Napisane przez: cookie | Kwiecień 9, 2011

Zagrać, jak przystało na pierwszą dziesiątkę: Manchester United – Fulham

Manchester UnitedOd jakiegoś czasu, ligowy terminarz nie przewiduje nagród dla the Whites za dobre występy. Po wygranej nad Blackburn, zespół musiał stawić się na „ulubionym” Goodison Park, natomiast po zeszłotygodniowym koncercie w potyczce z Blackpool, na the Cottagers czeka w sobotnie popołudnie test jeszcze cięższy: konfrontacja na Old Trafford, z pędzącym po mistrzowski tytuł Manchesterem United. Dzięki zwycięstwom odniesionym w dwóch ostatnich domowych spotkaniach, Fulham brakuje właściwie już tylko jednego zwycięstwa, by zaklepać sobie miejsce w elicie na przyszły sezon, jednak na starcie w Teatrze Marzeń należy patrzeć realnym okiem.

Kto wie, czy jutro najwierniejszymi londyńskimi kibicami Fulham nie będą… sympatycy Arsenalu. Jeszcze trzy kolejki temu, końcówka rozgrywek zapowiadała się niebywale atrakcyjnie, z Diabłami i Kanonierami idącymi łeb w łeb oraz perspektywą meczu tych drużyn na the Emirates. Arsenal tradycyjnie poddał jednak walkę o mistrza, gubiąc punkty w łatwych spotkaniach i dziś jego kibicom pozostało jedynie wierzyć w cuda, a do takich należy z pewnością ewentualne zwycięstwo Fulham nad United. Sobotni rywale the Whites przeżyli co prawda miesiąc temu lekki spadek formy, jednak od tego czasu konsekwentnie się rozpędzają, pokonując kolejne przeszkody z pewnością siebie podobną do tej, z jaką Alex Ferguson żuje gumę, i dziś wydają się nie do zatrzymania. Pokonali Chelsea w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów, zaś w Premier League, na 7. kolejek przed końcem, mają 7 punktów przewagi nad Kanonierami. Wierzyć w ewentualną sensację nie pomaga także analiza występów the Whites na Old Trafford. Fulham, będąc i tak jednym z najmniej wygodnych rywali dla Czerwonych Diabłów w ostatnich latach, wszystkie punkty wyrywa im na Craven Cottage, zaś z wyjazdów do północno-zachodniej Anglii wraca zazwyczaj z tym, z czym wraca każda inna ekipa – bagażem bramek. Od czasu powrotu do Premier League, the Whites tylko raz zdobywali punkty w Teatrze Marzeń, dzięki pamiętnemu zwycięstwu w 2003 roku. Strach patrzeć także na statystyki dotyczące domowej dyspozycji United w tym sezonie – w piętnastu spotkaniach odnieśli czternaście zwycięstw i jeden remis.

Na co można jednak śmiało liczyć, to na ambitną grę w wykonaniu Fulham. Zespół udowodnił już niezliczone razy, że w lidze nie boi się nikogo, także w tym sezonie dobrze prezentując się na takich obiektach, jak Anfield, the Emirates, White Hart Lane czy City of Manchester Stadium. Zdobycz punktowa w tych czterech spotkaniach mizerna, bo tylko jeden remis z the Citizens, ale pozostałe mecze kończyły się minimalnymi porażkami – i nie chodziło o awarie tablic z wynikiem. Również w ubiegłych rozgrywkach, the Whites pokazali się z dobrej strony choćby właśnie na Old Trafford, kiedy to Bobby Zamora zmarnował wyborną sytuację na wyrównanie, a potem Roy Hogdson żonglował już taktyką pod mecze Ligi Europejskiej, odstawiając wynik spotkania na drugi plan. W sobotnie popołudnie, zespół będzie mógł już bez stresu postawić wszystko na jedną kartę i takie właśnie zapowiedzi dominują w obozie the Whites przed meczem. Kompromitujący występ nie przystoi także Fulham jako ekipie z górnej połówki ligowej tabeli, do której klub, po długich wysiłkach, w końcu się wdrapał, a o której mówiono jako o miejscu, do którego the Whites powinni przynależeć.

Plusikiem dla the Cottagers jest też absencja Wayne’a Rooneya, bohatera ostatnich pojedynków United z West Hamem oraz Chelsea, który za wulgarny sposób celebracji bramek z Młotami został zawieszony przez krajową federację na dwa spotkania. Napastników w formie na Old Trafford jednak nie brakuje – dwójka głównych strzelców klubu w tym sezonie, w osobach Berbatova i Hernandeza, jest na mecz gotowa. Bułgar notuje sezon życia, mając na koncie już 20 bramek, a i popularny „Chicharito” jest już kompletnie innym zawodnikiem, niż błądzącym dzieckiem z remisowego pojedynku na Craven Cottage i także ma przy swoim nazwisku dwucyfrową liczbę trafień. W wyjściowym składzie United najprawdopodobniej nie pojawi się dwójka eks-Cottagerów: van der Sar oraz Smalling. W obozie Fulham, wielka nadzieja jest oczywiście związana z występem Bobby’ego Z, który rewelacyjnie wrócił do zespołu po kontuzji i dziś wydaje się być tym samym zawodnikiem, co w ubiegłym sezonie. Mecz może wyzwolić także dodatkową motywację w dwóch Czerwonych Diabłach w ekipie the Cottagers. Eks-piłkarz United, Mark Hughes, wraca na ukochany stadion, na którym jako trener Blackburn oraz City toczył już pasjonujące boje, włącznie z tymi kończącymi się triumfami. Drugim symbolicznym talizmanem może być Moussa Dembele, piłkarz reprezentacji o tym samym przydomku, co United, który w Fulham zaliczył świetny debiut właśnie w pierwszym meczu z Diabłami, a po którym możńa spodziewać się śmiałych, pozbawionych kompleksów prób nawiązania finezyjnego pojedynku. Być może swoje dołoży też Andy Johnson, który wobec zakazu dla Fergusona będzie jutro naczelnym gumożujem w obrębie boiskowej płyty, pod szczególną presją i wymaganiami. Od tej porywającej kwestii ważniejsze jest chyba jednak to, by Damien Duff rozwiał wątpliwości związane ze swoim występem (problemy z Achillesem), a jeśli to się uda i the Whites stawią się w pełni sił – wówczas nadziei, przynajmniej na początku, brakować nie będzie.

Przewidywane składy:
Manchester United (4-4-2): Kuszczak – Rafael, Ferdinand, Vidic, Evra – Valencia, Scholes, Carrick, Nani – Berbatov, Hernandez
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Baird, Hughes, Hangeland, Salcido – Duff, Murphy, Etuhu, Dempsey – Dembele, Zamora

Celebracja bramki Hangelanda

Y.M.C.A. (przebój... The Village People) w Londynie, czyli święto po bramce dającej remis w sierpniu. Czy jutro dają koncert w Manchesterze?

Reklamy

Responses

  1. Jak zwykle, to czysta przyjemność czytać takie zapowiedzi.

    Przed tym meczem mogę powiedzieć tyle: jestem dumny, że jako kibic Fulham nie muszę jakoś strasznie obawiać się takiego spotkania. Oczywiście, że o jakiekolwiek punkty będzie nam niezwykle ciężko, ale przynajmniej mogę być raczej pewny, że nie dostaniemy jakiegoś olbrzymiego worka bramek. Nawet przeciwko tuzom Premier League Fulham prezentuje się solidnie, i o czym wspomniałeś, możemy nawet mówić nieco o braku szczęścia, że tylko z City wyrwaliśmy jakieś oczka. Z resztą o naszej niezłej postawie w takich meczach świadczy bilans bramkowy (+3). Tak zatem dzisiaj wyjątkowo spokojnie usiądę sobie przed ekranem i będę liczył, że kolejny raz postawimy ciężkie warunki w przysłowiowej jaskini lwa, choć tutaj bardziej pasowałoby stwierdzenie: w piekielnych czeluściach. Po prostu liczę na dobry mecz w którym wszystko będzie się ważyło do ostatnich minut.

    PS. Jak będzie 0-2 dla nas do przerwy, to i tak nie ma co się ekscytować. 🙂

  2. Racja, Macu, mnie też rozpiera duma z powodu tego, do czego ten klub doszedł w ostatnich latach i nie chodzi tu po prostu o same wyniki. Bardzo dojrzała, zgrana ekipa, która zawsze ambitnie walczy do końca. Baty 1-4 z Man City na początku sezonu były absolutnym szokiem i nie chodziło tam o rozmiar porażki, ale o to, że przydarzył nam się słaby mecz, a słabe mecze, w ostatnich latach w tym klubie, można policzyć naprawdę na palcach obu dłoni. Jakościowo bez dwóch zdań przynależymy do Top 10, tylko ta masa remisów. Co by było, gdyby chociaż połowa zakończyła się dla nas bardziej szczęśliwie? Ciekawe. Przyszły sezon zapowiada się rewelacyjnie. Hughes zapowiedział, że nigdzie się nie rusza. Podobną deklarację złożył też Moussa (więcej w tym fajnym artykule: http://www.dailymail.co.uk/sport/football/article-1374609/Moussa-Dembele-A-new-hero-town–ball-friend.html#ixzz1IuNFZOWO). O resztę zawodników, prócz najprawdopodobniej odchodzących Zoltim oraz Pantsem, raczej nie ma się co bać, co tydzień powtarzają, jak świetnie się tutaj czują.

    Aha, nie dam sobie ucinać głowy za zaproponowane ustawienie United. Nie ma co ukrywać, liczy się dla nich tylko rewanż z Chelsea, więc prasowe typy na ich dzisiejszy skład wolałem porównać z fanowskimi blogami, w których wytypowano dość rezerwowe składy (w związku z meczem w LM) i wyszedł mi kompletny kogel-mogel. Tak więc Edwin może być za Tomka, Giggs za Naniego, Owen za Chicharito itp. Ale czy to wiele dla nas zmienia… 😉

    Nie no, 0-2 byłoby fantastyczne, nawet chwilowe prowadzenie tego typu doprowadziłoby mnie do szału 🙂

  3. Przeklejam składy. Tak jak myślałem, formacji United nie sposób było odgadnąć, m.in. jednak zagra Smalling. U nas jednak Duff wykluczony, zamiast niego po raz pierwszy zaczyna mecz Kakuta. Nie wiadomo co z Andrzejem.

    Fulham: Schwarzer; Baird, Hangeland, Hughes, Salcido; Murphy, Etuhu, Dempsey, Kakuta; Dembele, Zamora.

    Subs: Stockdale, Kelly, Halliche, Sidwell, Gera, Greening, Gudjohnsen

    MUFC Starting XI: Kuszczak; O’Shea, Smalling, Vidic, Evra; Valencia, Scholes, Anderson, Gibson, Nani; Berbatov

    MUFC Subs: VDS, Brown, Fabio, Carrick, Park, Chicharito, Owen.

  4. http://atdhenet.tv/36419/watch-manchester-united-vs-fulham

    Oglądamy 🙂 zabawny zlepek o Simonie leci aktualnie.

  5. Ech, Fulham ma trzy sytuacje w pierwszych 10 minutach, gra świetnie, United kontruje i… strzela bramkę. Do tego z lekkiego spalonego.

  6. No i się zaczyna.Bramka ze spalonego ale to co zrobił Nani z Danym i Etuhu to lekka przesada.Generalnie początek meczu nadzwyczaj dobry w naszym wykonaniu ale wynik po 15 minutach już nie.

  7. Kolejna dziadowska bramka. Ich dryblingi dryblingami, ale w wykończeniu akcji sami im pomagamy. Ech, niestety, w takich meczach trzeba wykorzystywać wszystko, co się ma. No i trafiliśmy po prostu na zbyt dobrze dysponowane United.

  8. Jak dla mnie źle taktycznie gramy. Nasi skrzydłowi ciągle schodzą do środka (Demps i Kakuta), przez co gramy ciągle środkiem – czytelnie. Ponadto zmusza to bocznych obrońców do podchodzenia, przez co narażamy się na kontry.

    Cudów trudno oczekiwać, ale przynajmniej honorową chciałbym zobaczyć.

  9. O, Kamara poszedł na wypożyczenie do Leicester i nawet strzelił gola. Nie wiedziałem.

  10. Ja wiedziałem o wypożyczeniu, choć o bramce nie. Nie zdziwię się, jak kilka tam nastrzela, ale chyba nic nie zmieni już jego odejścia latem.

    Brakuje Duffa. Kakuta jest fantastyczny technicznie, już w 1 minucie ograł kogoś z United jak amatora i miał dobrą okazję, ale widać, że jest mało zgrany z zespołem. Za dużo piłek na ślepo. A przy kontrach faktycznie są okropne dziury, Etuhu i Salcido nieco po staremu zasypiają.

  11. Eidur i Bobby, to może być ciekawy duet w ataku.

  12. Eidur wie, jak grać z silnym rywalem, wypracował sobie kilka dobrych sytuacji, pewnych walorów jeszcze nie stracił, ale na to, co dzieje się w obronie i pomocy, to czasem już nie chce się patrzeć.

  13. Końcówka była jednak dobra i ogółem, powodów do wstydu nie ma. United było dziś naprawdę mocne, a i tak przez długie fragmenty gry Fulham było dla nich równorzędnym rywalem. W takich spotkaniach trzeba jednak prezentować 100%-ową skuteczność.

    Pod koniec spotkania na boisku była całkiem ciekawa ekipa, wielu walczących o pozycję w zespole. Wg mnie, Eidur i Zoltan spisywali się bardzo dobrze, Gudjohnsen to zupełnie zadziwił mnie solowymi akcjami, jak i przejściem na pozycję playmakera po zejściu Danny’ego. Skrzydła były dziś bardzo pracowite, Kakuta i Demps robili co mogli, ale efektów niestety mało. Zawiodłem się trochę na Bobbym, Smalling poradził z nim sobie bez problemu. Ale myślę, że nawet i mimo takiego wyniku można ze spokojem czekać na Bolton.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: