Napisane przez: Macu | Styczeń 16, 2010

W poszukiwaniu wyjazdowego zwycięstwa. Blackburn Rovers – Fulham.

W związku z odwołaniem ubiegłotygodniowego meczu przeciwko Portsmouth z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych, od ostatniego pojedynku Fulham minęło już prawie 10 dni. Wszyscy zapewne pamiętamy ten nie najlepszy mecz na Britannia Stadium, gdzie do przerwy Stoke City prowadziło 3:0, a co gorsza, mogło znacznie więcej. Choć niezła w wykonaniu The Whites druga część gry nieco zmazała haniebny występ z pierwszej połowy, przez czas trwania śniegowej bitwy o Anglię piłkarze mieli co rozpamiętywać. Przed konfrontacją na Ewood Park z Blackburn Rovers, piłkarze Roya Hodgsona pozostają z pojedynczym zwycięstwem na wyjeździe, odniesionym w pierwszej kolejce sezonu z outsiderem tabeli Portsmouth. Teoretycznie, podobnie jak przed meczem ze Stoke, są powody do optymizmu. W ostatnim czasie drużyna gospodarza jutrzejszego meczu gra fatalnie. Trenowany przez Sama Allardyce’a zespół nie wygrał w Premiership od dziewięciu kolejek, a ostatni raz na Eaweood Park triumfował 7 listopada, w meczu z, nomen omen, Portsmouth. W dotychczasowych pojedynkach z Londyńskimi zespołami, na możliwych piętnaście punktów, Rovers zdobyło zaledwie jeden. W prasie aż huczy o coraz większej presji ciążącej na Allardyce’sie. Jednakże trener, który ostatnio przeszedł operację serca, pozostaje nader spokojny i zapewnia, że prawdziwą presje czuł jedynie w Newcastle (skąd odszedł za porozumieniem stron pod koniec 2008 roku). Broni go także pozycja w tabeli, ponieważ piłkarze z Blackburn zajmują względnie bezpieczne trzynaste miejsce, z dorobkiem 21 punktów (6 punktów do dziewiątego Fulham, nie mniej zaledwie 3 punkty przewagi nad strefą spadkową). Jednakże ostatni bezbarwny mecz Rovers z Manchesterem City (4:1 dla the Citizens) i porażka w pierwszym meczu Carling Cup z Villą (0:1) sprawiają, że ewentualna wpadka z Fulham może zainicjować zmiany w klubie z centralnej Anglii.

Statystyki. Mimo że ponoć kłamią, zawsze są przywoływane. Historia konfrontacji Bluckburn z Fulham na Ewood Park zdecydowanie przemawia za gospodarzami. Wygrywali oni 23 razy, przy zaledwie 9 zwycięstwach Londyńczyków i 8 remisach. W poprzednim sezonie podopieczni wówczas jeszcze Paula Ince’a zdołali wygrać po jednym, i jak się później okazało, jedynym golu Matta Derbyshire’a (obecnie gracza Olympiakosu Pireus). W spotkaniu rundy rewanżowej rozegranym na Craven Cottage, raz jeszcze lepsi okazali się The Riversiders, pokonując Fulham 1:2 po bramkach Robertsa i Djoufa (honorowego gola dla FFC strzelił Dempsey). Dwa sezony temu, w pojedynku tychże zespołów mieliśmy dwukrotny remis (1:1 na Ewood i 2:2 na Craven Cottage). Blackburn Rovers jest jednym z tych zespołów, które ogólnie nie leżą The Whites, bo nawet z Londynu wyjeżdżali oni pokonani zaledwie po 40% pojedynków. Na szczęście w tym sezonie podopieczni Hodgsona zagrali jeden z lepszych meczów przeciwko piłkarzom w biało-niebieskich koszulkach i pewnie pokonali ich na Craven Cottage 3:0 (Nevland, Dempsey dwókrotnie). Amerykanin trafiał do siatki Paula Robinsona trzykrotnie w dwóch ostatnich pojedynkach, miejmy zatem nadzieję, że w niedzielę będzie kontynuował swoją dobrą passę.

Zarówno w zespole gospodarzy, jak i gości, lista nieobecnych zawodników jest dość długa. W drużynie Blackburn otwiera ją przetransferowany tego lata z Evertonu, boczny obrońca Lars Jacobsen. W pucharowym pojedynku z Aston Villą Duńczyk doznał kontuzji uda. Zastąpi go prawdopodobnie Martin Olsson. Na Ewood nie zobaczymy także El Hadj Djoufa, który pauzuje za czerwoną kartkę. Niezdolni do gry są również Vince Grella (udo), a także Jason Roberts (kolano). Brak zawodników linii ataku (Djouf, Roberts), to na pewno znacznie zmartwienie Allardyce’a. Otwiera to jednak szansę przed łączonym jeszcze niedawno z Fulham Bennim McCarthym. Jednak gracz z RPA mecz rozpocznie najpewniej na ławce rezerwowych. Pozytywną wiadomością dla trenera Blackburn jest prawdopodobny powrót Gaela Giveta, który zmagał się z kontuzją głowy. W przypadku Fulham, okres przerwy dobrze zrobił Brade Hangelandowi, który uporał się z kolanowymi problemami i powinien stworzyć parę stoperów z Hughesem. W zespole gości zabraknie na pewno Bobbiego Zamory, którego czeka miesiąc przerwy spowodowanej kontuzją obojczyka, a także Johna Panstila, który doznał kontuzji kolana i nie pojechał na PNA (Ghana przegrała wczoraj w przetrzebionym przez urazy składzie 3:1 z Wybrzeżem Kości Słoniowej) . Na spotkanie nie wykurowali się także kontuzjowani od dłuższego czasu Kamara (kolano) i Davies (kostka).  Dickson Etuhu bierze  za to udział w Pucharze Narodów Afryki (Nigeria w sobotę podejmuje Benin).

Prawdopodobnie składy według Eusportu (od lewej):

Blackburn (4-5-1): Robinson – Chimbonda, Nelsen, Samba, Olsson (Salgado) – N’Zozi, Andrews – Pederson, Dunn, Emerton – Di Santo

Fulham (4-4-2): Schwarzer – Konchesky, Hangeland, Hughes, Kelly – Gera, Murphy, Baird, Duff – Johnson, Dempsey

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: