, niestety czasu ostatnio jak na lekarstwo.
COYW!
Przez: cookie w Marzec 17, 2012
o 14:42
Mam nadzieję, że nasi strzelą kilka goli
COYW!
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 14:50
Jak sądzicie czy można twierdzić że to nasz nowy nabytek ?
http://hammyend.com/index.php/2012/03/yilmaz-close-to-finalising-fulham-move/
Przez: Kriss w Marzec 17, 2012
o 15:02
http://www.fulhamfc.premiumtv.co.uk/page/LiveCommentary/0,,10415,00.html
to jest radiowy komentarz? łomatko.
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 16:00
reklamowali to tak, jakby to była relacja TV, co za szuje.
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 16:01
jak widać, zadania defensywne Moussy poszły się dziś kochać. i dobrze.
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 16:04
Oglądam pierwszy mecz Fulham od miesiąca i co? Pantsil biega w środku pola. :O
Przez: Krzysiek EM w Marzec 17, 2012
o 16:24
ale nuda.
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 16:27
buhahaha, no jak oni tego nie strzelili
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 16:29
pierdolę, nie oglądam już tych patałachów. 0-1
Przez: stevenson w Marzec 17, 2012
o 16:36
Ale beznadzieja. Zdążyłem tylko na drugą połowę, ale to co widzę kompletna żenada. A o co chodzi z tym składem to zupełnie nie wiem. I nie mam już wcale na myśli tego biednego Kelly’ego, a tę olbrzymią dziurę w środku pola i brak skrzydłowych.
Przez: Macu w Marzec 17, 2012
o 17:41
A myślałem ,że nic mnie już w obecnym Fulham nie zdziwi. Istni Robin Hoodzi.
Przez: Krzysiek EM w Marzec 17, 2012
o 17:43
@Kriss – faktycznie są bardzo pozytywnie nastrajające plotki odnośnie tego Yilmaza z Trabzonu, jednak nie wierzę że nie będzie nas czekać zacięta rywalizacja z innymi klubami o tego zawodnika. A wtedy wyniki takie jak wczoraj, brak kwalifikacji do europejskich pucharów, raczej nie skłonią go do przejścia tutaj…
Przez: cookie w Marzec 18, 2012
o 16:38