Napisane przez: Macu | Kwiecień 1, 2010

LE: Ile kosztować będzie bramka z ostatnich minut? Fulham 2-1 Wolfsburg.

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Europejskiej zespół Fulham okazał się lepszy od niemieckiego Wolfsburga i pokonał go 2-1. Po wyrównanej, nieobfitej w sytuacje bramkowe pierwszej połowie, druga część gry stała na znacznie wyższym poziomie. Piłkarze obu zespołów trafiali do bramki trzy razy, jednocześnie znacznie wzrosła liczba groźnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Strzelanie na Craven Cottage otworzył nie kto inny jak Bobby Zamora, który technicznym, plasowanym strzałem zza pola karnego pokonał Benaglio. Kilka minut później było już 2-0, a znakomitą zespołową akcję zakończył celnym strzałem Damien Duff. Niestety, pod koniec meczu podopieczni Hogdsona dali się zepchnąć do defensywy, w rezultacie czego stracili gola. Po krótko rozegranym rzucie rożnym, stoper gości Alexander Madlung strzelił dla Wolfsburga bramkę głową, uciszając nieco kameralny obiekt nad Tamizą. Wyjazdowy gol dla popularnych wilków stanowi bardzo cenny łup i znacznie poprawia ich sytuację przed rewanżem. Sprawia także, że kibice Fulham którzy pojadą do miasta Volkswagena na to spotkanie, na brak emocji nie powinni narzekać.

W poprzednim sezonie przewidywanie składu Fulham na kolejne spotkania nie było nazbyt trudnym i kreatywnym zadaniem. Roy Hogdson z kolejki na kolejkę wystawiał niezmienioną jedenastkę, stale grającą w jednym ustawieniu taktycznym. Jednak obecne rozgrywki przyniosły znaczne zmiany w tym zakresie. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy dopatrywać się w kilku czynnikach. Ten sezon jest dla piłkarzy The Whites nieporównywalnie dłuższy, z wieloma dodatkowymi meczami na szczeblu pucharowym. Tym razem zespołu nie omijają już kontuzje, co sprawia, że coach Fulham musi sięgać po graczy drugoplanowych. Wreszcie, mając na uwagę awans do europejskich rozgrywek, londyńczycy sięgnęli po kilku dodatkowych zawodników, rozszerzając swoją kadrę. Wszystko to sprawiło, że w meczach Ligi Europejskiej The Cottagers grywali dość eksperymentalnymi zestawieniami osobowymi, często zaskakując dziennikarzy przewidujących składy meczowe. Tak było i tym razem, choć skala tego zjawiska była nieco mniejsza. W zasadzie Roy Hogdson zaskoczył tylko raz, za to porządnie. Na prawej obronie ujrzeliśmy nie Chrisa Bairda, nie Stephena Kelly’ego, a Simona Daviesa. Wariant taki został zastosowany już podczas drugiej połowy meczu z Juve, i jak widać spodobał się szkoleniowcowi Fulham. Poza tym niespodzianek nie było, w miejsce Daviesa na lewej pomocy wskoczył Clint Dempsey, w środku pola grali Etuhu i Murphy, w ataku Zamora i Gera. W drużynie przeciwnika ujrzeliśmy najsilniejszy skład, z zabójczym trójkątem ofensywnym: Misimović – Dzeko – Grafite. Wracający po kontuzji Japończyk Mokoto Hasebe zasiadł na ławce rezerwowych.

Pierwsze minuty spotkania, podobnie jak cała połowa, mogły przyprawić kibiców na Craven Cottage o senność. Podopieczni Gunthera Kostnera ewidentnie byli nastawieni na wywiezienie z Londynu bezpiecznego wyniku w postaci remisu. Na boisku mało się działo: Fulham próbowało konstruować akcję, ale głęboko cofnięte wilki wydatni im w tym przeszkadzały.  Dwójka napastników Wolfsburga, która w poprzednim sezonie ligowym pokonała bramkarzy przeciwnika 54 razy, z rzadka miała okazję dotknąć piłki. Wreszcie po upływie pół godziny gospodarze mocniej przycisnęli, zwiększyli tempo akcji, co przełożyło się na ożywienie boiskowych wydarzeń. Groźnie zza pola karnego uderzał Dempsey, ale Benaglio zdołał ten strzał sparować. Jednak dobrych sytuacji strzeleckich nadal brakowało. W 42 minucie strzał głową Dicksona Etuhu przefrunął nad poprzeczką bramki Wolfsburga. Wreszcie trzy minuty później miała miejsce najbardziej składna akcja w pierwszej części gry. Do piłki strąconej przez niemieckiego piłkarza walczącego z Zamorą dopadł Duff i pomknął w kierunku pola karnego, zręcznie lawirując między obrońcami przeciwnika. Następnie wyłożył piłkę niekrytemu po lewej stronie Dempseyowi, a ten nieco nieczysto trafił w futbolówkę, która w rezultacie w  nieznacznej odległości minęła słupek. Na tym skończyły się i tak dość mocno ograniczone emocje, bo chwilę potem kibice usłyszeli gwizdek słoweńskiego sędziego.

Druga połówka rozpoczęła się w znacznie żywszym tempie. Początkowo inicjatywę przejęli goście, którzy przez pierwszych kilka minut stworzyli więcej dobrych okazji aniżeli w całej pierwszej połowie. Po błędzie Hangelanda i źle obliczonym locie futbolówki, głową uderzał Dzeko, ale Bośniak nie trafił w światło bramki. Chwilę potem Grafite miał szansę wyprowadzić gości na prowadzenie, ale jego strzał trafił wprost w Schwarzera. Były to poważne ostrzeżenia dla defensywy Fulham, a składne wymiany piłki w strefie ofensywnej mistrza Niemiec znamionowały dużą klasę wychwalanych w poprzednim sezonie napastników. Z każdą chwilą mecz otwierał się coraz bardziej, a akcje przenosiły spod jednej po drugą bramkę. Jedak to Fulham objęło prowadzenie. Zoltan Gera znalazł się przy piłce na lewym skrzydle, jego krzyżowe zagranie górą dotarło do Zamory, który pięknie skleił futbolówkę. Następnie zbiegł do środka, korzystając z mądrego ruchu bez piłki Duffa, który odciągnął obrońców, i z około 20 metrów technicznie uderzył. Strzał nie był mocny, ale podkręcona futbolówka minęła defensorów i  wpadła na długi słupek obok bezradnego szwajcarskiego bramkarza gości. Fulham potrzebowało przebłysku geniuszu, a najbardziej oczywistym adresatem takich życzeń był właśnie Zamora, który wysłał tym samym kolejną kartkę ze stempelkiem dla Fabio Capello. Zamora nie żartuje nawet pierwszego kwietnia. Bramka pozwoliła gospodarzom na wrzucenie drugiego biegu i przyciśnięcie Wolfsburga do ściany. Kilkaset sekund później, w 63 minucie gry było już 2-0. Wszystko ponownie zainicjował Gera, który powalczył na lewej stronie boiska i podał wzdłuż linii do Konchesky’ego. Anglik dośrodkował  piłkę mocno po ziemi, w charakterystyczny dla siebie sposób, Zamora spokojnie przyjął ją w pobliżu pola bramkowego, wstrzymał na plecach obrońcę, i wyłożył do nadbiegającego Duffa. Doświadczony Irlandczyk spokojnie wykończył całą fantastyczną akcję i Craven Cottage oszalało po raz drugi. Kolejny wspaniały rozdział w historii tego stadionu zaczynał nabierać pięknych kształtów i wykwintnego słownictwa. Euforia kibiców mogła być szybko złagodzona, gdyż po kolejnym błędzie Hangelanda, Dzeko miał okazję by strzelić bramkę kontaktową, ale nie zdołał trącić butem piłki. Z upływem minut mecz nieco stracił na tempie, gdyż Fulham było zadowolone z rezultatu, a Wolfsburg atakował niemrawo. Trener Kostner postanowił wprowadzić na boisku dwóch świeżych graczy: Obafemiego Martinsa i Ashkana Dejagaha. W międzyczasie, w polu karnym wilków Duff próbował wymusić jedenastkę, ale sędzia nie dał się nabrać. Wreszcie na dziesięć minut przed końcem, gości zaczęli stwarzać sobie coraz lepsze okazję. Po fatalnym podaniu do tyłu Murphy’ego, na nieustawioną linię obronną Fulham nacierał Grafite, jednak jego strzał był fatalny i ugrzązł w rzędach krzesełek oznaczonych drugą połówką alfabetu. Strzału próbował także były napastnik Newcastle, Martins, ale Nigeryjczyk nie dał rady pokonać dobrze interweniującego goalkeepera The Whites. Chwilę potem pierwsza poważna pomyłka Daviesa skutkowała dobrą okazją niemieckiego irańczyka Dejagaha, którego próba dośrodkowania z ostrego kąta wpadła w prost w ręce Schwarzera. Nie mniej, nawet mniej wytrawny obserwator piłki nożnej musiał zauważyć, że Niemcy mocno przycisnęli i bardzo cenna bramka wyjazdowa wisi na włosku. Niestety najgorszy scenariusz stał się faktem. W 88 minucie Wolfsburg krótko rozegrał rzut rożny, świetne dośrodkowanie niewidocznego na przestrzeni całego meczu Misimovicia spadło na głowę olbrzymiego Alexandra Madlunga, który pokonał Marka Schwarzera. Była to pierwsza na prawdę składna akcja przyjezdnych, i enty gol stracony przez Fulham po rzucie rożnym. Dwie minuty doliczonego czasu gry niewiele już zmieniły, końcowy wynik 2-1 sprawia, że tak na prawdę o wszystkim zadecyduje znienawidzony przez The Cottagers mecz wyjazdowy.

Z pewnością przed spotkaniem każdy wziąłby wynik 2-1 w ciemno. Dobra postawa na Volkswagen Arena powinna załatwić sprawę. Niestety, kiedy jeszcze na kwadrans przed końcem meczu na tablicy świetlnej było 2-0, apetyty zostały rozbudzone. Zła końcówka spotkania, przewaga gości i zasłużona bramka sprawiają, że na ostateczny rezultat patrzy się o wiele bardziej krytycznie. Czy nie można było bardziej oddalić grę od własnej bramki? Jak wiele będzie kosztować nas ten gol? Przed rewanżem w Wolfsburgu wszelkie niewiadome pozostają nieodgadnione.

Bramki z meczu: tutaj.

Reklamy

Responses

  1. Ech, zupełnie inne te 2-1 niż z Szachtarem, zupełnie inne. Strzelili nam zupełnie z niczego, mieli przy tym zupełną swobodę, zaprzepaściliśmy znakomitą okazję. Bardzo przeciętny mecz Hangelanda. Mnóstwo obaw przed rewanżem. Tam będzie już zupełnie inne Fulham i zapewne inny Wolfsburg.

    Że Ty nadal dajesz radę, Macu 🙂

  2. Pięknie Panowie, pięknie….Obroniliście wynik w Doniecku , obronicie teraz w Wolfsburgu.
    Finał już blisko…

    Pozdro i Gratki dla Was – cich cich

  3. Oj boje sie tej bramki… Moze sie okazac, ze bedzie nas bardzo duzo kosztowala… Oby nie…

  4. Co się martwicie? Przecież to nie jest Szachtar! Jakbyśmy mieli grać z Wolfsburgiem z zeszłego sezonu to co innego ale w takiej sytuacji to my jesteśmy faworytami. Jasne że zwykle Fulham gra słabiej na wyjeździe, ale przecież z Bazyleą i Szachtarem się udało, więc uważam że teraz też dadzą radę się odpowiednio zmotywować (choćby na remis).

  5. Zinha ma rację. Nie ma co rozpaczać. Choć na pewno będzie nerwowo. Jednak nadal to my jesteśmy faworytami.

    Ciekaw jestem jaki skład wybiegnie na Wigan. Penny for your thoughts. 🙂

    Cookie —> Czasami jest ciężko, ale daje radę. 🙂 Teraz dłuższe opisy robię tylko przy ważnych meczach i spektakularnych wygranych. Rzecz jasna jakby ktoś chciałby pomóc w pisaniu, nie obrażę się. 🙂

    COYW! 😀

  6. Gratuluję! Szkoda straconej u siebie bramki, ale mimo wszystko wygrana cieszy. Teraz trzeba pojechać do Wolfsburga i zagrać perfekcyjnie na zero z tyłu…

    Gorzej z moim klubem, który musi wygrać co najmniej 1:0 na Old Trafford

  7. ManUtd –> Szczerze mówiąc, to za większe zmartwienie uważałbym brak Rooneya niż wynik. 🙂 No ale życzę powodzenia, choć nie przepadam za czerwonymi diabłami, a postawa Bayernu w pierwszy spotkaniu bardzo mi się podobała. Osobiście w całej LM trzymam kciuki za Arsenal. 🙂

  8. Ja obawy przed rewanżem mam. Nie rozpaczam oczywiście, ale ta bramka w 90 minucie… no jak żywo mam przed oczami spotkanie Rosja-Słowenia, gdzie głupiutka, cichutka bramka dla Słoweńców w 90 minucie na 2-1 (dla Rosji) była kluczowym momentem całego dwumeczu. Szachtar, pomimo ogromnego potencjału, był drużyną bardzo nieskuteczną z przodu, natomiast w Wolfsburgu skutecznych napastników nie trzeba szukać ze świecą. W Niemczech Dzeko już na pewno nie będzie uderzał setek po skosie, zamiast prosto w bramkę. Nie uważam nas za faworytów…ale chwila, ja się bardzo z tego cieszę! 🙂

    Macu – pewien manager, a jego nazwisko Roberto Martinez (oczywiście szkoleniowiec Wigan), okazał Fulham wielkie wsparcie w całej tej sprawie z protestami West Ham, ale widać w tym było puszczenie oczka do Roya, by ten nieco łagodniej potraktował spotkanie z Wigan w ten weekend 🙂 I pewnie trochę tak będzie, ale sam mecz na pewno warto wygrać, by osiągnąć wreszcie te 40 punktów i do tego na pewno Roy będzie dążył.
    P.S. Twoja decyzja odnośnie opisów całkowicie zrozumiała. Puszczę też maila w najbliższym czasie 🙂

    ManUtd – absencja Rooneya to z pewnością dramat, ale mi drużyna Fergie’ego zawsze kojarzyła się z niezwykle silnym monolitem, z esencją powiedzenia „wszyscy za jednego”. Jak wypada jeden, zostaje i tak bardzo mocna dziesiątka. United ma na pewno potencjał osobowy do przejścia Bayernu, a następnie drużyny francuskiej.

  9. P.S. – Zdanie „Zamora nie żartuje nawet 1 kwietnia” jest po prostu perfekcyjne 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: