Napisane przez: Macu | Marzec 11, 2010

LE: Awans daleko po słabiutkim występie. Juventus 3-1 Fulham.

Juventus Turyn pokonał na własnym stadionie drużynę Fulham w stosunku 3-1 i jest zdecydowanym faworytem do awansu do 1/4 Ligi Europejskiej. Przyjezdni z Londynu rozegrali kolejne bardzo słabe spotkanie wyjazdowe, grając bez większego charakteru  i z dużą bojaźliwością. Ponadto po raz kolejny w tym sezonie popełnili proste błędy przy stałych fragmentach gry, które skutkowały utratą dwóch goli. Ewidentny był także brak Danny’ego Murphy’ego, który rzutował na niską kreatywność linii pomocy. Bardzo słabo spisywał się zastępujący go Jonathan Greening, który ograniczał się do pododawania prostych piłek do najbliższego kolegi z zespołu.  Nie lepiej zagrał Simon Davies, zaliczając wiele strat  i niecelnych podań. Na wyróżnienie zasłużył natomiast Dickson Etuhu, który wystrzegał się prostych błędów i odebrał przeciwnikowi wiele piłek. Strzelanie na Stadio Olimpico di Torino rozpoczął w 8 minucie stoper „Starej Damy” Nicola Legrottaglie, kóry po rzucie rożnym wykonanym przez Diego trafił głową do siatki Schwarzera. Fulham miało okazję wyrównać po 17 minutach gry, ale ustawiony na 8 metrze Davies nie trafił w piłkę dośrodkowaną po ziemi przez Duffa. Po 25 minutach rywalizacji, na 2-0 podwyższył Zebina, oddając przepiękny strzał zza pola karnego. Po tym kolejnym ciosie, zespół Hogdsona zaczął grać nerwowo i nieporadnie, a Juventus spokojnie dążył do zdobycia trzeciego gola.  Wówczas do Londyńczyków uśmiechnęło się jednak szczęście. W 36 minucie Davies wrzucił piłkę w pole karne , a w potwornym zamieszaniu strzał oddał Etuhu. Futbolówka odbiła się po drodze od jednego z bianconerich i wtoczyła się do bramki Manningera. Bramka kontaktowa ewidentnie dodała skrzydeł jedenastce The Whites, którzy zaczęli przejmować inicjatywę.  Chwilę później niemal nie padła bramka wyrównująca. Wrzutka Duffa trafiła na tył głowy Hangelanda i zmierzała w okienko bramki Manningera. Austryjak zdołał jednak obronić ten strzał, choć Gera był bardzo bliski zmienienia toru lotu piłki i zmylenia go. Niestety, tuż przed przerwą stała się najgorsza rzecz z możliwych. Sędzia Meyer pozwolił gospodarzom wykonać rzut rożny po upływie dwóch doliczonych minut, a David Trezeguet wpierw uderzył z woleja w słupek, by chwilę potem skutecznie dobić swój wcześniejszy strzał.  W ten sposób Juve schodziło do szatni z prowadzeniem 3-1. W drugiej połowie goli nie zobaczyliśmy, choć spotkanie toczyło się pod lekkie dyktando Fulham. Gospodarze spokojnie się bronili i kontrowali przebieg meczu. Kilka niezłych akcji na skrzydle miał Zamora, ale nie potrafił celnie dograć do partnerów ustawionych w obrębie pola karnego. De facto bramkarz Juventusu nie był zmuszony do żadnej poważnej interwencji. Na boisku pojawił się rekonwalescent Dempsey, ale nieprzewidywalny Amerykanin ewidentnie będzie potrzebował jeszcze kilku spotkań, aby dojść do pełni formy. Złą wiadomością jest natomiast żółta kartka dla Greeninga, która wyklucza go z meczu rewanżowego, i wobec absencji Murphy’ego, tworzy dużą zagwozdkę dla Roya Hogdsona dotyczącą obsady pozycji środkowego pomocnika. Tuż przed końcem spodkania „Stara Dama” mogła jeszcze podwyższyć swoje prowadzenie, ale strzał Diego zza pola karnego został dobrze wybroniony przez Marka Schwarzera.

Pierwszy mecz z pewnością nieco zawiódł każdego sympatyka Fulham. Mimo wielkiego szacunku dla drużyny z Turynu, gracze z Craven Cottage posiadają wystarczające umiejętności,  aby móc nawiązać walkę z bianconerimi. Jednakże mecz na Stadio Olimpico kompletnie im nie wyszedł, a w grze drużyny widoczny był nadmierny respekt i bojaźliwość.  Jedyne co przemawia w obronie zespołu, to fakt, że był to już 46 mecz Londyńczyków w tym sezonie.  Żaden inny angielski klub nie rozegrał już tylko spotkań. Jeżeli The Cottagers myślą o awansie do następnej rundy, w rewanżu muszą wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i i zagrać tak dobrze jak w pamiętnym meczu z Manchesterem United (3-0). Kluczem do sukcesu będzie nie tylko dobra postawa w ofensywie (potrzebne są dwie bramki), ale także niezwykle uważna gra w defensywie. Bo każdy stracony gol zdecydowanie oddali szanse awansu. Pozostaje liczyć na magię Craven Cottage i świetną formę domową zarówno z tego, jak i poprzedniego sezonu. Jedno jest pewne, kibice na pewno nie zawiodą. Już wczoraj pokazali się ze znakomitej strony, długimi minutami przekrzykując fanów Juventusu i fantastycznie dopingując drużynę Fulham. C’mon You Whites! Czas na kolejny come back!

Reklamy

Responses

  1. Zgadzam się, ale nie do końca. Awans daleko, ale występ był taki, na jaki mogliśmy sobie z pozwolić z takim środkiem pola. Etuhu grał poprawnie, ale to zawodnik, który ma czysto defensywne zadania (więc chwała mu że nie bał się kopnąć tej piłki i poderwać drużyny). Greening – fatalnie. Simon Davies? Jezu, czarna rozpacz. Bohater sezonu 07/08, dziś jest kompletnie na wylocie. Niestety, Simi to idealny typ Brytyjczyka, który poza Anglią, poza angielskimi trybunami, gra piach. No i tyle w kwestii tego, jaki mieliśmy dziś potencjał. Człowiek długo nie pożyje, kiedy wyrwie mu się serce. Jakoś te 90 minut wytrzymaliśmy, a uważam, że były pozytywne momenty, że było ich dość sporo, zważywszy na to z kim graliśmy. Najważniejsze że jest bramka i przez to w rewanżu może być bardzo ciekawie (pamięta ktoś, jakiego stresu narobił nam Amkar Perm w rewanżu? mimo że załatwiliśmy ich 3-1 u siebie). Clint chyba na dobre wrócił, co jest cudowną wiadomość, Zoltan strzeli szybką bramkę… i może wpiszemy się do historii jeszcze raz w tym sezonie 😉
    COYW!!!

  2. P.S. dwie smutne wiadomości, jakie napłynęły w tym tygodniu:
    -Danny nie zagra w rewanżu (jednak)
    -Erik Nevland wraca po sezonie do Vikinga Stavanger (w Anglii o tym cicho bo to nie jest news na pierwszą stronę, ale w Norwegii ponoć wszystkie media o tym pisały i coś tam potwierdził sam Nevland)

  3. Masz rację, że chyba nieco przesadziłem z surowością oceny. Ale po prostu liczyłem na lepszą grę i mocno się zawiodłem, bo od Juve dzieliła nas co najmniej jedna klasa, zwłaszcza, że bramki traciliśmy w najprostszy z możliwych sposobów. Greening grał beznadziejnie i nie jest to wielka strata, że nie zagra w rewanżu. Simon Davies po raz kolejny fatalnie. Zupełnie anonimowo i masa niecelnych zagrań. Już w poprzednim sezonie nie błyszczał, a po tych wszystkich kontuzjach prezentuje się jeszcze gorzej. Nawet Duff nie potrafił wczoraj zagrać na swoim normalnym poziomie, bo Juve nadspodziewanie dobrze przesuwało się w obronie i nie zostawiało mu za dużo miejsca. Dla mnie najlepszym pomocnikiem był Etuhu, który odzyskał dużo piłek i nie tracił ich w jakiś głupi sposób. Choć wiadomo, nie jest to wirtuoz od kreowania akcji, bo miał kilka niezłych okazji do zagrania sprytnej piłki, ale to mu nie wychodziło.

    Tym newsem o Murphym zmartwiłeś mnie. Może nie zawsze Danny gra w tym sezonie tak dobrze jak w poprzednim, ale nadal nie mamy lepszego środkowego pomocnika. Skoro Greening nie zagra, to ja już w ogóle nie mam pojęcia kto go zastąpi. Pewnie będzie jakaś kombinacja, np. Gera tam zagra, albo Dempsey (wspaniale, że wrócił, ale do formy mu daleko). Bo z kolei Dikgacoi kontuzjowany, więc nawet gdyby Roy chciał zestawić dwóch DMF-ów, to po prostu nie ma takiej możliwości. Chyba, że wstawi Kelly’ego na obronę i przesunie do przodu Bairda. W sumie Chris potrafi zagrać jakąś fajną piłkę prostopadłą. To chyba nie taki zły pomysł.

    Co do Nevlanda, to właśnie dziwiłem się, że Roy nie wpuścił go za Gerę. Mógłby trochę pomęczyć stoperów rywala swoimi inteligentnymi ruchami bez piłki. Ogólnie szkoda mi go, bo uważam, że mimo wszystko jest niedoceniany. To idealny joker, który powinien wchodzić około 60-75 minuty meczu.

    No nic, nadal jeszcze wierze. Na Cottage gramy o klasę lepiej niż na wyjazdach, Juve może nieco za pewnie się poczuje po pierwszy spotkaniu. Wszystko w naszych nogach. 😉

  4. u was bedzie 2:2 tak czuje daleko juz zaszliscie i chwala wam za to ale czuje ze i wy i liverpool odpadniecie ( macie za to 3 druzyny w LM ) ;] moje typy na 1/4

    Juve
    Werder
    Standard
    Marsylia
    Hamburg
    Sporting
    Rubin
    Lille

  5. Pewnie Zacceroni zagra taką taktyką, że Juve będzie od pierwszych minut bronić wyniku i nie ma mu się co dziwić. Ale moim zdaniem idealnie byłoby na początku spotkania strzelić bramke. Wtedy gospodarze mieliby już minimalne szanse to doprowadzenie do dogrywki, o wygraniu w regulaminowym czasie nie mówiąc, bo przecież Fulham to nie Bayern Monachium, nie oszukujmy się.
    W rewanżu będzie dostępny już nasz najlepszy obrońca i jeden z najlepszych w lidze czyli Chiellini. Z nim i Legrottaglie (który zagrał wczoraj świetny mecz), będzie wam ciężko strzelić jakąkolwiek bramkę. Obrona Juve mimo wszystko wygląda trochę lepiej niż obrona Szachtara.

    ps. fajna ta strona jest, cieszę się że nawet małoznane w Polsce Fulham ma strone i obiektywnych kibiców. W tym wypadku lepsza jest jakość niż ilość 😉

  6. @Macu
    niestety, z Greeningiem jako mózgiem zespołu tak to musiało wyglądać, stąd też może trochę inne moje osobiste oczekiwania co do postawy drużyny. Wystawiać na JUVENTUS kogoś takiego na dyrygenta – tylko wariat albo człowiek przystawiony do ściany mógłby tak postąpić i cóż – Roy musiał. Etuhu zaprezentował się dobrze, Dickson przekonał mnie do siebie już jakiś czas temu, ale nie można po nim oczekiwać by prowadził grę zespołu, co doskonale wiesz. Ja też zastanawiam się, co Hodgson na to wszystko poradzi, bo wygląda to okrutnie ubogo w środku, ani Murphy, ani Dempsey, ani już nawet ten Greening, choć jego absencję akurat przeboleję. Chyba rzeczywiście wszystko spocznie na barkach Bairda, co i tak jest aktem totalnej desperacji (plus Kelly na obronie, tak jak mówisz), albo zobaczymy coś zupełnie innego, choć nie mam pomysłu co. Ewentualnie… mamy jednego chłopaka, który mimo że obrońca to i w ataku już grał w tym sezonie – Smalling 😉 Boże, co ja gadam 😉
    Nevland – bardzo smutna informacja. Dlaczego tak łatwo to wszystko się dzieje. Obdarzyłem Erika wielką sympatią, nasz cichy heros, zrobił jako joker wielkie rzeczy, odchodzi zupełnie anonimowo. Z Murphym to niestety prawda, nie mam pojęcia czemu po Szachtarze mówiono o jednym meczu i nawet powoływali się na regulamin LE.

    Nadzieja umiera ostatnia, ale kibice Juve mają rzeczywiście wszelkie powody do tego, by czuć się ćwierćfinalistą. Odwiedziny kibiców miłe, usłyszeć co w obozie rywala miłe, choc ten Chiellini nie cieszy ani trochę 😉

    Odpuścić kompletnie niedzielny mecz na Old Trafford, i po prostu spróbować. Wykorzystać maksimum tego, co mamy. CC to nasza forteca, więc naszym obowiązkiem jest wziąć się tam za grę 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: