Napisane przez: Jacek_UK | Marzec 23, 2014

Update 23.03.14

To jest tylko proba oswojenia sie z wordpress no i miejsce na nawe dopiski

Patrzac na tabele JESZCZE jest niewielka szansa na przetrwanie, mielismy duzo szczescia ze Palace Cardiff i Sunderland tez przegrali tak ze zadnych zmian na dole tabeli. Za tydzien bedzie juz jasne co nas czeka, Everton walczy o wejscie do CHL tak ze nie bedzie zadnej taryfy ulgowej. Przy remisie jedna noge bedziemy w Championship w przypadku porazki obiema. Trzy punkty albo nic. Miejmy nadzieje ze do tego czasu Mitroglou, Ashkan i Burn beda mogli grac

Ależ dzisiaj będzie mecz!

Niby zwykłe derby londyńskie ale takie wyjątkowe. Drużyna ze Stamford Bridge odwiedzi kameralny stadion zwany Craven Cottage.

Drużyna ta gra zazwyczaj w niebieskich trykotach, zwą ją The Blues, mogłaby wsiąść do naziemnego (wyjątkowo) metra zielonej w kolorze District Line i przejechać się dwie stacje z Fulham Broadway do Putney Bridge, przejść truchcikiem przettreningowym przez Fulham Palace Park i trochę się rozgrzać biegnąc przez Bishop’s Park.

Tam, za Bishop’s Park, przy Stevenage Road, dziś wieczorem podejmą ich bardzo lokalni sąsiedzi odziani w białe koszulki (z czarnymi wypustkami). Zwani są The Whites albo też The Cottagers, z uwagi na mały budynek, niegdyś będący główną budowlą nadtamizańskiego stadioniku. Olbrzymy z majestatycznego Stamford Bridge jednak nie będę jechać metrem, przyjadą autokarem, co w warunkach londyńskiej pory popołudniowego szczytu potrwa pewnie z 20 minut, no ale przecież nie o to chodzi, jak kto, skąd, dokąd i czym.

O to chodzi, że na ten mecz, z powodu udziału w pucharach europejskich drużyny przyjezdnej (przytruchtanej, hehe), odłożony z początku marca, na dziś wywołuje szybszy oddech i wypieki fanów z biało-czarnymi szalikami

Kibice najstarszego zawodowego klubu futbolowego w Londynie wszystkie pojedynki z sąsiadami zza fulhamowej miedzy zawsze traktują wyjątkowo.

To 23. ligowe (na poziomie Premiership i Carling Cup) spotkanie obu zespołów z zachodniego Londynu, nie będzie pewnie inaczej potraktowane. Znowu nadzieja, że uda się wygrać po raz drugi, nie przegrać po raz czternasty. Dziewiąty remis zaś nikogo, no może poza fanami Chelsea, nie zasmuci. Ba! Wielu kibiców marzy zapewne, by dwie potyczki z gigantami English Premierleague,  z Chelsea dziś i z Arsenalem w sobotę, nie zakończyły się ostrym laniem białych koszul na ich własnym obiekcie. 

O Fulham można więcej…w kilka słów to ubiorę: nieobliczalny w przy- i odpływach formy (porażka z outsiderem z Loftus Road, Queens Park Rangers i całkiem niedawne wyjazdowe zwycięstwo na White Hart Lane z Tottenhamem), solidny średniak ligowy, nietuzinkowy właściciel, który o mały włos, jak niesie plotka, nie został dziadkiem trzeciego dziecka księżnej Walii, klub z tradycjami, zespół z niestałymi lub gasnącymi gwiazdami, holenderski trener z doskonałym bagażem angielskiego futbolowego warsztatu.

Akurat pech chciał, że zamiast pojechać dziś na Stevenage Road, obejrzę to spotkanie z polskim komentarzem w telewizji z plusem na końcu w nazwie. 
Szkoda, ale zaciskać kciuki i wrzeszczeć będę równie ostro.

Come on The Whites!!!

Opole, 17,04,2013, 11.55

PS.
tekst użyty na potrzeby tej strony za zgodą jego Autora

Southampton_FCDramatyczna walka o utrzymanie w wykonaniu Fulham wciąż trwa. Po porażce 0:2 ze Swansea sytuacja jest jeszcze bardziej napięta. Być może z nowymi transferami (a nie wiadomo, ile ich dokładnie będzie, przecież trwają ostatnie godziny okienka transferowego) przyszłość przedstawi się nam w jaśniejszych barwach. W dniu dzisiejszym zadanie nie będzie wcale łatwe. Na Craven Cottage przyjedzie Southampton, który ostatnimi czasy napsuwał naszej drużynie sporo krwi.

W tym sezonie Fulham spotykało się już raz z drużyną „Świętych” (co ciekawe, jeszcze za kadencji Martina Jola). Wizyta naszej drużyny na St. Mary’s okazała się strasznym przeżyciem. Wynik 2:0 zupełnie nie oddawał tego, co działo się na boisku. „The Whites” zostali dosłownie zmieceni z boiska. Trzeba uczciwie przyznać – zasłużyliśmy na taki wynik. Nie tylko ze względu na słabą grę Fulham, ale z drugiej strony z powodu świetnej gry Southamptonu. Początek sezonu dla drużyny z Hampshire był znakomity, przez dłuższy czas ekipa prowadzona przez Mauricio Pochettino plasowała się na miejscach gwarantujących udział w europejskich pucharach. Ostatnio jednak obniżyła trochę loty i zajmuje dziewiątą lokatę. Kadra zespołu wciąż imponuje. W dzisiejszym okienku nie dokonano znaczących zmian. Do klubu nie przyszedł żaden zawodnik. Natomiast szybko pozbyto się sprowadzonego w letnim okienku z Romy Pablo Daniela Osvaldo. Argentyńczyk został wypożyczony do Juventusu, niewykluczone jednak, że przejdzie do turyńczyków na stałe.

W Fulham z kolei ofensywa transferowa. W dniu przedwczorajszym wypożyczony z VfB Stuttgart został William Kvist, a w ostatnim dniu okienka wyszło prawie na równo – trzech graczy przyszło, czterech odeszło. Najpierw dostaliśmy informację o wypożyczeniu z Tottenhamu Lewisa Holtby’ego. Młody Niemiec trafił do drużyny „Kogutów” przed tym sezonem z Schalke 04 Gelsenkirchen. Konkurencja w linii pomocy Spurs okazała się jednak zbyt wielka. Uważam, że jest to bardzo dobre wypożyczenie. Myślę, że Lewis ze względu na swoją kreatywność i ogólne umiejętności będzie wielkim wzmocnieniem linii pomocy.

Niemcy z reguły sprawdzali się w Fulham. Ciekawe, jak poradzi sobie Lewis.

Niemcy z reguły sprawdzali się w Fulham. Ciekawe, jak poradzi sobie Lewis.

Z kolei drugi transfer dnia dzisiejszego to sensacja nie tylko dla nas, kibiców, jak i również dla obserwatorów. Oto bowiem do Fulham trafił człowiek rzekomo poszukiwany przez największe europejskie kluby, strzelec 23 bramek w 26 meczach Olympiakosu – Konstantinos Mitroglou! Niepotwierdzona jest kwota tego transferu, mówi się o 12,5 miliona funtów. Jest to niesamowita informacja, zważając na to, że kilka tygodni temu podpisał nowy kontrakt z klubem z Pireusu. A do tego, jak już wspomniałem – podobno był on na celowniku wielu mocnych klubów. Najważniejsze, że jest z nami. Oby potwierdził swoją klasę dobrymi występami w barwach Fulham.

Surprise!

Surprise!

Ostatnim zawodnikiem, który w trakcie „Deadline Day” trafił do naszej drużyny. Jest to dość znany Johnny Heitinga, który trafił do nas za darmo z Evertonu. Jest to dość znaczące wzmocnienie na pozycji stopera, także z transferu jestem zadowolony. Miejmy nadzieję, że Holender pokaże, na co go stać, szczególnie, że w barwach „Toffees” nie miał do tego zbyt wielu okazji.

Witaj, Johnny!

Witaj, Johnny!

Na koniec tego fragmentu zajmę się transferem przedwczorajszym, czyli wspomnianym przejściem Williama Kvista do Fulham. Mam wątpliwości, czy Duńczyk jest potrzebny w Fulham. Mamy już dosyć dużo zawodników na pozycję defensywnego pomocnika. Mam jednak nadzieję, że przekona mnie on do siebie swoimi występami.

Pożyjemy, zobaczymy...

Pożyjemy, zobaczymy…

Czas pomówić o transferach z klubu. Na początku poinformowano o wypożyczeniu Aarona Hughesa do QPR (znowu oni). Cóż, w tym wypadku nie wiem, co napisać. Bo mam do tego zawodnika wielki szacunek (podpora defensywy w zespole Hodgsona, nieśmiertelny wręcz duet z Brede Hangelandem), jednak niestety uważam, że jego odejście jest tylko kwestią czasu, a wypożyczenie jest tylko przygrywką.

Do zobaczenia w lepszych czasach.

Do zobaczenia w lepszych czasach.

Następnie podano informację o skróceniu wypożyczenia Adela Taarabta. Marokańczyk trafił na pół roku do Milanu. Tutaj raczej będziemy zgodni – nie tego się spodziewaliśmy. Zawodnik ten miał być zbawieniem na kulejącą linię pomocy naszej drużyny, natomiast Adel niesamowicie zawodził (choć trzeba przyznać, że początkowo był on źle wykorzystywany przez Martina Jola, który wystawiał go na pozycji lewoskrzydłowego).

Cóż, powodzenia we Włoszech!

Powodzenia we Włoszech!

Drugim po Hughesie zawodnikiem wypożyczonym z Fulham okazał się…Dimitar Berbatov! Bułgar przechodzi do Monaco, gdzie wobec kontuzji Radamela Falcao brakuje napastnika. Nie ma co pisać o tym zawodniku w tonie pożegnalnym, chociaż wszystko wskazuje na to, że na zachodni Londyn już on nie wróci. Na osobny artykuł w wypadku odejścia Berby przyjdzie czas.

Widzisz, może kiedyś grałeś od święta, teraz masz szansę się sprawdzić...

Widzisz, może kiedyś grałeś od święta, teraz masz szansę pograć trochę więcej…

Czwarty zawodnik jest jedynym, który definitywnie opuścił Fulham. Graczem tym okazał się Philippe Senderos. Szwajcarski obrońca podpisał półroczny (z opcją przedłużenia o trzy lata) kontrakt z Valencią. Cóż można napisać…ten zawodnik przychodził w sławie jednego z byłych piłkarzy Arsenalu. Stał się jednak obiektem żartów i docinek kibiców ze względu na swoją grę. Trudno, nie udało się. Może w Hiszpanii mu się powiedzie.

Niestety, jeden z niewielu dobrych momentów Twojego pobytu tutaj. Szkoda.

Niestety, jeden z niewielu dobrych momentów Twojego pobytu tutaj. Szkoda.

A na sam koniec – o naszych szansach w jutrzejszym spotkaniu. Ja obstaję przy twierdzeniu, że w walce o utrzymanie wszystkie chwyty są dozwolone. Mamy pewne szanse na zwycięstwo, jednak trzeba pamiętać, że goście nie są słabeuszami i będą niesamowicie groźni. Kluczem do sukcesu będzie spokój i zdobycie kontroli nad meczem. Teraz każdy punkt (a w szczególności trzy) jest na wagę złota.

W zeszłym roku było bardzo źle. Oby dzisiaj było inaczej.

W zeszłym roku było bardzo źle. Oby dzisiaj było inaczej.

COYW!

Napisane przez: Gamba | Styczeń 11, 2014

Czerwonoświetliści, przybywajcie! – Fulham vs Sunderland

Sunderland120Craven Cottage ponownie stało się mało gościnnym miejscem dla innych drużyn. W 3 ostatnich meczach Fulham zaliczyło dwa zwycięstwa oraz poniosło porażkę. Co najważniejsze, wspomniane wygrane zostały odniesione w meczach przeciwko bezpośrednim rywalom w walce o utrzymanie, czyli Aston Villi i West Hamowi. Następnym gościem na londyńskiej ziemi będzie drużyna Sunderlandu, która radzi sobie w tym sezonie fatalnie i nawet zmiana trenera jak na razie nie pomogła w uzyskaniu lepszej dyspozycji.

Sytuacja „Czarnych Kotów” od ostatniego meczu przeciwko Fulham jest wciąż zła. Ekipa zajmuje ostatnią pozycję w tabeli, zdobywając 14 punktów i wygrywając zaledwie dwa mecze. Przeprowadzone transfery również nie pomogły w jej poprawie. Po bardzo złym początku sezonu zwolniony został Paolo di Canio, a jego miejsce zajął Gustavo Poyet. Mimo tego drużyna nie wyszła z dołka, w jakim znajduje się od początku sezonu. Rehabilitują się jednak w rozgrywkach Capital One Cup, gdzie doszli już do półfinału, a w pierwszym meczu pokonali na własnym stadionie 2:1 Manchester United.

Fulham z kolei znajduje się w bardzo dobrej sytuacji. Nareszcie udało się wyjść ze strefy spadkowej, na 16 miejsce. Jednak po meczu z Sunderlandem czekają nas bardzo trudne mecze. Wiadomo, nad powtórką Pucharu Anglii przeciwko Norwich nikt się specjalnie nie rozwodzi, jednak następnie drużynę czekają pojedynki z m.in. Arsenalem, Liverpoolem, Manchesterem United, Southamptonem czy Swansea. Dlatego ważne jest zwycięstwo w dzisiejszym meczu. Nad składem zasadniczo nie ma co się rozpisywać, wydaje mi się, że Rene Meulensteen postawi na sprawdzoną jedenastkę. Pomimo powrotu do treningów Brede Hangelanda nie ma co liczyć na jego występ. Raczej na pewno w wyjściowym składzie zabraknie Bryana Ruiza, który dostał już pozwolenie na rozmowy z klubami w sprawie transferu.

Podsumowując – Fulham stoi dziś przed trudnym zadaniem. Nie można w takim momencie się rozluźniać. Tylko wygrana w tym meczu pozwoli na chwilę oddechu przed arcytrudnymi meczami, które czekają naszą drużynę. Bo w to, że będzie ona ważna w kontekście utrzymania się w lidze, nikt nie wątpi.

Przewidywane składy:

Fulham (4-2-3-1):
13 Stockdale – 27 Riether, 18 Hughes, 35 Amorebieta, 3 Riise – 7 Sidwell, 28 Parker – 24 Dejagah, 19 Taarabt, 11 Kačaniklić – 9 Berbatov

Niepewni: Stekelenburg, Hangeland, Richardson.

Sunderland (4-1-4-1):
25 Mannone – 12 Celustka, 29 Roberge, 21 Diakité, 28 Marcos Alonso – 33 Cattermole – 23 Giaccherini, 4 Ki, 14 Colback, 32 Borini – 17 Altidore

Kontuzjowani: Westwood.

COYW!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 26, 2013

„Eye of the Tiger” na zakończenie – Hull vs Fulham

661px-Hull_City.svgPrzed nami ostatnie ligowe spotkanie w tym roku. Areną rozegrania tego meczu będzie KC Stadium w Hull, gdzie przeciwnikami będą miejscowe „Tygrysy”. Beniaminek tego sezonu Premier League prezentuje się dość przyzwoicie i na pewno nie będzie to łatwa przeprawa. Szczególnie, jeżeli rywal sprawia problemy takim drużynom jak Liverpool czy Manchester United.

Hull ostatnio grało w Premier League w latach 2008-10. Już pierwszy sezon był dosyć problematyczny. Ekipa utrzymała się jednak w ekstraklasie na ostatnim bezpiecznym 17 miejscu. Następny sezon ukończyła jednak na 19 miejscu i spadku nie udało się uniknąć. Tym razem ma być inaczej. Czy się uda? Zespół został w letniej przerwie poważnie wzmocniony. Do klubu kupieni zostali m.in. Allan McGregor (Besiktas), Tom Huddlestone (Tottenham), Maynor Figueroa (Wigan), Yannick Sagbo (Evian), a wypożyczeni Jake Livermore czy Danny Graham (kolejno Tottenham i Sunderland). Do tego wyniki są również w miarę dobre, także podopieczni Steve’a Bruce’a bardzo spokojnie brną w stronę utrzymania. Jednak kibice z pewnością nie chcą powtórki ze wspomnianego sezonu 2008-09, kiedy po pierwszych dziewięciu meczach ich drużyna zajmowała trzecie miejsce, a na koniec sezonu utrzymała się z przewagą tylko jednego punktu nad Newcastle.

Fulham z kolei dopiero rozpoczyna swój marsz po utrzymanie w ekstraklasie. Jak już wspominaliśmy w komentarzach, czekają nas same mecze z gatunku „o sześć punktów”. Poza Hull na rozkładzie pozostają nam jeszcze mecze u siebie z West Hamem oraz Sunderlandem. Walka o pozostanie rozgorzała na dobre, a do tego nasza drużyna wraca do formy. Skład personalny nie powinien się znacząco zmienić. W bramce na pewno zobaczymy Stockdale’a. Kontuzja Stekelenburga nie jest jednak zbyt poważna, także Holender powinien wrócić niedługo do gry. Niepewna jest pozycja lewego obrońcy. Pomimo tego, że Richardson zagrał dość dobrze, to jednak wydaje mi się, że bardziej przyda się gracz lepszy w defensywie, a takim  na pewno jest Riise. Na prawe skrzydło wróci Dejagah, w meczu z Norwich Duff zagrał niestety bardzo źle. Pozycja napastnika jest natomiast wielką niewiadomą. Wszystko zależy od zdrowia Berbatova. Najprawdopodobniej jednak znów zobaczymy Taarabta w roli fałszywej „dziewiątki”, tak jak w dzisiejszym meczu na Carrow Road.

Wracamy do gry!

Wracamy do gry!

Podsumowując – mecz przeciwko Hull będzie ciężki. Jednak my wcale nie musimy brać remisu w ciemno. Wydaje mi się, że z tak dobrą dyspozycją można tu powalczyć o wygraną. Przecież w walce o pozostanie w elicie może wydarzyć się wszystko, prawda?

Przewidywane składy:

Hull (3-5-2):
22 Harper – 5 Chester, 6 Davies, 4 Bruce – 27 Elmohamady, 14 Livermore, 8 Huddlestone, 10 Koren, 3 Figueroa – 9 Graham, 20 Sagbo

Niepewni: McGregor, Meyler.
Kontuzjowani: Quinn, Aluko.

Fulham (4-2-3-1):
13 Stockdale – 27 Riether, 18 Hughes, 35 Amorebieta, 3 Riise – 28 Parker, 7 Sidwell – 24 Dejagah, 8 Kasami, 11 Kačaniklić – 19 Taarabt

Niepewni: Berbatov.
Kontuzjowani: Stekelenburg, Senderos, Hangeland.

COYW!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 25, 2013

Kanarki w sosie świątecznym – Norwich vs Fulham

536px-Norwich_CityW roku pełnym trudności, niepokoju, problemów i przebłysków szczęścia czas na przedostatni ligowy mecz Fulham. Jednym z ostatnich punktów na mapie będzie Carrow Road, gdzie zagramy z Norwich. Ekipa „Kanarków” znajduje się oczywiście na wyższej pozycji w tabeli, jednak cel obu drużyn zdecydowanie się pokrywa. Jest to walka o utrzymanie, a nasza wygrana w tym meczu może być przełomem w tej właśnie walce.

Norwich dokonało przed tym sezonem paru ciekawych i zarazem zaskakujących (ze względu na renomę średniaka Premier League) transferów piłkarzy takich jak Ricky van Wolfswinkel (Sporting Lizbona), Leroy Fer (Twente Enschede), Gary Hooper (Celtic) czy Johan Elmander (Galatasaray, wypożyczenie). Podejrzewano nawet, że drużyna będzie w stanie walczyć o coś więcej niż o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jednak gracze Chrisa Hughtona radzą sobie bardzo przeciętnie, zajmując obecnie 14 miejsce w ligowej tabeli. „Kanarki” zaliczyły tylko o jedno zwycięstwo więcej niż Fulham (5 do 4) i na dodatek dopisały na swoje konto kilka bardzo druzgocących porażek na wyjeździe (1:4 z Arsenalem, 0:7 z Man City oraz 1:5 z Liverpoolem). Po tym ostatnim meczu Norwich nie przegrało jednak trzech kolejnych spotkań (2:0 z W.B.A., 1:1 ze Swansea i 0:0 z Sunderlandem).

Fulham po zmianie menedżera na René Meulensteena wyraźnie zaliczyło wzrost formy. Niestety, jak na razie nie przekłada się to na wyniki. Wielka szkoda, ponieważ zasłużyliśmy na pewno na więcej niż jedno zwycięstwo w czterech meczach z nowym szkoleniowcem. We wspomnianych czterech meczach Fulham pokazało, że w tej ekipie wciąż drzemie potencjał na równą walkę z innymi. Skład w porównaniu z ostatnimi spotkaniami nie powinien się znacząco zmienić. O to chodzi, stabilizacja jest najważniejsza. Oby wynik okazał się równie korzystny jak nastroje w drużynie.

Jest już tak dobrze, tylko wyników niestety brakuje...

Jest już tak dobrze, tylko wyników niestety brakuje…

Reasumując – jutrzejszy mecz jest jednym z najważniejszych w kontekście walki o pozostanie w Premier League. Zwycięstwo byłoby znakomitym rezultatem, szczególnie, że naszymi następnymi przeciwnikami będą kolejni bezpośredni rywale, czyli Hull City i West Ham.

Przewidywane składy:

Norwich (4-4-2):
1 Ruddy – 3 Whittaker, 6 Turner, 5 Bassong, 23 Olsson – 7 Snodgrass, 10 Fer, 4 Johnson, 22 Redmond – 11 Hooper, 9 van Wolfswinkel

Kontuzjowani:
Tettey, Bennett, Pilkington.

Fulham (4-2-3-1):
1 Stekelenburg – 27 Riether, 18 Hughes, 35 Amorebieta, 3 Riise – 28 Parker, 7 Sidwell – 24 Dejagah, 8 Kasami, 11 Kačaniklić – 9 Berbatov

Kontuzjowani:
Senderos, Hangeland.

COYW!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 25, 2013

Zmiany, zmiany, zmiany… – czyli Święta z Fulham

christmasredŚwięta Bożego Narodzenia przyniosły nam jak na razie poważne zmiany personalne. Nie tylko w kwestii zawodników, ale również sztabu René Meulensteena.

Zacznę od informacji na temat nowego-starego zawodnika. W dniu wczorajszym potwierdzone zostały plotki dotyczące powrotu Clinta Dempseya do Fulham. Amerykanin trafił do naszej drużyny w ramach dwumiesięcznego wypożyczenia z Seattle Sounders. Clint występował już w Fulham w latach 2007-2012 i w trakcie tego pobytu stał się nasjskuteczniejszym zawodnikiem klubu w Premier League. Odchodził jednak w złej atmosferze ze względu na niechęć podpisania nowego kontraktu i ambicje grania w większym klubie. Przeszedł do Tottenhamu, gdzie jednak po rozegraniu jednego sezonu został błyskawicznie odrzucony przez André Villasa-Boasa (który ostatnio też został odrzucony, tyle że przez zarząd „Spurs”). Wtedy też nasiliły się spekulacje o powrocie Deuce’a do Fulham. On wybrał jednak powrót do ojczyzny, do Seattle Sounders (w barwach którego grają m.in. Obafemi Martins, Djimi Traoré czy dobrze znany kibicom Fulham Marcus Hahnemann). Teraz, ze względu na przerwę w Major League Soccer ponownie pojawiła się szansa na sprowadzenie Clinta z powrotem. Jednakże pamiętając charakter rozstania Amerykanina z naszą drużyną zdania wśród kibiców są podzielone.

Witamy z powrotem!

Witamy z powrotem!

Curbs Profile.ashxZmianą w sztabie szkoleniowym jest zatrudnienie Alana Curbishleya w charakterze dyrektora sportowego klubu. René Meulensteen powiedział, że jest bardzo zadowolony ze wsparcia, które uzyskał od zarządu klubu w kwestii sprowadzenia dodatkowego członka sztabu. Curbishley jako zawodnik reprezentował barwy m.in. West Hamu, Charltonu, Birmingham czy Aston Villi. Z kolei jako szkoleniowiec jest znany z prowadzenia przez 15 lat drużyny „The Addicks”, łącznie prowadząc ją w 729 meczach. W 2006 roku przeszedł do West Hamu, z którym rozstał się w 2008 roku atmosferze konfliktu i wygranego z klubem procesu sądowego. Od tego czasu pracował jako ekspert telewizyjny. Był łączony z posadami w różnych klubach, jednak do powrotu do zawodu nigdy nie doszło. Uważam, że jest to dość ciekawy ruch, pokazujący, że nowy menedżer ma swoje zdanie i nie zamierza otaczać się ludźmi podstawionymi przez klub.

A Wy, co sądzicie na temat tych zmian? Dajcie znać w komentarzach. Jeszcze raz Wesołych Świąt i do zobaczenia jutro na Carrow Road!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 14, 2013

Kolejna wyprawa do miasta Beatlesów – Everton vs Fulham

everton1Po ostatniej wygranej z Aston Villą nastroje w Fulham zdecydowanie się polepszyły. Gra jest o wiele lepsza, wyniki powoli też, a kibice coraz bardziej przekonują się do nowego menedżera, Rene Meulensteena. Dzisiaj jednak naszą drużynę czeka mecz bardziej niż ciężki. Na Goodison Park zagramy z Evertonem, który znajduje się w znakomitej dyspozycji i raczej nie zamierza z niej wyjść. Do tego bilans wyjazdowych meczów z tą drużyną pogłębi trudność tego spotkania.

„The Toffees” przeszli przed sezonem wielką rewolucję. Najważniejszą ze zmian była zmiana szkoleniowca. Odchodzącego do Manchesteru United Davida Moyes’a zastąpił Roberto Martínez, który wraz z Wigan sensacyjnie zdobył Puchar Anglii. Hiszpan zmiany w zespole rozpoczął od sprowadzenia członków swojego sztabu szkoleniowego, a następnie od transferów swoich byłych zawodników. Do klubu przyszli bramkarz Joel Robles, obrońca Antolín Alcaraz i napastnik Arouna Koné. Do tego doszły dobre wypożyczenia. Na tej zasadzie do Evertonu trafili Gerard Deulofeu (Barcelona), Romelu Lukaku (Chelsea) i Gareth Barry (Manchester City).
Jak na razie sezon dla drużyny z Liverpoolu układa się znakomicie. Zajmuje ona piąte miejsce w tabeli (co ciekawe, cztery pozycje wyżej klubu swojego byłego menedżera), ponosząc tylko jedną porażkę w 15 meczach. W dwóch ostatnich wyjazdowych spotkaniach Everton zagrał świetnie, pokonując na Old Trafford „Czerwone Diabły” 1:0 oraz remisując na Emirates z Arsenalem 1:1. Styl gry drużyny również uległ zmianie, „The Toffees” grają teraz bardziej ofensywnie i skutecznie.

Fulham z kolei w końcu trafiło na właściwe tory. Praca drugiego z rzędu Holendra w osobie Rene Meulensteena zaczyna przynosić pożądane skutki. Co najważniejsze, drużyna gra stylowo zdecydowanie lepiej. Odkurzenie Johna Arne Riise, Ashkana Dejagaha czy Georgiosa Karagounisa pokazuje, że szkoleniowiec ten nie boi się podejmować własnych wyborów. Taktycznie też jest trochę inaczej, Fulham przeszło na ustawienie 4-2-3-1 (zamiast dotychczas stosowanego 4-4-1-1). Skład drużyny w porównaniu do meczu z Aston Villą nie powinien się znacząco zmienić, jednak tym razem Meulensteen będzie mógł ponownie skorzystać z Darrena Benta, który jako zawodnik wypożyczony z „The Villains” nie mógł zagrać w meczu przeciwko tej drużynie.

Reasumując – naszą drużynę czeka dziś bardzo ciężka przeprawa. Everton jest w bardzo dobrej formie i dzisiaj najpewniej znów będzie chciał utrzymać ten status, w szczególności, że gra na swoim stadionie. Co do Fulham, wydaje mi się, że remis będzie bardzo dobrym wynikiem. Dwa ostatnie mecze wyglądały bardzo dobrze, jednak nie ma co jeszcze rozmyślać nad wyjazdowymi zwycięstwami z takimi drużynami, jak „The Toffees”. Chcemy zobaczyć naszą drużynę walczącą, pełną poświęcenia i odwagi. Taka postawa na pewno przyniesie oczekiwane skutki.

COYW!

Napisane przez: Maciek | Grudzień 6, 2013

do dwóch razy sztuka…? Fulham vs Villa 08.12.2013

Ciężko grać przeciwko swoim, rzekł Darren Bent (wypożyczony z Aston Villa) i nie zagra.
Norweg Hangeland też nie wybiegnie, bo ma kontuzję nerwu prawego uda.
Po drugiej stronie idący za ciosem po ostatniej wyjazdowej victorii 3-2 z Southampton piłkarze z Birmingham.
Rok temu z okładem, w październiku 2012, Baird zapewnił Fulham zwycięstwo w 84. minucie w meczu na Craven Cottage z Aston Villa. Nikt by się nie pogniewał, gdyby taki choć wynik padł w niedzielę 8 grudnia 2013.
Żadne statystyki jednak nie są przychylne Białej Armii.
Nie ma sensu porównywać, przypominać, szukać punktów odniesienia.
Tragiczny sezon trwa.
Jeśli Fulham nie wygrają w niedzielę, to pobiją rekord z końca lat 60. gdy dostawali lanie non-stop przez przez dziesięć kolejek pod rząd.
Holenderska nadzieja o imieniu René rozpoczęła zamiatanie w ostatnią środę i ósmy dzień grudnia dwa tysiące trzynastego roku może okazać się TYM dniem, gdy wreszcie „pęknie niebo” nad Tamizą i wzdłuż Stevenage Road od Hammersmith End do Putney End będzie niósł się jeden głos z ponad dwudziestu sześciu tysięcy gardeł: Come On You Whites! Come On Fulham! http://www.youtube.com/watch?v=-7Yxgs-t_4w

13.30 BMT – Craven Cottage. Obecność – choćby duchem – obowiązkowa.
A dla pocieszenia: http://www.youtube.com/watch?v=9iqJlTwog3g

COYW!!!

Napisane przez: Maciek | Grudzień 5, 2013

Szkoda.. ale działo się: Fulham vs Spurs 1 – 2

… szkoda, bo tak grającego Fulham nie oglądaliśmy – zaryzykuję odważne stwierdzenie – nawet w zwycięskim pojedynku na Selhurst Park.
Pewnie każdy z nas przecierał oczy ze zdziwienia, gdy w pierwszym kwadransie wczorajszego spotkania Cottagersi oddali więcej strzałów w kierunku bramki strzeżonej przez francuskiego cerbera, niż w ciągu poprzedniego meczu z Westhamem.
Było wszystko: zadziorność, walka, chęć gry, głód krwi, podania, bieganie.
Brakło chyba tylko czasu na dotrenowanie pod okiem nowego trenera.
Świeżo odpakowana holenderska miotła poszła w ruch i to ewidentnie wczoraj odbiło się na piłkarzach.
Nie da się jednak zrobić cudów w kilka dni.
Obecni na Craven Cottage fani urządzili świetne przyjęcie nowemu managerowi, dali sygnał, że dalej wierzą.
My też mamy nadzieję, że nadchodzące rundy EPL przyniosą nam wszystkim radość.
Fulham stać lepszą grę i bezpieczną pozycje w tabeli, co pokazali w środę.
Nie będę, tradycyjnie, pisał o tym, na czym się nie znam za bardzo, więc oddam pałeczkę statystyk, strategii, ocen poszczególnych graczy Gambie Czerwkowi a może Macu czy Cris coś skrobną :-)
Warto obejrzeć skróty http://www.fulhamfc.com/news/2013/december/05/tottenham-highlights
Mnie z kolei bardzo optymistycznie nastawiły słowa Rene Meulensteena w wywiadzie, jakiego udzielił po meczu http://www.fulhamfc.com/news/2013/december/05/renes-review

« Newer Posts - Older Posts »

Kategorie

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.