Napisane przez: Krzysztofek | Luty 22, 2011

In Bobby We Trust

Bobby wraca do gry!


Niewątpliwą przewagą bloga nad naszą poprzednią fulhamową witryną jest to, że można porzucić formalny styl pisania i pozwolić sobie na odrobinę luzu. Mój pierwszy wpis na Fulham Polska będzie dosyć swobodny i skupi się na powrocie Bobby’ego Zamory do składu Fulham.

Na wstępie przyznam się, że sam do tego tematu podchodziłem dość sceptycznie. Wiadomo, bardzo poważna kontuzja, ryzyko wystąpienia powikłań przy rehabilitacji i powrotach do treningów, no i ten wiek. Bobby to chłop z trzema krzyżykami na karku, a nie elastyczny młodzieniaszek. Zresztą wszyscy obserwujemy jakże trudny comeback Andy’ego Johnsona. Choć Hughes obdarzył AJ-a ogromną dozą zaufania, napastnikowi wciąż jeszcze bardzo daleko do optymalnej formy.

A jednak z każdą kolejną wiadomością o polepszającym się stanie zdrowia Zamory oraz jego pierwszych ćwiczeniach poprawiał mi się humor. Klubowi partnerzy nieraz podkreślali, że brakowało im Bobby’ego nie tylko jako piłkarza, ale także jako kolegi. Coś w tym jest, ze świecą szukać kibica Fulham, który nie lubiłby pociesznego, solidnie zbudowanego snajpera. Jednakże nie pisałbym o nim tylko ze względu na sympatię. Uważam, że to właśnie on, a nie Eidur, Sidwell czy Kakuta, będzie naszym największym wzmocnieniem na wiosnę.

Od momentu przełomowej wygranej na Britannia Stadium obserwujemy jakby inne Fulham, zupełnie inne od tego, które w słabym stylu przegrywało derby z Młotami czy wyjazd na The Hawthorns. Odważna, ofensywna gra wreszcie zaczęła przekładać się na wyniki. Wysoką formę złapali ci, którzy zaliczyli nietęgi start, czyli Damien Duff i Danny Murphy, a istnym strzałem w ’10’ okazało się wystawienie Chrisa Bairda na lewej obronie, w miejsce przebojowego, ale niepewnego Carlosa Salcido. Pewne wygrane z West Bromem, Stoke i Tottenhamem, wyrównane pojedynki toczone na White Hart Lane, Villa Park czy Anfield Road. To wszystko napawało nas, kibiców The Cottagers, dumą i powodowało, że coraz bliższy byłem zaryzykowania stwierdzenie, że notujemy wyniki jak za Roya, ale grając przy tym radosny, ofensywny futbol. Do pełni szcześcia brakowało jednego. Pewnego snajpera, który wykańczałby akcje kolegów. Bobby’ego Zamory.

Pod nieobecnośc najlepszego strzelca zeszłego sezonu, obowiązek zdobywania bramek dla FFC na swoje barki niespodziewanie wziął rewolwerowiec z Teksasu – Clint Dempsey. Z czasem do zdrowia powrócił jednak inny ofensywny gracz, Moussa Dembele i Mark Hughes przesunął Amerykanina na lewą flankę, stawiając na parę Moussa – AJ. Parę efektowną, lecz nieefektywną. Od Belga od początku ciężko było wymagać masowego zdobywania goli – jego statystyki z Aalkmar raczej nie stawiały go na równi z takimi snajperami jak Suarez, Toivonen czy El Hamdaoui. Nawet jego występy z herbem Fulham na piersi przekonały fanów, że Dembele woli spokojnie przymierzyć z 20 metrów, niż stanąć przed niespodziewaną sytuacyjną okazją, wymagająca zimnej krwi. Oczywiście snajperskie braki Moussa nadrabia fantastycznym balansem oraz boiskową wizją. AJ z kolei po długiej przerwie nie potrafi nawiązać do czasów, gdy sezon Premier League kończył z kilkunastoma trafieniami na koncie. Nie można mu odmówić zaangażowania, pokazuje się partnerom, wybiega na pozycję, gra szeroko. Jednak brakuje tego, czego wymaga sie od Andy’ego w pierwszej kolejności – skuteczności.

W spotkaniu z Boltonem Zamorze wystarczyło niecałe pół godziny, by stworzyć sobie więcej okazji niż grający pełne 90 minut Johnson. Obecnośc Bobby’ego w pierwszej linii Fulham będzie z pewnością wielkim wzmocnieniem siły napadu – wreszcie będziemy mieli zawodnika, któremu w szesnastce rywala nie zadrży noga i który nie będzie bał się wziąć na siebie ciężaru zdobywania goli. Czy moje oczekiwania zostaną spełnione? Jak długo potrwa powrót Bobby’ego do optymalnej formy? To pokaże przyszłość. Nam pozostaje trzymać kciuki.

Bobby i Moussa - czy to im koledzy będą gratulować udanych akcji?


Reklamy

Responses

  1. Brawo! Tak jak zapowiedziałeś, zrobiłeś 🙂

    Uważam, że wyszedł Tobie świetny artykuł, czyta się go bardzo lekko.

    Ciężko jest mi komentować powrót Boba, niestety go nie widziałem. Wychodzi jednak na to, że na boisku był ten sam Zamora, którego ostatnio widziano w akcji, jak ze wślizgiem szykował się na niego Karl Henry z Wolverhampton. Wiedziałem, że Bobby ma wielki charakter. Prawdopodobnie z miejsca stanie się wzmocnieniem składu i zaczniemy grać pod niego.

    Co wymyśli teraz Hughes? Mi wymarzyło się swego czasu 4-3-3 z Moussą i kimś drugim na skrzydle, ale to chyba jednak zbyt otwarta formacja, jak na tę ligę. Stawiam więc w takim razie, że Dembele i tak grać będzie na skrzydle, a do Bobby’ego dokoptuje się AJ’a, bynajmniej na razie, dla formalności, na sprawdzenie.

    Czekam na kolejne teksty!

    PS. No i cóż za dzień w naszym wykonaniu, 300% normy 😛

  2. No nie wiem, ja jakoś tym tekstem nie jestem zachwycony, wrzuciłem go pod tag ‚felietony’, bo Macu tak polecił, choć sam nie przeczytał jeszcze.

    Ja swoje wymarzone zestawienie przemyciłem w drugim obrazku, liczę na parę Dembele – Zamora. Dembele jest fantastycznym allrounderem, dla mnie to istna perła, nie było lepszego piłkarsko zawodnika w Fulham od kiedy pamiętam, przy całym szacunku i uwielbieniu dla Sahy, Steeda czy McGoda, ale jak widzę jego panowanie nad piłką czy technikę użytkową, to momentalnie plasuję go u boku takich piłkarzy jak Tevez, Berbatov, VDV. Wiadomo, jestem subiektywny jako fan Fulham, ale on ma w sobie to coś, czego brakuje wielu lepszym i bardziej renomowanym zawodnikom – łatwość, lekkość w grze z piłką przy nodze. On wręcz potrzebuje typowego łowcy goli wokół siebie, to jest taki typ gracza, który woli ładnie podać niż brzydko strzelić.
    Nie zaskoczę nikogo, jak powiem, że posadziłbym na ławce AJ’a (nie wiem czy to moja personalna niechęć, czy on rzeczywiście przypomina Zgredka z filmów o Harry’m Redk… ekhm, Potterze). Swoją droga to mogłoby mu wyjść na dobre. Wchodziłby w drugiej połowie na podmęczonego rywala, mógłby być świetnym jokerem. Jokerem za ponad 10 milionów funtów. Cynk dla reżyserujących Batmana, bo przecież Heath Ledger już nie zagra.

    PS. http://bynajmniej.pl/bynajmniej-to-nie-przynajmniej 😛

  3. Po przeczytaniu tekstu jestem tylko i wyłącznie skłonny przychylić się do swojej wcześniejszej opinii. Jest to rodzaj felietonu, na dodatek bardzo fajnie i lekko napisanego.

    Osobiście uważam, że jak na razie jest nieco za wcześnie by oceniać formę w jakiej Bobby wrócił na murawy. Oczywiście, z Boltonem prezentował się na prawdę znakomicie, ale nadal trudno stwierdzić, czy zachował tego snajperskiego nosa, którego de facto prezentował wyłącznie w poprzednim sezonie. Z pewnością Bobby wraca pod względem fizycznym, jako ktoś kto potrafi się zastawić, przytrzymać piłkę, zgrać ją. Myślę, że nawet tylko i wyłącznie te cechy generują pewną wartość dodaną, ale nie koniecznie pozwolą zwiększyć skuteczność pod bramką przeciwnika. Bobby, oprócz tego, że musi grać jak Bobby, to musi jeszcze strzelać bramki. Mam nadzieję, że będziemy tego doświadczali.

    Osobiście sądzę, że AJ powędruje na ławkę. Podoba mi się u Hughesa, że rzeczywiście stawia na piłkarzy w najlepszej formie. Dobrym przykładem jest Davies, który w tym sezonie był dość mało produktywny. Obstawiam, że w ataku zobaczymy Zamorę i Dembele, a na skrzydłach Duffa i Dempseya. Tak na prawdę Bobby, Clint i Moussa są pewniakami, więc pole manewru pozostaje jedynie w postaci Damiena. Ale jemu Hughes zdaje się bardzo ufać. Ja się z nim zgadzam, choć lata już nie te, widać, że jest to piłkarz o wielkiej klasie i bynajmniej jeszcze nie skończony. 😛

  4. Ja też nie widziałem chyba lepiej wyszkolonego technicznie zawodnika w Fulham, jak Moussa, choć ciężko mi tak z miejsca odrzucać to, co widziałem przez lata. Jednak Coleman również miał pod swoją ręką diamenciki. Steed czy Boa za swoich najlepszych dni byli diabelnymi wirtuozami, mam w głowie sporo ich kompletnie odjechanych bramek. Dembele na pewno jest jednak pierwszoplanową postacią obecnego Fulham. Ale z tą pozycją to trochę ciężko, doświadczyliśmy już kilku meczy w tym sezonie gdzie Moussa był wystawiony na przód i traciliśmy mnóstwo z jego atutów, które polegały na tym, że przejmował piłkę gdzieś w środku pola i bez problemu holował ją pod „trumnę”. Powinien być takim naszym wolnym elektronem, gdzieś między skrzydłami a tym, co pełnił w ubiegłym sezonie Zoltan. W pewnym sensie tak kiedyś grał właśnie Malbranque. Ale dla Andrzeja miejsce bym zostawił. Nie zawsze mnie czaruje, czasem błagam o jego zdjęcie, ale w ogólnym rozrachunku przypomina mi coś z Bobby’ego AD 2008/2009 – bardzo niedoceniany za swoją pracę. Chcę widzieć na boisku gracza, który nosi serce na rękawie i wkłada wszystko, co potrafi, w dobro klubu. Myślę, że za to ma również plusika u Hughesa i ten konsekwentnie go wystawia – a co Macu słusznie zauważył, wybory Hughesa ciężko już więcej podważać, po tym jak miał parę lapsusów na początku sezonu, no i po tym, jak już w sumie Zoltana opłakaliśmy.

    PS. Dzięki za przyłapanie mnie na błędzie, naocznie widzę przez to, jak głupieję, chociaż ten błąd to akurat przesadzony puryzm 😛 poprawnie, „bynajmniej” ma jakieś archaiczne znaczenie, więc tym sposobem przywraca się trochę temu słowu żywot 😛

  5. Mark Hughes on Bobby Zamora: „He [Zamora] went over on his ankle in training this morning so we’ll see if that settles down before the game on Sunday. We’ll wait 24 hours before making a decision. It’s nothing to do with the break he suffered. He just went over on his ankle and it’s sore. He’s not compromised his injury situation. He just tweaked it but we’re very hopeful it will settle down.”

  6. Zasłona dymna! Bobby zagra i strzeli zwycięskiego gola. Mam nadzieję, bo rok temu nie trafił do pustej z 5 metrów. 😉

    Cookie —> To dla ciebie, zdjęcie Andrzeja: http://3.bp.blogspot.com/_i9WtHrG8msY/SyEm_Z4yyPI/AAAAAAAAAks/klwv_CpKu8s/s400/Andrew_Johnson_Birmingham_Preston.jpg 😛

    Moussa zdecydowanie typowym środkowym napastnikiem nie jest. Wystawianie tam tego piłkarza byłoby równoznaczne ze związaniem mu jednej nogi. Ale do tego zdolny by był chyba tylko… Bakero. 😛

  7. Lubicie mnie łapać za słówka 🙂 to Andrzej miał włosy? ale w sumie już rozumiem, czemu od wielu lat tak konsekwentnie stawia na łysą glacę 😛

  8. Tak, bez włosów zdecydowanie bardziej mu … do twarzy. 🙂

  9. No i Zamory nawet na ławce nie ma…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: