Napisane przez: Macu | Marzec 21, 2010

Porażka na Cottage. Fulham 1-2 Manchester City.

Ziścił się scenariusz, który wielu kibiców Fulham przepowiadało. Po wielce wyczerpującym boju w Lidze Europejskiej z Juventusem Turyn, i jak można sądzić, obrazami z tamtego meczu stale przywoływanymi w wyobraźni piłkarzy The Whites, Manchester City zdobył twierdzę Craven Cottage. W wyjściowym składzie Fulham mogliśmy doświadczyć dwóch ciekawostek. Hangeland udał się na zasłużony odpoczynek, co było uzasadnione, zważywszy na problemy z klatką, które nękały Norwega po pojedynku z Manchesterem United. W jego miejsce od pierwszej minuty ujrzeliśmy Chrisa Smallinga, który  ostatni pełny mecz ligowy rozegrał w styczniu. Zaskoczeniem mogło być także nazwisko Konchesky’ego, które pojawiło się na pozycji lewego defensora. Mimo że zdrowy jest także Nicky Shorey, Roy Hogdson zdecydował się delegować do gry byłego piłkarza West Hamu. Mecz rozpoczął się w żywym tempie, od ataków po obu stronach boiska. Kiedy wydawało się, że Fulham strzeli pierwszego gola, a Toure wybijał uderzenie Gery z linii bramkowej, The Citizens wyprowadzili szybki kontratak. Bellamy huknął w kierunku bramki Schwarzera, futbolówka odbiła się od nogi Smallinga i trafiła w słupek. Australijski bramkarz kompletnie zdezorientowany w całym zamieszaniu nie zdołał jej pochwycić, a ta szczęśliwie potoczyła się pod nogę Santa Cruza, który z kilku metrów nie mógł przestrzelić. Po stracie gola Fulham próbowało szybko odpowiedzieć na zadany cios, przejmując inicjatywę.  Po około dwóch kwadransach gry, płaskie dośrodkowanie Zamory z prawej strony dotarło do Gery, ale ten nie był wstanie czysto uderzyć futbolówkę atakując ją na wślizgu. Niestety w 35 minucie gracze Hogdsona stracili kolejną bramkę. Na lewej stronie zaszarżował Bellamy, błąd popełnił Hughes, który niepotrzebnie zbiegł do boku, próbując zaatakować Walijczyka. To sprawiło, że w polu karnym Smalling został pozostawiony samemu sobie z dwoma napastnikami Manchesteru. Bellamy zagrał miękką piłkę do Teveza, ten ładnym zwodem oszukał Smallinga i bez większych kłopotów pokonał Schwarzera na krótkim słupku. Od tego momentu piłkarze Mannciniego zaczęli grać znacznie bardziej defensywnie, a Fulham miało problemy ze stwarzaniem dogodnym sytuacji pod bramką Givena. Po przerwie trener Hogdson przeprowadził dwie zmiany, wprowadzając na plac gry bohatera czwartkowego wieczoru Dempseya, a także Stefana Okakę. The Citizens starali się grać z kontrataku i to oni byli bliżsi strzelenia gola. Nowy nabytek niebieskiej części Manchesteru, Adam Johnson, niemal podwyższył wynik na 3-0, kiedy ładnym technicznym strzałem w długi róg trafił futbolówką w słupek. Jednakże na kwadrans przed końcem The Cottagers wrócili do gry, a publika na Cottage uległa znacznemu ożywieniu. Zapachniało kolejnym come backiem w konfrontacji z Manchesterem City. Duff wrzucił piłkę z prawego skrzydła, a ta trafiła w rękę Garetha Barry’ego. Choć podobnie jak w przypadku Diego, nie było to umyślne zagranie, kontakt był ewidentny i sędzia Probert wskazał na wapno. Danny Murphy wykorzystał jedenastkę ze stoickim spokojem i Fulham złapało wiatr w żagle. Kolejne fale ataków zaczęły zalewać bramkę Givena. Najlepszą okazję zmarnował Okaka, który w 83 minucie otrzymał piękne zagranie od Duffa i w sytuacji sam na sam z ostrego kąta fatalnie się pomylił. Kamera ukazała wówczas załamanego, a za razem złego Roya Hogdsona, który zakrywał swoją twarz dłońmi, by chwilę potem wykrzyknąć pod nosem jakieś przekleństwo. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Fulham broniło się już jedynie trzema obrońcami, a Smalling powędrował do ataku. To sprawiło, że City miało dwie dobre okazje do definitywnego zakończenia rywalizacji. Nie mniej De Jong w klarownej sytuacji strzelił wprost w Schwarzera, a uderzenie Wrighta-Phillipsa w równie dogodnych okolicznościach wołało o pomstę do nieba, kiedy toczyło się w znacznej odległości od słupka. Gospodarze próbowali długimi pikami siać zamęt w defensywie rywala i to się udawało. Na chwilę przed końcowym gwizdkiem The Whites mieli rzut wolny w bliskiej odległości od bramki Irlandzkiego goalkeepera, jednak próba Demspey’a została zablokowana przez mur. Chwilę potem Riise będąc tuż przy linii końcowej próbował wycofać futbolówkę do tyłu. Ta trafiła w rękę Kompany’ego, jednak tym razem sędzia nie gwizdnął, postępując z resztą słusznie. Kończyna Belga była ułożona w naturalnej pozycji, a samo nabicie miało miejsce z bliskiej odległości. Ostatecznie Fulham przegrało to spotkanie 1-2, prezentując się dość przeciętnie. Jednak nikt na Craven Cottage nie ma wątpliwości, że teraz priorytetem są puchary. Przy odrobinie szczęścia można było jednak zyskać w starciu z City choć punkcik.

Advertisements

Responses

  1. Ciężki przeciwnik :/ Nic się nie stało.
    Prosze o kontrakt ze mną GG:12309044

  2. Mnie osobiscie troche przykro bo bilety na ten mecz byly moim prezentem urodzinowym 😦 …no ale coz, tak jak pisal Macu wynik byl raczej do przewidzenia.

  3. Jacek –> Widzisz, ja byłem na meczu z Tottenhamem (0:0). W twoim przypadku Fulham przegrało, ale przynajmniej było bliskie come backu, więc były i emocje. W każdym razie mam nadzieję, że następnym razem lepiej trafimy. 🙂 Np. na taki pojedynek z Juve lub Man United.

  4. Macu, o ile dobrze sprawdzalem biletow na Juventus wogole nie bylo w generalnej sprzedazy no i niestety umknal nam kawalek historii.Jesli chodzi o mecz z Man City to bylem zaskoczony ze pomimo emocji, w sektorach Fulham bylo strasznie cicho.Pamietam ze po meczu z Roma w pazdzierniku stracilem glos 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: