Napisane przez: Macu | Kwiecień 29, 2012

Przepis na cottagers w sosie toffee. Everton 4-0 Fulham.

Tak. Moje rozważanie dotyczące Ligi Europejskiej można wyrzucić do kosza wraz ze wczorajszą gazetą i niezjedzoną kanapką. Bynajmniej nie chodzi wcale o to, że zarysowałem nieprawdziwy obraz, jakoby siódme miejsce miało dawać awans do tychże rozgrywek. Jak uświadomił mnie redaktor Cookie, rozstrzygnięcia na innych frontach powodują, że jest to scenariusz wielce nieprawdopodobny, czy nawet niemożliwy. Cała ta skomplikowana matematyka traci jednak na znaczeniu wobec wczorajszej klęski na Goodison Park. The Toffees po raz kolejny przez gardziel przejść nie chcieli, a wręcz przeciwnie, sami z uśmiechem na ustach schrupali gości z Londynu. Jedenasty raz rzędu. Czterema gryzami. I tak oto to siódme miejsce okazało się tylko mrzonką.

A jaka jest recepta na wielce żenującą porażkę?

- Należy wziąć najbardziej doświadczonego zawodnika drużyny, mózg zespołu i posadzić go na ławce. W środku pola utworzyć wielką dziurę, która zostanie bezwzględnie wykorzystana przy każdym kontrataku.

- Sprokurować bezsensowny karny na samym początku meczu, odbijając piłkę ręką.

- Dodać nieco fajtłapowatości Senderosa, dobrze przemieszać Hagelanda z Hughesem.

- By zatuszować braki jakościowe pozostałych składników, przyprawić dużą ilością Dempsey’a, solidnie go rozsmarować.

- Dobrze zagrzebać Pogrebniaka w defensywie gości. Koniecznie należy sprawdzić jego świeżość, przeterminowanie może powodować problemy w utrzymaniu się na nogach.

- W żadnym wypadku nie polewać kleistym sosem, gdyż może to skutkować nazbyt ścisłym kryciem przy rzutach rożnych (ryc. 1).

- Zezwolić Osmanowi i Pienaarowi na pełną swodobę. Tego pierwszego nie pomylić z Zidanem.

- Doprawić paluszkami i refleksem Howarda.

- Na sam koniec dodać szczyptę Bairda i Murphy’ego, licząc na to, że uczynią danie nieco bardziej zjadliwym.

Powyższy przepis proszę wykorzystywać na własną odpowiedzialność. Nie odpowiadam za wszelkie nerwy, zgrzytania zębami i oznaki bezradności wynikające z jego przyrządzenia. Jednocześnie apeluje do piłkarzy, o trzymanie się z daleka od kuchni we wtorkowy wieczór. Dziękuję.

(ryc. 1)

About these ads

Responses

  1. Po wczoraj byłem tak załamany, że stać mnie tylko na pseudo dowcipny komentarz. Bo w zasadzie nie ma co się skupiać na szczegółach, bowiem wczoraj wszystko zawiodło. Poczynając od doboru składu, poprzez rozwój wypadków w meczu, a kończąc na grze i zaangażowaniu piłkarzy. W zasadzie tylko Dempsey zasługuje na wyróżnienie, wczoraj widać było jego prawdziwą klasę. Everton standardowo zagrał z wielką solidnością, a to na nas w zupełności wystarczyło. Mało co w ogóle funkcjonowało. Skrzydła słabiutko – Duff zupełnie nie wszedł w mecz. U niego jest często zero-jedynkowo, albo gra świetnie, albo tragicznie. Wczoraj zdecydowanie było zero. Frei starał się, ale też nie grał tak dobrze jak z Chelsea. No i trochę za czytelny jest w tym schodzeniu do środka. Pog zupełnie nie mógł się odnaleźć, przegrywał każdy pojedynek i nie dziwne, że zdjęto go tak wcześnie. W środku pola tragedia, Diarra znowu miał gorszy mecz, Dembele grał nie najgorzej, ale nadal jestem zdania, że ustawianie go na tej pozycji kosztuje nas defensywnie. W obronie szkoda gadać. Hangeland się obcinał, Senderos znowu dość niepewnie. No i Hughes na prawej obronie to nie najlepszy pomysł. Z ulgą zobaczyłem w drugiej części Bairda.

    Jednak wbrew pozorom, przed Anfield jestem dobrej myśli. Pewnie Murphy zagra od początku (zapewne Jol wyszedł z założenia, że oba mecze są za blisko siebie), a cały zespół będzie chciał pokazać, że to był tylko wypadek przy pracy. Drugiego blamażu się nie spodziewam.

  2. Mnie się w ogóle nie podoba ten brak Bairda uważam, że on powinien grać regularnie w pierwszym składzie, a tak naprawdę na ten moment jest trzeci w kolejce do gry na prawej obronie.
    Tak w ogóle ładny mecz zagrało dzisiaj QPR, ale my i tak lepsi :D
    Nie wiem czy was to interesuje i czy o tym wiecie, ale Collins John gra w Mes Hegmataneh to ostatni zespól ligi Irańskiej, który do przed ostatniego zespołu traci 10 punktów, a do ostatniego bezpiecznego miejsca traci 14 punktów, do końca sezonu zostały dwie kolejki.

  3. Świetne, niekonwencjonalne podsumowanie, Macu. Always look on the bright side of life, bo gdyby opisywać mecz minuta po minucie i wydarzenie po wydarzeniu, to faktycznie szybko zachciałoby się nam poczęstować siebie dożylnio jakąś trucizną. Z przyjemnością powiększam grono „lajkujących” ten artykuł, kimkolwiek jest osoba która jako pierwsza polubiła ten post :-)

    Nie idą nam specjalnie mecze, gdy środek tworzą Moussa i Mahamadou, wizjonerstwo Danny’ego to nadal jeden z naszych największych atutów, można też było dać szansę Gecovowi, skoro wybiega taki Kerim, który w sumie nijak nie pasuje do gry przeciwko takiej ekipie jak Everton. Paweł zagrał dramatycznie słabo, kurde, widząc taki występ, to przestaję powoli obawiać o to, że będziemy musieli o niego z kimś rywalizować, a zaczynam martwić o to, czy zrobienie z niego naszego głównego napadziora to będzie dla nas dobry biznes. Orlando za taki występ byśmy usmażyli żywcem. No i środek obrony zupełnie nie jak oni, nie wiem zupełnie czemu Philippe (mimo gola z Wigan) wskoczył po urazie od razu do pierwszej 11-tki, kiedy Brede i Aaron ładnie się razem spisywali. No i mamy zamiast tego znowu wrzucanie Aarona na jakąś nienaturalną pozycję, żeby sobie pograł, a na boku obrony musi grać ktoś zupełnie inny.

    Co do Bairdinho, mam niestety przeczucie, że latem może się po niego zgłosić Southampton, które wraca do PL, a w którym Chris grał przed przyjściem do nas. Naprawdę, wszystko idealnie pasuje mi do takiego scenariusza.

    Collins John jeszcze gdzieś się krząta po mojej pamięci, ale już dawno straciłem nadzieję, że gdziekolwiek się jeszcze odnajdzie. Bardziej interesuje mnie jego brat, Ola John, którego można by wyciągnąć z Twente :D (i nie tylko jego).

    Zapowiedź meczu z Liverpoolem pojawi się jutro w dzień.

  4. Ah, no i informacja, o której na pewno słyszeliście: Roy Hodgson niemal na pewno nowym szkoleniowcem reprezentacji Anglii!!! :-) :-)

  5. Ja straciłem Collinsa z oczu po odejściu z Chicago Fire, więc dzięki za update. ;) Faktycznie chyba ciężko sądzić, by się jeszcze odbudował. Choć w brew pozorom, idealna do tego byłaby na przykład polska liga.

    Faktycznie ciekawa sprawa, kim jest ta druga osoba, która polubiła ten post. :) Ostatnio mieliśmy parę wizyt z Wietnamu, więc mniemam, że to jedna z nich. :D Ciekawe czy dana osoba rozumiała w ogóle coś z tego co pisaliśmy, może zadała sobie trud użycia translatora. :P

    Co do Bairda, to ostatnio do głowy przeszedł mi dokładnie taki sam scenariusz. WBA obecnie już raczej odpada z racji wiadomej, więc Święci pozostają dość prawdopodobną opcją. Inna sprawa, że nie zdziwię się jak zaraz Jol zacznie na niego stawiać i wszystko stanie na głowie. ;)

    Jeszcze wrócę też do Senderosa. Celowo chciałem uniknąć zrzucania całej winy na niego, ale jakby nie patrzeć, kiedy ostatnio Szwajcar gra, w obronie robi się bałagan.

  6. Macu, istnieje też prawdopodobieństwo, że spamboty rozwinęły się do tego stopnia, że potrafią też zaznaczać polubienie artykułu :D ale to na pewno jakiś koneser Twoich powieści :D

  7. Haha. :P Jesteśmy pewnie sławni na ulicach Hanoi. :D


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: