Napisane przez: Macu | Kwiecień 8, 2010

LE: Zapowiedź: W obronie angielskiego honoru. Wolfsburg – Fulham.

Jak udowodnił wczorajszy pojedynek Manchesteru z Bayernem, czasami nawet iście mitologiczne postaci, jakkolwiek kulawe, nie pomagają. Wpierw wszyscy sympatycy bawarskiej drużyny podskakiwali rytmicznie z radości na wieść o tym, że Wayne Rooney nie zagra w spotkaniu rewanżowym. Kiedy jednak okazało się, że kostka Anglika poddana wszelkim możliwym zabiegom fizjoterapeutycznym umożliwi mu grę w tym spotkaniu, ich ciała zaczęły drżeć z przerażenia. Ta wręcz niewytłumaczalna obawa przed jednym człowiekiem, która mogła być uzasadniona popisami Argentyńczyka Messiego mającymi miejsce wieczór wcześniej, udzieliła się także piłkrzom prowadzonym przez Louisa van Gaala.  W pierwszej połowie, United wbiło osłupiałym Niemcom trzy bramki i ich sytuacja wyglądała na tragiczną. Jednak nie trzeba było nawet sięnąć do banału, że Niemcy grają zawsze do końca, aby zobaczyć jak dwa głupie błędy niweczą cały wysiłek graczy Manchesteru. Po fatalnej pomyłce w obronie i jeszcze bardziej godnej pożałowania czerwonej kartce, Bayern przejął inicjatywę i doprowadził do wyniku 3-2, który premiował ich awansem. Mimo kwadransa, który pozostał czerwonym diabłom na odrobienie strat, rezultat nie uległ zmianie i ostatni  klub z Wysp Brytyjskich został wyeliminowany z Ligi Mistrzów. Tak więc przeciętny angielski kibic, który może być stereotypowo zobrazowany jako gruby jegomość sączący piwo w pubie, będzie musiał skierować swoje sympatie ku jednej z drużyn walczących jeszcze w Lidze Europejskiej. A tutaj jako znakomity kandydat jawi się malutkie Fulham, klubik neutralny, o ciekawej historii i po  fantastycznej przemianie, jaka zaszła pod wodzą Roya Hogdsona. Wielu kibiców ma swoje powody by nie lubić Livepoolu, jednak sympatyzowanie z heroicznym Fulham powinno przyjść ze znacznie większą łatwością. Fantastyczne boje z Szachtarem Donieck, Juventusem, a teraz Wolfsburgiem zdobyły duże uznanie w oczach sympatyków innych drużyn. Człowiek w swojej naturze ma skłonność do opowiadania się po stronie teoretycznie słabszego. Teoretycznie, bo w pierwszy meczu na Craven Cottage padł wynik 2-1, i to gracze z Londynu sprawiali wrażenie drużyny znacznie lepiej poukładanej. Fulham grało zespołowo, czego znakomitym dowodem była bramka na 2-0, która padła po wzorowej, wydawało się, wypracowanej na treningach, akcji. Niemcy z kolei marnotrawili jedną sytuację po drugiej, aby pod koniec meczu zdobyć bardzo ważną bramkę wyjazdową, po sprytnym wykonaniu rzutu rożnego. Tym samym spotkanie rewanżowe na Volkswagen Arena zapowiada się jako niezwykle interesujące widowisko, gdzie bierność którejkolwiek drużyny nie wchodzi w rachubę.  The Whites nie mogą jedynie koncertować się na obronie, gdyż jedna bramka wilków załatwiła by sprawę. Nieskuteczni w pierwszym meczu gracze Wolfsburga, w weekend urządzi sobie mały trening strzelecki w spotkaniu z Hoffenheim (4-0), tak więc niepotwierdzona w Londynie niebywała skuteczność legendarnej trójki Misimović-Dzek0-Grafite nadal będzie olbrzymim zagrożeniem. Nie mniej, skoro po długiej podróży na wschód do Doniecka udało się wywieść od panującego mistrza korzystny rezultat, czemu nie miało by się to udać w mieście jednej z dum niemieckiej motoryzacji – Volkswagena? Jedno jest pewne, Fulham musi zagrać z niemiecką precyzją i dbałością o detale.

Obie drużyny będą mogły wystawić dziś niemal najsilniejsze składy, choć to goście będą dzisiaj nieco bardziej osłabieni. Na Volkswagen Arena nie zagra Clint Dempsey, który w niedzielnej konfrontacji z Wigan doznał kontuzji uda. Choroba wirusowa wyłącza z uczestnictwa w tym meczu Davida Elma. Wykluczony jest także występ Nicky’ego Shoreya i Stefana Okaki, bohatera spotkania ligowego, gdyż obaj ci piłkarze występowali w Lidze Europejskiej w barwach innych drużyn. Długotrwale kontuzjowani są także Panstil i Johnson, choć ten pierwszy przez kilkadziesiąt minut grał w niedzielę w  meczu rezerw. Pod małym znakiem zapytania stoi występ Bobby’ego Zamory, nękanego przez uraz ścięgna achillesa, jednak prawdopodobnie będzie on gotów do gry. Powyższe problemy kadrowe skutkują tym, że  jak można sądzić, występujący ostatnio na prawej obronie Davies zostanie przesunięty do pomocy, a jego miejsce zajmie Chris Baird. W ataku w przypadku nieobecności Zamory, partnerem Gery powinien być niemal zapomniany już Nevland. W drużynie niemieckiej nie odnotowano większych problemów zdrowotnych, narzekający na bóle ścięgna podkolanowego Madlung i Josue powinni dziś wybiec na murawę.

Przewidywane składy:

Wolfsburg: Benaglio – Schafer, Barzagli, Madlung, Pekarik – Josue – Gentner, Riether – Misimović – Dzeko, Grafite

Fulham: Schwarzer – Konchesky, Hangeland, Hughes, Baird – Davies, Etuhu, Murphy, Duff – Gera – Zamora

Relacja w internecie: tutaj.

Reklamy

Responses

  1. Życzę powodzenia w tym meczu jak i mam nadzieję w dalszych rozgrywkach. Na razie jest bardzo dobrze 1:0 po bramce z pierwszej minuty Zamory.

    Pozdrowienia od fana Romy; )

  2. Jest Jest Jest 🙂 Musze ochłonąć….aby coś sensownego napisać.

  3. Bardzo dobrze 😉 Liczę na final Fulham-Liverpool ;] I oczywiscie Fulham 3-2 🙂

  4. We are Fulham, we are Fulham, we are Fulham FFC!

    Nie wierzę, że poszło tak łatwo. W zasadzie cały czas spokojnie oglądałem ten mecz, obserwowałem jak Wolfsburg wali głową w mur, by z każdą minutą słabnąć w swoich zapałach i dawać Fulham szanse na kolejne bramki!

    BTW, jest wygrana na wyjeździe! 😀

  5. Nareszcie byl to mecz kiedy Whites grali wspaniale przez cale 90+3 minuty a ja moglem ogladac mecz w telewizji 🙂

  6. Niestety w necie słabe były transmisje. Musiałem po Niemiecku oglądać. A i tak przerywało… 😉

  7. Cudownie! I zgadzam się, że to naprawdę był spacerek- a to daje jeszcze większe powody do dumy! Bobby Z po prostu zniszczył ich tą bramką- co za styl! Co prawda Petric z Hamburgera zupełnie sparaliżował mnie tym co zrobił, ale Bobby to jest niszczyciel który w każdym aspekcie jest w tym sezonie perfekcyjny.
    Mi udało się podpiąć w internecie pod telewizję, którą zapewne oglądał Jacek, czyli ITV – studio z naszym fantastycznym ex-managerem Chrisem Colemanem, sporo wywiadów… super atmosfera. I nieprzerwane wołania do Capello o Bobby’ego – to już dawno przestało być ciche mruczenie samych kibiców Fulham.
    COYW!!! 🙂

  8. Mi straszliwie przerywało na ITV4. Niestety duża oglądalność robi swoje, bo na co dzień bez problemu da się oglądać wszystkie angielskie kanały, z ITV4 włącznie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: