Napisane przez: Macu | Maj 22, 2011

Ostatni mecz i pierwsza czerwona kartka. A co w epilogu? Fulham 2-2 Arsenal.

Na zakończenie sezonu 2010/2011 Fulham mierzyło się z Arsenalem i chciało przypieczętować fantastyczną drugą część rozgrywek triumfem nad Kanonierami. Po niezwykle ekscytującym i ciekawym spotkaniu padł remis 2-2, co pozwoliło drużynie Marka Hughesa utrzymać bardzo wysoką ósmą lokatę w tabeli Premier League. Gole dla gospodarzy strzelali Steve Sidwell, a także Bobba Zamora, który asystował również przy pierwszym trafieniu. Niestety spotkanie to miało także jeden nieprzyjemny akcent, kiedy prawdopodobnie żegnający się z publiką na Cottage Zoltan Gera bezpardonowo wszedł w nogi Vermaelena i otrzymał pierwszą w tym sezonie dla Fulham czerwoną kartkę. Czy ten brutalny faul będzie kosztował graczy z Londynu miejsce w Lidze Europejskiej z klasyfikacji Fair Play?

Przed 0statnią kolejką spotkań Fulham znajdowało się na i tak zaskakująco wysokiej ósmej pozycji i jeżeli myślało o znalezieniu się w „siódmym niebie”, tj. o oczko wyżej, musiało wygrać z Arsenalem i liczyć na porażkę Evertonu z Chelsea. W ten sposób The Cottagers mieli szansę na wyrównanie historycznego osiągnięcia sprzed dwóch sezonów. Jednakże, o ile walka o jak najlepszą lokatę była istotna, o tyle jeszcze ważniejsze było zamknięcie tego dość rollercoaster-owego sezonu w dobrym stylu. Po wysokiej porażce na Craven Cottage z Liverpoolem piłkarze bez wątpienia pragnęli w to słoneczne, niedzielne popołudnie uraczyć swoich fanów lepszym niż uprzednio występem. Mark Hughes nieco zabawił się składem i zestawił dość nietypową jedenastkę, gdzie brok obrony tworzyli Senderos, Hangeland (stoperzy), Hughes (prawa strona) i młody Matthew Briggs (lewa). W pomocy, po dobrym występie na Stadium of Light na lewej flance ujrzeliśmy Greeninga, po drugim skrzydle biegał Dempsey. W ataku, wobec kontuzji Dembele, Walijczyk postawił na obmyślony przed Hogdsona duet Johnson – Zamora. Co warte zauważenia, pierwszy zespół Fulham składał się w zdecydowanej większości z piłkarzy Brytyjskich i byłych kolonii. Jednym odstępem od tego była para stoperów: Szwajcar i Norweg. Tak, na murawie mieliśmy 6 Anglików, Australijczyka, zawodnika z Irlandii Północnej i reprezentanta USA. Tymczasem w drużynie Kanionierów zobaczyliśmy dwóch Anglików (Gibbs i Wilshere) i Walijczyka (Ramsey), co i tak jest niezłym wynikiem jak na drużynę Arsena Wengera.

Silne słońce nad Tamizą nie wpłynęło negatywnie na tempo meczu, który od pierwszy minut obfitował w ciekawe wydarzenia. Akcje przenosiły się spod jednej bramki pod drugą i obie drużyny miały okazję do piłkarskiej ekspresji. Młody Briggs, zastępujący prawdopodobnie żegnającego się z klubem Salcido, już od początku był poddawany testom na lewej stronie obrony, a w jego grze było można dostrzec dozę niepewności. Nie najlepiej rozumiał się z Greeningiem przez co kilkukrotnie gubił krycie, bądź nieudolnie się przesuwał. W 9 minucie znakomicie dośrodkowujący Sagna znalazł w polu karnym swojego rodaka Nasriego, ale filigranowy pomocnik uderzał głową niezwykle słabo i podał piłkę do Marka Schwarzera. Kilka minut później Sagna jeszcze raz postraszył dośrodkowaniem, zamykający akcję po drugiej stronie Gibbs uciekł Hughesowi i oddał strzał głową, ale krytykowany za występ z Liverpoolem Schwarzer pokazał klasę i umiejętnie pilotując swoje ciało zatrzymał piłkę. Choć jak dotychczas akcje Fulham nie zostały opisane, nie oznacza to, że The Whites się wyłącznie bronili. Od pierwszych minut dwójka napastników Fulham sprawiała duże kłopoty defensywie Kanonierów. Zamora znakomicie się zastawiał, zmuszał przeciwnika do faulu, a Johnson standardowo przemierzał kilometry wykonując swoje ruchu bez piłki. W 24 minucie to właśnie Zamora zgrał futbolówkę na tor biegowy Andy’ego Johnsona, powracający po długiej przerwie Vermaelen się zagapił, a Anglik strzelił w kierunku bramki Szczęsnego, jednak był to za prosty strzał by zaskoczyć bramkarską przyszłość Reprezentacji Polski. Wreszcie 120 sekund później, Arsenal, który jeszcze niedawno słynął z fantastycznej gry na jeden kontakt i bliskiej Barcelonie filozofii pieszczenia piłki podaniami, w środku pola w haniebny sposób futbolówkę zgubił. Dempsey szybko rozegrał kontrę do ustawionego na prawym skrzydle Zamory, który nie spalił, a następnie pomknął w kierunku bramki Szczęsnego i wycofał piłkę na przedpole. Do podania tego dopadł Steve Sidwell i między nogami bramkarza przyjezdnych otworzył wynik spotkania, skutecznie wykańczając piękną akcję Fulham. Jeszcze euforia na Cottage nie opadła, a Bobby niemal nie podwyższył rezultatu, ostatecznie jego strzał z ostrego kąta świsnął koło słupka. Nie mniej w powietrzu można było wyczuć coraz silniejsze przekonanie, że Arsenal tego dnia jest do ogrania. I właśnie wtedy, niespełna trzy minuty po trafieniu Sidwella, Arsenal strzelił gola , jak to się mówi, z niczego. Diaby zagrał idealnie w tempo do van Persiego, ten ładnie przyjął piłkę, pogubił obrońców i mając dużo miejsca z zimną krwią pokonał bramkarza Fulham. Był to 9 wyjazdowy mecz z rzędu w którym Holender trafił do siatki rywala, potwierdził tym samym, że o ile jego koledzy zawodzili ostatnio na całej linii, on jeden pozostał w znakomitej formie. Pod koniec pierwszej części gry tempo meczu nieco oklapło i zrobiło się nieco wakacyjnie. Najlepszą okazję na zmianę wyniku w 38 minucie miał Murphy, kiedy Zamora zgrał piłkę w kierunku pomocnika gospodarzy, Ramsey tak nieszczęśliwie interweniował, że wybił futbolówkę wprost pod nogi kapitana Fulham, jednak ten nie zdołał umieścić jej w siatce, gdyż wpierw ofiarnie interweniował Szczęsny, a potem Vermaelen zatrzymał doświadczonego Anglika na linii bramowej, szczęśliwie wypychając futbolówkę na rożny. Do przerwy było zatem 1-1, był to z resztą wynik sprawiedliwy.

Wbrew pozorom na boisku nie było żadnych egipskich tańców, a wyrównany i ciekawy mecz piłkarski.

Po powrocie piłkarzy z szatni zobaczyliśmy jeszcze ciekawsze widowisko. Akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą, a obie drużyny, nie obciążone psychicznym ciężarem w postaci presji wyniku, zafundowały widzom prawdziwą ucztę. Wpierw z wolnego uderzał Nasri, ale niebywałą zręcznością wykazał się Schwarzer i wyciągnął futbolówkę zmierzającą w same okienko bramki Fulham. Następnie zaatakował zespół Hughesa, ale główka Zamory została zblokowana przez kapitana Arsenalu Vermaelena. Wreszcie w 57 minucie mieliśmy już nie tylko ładną akcję, ale i gola. Dempsey pobiegł wzdłuż linii pola karnego na wprost brami Szczęsnego, popisał się pięknym trikiem, a następnie rozciągnął akcję na lewe skrzydło do Greeninga. Będący ostatnio w wysokiej formie crossowej były gracz WBA zwiódł defensora Kanonierów i swoją gorszą lewą nogą wrzucił idealnie, wprost na głowę Zamory. Tym razem Anglik się nie pomylił i z bliska dopełnił formalnośći. Fulham ponownie wyszło na prowadzenie. W tym okresie spotkania Arsenal przeżywał prawdziwy kryzys, a piłkarze Wengera gubili się niczym amatorzy, raz po raz źle rozgrywając i kompletnie nie radząc sobie z Zamorą w defensywie. Anglik pokazywał, że kontuzja nogi jest już przeszłością godną wzmianki w Tygodniku Kibica  i Wikipedii, a kolejne występy w reprezentacji Synów Albionu są jak najbardziej realną perspektywą. Fulham zdawało się względnie kontrolować przebieg wydarzeń, ale w 63 minucie pewny wcześniej Schwarzer wypuścił przed siebie płaskie dośrodkowanie i niemal nie pomógł Chamakhowi w przełamaniu niemocy strzeleckiej. Tyle że Marokańczyk przyspał i z akcji charytatywnej Australijczyka nie skorzystał. Chwilę potem mieliśmy rzadki w futbolu obrazek, kiedy na murawie w jednym monecie zameldowało się aż pięciu zmienników. Zdesperowany Arsene Wenger posłał do boju Arshavina, Eboue i Walcotta, tymczasem Hughes wprowadził Etuhu (za Murphy’ego) i Daviesa (za Greeninga). W 70 minucie nadszedł moment na który czekało wiele sympatyków Fulham na Craven Cottage. A mianowicie na murawie zameldował się prawdopodobnie zaliczający ostatni swój występ w barwach The Whites Zoltan Gera, który został przywitany niebywałą wrzawą i standardowym okrzykiem „GIRA”, jakkolwiek niezbyt zgodnym z wymową tego węgierskiego nazwiska. Od pierwszych sekund bohater półfinału LE z Hamburgiem był bardzo aktywny, jak zwykle pracował za dwóch i to okazało się zgubne. Ambicja przerosła Węgra i w 74 minucie w niegroźnej sytuacji chciał agresywnie zaatakować wyprowadzającego akcję Vermaelena. Wszedł jednak w nogi Belga obunóż, w bardzo niebezpieczny sposób, a sędzia Atkinson nie miał innego wyjścia jak wyrzucić go z murawy. Z resztą Gera od początku wiedział co go czeka, nie protestował, a pokornie przyjął czerwony kartonik (pierwszy dla Fulham od czasów wyrzucenia Murphy’ego podczas meczu LE z Szachtarem), a następnie udał się przeprosić obrońce Arsenalu i dowiedzieć się o jego zdrowie. Klasa sama w sobie. Wreszcie pomocnik reprezentacji Węgier poczłapał w kierunku Cottage Pavilion w akompaniamencie braw i wspierających go okrzyków znikł z widoku. Czyżby takim smutnym akcentem Zollie miałby pożegnać się z klubem? Jednak czerwona kartka dla Węgra miała jeszcze jedną konsekwencję, o której wspomnę w „epilogu”. Tymczasem wracając na boisko, Arsenal miał 15 minut by odwrócić bieg wydarzeń. Fulham pozostało z osamotnionym z przodu drobnym Johnosnem, co bez wątpienia nieco ograniczało siłę rażenia zespołu. Goście zdecydowanie zdominowali gospodarzy, a blisko wyrównania byli Arshavin (strzelił z bliska koło słupka) i Vermaelen (główkował nad bramką). The Cottagers wyprowadzali kontry, jednak pozbawionemu sił Dempseyowi brakowało precyzji. W środku pola dobrze spisywał się za to Dickson Etuhu, który fenomenalnie odebrał kilka piłek i dwoił się i troił by nie dopuścić przeciwnika pod bramkę Schwarzera.  I kiedy wydawało się, że Fulham dowiezie to chwalebne zwycięstwo do końca, Briggs pomylił się przy długiej piłce do Walcotta, ten opanował futbolówkę i pomknął prawą flanką. Następnie uderzył na długi słupek, goalkeeper Fulham nie zdołał odpowiednio zareagować,  piłka od słupka wtoczyła się do bramki i zrobiło się 2-2. W doliczonym czasie gry zza pola karnego groźnie próbował jeszcze Arshavin, ale pomylił się nieznacznie. Ostatecznie to prestiżowe zwycięstwo wymknęło się z rąk Fulham i mecz skończył się podziałem punktów, mimo że Fulham przez kwadrans grało w osłabieniu jednego gracza. Na pocieszenie trzeba dodać, że sam wynik nie miał już żadnego znaczenia, bo Everton pokonał Chelsea 1-0 i Fulham do „siódmego nieba” szans dosięgnąć nie miało. Zatem The Whites zakończyli rozgrywki na ósmym miejscu, co i tak należy uznać za imponujące osiągniecie.

Epilog: Teraz kibiców Fulham czeka kilka, może kilkadziesiąt, a może kilkaset godzin obgryzania paznokci i niepewności. A wszystko to przez nieszczęsnego Zoltana Gerę, który zarabiając czerwony kartonik mocno skomplikował sprawę awansu do Ligi Europejskiej poprzez klasyfikację Fair Play. Pesymistyczny scenariusz zakłada, że kara wymierzona przez sędziego Atkinsona spowoduje, że zespół Blackpool (tudzież jakiś inny) przeskoczy Fulham w zestawieniu najbardziej sportowo grających drużyn w Anglii i tym samym pozbawi kolejnej europejskiej przygody drużynę znad Tamizy. Jednak prócz kartek w zestawieniu tym liczy się szereg innych pozycji, więc tak na prawdę trudno wyrokować kto będzie szczęśliwcem, który zagra już w lato w LE. Miejmy nadzieję, że w pewien sposób Węgier raz jeszcze, być może już po raz ostatni, zostanie naszym szczęśliwym talizmanem w odniesieniu do tych rozgrywek.

Bramki z meczu: tutaj.

Był za to Egipski właściciel i dobrodziej, który musiał być zadowolony z solidnej postawy Fulham w tym sezonie

Reklamy

Responses

  1. Na forach niezłe jaja, nie wiadomo kto będzie grał w tej LE. Niektórzy piszą, że my, niektórzy twierdzą, że … Blackpool. Oj Zoltan, Zoltan. Za dużo ambicji. 😦

  2. Nie przejmowałbym się gadaniem ludzi na forach 😛 prawda jest taka, że jedynie kartki to kategoria jasna, obiektywna, transparentna itepe, wszystkie inne elementy rankingu Fair Play to sprawa jakiegoś tajemniczego gremium które wystawia sobie subiektywne notki. I Bóg jeden wie jak zostaniemy ocenieni za inne aspekty (czuję się w tym momencie, jakbym komentował łyżwiarstwo figurowe :P). Myślę, że w nich stoimy dobrze, nie zawiedliśmy w nich także na koniec sezonu, poza tym w kartkach mieliśmy dotychczas dużą przewagę, nie jest tak, że nagle z kimś tam przegramy w ilościach kartek tylko że to inni się do nas zbliżyli. Blackpool miało już czerwo, z tego co pamiętam.

    Gdyby do LE dostałyby się Mandarynki, to dopiero byłby ubaw – Anglię reprezentowałyby dwie ekipy… z Championship 😀 i Stoke 😉 nie, myślę że się utrzymamy, za duża była ta przewaga nad Blackpool. Może i kilkanaście setnych, ale te kilkanaście setnych to ilość punktów podzielona na 30 kilka spotkań, czyli w jednym spotkaniu Blackpool musiałoby nadrobić do nas bardzo dużo, chyba za dużo punktów.

    Bardziej szkoda mi wyczynu Zoltana ze względu na jego samego, żegna się z CC w fatalny sposób. Niby pożegnanie a’la Zidane, ale tutaj chyba nie ma się co dopatrywać u Vermaelena jakiegoś prowokowania pod adresem rodziny Zoltiego 😛 a może dzięki temu Gera uderzy się w pierś i będzie chciał pozostać i jeszcze coś nam udowodnić?

    Na chwilę obecną – fantastyczne miejsce w tabeli. „Siódme niebo” to faktycznie byłoby już same niebo, a ósme to i tak całkiem blisko. Myślę, że coś koło 60 punktów, jakie Hughes zdobył kiedyś z Blackburn, nie jest za rok wykluczone. Więcej szczęścia, co do zdrowia i kilka mądrych decyzji Marka w lecie. COYW! 🙂

  3. Możliwe jest, że Blackpool będzie grało bo oni byli za MU, które było za nami, zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że te ostatnie 3 mecze nie zaprzepaściły LE. Dziś zagraliśmy dobrze gdyby nie czerwień pewnie byśmy wygrali, ale szkoda, że Zoltan w takim stylu się z nami pożegnał (przynajmniej dostał standing ovation). Ósme miejsce to fenomenalny wynik zwłaszcza po tym jak byliśmy w strefie spadkowej.

  4. Haha, mistrzowski ten tekst z łyżwiarstwem. 😀

    Cookie widzę spokój mnicha. 🙂 Zobaczymy, pewnie prawdy dowiemy się dopiero za kilka dni. Rzeczywiście chyba należy zachować zimną krew i spokojnie nasłuchiwać komunikatu.

    BTW, małą bystrością się wykazałem, bo dopiero teraz zrozumiałem tytuł zapowiedzi. 😛

    Szkoda Zoliego, choć muszę przyznać, że gdyby nie Europa, to jakoś nadzwyczajnie nie oceniałbym jego kariery w Fulham. Ale ponieważ straszliwie przywiązuje się do zawodników, a Gera dał powody by go lubić, to jest trochę smutny moment. Jeszcze nie życzę mu powodzenia, bo nawet nie wiem gdzie, ale mam nadzieję, że powróci do najlepszej formy, tak jak grał w Europie i meczu eliminacji Euro z Holandią. Byłem z niego dumny patrząc na wyczyny Węgrów.

  5. Bardziej to, o czym piszesz w kolejnym zdaniu, niż spokój mnicha 🙂 Skoro na zdrowy rozum ciężko powiedzieć, jak to może wyglądać, to dopóki ktoś na forach nie zrobi poważnej i rzetelnej analizy ostatnich spotkań pod kątem Fair Play to w żadne proroctwa za bardzo nie uwierzę. A takiej analizy nie da się zrobić, bo są te całkowicie subiektywne kategorie, do tego w sezonie 07/08, gdy się utrzymaliśmy, zrobiłem na którymś forum najlepsze studium tego rankingu jakie mogłem, wyszło mi z niego że Fulham na koniec przeskoczy City i dodatkowo dostaniemy grę w LE, ludzie gratulują profesjonalnej roboty, cieszą się, że to może być prawdziwy scenariusz – a niedługo potem przychodzą wieści, że miejsce w LE trafia do City 😛 w sumie to tamte wydarzenie nauczyło mnie właśnie, że w przeciągu paru spotkań w tym rankingu nie może zmienić się wiele i dlatego, jeśli już miałbym w tym momencie nakreślać jakiś scenariusz, to raczej ten pozytywny.

    Zoltan poza LE, a Zoltan w LE to faktycznie dwie różne osoby. Odejście będzie bardzo smutną wieścią, bo Liga Europejska, mimo lobu Dempseya, mimo angielskiego taranu marki Zamora, mimo tych bramek Daviesa w najważniejszych meczach rozgrywek, będzie się chyba głównie zapamiętana przez kunszt, bramki, fikołki i łzy Zoltiego. Zobaczymy, jak to się potoczy, klub z reguły szybko po zakończeniu sezonu powiadamia co do wypuszczania zawodników. Jak również doszło do mnie, że tamten werdykt odnośnie Fair Play i Manchesteru City także ogłoszony był niemal natychmiastowo po ostatniej kolejce, dlatego prawdę co do LE poznamy chyba całkiem szybko.

    PS. Nie szkodzi 😛

  6. Moim zdaniem ten mecz stał na wysokim poziomie. Ataki z obu stron prezentowały się dobrze. Już w początkowej fazie mogliśmy stracić gola za sprawą Gibbsa, jednak główkę wybronił Mark. Akcja, po której padła pierwsza bramka, mogła się podobać, podanie do Bobby’ego – miodzio. Wrzutka Greeninga też dobra, Zamora przepchnął się, wyskoczył i trafił. Szkoda czerwieni dla Zoltiego, zobaczymy, jakie to będzie miało skutki. Briggs pokazał, że nie jest jeszcze gotowy na grę w pierwszym składzie, w końcu to jemu uciekli van Persie i Walcott. Jednak rzeczywiście, grał w „hardkorowych” meczach, gdyby zagrał np. z Wigan czy z Blackpool, jego gra wyglądałaby inaczej. Sidwell za to doskonale się sprawdza, przedłużenie kontraktu jak najbardziej zasłużone. Wracając do formacji defensywnej, Senderos – nie na środku! Duet Hangeland-Hughes prezentuje się najlepiej. Na prawej stronie myślę, że będzie grał Chris, także jedynie lewa strona pozostanie do wzięcia (w wypadku odejścia Salcido, co jest wielce prawdopodobne). Greening zagrał dobrze, ale jego występ jest raczej spowodowany kontuzją Duffa. Ogólnie – było dobrze, ale zabrakło tego jednego gracza w końcówce, wtedy utrzymalibyśmy tą wygraną. Cóż, 8 miejsce też jest bardzo dobre, czekam na rozstrzygnięcia jeśli chodzi o Fair Play, oby były dla nas jak najlepsze. Banan wszyscy 😉

  7. Dla mnie Senderos jest doprawdy niezły, ale brakuje mu jeszcze trochę ogrania, no i zdarzają mu się dość systematyczne kiksy. Brede i Aaron są bardziej równi.

    Uff, znowu wyszło strasznie długie… 😛 Mam nadzieję, że ktoś przeczyta. Powiedzcie mi, czy zrozumieliście ostatnie zdanie, bo chyba niezbyt jasno wyraziłem to o co mi chodzi.

  8. Świetny z tą akcja charytatywną. Świetny tekst i nie przeszkadza że długi. Zgadzam się z Macu, że Senderos jest dobrym obrońcą, zwłaszcza na nasz klub, ale jak się nie gra przez osiem miesięcy to widać brak ogrania, ocenimy go w przyszłym sezonie. Obyśmy załapali się na LE.

  9. Jedyne warte przytoczenia info, jakie znalazłem na forach odnośnie rankingu Fair Play, jest takie, że gdyby brać pod uwagę kartki, jakie my i Blackpool otrzymaliśmy w trzech ostatnich meczach, a do tego założyć w pozostałych kategoriach średnią ilośc punktów, jaką oba kluby dotychczas otrzymywały, to mielibyśmy:

    Fulham 8,35 (było 8,43)
    Blackpool 8,31 (8,31)

    Czyli pokazuje to, że na samych kartkach Blackpool nas nie przegoni i musiałoby stać się coś w pozostałych kategoriach, aby odebrali nam to miejsce. Pytanie, jak zostanie oceniona kara dla Bairda i nasz styl w ostatnich meczach.

    Bardzo fajna relacja, Macu 🙂 No oczywiście, że ostatnie zdanie jest zrozumiałe. Choć Zoltan musi przynieść szczęście na dość specyficznej zasadzie 😛 Ciekawa informacja z tą czerwoną kartką, faktycznie daawno takiej nie dostaliśmy. W lidze to ostatni był chyba Dikgacoi za tego plaskacza w meczu z West Hamem na początku sezonu 09/10 😛 Kariera reprezentacyjna Bobby’ego z pewnością nie jest jeszcze zamknięta, obok Croucha to jedyny „target-man”, jakiego teraz posiada Anglia, pomysły typu Heskey czy Carlton Cole już raczej Capello wykreślił. Senderosa się absolutnie pozbywać nie chcę, piłkarza z jego doświadczeniem i potencjałem to my powinniśmy gościć jak najlepiej. Po prostu widać, że nie ma sensu burzyć naszej eksportowego duetu stoperów. Greening chyba wywalczył sobie miejsce w składzie tymi kilkoma występami, niby był po prostu bardziej świeży niż reszta piłkarzy ze względu na brak spotkań w nogach, ale też pokazał umiejętności dryblerskie czy crossowe. Bardzo fajny akcent końcówki tego sezonu – w końcu gdy go kupowaliśmy/wypożyczaliśmy, był sercem i mózgiem West Bromu. Tak samo nie powinniśmy nigdzie oddawać Andy’ego, bo już gazety sieją różne plotki. To co mówiłem wielokrotnie – jest jak Bobby z sezonu 08/09, mało efektowny, za to niezwykle efektywny. Same strzelanie bramek takiej pracy nie zastąpi, a mało prawdopodobne, że gdy przyjdzie choćby najwyższej klasy snajper, to będzie tak przydatny jak Andrzej w innych elementach.

    W ogóle, ciężko żegnać, typować do odstrzału kogokolwiek. Tego momentu sezonu nie lubię nigdy, bo zaraz pokaże się na klubowej stronie lista zwolnionych, która w jednej sekundzie zakończy żywot z Fulham kilku piłkarzy. I pewnie znowu zostawi ona jakiś smutek, jak kiedy wypuszczali Radzińskiego, czy Bocanegrę. Teraz pewnie czas na Zoltana (choć on to najwyraźniej odejść chce sam), Dio czy Pantsa. Nawet do Carlosa ciężko nie było czuć sympatii. Ech, sentymentalność ma coś wspólnego z tym klubem 🙂

  10. No to czekamy do czwartku

    http://www.dailymail.co.uk/sport/football/article-1389768/Blackpool-set-land-Europa-League-spot-Fair-Play-League.html

  11. Sorry czekamy do piatku

    http://www.fulhamweb.co.uk/news/Fulham-claim-Europa-League-spot.aspx

  12. Haha, no właśnie, tyle wszyscy wiedzą, skoro mamy rozbieżności nawet co do daty 😛 rację ma tu faktycznie raczej fulhamweb, bo wg Daily Mail to UEFA wyda ostateczną wersję rankingu krajowego – ciekawe…

  13. Głupie te wszystkie wyliczenia. Nikt nie uwzględnia tego, że Baird puścił wiązankę do arbitra z Liverpoolem. To może ostatecznie przeważyć szalę na stronę Blackpool

  14. widzieliście to podsumowanie ekonomiczne?
    http://www.guardian.co.uk/football/2011/may/19/premier-league-finances-black-hole
    plusy i minusy fulham?
    (+)
    % płac, zwłaszcza w stosunku do innych klubów
    hojność al fayed’a
    (-)
    wpływy z dnia meczu (craven piękny, ale dlaczego taki mały)
    małe szanse na kolejne mln (12 się uzbierało?!) z uefa – tym bardziej czekajmy na ranking fair play
    wysokość straty przed podatkiem…i skąd ta strata? koszty le? płace pracowników? utrzymanie craven?
    aha i hojność al fayed’a, bo kiedyś może się skoczyć

  15. Bobby i Stocko powołani. 🙂

  16. Bardzo się cieszę z powołań dla naszych piłkarzy. Myślę, że Bobby na to zasłużył, mam nadzieję, że zagra w wyjściowej 11, ale szansę naszego drugiego bramkarza na debiut są zerowe, ale trzeba się cieszyć, że dostał drugie powołanie z rzędu, przyznam, że trochę mnie to powołanie zaskoczyło.

  17. O Giggsie:

    „Walijczyk już podczas niedzielnego, ostatniego w sezonie Premier League meczu z Blackpool był obrażany z trybun przez kibiców rywali, którzy wykrzykiwali o zdradzie małżeńskiej. Nie przeszkodziło mu to wyjść po meczu na środek boiska z dwójką swoich dzieci i pozdrawiać pięknej żony Stacey.”

    Dobrze, dobrze, chamy z Blackpool! 😀

  18. raggen, myślę że odpowiedziałeś na swoje pytanie, bo mi inne czynniki, które spowodowały wyjście na minus, nie za bardzo przychodzą do głowy. Choć co do kosztów LE to może nie do końca, bo byłoby to absurdalne gdyby wyszło że więcej na tym straciliśmy niż zarobiliśmy. Ale na pewno płace wszystkich osób związanych z tym klubem,to musi zabierać wielką część wpływów. Może jakieś kredyty do opłacania, chociaż te kwoty powinny być akurat niewielkie bo większość pożyczek to te bezzwrotne od dobrodusznego Momo Al Fayeda. Oczywiście, że MAFa można wstawić równie dobrze do plusów, jak i minusów, widać na wskroś że Fulham jest całkowicie zależne od niego, on zbudował to co jest teraz, no i przyjdzie moment kiedy ta sielanka się skończy.

    Świetna sprawa z powołaniami, w sumie nie wyobrażałem sobie, by w świetle absencji Rooneya i Carrolla, Fabio nie powołał Boba. Bobby powalczy bez wątpienia o pierwszy skład, jego konkurentem jest Crouch który też boryka się z urazem. Pewnie rozegrają po 45 minut, albo jeden 60, a drugi 30. Stockers idzie oczywiście na uzupełnienie bramki i o ile z naszego punktu widzenia to rewelacja oraz całkowicie zasłużona rzecz dla chłopaka za to co pokazywał gdy grał, tak branie go kiedy jest rezerwowym od wielu miesięcy też ukazuje jakąś słabość angielskiej bramki. Hart powinien być teraz niepodważalnym numerem 1, ale gdzieś się posypie i wtedy robi się ciekawie.

    Żenująca historia z Giggsem, od samego czynu po kneblowanie ludziom ust.

  19. A Stockdale ogłosił, że dzień przed meczem ma… ślub 😛 ciekawe, czy w takim razie w ogóle Capello go zabierze.

  20. Gudjohnsen powołany do reprezentacji Islandii na mecz z Danią jest to spotkanie w ramach eliminacji EURO2012. Hangeland i Riise powołani do kadry norweskiej na mecze z Portugalią (eliminacje EURO2012) i Litwą (towarzysko).

  21. Green za Stockdale’a.

  22. Oby Stockdale nie zmarnował sobie przez to szansy na kolejne powołania, chociaż nie wyobrażam sobie, żeby Capello go nie zrozumiał.

    Pozostałe powołania całkiem spodziewane, nawet Riise, który w kadrze jest naprawdę dobrym graczem. A Irlandia Północna nie gra?

    Wiem też, że Dempsey będzie grał niedługo w Gold Cup (odpowiednik Mistrzostw Europy), więc jeśli zakwalifikujemy się do LE, to w pierwszych kilku spotkaniach na pewno nie zagra.

    Tottenham wystawił właśnie na listę transferową 14 (!) piłkarzy, po klapie z brakiem awansu do LM ‚Arry musi desperacko szukać kasy, żeby nie wpędzić kolejnego klubu w kłopoty. Ci zawodnicy to: Giovani dos Santos, Heurelho Gomes, Jermain Defoe, Robbie Keane ,Roman Pavlyuchenko, Wilson Palacios, David Bentley, Niko Kranjcar, Jermaine Jenas, Sebastien Bassong, Jamie O’Hara Kyle Naughton, Alan Hutton i Ben Alnwick. Ciekawe, czy Mark Hughes będzie kimś zainteresowany. Defoe’y i Keane’y pewnie będą sobie szukać takich klubów, które przede wszystkim będa im płacić grubą kasę, więc odpadają. Osobiście, najbardziej interesowałby mnie Kranjcar, 26 lat, uniwersalny, może grać na każdej pozycji w pomocy. Raz będzie playmakerem, raz skrzydłowym. Bassong prócz gry na stoperze może być także lewym obrońcą, ale warto chyba poszukać jakiegoś typowego „boczniaka”. Szkoda, że Koguty jednak chcą zachować Corlukę.

  23. cookie
    Irlandia grała wczoraj z Irlandią Północną, mecz zakończył się wynikiem 5:0 dla gospodarzy (mecz w Dublinie, w ramach Nations Cup). W reprezentacji Irlandii 90 minut zagrał Stephen Kelly, a w reprezentacji Irlandii Płn nie było żadnego piłkarza the Whites.

  24. Ceny biletow sezonowych 2011/12: od £379 od £939…plus kupno biletu, dojazd do CC, piwko i jakis kebab to robi sie powoli bardzo kosztowne dla przecietnego kibica

  25. Dzięki za info odnośnie Irlandii, Piter. Dziwaczny termin sobie dobrali na ten Puchar, wtorek, dwa dni po lidze. Chyba grają tam tylko gwiazdy pokroju Kelly’ego 😛

    Jacek, czyli jest jakaś podwyżka względem poprzedniego sezonu? Na razie słyszałem tylko o genialnym QPR, które już w II lidze miało droższe bilety niż Fulham w Premier, a teraz po awansie jeszcze podwyższyli ceny o 40%. Tam to fani są dopiero zadowoleni. Ale oczywiście, jakikolwiek wzrost cen mocno uderza w kieszeń…

    W najbliższych dniach po mistrzowsku na CC, dziś jest tam rozgrywany finał Ligi Mistrzów kobiet, a potem na tym boisku United będa się przygotowywać do meczu z Barcą. Ciekawa sprawa. Ale news dnia, czy nawet całego sezonu jest oczywiście inny!

  26. A może by warto O Hare na wzbogacenie skladu?

  27. W sumie, choć nie wierzę, by piłkarz w jego wieku nie domagał się regularnej gry.

    Ty coś chyba zmieniałeś w etykietce do drugiego zdjęcia, i zastanawiam się, po co 😛


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: