Napisane przez: Macu | Lipiec 28, 2011

Bałkańskiego kotła nie było. RNK Split 0-0 Fulham.

Podopieczni Martina Jola Bałkanów niezwojowani i z pierwszego meczu z RNK Split wywieźli zaledwie bezbramkowy remis. Wynik ten powinien jednak cieszyć holenderskiego szkoleniowca, gdyż gospodarze byli drużyną znacznie lepszą, a drużyna Fulham zagrała bardzo nieskładnie i nie stworzyła sobie żadnej klarownej okazji pod bramką przeciwnika. Chorwaci przez całe spotkanie grali ofensywnie, agresywnie i byli w stanie długimi minutami narzucać tempo gry. Na szczęście dla The Whites brakowało im skuteczności. Fulham zawiodło na całej linii, a w zasadzie we wszystkich trzech liniach, gdyż ani w obronie, ani w pomocy, ani w ataku gra się nie zazębiała. Bezbramkowy remis oznacza, że wszystko rozstrzygnie się na Craven Cottage. Fulham słynie z o wiele lepszej gry na własnym obiekcie, ale Chorwaci bez wątpienia są drużyną, która może zaskoczyć. Będzie ciekawie.

Przed tym spotkaniem wiele pisaliśmy o tym, że wraz z trzecią rundą Fulham wkracza w zupełnie nowy etap europejskich pucharów, gdzie rywal nie wychodzi na boisko po to, by po ostatnim gwizdku sędziego móc wymienić się koszulkami. Piłkarze RNK Split, choć na koszulki z herbem FFC spoglądali zapewne z pewnym respektem, przede wszystkim poważnie myślą o awansie, co pokazali we wczorajszym spotkaniu z drużyną The Whites. W niezwykle ciepły, pogodny wieczór, na uroczym stadionie Hrvatski vitezov, gracze ze Splitu szybko sprowadzili z piłkarzy z Londynu z wakacji i zmusili ich do niemałego wysiłku. Fulham zagrało silnym składem, niemal identycznym do tego z meczu domowego z Crusaders. Jedyną znaczącą zmiana była obecność w pierwszej jedenastce Dicksona Etuhu, który zastąpił Sidwella. Matthew Briggs ponownie wylądował na lewej pomocy, za nim ustawiony był starszy z braci Riise, w linii ataku dwójka Zamora – Johnson. Niestety, ponownie okazało się, że nazwiska same nie grają, a dobry wynik trzeba sobie wybiegać samemu na murawie.

Od pierwszych sekund rywalizacji RNK Split zdawało się być drużyną posiadającą jasno wytyczony cel, starającą się realizować go za wszelką cenę. Dopingowani przez żywo reagującą publikę gracze Ivana Katalinicia ruszyli odważnie na przyjezdnych, szybko wymieniając piłkę i grając z dużym animuszem. Tymczasem Fulham od pierwszych sekund wyglądało ospale, tak jakby chwilę wcześniej futboliści z Londynu zwlekli się z plaży na wyspie Krk. W oczy rzucała się duża przewaga Chorwatów w środku pola, która sprawiła, że niepokojąco mały wpływ na grę swojego zespołu miał Danny Murphy. Z resztą dobre zagrania kapitana można było policzyć na palcach jednej ręki. Już w 6 minucie piłkarze z drugiego największego miasta w Chorwacji stanęli przed świetną okazją, kiedy Erceg pokonał pułapkę ofsajdową, ale nie potrafił w sytuacji jeden na jeden pokonać Schwarzera (strzelił koło). Chorwaci długo przetrzymywali piłkę, choć trzeba przyznać, że brakowało im kluczowego, ostatniego zagrania. W 19 minucie Schwarzer wybrał się na wycieczkę zza pole karne, ale został uprzedzony przez gracza w czerwonej koszulce, który jednak nie potrafił wykorzystać tej okazji. Chwilę później RNK groźnie uderzało z wolnego, w polu karnym wystarczyło lekko trącić piłkę, jednak Golubović nazbyt mocno przyłożył swoją nogę i Schwarzer nie miał problemów z interwencją. Sekwencja groźnych szans dla gospodarzy zaczynała martwić. Tymczasem na drugim końcu placu gry nadal nic się nie działo. Każdy kontakt z futbolówką Zamory oznaczał stratę, Damien Duff był osamotniony w swoich akcjach, a Johnson nie dostawał dobrych zagrań. Na domiar złego piłkarze Fulham sprawiali takie wrażenie, jakby na wspomnianym Krk nie tylko wygrzali się solidnie w słońcu, ale i wypyli pod palemką po tropikalnym koktajlu, gdyż niemal co chwilę jeden z nich poślizgiwał się i niemal nie upadał na murawę. Rozbijanie ataków The Cottagers przychodziło byłemu zdobywcy Pucharu Uefa w barwach Zenitu, Ivicy Križanacowi z dziecinną łatwością. Martin Jol mógł się jednak cieszyć, że o ile defensywa Chorwatów była niezwykle szczelna, pomoc konstruktywna, o tyle w linii ataku brakowało trochę jakości, a co za tym idzie okazji bramkowych. W pierwszej połowie gospodarze byli lepsi, ale armat pod bramką Schwarzera odpalić nie dali rady.

Kibice Fulham mogli więcej dobrego powiedzieć o pogodzie niż o występie swoich ulubieńców

Na drugie 45 minut Fulham wyszło nieco żywsze, niestety tego wigoru starczyło zaledwie na kwadrans. Zaczęło się dobrze bo 49 minucie starający się i dobrze wyglądający szybkościowo Johnson zagrał w swoim stylu wzdłuż bramki, a druga z jaśniejszych postaci tego wieczoru, Mat Briggs, w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońców ze Splitu.  Jednak nadzieje pośród niewielkiej grupki kibiców z Anglii zostały rozbudzone na daremno, bo szybko Fulham wróciło do swojej niemrawej gry, a Chorwaci zaczęli odzyskiwać stracone terytorium. Tyle że nadal strzelali kapiszonami. Zmieniło się to dopiero po 70 minucie, kiedy trener RNK wprowadził na murawę młodego Duje Čopa, bohatera dwumeczu z Domžale. Oznaczony numerem 90 zawodnik od pierwszych sekund na boisku był aktywny, a w 73 minucie świetnie zachował się w polu karnym, po przyjęciu futbolówki zgubił defensora, ale jego strzał z obrotu poleciał w prost do koszyczka bramkarza Fulham. Napastnik gospodarzy miał kolejną okazję, kiedy Baraban ładnie przepuścił piłkę, Duje sprytnie sobie ją przyjął, ale uderzenie ponownie okazało się za słabe na Schwarzera. W międzyczasie Jol wpuścił na murawę Sidwella, który na powitanie dostał od arbitra kartkę, a także nowy nabytek, Szwajcara Pajtima Kasamiego, który zmienił fatalnego Zamorę. Zmiany nie ożywiły gry, choć kupiony z Palermo zawodnik popisał się ładnym dryblingiem na skrzydle, by jego wrzutka zewnętrzną częścią stopy okazała się niedokładna. Ostatecznie bramek już nie ujrzeliśmy, a mecz zakończył się wynikiem 0-0. Piłkarze Jola powinni być z tego rezultatu zadowoleni, jakkolwiek jednocześnie nie stawia on Chorwatów na przegranej pozycji w kontekście rewanżu. Tak jak w poprzednim sezonie ligowym, RNK potwierdziło, że posiada znakomitą defensywę, lecz ze strzelaniem bramek ma zdecydowanie większe kłopoty. Chorwatom nie pomogło nawet pojawienie się na murawie czterech nominalnych napastników. Jeżeli chodzi o Fulham, osobiście byłem zawiedziony postawą drużyny, która przeszła zupełnie obok spotkania i zdała się na łaskę futbolistów ze Splitu. Tak jakby mecz na Craven Cottage był tylko formalnością. Właśnie nad Tamizą dowiemy się czy ta zachowawczość piłkarzy była elementem taktyki,  czy też świadectwem ich słabości.

W pierwszym meczu RNK górówało nad Fulham

Reklamy

Responses

  1. Dzięki, Macu 🙂 Cóż, ciężko powiedzieć cokolwiek dobrego o tym meczu. Podobała mi się szybkość Andy’ego, drybling Kasamiego, który powinien jednak zwieńczyć czymś lepszym – i tyle. Sam wynik 0-0 nie jest zły, ale styl był przerażający, zero zagrożenia z naszej strony. RNK wypracowało sobie dwie-trzy setki i tylko drżącym nogom ich napastników z powodu europejskiego debiutu możemy zawdzięczać wywiezienie z Chorwacji czegokolwiek. Kto wie, czego spodziewać się na CC. Na pewno ujrzymy lepsze Fulham, które ruszy do przodu, ale i Split może pójść za ciosem i zagrać z większą pewnością siebie. Coś wbiją, choćby przypadkiem i zaczyna się wielki problem, bo defensywnie zorganizowani byli świetnie. Trójka środkowych obrońców, na czele ze skalistym Kriżanacem, który bez większego wysiłku sprawił że Bobby rozegrał chyba najbardziej nijaki mecz od sezonu 2008/09. Plus dwójka pół-skrzydłowych, pół-bocznych obronców, defensywny pomocnik i Katalinic mógł sobie wprowadzać kolejnych napastników, nie rozkładając przy tym tyłów. Dobrze, że nie zdecydował się zagrać z tym Copem od początku, bo ten chłopak czuł już w ogóle zero kompleksów. Raz zawodowo ograł Bairda, dobrze że nie poczuł jeszcze meczu za dobrze i oddał prosty strzał. Za tydzień numer 90 zagra chyba jednak pełne 90 minut.

    Myślałem, czy przytoczyć przed meczem dość kontrowersyjne słowa Murphy’ego, jednak wówczas stwierdziłem, że mogą mieć one również pozytywny wydźwięk, że wygrają bez problemu i nie będzie o czym gadać. W kontekście tak beznadziejnej postawy te słowa są jednak dosyć martwiące. Danny stwierdził, że nie ekscytuje się meczem ani trochę, że jakość rywala jest cały czas „limited” i że jadą po prostu „wykonać robotę”. Myślałem, że zagrają w takim razie chłodno i profesjonalnie, ustrzelą dwójkę-trójkę i po dwumeczu, a Murphy’ego za tak pojmowany „brak entuzjazmu” będzie można nosić na rękach. Ale w takich warunkach te słowa to jak zapowiedź totalnego zlekceważenia rywala, zero przejęcia się tym, że to już nie żadni amatorzy, a solidna europejska liga. I dodatkowo Bałkany, wiadomo że kluby z tego regionu, jak też rosyjskie, ukraińskie, rumuńskie czy nawet polskie moga okazać się niezwykle oporne, niezależnie od wszystkiego. Fulham trafiło na zespół, którym kilka lat temu samo mogłoby bez problemu być – bez gwiazd, ale bardzo ambitny i zgrany i dało zupełną plamę.

  2. Skróty: http://www.youtube.com/watch?v=oC4h4DnOiRM

  3. Ogladalem tylko 30 minut i to wystarczylo zeby zrezygnowac z kupienia biletow na rewaz na CC. Totalna zeneda i pozostaje wierzyc ze nasz europejska przygoda nie skonczy sie w czwartkowy wieczor

  4. A tam, w Anglii będzie inna bajka. Zresztą pamiętam jak wyglądał pierwszy mecz Fulham w fazie grupowej, wyjazd do Sofii, do bardzo słabego CSKA, gdzie Kamara nam uratował punkcik. Jeśli się nie mylę, był to jedyny punkt Bułgarów w grupie.
    N’Zogbia w AV, Demba Ba, Cabaye czy Marveaux w Newcastle, czemu u nas się nie walczy o takich zawodników, tylko sprowadza niepewnych graczy o dość wątpliwej jakości…

  5. Krzysiek: bo AV straciło Younga i Downinga, a Newcastle Carrolla i Nolana i oba kluby mają z ich sprzedaży dużo baniek w portfelu oraz potrzebują ich kimś zastąpić? 😛 Żeby Mo dał większe fundusze, musielibyśmy pozbywać się Moussy czy Clinta. Do tego nie potrzeba nam nowych „gwiazd”, bo na każdej pozycji mamy dobrych zawodników i generalnie do przyklepania składu brakuje tylko, o czym mówi zresztą Jol, jakiegoś napastnika, bo z przodu mamy tylko trzech ludzi. Potrzeba nam za to na pewno zaplecza na przyszłość i tym kierunku Jol wykonuje dobrą pracę.

    Jestem przekonany, że i tak spokojnie nawiążemy walkę z tymi klubami, o których piszesz. One nie wzmacniają się, tylko łatają dziury, zaś naszą siłą jest stabilność i ten skład spokojnie dogra jeszcze jakieś dwa sezony na wysokim poziomie.

    A co do meczu w Anglii, zobaczymy. Też liczę na spokojne zwycięstwo, ale wnioskuję że teraz nie oglądałeś, więc nie wiesz, jak cięzko było się im w ogóle przepchnąć przez obronę RNK. Pamiętam też oba mecze z CSKA i na CC również nie zagrali z nimi przekonująco. Masakrowali ich do przerwy, ale tylko jedna bramka, a po przerwie było coraz gorzej i pod koniec Bułgarzy byli bardzo blisko remisu. Wtedy chyba też lekko zlekceważyli CSKA, bo Danny z takimi rywalami raczej karnych nie powinien marnować, a zmarnował, uderzając w kosmos.

  6. Za najlepszego gracza zeszłego sezonu Ligue 1 Newcastle zapłaciło raptem milion więcej, niż Fulham za rezerwowego z Palermo. Za najlepszego gracza Ligue 1 poprzedniego sezonu nie zapłacili ani grosza, podobnie jak i za Ba.

    Na tę chwilę możemy z nimi nawiązać walkę, jeśli ich celem będzie 10. pozycja w lidze. Nie spodziewam się, byśmy mieli odpaść z LE przed fazą grupową. Potrzebny będzie szeroki skład, którego nam obecnie brakuje. Zakładając, że przesunięcie Hughesa na prawą defensywę jest stałe, nie mamy choćby jednego zmiennika na pozycji stopera. Rafik „36 minut w sezonie 2010/11” Halliche? Zostawisz Aarona w środku – brakuje dublera dla Bairda, bo Kelly odstaje poziomem. Na lewym skrzydle gra Briggs, będzie grał Dempsey, ale ostatni sezon pokazał, że skrzydłowy jest z niego co najwyżej solidny. Frei Messim nie jest, będzie potrzebował czasu, by otrzaskać się w seniorskiej piłce. Zastępstwo dla Murphy’ego też naciągane, można coś kombinować z Sidwellem i Kasamim, ale efekt pozostaje zagadką. Wreszcie brak napastnika o profilu Bobby’ego: silnego, dobrze zbudowanego golleadora. Ktoś zdobywać bramki musi, można zrzucić ten ciężar na Deuce’a czy AJ-a, ale nie wiesz, czy ten pierwszy powtórzy udany sezon, a drugi nie rozkraczy się za kilka spotkań.

    Na razie wygląda to marnie. Straciliśmy sporo graczy. nie byli oni postaciami pierwszoplanowymi, przynajmniej w tym sezonie, ale jednak jakieś poczucie bezpieczeństwa dawali.

  7. Ale kwota odstępnego nie mówi wszystkiego o transferze. Nie wiadomo, jakimi kontraktami byli związani ze swoimi poprzednimi klubami Kasami oraz… [kto? bo nie wiem kto poszedł do Newcastle za kasę, a kto za darmo, piszesz dwa razy o najlepszym graczu zeszłego/poprzedniego sezonu :P], a długość takiego kontraktu mocno podbija transferową wartość. Nie wiemy też, czy ci gracze mieściliby się w fulhamowych możliwościach jeśli idzie o tygodniówki, bo Newcastle zawsze należało do najbardziej hojnych klubów PL w tej kwestii. No i po trzecie, ponownie: Newcastle musi łatać dziurę po Nolanie i Carrollu, musi tutaj postawić na jakieś dobre nazwiska, zaś my musimy łatać dziurę jedynie po rezerwowych, którzy odeszli. Kasami i Gecov są w zamyśle takimi rezerwowymi, żadne ryzyko wpuścić ich na 15-20 minut meczu, a kto wie, czy nie okażą się piłkarzami lepszymi niż ci których sprowadzają Sroki. Na stoperze widzę zdecydowanie cały czas parę H&H i Senderosa jako trzeciego, no a na bokach ciężko mieć dwóch równorzędnych graczy na jedną pozycję, rzadko który klub ma taki luksus (taki Liverpool chyba wciąż nie ma ani jednego porządnego lewego obrońcy, o ile jestem jeszcze na bieżąco). Salcido zapewne odejdzie, dlatego trzeba liczyć na organizmy Bairda i Riisego, choć też świat się nie załamie, jak będzie ich trzeba krótkoterminowo zastąpić Briggsem, Kellym, może Daviesem. Pomoc i atak da się z obecnych piłkarzy ułożyć na bardzo wiele sposobów, nie zapominaj o uniwersalnym Moussie, Duffie, także Davies w swoim dniu może zabłysnąć na skrzydle przeciw komukolwiek. Nominalnych napastników na pewno jednak brakuje i na pewno ktoś taki dojdzie, mi pasowałby DJ Campbell który jest do wzięcia za 1.25 miliona, ale chyba zostanie skuszony przez QPR bardziej regularną grą. Jol na pewno wykombinuje jednak kogoś fajnego.

    Oczywiście zgadzam się, że bilans odejść i przyjść jest nieciekawy, nadal ilościowo jesteśmy na minus, jednak kiedy biłem z tego powodu na alarm jakiś czas temu, to mówiłeś: ale jaki problem, jaka strata, przecież KG to rezerwa 😛

  8. Jestem dziś zalatany, wiec napiszę w skrócie. Dwa lata temu w świetny sposób dostaliśmy się do europejskich pucharów. I wówczas zarząd stanął przed trudną decyzją: albo potwierdzamy nasze ambicje i wykładamy kasę na wzmocnienia, by na stałe zagościć w górnej połówce tabeli, albo wybieramy opcję oszczędnościową i dalej gramy tak jak graliśmy. Al-Fayed wybrał bramkę numer 2, jego prawo, to on łoży na klub. Tyle, że efektem tej decyzji było chociażby to, że gdy w Hamburgu musiał zejść Zamora, jedynym zmiennikiem był nieporadny Nevland, a w sezonie niejednokrotnie zastępowali go przeskuteczni Elm i EJ.
    Oczywiście nie mówię, że wyłożenie grubszej kasy pociągnęło by za sobą wyniki. Pewności nie ma, niemniej stworzyło by to jakaś szansę. Obecny stan rzeczy jest mylny, gra w LE nie jest efektem dobrych występów piłkarzy, tylko przypadku wynikającego z bzdurnego przepisu i rozdawaniu miejsc na podstawie rankingu Fair Play.Tak sezon, jak 2008/09 zdarza się raz na kilka-kilkanaście lat. Nieraz powoływałem się na przykłady Boltonu, Portsmouth, Boro, a w lidze francuskiej chociażby Tuluzy, Nancy czy Strasbourga. Zresztą o czym mówimy, sztandarowym przykładem jest Auxerre, w którym na wzmocnienia do walki o LM wydano 3 miliony euro, a po zapewnieniu sobie udziału w fazie grupowej nie wydano ani grosza, ba, nie ściągnięto ani jednego zawodnika. Skutek był taki, że AJA ledwo się utrzymało.
    Coś mi się kojarzy, że rozmawialiśmy o tym nie tak dawno na gg. Na rozkładzie mieliśmy Legię, gdzie ITI po tym jak wyłożyło kasę i się sparzyło (z własnej winy), postanowiło wrócić do dawnej metody i ściągnąć za friko podstarzałego obrońcę i napastnika, który średnio dwa razy w tygodniu doznaje kontuzji (zazwyczaj mają one miejsce jedynie w jego głowie). Oszczędzali na transferach – nie było wyników. Wyłożyli kasę – nie było wyników. Więc niczym w reklamie… nie pamiętam czego: skoro nie widać różnicy, po co przepłacać.

    Z tym silnym trzonem w Fulham też się nie rozpędzajmy. Podstawowa jedenastka wygląda niczym w Milanie: Schwarzer (39) – Baird (29), Hangeland (30), Hughes (32), Riise (31) – Duff (32), Etuhu (29), Murphy (47… no dobra, 34), Dempsey (28) – Zamora (30), Johnson (30). Najmłodszy gracz ma 28 lat, Johnny, what the fuck! Na ławce: Kelly (28), Salcido (31), Senderos (26), Riise II (28), Davies (32), Sid (29), Moussa (24). Tego Czecha i Kasamiego nie liczę, póki co przypominają mi oni transfery Dikgacoia, Andranika, Kallio czy Stoora. Przyszli, byli rok – dwa, nie wiadomo co w tym czasie robili, bo grać to oni nie grali. Średnia wieku 65.7, nie wiem jak oni mają grać co 3 dni.

  9. http://hammyend.com/index.php/2011/07/fulham-monitoring-defoe/

  10. Hah, to byłoby zbyt piękne.

  11. To bylby spory skok jakosciowy naszej formacji ataku 🙂

  12. http://www.fulhamweb.co.uk/news/Fulham-in-transfer-bids-for-Den-Haag-pair.aspx

  13. nasze rezerwy pokonaly Watford 2:0 🙂

  14. http://www.fulhamweb.co.uk/news/Fulham-move-from-Jerome-to-De-Nigris.aspx

  15. Krzysiek, uważam że wybiegamy daleko poza rzeczywisty problem. Przecież zgadzam się, że był moment, w którym Al Fayed mógł wykorzystać sprzyjające okoliczności i zagrać va banque. Zgadzam sie też, że mamy podstarzałą drużynę, zapewne najstarszą w lidze. Obie te rzeczy również zauważałem wielokrotnie. Ale to, że Al Fayed wybrał „opcję oszczędnościową” (choc czy on cokolwiek oszczędza, w to wątpię), a nasza drużyna jak była przestarzała, tak jest, nie oznacza że Fulham jest w katastrofalnej sytuacji i zespół czeka zagłada. Tak to trochę przedstawiasz. Przecież obecna 11-tka to, mimo leciwego wieku, wciąż zawodnicy, którzy spokojnie gwarantują grę o górną połówkę tabeli i to przez kilka sezonów. To i tak coś rewelacyjnego, że jest to realny cel, bo ten klub w takiej pozycji nie był nigdy. I wyżej, w obecnych okolicznościach, być nie może, o ile MAF nie przekaże pałeczki szejkowi z Kuwejtu czy innego Kataru. Nie ma co porównywać Ligue 1, bo nie wiem, czy Tuluza, Nancy, a nawet Auxerre znaczyłyby cokolwiek w Premier League. Anglia to inna bajka i najwyższe progi są tu dziś niestety zarezerwowane dla najbogatszych ludzi świata, którzy wybiorą sobie klub-zabawkę i będą w niego pompować nie miliony, a miliardy. Nie wiem czy chcesz kogoś takiego w miejsce Mo, ja tego nie chcę, dla mnie obecna sytuacja w futbolu to paranoja i liczę, że Platini się tym zajmie, tak jak obiecał.

    Co do składu, nie wiem, do czego zmierzasz, mamy w jednej chwili wyrzucić wszystkich ’emerytów’ i posprowadzać na ich miejsce młodzież? To nie ma sensu. Nigdy nie było lepszej 11-tki w tym klubie, jak dziś,a jednym z powodów tej jakości jest właśnie dojrzałość i doświadczenie tych piłkarzy. Obecny skład, w ktory wchodzą naprawdę klasowi goście, jak Murphy, Duff, Schwarz, Hangeland, Dempsey, gdzie z ławki może wejść ktoś taki jak AJ, należy wyeksploatować maksymalnie, w międzyczasie powoli włączając do drużyny świeżą krew. Tak też czyni Jol. Wie, że odziedziczył świetną paczkę, której nie ma co rozbijać, wie natomiast, że trzeba wprowadzać powoli wymianę pokoleniową. Nie wiem, czemu tak pesymistycznie podchodzisz do nowych piłkarzy. Rzeczeni Dikgacoi czy Andranik nigdy nie zrobili tego, co zrobił Kasami nawet przez te parę minut w Chorwacji, popisując się ładnym dryblingiem. Zupełnie inna półka, jeśli chodzi o potencjał. Jol celował w czołowych zawodników, którzy występowali na ostatnich MME. W angielskiej kadrze byli tam Phil Jones, Smalling, Henderson, Welbeck, Sturridge czy Rodwell. Nas na taką młodzież nie stać, ale tego powodu świat się przecież nie wali. Wybraliśmy za to dwóch zawodników, którzy ze swoimi kadrami doszli tam dalej niż pełna gwiazd Anglia, a Gecov trafił nawet do drużyny turnieju – więc czemu traktować nasze wzmocnienia jako słabsze niż wspomniane angielskie nazwiska? Zresztą, w życiu nie wydałbym na takiego Hendersona nawet 5 baniek, a co dopiero 20. Jak zwykle, wybieramy „Fulham way”, próbując ustrzelić za małe pieniądze kolejne diamenty i mi się taka zabawa podoba. I uważam, że i tak celujemy dziś już znacznie wyżej, niż choćby parę lat temu, a stan mylny, o którym mówisz, bierze się prędzej z tego, że inne kluby pompują dziesiątki niepotrzebnych milionów w zwyczajnie przepłacone primabaleriny.

  16. Jeśli chodzi o newsy transferowe, to na ostatniej konferencji prasowej Jol przyznał, o czym zresztą w linku powyżej od Czerwka, że klub składał ofertę na Jerome’a i nie zamierza już jej podwyższać. Jeśli Birmingham nie zgodzi się na 2-3 bańki – zwrócimy się ku komuś innemu. Szreku zdementował też jakiekolwiek plotki mówiące o naszych biznesach z Tottenhamem (wymiana Crouch-Zamora, kupno Defoe, etc.) oraz te o piłkarzach z Den Haag. Nie wiem, na ile mówi on czystą prawdę, a na ile chce ukryć przez konkurencją nasze transferowe poczynania, ale w przypadku takiego Gecova walnął wprost, że niebawem będzie nasz. Czyli na razie można przyjąć wersję, że celujemy tylko w Jerome’a i rezerwowego napastnika w ogóle. Z De Nigrisem sprawa ciągnie się od początku lata, od kiedy tylko pokazał się na Gold Cup i transfer chyba zostałby do tej pory dokonany. O ile pamiętam, była też wtedy mowa o tym, że meksykańskiemu klubowi damy w zamian Salcido i dla mnie takie wyjście było całkiem realne – ale nie stało się przez te tygodnie nic. Najbardziej ubolewam nad tym, że raczej nie trafi tu Mounir El Hamdaoui, o którym ploty pojawiły się w pierwszej chwili po przyjściu Jola i który był 1000%-procentowym pewniakiem prasy do bycia naszym pierwszym transferem. Niestety, zapewne nic z tego. Jest do wzięcia, Ajax go nie chce, usuwa ze składu, podaje cenę, którą potrafilibyśmy zapłacić (5 baniek) – a skoro do teraz w tej kwestii nie stało się nic, to także nie ma już raczej o czym gadać.

  17. Widzisz Cookie, ale w tym momencie zachodzi poważna sprzeczność. Albo jesteśmy klubem, który wyławia perełki i żyje z ich sprzedaży, albo jesteśmy klubem, który rokrocznie walczy o europejskie puchary. Europejska przygoda Roya i poprzedni udany sezon, a przynajmniej jego druga połowa, znowu rozbudziły nasze nadzieje. Oczywiście takie działanie Al-Fayeda nie wyklucza, że się kiedyś tam załapiemy do Europy, ale w walce z Newcastle, Aston Villą czy Evertonem będziemy stać na straconej pozycji.

    Czy tego chcesz, czy nie, znowu muszę się powołać na Auxerre, które od lat robi za kuźnię talentów. Pierwsza połowa zeszłej dekady, Eldorado w Burgundii. Cisse, Kalou, Kapo, Mexes, Tainio, Boumsong, Akale, Benjani, Mathis, Radet, Mignot, Jaures. W zasadzie poza Kalou to wszystko są albo wychowankowie, albo gracze, których AJA ściągało za grosze i promowało. Za pierwszych kilku wzięli grubą kasę od takich zespołów jak Liverpool, Juventus czy PSG. Problemy zaczęły się, gdy do klubu trafił Fernandez. Nie stawiał na własną młodzież, zamiast tego sprowadzał różnych cudaków: Marcos Antonio, Jean-Michel Lesage, Jung Jo-Gook, Robert Popov, Aurelien Capoue. Skończyła się gra w Europie, Puchary Francji, zaczęły się chude lata. Wyjątkiem był sezon 2009/10, kiedy błyskotliwi Jeleń i Pedretti oraz wysoka forma linii obrony (szczególnie Hengbarta i Coulibaly’ego) wciągnęły Auxerre na podium Ligue 1. Dalej historię już znasz, niewykorzystana szansa na wzmocnienie drużyny – walka o utrzymanie. W tym sezonie będzie jeszcze gorzej, Auxerre będzie jednym z kandydatów do spadku. Pedretti ucieka do Lille, Birsa do Genoi, N’Dinga chce do Lyonu.

    Zawodnicy po 30 mają to do siebie, że młodsi nie będzie. Coraz słabsze nogi, wyeksploatowany organizm, w końcu dojdzie do momentu, że zaczną gasnąć w oczach. Dla Murphy’ego czy Daviesa już poprzedni sezon stanowił wyraźny regres. Prędzej czy później trzeba ich zastąpić. Możesz to zrobić teraz, kiedy Fulham zakończyło sezon w opinią walecznego średniaka i dostało się kuchennymi drzwiami do Europy. Możesz to zrobić za rok, tylko powiedzmy sobie szczerze, biorąc pod uwagę grę na dodatkowym froncie, lepszej pozycji Fulham mieć nie będzie. Co będzie lepszą przynętą na wędce zwanej „The Whites”?

  18. Krzysiek, ja naprawdę nie widzę przeszkód, byśmy walczyli o europejskie puchary nie „kiedyś tam”, a już w najbliższym sezonie. Jaki profil ma Fulham? Zdecydowanie próbujemy stabilizować swoje miejsce w Top 10 i unikać sprzedaży najlepszych zawodników. Stabilizacja – słowo klucz, które powinieneś przetłumaczyć na francuski zarządcom w Auxerre 😛 Do tego zawsze dążył Al Fayed, poddając się generalnie tylko wtedy, gdy pukał do nas Manchester United i wykładał za kogoś 15 baniek. Niestety, jak wiadomo, w futbol wplątały się najgrubsze ryby świata i Mo okazał się przy nich tylko małą płotką. To, przy obecnych przeciętnych cenach za „gwiazdy” mocno ogranicza nasze możliwości we wzmacnianiu, ale wciąż nie powoduje że wywieszamy białą flagę i sprzedajemy cały majdan po promocji. MAF próbuje za zdroworozsądkową cenę tworzyć ambitny zespół, który powalczy z najlepszymi i pokazuje, że jest to możliwe. Że można bez problemu znaleźć grupę ambitnych zawodników, którzy pobiegają nie za 100, a za 30 tysięcy tygodniowo i będą w stanie oklepać Man Utd 3:0. To jest piękne w tym klubie, zadajemy właśnie kłam logicznemu podejściu, że w dzisiejszej Premier League europejskie puchary i Top 10 to tylko wtedy, jak taki Steve Bruce jak maniak będzie wpychał kasę każdemu dookoła i kupował 20 ludzi co pół roku. Zresztą, jaka to logika, nawydawać kasę każden głupi umie, nawet Sanchez. Liczy się przede wszystkim dobry manager, który będzie umiał, odpowiednio do funduszy, znaleźć właściwych ludzi i ich poukładać. To jest podstawa naszego sukcesu w ostatnich latach, tu podejmujemy znakomite decyzje personalne. Po Hodgsonie, który stworzył całe nowe Fulham, przyszli Hughes, Jol – co kogoś z nich zatrudniamy, to kibice klubów z naszej półki ślinią się z zazdrości.

    Ogólnie, zmierzam do tego, że choć przybywa naszym po kolejnym roku, to byłoby błędem i bezsensem odrzucać ich wszystkich i robić nowe przeszczepy. Ta drużyna jest fantastycznie skonsolidowana, doskonale się rozumie i nie jest tak, że rok po roku mamy sezon konia, jak jakieś Reading, a za chwilę złapiemy syndrom drugiego sezonu i polecimy do Coca Coli czy innego Npower. Damien Duff, Danny Murphy Clint Dempsey, Bobby Zamora, Andy Johnson, Mark Schwarzer, Brede Hangeland – to nie pierwsze lepsze nazwiska, ale uznani piłkarze o wysokiej jakosci, którzy nie przeżywają w moich oczach żadnego regresu i którzy spokojnie przeprowadzą nas przez kolejny sezon. Mimo, że nie kosztowali strasznie wiele (no, pomijam Andrzeja- ale sam widzisz, jak łatwo za kogoś przepłacić). W międyczasie będziemy wprowadzać nowych ludzi, być może będą to już ci młodzieńcy, których Fulham nabyło teraz i może sobie bez przeszkód zaryzykować ich sprawdzenie, kiedy cały kręgosłup zespołu trzyma się bez problemu. Jeśli nie oni, będą przychodzić następni i myślę, że nie będzie problemu z przynętą, bo Fulham mocno wzrosło jako marka, widzę dookoła, jak staje się coraz bardziej poważaną nazwą i jak traktuje się ten klub za klasowego przeciwnika.

    Na straconej pozycji z Evertonem, Newcastle i Aston Villą? Trafiłeś akurat w chyba najbardziej zdołowane ekipy w chwili obecnej. Wchodzę na strony tych klubów – żałoba po żałobie. Everton to już w ogóle jest mistrzem bierności na rynku transferowym, nam brakują do nich jeszcze lata świetlne w tej kwestii (zresztą też błędnie do nich podchodzisz, mając ich za jakiegoś nieosiągalnego rywala – przeciwnie, Moyes jedzie właśnie prawie na tym samym budżecie płacowym i patencie co my, szukając ambitnych ludzi którzy są w stanie sezon co sezon wykręcać lepsze wyniki, niż by to się wydawało i którzy posłużą na długie lata). Newcastle? Jak na razie, jego fani zrobiliby wszystko by Dembę i Francuzów oddać i z powrotem mieć Nolana i Carrolla. Właśnie przegrali sparing z Leeds. Aston Villa? Tu już zupełnie, kibice otwarcie mówią, że nawet nie będą próbować udawać, że jest tam dobrze, że McLeish to odpowiedni manager, a N’Zogbia uchroni ich od płakania po Youngu i Downingu. Jestem przekonany, że w oczach kibiców tych klubów jesteśmy dla nich całkowicie równorzędnym rywalem do walki o Top 10.

    Długo ,zdecydowanie za długo, wybacz. Sprzeczamy się naprawdę o wirtualne jak dla mnie problemy i nie umiem inaczej wyjaśnić, że nie jest tak źle, jak to malujesz 😛

  19. Cookie, nie „zadajemy kłam”, tylko „zadaliśmy kłam”. Raz, w sezonie 2008/09, kiedy dostaliśmy się przez ligę do pucharów. Miejsce w TOP10 regularnie zdobywa ktoś pokroju Fulham, lub nawet słabszy: Bolton, Portsmouth, Wigan, Reading.

    Gwiazdy nie muszą kosztować dużo, czego przykłady już dawałem. Mogą kosztować tyle, co rezerwowy z Palermo.
    Nie mówię tez, że mamy wymienić cały skład na ludzi młodszych o 10 lat. Chodzi o to, że w tym sezonie będziemy mieli naprawdę dużo spotkań i to idealny moment, by ściągać przyszłych następców i stosować rotację. Owszem, będą grać Kasami, Frei czy Briggs, niemniej może się okazać, że mieliśmy do czynienia z kolejnym Bouazzą, Zakuanim oraz Stephenem Davisem.

    Jaką markę ma Fulham, pokazały zachowania Hodgsona i Hughesa. Z tym się wiąże to co pisałem – Fulham nie ma marki klubu, który sypnie kasą na kontrakt czy na transfery. Teraz mamy przyzwoity skład, za rok czy dwa kilku z tych ludzi odejdzie i jeśli nie znajdziemy dla nich następców, to nasza marka będzie wyznaczać trendy w walce o utrzymanie. Taka jest piłka, nic nie zrobisz, i oby Platini również nic nie zdziałał.

    Chcesz, to możemy do Ljuboji dołożyć drugi zakład: Fulham będzie oglądać plecy przynajmniej 2 z tych 3 drużyn (Everton, AV, NUFC).

    Everton z prawie tym samym budżetem co Fulham? U nas w ostatnich latach poza Johnsonem (10 mln) nie było dużych transferów, co najwyżej 5 mln za Moussę czy Kamarę. W tym samym czasie Everton wyłożył wyższe kwoty za Fellainiego czy Yakubu, a za pieniądze w granicach 10 milionów kupował właśnie AJ’a, Beattiego czy Heitingę.

    Kibice sobie mogą mówić co chcą. Poczekaj kilka miesięcy, niech tylko na Villa Park wystrzeli Clark, Bannan, Albrighton czy Delfonueso. Zapomną o Downingu, będą mieli nowego Agbonlahora. Bent strzeli 15-20 goli i strata Younga nie będzie aż tak widoczna. Zresztą takie gadanie kibiców ja traktuję z dystansem. Piszę to na swoim przykładzie, bo gdybym miał opcję wymienienia Murphy’ego, Daviesa i Johnsona na Steeda, Boa Mortę oraz Sahę sprzed kilku lat, to nawet przez chwilę nie rozważałbym pozostawienia obecnej sytuacji.

  20. Właśnie nie „zadaliśmy”, tylko wciąż zadajemy 🙂 Jak znaleźć jednowyrazowy odpowiednik dla angielskiego „overachieve”? W każdym razie, osiągamy lepsze wyniki niż wskazywałoby na to logiczne porównywanie budżetów od wielu sezonów, dla mnie w ten trend wpisuje się i 7. miejsce za Roya i 12. miejsce plus finał LE (bo przecież cięzko uwierzyć, byśmy bez LE zajęli co najwyżej te same 12. miejsce w lidze), a także ostatni sezon za Hughesa. Bolton miał Anelkę, Djorkaeffa, Okochę, Portsmouth to już w ogóle co pół roku kupowało 15-tu nowych chłopów – bankructwo znikąd się nie wzięło i właśnie odwrotnie do takiego szaleństwa działa Al Fayed, a Wigan i Reading miały swoje idealne pierwsze sezony po awansie. Nie widzę związku. Widzę jedynie związek z Evertonem, który celuje w stabilną, mocną, mocniejszą niż na to wskazują płace paczkę, która ma służyć przez lata.

    Koszt – pisałem, że kwota odstępnego wszystkiego nie załatwia 😛 75% budżetu klubowego idzie na tygodniówki , tu jest pies pogrzebany. Nigdy nie skusimy kogoś kto chce 60-70 tysięcy tygodniowo i ani pensa mniej – nieważne czy damy za niego jego klubowi 5 czy 10 baniek – z tym się zgadzam i taka jest prawda, aczkolwiek dla mnie wcale niesmutna. Ostatnie sezony pokazują, że ambitnego gościa, który chce pokopać za trochę mniej da się znaleźć z łatwością – i to wśród tak klasowej półki jaką reprezentują Duff czy Dembele. Rotacja przecież będzie, nie może być inaczej. Pisałem, czy chodzi Tobie o to, czy wywalić wszystkich naraz, bo przecież jeśli zmierzasz do tego, że skład trzeba po prostu odświeżyć i powoli wprowadzać świeżą krew, to Jol właśnie to robi 🙂 właśnie poprosiłem Ciebie w komentarzu pod pierwszą notką o opinię o Sergu Aurierze 😛 czuję, że jakby trafił do nas młody Francuz, to byłbyś wniebowzięty i zniknęłyby wszystkie problemy 🙂

    Marka jest już lepsza, choćby dlatego że Hughes czy Jol przychodzą, że przychodzi trenerska czołówka, abstrahując od tego czy i gdzie i w jakiej atmosferze odejdą. Przypominam, że Jol nie chciał nas objąć gdy obejmował nas Roy, zaś kiedy Hodgson odszedł, stał się żywotnie zainteresowany przyjściem tutaj i choć rok temu się nie udało przez jego kontrakt z Ajaksem, to teraz już tak.

    Zakładać się nie chcę – nie to, że w to nie wierzę, ale po prostu dla mnie scenariusze bycia nad tymi klubami i pod są realne w takim samym, idealnym stopniu. O wszystkim może zadecydować punkt, lepszy bilans bramek, jeden mecz itepe. Sądzę, że będą to po prostu kluby w naszym zasięgu – spokojnie. Everton – być może wydaje więcej na same sprowadzanie zawodników, jednak raporty odnośnie stanu finansowego klubów wskazują, że na tygodniówki wydają niemal identycznie tyle, co my. Widać w tym moc Moyesa, który umie zmobilizować do takich wyników, mimo tego że czołowka ligi zarabia pięć razy więcej. Świetny trener, to jest w Evertonie podstawa i to podstawą jest też u nas- dobry manager. Kiedy tego nie bedzie, wtedy będę się martwił.

    Swoją drogą, jak Legia wbija trzy bramki, to Ljuboja mógłby być autorem chociaż jednej z nich 😛 No i nie rozumiem buntu przeciwko Platiniemu, dla mnie nieustanny wyścig zbrojeń, w który niedługo włączą się pewnie Bill Gates i Steve Jobs (oczywiście oni akurat tego nie zrobią, inny kaliber ludzi niż szejki) to paranoja.

  21. Odniosę się tylko do Platiniego – reszta jest po prostu kwestią różnych poglądów na daną sprawę i raczej żaden z nas drugiego do swych racji nie przekona.

    Ja kolekcjonuję kapsle, Macu koszulki angielskich zespołów, a Roman Abramowicz piłkarzy. My nie mamy żadnych ograniczeń, możemy kupować co chcemy i ile chcemy, o ile mamy pieniądze (ot dobry przykład na świeżo, Ciechanów 2 za ponad 200 złotych, w zeszłym roku na Alledrogo jeden rzadszy Okocim został sprzedany za 800 złotych). Romek nie może, bo ma ograniczenie. On kupi za tyle, za ile sprzeda. My nie musimy sprzedawać, żeby móc kupować.
    Ale tak bardziej do rzeczy. Reforma Platiniego uderza z najbogatszych. Bogatsi staną się biedniejsi, natomiast biedniejsi… pozostaną biedni. Następuje równanie w dół, zamiast podciągania do najlepszych. Niemniej odbije się to czkawką wszystkim. Manchester City nie wyda 40 milionów na Dembele, Fulham nie otrzyma więc 40 milionów za Dembele. Fulham nie uzyska pieniędzy ze sprzedaży zawodnika, Fulham nie wyda ich na wzmocnienia. Pozytyw jest taki, że korzystać na tym będą kluby, które szkolą wychowanków, a więc praktycznie cała Ligue 1. Tylko kto ich potem kupi? W tym momencie Citizens, PSG czy Malaga może zaryzykować i wydać 30 milionów na gracza. Jeśli się nie sprawdzi – trudno. Po reformie jeśli tyle wydadzą (bo najpierw musza uzbierać) i im się nie zwróci, to będą mieli problem. Nie odrobią 30 milionów, a dodatkowo będą musieli skombinować kasę na zastąpienie Pana Niewypała.
    Zresztą reforma zakłada równoważenie wszelkich wydatków z pełnymi przychodami. Chcesz rozbudować stadion – nie wzmocnisz drużyny. Koszulki, bilety się nie sprzedają? Musisz sprzedać gwiazdę.

    Sama idea nie jest zła, zła jest jej realizacja. Moim zdaniem trzeba oddzielić transfery od inwestycji w klub. Masz w krótkoterminowym bilansie minus – blokada transferowa. Inwestuj w młodzież, w obiekt, w organizację klubu, ale nie kupuj piłkarzy jak nie masz za co. Masz w długoterminowym bilansie minus – wchodzisz w sezon z minusowym stanem punktów.

  22. Barwne porównania, Krzysiek (naprawdę kupujesz kapsle za 200 złotych? :P), ale myślę, że widzisz różnicę miedzy sobą i Macem a Romkiem (który przy wchodzeniu do gry szejków i tak staje się powoli małą biznesową płotką – może niebawem zobaczymy obrazki, jak to zniesmaczeni posunięciami MC są fani Chelsea :P). Wy nikomu swoją pasją nie robicie krzywdy, on i jemu podobni psują piłkę nożną. Którą da się uratować właśnie w jedynie taki sposób, by zniechęcić tych najbardziej mocarnych do robienia z klubów zabawek, a nie poprzez próbę podciągnięcia tych słabszych to poziomu tamtych. To jest niemożliwe, a przy okazji – jak dla mnie – powiększyłoby skalę paranoi. Zresztą Platini zrobił już wystarczająco dużo dla tych słabszych, by uszczknęli trochę większej gotówki poprzez uproszczenie drogi do LM dla lig takich jak polska.

    No właśnie, Ty przyjąłeś już za standard, że Man City puka do kogoś, daje 40 baniek i 200 tysięcy tygodniowo, albo że szejki mają podłapywać wszystkich byle 18-latków i skupować wszystkie talenty dookoła za milionów 30. Dla mnie te kwoty są właśnie chore i to trzeba ograniczyć. Fulham spokojnie da sobie radę bez 40-milionowej oferty na Dembele (przecież nie taki był cel jego kupna), kluby stawiające na młodziez odetchą z ulgą, a szejki pozbawią nas moralnego problemu z „zaryzykowaniem” wydania 30 milionów. Jak dla mnie wszystko będzie absolutnie w porządku.

    Nie znam pełnego kształtu tej reformy, nie wiem zresztą czy jest już ona gotowa do wprowadzenia, czy jeszcze się nad nią pracuje, ale wiem, że na pewno pozbawia Ciebie jednego ze zmartwień. Platiniego nie będa obchodzić wydatki takie, jak budowa stadionu. Przychody mają jedynie równoważyć koszt transferów i pensji. Choć i w obecnych warunkach, gdzie kluby mogą robić co chcą i popadać w jakie długi chcą, taki np. Arsenal wszystko inwestuje właśnie w stadion, na transferach wychodzi na plus (fenomen jeśli chodzi o Anglię) i spokojnie żyje. Takie zachowanie czołowego klubu rozumiem i całkowicie popieram i tutaj mam na myśli moje poparcie dla Platiniego. Nie bronię go w pełni, bo musiałbym punkt po punkcie znać jego plan – powyzej bardziej rzuciłem jego sloganem. Mam nadzieję, że znajdzie sposób by ograniczyć dzialania szejków i jednocześnie nie przesadzi z szeryfowaniem, by kluby próbujące nawiązywać do czołowki nie znalazły się nagle na lodzie. Właściwie to sami tacy jesteśmy, wydatki i pensje w absolutnej normie, ale koniec końców mocno zadłużeni wobec Al Fayeda i mam nadzieję, że Platini ma pomysł na to, by to wszystko pogodzić.

  23. Cookie, oczywiście, że w branży kapslarskiej są tacy „szejkowie”, którzy przepłacają za kapsle na allegro, byleby go mieć w swojej kolekcji. Ale mi to powiewa. Każdy bawi się za tyle, za ile może. Możesz mieć kapslowego Pastore za 300 złotych, a możesz mieć cennego wychowanka, którego znajdziesz w ziemi. Znajomy ostatnio zainwestował w wykrywacz metali i niedługo po zakupie znalazł w ziemi w dobrym stanie kapsel z Drozdowa, warty zdecydowanie grubo ponad 100 złotych na allegro.

    Odnoszę wrażenie, że im mniejszy klub, tym boleśniejsza będzie reforma. Szejk ją obejdzie. Zadzwoni do brata, powie mu „kup ode mnie Balotellego za 100 mln, deal?” „deal”. I Balotelli za petrodolary będzie w Al-Uglabugla tworzył duet napastników z legendą Klubu Kokosa. Kombinacji będzie cała możliwość, patrz Etihad Stadium i kasa jaką wzięli za zmianę nazwy. Co będzie stało na przeszkodzie, by Al-Uglabugla kupiła Nyemara, Ganso, Messiego i Martina, a następnie wypożyczyła ich za friko do Manchesteru City i opłacała ich pensje? Porównywanie piłkarzy do kapsli traci na ważności, teraz bardziej pasują do tego prane pieniądze.
    Silne kluby, bez sugar daddych też sobie poradzą. Trochę dostaną po kieszeni, ale mimo wszystko wpływy z reklam, wycieczek do Azji czy stadionu będą pozwalały na jakieś transfery.
    Cała reszta odczuje to najmocniej. Nie będzie sytuacji, że „jesteśmy Fulham, awansowaliśmy do pucharów, wzmocnijmy drużynę”. No bo za co? Z góry przed sezonem kasy nie dostaniesz, a głupio tak sprzedawać najlepszego gracza, by uzupełnić kadrę. Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że po reformie Platiniego nie będzie sytuacji, by Blackburn zostawało mistrzem Premier League, a Fulham czy Middlesbrough grało w finale europejskich pucharów. Nie dość, że dysproporcja między bogatymi i biednymi będzie się powiększała, to w dodatku nie będzie takich sytuacji jak z Malagą czy Manchesterem City, by klub z rodzaju tych biedniejszych dołączył do finansowej elity.

    A skoro mowa od Fulham, od awansu do EPL były raptem 3 okienka międzysezonowe, w których The Cottagers byliby na plusie. Przed sezonami:
    02/03 – nie sprowadzono nikogo, poza darmowym Herrerą, różnica rzędu miliona funtów
    03/04 – sprzedano Luisa Sahę i Steve’a Finnana
    10/11 – budżet ratuje kwota od SAF za Smallinga. Co więcej, różnica wynosi mniej więcej 2 mln funtów, lecz transfer Greeninga podany jest jako undisclosed i nieliczony, więc prawdopodobnie wychodzi nieduży minus.
    Oczywiście liczone są same transfery, bez pensji.
    Wątpię, by po wprowadzeniu reformy Manchester zapłacił 10 milionów funtów za rezerwowego Fulham, który na Old Trafford ma być zmiennikiem. Co więcej, nie wiem, czy bez tych pieniędzy sprowadzono by Moussę.

    Co do pieniędzy na stadion i wychowanków – nie będę się upierał, niemniej w tej kwestii zdania są podzielone, znalazłem i takie strony, na których była podana moja wersja, lecz także i takie, które potwierdzają Twoje słowa.

  24. http://www.kapsle.xon.pl/phpBB/download.php?id=4506

    Tu masz kapsle znalezione w ziemi. Taki zestawik można spokojnie puścić na allegro za ponad 200 złotych. Te Pepeesy myślę, że mają koło 15-20 lat. Z zardzewiałych praktycznie tylko ten niepiwny z Białegostoku mógłby nie przeżyć kąpieli w odrdzewiaczu, resztę spokojnie da się „odpicować”.

  25. „Przepraszamy, ale nie możesz oglądać lub ściągać tego załącznika.” 😦

    Hm, bardzo humorystycznie i interesujaco to przedstawiasz, nawet mimo tego, że wciąż nie uważam za to samo zbierania czegoś „do szuflady” i prowadzenia -jak by nie było- przedsiębiorstwa, gdzie wszystko jest otwarte i wszystkim rządzi konkurencja, a swoimi posunięciami ma się wyraźny wpływ na otaczającą rzeczywiśtość 🙂 Zapewne masz w Twojej interpretacji dużo prawdy i reforma nie wyglądałaby tak pięknie, jak się ją przedstawia. Ale zdanie, w którym stwierdzasz, że już nigdy nie powtórzy się mistrz dla Blackburn, że dysproporcja będzie się powiększać, uważam za nazbyt pesymistyczne. Bo przecież do takiej sytuacji nie doprowadzi- jeśli już- reforma, taka sytuacja jest teraz i trzeba temu przeciwdziałać. Nie uwierzę, że wolisz bierność wobec obecnych realiów, niż jakąś próbę tego naprawienia. Czy będzie można tak otwarcie kpić sobie z tych ewentualnych nowych przepisów? Nie uważam Platiniego za głupiego człowieka, wydaje się też być człowiekiem o zupełnie innym stopniu wrażliwości na problemy futbolu niż niereformowalny i kuty na cztery nogi Blatter. Takie obostrzenia dla szejków kilku jednak do wyboru klubu-zabawki zniechęcą, bo do obchodzenia przepisów będzie trzeba nieco sprytu i zapału. A szejkowie przeważnie bezmyślnie ładują swoje miliardy, przepłacając za każde nazwisko ~ 5-6 razy i domagając się efektów od zaraz. No i piłkarze to jednak nie bydło, kilku by się zbuntowało jakby celem wyrównania bilansu chciano ich przenieść z Premier League na pastwiska rodziny szejka.

    Fulham faktycznie znalazłoby się na pewno w grupie „minusowej”, transferowo- jak pokazałeś – wychodzimy na plus bardzo rzadko, do tego pensje, które chyba nigdy nie są pokrywane przez wpływy z TV/biletów/pucharów (nawet finał LE dał małe pieniądze) i zawsze, corocznie, Al Fayed uzupełnia deficyt za swoje. To jest więc dla mnie sprawą zasadniczą- czy reforma będzie bezmyślną krucjatą przeciw szejkom, w trakcie której okaże się, że Platiniemu poupadają wszystkie sprzyjające mu wojska- czyt. „małe i średnie” kluby, czy też jednak okaże się dobrym przepisem, który przede wszystkim chroni tych, którzy mają być chronieni, a dopiero potem klepnie tych, którzy powinni te lekkie „hej, opamiętajcie się” otrzymać. Może jakaś łaska wobec klubów na małym minusie, może zależność równości bilansu od poziomu wpływów, jaki ma dany klub? Coś by się znalazło 🙂

  26. Ale ja nie widzę potrzeby naprawiania realiów. Masz kasę, kupujesz graczy. Zyskuje na tym Twój klub, zyskuje ten, który dostaje te pieniądze, zyskuje gracz, bo przechodzi do silnej drużyny. Reforma szejków nie zniechęci. Jeśli inwestują tak grubą kasę w futbol i sprowadzają najlepszych graczy, to pełne luk „obostrzenia” przepisów ich nie zniechęcą. Na takie obejście przez Arabię o jakim pisałem Platini nie zaradzi: bliski wschód nie podlega jego jurysdykcji. Jestem przekonany, że prędzej niż bogaci szejkowie, z piłki usunie się taki Al-Fayed, który nie inwestuje dużych sum, ale stale dokłada do klubu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: