Napisane przez: Macu | Luty 9, 2010

Zapowiedź: Uciekając od czerwonej kreski. Fulham – Burnley.

We wtorkowy wieczór o godzinie 21 na Craven Cottage zostanie rozegrany mecz dziesiątego w tabeli Fulham z piętnastym Burnley. Ewentualne trzy punkty będą oznaczały, że The Whites będą mieli trzydzieści cztery oczka i około trzynaście punktów przewagi nad strefą spadkową. Taka zaliczka powinna pozwolić zespołowi Roya Hogdsona skupić się na walce o jak najlepsze miejsce w tabeli, nie zważając na burzliwe wydarzenia w dolnych jej częściach. Burnley jest jednak rywalem trudnym i nieprzewidywalnym i mecz z Portsmouth pokazał, że w Premiership nie ma zespołów słabych. Przyjezdni z Fratton Park byli długimi minutami zespołem lepszym, a jedyny tego dnia gol Greeninga nieco zakrzywił obraz tych wydarzeń. Pozytywną wiadomością dla kibiców znad Tamizy jest fakt, że w obecnych sezonie zespół Briana Lawsa zdobył zaledwie jeden punkt w dwunastu meczach wyjazdowych. Główną bronią beniaminka Premier League, podobnie z resztą jak Fulham, jest ich własny stadion, Turf Moore. Mimo braku w składzie gwiazd i indywidualności, Burnley potrafiło pokonać na nim m.in. Manchester United. Jednakże popularni The Clarets są ostatnio w nieco gorszej formie. Ojciec awansu do najwyższej ligi, Owen Coyle, opuścił zespół na rzecz lokalnego rywala – Bolton Wanderers. Mianowany jego zastępcą Laws odniósł co prawda w poprzedniej kolejce swoje pierwsze zwycięstwo (2-1 nad West Hamem), jednak wcześniej przegrał trzy kolejne mecze ligowe i odpadł z Reading z Pucharu Anglii. Faworytem spotkania będzie bez wątpienia Fulham, które na Craven Cottage spisuje się znakomicie i przegrało zaledwie raz w ostatnich dziewięciu potyczkach (z Aston Villą). Martwi jednak to, że w ostatnich pięciu kolejkach, do siatki rywala udało się trafić zaledwie raz. Dla tego pomyślną informacją jest powrót  po chorobie Bobby’iego Zamory. Obrona Burnley nie należy do najsolidniejszych w lidze i należy to wykorzystać. Straciła aż 47 goli, przy 28 golach puszczonych przez Marka Schwarzera.

W poprzedniej rundzie na Turf Moore padł wynik remisowy, choć to Fulham było stroną przeważającą. Goście prowadzili po klinicznym strzale Bobby’iego Zamory, jednak kilka minut później wolejem wyrównał Wayne Elliott. Była to z resztą jedyna względnie współczesna konfrontacja tych dwóch drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej, w której poprzedni raz oba zespoły zmierzyły się w sezonie 1967/1968. Rok temu, jeszcze jako zespół Championship, Burnley okazało się lepsze od The Whites w pucharze ligi, wygrywając u siebie 1-0 po golu Jaya Rodrigueza. Na historycznym Craven Cottage Fulham zwyciężyło w 24 z 44 pojedynków (54 procent), przegrało 10 razy i tyle też meczy zremisowało. Ostatni raz przyjezdni z Burnley triumfowali w sezonie 1980/1981, kiedy w meczu starej Division Three wygrało 0-2, a pierwszego gola strzelił wówczas osiemnastoletni Brian Laws.

Najważniejszą wiadomością dla kibiców The Cottagers jest powrót po chorobie wirusowej Bobby’iego Zamory (11 goli, 6 ligowych). Jest on zdecydowanie najlepszym napastnikiem zespołu i w poprzedniej rundzie pokonał już Briana Jesnena. Z resztą grudzień był jednym z najlepszych miesiąców w karierze Anglika i wszyscy maja nadzieję, że Bobby raz jeszcze złapie przedświąteczna formę. Do sprawności wrócił także Simon Davies, który przemógł kontuzję kostki. W meczu nie zobaczymy za to Kagisho Dikgacoi’ego, który w spotkaniu z Boltonem uszkodził więzadła właśnie w stawie skokowym.  Długoterminowymi nieobecnymi są: Konchesky (kostka), Panstil, Dempsey, Johnson (kolano). Ten ostatni nie zagra już do końca sezonu, o czym można przeczytać tu. W drużynie Briana Lawsa do gry powinien być gotowy obrońca Stephen Jordan, który od dwóch tygodni zmagał się z urazem mięśnia dwugłowego uda. Na Craven Cottage nie wystąpią raczej kapitanowie zespołu: Steven Caldwell (pachwina) i 38-letni weteran Graham Alexander (łydka). Zabraknie także Chrisa McCanna, którego kolanem zajmują się służby medyczne.

Przewidywane składy:

Fulham: Schwarzer – Shorey, Hangeland, Hughes, Baird – Greening, Etuhu, Murphy, Duff – Zamora, Nevland

Burnley: Jensen – Fox, Carlisle, Cort, Mears – Blake, McDonald, Bikey, Elliott – Fletcher, Nudgent

Linki do transmisji internetowej: tu.

Reklamy

Responses

  1. Nie no, David Elm na MVP jak na razie. Gol i asysta. Nie dziwię się, że Danny zatrzymał go jak schodzili do szatni i coś mu powiedział. Zasłużył na pochwały. Czekam na drugą połowę, bo ten mecz z tych, którymi można się cieszyć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: