Napisane przez: Macu | Lipiec 14, 2011

LE: Spacerek po sztucznej trawie? Nie do końca. Crusaders FC 1-3 Fulham.

W pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej zespół Fulham pokonał na Seaview w Belfaście północnoirlandzkie Crusaders FC. Rozegrane na sztucznej murawie spotkanie było atrakcyjnym widowiskiem, które zwłaszcza w drugiej połowie dostarczyło wielu emocji dzięki walecznej postawie piłkarzy ze stolicy Irlandii Północnej. Popularni The Crues stracili jako pierwsi bramkę po przepięknym, atomowym uderzeniu Briggsa, ale byli w stanie wykorzystać nieuwagę obrony Fulham i wyrównać za sprawą Adamsona. Ambitni gospodarze niemal nie wyszli na prowadzenie, jednak na ich drodze do szczęścia stanęła im poprzeczka. Ostatecznie rutyniarze z Londynu zdołali zdobyć dwie dodatkowe bramki, które niemal rozstrzygnęły rywalizację w tym dwumeczu. Na listę strzelców wpisali się Zamora i Murphy (karny). Nie mniej Irlandczycy do końca walczyli o jak najlepszy wynik, uprzykrzając ten wydawało się łatwy, letni spacerek na Seaview. Czy na Cottage krzyżowcy zaprezentują się równie dobrze? Okaże się już za tydzień.

Wyprawa do północnoirlandzkiego Belfastu na mecz z Crusaders FC ucieszyła zapewne nie tylko sztab trenerski i księgowych Fulham, bo w gruncie rzeczy o wiele bliżej się już nie dało, ale również Chrisa Bairda i Aarona Hughesa, dla  których był to powrót w rodzime strony. Do kraju przepięknego, zielonego, choć targanego w przeszłości wieloma konfliktami i nie koniecznie szczycącego się wysokim poziomem klubowej piłki kopanej. W końcu nie od dziś wiadomo, że każdy zdolny piłkarsko Irlandczyk z północy jak najszybciej opuszcza swój kraj i kontynuuje swoją karierę w Anglii. O poziomie przeciwnika Fulham w drugiej rundzie eliminacji świadczy chociażby fakt, że obecny wicemistrz Ulsteru już dziesięciokrotnie odpadał z rozgrywek europejskich nie będąc w stanie zwyciężyć w żadnym dwumeczu. Pierwsze spotkanie z popularnymi The Crues odbyło się na Seaview w stolicy Irlandii Północnej, obiekcie bardziej przypominającym stadiony z niższych klas rozgrywkowych Anglii niż fantastyczną arenę piłkarską. Drużyna Fulham przystąpiła do pojedynku w stosunkowo mocnym składzie. O ile obecność Matthew Briggsa na lewej stronie obrony była do przewidzenia, gdyż pozyskany niedawno John Arne Riise nie był uprawniony do gry, o tyle nazwisko Kerima Frei’a, młodzieżowego reprezentanta Szwajcarii, było na lewym skrzydle pewnym zaskoczeniem. Oprócz wspomnianej dwójki młodych zawodników w składzie The Whites można było dostrzec same rutynowane nazwiska. Warto wspomnieć, że ponownie to Dickson Etuhu, a nie Steve Sidwell znalazł się u boku Danny’ego Myrphy’ego z zadaniami podboju środka pola. Czyżby to właśnie Nigeryjczyk miał wyższe notowanie u Jola? W linii ataku, wobec małego pola manewru i nieobecności Dembele i Dempsey’a, ujrzeliśmy Johnsona i Zamorę. Na ławce The Whites nie było żadnego rezerwowego snajpera, zabrakło także Jonathana Greeninga. W związku z tym pojawiły się spekulację, że doświadczony pomocnik może być już jedną nogą w Nottingham Forest. Taka polityka nieco dziwi, gdyż nie ma wątpliwości, że na przygodę w Europie Fulham potrzebuje jak najszerszego składu.

Wiele mówiło się o tym, że zatrudnienie Martina Jola to deklaracja, że na Craven Cottage zawita bardziej ofensywna piłka. Czy rzeczywiście to się sprawdzi? Obecnie jest za wcześnie by o tym dyskutować, gdyż pierwsze mecze Ligi Europejskiej można uznać co najwyżej za mało wymierne sparingi. Dla tego niewiadomą pozostanie też druga zagadkowa kwestia, a mianowicie forma wyjazdowa Fulham. Nie od dzisiaj wiadomo, że The Cottagers mają koszmarne problemy w meczach na obcych obiektach, które prześladują zespół już od czasów Hogdsona i Hughesa. Co prawda w poprzednim sezonie udało się zrobić mały kroczek w kierunku pokonania wyjazdowego demona, dzięki wygranym ze Stoke, Sunderlandem i Birmingham, jednak mecz z NSI Runavik raz jeszcze postawił taki nieśmiały znak zapytania, który w Belfaście należało rozwiać.

Co nie było wielkim zaskoczeniem, spotkanie w Belfaście rozpoczęło się od wyraźnej przewagi gości, którzy w swoich białych strojach dokładnie operowali piłką, niczym chirurg posługujący się swoim nożem chirurgicznym. Wszystko szło jednak płynnie jedynie do granicy pola karnego, gdzie skomasowana obrona The Crues uprzykrzała życie napastnikom Fulham. Goście starali się szybką wymianą piłki na jeden kontakt rozszczelnić obronę gospodarzy, ale ta radziła sobie znakomicie. Pierwsze poważne zagrożenie dla bramki O’Neila nadeszło w 11 minucie, kiedy niebywale aktywny Damien Duff zszedł z piłką do środka i huknął sprzed pola karnego na bramkę Crusaders FC. Strzał był jednak nazbyt centralny i bramkarz gospodarzy wybronił go. To właśnie skrzydła wydawały się być tego wieczoru najgroźniejszą bronią podopiecznych Jola. Oprócz dobrze dysponowanego Duffa, na lewej flance oglądaliśmy 17-letniego Frei’a, który przebojowymi dryblingami wiązał nogi graczom przeciwnika. Urodzony w Austrii reprezentant Szwajcarii kilkukrotnie mijał jednego rywala za drugim, jednak za każdym razie brakowało mu spokoju i wykończenia. W 20 minucie zrobił wszystko co najtrudniejsze, wbiegł w pole karne z piłką i zamiast pocelować po długim słupku kopnął wprost w bramkarza. Pierwsza połowa ze strony Crusaders to w zasadzie tylko i wyłącznie defensywa, która przez długi okres była skuteczna dzięki dużemu poświęceniu ze strony Irlandczyków. Przykład temu dał Magowan, który rozpaczliwą interwencją w 27 minucie zdołał zablokować strzał Duffa. The Cottagers przeważali, ale nadal nie potrafili skonstruować jakiejś klarownej okazji, nierzadkie były także nieporozumienia w ich szeregach. Jednak po czym poznać klasową drużynę jak nie po stałych fragmentach gry? W 39 minucie dobra wrzutka z rzutu rożnego sprawiła wielkie zamieszanie w polu karnym, jeden z obrońców krzyżaków wybił futbolówkę na 25 metr, tam czyhał na nią Briggs, ładnie ułożył ją sobie do strzału i odpalił ponaddźwiękową rakietę w kierunku lewego okienka bramki O’Neila. Był to pierwszy gol Mata w seniorskiej drużynie Fulham, trudno o ładniejszą bramkę na otwarcie swojego strzeleckiego konta. Do końca pierwszej połowy nic wielkiego się nie wydarzyło, a londyńczycy pewni swego mogli udać się na zasłużony odpoczynek po zdominowaniu gry w pierwszej części.

Jednoosobowy pluton egzekucyjny Danny'ego Murphy'ego

W przerwie meczu menadżer Crusaders FC miał ciężkie zadanie by tchnąć w swoich wojowników chęć do dalszej walki. Stephen Baxter wywiązał się z tego znakomicie, bo na drugie 45 minut gospodarze wyszli ofensywnie usposobieni i byli w stanie napędzić stracha Fulham. Wszystko zaczęło się niewinnie, bo Johnson ładnie zagrał wzdłuż linii końcowej, a Zamorze zabrakło centymetrów by rozpocząć strzelanie w sezonie 2011/2012.  Jednak Crusaders, którzy w pierwszej części używali głównie swoich tarcz, tym razem pokazali, że posiadają także miecze. Po ładnej indywidualnej akcji Adamson oddał strzał na bramkę Schwarzera, który w niewielkiej odległości minął słupek bramki.  Chwilę później Adamson znów był w centrum uwagi, kiedy jego dośrodkowanie w ostatniej chwili zostało wybite przez defensywę Fulham. W odpowiedzi, w niewielkiej odległości od bramki rzut wolny wywalczyli przyjezdni. Tym razem Zamora nie próbował strzelać w róg bramkarza, a podał piłkę do ustawionego na wprost bramki Bairda, rodak wielu piłkarzy Cruseders uderzył mocno, ale bramkarz zdążył interweniować. Tymczasem w 54 minucie dość liczna grupa sympatyków z Craven Cottage doznała prawdziwego szoku. Znów niefrasobliwie w obronie zagrali ich ulubieńcy, Timmy Adamson ograł Hughesa i ku wielkiej radości na Seaview pokonał mocnym strzałem Schwarzera. Nowy nabytek The Crues był zdecydpowanie wyróżniającym się piłkarzem gospodarzy, którzy za swoją postawę na początku drugiej połowy zostali zasłużenie wynagrodzeni. Nagle to piłkarze Baxtera przejęli kontrole nad meczem i zaczęli wyglądać doprawdy groźnie. Apogeum przewagi gospodarzy nadeszło w 66 minucie, kiedy młodziki Dallas raz jeszcze upokorzył defensywę Londyńczyków, wyłożył piłkę do nikogo innego jak Adamsona, który potężnym uderzeniem z pola karnego nie dał wielkich szans Markowi Schwarzerowi na interwencję. Niestety, Irlandczyk z Północy był minimalnie nieprecyzyjny, a piłka z wielkim hukiem odbiła się od poprzeczki. Crusaders byli o milimetry od historycznego i nieprawdopodobnego prowadzenia z Angielskim gigantem. Wydarzenia te zmusiły Fulham do ponownego przejęcia sterów i zwiększonego zaangażowania w grę. Raz jeszcze na pomoc drużynie Jola przyszedł stały fragment gry. W 74 minucie Duff wrzucił z kornera, najwyżej wyskoczył Zamora i głową skierował piłkę do bramki, niemal w identyczny sposób jak w spotkaniu z Blackpool. O’Neil był bez szans na reakcję . Po tym trafieniu miał miejsce szybki rozwój wypadków. Kilkaset sekund później słaby i niedokładny tego dnia Johnson spróbował strzału z dystansu, Leeman odruchowo podniósł dwie ręce do góry, a futbolówka jak na złość ukarało go za to i trafiła go w jedną z nich. Francus Clément Turpin nie miał wątpliwości i pokazał na wapno, choć Irlandczycy mogli się czuć nieco oszukani, gdyż dotknięcie ręką było przypadkowe. Nie można było podważyć jednak faktu, że Leeman ułożył ręce w nienaturalnej pozycji i odniósł korzyść z zagrania. Do futbolówki spoczywającej na 11 metrze od bramki Crusaders podszedł Danny Murphy. Dla gospodarzy był to niemal wyrok, gdyż kapitan Fulham niezwykle rzadko myli się z tego miejsca.  Były gracz Liverpoolu pewnie umieścił piłkę w rogu bramki i wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. Fulham wróciło z dalekiej podróży, choć wielu kibiców spodziewało się, że będzie to gładki spacerek po sztucznej trawie. Ostatni kwadrans spotkania nie przyniósł już wielkich emocji. Nieco podłamani tymi dwoma golami Crusaders stracili zapał z jakim atakowali, choć w obronie nadal prezentowali się niezwykle solidnie. Martin Jol wpuścił na plac gry Bjorna Helge Riise, a także Steve Sidwella. Debiut zaliczył także 18-letni pomocnik Tom Donegan, który przeszedł niedawno z rezerw Evertonu. Zmiennicy mieli swoje okazje, bo końcówce po pięknej wrzutce Duffa z najbliższej odległości szczupakiem uderzał Sidwell, ale minimalnie chybił. W doliczonym czasie ładnie w polu karnym pokazał się Riise, ale Zamora nie był w stanie celnie zgrać piłki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wyjazdową wygraną 1-3, jakkolwiek Irlandczycy mogą być nieco zawiedzeni rozmiarami porażki i pechowym karnym. Crusaders FC pokazali się z dobrej strony,  solidnie się broniąc i przeprowadzając kilka groźnych ataków. Rutyna Fulham ostatecznie wzięła górę, the Cottagers odnieśli wyjazdowe zwycięstwo, ale swoją grą nie zachwycili. Na największe słowa uznania zasłużyli młody Frei i Briggs, a także Damien Duff, którzy zostawili na sztucznej trawie mnóstwo serca do gry. Nie ma jednak wątpliwości, że gra Fulham musi ulec poprawie jeżeli zespół myśli o odniesieniu sukcesu na arenie europejskiej.

Bramki z meczu do obejrzenia tutaj.

Frei i Briggs - młodzież z lewej flanki pokazałą sięz dobrej ... strony

Reklamy

Responses

  1. Z wielką chęcią przeczytam relację jako pozbawiony możliwości oglądania, liczę też że pojawią się gdzieś skróty, bo na forach rozpływają się nad Briggsem i Freiem.

    Kontynuując wątek rywala w 3. rundzie – kluby zostały już podzielone na grupy, w związku z czym krąg naszych następnych ewentualnych przeciwników mocno się zawęził. Fulham (oczywiście jako rozstawiony team) zostało przydzielone do ostatniej, 7 grupy, w której nierozstawionymi ekipami są:

    -Valerenga (Norwegia)/FC Mika (Armenia) [pierwszy mecz 1:0]
    -SV Ried (Austria)
    -Hacken (Szwecja)/Honka Espoo (Finlandia) [1:0]
    -Domzale (Słowenia)/RNK Split (Chorwacja) [1:2]
    -Śląsk/Dundee [1:0] 🙂

    Bardzo sympatyczny zestaw klubów. Losowanie o 13:30.

  2. No nie, zapomniałem napisać o losowaniu. I tak wyszło długie. 😛 Ciekaw jestem kogo wylosujemy, to już na pewno będzie inna klasa przeciwnika niż nawet waleczne Crusaders.

  3. . Niestety, Irlandczyk z Północy był minimalnie nieprecyzyjny, a piłka z wielkim hukiem odbiła się od poprzeczki. Crusaders byli o milimetry od historycznego i nieprawdopodobnego prowadzenia z Angielskim gigantem.

    Przeczytałem relacje i uważam że jest naprawdę dobra ale jedno mnie trochę nurtuje a mianowicie czemu w tekście jest napisane że

    niestety

    Irlandczyk z Północy był minimalnie nieprecyzyjny?

  4. Takie wyrażenie jest dobre dla bezstronnej relacji ale chyba nie dla tej która jest umieszczona na stronie kibiców fulham. Wiem że się czepiam ale jestem tylko ciekaw.

  5. Ależ Macu to właśnie zupełnie bezstronny obserwator i redaktor 🙂 może zjadł tutaj słówko, ale myslę, że wiadomo o co chodzi.

    Dzięki za relację, długa, ale dobra i wyczerpująca 🙂 Pomyliłeś jedynie nazwę stadionu Crusaders z Seaview 🙂 a wprowadzony na koniec Donegan przyszedł na początku czerwca, bodajże dzień po tym, jak był gwiazdą akademii Evertonu w finale rozgrywek ligowych, kiedy pokonali na CC akademię Fulham (to też mówi sporo o naszym zwrocie na młodzież, jeśli podkradamy czołowego gracza najlepszej drużynie juniorskiej w kraju). Ale te sprawy te detale. Dzięki również za linka do bramek. Dodałbym też, że gra wyjazdowa to pięta achillesowa Fulham od naprawdę dawna, także i Coleman przez jakieś swoje ostatnie dwa-trzy lata wygrał poza domem tyle, co kot napłakał. Jedyne sezony w Premier League, gdzie był to naprawdę rozluźniony team bez żadnych wyjazdowych kompleksów, to kawałek debiutanckiego sezonu w PL za Tigany, no i wspaniały sezon 03/04, pierwszy pełny Colemana, kiedy z byle czego zakończyło się 9.miejscem. O niższych ligach oczywiście nie wspominając, tam Fulham było absolutnym gigantem.

    Jol być może nie będzie musiał daleko szukać z tymi młodymi wzmocnieniami, skoro rozbłysnął nam Frei. Wciąż nie zdołałem go praktycznie nigdzie zobaczyć, ale wierzę na słowo, że ma duży talent. W ogóle, jaka sytuacja, obok siebie 17-letni Frei i 34-letni Murphy 🙂 W kazdym razie, w tej austriacko-szwajcarsko-turecko-niemieckiej młodzieży tkwi być może przyszłosć przynajmniej europejskiej piłki i fajnie mieć taką jedną z tych gwiazdek u siebie. Clint Dempsey, beware. Dobrze, że Briggs coraz bardziej się ogrywa, o cudownym golu, który także mu pomoże, nie wspominając. W Premier League został puszczony na bardzo głeboką wodę, na najcięższe mecze i błędów trochę robił, ale po ograniu się teraz możemy go z powodzeniem próbować na nieco mniej wymagajacych meczach w lidze czy LE. O ile norweski terminator poczuje jakiekolwiek zmęczenie 🙂 Szkoda, że nie było LDV, może Jol wolał tutaj dość eksportowym składem i atakiem osiągnąć pewny wynik, a za tydzień zobaczymy jeszcze więcej młodzieży.

    W następnej rundzie zagramy ze zwycięzcą meczu NK Domżale – RNK Split, przy czym Chorwaci są niemal pewni awansu po wygranej 2:1 na wyjeździe. W tym dwumeczu także zaczniemy na wyjeździe. Bardzo ciekawa ekipa ze Splitu, okazja do ciekawych wzmianek statystycznych, no i kolejny piękny rejon Europy – już się cieszę.

  6. A kto pamięta pierwsze podejście Fulham do europejskich pucharów ten wie, że Chorwaci nam leżą. 😉
    Aż żałuję, że nie obejrzałem, czytałem potem coś a’la relację live na facebooku i kilka razy był wspominany z jak najlepszej strony. Bardzo mnie ciekawi jego gra, bo starałem się śledzić poczynania naszej młodzieży i regularnie obok LDV i Kacaniklica był wyróżniającą się postacią naszej drużyny.

    PS. A gol dla Crusaders po fatalnej niefrasobliwości naszej obrony. Etuhu odpuścił, Baird był za plecami rywala, Hughes dał się łatwo ograć. I to przecież starzy wyjadacze, a nie Frei z Briggsem.

  7. A karny jak najbardziej prawidłowy, nienaturalne ułożenie rąk.

  8. zinha —> Uważam, że bezstronne relacje są lepsze, bo nie brzmią tak infantylnie: „piłka trafiła w poprzeczkę naszej bramki”, „nasz bramkarz znakomicie obronił”. No ale z tym „niestety” masz dużo racji, chodziło mi o to, że niestety dla strzelającego. 🙂

    cookie —> Nie wiem skąd mi się to Seaside wzięło, bo w wcześniej w boksie po lewej było jak byk Seaview. Może z piosenki Quuenów. ;P No a Donegan to błąd niewiedzy. 🙂 Młodzież dobrze wypadła, choć jeżeli chodzi o Briggsa, to ja się bardziej martwię o jego atuty defensywne, a nie ofensywne. Bo jednak z trudniejszymi rywalami słabo się ustawiał, źle reagował na boiskowe wydarzenia – coś co przekreśla go jako dobrego obrońcę. Ale trzymam kciuki, że uda mu się nadrobić braki. Frei’a pierwszy raz widziałem, ale ma chłopak drybling. Trochę jeździec bez głowy, ale może okazać się diamentem do oszlifowania.

    RNK Split byłby rzeczywiście ciekawym przeciwnikiem. Poprzednim razem zwiedzaliśmy na tym etapie rozgrywek wschód, więc teraz wycieczka na południe będzie mile widzianą odmianą. Chorwaci mogą być groźni, ale Fulham jest chyba za mocnym zespołem na własnym stadionie by dać się wyeliminować. Choć oczywiście ze Splitem to będzie musiała być zupełnie inna gry niż z Crusaders – koniec przelewek. No ale nie ma co wybiegać w przyszłość.

    Cookie (technicznie) —> Dopiszesz Zaccardo do „???” ? 🙂 Chciałem to zrobić, ale bałem się zepsuć boxa. 😛

  9. Macu, z chęcią dopiszę, tylko musisz wyposażyć mnie w jakiegoś linka 🙂 nie umiem znaleźć z historii z tym Zaccardo, ślepy jestem. Znalazłem tylko jakąś o chorwackim napastniku ze… Splitu (ale z Hajduka). No i nie bój się absolutnie tamtego modyfikować 🙂

    Fakt , kluby chorwackie nam leżą (a nawet te ze Splitu), Krzysiek błyskawicznie znalazł jedną z upatrzonych przeze mnie ciekawostek statystycznych. Inna, taka typowo na temat prawdopodobnego przeciwnika jest taka, że to zespół, który jeszcze w 2008 roku… awansował z IV ligi chorwackiej. Ma jakiegoś dzianego właściciela i rok w rok wygrywali kolejne szczeble, aż zeszły sezon zakończyli na 3. miejscu ekstraklasy, za słynnymi Dinamem i Hajdukiem. Jest to więc dosyć spora sportowa niewiadoma, ale LE to już chyba zbyt wielki przeskok dla nich. Hajduka bym się jeszcze trochę obawiał, ale to już zmartwienie naszego ulubionego Stoke City 🙂 Od strony infrastruktury – RNK Split to typowo robotniczy klub, usadowiony przy jakichś uroczych blokowiskach: http://img135.imageshack.us/img135/9312/ad8.jpg 😛 ale jak Macu mówi – może na razie zbytnio w przyszłość nie wybiegać, mimo że 3. runda startuje tydzień po rewanżach drugiej. Na forach przypominają, że w zeszłym sezonie Vetra przegrała pierwszy mecz u siebie z Helsinkami i wszyscy szukali już wszelkich informacji o Finach, a w rewanżu Litwini rozgromili ich na wyjeździe i tym samym trafiliśmy niespodziewanie na Vetrę. Kompletnie już o tym zapomniałem. Także Domżale wciąż niewykluczone.

    Znalazłem długie skróty z meczu, wraz z wywiadami: http://www.dailymotion.com/video/xjx5hx_fulham_sport . Świetny ten Frei. Całkiem nieźle spisywał się u gospodarzy strzelec bramki, Adamson. Jol o okienku transferowym: „We’re busy” 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: