Napisane przez: Macu | Grudzień 16, 2009

LE: Przygoda trwa nadal. FC Basel 2:3 Fulham FC

FC Basel 2:3 Fulham FC

W iście zimowej pogodzie Fulham pokonuje na stadionie St.  Jakob-Park gospodarzy meczu FC Basel i tym samym zapewnia sobie awans do fazy pucharowej Ligii Europejskiej! Bohaterem kibiców z Craven Cottage jest Bobby Zamora, który kontynuując swoją znakomitą strzelecką passę (trzeci mecz rzędu) dwukrotnie pokonał w pierwszej połowie bramkarza gospodarzy Colombę. Miało to miejsce w 42 i 45 minucie spotkania. Taki wynik utzymał się do przerwy. Niestety druga część gry rozpoczęła się w najgorszy z możliwych sposobów. Nie pierwszy raz w sezonie zespól Fulham cofnął się głęboko na własną połowę. W 64 minucie, po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym Alex Frei strzelił bramkę kontaktową. Wówczas podopieczni Hodgsona ponownie odzyskali kontrolę nad grą, czego rezultatem była bramka z 77 minuty strzelona przez Zoltana Gerę. Jednakże gracze Fulham nie potrafili zapewnić spokojnej końcówki meczu dla swoich kibiców i raz jeszcze wystawili ich nerwy na próbę. Po rzucie rożnym w 87 minucie Streller zmusił do ponownej kapitulacji Marka Schwarzera i  Fulham znalazło się niebezpiecznie blisko niekorzystnego wyniku. Na szczęście w ostatnich minutach zespół z Craven Cottage bronił się skutecznie i ostatecznie wywozi z Bazylei zwycięstwo 2:3, które pozwala przedłużyć naszą przygodę z Ligą Europejską!

Wygrana w Bazylei. Taki był warunek dalszej gry w Lidze Europejskiej dla Fulham. Mimo tego, Roy Hodgson nie zdecydował się delegować na murawę swojego najsilniejszego składu i tym samym szanse gry dostali tacy piłkarze jak Riise, Kelly, a także Smalling. Zgodnie z przewidywaniami w środku pola zagrała dwójka Etuhu – Murphy. Jonathan Greening został ustawiony na lewej pomocy, natomiast Gera miał pełnić rolę wspomagającego napastnika dla Zamory, ustawionego za jego plecami.

Spotkanie zaczęło się po myśli Fulham. Gościom udało się  zdominować posiadanie piłki. Pierwsza okazja na gola przytrafiła się w 8 minucie, kiedy to kapitan zespołu Danny Murphy oddał groźny strzał prostym podbiciem, wybroniony przez Colombę. Jednak gracze Bazylei szybko odgryźli się wykorzystując błąd i niezbyt uważną postawę Pantsila, który grał w dzisiejszym meczu dość przeciętnie. Po szybkim wznowieniu piłki z autu doszedł do niej Alexander Frei i położywszy na ziemię Stephena Kelly’iego stanął sam na sam ze Schwarzerem. Na szczęście przytomne wyjście z bramki Australijczyka zażegnało niebezpieczeństwo. W 16 minucie piłka wylądowała w siatce na stadionie Świętego Jakuba po raz pierwszy. Riise zagrał znakomite górne podanie do Zamory, który płaskim strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Jednak sędzia dopatrzył się spalonego. W pierwszej połowie to własnie Norweg siał największe spustoszenie w szeregach defensywnych szwajcarów. W 41 minucie spotkania jego znakomita postawa przyniosła pierwszego gola. Na prawej stronie Riise został pozostawiony bez opieki, dośrodkował wzdłuż linii końcowej do Bobbiego Zamory, który bez żadnego krycia skierował piłkę do siatki.  Cztery minuty później pada kolejna bramka. I raz jeszcze motorem napędowej akcji jest filigranowy Norweg. Długa piłka od obrońców zostaje zgrana do prawej strony przez Bobbiego z klatki piersiowej. Do futbolówki dopada Riise i posyła znakomite dośrodkowanie na głowę Anglika z trynidadzkimi korzeniami. Warty zauważenia jest znakomity ruch bez piłki Zamory, który po zgraniu jej do swojego kolegi z linii pomocy, od razu biegnie w pole karne i oczekuje wrzutki.  Dwa do zera i zdaje się, że wszelkie emocje się skończyły. Fulham schodzi do szatni w wyśmienitych  nastrojach.

Nie chciałbym tego napisać, ale niestety muszę. Po raz wtóry druga połowa zaczyna się dla przyjezdnych z zachodniego Londynu wręcz fatalnie. Ponownie ma miejsce świadoma, tudzież nieświadoma dezercja do obrony. Cały zespół zaczyna się bronić pod własną bramką. Co prawda Fulham ma w 47 minucie groźny rzut wolny, po którym zmusza do wysiłku Colombę (piłka po uderzeniu Zamory odbija się od muru). Ale z każdą chwilą jest coraz gorzej. Przedsmakiem tego co nas miało czekać jest strzał stopera – Cagdasa Atana. Z tym uderzeniem Schwarzer jeszcze sobie radzi. Ale chwilę później, w 63 minucie, w polu karnym gości ma miejsce kontrowersyjna sytuacja. Carlitos ma piłkę na prawej stornie, dośrodkowuje, a futbolówka uderza w rękę Chrisa Smallinga. Arbiter wpierw pokazuje na rzut rożny, ale wobec szalonych protestów piłkarzy FC Basel, zmienia swoje zdanie i wskazuje na 11 metr. Raz jeszcze Fulham nie ma szczęścia do decyzji arbitrów w europejskich rozgrywkach. Smalling dotknął piłki ręką, jednakże nie wykonał ruchu ręki do piłki i trzymał ją przy ciele. Jednak to nie miało znaczenia, pewnym egzekutorem karnego stał się Frei. I znowu zrobiło się nerwowo. The Cottagers cofnęli się do dość panicznej defensywy. Szwajcarzy zaczęli dobrze grać skrzydłami, czego skutkiem była duża liczba dośrodkowań. W 71 minucie młodzieżowy mistrz świata Inkoom wrzucił futbolówkę z prawej strony, a główka Almeraresa minimalnie minęła słupek. W międzyczasie na murawie pojawił się Dempsey i z jego pojawieniem obraz gry zaczął się nieco polepszać. Goście zaczęli bardziej szanować piłkę. Efektem tego była przepiękna akcja z 77 minuty spotkania. Gracze Fulham wymienili w sumie 15 podań, aby w końcu Murphy posłał genialną piłkę na lewe skrzydło do Kelly’iego, który zamiast wrzucić piłkę na pole bramkowe do Dempseya, wycofał ją na 10 metr do nadbiegającego Gery. Trzecia bramka dla Fulham i oddech ulgi ze strony 1200 kibiców, którzy przyjechali zobaczyć mecz z Londynu. Spokojne wykończenie Gery – strzał po długim słupku, ale raz jeszcze fatalne zachowanie defensywy Bazylei. Nikt Węgra nie krył. Szwajcarzy jednak ani przez chwilę nie zamierzali ustąpić. Po potwornym zamieszaniu w polu karnym w 82 minucie Frei trafia w poprzeczkę. Pięć minut później jest już 2:3. Dośrodkowanie z rzutu rożnego zostaje zamienione na gola przez rosłego Strellera. Kolejny gol stracony przez Fulham w tym sezonie po stałym fragmencie gry… Jest nad czym pracować. Obgryzanie paznokci zaczyna się raz jeszcze… W samej końcówce meczu Fulham ma okazję na podwyższenie wyniku, ale i Bazylea zagrażała bramce Schwarzera. Wycieczki w pole karne urządzał sobie nawet bramkarz gospodarzy – Colomba. Na całe szczęście wyczynu Sinana Bolata powtórzyć mu się nie udało i Fulham pokonało na wyjeździe Bazyleę, tym samym zapewniając sobie awans do najlepszej 32 Ligii Europejskiej.

Patrząc ogółem na to spotkanie, możemy być zadowoleni z postawy zespołu. W nie najmocniejszym składzie udaje się wywieść z terenu przeciwnika kluczowe do awansu trzy punkty. W szczególności pierwsza połowa jest godna pochwały, kiedy Fulham nie dało się zdominować, a znakomita współpraca Riise i Zamory przyniosła dwa gole. Druga część gry to jednak inna bajka. Spokojnym kontrolowaniem gry niestety nie dało jej się nazwać. Gracze pozwolili na zdecydowanie za dużo rywalom i zapewnili dość sporą porcję nerwów dla kibiców z Londynu. Na szczęście tym razem mieliśmy zakończenie w stylu Hollywood i wszystko ułożyło się po naszej myśli. Nie zmienia to faktu, że Hodgson musi znaleźć przyczynę dla której Fulham nie potrafi przez obie połowy kontrolować gry i dominować przeciwnika. Kosztowało to nas już kilka punktów z Romą, a i w lidze można by znaleźć mecze w których taki scenariusz się powtórzył. Ale w takim dniu należy mówić o pozytywach. Oprócz oczywistego, czyli awansu do następnej fazy, trzeba wyróżnić dwóch zawodników. Bobby Zamora pokazał, że już nie tylko jest kluczowym graczem jeżeli chodzi o hold-up play i stwarzanie sytuacji dla kolegów. Udowodnił także, że potrafi strzelać i grać jako jedyny, wysunięty napastnik. Słowa uznania należą się także B.H. Riise, który na prawym skrzydle sprawiał szwajcarom niesamowite kłopoty. Efektem jego znakomitej gry była zmiana przeprowadzona przez trenera gospodarzy Thorstena Finka (znanego z występów w Bayernie Monachium), który w przerwie ściągnął z boiska podstawowego lewego obrońcę – Safariego. Szkoda, że tak jak zazwyczaj, brat Johna Arne Riise był w stanie grać na najwyższych obrotach jedynie przez jedną połówkę.

Ps. Czy myślicie, że warto abym pisał tak długie opisy? Jednak trochę zajmuje napisanie takiego tekstu, a i tak pewnie oglądaliście ten mecz. Proszę o opinie.

Bramki z meczu można zobaczyć tutaj.

Reklamy

Responses

  1. Spoko , jestem pierwszy raz na Waszej stronie a wygląda dużo lepiej niż niejedna strona giganta redagowana przez całą armię kibiców.

    Długi opis meczu jest OK. Dla takich jak ja, dla tych którzy meczu nie oglądali.

    Pozdro i Gratki dla Was – cich cich

  2. Oczywiście …to „spoko” to miał byc tytuł wpisu…tak to zrozumiałem.

    Ja jestem cich cich ze znajomych stronek – PrimeraDivision.pl , Anglia.Goal.pl itd,itd…

    Jeszcze raz Pozdro !

  3. Wspaniały rezultat. Marzenie trwa dalej! Bardzo ciężka grupa, z której Fulham wychodzi w świetnym stylu, zdobywając 6 punktów z bardzo dobrą i stabilną Bazyleą. W piątkowe południe losowanie wiosennego rywala – dla Fulham, które rok w rok obijało się po dołach Premierleague. Teraz można sobie przebierać w takich klubach, jak Juventus, Stuttgart czy Valencia. Jakie to jest fantastyczne uczucie!

    Świetnie widzieć takich zawodników jak Kelly czy Riise walnie przyczyniających się do zwycięstwa. Fakt, że Kelly parokrotnie zawalił w defensywie, ale wyłożył do Gery najważniejszą piłkę w całym meczu. Miałeś nosa co do Zoltana. Ogólnie, to przy tak obszernej relacji z meczu nie mam wiele do dodania. A nawet dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, bo z oglądaniem całości było u mnie zmiennie. Na ostatnie minuty przełączyłem się na radio. Mniej stresu. Moje zdanie odnośnie pisania długich relacji jest takie, że jeżeli to pochłania zbyt dużo Twojego czasu, to możesz spokojnie brać się za skromniejsze opisy. Pisanie idzie Tobie bardzo dobrze, ale są inne sprawy w życiu. Absolutnie nikt nie wymaga od Ciebie aktualizowania bloga ogromną liczbą informacji z ogromną częstotliwością, nie ma takiej presji. Cieszę się po prostu bardzo, że takie miejsce powstało. Do tego, przez początkowy okres funkcjonowania bloga nie będzie pewnie jakichś masowych odwiedzin, bedą (oby) sukcesywnie pojawiać się nowe, pewnie pojedyncze osoby, i to też przemawia za tym, żeby na razie tym projektem się zbytnio nie przemęczać. Ale to są tylko moje 3 grosze.

    Pozdrawiam!
    cich cich – Ciebie również! Miło tutaj Ciebie spotkać.

  4. Stronka podoba mi się bardzo . Każdy taki blog poświęcony klubom może mniej znanym ale mającym nie mniej ciekawą historię witam z wielką
    radością . To ma dużo większą wartośc niż dziesiąta stronka poświęcona Barcelonie, Man Utd czy Juve.

    Pozdro dla Was i Trzymajcie się , będę Was odwiedzał – cich cich

  5. Dzięki cich cich. 🙂

    No zobaczymy jak to będzie. Pewnie długość relacji będzie zależna po prostu od ilości wolnego czasu. Ale na razie mam czas i ochotę pisać, więc nie ma problemu.

    Wracając jeszcze do meczu, kiedy Bazelea strzelała gole kontaktowe, na prawdę bałem się o wynik. No i denerwowało mnie niemiłosiernie, że tak łatwo daliśmy sobie wydrzeć to dwubramkowe „cushion”, jak mawiają Anglicy.

    Ale radość jest ogromna. Po cichu liczyłem na wyjście z grupy i to się udało, więc wszystko co teraz się wydarzy będzie czymś dodatkowym, powyżej oczekiwań. No i tak jak mówi Cookie, ciekawa jest perspektywa konfrontacji z jakimś dobrym przeciwnikiem spoza Anglii (na razie nie możemy wylosować anglików).

  6. Hey there,

    Forgive an Englishman for popping into the comments here, your blog was brought to my attention by a Polish neighbour who I took to Fulham for the first team a year ago. He was so hooked that he’s been going back ever since. What a terrific result last night. We defended a bit too deep in the second half and made it a little too nervous for my liking, but it was a terrific performance.

    Bring on United!

    COYW

  7. Hey Dan,

    I’m actually really happy that You dropped in and left us some note. Indeed it was a teriffic performance and no doubt we deserved to go through. However, in the dying moments of the game I was biting my nails like crazy. It could have gone their way as well, and that’s why we should have kept the ball better. Though it’s easy to say from here. Generally, the result was less satisfactory than the way we played. Anyway, it’s wonderful that we’re gonna take part in the draw on Friday. Play on!

    Greets,
    Macu

    Ps. Maybe one day we’re gonna meet on Craven Cottage. Nobody knows. 🙂

  8. Macu – Send me an email and we could have a beer on Boxing Day or at Chelsea, depending on whether you’re going to the games. Would be good to catch up with our growing Polish contingent.

    What a win today!

    • Dan –> I’d love to meet, though there is a slight problem. I’m living in Poland. :))) I was just theorizing that maybe one day I’ll go to London to see Fulham play and that we might meet then. 😀

      Anyway, yesterday’s game was simply stunning. We simply outplayed them. Of course they had lots of important players sidelined, but still it is quite an achievement. And most importantly, we proved once again that Craven Cottage is a castle hard to capture even for the biggest clubs.

      Greets.

  9. Oh sorry, I thought you were in London – I must learn more Polish! You should definitely save up some money and come for a game. Or see us when we play in Poland – which we will, in next year’s Europa League 😉

    I said to a friend of mine at the game on Saturday that the worrying thing was I could get used to seeing us play this well and expect it every week. Two tough games coming up now, though.

  10. […] Tak w pewnym sensie było właśnie dwa lata temu, w mroźny wieczór w szwajcarskiej Bazylei, gdy opętani klątwą wyjazdowej niemocy The Whites zdobyli trudny europejski teren (spytajcie fanów Manchesteru United!), otwierając sobie drogę do wiosennych potyczek w Lidze […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: