Napisane przez: Macu | Lipiec 21, 2011

Kolejny przystanek zaliczony. Fulham 4-0 Crusaders FC (7-1 agg.).

Po nadspodziewanie ciężkiej zeszłotygodniowej  przeprawie na Seaview w Belfaście, Fulham pokonało po raz drugi Crusaders FC i awansowało do kolejnej fazy eleminacji Ligi Europejskiej, gdzie zmierzy się z chorwackim RNK Split. Piłkarze prowadzeni przez Martina Jola tym razem nie pozostawili złudzeń komu należy się awans i rozbili północnoirlandzki zespół 4-0, całkowicie rządząc i dzieląc na boisku. Do sędziowskiego notesu jako strzelcy bramek wpisali się czterej różni piłkarze The Whites, a byli to: Johnson, Duff, Zamora i Sidwell.


***

Dzisiejszego wieczoru WKS Śląsk Wrocław przegrał ze szkockim Dundee United na Tannadice Park 2-3, jednak dzięki bramkom strzelonym na wyjeździe awansował do następnej fazy Ligi Europejskiej. Gola na wagę awansu zdobył w 74 minucie Sebastian Dudek, który popisał się fenomenalnym uderzeniem zza pola karnego. Jednak początek spotkania nie był taki radosny dla drużyny z Dolnego Śląska, bo już po 300 sekundach gry przyjezdni przegrywali 2-0 i wydawało się, że historia zatoczy koło i drużyna Oresta Lenczyka ponownie zostanie zmiażdżona w Dundee, tak jak 31 lat temu. Na szczęście wrocławianie zdołali wrócić do gry i po heroicznym boju awansowali. Po spotkaniu trener Lenczyk w wywiadzie dla telewizji porównał ten mecz do jazdy autokarem w którym najpierw pękła jedna opona, a zaraz potem druga. Całe szczęście, mimo przeciwności losu, WKS zdołał dojechać do celu, za co piłkarzom z Oporowskiej należą się wielkie brawa.

***

Nie przypadkiem przywołuję tę historię, a w szczególności słowa trenera Lenczyka. Z jednej strony jestem dumny z sukcesu Śląska, który mimo niemal równoległej rywalizacji Fulham z Crusaders zdecydowanie bardziej pochłaniał tego czwartkowego wieczora moją uwagę. Z drugiej strony raz jeszcze pragnę przywołać motyw podróży, który jakby nieodłącznie towarzyszy w mojej głowie rywalizacji The Cottagers w Lidze Europejskiej. Dwa lata temu autokar prowadzony przez innego doświadczonego i uładzonego szkoleniowca, Roya Hogdsona, zajechał aż do Hamburga, gdzie dopiero na ostatniej prostej zabrakło mu paliwa. Każdemu kibicowi Fulham marzy się powtórzenie tej, jak to się teraz ładnie mówi, epickiej wyprawy, aczkolwiek w tym sezonie The Whites wyruszyli będąc jeszcze dalej od celu, w pierwszej rundzie eliminacyjnej, gdzieś na zielonych łąkach i kamiennych wybrzeżach Wysp Owczych. Na razie droga jest prosta i płaska, a autokar pachnie nowością, żwawo pokonując kolejne kilometry. Na drugim swoim postoju zatrzymał się w Irlandii Północnej, na przystanku zwanym Crusaders FC. Po dość trudnym spotkaniu w Belfaście, które ostatecznie zakończyło się wynikiem 1-3 dla Fulham, choć Irlandczycy byli nawet niezwykle bliscy wyjścia na prowadzenie, the Whites podejmowali popularnych The Crues na Craven Cottage. Uprzedzając fakty, gracze Martina Jola nie mieli tym razem większych problemów z rozbiciem rywala i pewnie pokonali go 4-0. Mogli z uśmiechem na twarzach wrócić do swojego pojazdu i kontynuować jazdę ku Bukaresztowi. Jednak od tego momentu zalecałbym im zapięcie pasów, bo powoli wjeżdżają w górzysty teren, który nie wybacza błędów za kierownicą. W następnej rundzie zagrają bowiem z przeciwnikiem o kilka klas lepszym niż dotychczasowi, chorwackim RNK Split, który zajął trzecie miejsce w zeszłorocznych rozgrywkach ligowych. Gdyby tak rozejrzeć się przez okna autokaru, niesamowicie uderzający jest koloryt fulhamowych współtowarzyszy podróży. W dalszą drogę wybiera się liechtensteiński FC Vaduz, nie mniej egzotyczny z punktu widzenia anglików wydaje się polski Śląsk Wrocław. Wszystko to pozwala jeszcze bardziej rozkoszować się tym europejskim wojażem, czerpać radość z każdej jego minuty. Jednocześnie uświadamia także jak daleka jest droga do pokonania i jak wiele paliwa na nią potrzeba. Przystanek Crusaders FC powoli zanika w tylnej szybie.

Rok Elsner i jego Śląsk pojadą dalej.

***

Spotkanie z Crusaders na Cottage, wobec korzystnego wyniku z pierwszego meczu, było małym poligonem doświadczalnym dla trenera Martina Jola. Mógł on znacznie przemeblować wyjściową jedenastkę, nie ryzykując przy tym nazbyt wiele. Ostatecznie skończyło się na kilku znaczących zmianach w stosunku do pierwszego meczu. Holenderski trener postanowił tym razem przetestować na prawej obronie Aarona Hughesa, co pozwoliło Philippe Senderosowi partnerować Brede Hangelandowi na środku obrony. Na pozycji lewego obrońcy mieliśmy debiut, bo pierwszy oficjalny mecz w barwach The Whites zagrał nowy nabytek John Arne Riise. Tym razem w sercu pomocy obok Danny’ego Murphy’ego ujrzeliśmy Steve’a Sidwella, a po lewej stronie eksperymentalnie ustawiony był Matthew Briggs. Damien Duff, Andy Johnson i Bobby Zamora zagrali na swoich standardowych pozycjach.

Niestety z racji tego, że zostałem pochłonięty przez mecz Śląska, nie jestem w stanie dokładnie opisać przebiegu meczu, a ograniczę się jedynie do ogólnych obserwacji i opisu bramek. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po spojrzeniu na monitor wyświetlający jakże dobrze mi znany obraz z Craven Cottage był fakt, że na trybunach było stosunkowo mało ludzi.  Johnny Haynes stand świeciło pustkami, a ogółem na stadionie było chyba mniej widzów niż podczas pojedynku z NSI Runavik. Nie wiem czy było to związane z trwającym okresem wakacyjnym, czy też po prostu z mało atrakcyjnym rywalem, w każdym razie atmosfera piknikowa była wyczuwalna dość wyraźnie. Gospodarze rozpoczęli mecz od całkowitej dominacji, tak też skończyli. Wyświetlone powyżej statystyki posiadania piłki należy włożyć między bajki, gdyż nie mam wątpliwości, że The Whites utrzymywali się przy niej znacznie dłużej niż rywale. Nie mniej nie szturmowali bramki Crusaders z zaciekłością godną obrońców wiary, a ograniczali się do dość spokojnych ataków.  Ich efekt nadszedł w 19 minucie, kiedy na lewej stronie Riise otrzymał piłkę od rodaka Hangelanda, zagrał ją do środka, będący w polu karnym Zamora sprytnie puścił ją między nogami, a futbolówka trafiła do Johnsona, który po ograniu obrońcy umieścił ją w siatce obok bezradnego O’Neilla. Do tego momentu Irlandczycy z północy bronili się całkiem nieźle, ale wystarczyła jedna akcja z wyższej półki, trochę przebiegłości, by wywieźć w pole całą defensywę przyjezdnych. Na drugiego gola czekaliśmy do 56 minuty, wtedy Senderos zagrał prostopadle niemal przez całe boisko do bardzo aktywnego tego wieczora Duffa, ten niczym młodzieniaszek pomknął niemal do linii końcowej i z ostrego kąta, prawą nogą, niezwykle precyzyjnie umieścił piłkę w długim rogu bramki. Mówi się, że niektórzy piłkarze mogą wiązać nogą krawaty. Duff umie to robić obiema nogami. Dziesięć minut później mieliśmy już trzy bramkowe prowadzenie Fulham, gdyż gracze Jola niemal duplikowali akcję z pierwszej połowy: Johnson wrzucił po ziemi w pole karne, Damien Duff puścił piłkę między nogami, a niekryty Zamora bez zastanowienia uderzył z pierwszej piłki i wpisał się na listę strzelców. Kolejny raz szybsza wymiana podań, gra na jeden kontakt i ruch bez piłki okazały się być na nazbyt wysokim poziomie dla dzielnych gości. Wynik został ustalony w 70 minucie, kiedy swojego gola strzelił wreszcie Steven Sidwell. Wcześniej były gracz Aston Villi i Reading kilkukrotnie fatalnie się mylił w dogodnych sytuacjach, tudzież beznadziejnie dogrywał piłkę do kolegów.  Tym razem po dośrodkowaniu Duffa z rożnego był najsprytniejszy w polu karnym i już będąc niemal na kolanach oddał zabójczy dla przeciwnika strzał głową, wprowadzając w radość publikę znajdującą się za bramką na Hammersmith End. Przed ostatnim gwizdkiem sędziego mieliśmy jeszcze jedno godne odnotowania, sympatyczne wydarzenie, a mianowicie John Arne Riise został zmieniony przez swojego brata Bjorna Helge. Młodszy z  braci Riise niemal nie podwyższył wyniku,  ale jego uderzenie w 87 minucie było minimalnie chybione. W międzyczasie na murawie pojawili się jeszcze Etuhu i Frei, ten drugi znów szalał z piłką na lewej flance, ale bez wymiernych rezultatów. Ostatecznie Fulham triumfowało 4-0 z półprofesjonalną drużyną z Irlandii i pewnie awansowało dalej.

No, za trzecim razem wreszcie trafiłeś!

Reklamy

Responses

  1. http://www.weszlo.com/tv,v,83-Fulham_Londyn_-_Crusaders_FC_40 – video z meczu.

  2. Dobry mecz w wykonaniu The Cottagers, pełna dominacja na boisku. Obrona z Riise i Hughes na bokach oraz parą stoperów Hangeland – Senderos sprawdziła się, choć rywal zagrożenia praktycznie nie stwarzał. Ale dobrze, trzeba wykorzystywać Phillippe’a, bo to dobry i bardzo doświadczony jak na swój wiek, obrońca.
    Odnoszę natomiast wrażenie, że raczej ganisz niż chwalisz Sidwella. Moim zdaniem zagrał bardzo dobry mecz, był szalenie aktywny, a te zmarnowane sytuacje też wcale nie takie z serii na pustą bramkę. Na gola jak najbardziej zapracował, szkoda tylko, że to wszystko kosztem mojego Etuhu.

    A liechtensteiński FC Vaduz to trochę taki stereotyp, bo z tym małym państewkiem ów drużyna ma coraz mniej wspólnego. Grają w szwajcarskiej drugiej lidze, w ich kadrze znajdują się profesjonalni piłkarze, nie tylko z kraju Helwetów, ale także Brazylijczycy, Austriacy czy Argentyńczyk.

    Edit: Piknikowa atmosfera w Anglii, niemożliwe! 😛

  3. John w Leicester. 😦

  4. No tak jak napisałem Krzysztofek, meczu nie oglądałem bardzo uważnie, więc daleki jestem od ferowania wyroków. Po prostu wytknąłem mu te pudła, bo akurat one rzuciły mi się w oczy. Ogólnie uważam, że jakiekolwiek oceny będziemy mogli wystawiać dopiero po dwumeczu ze Splitem, bo to już będzie prawdziwy rywal, a nie drużyna półprofesjonalna.

    Jeszcze chciałbym poruszyć zaproponowaną mi na gg przez Krzysztofka kwestię strzelców i asystentów. Oczywiście stworzenie takiej tabelki, jako nowy pasek, tudzież w zastępstwie transferowych newsów w trakcie sezonu, nie jest wielkim problemem. Pytanie, czy rzeczywiście potrzebujemy czegoś takiego? Osobiście nie jestem wielkim fanem takiej klasyfikacji, bo wbrew pozorom jest ona dość pracochłonna, a jednocześnie łatwa do sprawdzenia w internecie. Ale jeżeli inni wyraziliby chęć oglądania czegoś takiego na stronie, wówczas możemy nad tym pomyśleć.

    Trochę rzeczywiście ten Vaduz to stereotyp, no ale nie oszukujmy się, drużyna z zaplecza ekstraklasy szwajcarskiej to dla Fulham nadal płotka. 🙂

    Piknik to mieli dopiero kibice Dundee, którzy ani przez chwilę nie przekrzyczeli gości ze Śląska. No może w pierwszych 5 minutach. 😉

  5. Na tym etapie każdy z potencjalnych rywali jest dla Fulham płotką. 😉
    Jeśli taka klasyfikacja jest rzeczywiście pracochłonna, to mogę się tym zająć, wciąż chyba mam dostęp do panelu administracyjnego. A strony ze statystykami, które sumowałyby wszystkie 4 fronty, na jakich zagra Fulham, wcale nie tak łatwo znaleźć.
    Elegancki Dickson wita.

  6. Szkoda, że zmuszony jesteś do zmiany avatara. Czyżby fotka z Hamburga?

    No fajnie by było, gdybyś tym się zajął. Nie jest to jakieś strasznie pracochłonne, ale po prostu wolę skupić sięna pisaniu bloga, a nie zajmować się dodatkowymi działanościami. 🙂

  7. Ciekawie napisana relacja, Macu, podobają mi się te dwa pierwsze akapity bardziej skupione na swoistej magii LE, niż na meczu. Z tymi gwiazdkami wygląda to niemal tak, jakbyś pisał książkę o Fulham, a to był jej kolejny rozdział 🙂

    Też nie ganiłbym specjalnie Sidwella, to nie były łatwe sytuacje do strzelenia bramki. W ogóle, na takim etapie, z takimi rywalami, ciężko w ogóle czyjkolwiek występ określić słabym, bo takie zdarzyć się po prostu nie mogą. Tutaj w ogóle mieliśmy całkowitą dominację i każdy zagrał już na naprawdę wysokim poziomie. To jest to, co lubię w tym zespole bardzo- stąpają niezwykle twardo po ziemi, z tym składem nie zdarzyło się im chyba nigdy, by łatwego rywala zlekceważyć i by stała się wpadka. A przecież takich co rundę LE, Pucharu Anglii czy Ligi jest masa. My zawsze prezentujemy stabilną dyspozycję i taki team można obdarzyć pełnym zaufaniem. Zobaczymy, jak w trzeciej rundzie. To powinna już być inauguracja tej właściwej Ligi Europejskiej.

    Też nie widzę przeszkód, aby powstawały dodatkowe boksy na bocznej kolumnie, m.in. taki o strzelcach, aczkolwiek o wszystkim decyduje tu Macu. Sam generalnie również zasugerowałem, by boczną kolumnę powiększać o kolejne bieżące sprawy, by ta kolumna była jakąś namiastką takiej strony, na której pracowaliśmy wcześniej. Te sprawy z racji formy witryny (blog) cięzko poruszać w artykułach, jednak także powinniśmy się zajmować z racji tego, że jest to jedyna działająca polskojęzyczna strona o Fulham. Krzysiek, tylko jakoś ładnie to zmontuj! 🙂

    I mówiłeś, że Johna nie zmienisz 😛 A w Leicester John przybił już pewnie sobie piątki z Konchem, czyli Lisy będą mieć bardzo znajomo wyglądające boki obrony.

  8. No tak jednak wyszło, życie. Wiedziałem, że odchodzi, ale dopiero jak zobaczyłem go w Leicester, to jakoś mi się smutno zrobiło i postanowiłem zmienić.
    Zdjęcie Etuhu, choć nie to, miałem w pamięci, takie jak podpisuje autografy. Wpisałem w google „dickson etuhu suit”, wyskoczyło to, było na klubowej stronie przy jakimś krótkim wywiadzie przeprowadzonym pod koniec ubiegłego sezonu.

    I od razu pisze, że na czwartek zamawiam relację SMS, bo będę w Ł3 oglądać mecz Legii z Gaciostworem.

  9. Ale nie ma (chyba) jeszcze żadnego zdjęcia Johna jako PantLISa 😛 strona Leicester jest w ogóle ciekawa, wśród zawodników jest tam jeszcze obecny np. Michael Lamey.

    Z tego co widzę, Legia gra w czwartek na wyjeździe 😛 swoją drogą, jakby więcej osób niż tylko Krzysiek było chętnych na smsy od Maca, to ten mógłby ruszyć z jakimś numerem typu 7220 i jeszcze na tym zarabiać 😛

  10. Według Talksport (czasem jest to wiarygodne źródło, czasem nie), powołującego się na włoskie media, pozyskaliśmy z Palermo niejakiego Pajtima Kasamiego, młodzieżowego reprezentanta Szwajcarii. Te nazwisko padało już w plotkach, ale nie były one na moje oko wiarygodne, poza tym niektóre z plotek były o tym, że Palermo już zdążyło odrzucić ofertę. Kasami grał na tych samych ME U-21, co Gecov, co ciekawe Czesi zostali wyeliminowani w półfinale właśnie przez Szwajcarów. Zobaczymy, ile w tym prawdy.

    Jol potwierdził natomiast wypożyczenie Hoesena do macierzystego klubu – Fortuny Sittard. Dobra decyzja, poza tym Jol mówił, że będzie wypożyczał wszystkich młodych napastników – czyli też LDV i Trottę – bo na razie nie są jeszcze gotowi.

  11. Kasami to bylby swietny transfer na przyszlosc… No i transfer jest juz potwierdzony
    http://www.fulhamfc.com/Club/News/NewsArticles/2011/July/PajtimKasamiJoinsFulham.aspx#ixzz1T8CMcau2

  12. Dzięki za info, Czerwek, całkiem błyskawicznie to wszystko się stało. Wyczuwam też w sobie zdolności prorocze 😛 Co napisałem tutaj, że Gecov ma niebawem dołaczyć, to za chwilę dołaczył, co napisałem powyżej, że Kasami ‚ma dołączyć’, choc uważałem to naprawdę za plotkę, która będzie obowiązywać przez jakiś tydzień, to za chwilę dołączył. To może jak poproszę, by do Fulham trafił Thierry Henry, który się marnuje w Red Bullsach, to się spełni? 🙂

  13. To juz wez prorokuj mlodszych geniuszy 🙂

  14. Kolejny transfer na przyszłość, w gruncie rzeczy anonimowy piłkarz. Niestety z takimi to nigdy nie wiadomo, może wypali i sprzedamy go za wiele więcej, ale równie dobrze jego rozwój może doznać stagnacji i szybko odejdzie w zapomnienie. Ale myślę, że to gra warta świeczki – wystarczy przypomnieć sobie kariery takich graczy jak Hamsik lub Rosicky. Odważne transfery Jola, zobaczymy co z tego wyjdzie.

    Cookie –> Dobry pomysł z tym serwisem sms-owym, muszę dogadać się z operatorami. 😉 Ty z tym Henry to na poważnie? 😛 Według transfermaktu jest mniej warty niż ulubieniec Bobby’ego Karl Henry. 😉

  15. Niestety, sercem jestem 10 lat wstecz jeśli chodzi o piłkę, młodzi geniusze nie pasjonują mnie tak bardzo jak Henry 😛 Ale z jego wyceną na transfermarkcie to chyba jakiś nędzny dowcip, Karl Henry sam ma ze 30 lat na karku i jedyne w czym może być lepszy od Titiego, to czas, w jakim potrafi złamać nogę przeciwnikowi. . .

    Kasami jest jeszcze bardziej anonimowy od Gecova, bo na tych mistrzostwach praktycznie nie grał. W Palermo zagrał 20-parę razy w lidze, ale specjalistów od Serie A tu chyba nie ma, o ile ponownie nie zaszczyci nas swoją obecnością ironedd_Juve 🙂 W kazdym razie, bierności Jolowi zarzucić nie można i udowadnia nam, że ma naprawdę wieloletnie plany wobec Fulham.

  16. Cookie —> Chciałbym cię kulturalnie prosić o nie stwarzanie zagrożenia dla mojego ekranu LCD na który omal nie wyplułem herbaty zagłębiając się w piłkarskie referencje Karla Henry’ego. 😀

    Kasami (nie mylić z japońskim skoczkiem narciarskim) dość dużo grał w tym Palermo (zwłaszcza w LE!), więc fajnie by było usłyszeć jakieś opinie. Szkoda, że nie bronił barw Napoli, przecież znamy jednego z ekspertów i sympatyków tej drużyny. 😉 Warto odnotować, że kosztował 3,5 miliona, więc stosunkowo dużo. Ciekaw jestem jak Jol będzie wprowadzał dwójkę nowych pomocników do zespołu. Bez wątpienia będą pod baczną obserwacją wszystkich redaktorów i użytkowników fulham polska. 😉

  17. Skoczek nazywa się Kasai. Tudzież Kasaya, jeśli ktoś zgłębia historię zimowych Igrzysk Olimpijskich. 😉

  18. Ależ oczywiście, bodaj najstarszy w całej stawce. Aczkolwiek skokami to interesowałem się 10 lat temu, teraz to już niekoniecznie. 😉

    BTW, mam jeszcze pytanko: czy wy też tak macie? Zawsze początek sezonu jest dla mnie nieco dziwny, nie do końca mogę wkręcić się w mecze zespołu. Wszystkie zmiany które zachodzą w lato powodują, że potrzebuje czasu by się do nich przyzwyczaić, polubić nowych piłkarzy, a w tym sezonie (i poprzednim) także trenera. Z czasem akceptuje ich bez problemu, ale przez pierwszych kilka meczów czuje się nieswojo. Ogólnie jestem osobą, która nie lubi zmian – może dla tego. 😛 😀 🙂 😉

  19. A Stocki w Ipswich. Trochę szkoda, że tylko Championship, ale zapewne kierownictwo nie chciało wspierać przeciwników w fulhamowej klasie rozgrywkowej. Będziemy śledzić jego poczynania, bez wątpienia przyszłość naszej bramki. Mam nadzieję, że Jol to mądrze rozegra i odpowiednio pokieruje jego karierą.

  20. http://allegro.pl/fulham-nike-super-koszulka-roz-l-i1737869650.html – mm, beauty. Strsznie mi się podobały te czerwono-czarne koszulki wyjazdowe, które były prez dwa sezony. Ta z sezonu „the great escape” chyba jeszcze bardziej. Szkoda, że to nie mój rozmiar. :/

  21. Krzysztofie, jaka wiedza o skokach 😛 mogłem dzięki temu przeczytać, kim był Yukio Kasaya.

    Macu, ja nie mam problemów z błyskawicznym zaakceptowaniem jakiegoś nowego zawodnika czy trenera (zapewne przeginam nawet w drugą stronę, przesadnie się każdą nowinką ekscytując), kibicuję im momentalnie. To, że lato robi swoje i człowiek nie pasjonuje się tak tym wszystkim, to inna sprawa 😛

    Z punktu widzenia Fulham to bardzo dobrze, że Stockdale poszedł się ogrywać do Championship. Nie będzie grał przeciw nam- to raz, będzie tam miał i tak dość do roboty – to dwa, a przede wszystkim wypożyczając go do niższej ligi mamy automatycznie prawo do natychmiastowego anulowania wypożyczenia w jakimś awaryjnym przypadku – np. jak Schwarzowi coś się stanie, a Węgier jednak nie da rady. W przypadku wypożyczenia do klubu Premier League takiego przywileju by nie było.

    No i ważne, że klub dał jasno Stocky’emu do zrozumienia, że ma względem niego plany – zanim Stockdale poszedł na wypożyczenie, przedłużył umowę z Fulham do 2015 roku.

    Koszulki z tamtego okresu również bardzo mi się podobają, Nike spisało się wybornie. Niestety także nie mój rozmiar, a poza tym zachodzę w głowę dlaczego ktoś wybrał trykot z numerem 14 – przecież taki nosił wówczas Eduardo Johnson 😛

  22. Prawdopodobnie to jest przyczyna dla której ktoś postanowił nie dodawać do numeru nazwiska. 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: