Napisane przez: cookie | Marzec 17, 2011

The Black Or Whites

Jackson już nad Tamizą - czy obecność Króla Popu zainspiruje piłkarzy Fulham?

Z Craven Cottage wypłynęła wczoraj informacja, która zelektryzowała piłkarskie media całego świata. Właściciel Fulham, Mohamed Al Fayed, zarządził postawienie na stadionie the Whites pamiątkowej statuetki, przedstawiającej wielką gwiazdę muzyki pop – Michaela Jacksona. „Król” w swojej charakterystycznej pozie pojawił już się na trybunie Riverside tuż nad Tamizą, choć oficjalne przedstawienie figurki nastąpi dopiero przy okazji następnego domowego spotkania Fulham, 3 kwietnia z Blackpool.

Nie jest tajemnicą, że zmarły przed dwoma laty Jackson był przyjacielem Al Fayeda i na jego zaproszenie często przyjeżdżał na trybuny Craven Cottage, czy do domu towarowego Harrods. To właśnie w luksusowym londyńskim sklepie, kiedy jego właścicielem był jeszcze Egipcjanin, miała pierwotnie stanąć statuetka Króla Popu, jednak wskutek sprzedaży Harrodsa przez Al Fayeda, ten ostatni zadecydował, że do oddania hołdu gwiazdorowi wykorzysta Craven Cottage.

Decyzja natychmiastowo znalazła wśród sympatyków Fulham rzeszę przeciwników, którzy – trafnie – wypominają Al Fayedowi brak konsultacji ze środowiskiem kibicowskim, a samą statuetkę uważają za nieuzasadnioną z powodu braku związku Jacksona z Fulham, oraz na dobrą sprawę z futbolem (piosenkarz przyjeżdżał jedynie w gościnę do Al Fayeda). Osobiście należę jednak do grona umiarkowanych zwolenników tego pomysłu – nie widzę w statuetce Jacksona nic wielce zdrożnego, zauważam też jednocześnie szansę na pozytywne efekty tej akcji. Figurka – co można zobaczyć na załączonym zdjęciu – jest niczym więcej, jak małą, plastikową, kolorową podobizną Jacksona, która nijak ma się choćby do pomnika ku czci Johnny’ego Haynesa. O zagrożeniu dla tradycji piłkarskich nie ma mowy. Król będzie bardzo niewielką częścią the Cottage, a jego obecność na pewno tylko zwiększy koloryt i unikalność tego stadionu. Statuetka może być poza tym marketingowym strzałem Al Fayeda w „10-tkę” – już widzę pozujące do zdjęcia z Jacksonem grupki turystów, którym obojętne jest, czy piosenkarz był szalikowcem z karnetem na Hammy End, czy też nie. Wreszcie – obecne Fulham to w całości zasługa Al Fayeda i jeśli pojawia się szansa, by klub mógł przysłużyć się czymś w zamian Egipcjaninowi, to nawet najbardziej zatwardziali krytycy powinni zacisnąć zęby i zrobić krótki rachunek sumienia. Z którego z pewnością wyjdzie, że Michael Jackson nad Tamizą to niewielkie wyrzeczenie przy wieloletnich wyrzeczeniach Egipcjanina, a równie dobrze może się okazać, że i statuetkę Króla Popu pewnego dnia dopiszemy do długu wobec Al Fayeda.

Reklamy

Responses

  1. Olaboga. Takiego pomysłu to się nie spodziewałem. Osobiście uważam, że inicjatywa jest absurdalna i zupełnie zbędna, dodatkowo jej efekty prezentują się dość tandetnie. Z tego co mi wiadomo, to Jackson był na Cottage tylko raz. Więc jego związek z klubem jest niemal zerowy. Pomnik jest zatem bardziej prywatnym wyrazem przyjaźni Al Fayeda do MJ, niż czymś co ma w zamiarze podkreślić jego kibicowskie sympatie (ciekawe czy Jackson rozumiał przepis o spalonym?). Moja negatywna ocena tego projektu może wynikać również z tego, że nie przepadam za pop kulturą. Nie znoszę w większości wszystkiego tego co jest popularne, modne, globalne (sztandarowy przykład – iPod :P). Choć Jackson nagrał parę ładnych piosenek, to jednak kojarzy mi się z plastikiem i masową publiką. W zupełności nie idzie to w parze z Fulham i dziadkiem Craven Cottage.

    Na szczęście jest to „ale”. Mimo wszystko, z uwagi na wkład Al Fayeda w dobro klubu, jestem w stanie przystać na tę w sumie niezbyt wielką, niewadzącą figurkę. Kaprys bossa – trzeba zaakceptować. Z resztą skoro pierwotnie chciał postawić to dzieło w Harrodsie, to ewidentnie widzimy, że nawet on zdaje sobie sprawę, że Cottage najodpowiedniejszym miejscem nie jest. Ale wyboru już nie było. Teraz ciekawi mnie to, czy rzeczywiście statuetka króla popu będzie przyciągała nad Tamizę turystów? Wydaje mi się dziwaczne by jechać dość znaczny kawał Londynu do Fulham, tylko po to, by zobaczyć to dzieło. Z drugiej strony, czasami trudno podążyć za logiką tłumu. Być może ten kawałek plastiku(?) ściągnie na Cottage nowych kibiców? Druga sprawa, interesujące jest również to, czy by zobaczyć tę figurkę trzeba wchodzić na teren stadionu, czy można to zrobić zewnątrz? Ze zdjęcia wydaje mi się, że to drugie, ale głowy uciąć nie dam.

    W każdym razie, kolejna drobna (także rozmiarowo) ciekawostka, którą można wpisać w swoisty klimat i koloryt klubu.

  2. Rozumiem ze dla PR i finansow klubu to chyba dobra decyzja ale nie chcialbym aby Craven Cottage byl znany jako „stadion gdzie stoi statuetka pedofila”..

  3. Cieszę się, że nie baliście się wyrazić sprzeciwu – nawiązanie dyskusji było celem tej notki 🙂

    Mój krytycyzm wobec tego pomysłu zgasł, kiedy zobaczyłem, z jakim miniaturowym modelem mamy do czynienia. Nic, co powinno wywoływać jakieś wielkie spory. Żaden Jackson, który niczym King Kong będzie stał nad stadionem. Tylko taka drobnosteczka, która właśnie doda obiektowi jeszcze trochę kolorytu. W dodatku prawie niewidoczna, ponoć widzialna właśnie jedynie z Riverside Stand. Jak wygląda od strony estetycznej, nie wiem, przodu nigdzie nie widać, więc jeszcze się dowiemy czy jest to figura żywcem wyjęta z Madame Tussaud, czy jakiś maszkaron, ale powinien być to naprawdę sympatyczny element CC. W ogóle doszedłem do tego, że, brzydko mówiąc, „użycie” Jacksona nie jest jakoś wielce bulwersujące – w końcu co Al Fayedowe, to powinno być i nasze, na stałe wpisał się w historię klubu, obecne Fulham to on. Nieodłącznie kojarzone z siwym Egipcjaninem w szaliku, który gości u siebie kolejnych VIPów. Jest to niewymazywalny rozdział w historii tego klubu i w jakimś sensie jego reprezentantem jest też Jacko. Nie mówię tego jako jakiś jego wielki fan, podobnie jak Ty, Macu, zazwyczaj pałam niechęcią do zdobyczy popkultury, ale jeśli już mamy z niej korzystać, to niewiele jest w niej rzeczy lepszych od Jacksona (na początku zdania powiedziałem, że nie byłem jego groupie – i wciąż to podtrzymuję :P).

    Nie mogę się z Tobą zgodzić, Jacek. Teoria o jego domniemanej pedofilii straciła dla mnie wszelką moc po tym, jak w postępowaniu sądowym wyszło na jaw, że dziecko- jego rzekoma ofiara – było nakręcane przez ojca szukającego ogromnej kasy jako zadośćuczynienia. Po latach chłopak powiedział, że MJ nigdy go nie molestował. Poza tym – dochodzi też aspekt wgłębienia się w życie Jacksona. Mówię, że nie jest powodem do wstydu, by czerpać z MJ’a dlatego, bo był jasnym punktem popkultury, człowiekiem, który nigdy nie dążył do bycia znanym z tego, że jest znanym. Zapracował na swój sukces, a wszystkie pieniądze poświęcał na piękne cele. Szczególnie wiele życia poświęcał właśnie dzieciom, wyraźnie można było odczuć, że kocha je, w tym dobrym znaczeniu, że dają mu szczęście. Gdy widzę, jak na scenie same garną się mu na ręce, to nie jestem w stanie uwierzyć w żadne oskrażenia… Może kochał je właśnie aż za bardzo i źli ludzie, których wokół miał siebie sporo (był wewnętrznie bardzo słaby i naiwny, duże dziecko), postanowili wykorzystać dziwne na pierwszy rzut oka fakty, jak np. ten, że wybudował ranczo, gdzie dzieciaki mogły przychodzić, bawić się, sypiać. On chciał tylko spędzać z nimi czas, żyć dalej jak dziecko, marzyć. Uważam, że głębsze poznanie jego życia całkowicie zwalnia go z tego typu zarzutów, no i jednocześnie pozwala z jakimś umiarkowaną sympatią patrzeć na tę jego statuetkę.

  4. Cookie —> Wzruszyłem się, serio. 🙂 Chyba pojadę po figurkę na Cottage złożyć kwiaty. 😛

  5. Cookie przerzuca się z Fulham na Michaela Jacksona chyba. :/

    Ja mam podobne odczucia jak Jacek. Ale po kolei. Jackson nie był absolutnie postacią związaną z Fulham i jeśli Al-Fayed rzeczywiście dążył go sympatią, to powinien był postawić taki pomnik przed swoim domem. Jak to teraz wygląda, że pod stadionem obok legendy klubowej, Johnny’ego Haynesa stoi piosenkarz pop? W tym całym zamieszaniu chyba chodzi o to, żeby się mówiło o Fulham i tak jak pisałem kilka dni temu, że przeciętny turysta zwiedza Wembley, Stamford Bridge czy The Emirates, to teraz ten pomnik ma przyciągnąć ludzi na Craven Cottage.
    Napisałeś ładną bajkę o Michaelu, ale jak to bajki, ciężko w niej o prawdę. Jackson zdecydowanie nie stronił od sławy, oj nie. Gość się wybielił (?!?!!?!?), zbudował swoją wymarzoną krainę na Florydzie, jeśli dobrze pamiętam, to on wywieszał swoje dziecko przez barierkę balkonu. Z molestowaniem dzieci coś musiało być na rzeczy, bo zarzuty miał stawiane nieraz. Ty piszesz, że był naiwny i miał mentalność dziecka, a dla mnie był po prostu trochę nie tego w głowie.

  6. Cookie, napisalem to raczej w kontekscie tego co mysli duza czesc fanow FFC i jaka jest generalnie opinia na temat Jacksona wsrod wielu ludzi. Naprawde nie chcialbym zeby nasz stadion byl w jakikolwiek sposob kojarzony z kontrowersyjna osoba jaka byl Jackson

  7. Pfff. Nie zamierzam tu opowiadać wzruszających historii ani bajek, jeśli coś z tego, o czym powiedziałem, jest nieprawdą, poproszę o mocniejsze argumenty 😉 Uniewinniony ze wszystkich zarzutów co do jednego, w postępowaniach wychodziło na jaw, że dzieciaki były manipulowane przez rodziców szukających łatwego zarobku, i co chwila podawały inną wersję. Tak, MJ sam dawał podstawy do wytaczania mu procesów i tyle „było na rzeczy” (fatalne określenie), zawinił bo właśnie był słabym, naiwnym człowiekiem, który nie rozumiał, że jego życie marzyciela może być łatwo przedstawione jako życie człowieka odchylonego od norm społecznych. No cóż, kilkanaście lat procesowania i bycia wyniszczanym przez media, które zakończyło się oczyszczeniem ze wszystkiego i wstydliwą prawdą o oskarżycielach, to dla mnie wystarczający argument od strony czysto prawnej. Dodatkowo dochodzi to, co zostawił swoją twórczością, co jest skrajnie odwrotne do tego, co mu zarzucano (choć tak, nie powinno się tym kierować, R Kelly też pięknie śpiewał że potrafi latać).
    I nie napisałem że nie stronił od sławy, napisałem że nie był celebrytą w dzisiejszym tego słowa znaczeniu (znany z tego, że jest znany) 😛

    Co do (braku) związku MJ z Fulham, zgadzam się że Jackson nic wspólnego z tym klubem sam z siebie nie ma, ale nadal jestem zdania, że jest częścią historii Fulham w tym sensie, że był przyjacielem człowieka, który o dzisiejszym Fulham stanowi.

    Johnny Haynes również był kontrowersyjny, on pierwszy zażądał w 1961 by zarabiać 100 funtów tygodniowo krótko po tym, jak zniesiono prawo mówiące o maksymalnej tygodniówce równej 20 Ł. Tak więc w pewnym sensie to Haynes rozruszał tę absurdalną finansową machinę, która dziś rządzi Premier League 😛

  8. Ciekawe rzeczy dzieje sie na oficjalnym forum:

    http://cc.fulhamfc.com/forum/topics/the-bans-on-tizzard-and-others

  9. Nie tam, Cookie, czy przykład Romana Polańskiego nie nauczył Cię, że gwiazdor pozostanie zawsze bezkarny? Ty robisz z niego ofiarę zawistnych ludzi, którzy wykorzystali jego naiwność, dla mnie to była postać chora psychicznie. Był zbyt wielką medialną postacią, by go skazano. Zresztą czy osoba niewinna płaci 20 milionów swojej ofierze, by ta nie wnosiła oskarżenia?

    W drugim paragrafie trochę się zaplątałeś, bo jak można nie mieć związku z Fulham a zarazem być częścią historii klubu?

  10. O właśnie, miałem przytoczyć w ostatniej wypowiedzi przykład Polańskiego na dowód tego, o jak różne sprawy chodzi. Ofiara Polańskiego nigdy nie wyparła się tego, o czym mówiła od samego początku, nie mamy tutaj niewiarygodnej gry po stronie pokrzywdzonych. Polańskiego do tego skazano, tylko po prostu uciekł ze Stanów. I ciągnęło się to za nim przez dekady. Jak to wszystko do końca wyglądało, nie wiadomo, czarno-białe przedstawianie sytuacji nigdy do mnie nie przemawia, ale w każdym razie tak długie procesowanie to coś, co Jackson chciał uniknąć. Proces o którym piszesz trwał dwa-trzy miesiące zamiast kilkunastu lat, bo człowiek chciał uniknąć zrujnowania sobie kariery i kontynuować tworzenie muzyki, dlatego adwokaci doradzili mu wypłatę pieniędzy, które dla niego były przecież śmieszne i błyskawiczne zakończenie sprawy. Po latach ofiara wyznała, że molestowania nie było i była przymuszana do zeznań przez ojca. Zresztą po miesiącach od tamtego procesu wyszło parę filmików o molestowaniu chłopców przez MJ i z tego co czytałem, dostał za nie 3 MLN odszkodowania od autorów. Wcale nie wykluczam, że rodzinka z tamtego procesu mogła być w posiadaniu jakichś dziwnych materiałów nt. pobytu chłopca w ranczo (od początku piszę że stosunek Jacksona do dzieci był dość specifyczny- pasują mi tu słowa utworu Queen – Too Much Love Will Kill You), jednak stąd są mile do nazywania kogoś pedofilem i Jackson, zamiast wygrzebywania się ze wszystkiego latami i tłumaczenia o co chodzi, wybrał szybkie rozwiązanie sprawy. Nie była to osoba chora psychicznie (poza białactwem nic mu nie zdiagnozowano), na pewno dość oderwana od rzeczywistości, ale to nie przestępstwo. A czy był zbyt wielką medialną postacią – media (od salonowych po Bravo-no cóż, czytało się w dzieciństwie ;-)) go nienawidziły i za życia spaliły na stosie, więc nie do końca trafiony argument. Miał za to wielkie poparcie wśród zwykłej społeczności. Ale tam, bo mi jeszcze zmienicie nicka na cookie jackson. Fanem nie byłem.

    Co do drugiego paragrafu – napisałem, sam z siebie nie ma związku, ma związek poprzez MAFa 😉

    Martwi mnie, że banują ludzi na Cottage Corner za bunty przeciw statuetce, ale z kolejnych stron dyskusji wynika, że chodzi o ludzi z zawiasami za inne wykroczenia na forum, co do których nawet nie wiadomo, w jaki sposób zareagowali na tę figurkę. Za nader wulgarne podejście też bym zbanował.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: