Napisane przez: Macu | Marzec 14, 2010

Diabelski rewanż. Manchester United 3-0 Fulham.

W meczu 30 kolejki Premiership piłkarze Manchesteru United wzięli srogi rewanż za jesienną porażkę na Craven Cottage i ograli Fulham w takim samym wymiarze bramkowym (3-0). Przez pierwsze 45 minut piłkarze z Londynu dzielnie się bronili, czasami nawet zagrażając bramce van der Sara, czego przykładem może być ładny strzał Dempsey’a tuż nad bramką Holendra. Zespół Hogdsona był nawet w stanie dłuższymi momentami utrzymywać się przy piłce, choć to goście stwarzali zdecydowanie lepsze sytuacje. Ich strzelecka niemoc została złamana tuż po przerwie, kiedy słaby tego dnia Nani dograł piłkę w pole karne. Futbolówka minęła chyba jeszcze nieskoncentrowanych defensorów The Whites i znalazła drogę do Rooneya, który bez kłopotu umieścił ją w siatce. Najlepszą okazję do wyrównania zaprzepaścił w 73 minucie Zamora. Prostopadła piłka odbiła się od jednego z piłkarzy Fulham i wyprowadziła Zamorę sam an sam z bramkarzem. Anglik niestety nie najlepiej ją sobie przyjął, wyrzucając się nieco do boku, w rezultacie czego jego próba strzału została zablokowana przez Vidicia. Chwilę potem było po meczu. Berbatov przyjął na skrzydle długą piłkę od Fletchera, ograł Shorey’a i Bairda, a następnie wyłożył ją Rooneyowi. Będący w wyśmienitej formie snajper reprezentacji Anglii nie mógł się pomylić i pokonał ubranego w żółty strój Schwarzera po raz drugi. Wynik ustalił Berbatov, który uderzeniem głową po centrze Parka bez większych problemów umieścił piłkę w siatce The Cottagers. Kluczowym momentem spotkania była jednak utrata pierwszego gola przez Fulham, bo do tamtego momentu zespół prezentował się na prawdę nieźle. Po tym zdarzeniu spadły nie tylko morale, ale także nastąpił powolny upływ sił. The Whites nie atakowali już tak agresywnie graczy Manchesteru, jak to miało miejsce wcześniej, przez co ci zyskiwali swobodę rozegrania akcji. Na wyróżnienie w dzisiejszym spotkaniu zasługuje Mark Schwarzer, który mimo trzykrotnej kapitulacji spisywał się wspaniale. Dobrze dysponowany był także Danny Murphy, który w pierwszej części gry mądrze rozdzielał piłki i przede wszystkim uspokajał grę. Natomiast jego waleczność dawała impuls do walki dla każdego z graczy w białej koszulce. Tym bardziej szkoda, że Danny nie wystąpi w rewanżowym meczu z Juventusem, gdyż takiego kapitana właśnie potrzebujemy. Generalnie pojedynek z Manchesterem był dla Roya Hogdsona okazją do przetestowania pewnych wariantów taktycznych przed drugim meczem z Turyńczykami. Na prawej obronie zagrał Stephen Kelly, a Chris Baird powędrował na środek pola, czyli tam, gdzie prawdopodobnie zagra już w czwartek. Od pierwszej minuty wybiegł także Clint Dempsey, który pokazywał dużą chęć do gry. Niezłe zawody rozegrał Simon Davies, który był obok Murphy’ego jednym z najambitniej  grających piłkarzy Fulham. Na ławce zasiadł za to Damien Duff, który prawdopodobnie miał odpoczywać przed czwartkowym meczem. Jednakże kontuzja Daviesa (?) zmusiła trenera The Cottagers do wprowadzenia Irlandczyka już w przerwie.

Bramki z meczu: tutaj.

Reklamy

Responses

  1. Dobry blog, aktualizowany na bieżąco (bardzo szybko), oby tak dalej. Czekam na kolejne notki. 😉 Pozdrawiam.

  2. Zero oczekiwań w stosunku do wyniku, więc porażka przyjęta ze spokojem. Po 45 minutach wyglądało to w ogóle imponująco. United to jest drużyna która zawsze próbuje ukąsić już na samym początku połówek, kiedy jej się to uda, to nie ma przebacz. Z biegiem czasu również bardziej interesowało mnie już to, co Roy poczynia z tymi zmianami, niż to ile MU nam jeszcze wlepi (choć Zamora miał rzeczywiście setkę). Wariant z dwoma playmakerami był nienajgorszy, ale podziurawiliśmy sobie przez to obronę i bramki były kwestią czasu. Nie rozumiem jednego- czemu zupełnie nie gra Stefano Okaka. Roy bardzo często nowych zawodników nie puszcza do gry zanim miną miesiące, ale na litość, mamy go tylko na pół roku. Bobby powinien był zupełnie odpocząć. Mark Schwarzer był fantastyczny! I oby tak się spisało nasze defensywne trio w czwartek. Na środek proponuję Dicksona i Dempsa, na skrzydłach chciałbym zobaczyć Duffa i zadziornego Riise, ale z Norwegiem pewnie nie przejdzie, więc zagra Simon. Odliczam już tylko godziny do rewanżu…

  3. Simon ma tę zaletę, że rzeczywiście bardzo pracuje w defensywie. Tak jak Duff, próbuje podwajać skrzydłowych i bardzo dużo biega. Strasznie mi się dzisiaj podobał w pierwszej połowie z Manu U. Ale my w czwartek musimy gonić wynik, potrzebujemy znakomitego występu w ofensywie. A ostatnimi czasy Davies zdaje się mniej oferować w tej kwestii aniżeli Riise. No zobaczymy. Mnie jednak martwi nadal ten środek pola. Baird potrafi zagrać mądrą, niekonwencjonalną piłkę, ale jest jeden problem. Danny robi to z o wiele większą precyzją (wide podanie Zamory, które Bobby przerzucił nad bramką – zapomniałem o tym napisać). I jestem ciekaw, czy może Nevland dostanie szanse. Obrona Juve okazała się znacznie silniejsza fizycznie niż myślałem i Zamora zupełnie jej nie zdominował. Tak zatem może trzeba ją nieco porozciągać i ponękać sprytnymi ruchami bez piłki, w których Nevland jest specjalistą. No i Norweg ma jeszcze jedną zaletę. Jest znakomity jeżeli chodzi o wykańczanie akcji. Jestem prawie pewien, że wykorzystał by dzisiejszą sytuację Zamory. Zacieram ręce, mam nadzieję, że nawiążemy walkę.

  4. Masz rację Macu, potrzeba nam 11-tki, która bez kompleksów wyskoczy na Juventus i będzie non stop parła do przodu. Simon grał w Turynie niezwykle bojaźliwie, czym trochę zniechęcił mnie do siebie. Dlatego szansę dałbym Bjornowi Riise, który w pucharze jeszcze nie zawiódł. Bez niego nie byłoby zwycięstwa w Bazylei. No, chyba że Davies wyskoczy do Hodgsona i wykrzyknie mu w twarz, że musi grać i że zakatrupi Włochów 😉 bo o takie nastawienie chodzi. Zgadzam się, że Baird potrafi zagrać świetną piłkę, tyle że potrzeba nam na środku lidera. Chris gra znakomicie, kiedy jest w cieniu. Dlatego idealnym rozwiązaniem wydaje mi się Demps, wiem że Roy wystawia go raczej na skrzydło lub na atak, ale przecież Clint dzieli i rządzi na środku w drużynie narodowej USA. Warto ten element zaskoczenia wykorzystać. A w ataku musimy zagrać dwójką i faktycznie, duet Zamora-Nevland to jedyne, co przychodzi mi na myśl, chyba że Gera zagra jako tzw. second striker (jest jakaś polska nazwa?)

    Czekamy, czekamy… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: