Napisane przez: Gamba | Grudzień 25, 2013

Kanarki w sosie świątecznym – Norwich vs Fulham

536px-Norwich_CityW roku pełnym trudności, niepokoju, problemów i przebłysków szczęścia czas na przedostatni ligowy mecz Fulham. Jednym z ostatnich punktów na mapie będzie Carrow Road, gdzie zagramy z Norwich. Ekipa „Kanarków” znajduje się oczywiście na wyższej pozycji w tabeli, jednak cel obu drużyn zdecydowanie się pokrywa. Jest to walka o utrzymanie, a nasza wygrana w tym meczu może być przełomem w tej właśnie walce.

Norwich dokonało przed tym sezonem paru ciekawych i zarazem zaskakujących (ze względu na renomę średniaka Premier League) transferów piłkarzy takich jak Ricky van Wolfswinkel (Sporting Lizbona), Leroy Fer (Twente Enschede), Gary Hooper (Celtic) czy Johan Elmander (Galatasaray, wypożyczenie). Podejrzewano nawet, że drużyna będzie w stanie walczyć o coś więcej niż o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jednak gracze Chrisa Hughtona radzą sobie bardzo przeciętnie, zajmując obecnie 14 miejsce w ligowej tabeli. „Kanarki” zaliczyły tylko o jedno zwycięstwo więcej niż Fulham (5 do 4) i na dodatek dopisały na swoje konto kilka bardzo druzgocących porażek na wyjeździe (1:4 z Arsenalem, 0:7 z Man City oraz 1:5 z Liverpoolem). Po tym ostatnim meczu Norwich nie przegrało jednak trzech kolejnych spotkań (2:0 z W.B.A., 1:1 ze Swansea i 0:0 z Sunderlandem).

Fulham po zmianie menedżera na René Meulensteena wyraźnie zaliczyło wzrost formy. Niestety, jak na razie nie przekłada się to na wyniki. Wielka szkoda, ponieważ zasłużyliśmy na pewno na więcej niż jedno zwycięstwo w czterech meczach z nowym szkoleniowcem. We wspomnianych czterech meczach Fulham pokazało, że w tej ekipie wciąż drzemie potencjał na równą walkę z innymi. Skład w porównaniu z ostatnimi spotkaniami nie powinien się znacząco zmienić. O to chodzi, stabilizacja jest najważniejsza. Oby wynik okazał się równie korzystny jak nastroje w drużynie.

Jest już tak dobrze, tylko wyników niestety brakuje...

Jest już tak dobrze, tylko wyników niestety brakuje…

Reasumując – jutrzejszy mecz jest jednym z najważniejszych w kontekście walki o pozostanie w Premier League. Zwycięstwo byłoby znakomitym rezultatem, szczególnie, że naszymi następnymi przeciwnikami będą kolejni bezpośredni rywale, czyli Hull City i West Ham.

Przewidywane składy:

Norwich (4-4-2):
1 Ruddy – 3 Whittaker, 6 Turner, 5 Bassong, 23 Olsson – 7 Snodgrass, 10 Fer, 4 Johnson, 22 Redmond – 11 Hooper, 9 van Wolfswinkel

Kontuzjowani:
Tettey, Bennett, Pilkington.

Fulham (4-2-3-1):
1 Stekelenburg – 27 Riether, 18 Hughes, 35 Amorebieta, 3 Riise – 28 Parker, 7 Sidwell – 24 Dejagah, 8 Kasami, 11 Kačaniklić – 9 Berbatov

Kontuzjowani:
Senderos, Hangeland.

COYW!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 25, 2013

Zmiany, zmiany, zmiany… – czyli Święta z Fulham

christmasredŚwięta Bożego Narodzenia przyniosły nam jak na razie poważne zmiany personalne. Nie tylko w kwestii zawodników, ale również sztabu René Meulensteena.

Zacznę od informacji na temat nowego-starego zawodnika. W dniu wczorajszym potwierdzone zostały plotki dotyczące powrotu Clinta Dempseya do Fulham. Amerykanin trafił do naszej drużyny w ramach dwumiesięcznego wypożyczenia z Seattle Sounders. Clint występował już w Fulham w latach 2007-2012 i w trakcie tego pobytu stał się nasjskuteczniejszym zawodnikiem klubu w Premier League. Odchodził jednak w złej atmosferze ze względu na niechęć podpisania nowego kontraktu i ambicje grania w większym klubie. Przeszedł do Tottenhamu, gdzie jednak po rozegraniu jednego sezonu został błyskawicznie odrzucony przez André Villasa-Boasa (który ostatnio też został odrzucony, tyle że przez zarząd „Spurs”). Wtedy też nasiliły się spekulacje o powrocie Deuce’a do Fulham. On wybrał jednak powrót do ojczyzny, do Seattle Sounders (w barwach którego grają m.in. Obafemi Martins, Djimi Traoré czy dobrze znany kibicom Fulham Marcus Hahnemann). Teraz, ze względu na przerwę w Major League Soccer ponownie pojawiła się szansa na sprowadzenie Clinta z powrotem. Jednakże pamiętając charakter rozstania Amerykanina z naszą drużyną zdania wśród kibiców są podzielone.

Witamy z powrotem!

Witamy z powrotem!

Curbs Profile.ashxZmianą w sztabie szkoleniowym jest zatrudnienie Alana Curbishleya w charakterze dyrektora sportowego klubu. René Meulensteen powiedział, że jest bardzo zadowolony ze wsparcia, które uzyskał od zarządu klubu w kwestii sprowadzenia dodatkowego członka sztabu. Curbishley jako zawodnik reprezentował barwy m.in. West Hamu, Charltonu, Birmingham czy Aston Villi. Z kolei jako szkoleniowiec jest znany z prowadzenia przez 15 lat drużyny „The Addicks”, łącznie prowadząc ją w 729 meczach. W 2006 roku przeszedł do West Hamu, z którym rozstał się w 2008 roku atmosferze konfliktu i wygranego z klubem procesu sądowego. Od tego czasu pracował jako ekspert telewizyjny. Był łączony z posadami w różnych klubach, jednak do powrotu do zawodu nigdy nie doszło. Uważam, że jest to dość ciekawy ruch, pokazujący, że nowy menedżer ma swoje zdanie i nie zamierza otaczać się ludźmi podstawionymi przez klub.

A Wy, co sądzicie na temat tych zmian? Dajcie znać w komentarzach. Jeszcze raz Wesołych Świąt i do zobaczenia jutro na Carrow Road!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 14, 2013

Kolejna wyprawa do miasta Beatlesów – Everton vs Fulham

everton1Po ostatniej wygranej z Aston Villą nastroje w Fulham zdecydowanie się polepszyły. Gra jest o wiele lepsza, wyniki powoli też, a kibice coraz bardziej przekonują się do nowego menedżera, Rene Meulensteena. Dzisiaj jednak naszą drużynę czeka mecz bardziej niż ciężki. Na Goodison Park zagramy z Evertonem, który znajduje się w znakomitej dyspozycji i raczej nie zamierza z niej wyjść. Do tego bilans wyjazdowych meczów z tą drużyną pogłębi trudność tego spotkania.

„The Toffees” przeszli przed sezonem wielką rewolucję. Najważniejszą ze zmian była zmiana szkoleniowca. Odchodzącego do Manchesteru United Davida Moyes’a zastąpił Roberto Martínez, który wraz z Wigan sensacyjnie zdobył Puchar Anglii. Hiszpan zmiany w zespole rozpoczął od sprowadzenia członków swojego sztabu szkoleniowego, a następnie od transferów swoich byłych zawodników. Do klubu przyszli bramkarz Joel Robles, obrońca Antolín Alcaraz i napastnik Arouna Koné. Do tego doszły dobre wypożyczenia. Na tej zasadzie do Evertonu trafili Gerard Deulofeu (Barcelona), Romelu Lukaku (Chelsea) i Gareth Barry (Manchester City).
Jak na razie sezon dla drużyny z Liverpoolu układa się znakomicie. Zajmuje ona piąte miejsce w tabeli (co ciekawe, cztery pozycje wyżej klubu swojego byłego menedżera), ponosząc tylko jedną porażkę w 15 meczach. W dwóch ostatnich wyjazdowych spotkaniach Everton zagrał świetnie, pokonując na Old Trafford „Czerwone Diabły” 1:0 oraz remisując na Emirates z Arsenalem 1:1. Styl gry drużyny również uległ zmianie, „The Toffees” grają teraz bardziej ofensywnie i skutecznie.

Fulham z kolei w końcu trafiło na właściwe tory. Praca drugiego z rzędu Holendra w osobie Rene Meulensteena zaczyna przynosić pożądane skutki. Co najważniejsze, drużyna gra stylowo zdecydowanie lepiej. Odkurzenie Johna Arne Riise, Ashkana Dejagaha czy Georgiosa Karagounisa pokazuje, że szkoleniowiec ten nie boi się podejmować własnych wyborów. Taktycznie też jest trochę inaczej, Fulham przeszło na ustawienie 4-2-3-1 (zamiast dotychczas stosowanego 4-4-1-1). Skład drużyny w porównaniu do meczu z Aston Villą nie powinien się znacząco zmienić, jednak tym razem Meulensteen będzie mógł ponownie skorzystać z Darrena Benta, który jako zawodnik wypożyczony z „The Villains” nie mógł zagrać w meczu przeciwko tej drużynie.

Reasumując – naszą drużynę czeka dziś bardzo ciężka przeprawa. Everton jest w bardzo dobrej formie i dzisiaj najpewniej znów będzie chciał utrzymać ten status, w szczególności, że gra na swoim stadionie. Co do Fulham, wydaje mi się, że remis będzie bardzo dobrym wynikiem. Dwa ostatnie mecze wyglądały bardzo dobrze, jednak nie ma co jeszcze rozmyślać nad wyjazdowymi zwycięstwami z takimi drużynami, jak „The Toffees”. Chcemy zobaczyć naszą drużynę walczącą, pełną poświęcenia i odwagi. Taka postawa na pewno przyniesie oczekiwane skutki.

COYW!

Napisane przez: Maciek | Grudzień 6, 2013

do dwóch razy sztuka…? Fulham vs Villa 08.12.2013

Ciężko grać przeciwko swoim, rzekł Darren Bent (wypożyczony z Aston Villa) i nie zagra.
Norweg Hangeland też nie wybiegnie, bo ma kontuzję nerwu prawego uda.
Po drugiej stronie idący za ciosem po ostatniej wyjazdowej victorii 3-2 z Southampton piłkarze z Birmingham.
Rok temu z okładem, w październiku 2012, Baird zapewnił Fulham zwycięstwo w 84. minucie w meczu na Craven Cottage z Aston Villa. Nikt by się nie pogniewał, gdyby taki choć wynik padł w niedzielę 8 grudnia 2013.
Żadne statystyki jednak nie są przychylne Białej Armii.
Nie ma sensu porównywać, przypominać, szukać punktów odniesienia.
Tragiczny sezon trwa.
Jeśli Fulham nie wygrają w niedzielę, to pobiją rekord z końca lat 60. gdy dostawali lanie non-stop przez przez dziesięć kolejek pod rząd.
Holenderska nadzieja o imieniu René rozpoczęła zamiatanie w ostatnią środę i ósmy dzień grudnia dwa tysiące trzynastego roku może okazać się TYM dniem, gdy wreszcie „pęknie niebo” nad Tamizą i wzdłuż Stevenage Road od Hammersmith End do Putney End będzie niósł się jeden głos z ponad dwudziestu sześciu tysięcy gardeł: Come On You Whites! Come On Fulham! http://www.youtube.com/watch?v=-7Yxgs-t_4w

13.30 BMT – Craven Cottage. Obecność – choćby duchem – obowiązkowa.
A dla pocieszenia: http://www.youtube.com/watch?v=9iqJlTwog3g

COYW!!!

Napisane przez: Maciek | Grudzień 5, 2013

Szkoda.. ale działo się: Fulham vs Spurs 1 – 2

… szkoda, bo tak grającego Fulham nie oglądaliśmy – zaryzykuję odważne stwierdzenie – nawet w zwycięskim pojedynku na Selhurst Park.
Pewnie każdy z nas przecierał oczy ze zdziwienia, gdy w pierwszym kwadransie wczorajszego spotkania Cottagersi oddali więcej strzałów w kierunku bramki strzeżonej przez francuskiego cerbera, niż w ciągu poprzedniego meczu z Westhamem.
Było wszystko: zadziorność, walka, chęć gry, głód krwi, podania, bieganie.
Brakło chyba tylko czasu na dotrenowanie pod okiem nowego trenera.
Świeżo odpakowana holenderska miotła poszła w ruch i to ewidentnie wczoraj odbiło się na piłkarzach.
Nie da się jednak zrobić cudów w kilka dni.
Obecni na Craven Cottage fani urządzili świetne przyjęcie nowemu managerowi, dali sygnał, że dalej wierzą.
My też mamy nadzieję, że nadchodzące rundy EPL przyniosą nam wszystkim radość.
Fulham stać lepszą grę i bezpieczną pozycje w tabeli, co pokazali w środę.
Nie będę, tradycyjnie, pisał o tym, na czym się nie znam za bardzo, więc oddam pałeczkę statystyk, strategii, ocen poszczególnych graczy Gambie Czerwkowi a może Macu czy Cris coś skrobną :-)
Warto obejrzeć skróty http://www.fulhamfc.com/news/2013/december/05/tottenham-highlights
Mnie z kolei bardzo optymistycznie nastawiły słowa Rene Meulensteena w wywiadzie, jakiego udzielił po meczu http://www.fulhamfc.com/news/2013/december/05/renes-review

Zobaczymy już dzisiaj czy Rene Meulensteen jako nowy selekcjoner Fulham zaczął coś zmieniać. Dla przypomnienia: jego rodak Martin Jol (WRESZCIE!!!) został zwolniony. Bądźmy szczerzy, 15 porażek w 21 meczach od 1 kwietnia, granicząca z obłędem gra Czarno-Białych i idące za tym nienajlepsze rokowania na najbliższy rok to dość spory problem dla zarządu, klubu, piłkarzy i kibiców. Pozostaje nadzieja, wyrażana także tutaj przez nas, że zadziała mechanizm „miotły”, która zmiecie brud i oczyści klimat, co z kolei odwróci fatalną passę Cottagersów.

Wielu komentatorom drużyna wydaje się niestabilna, by rzec eufemistycznie. Berbatov, Taarabt, Kasami i Ruiz miewają swoje dobre dni, ale każdy z nich z osobna to stres dla trenera. Co ma zatem powiedzieć nowy manager drużyny, która w pierwszym składzie ma całą tę czwórkę naraz. Tym bardziej, że ekipa z Craven Cottage nie przejawia od długiego czasu oznak jakiejkolwiek formy. W tym całym bałaganie całkiem niedawne wyjazdowe zwycięstwo z Crystal Palace 4-1, które wczoraj z kolei wygrało z ostatnim pogromcą Fulham, Młotami, wygląda jak kiepski żart. Bo jaskółka to też żadna.

Portugalski coach Kogutów nieomal sam poleciał ze stanowiska w ostatni weekend, ale jego drużynie udało się zremisować 2-2 na White Hart Lane w niedzielę, co przy wcześniejszym laniu zebranym od City 0-6 wydawało się zwycięskim remisem.

Dzisiaj Spurs chcą biało-czarnej krwi, Czarno-Biali zaś chcą naostrzyć swoje tępe ostatnio ostrogi i upuścić koguciej krwi.
Statystyka pokazuje, że ostatnie trzy wizyty Tottenhamu nad Tamizą nie skończyły się dla naszych dobrze, choć – dla małej przeciwwagi – nasza ostatnia wizyta na północy Londynu popsuła sporo krwi tamtejszym fanom za sprawą gola byłego zawodnika Kogutów zwanego Berbatovem.

Poczekajmy do wieczora. Zaciśnijmy kciuki. Tak złej passy Fulham nie mieli od 45 lat. Każda passa kiedyś się kończy.

COYW!!!

Napisane przez: Maciek | Listopad 26, 2013

West/Ful/Ham – 30.11.13

Zieloną linią naziemnego metra District Line to 20 kilka stacji z Putney Bridge (przesiadka na Earl’s Court) do Upton Park.
Dzieli nas ok 14 mil od Craven Cottage do Boleyn Ground (http://www.whufc.com/page/StadiumInformation/).
Aha no i 5 bramek różnicy w tabeli przy tej samej mizernej liczbie punktów.
Łączą nas pożałowania godne sąsiedztwo na dole tabeli EPL i cząstka „ham” w nazwie.
Gramy dwa mecze ze sobą w przeciągu najbliższych 32 dni (rewanżowy mecz u siebie gramy w Nowy Rok).
Jaki sens ma przywoływanie ostatniego spotkania pomiędzy Młotami a Cottagersami? To było 10 miesięcy temu!!!
Wspomnień czar jednak, i quasi dziennikarski obowiązek, każą mi dodać poniższy link z nadzieją, że gdyby tak znowu…:
https://www.dropbox.com/s/i2odp08su2r5c65/Fulham%20vs%20West%20Ham%203%201%20GOALS%20and%20HIGLHIGHTS%2030%2001%202013.3gp

Różnego rodzaju statystyki, porównania, odniesienia i podobne temu pierdolety nie mają zupełnie sensu.
Mamy w sobotę mecz z kategorii różnorakich: no bo i londyńskie derby, i TRZEBA w końcu zacząć zdobywać punkty, i wypadałoby dać kibicom ciut nadziei. Obu managerom jakiś tam nóż na gardle leży. W ostatnich sześciu meczach FFC zdobyli 6 punktów. West Ham 5. I co? I nic! Na kolejną wygraną swoich pupili fani ze wschodnich rubieży Londynu czekają od 6 października (gdy pokonali 3-0 Tottenham na ich własnym terenie). Kibice The Whites ostatni raz cieszyli się ze zwycięstwa 21 października (nomen omen też na wyjazdowym i jednocześnie derbowym meczu z Crystal Palace). Ot, kolejny wspólny punkt – ostatnie wygrane obu drużyn to zarówno i derby, i mecze nie na własnym boisku.
Jakie z tego wnioski?! ŻADNE!!!
Nadzieja – jest.
Wiara – obecna.
Walka – się zobaczy.
Wsparcie – no ba!

COYW!!!

Napisane przez: Maciek | Listopad 23, 2013

Łabędzie zaśpiewały dla Marcina? Fulham – Swansea 1-2

Nie oglądałem, jakoś się obawiałem, poza tym, obowiązki różne inne, mimo weekendu, wyszły na czoło moich dzisiejszych planów.
Otwieram wątek dla tych, co widzieli i chcą napisać bez dodawania do poprzedniego wątku o cudzie, którego nie było.
Może doczekamy się cudu, że trener Jol – z podziękowaniem za spędzony czas przy Stevenage Road – wreszcie opuści na dobre klub i że inny cud sprawi, iż FFC nie spadną z Premiership.

Panowie, zapraszam

Napisane przez: Maciek | Listopad 2, 2013

Cudu nie było… Fulham – Man Utd 1-3 (0-3) – 02.11.2013

Starczy rzucić okiem na komentarze, jakie towarzyszyły oglądaniu meczu przy Stevenage Road w sobotnie popołudnie…panowie, dziękuję za ten wspólnie spędzony czas i emocje wyrażane na forum, w Waszych komentarzach.
Jeśli chodzi o ocenę samego meczu, kilka przymiotników, niekoniecznie parlamentarnych, ciśnie się na język, kilka przekleństw może ranić uszy, ocean żalu wezbrał; całe dorzecze Amazonki złych podań, zagrań, kopnięć, strzałów, i okraszona świetną końcówką druga połowa.
To niestety za mało na tak świetnie dysponowany dzisiaj zespół z Old Trafford, który korespondencyjnie ścigał się do pewnego momentu z sąsiadami zza manchesterskiej miedzy na gole.
City pobili ostatecznie Kanarki 7-0, choć obie drużyny z Lancashire umówiły się chyba ze sobą, ile wbić goli swoim oponentom w pierwszej połowie. Gdy na Etihad Stadium padła czwarta bramka, także czwarta wisiała w powietrzu nad Craven Cottage. Na szczęście więcej goli ekipa Czerwonych Diabłów nie strzeliła. A nasz szwedzki młodzieniec z bałkańskim rodowodem znowu musiał ratować honor Białej Armii znad Tamizy.
Po przerwie na murawę wyszła inna mentalnie zmiana Fulham, taka, jaką chcielibyśmy oglądać co rundę, zgrana, odważna, zadziorna, choć nie zawsze przy akompaniamencie szczęścia.
Oddam kolegom z naszego bloga pałeczkę pisania czegoś więcej, o taktyce, ustawieniu, zmianach, tego wszystkiego, na czym sam osobiście się kiepsko znam. Piszę jako kibic, dla którego najstarszy zawodowy piłkarski futbolowy klub  Londynie dziś nie dał rady będącym na fali piłkarzom Man Utd.
Zostaje nadzieja, że do świąt zobaczymy lepiej zgrany zespół pod wodzą innego menadżera niż Martin Jol, którego personalnie lubię, ale którego czas nad Tamizą, w okolicach Bishop’s Park, minął już raczej.
Dank u well Martin Jol,
Link do skrótu z meczu:
https://www.dropbox.com/s/q3ruexn2lslwg15/Fulham%20Vs%20Manchester%20United%201-3%20All%20Goals%20%2802.11.2013%29%20%28HD%29.mp4

Napisane przez: Maciek | Listopad 1, 2013

Czerwone Diabły w Białej Chatce czyli „against all odds”?

Pewnie każdemu z nas marzy się powtórka z 19 grudnia 2009, gdy panująca wówczas na tronie Ligi Angielskiej jedenastka z Manchesteru dostała tęgie lanie nad Tamizą w meczu sędziowanym przez ukochanego w Polsce Howard a Webba:
https://www.dropbox.com/s/yr7umh5uz26r8u9/Fulham%20vs%20Manchester%20United%203-0%20Highlights%20HD.mp4.

Z tamtej ekipy Fulham PRAWIE NIKOGO jutro na boisku raczej nie zobaczymy.
Norweski duet Hangeland i Riise wprawdzie nadal jest na liście płac klubu jednak ostatnie „wyczyny” mości kapitana Bredego oraz jego niedawna kontuzja eliminują go z jutrzejszego meczu; jego rodak John Arne Riise jest w głównym składzie i wygląda na to, że będzie jedynym piłkarzem z Craven Cottage pamiętającym tamten mecz sprzed 4 lat. Pomijam tu Berbatova, który wtedy grał dla Czerwonych Diabłów, ale wszedł dopiero w 58. minucie, kiedy było już praktycznie pozamiatane po golach Danny’ego Murphy’ego i Bobbie’ego Zamory (eh, to była ekipa!!!).

Optymistą być ciężko wobec ostatnich poczynań Cottagersów i świetnej passy United (wygrali pięć ostatnich spotkań). Argument własnego boiska nie przemawia do mnie zupełnie, gdyż Fulham w tym sezonie tylko raz wygrali u siebie, w październiku, ze Stoke i to minimalnym wynikiem 1-0. Dodatkowo błyszczący ostatnio  Hugo Rodallega leczy kontuzję i w sobotę nie zagra. Statystyka również jest nam nieprzychylna, tylko 3 razy udało nam się zejść z boiska z tarczą w 24 potyczkach z MU na poziomie Premiership (w tym pamiętne i szokujące zwycięstwo 1-3 na Old Trafford 25 października 2003).

Do całego tego kotła niesprzyjających okoliczności dochodzi 12. zawodnik w postaci kibiców gości.  „Diabelscy” kibice jak tylko się da będą uprzykrzać życie fanom gospodarzy, a i śmiem twierdzić, że najwięksi profesjonaliści piłkarscy czują ciężar grania z ekipą wyżej notowaną, przy akompaniamencie dopingu tysięcy jej najwierniejszych kibiców.
Pozostaje nadzieja, że Berba wreszcie zmieni przyciasne baletki na korki i zacznie robić coś więcej poza machaniem rękami i robieniem grymasów do kolegów, że Karagounis, Taarabt, Kasami, Kacaniklic et consortes zagrają tak, byśmy nie musieli wstydzić się za nich, by trener Jol nie martwił się szukaniem pracy przed Bożym Narodzeniem i żeby dobra passa drużyny przyjezdnych skończyła się juto ok. 16.45 czasu londyńskiego, czego sobie, kibicom i drużynie życzę.

Skład Fulham (który przewiduję i liczę, że dokona czegoś w stylu 1-4 na Selhurst Park):
Stekelenburg, Hughes, Riether, Riise, Senderos, Karagounis, Kasami, Parker, Richardson, Taarabt, Berbatov

Sędzia: Lee Probert.

« Newer Posts - Older Posts »

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.