Napisane przez: cookie | Kwiecień 3, 2011

W oczekiwaniu na show: Fulham – Blackpool

BlackpoolPo nieurodzajnym w ligowe emocje marcu, na angielskie stadiony powróciła wychodząca na ostatnią prostą Premier League. Sobotnie popołudnie kibice Fulham spędzili jednak w domach, bo the Whites rozegrają swoje 31. spotkanie sezonu dopiero w niedzielę. Mecz, w którym przeciwnikiem the Cottagers będzie drużyna Blackpool, zapowiada się na szczególnie istotny. Sprawa wygląda następująco: Fulham nie potrzeba wiele punktów, by przypieczętować utrzymanie w ekstraklasie, jednak terminarz nie należy do najłatwiejszych i należy wyodrębnić w nim grupę spotkań, w których piłkarze Marka Hughesa kategorycznie muszą coś zdobyć. A na czele tej grupy właśnie spotkanie z Blackpool, teoretycznie najprostsze z całej ósemki pozostałych do rozegrania pojedynków. Zwycięstwo spowoduje sytuację, jak gdyby groźby spadku nigdy nie było, jednak brak trzech punktów oznaczać będzie coś skrajnie przeciwnego: bardzo odczuwalne znalezienie się w wirze walki o utrzymanie i możliwe spore problemy na koniec. Nie wiem, czy udało mi się dobrze oddać wagę pojedynku z Mandarynkami, jednak poważny wątek tak czy siak w tym miejscu kończę. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują bowiem, że jedna z najważniejszych batalii o utrzymanie nie będzie żadną usypiającą wojną podjazdową, a prawdziwym piłkarskim show!

Ekipy Blackpool nie trzeba już chyba żadnemu obserwatorowi angielskiej piłki przedstawiać. Każdy zapoznał się już z popularnymi Mandarynkami i wie, na co ten klub stać. To znaczy, wie, że nie wie, bo drużyna Iana Holloway’a jest jak pudełko gwiazdkowych czekoladek, z którym nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Blackpool od dłuższego czasu wykazuje co prawda tendencję spadkową, po rewelacyjnej jesieni osiągając tylko dwa zwycięstwa w 2011 roku, jednak były to zwycięstwa nad Tottenhamem i Liverpoolem, utwierdzające w przekonaniu, że pomarańczowej ekipy rozgryźć się nie da. Osiągali w tym sezonie wszystko, od poskramiania wielkich zespołów po kompromitujące występy z dolnymi rejonami tabeli, a tablica z wynikiem pracowała na ich spotkaniach na pełnych obrotach, pokazując wszelakie przychodzące do głowy rezultaty. Oto Mandarynki: 30 spotkań, w których padło 105 bramek, co daje 3,5 bramki na mecz. Na próżno szukać w tabeli innych ekip, włącznie z Manchesterami i Arsenalami, które dawałyby takie show. A Fulham jest w tym przypadku na drugim biegunie. W meczach the Cottagers padło dotychczas ledwie 66 bramek, co jest najmniejszą liczbą w lidze. My wiemy, że z Markiem Hughesem tak nudno, jak wskazywałyby statystyki, nie jest, jednak fani Mandarynek mogą się czuć, jak imprezowi rutyniarze, przyjeżdżający wytłumaczyć niedostępnemu, skrytemu znajomemu, jak robi się pewne sprawy… Potwierdzeniem był już pierwszy mecz, w którym chłodni the Whites zdominowali Blackpool i potwierdzili to objęciem prowadzenia, jednak po dwóch szybkich ciosach w drugiej połowie stracili cały ład i równowagę i jakąkolwiek zdobycz punktową musieli dramatycznie wyszarpywać. 4 bramki w meczu, całkowicie nielogiczny przebieg – tym właśnie Holloway faszeruje nadmorskie Blackpool od dwóch lat i za to go tam kochają.

Spotkanie będzie „oglądał” ktoś, kogo z kolei fani Fulham będą mieli okazję pokochać, choć na razie usilnie się przed tym bronią. Piłkarskiego show dopilnuje bowiem jeden z największych showmanów, jaki kiedykolwiek stąpał po naszej planecie – Michael Jackson. Statuetka Króla Popu, doglądającego trybun Hammersmith oraz Riverside, zostanie oficjalnie odsłonięta tuż przed spotkaniem. Pomimo upływu kilku tygodni od rozejścia się informacji o postawieniu figurki, sprawa wciąż budzi wielkie kontrowersje i skrajnie odmienne opinie wśród sympatyków the Whites. W świat poszedł zwłaszcza głos krytyczny, o czym może świadczyć fakt, że stowarzyszenie „The United Michael Jackson Fans of the World” już utworzyło petycję o przeniesienie statuetki, gdyż „po okropnych komentarzach na stronie klubu wydaje się oczywiste, że Craven Cottage jest nieodpowiednim miejscem dla Jacksona do rezydowania oraz niebezpiecznym dla ewentualnych fanów, którzy będą chcieli go odwiedzić”. Największym, obok Mohameda Al Fayeda, fanem statuetki, który jutro będzie przebywać na Craven Cottage, jest chyba za to… Holloway, który w samych ciepłych słowach opisywał Jacksona, jak i sam pomysł, dodając, że najchętniej zapakowałby figurkę do klubowego autokaru i postawił we własnym domu. Kibice buczący przy odsłanianiu statuetki i jednocześnie Holloway wykonujący „moonwalk”? (Nie) znając tego człowieka, może nie być do tego daleko. A show się na tym nie kończy!

Pora na showmanów na boisku, czyli coś o tym, o czym w istocie powinien być ten tekst. Dwa tygodnie bez rozgrywek ligowych różnie podziałały na piłkarzy the Whites – Zoltan Gera błyszczał w węgierskiej kadrze, Aaron Hughes nabawił się kontuzji na zgrupowaniu swojej kadry – jednak jutro wszystko najwyraźniej pozostanie bez zmian, bo Hughes prawdopodobnie wyleczył się na ostatnią chwilę, a Gera, który odrzucił propozycję przedłużenia kontraktu, chyba znów ustąpi miejsca Duffowi i Dempsey’owi. Prasa spekuluje jedynie na temat tego, czy w ataku całkiem niezłego kandydata na hollywoodzkiego gwiazdora – Andy’ego Johnsona zastąpi licencjonowany już gwiazdor i showman, który w zeszłym sezonie rozbijał wszystko, co pojawiło mu się na drodze niczym John Rambo. Mowa oczywiście o Bobbym Zamorze, który w przeciwieństwie do kibiców na przerwę nie narzekał, gdyż w ciągu niej wyleczył się z kontuzji, jednak zachorował i w tym momencie walczy z czasem. Jeśli go pokona, Fulham będzie mieć w ofensywie wielką przewagę, gdyż Blackpool stawi się bez DJ’a Campbella, swojego snajpera nr 1, ale najważniejsza bitwa i tak powinna rozegrać się w środku pola, między starym szeryfem – Dannym Murphym, oraz młodym gniewnym, Charliem Adamem.

A może być również tak, że największym showmanem zostanie pan z gwizdkiem – w tej roli także człowiek z potencjałem, Stuart Attwell aka „lepiej, żeby ledwie 45 kilometrów między Blackpool oraz Boltonem nie miało żadnego znaczenia”. Krótko: zabawa gwarantowana!

 

Bobby gol

Kiedy jeszcze szło z planem. Czy tym razem pomysł na nieobliczalne Mandarynki działać będzie pełne 90 minut?

Reklamy

Responses

  1. Super zapowiedź, tylko potwierdza, że meczowe newsy powinienem zostawiać Wam, a samemu robić czarną robotę, tak jak to było na stronie. Teksty o starym szeryfie i Johnie Rambo wyśmienite, choć widzę, że wciąż robisz wszystko, by nie odrzucić od siebie łatki fana Michaela Jacksona (i Andrei Caracciolo!).

    Będą filmy. Ale jakie? A nie, to nie to…
    Będą bramki. Ostatnie mecz z Evertonem, AV czy Blackburn pokazują, że Fulham nawet ze średniakami nie jest w stanie często zachować czystego konta. Grunt, żeby Fulham strzeliło ich więcej. Podchodzę optymistycznie do tego spotkania, wprawdzie rzadkie marcowe granie nie służy The Cottagers, którzy na początku roku grając niemal co 3 dni wpadli we wspaniały meczowy rytm.

    Zabrakło mi tu tylko przewidywanych składów. Nie wiem, czy obok Danny’ego zagra Sidwell, czy też moje Waleczne Słoneczko o imieniu Dicksy .

    PS. Moje newsidło (to dobre słowo) jutro! Tzn. nie że relacja, tylko podsumowanie ostatnich wydarzeń w klubie.

  2. Nic tylko kupić popcorn i rozsiąść się w ten wspaniały, słoneczny dzień przed ekranem komputera. Mam nadzieję, że będą jakieś porządne w pełni wykorzystujące panoramiczne właściwości mojego znakomitego monitora LG i nowej karty graficzne GF 8800 GTS (stara mi się popsuła i przez tydzień nie miałem kompa…).

    Oczywiście zapowiedź świetna. Ciekawie wplotłeś wątek o MJ, a może to już jakieś zboczenie? 😉 Jestem ciekaw czy będzie jakaś forma protestu (tudzież poparcia) na trybunach? Może jakieś sobowtóry króla popu? 🙂

    Od strony sportowej, ewidentnie trzy punkty są wskazane. Sam będę mocno koncentrował się na Charlie Adamie, jestem ciekaw czy rzeczywiście możliwe jest, że wyniki całego zespołu mogą być uzależnione od jednego gracza. Bo z opisów meczów mandarynek tak właśnie wynika.

    Relację biorę na klatę! Mam nadzieję, że będą mógł pokadzić o wiosennym kiełkowaniu formy Fulham, a nie o spóźnionym żarcie na pierwsze kwietnia. 🙂

  3. ja w ten sloneczny dzien musze niestety pracowac a a nasz network zablokowane ma wejscia na streamy 😦 tak ze pozostaje tylko radio

    Wazny mecz i byloby dobrze zdobyc dzis te 3 punkty, zwlaszcza ze roznica miedzy nami a ostatnia druzyna w tabeli to tylko skromne 4 oczka…

  4. Dzięki za pochwały, choć Krzysiek znów całkowicie niepotrzebnie deprecjonuje swój wkład w ten blog 🙂 fajnie Macu, że pokonałeś też problemy techniczne 🙂 Ale nie do końca rozumiem, gdzie ujawniam się jako sympatyk MJ (którym nie jestem :P). Jeśli chodzi o to, że po prostu o tym napomykam, to dlatego, że poszerzało to możliwość napisania o piłkarskim show, a po drugie, wcale się nie zdziwię, jeśli „sympatyzujące” z Fulham stacje pokażą potem mecz jako trzy minuty o odsłanianiu figurki i minuta o wydarzeniach na boisku. Co do oznak jakiejś Jacksonomaniii na stadionie, rozśmieszył mnie tekst, jak mili dla nas kibice Stoke zastanawiali się, czy Schwarzer będzie teraz musiał nosić cekinowe rękawiczki 😛 No i polecam, obok Charlie Adama, zerkać też na Holloway’a, bo po nim można spodziewać się wszystkiego, niezależnie od wyniku.

    Aj aj, zapomniałem napisać o składach, nad czym ubolewam, a faktycznie była też kwestia powrotu Sidwella do dyspozycji. Tak więc szczęśliwie dla nas także pokonał już kontuzję, ale – czytam właśnie składy na dziś – naszą mrówką będzie Dickson. Mamy dziś zresztą naprawdę mocarny zespół, ta-dam:
    Schwarzer – Baird, Hughes, Hangeland, Salcido – Duff, Etuhu, Murphy, Dempsey – Zamora, Dembele. Tylko Gery nie ma nawet na ławce…

    Cieszę się, że tak szykujecie się do napisania kolejnych newsów – robię więc dużo popcornu, na to co za chwilę na boisku, oraz na to, co będzie na tym blogu później! 🙂

  5. Jacek – szkoda, że tak dziś Ciebie zalatwili. Klubowe radio na pewno będzie na dobrym poziomie, postaramy się też szeroko opisywać najważniejsze sytuacje. Przewaga nad strefą spadkową wynosi już nawet tylko 3 punkty, niezależnie od tego czy będzie show (który teraz rozkręca Al Fayed na stadionie – ponoć przeciwników statuetki zachęcił do… kibicowania Chelsea?) , zwycięstwo jest dziś faktycznie niezbędne.

  6. http://www.atdhenet.tv/36271/watch-fulham-vs-blackpool

    Bardzo ładny stream (wybacz Jacku!).

  7. Dzieki Cookie, bede regularnie sprawdzal strone a zalatwili mnie rzeczywiscie wrednie 😦

    Trzymajmy kciuki !!!

  8. Ależ ten Dembele jest słitaśny!

  9. 😦

  10. Faktycznie, Moussa wchodzi w nich jak w masło , bramka już wisi w powietrzu.

  11. Brentford przegrywa z Carlisle 0:1 … a wiec Bog jest sprawiedliwy 🙂

  12. Ależ on to zrobił, po takiej kontuzji, na sprincie przebiegł pół boiska i swoją słabszą nogą uderzył tak perfekcyjnie!

  13. BOBBY!

  14. Witam, ominąłem 10 minut meczu 😛

  15. Argh, teraz będę pewnie czekał godzinami na te bramki, bo będą kończyć transmisję zaraz po końcowych gwizdkach. No nic. Z pełną sympatią dla Blackpool, ale grają maksymalnie jak drugoligowiec, piłka odskakuje im jakby mieli sprężynki na bokach korków.

    A, Brentford gra w tym całym finale. Dobrze, dobrze! 🙂

  16. Pierwsza bramka Zamory niesamowita. Nie dość, że wykończył na pełnej szybkości, to jeszcze biegnąc z piłką zdeklasował pomocników. Na razie bardzo dobra gra, może końcówka nieco gorsza, ale pewnie myślami byli już w przerwie. Rozegranie piłki w Blackpool drugoligowe.

  17. Przy drugim golu wielką robotę odwalił Duff, który lekko naciskany przez rywala dwukrotnie się potykał, ale nie tracił kontroli nad piłką i dopiero po trzecim, silniejszym ataku sędzia odgwizdał faul.

    No i to wybicie Bairda. 🙂

  18. Jednak pokazali bramki. Pierwsza to rzeczywiście cudo, huknął jak z Szachtarem, choć wielki błąd zrobił tu Beattie.

    Ech, no i nie wiem co myśleć o nadchodzącej połowie, Blackpool nie wygląda jak zespół który ma nam odebrać punkty, ale komentatorzy mają mnóstwo racji z tym, że taka sytuacja po I połowie to dla nich rutyna. Zwłaszcza, że już w 41 czy tam której minucie mieli głupią sytuację, która niemal skończyła się bramką.

  19. Wydaje mi się , że Dempsey może być pierwszym do zejścia, za dużo agresji, za mało pożytku. No i źle,że oddajemy Blackpool pole, jedna bramka dla nich i tu się mogą dziać cuda. Murphy ma coraz cięższe problemy z Adamem.

  20. No , wreszcie jestem spokojny 🙂 Szkoda Dempsa, milimetry od 11 bramki.

  21. Świetny rezultat, choć w drugiej połowie Blackpool pokazało, dlaczego chce się życzyć im utrzymania. Bez kompleksów, z pełnym entuzjazmem, na boisku jak i trybunach. Tylko z tą obroną muszą coś zrobić… choć dziś poniżej średniej 🙂

    Ciekawe, że bramki strzelali dla nas dokładnie ci sami piłkarze co jesienią. Ale mogło być ich znacznie więcej, po obu stronach. Szkoda jedynie małego drobiazgu, Blackpool zaliczyło dziś od nas mniej kartek (oba zespoły walczą bezpośrednio w rankingu fair play), choć na dobrą sprawę jedna żółta u nich i dwie u nas to i tak nieźle, bo kosiliśmy ich w II połowie nieprzerwanie.

    Ogólnie jednak – brawo! Pierwsza dziesiątka tabeli wita 🙂

    PS. Nie mówcie, że nie podobał Wam się ten naśladowca Jacksona 😛

  22. Maiłem do niego neutralny stosunek, ale wiedziałem, że choć jedna taka osoba pojawi się na trybunach! 🙂

    Ja również życzę Blackpool utrzymania, chociaż po odejściu Adama byliby pewnym kandydatem do spadku, a ten słynny drugi sezon w Premier League mógłby dodatkowo wspomóc upadek w dół.

    Cieszy mnie gol Etuhu, skoro usilnie próbując wpisać się do notesu sędziowskiego kartki nie dostał, to wpisał się w inny sposób. 🙂

  23. http://futbolowki.com/news/Z-tej-maki-chleba-nie-bedzie-42?kohanasession=fad7d130afecb1177928f98627382f39 – BTW, piszą o nas. ;P

  24. Hmm….jak wyszperałeś coś takiego, Macu? 😛 Rzeczywiście jest o nas. Zastanawia mnie, kto taki jest autorem tego tekstu, wygląda mi na osobę dość obeznaną z naszym środowiskiem.

  25. Ze statystyk naszej strony. Po kliknięciu w słupek danego dnia są dokładne dane, m.in. z jakich stron ktoś wchodził. 😉

  26. A swoja droga czy ten Matthias w koncu sie do Was odezwal? pytam przez ciekawosc bo tamtej stronce wypisywal jakies bzdury jakby spadl z ksiezyca a wypadaloby powiedziec Wam proste „dziekuje” za cala Wasza super robote.

    Johnstone’s Paint Trophy dla Carlisle…przyznam ze przegrana naszych nieprzyjaciol z Brentford sprawila mi nieco satysfakcji 🙂

  27. Jacek, odezwał się na takiej zasadzie, że zostawił tutaj dość niesympatyczne komentarze, w tym samym tonie o cenzurkach i honorze, co na shoutboksie na poprzedniej stronie. Podjęliśmy decyzję o usunięciu tych komentarzy, bo były po prostu absurdalne. A jeśli chodzi o normalną formę skontaktowania się, to takiej nigdy nie było, ani w jego przypadku, ani administratora. Jeśli komuś zależy na poważnej rozmowie, to zaprasza taką osobę do swojego pokoju, a nie zostawia jej wizytówkę i uważa, że swoje zrobił. Krzysiek doskonale to wszystko podsumował w komentarzu w shoutboksie, nie trzeba tam nic dodawać. Dziękuję również ze swojej strony za postawienie się w naszej obronie 🙂

    A czy miałeś ostatnio jakieś szczególne historie z fanami Brentford? Wiadomo, jak jest z sympatią między kibicami obu klubów, ale może za Twoją satysfakcją stoi coś dodatkowego 🙂

  28. Mowiac szczerze Cookie to jakos od samego poczatku nie wierzylem tez jego stronka przetrwa dlugo bo tak jak ktorys z Was napisal ze Fulham jest za malym klubem aby mial rzesze zagranicznych kibicow jak chocby Chelsea czy Arsenal. Uwazalem za stosowne odezwac sie na temat Waszego odejscia bo nie zasluzyliscie sobie na tego typu uwagi.

    Brentford…jako ze mieszkam teraz w Richmond upon Thames to wlasciwie powinien byc moj „local team” 🙂 nie chcialbym generalizowac ale znani mi osobiscie kibice Brentford maja jakies bardzo dziwne poczucie ze sa dla nas i dla Chelsea rywalami z ktorymi trzeba sie liczyc. Dla mnie to jest po prostu smieszne ze 9 druzyna L1 porownuje sie z zespolami Premiership. Jest w tym pewien element osobisty: w 2008 pracowalem z jednym z tych dupkow, przepraszam kibicow tego klubu i ciagle denerwowal mnie gadaniem na temat relegacji Fulham. W koncu uslyszal ode mnie pare slow na liter F i dal sobie spokoj.

    PS. to pewno tez inicjatywa kibicow z Griffin Park

    http://www.facebook.com/pages/WE-HATE-FULHAM/225702432606?v=wall

  29. Wybacz Jacku tak długą zwłokę. Co do poprzedniej strony, może nie była ona skazana na porażkę tylko dlatego, bo była o nieznanym klubie, po prostu praca nad nią niebawem przerodziła się w absurd, bo przestały się angażować osoby, którym to my z początku mieliśmy jedynie odrobinę pomagać. Cała strona na naszych barkach – gdzie mieliśmy być w jednym momencie newsmanami, felietonistami, reporterami, grafikami, itepe, itede, to było zdecydowanie za wiele. I docinki tego Matthiasa świadczą doskonale, że miał on nas za takie dojne, bezrozumne krowy.

    Dobrze wiedzieć, że nawet mieszkając na „terytorium” Brentford, ani myślisz o zmianie sympatii klubowych 🙂 faktycznie fani tego klubu mają o sobie dość wysokie mniemanie, choć zawsze miałem jakieś takie odczucie, że Chelsea jeszcze darzą jakąś sympatią, natomiast Fulham szczerze nienawidzą. Ta „inicjatywa” na pewno ich. Generalnie od korzeni odrywać się nie można (co robią niektórzy kibice Chelsea, którzy przez Romanowe pieniądze też niepoważnie traktują Fulham), bo Fulham i Brentford toczyły boje w latach 80. i 90., ponoć dość brutalne, no ale były to czasy, kiedy Brentford było na swoim szczycie, a Fulham przeżywało dół. Generalnie, Fulham było zawsze znacznie lepiej sytuowaną drużyną. No a ewentualnym kolejnym docinkowcom możesz już też spokojnie pokazywać wyciągniętą dłoń – 5:0 w sparingu przed sezonem, a bramki strzelali Elm i Eddie – zostali okrutnie ośmieszeni 😛


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: