Napisane przez: cookie | Sierpień 4, 2011

Spryt 2, Split 0

Dwadzieścia domowych spotkań w europejskich pucharach – zero porażek. Ważniejsza od tej chlubnej dla Fulham statystyki, którą ustanowili dziś piłkarze Martina Jola, jest jednak prosta informacja, że the Whites pokonali w rewanżowym meczu trzeciej rundy eliminacyjnej LE chorwacki RNK Split 2:0, awansując do kwalifikacyjnej fazy play-off . Szczęśliwie dla zgromadzonych nad Tamizą, zrealizował się optymistyczny dla gospodarzy scenariusz i the Cottagers, choć tydzień temu zupełnie bezbarwni, dziś pewnie pokonali wschodzącą siłę chorwackiej piłki. Architektem zwycięstwa był imponujący dyspozycją Andy Johnson, którego spryt i umiejętności przyniosły Fulham obie bramki.

RNK - statystyki

Kibiców the Whites trapił przed spotkaniem dylemat: jak dalece sugerować się tym, co ich pupile pokazali w Chorwacji. W pierwszym meczu, the Cottagers spisali się bowiem bardzo przeciętnie, nie znajdując żadnego sposobu na szczelną i funkcjonalną formację 5-3-2 „Czerwonych”. Bezbramkowy remis, jaki wywieźli z Bałkanów podopieczni Martina Jola, cieszyć mógł tylko Fulham. Z drugiej strony, wszyscy zdążyliśmy przyzwyczaić się do tego, że to, co the Whites prezentują w domu, oraz na wyjeździe ma się do siebie tak, jak polska piłka i uczciwość. Czy Fulham po raz kolejny miało pokazać u siebie futbol w zupełnie innym wydaniu, czy też jednak pojedynek w Chorwacji był zwiastunem poważnych problemów, jakie będą czekać the Cottagers także na własnej ziemi?

Szkoleniowiec gości, Ivan Katalinić, nie miał najmniejszego zamiaru poddawać się na samym początku, ponownie stawiając na swoją firmową taktykę z trójką stoperów. Lekceważyć rywala nie śmiał także Martin Jol, który powołał na rewanżowy pojedynek nieobecnych do tej pory Dempsey’a i Dembélé, wybierając Amerykanina do pierwszej 11-tki w miejsce młodego Matthew Briggsa. Ofensywa the Whites, wcześniej uzupełniana przez młodzież, nabrała już więc pełnego blasku i wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra odziani na biało gospodarze ruszyli do ataku, jak mają to w zwyczaju czynić na Craven Cottage. Już w pierwszych kilku minutach, stojącego w bramce RNK Andriję Vukovicia poważnie postraszył Damien Duff, posyłając dwa lekko niecelne strzały. The Whites kontynuowali następnie napór na połowie rywala, przeciw czemu zresztą „Crveni” specjalnie nie protestowali. Trener Chorwatów jasno nakreślił zadanie swoich zawodników na przedmeczowych konferencjach: mieli oni cały czas trzymać się w szyku, oddając piłkę Fulham ale i spokojnie rozbijając kolejne ataki gospodarzy, co miało przynieść „Czerwonym” co najmniej dogrywkę, a może i jedną udaną kontrę na podmęczonych the Cottagers jeszcze w ciągu 90 minut. To, przed czym goście chcieli się więc szczególnie ustrzec, był szybki gol dla the Whites, przez który cały misterny plan Katalinicia spaliłby na panewce. Na szczęście dla Fulham, ataki przyniosły owoce już w 19. minucie. Damien Duff posłał piłkę z rzutu rożnego, a w polu karnym, w gąszczu rosłych Chorwatów, najlepiej odnalazł się… kieszonkowy Andy Johnson, który głową skierował piłkę do siatki. Łysy napastnik the Cottagers, który na Bałkanach jako jeden z niewielu w zespole zaprezentował się przyzwoicie, wygrywając z Chorwatami wszelkie pojedynki szybkościowe, potwierdził dobrą dyspozycję na początku sezonu, zdobywając trzecią bramkę w obecnych rozgrywkach LE. Nie zamierzał na tym poprzestawać – po znakomitym pressingu na rywalu w 27 minucie, odebrał piłkę pod polem karnym RNK, a następnie wyłożył ją pod nogi wbiegającego Dempsey’a. Amerykanin, notujący oficjalny debiut w barwach the Whites w tym sezonie, w ładnym stylu minął jeszcze dwóch defensorów gości, a za chwilę posłał silne uderzenie w kierunku okienka bramki Vukovicia. Golkiper gości nawet nie drgnął – niestety, piłka minęła się ze słupkiem o centymetry. Fulham nieustannie dążyło do zdobycia drugiej bramki, która przyniosłaby już dużo większy spokój, a Chorwaci, ustawieni taktycznie na zupełnie inną sytuację, panikowali, poczyniając coraz większe błędy w defensywie i potrafiąc jedynie zatrzymywać the Whites w nieprzepisowy sposób. Wynik na tablicy do końca pierwszej połowy się już jednak nie zmienił.

Zgodnie z oczekiwaniami, szkoleniowiec „Czerwonych” w przerwie zarządził swoim zawodnikom całkowitą zmianę planu i zaatakowanie od początku drugich 45 minut, co spowodowało, że po raz pierwszy w dwumeczu Chorwaci na dobre się otworzyli. Ich ofensywa na bramkę Fulham mogła przynieść skutek błyskawicznie, gdy wywalczyli rzut wolny w odległości ok. 30 metrów od świątyni Schwarzera. Potężne, silnie podkręcone uderzenie odpalił środkowy pomocnik gości – Ante Vitaić, a piłka minęła bramkę przy Putney End o tyle, o ile w przypadku strzału Dempsey’a z pierwszej połówki, jeśli nie o jeszcze mniej. Autor strzału, znany z żywiołowych reakcji już z pierwszego meczu, długo przeżywał brak szczęścia w tej sytuacji, wiedząc, że lepsza okazja dla jego zespołu być może już się nie nadarzy. Chorwaci ambitnie kontynuowali ataki, w czym prym wiedli nie mający żadnych kompleksów młody snajper Duje Čop oraz skrzydłowy Filip Marčić, jednak za otworzenie się przed rywalem szybko zapłacili najwyższą cenę. W 56. minucie, the Whites ruszyli z kontrą na połowę RNK, aż piłka zostana posłana do będącej w polu karnym zmory gości – Andy’ego Johnsona. Do podania ruszył także defensor „Czerwonych”, Velimir Vidić, jednak nie miał on najmniejszych szans w szybkościowym pojedynku z optymalnie dysponowanym AJ’em. Bośniacki stoper zrobił wślizg nie w tempo, który spowodował upadek bodaj najlepszego zawodnika spotkania. Decyzja arbitra była jednoznaczna – Danny Murphy mógł już wybierać w myślach sposób, w jaki wykona rzut karny. Kapitan the Cottagers spokojnie wyczekał na ruch Vukovicia, pewnie posyłając po chwili piłkę w odsłoniętą część bramki. Fulham zdobyło upragnione drugie trafienie, dzięki czemu awans do eliminacyjnej fazy play-off był już właściwie przypieczętowany. Na tym emocje się nie zakończyły – niebawem, po strzale Johnsona, piłka ponownie zatrzepotała w siatce gości, jednak sędzia dopatrzył się pozycji spalonej AJ’a i ukarał go żółtą kartką za grę po gwizdku. Następnie, Chorwaci ruszyli do jeszcze bardziej zdeterminowanych ataków, dobrze prezentując się takze od ofensywnej strony i pokazując, że dwumecz byłby niezwykle ciekawym widowiskiem, gdyby otworzyli się od jego pierwszej minuty. Wciąż brakowało im jednak celności. Po dośrodkowaniu Ante Ercega z rzutu wolnego, w polu karnym Fulham piłkę uderzył Goran Milović, jednak ta zatrzymała się na poprzeczce. Niedoszły strzelec bramki mógł tylko, podobnie jak wcześniej Vitaić, spojrzeć się w niebiosa i spytać „dlaczego”. Los przewidział dziś spokojny wieczór dla gospodarzy. Koło ostatniego kwadransa, ataki „Czerwonych” ustały, dzięki czemu Martin Jol mógł już spokojnie dać szansę rezerwowym. Na boisko weszli kolejno: debiutujący w tym sezonie Dembélé, weteran tegorocznych potyczek w LE – Briggs oraz nowa klubowa „10”-tka – Pajtim Kasami. Zadowoleni z rezultatu the Whites nie silili się już jednak specjalnie na ataki (choć w ostatnich sekundach spotkania Vuković interweniował jeszcze po wrzutko-strzale Johna Arne Riise) i niebawem arbiter zagwizdał po raz ostatni, kończąc pierwszą poważną przeprawę the Whites w obecnych rozgrywkach LE. Przeprawę, która na szczęście pokazała, że na Craven Cottage możemy być spokojni o te same, stare, dobre Fulham. Rywala w ostatniej fazie eliminacyjnej poznamy jutro (dziś), jednak zanim owe decydujące mecze się rozpoczną, the Whites czeka pierwsze spotkanie w Premier League, w domu przeciwko Aston Villi. Do zobaczenia na rozpoczęciu sezonu ligowego!

Andy

Najlepszy piłkarz the Whites w dotychczasowych pojedynkach na wybiegu. Czy będzie to "ten" sezon Andy'ego?

Advertisements

Responses

  1. Gratuluje Panowie świetnego serwisu, pełna profesjonalka i widać, że wiele serca włożone w dywagacje na temat Fulham FC. Jako wielki pasjonat Premier League wiele czasu spędzam na portalach tematycznych związanych z poszczególnymi klubami, do Was trafiłem niedawno, rozwijajcie się dalej w tym kierunku.

  2. Interesujace:

    http://sportingblogs.wordpress.com/2011/08/05/%e2%80%9811%e2%80%99-2-did-ukrainian-tv-deal-cost-fulham-second-leg-home-advantage/

  3. @sev

    Witaj, dziękujemy za miłe słowa. Taki był pierwotnie zamiar Maca (wypowiem się tu teraz za niego, bo jest chwilowo nieobecny), założyciela bloga, który zajmował się nim sam przez bardzo długi czas – by nie był to właśnie sztywny portal (przy którym pracowaliśmy jakiś czas i ten projekt nie wypalił), a właśnie nieskrępowane wyrażanie za pomocą luźnych notek swoich autentycznych emocji, które – jak się okazało, odnośnie Fulham chowa trochę polskich kibiców i to od wielu lat. Jeśli jesteś pasjonatem Premier League, to zapraszam też oczywiście do dyskusji na blogu, która nieraz wychodzi poza klubowe ramy 🙂

    Jacku, sam także po wylosowaniu Dnipro i szybkim zamienieniu przez UEFĘ tej lokalizacji pierwszego meczu natknąłem się na ten artykuł, ale nie wiem, czy to naprawdę jakaś ingerencja oligarchów z Ukrainy. Może MAF to płotka przy właścicielu Dnipro, nie mam pojecia, ale raczej nie dałby się tak łatwo namówić na zmianę terminu gdyby chodziło o takie interesy. A potwierdzenie zmiany na oficjalce znalazło się blyskawicznie. Wg mnie chodzi po prostu o to, by kilka drużyn z jednego kraju nie grało naraz u siebie i telewizje nie miały dylematu z którego stadionu nadawać – a pierwotnie wszystkie cztery kluby: Tottenham, Birmingham, Stoke i my wylosowały pierwszy mecz na wyjeździe. Poza tym kilka innych spotkań też tak „podmieniono”. No cóż, padło na nas. A może była dyskusja między klubami i sami się zgodziliśmy? Jol przez ani jedną chwilę nie ukrywa, że średnio go interesuje LE. Niestety. Zobaczymy jak będzie, tak sobie przez chwilę pomyślałem i zauważyłem że i z Amkarem Perm i z Szachtarem pierwszy mecz graliśmy właśnie u siebie 🙂 Wschodniej tradycji należy dotrzymać 🙂 i oczywiscie poradzić sobie z Dnipro, to przede wszystkim.

    Plotki: złożyliśmy ponoć ofertę na Shane’a Longa z Reading i Serge’a Aurier z Lens. Odnośnie tego pierwszego mówię 3 x TAK, a o tym drugim zawodniku wypowie się Krzysiek 🙂

  4. Aha, nie powiedziałem o najważniejszym 🙂 trzeci strój będzie złoto-granatowy!! 🙂

    http://www.premierleague.com/staticFiles/4b/8a/0,,12306~166475,00.pdf (strona 27), http://www.friendsoffulham.com/assets/shirts/fulham3rdbig.png

    EDIT: Shane Long jest ponoć jednak bardzo blisko West Brom. Ech. Jeśli to prawda, atak Odemwingie-Long będzie naprawdę mocny.

  5. Za oknami slysze syreny policyjne i czytam o tym, ze policja odwolala wszystkie mecze w londynie z powodu zamieszek. 😦

  6. Nie martw się Urys, u nas potrafią odwołać kibicom mecz dzień przed, bez zamieszek.

    Strój trzeci ładny, lepszy niż ten zeszłoroczny z zielonym.

    Aurier spory talent, w wieku 18 lat przebił się do pierwszego składu Lens, na pewno sporo pomogła mu świetna postawa Varane, która pokazała, że warto stawiać na młodzież. W zeszłym sezonie grał w kratkę, świetne mecze przeplatał ze słabszymi, gdy nawałał w obronie (oparte na relacjach Konriego). Na pewno nie jest to chłopak na pierwszy skład Fulham, niemniej mógłby otrzymywać szanse na takiej zasadzie jak Briggs czy Frei. Niemniej Lens go raczej nie puści.

    Alex Oxlade-Chamberlain, którym swego czasu interesowali się The Cottagers wylądował w Arsenalu. Za 12 mln funtów. Niezła sumka.

  7. Spotkanie z AV zapewne zostanie odwołane, na razie odwołują to, co ma być rozgrywane dziś-jutro, ale do weekendu to wszystko chyba się jeszcze nie uspokoi… Czysty bandytyzm, rabują i palą co się da. Przez niektóre materiały krew się gotuje. Dziwi mnie całkowita bezradność brytyjskiej policji, albo w ogóle jej nie ma, albo jest ledwie paru funkcjonariuszy z samą tarczą i pałką. Jacku, jak jest w Twojej dzielnicy?

    Hm, niezależnie od tego, jakie szanse są na ściągnięcie tego Auriera, trochę zastanawia mnie, że mówisz że nie dałby rady załapać się do I składu. Mamy i Bairda i Kelly’ego na prawą obronę (no i na siłę Hughesa, ale dla mnie Jol nie powinien za żadne skarby rozbijać duetu Brede-Aaron), więc czemu ktoś nowy na tę pozycję, kto nie będzie dla nich konkurencją. Ogólnie, wolałbym żeby plotki dotyczące prawej obrony nie miały pokrycia w prawdzie, bo to znaczyłoby że Jol, tak jak Hughes z początku, nie ma zaufania do Bairda i Chris znowu będzie musiał udowadniać swoje.

    No cóż, chyba tak to się zapowiadało, że ten chłopak z Southampton trafi gdzieś „wyżej”. Ale jeśli za tak ogromne pieniądze, to może to znaczyć że będzie to główny transfer Arsenalu w te lato. A wtedy, o czym chce marzyć Wenger?

  8. Dzięki za zastąpienie mnie, relację dałem radę przeczytać jeszcze nad morzem. Szczęśliwie okazało się, że nasze obawy były nieco bezpodstawne, bo chyba jednak wygraliśmy dość pewnie. Co nie zmienia faktu, że postawa w pierwszym meczu była mocno kompromitująca i szczęśliwie skończyło się bez bramek. Dobrze było zobaczyć w skrótach Dempsa w nowej koszulce Fulham, bo nie ukrywam, że po kontuzji Daviesa nieco brakowało nam jakości na lewym skrzydle. Ciekaw jestem jaka będzie pozycja Moussy w tym sezonie, mamy kłopot bogactwa dla Jola, bo i wreszcie Johnson zaczął strzelać taśmowo. Bardzo mnie ciekawi czy Andrzej utrzyma taką formę i skuteczność w konfrontacjach z lepszymi rywalami. Tymczasem martwi mnie nieco postawa Bobby’ego. Jak grał w rewanżu? Ciągle mam wrażenie, że on nie jest w 100 procentach zdrowy, dla tego gra tak niemrawo. Szczerze mówiąc chciałbym by Fulham sięgnęło jeszcze po jakiegoś napastnika, bo zrobiło się niebezpiecznie pusto w przedniej formacji. Shane Long byłby świetnym wyborem, ale Roy nas ubiegł. Notabene, the Baggies będą mieli ciekawy zespół w tym sezonie i wobec naszych zmagań w LE nie zdziwię się jak zakończą wyżej niż my.

    Co do losowania, to nie wiem jacy byli inni hipotetyczni rywale, ale Dnipro do łatwych przeciwników nie należy. Niby Lech wyeliminował ich rok temu, ale dokonali kilku znaczących wzmocnień w międzyczasie, sięgając miedzy innymi po Inkooma (FC Basel), Matheusa (Braga), Dereka Boatenga (kiedyś grał w Beytarze Jerozolima przeciwko Wiśle) i znanego nam z Blackburn Kalinicia. Jak widać pieniędzy nie żałują. Jeżeli chodzi o zamianę terminu meczów, to lubię spiskowe teorie, ale wobec tego, że inne spotkania też podmieniono, to chyba zwyczajny przypadek.

    Szczęśliwie chyba nie odwołają nam meczu, tylko Tottenham przełożyli. No i dziś w nocy było już ponoć spokojniej. Same rozróby to z jednej strony ciekawy, a z drugiej olbrzymi problem społeczny, ale może daruje sobie rozważania na ten temat na blogu. 😉 Krzysiek nie omieszkał przy okazji wyśmiać naszych władz, w gruncie rzeczy słusznie. U nas niestety wiele rzeczy jest traktowane środkami niewspółmiernymi lub nieodpowiednimi do problemu.

    sev —> Dzięki za pochwały, tak jak wspomniał Cookie, zapraszamy do częstego odwiedzania witryny i czytania komentarzy, bo właśnie w dyskusjach pojawia się wiele ciekawych informacji, dodawanych przez innych użytkowników.

  9. Witaj Macu 🙂

    Zapomniałem zalinkować do jakichś skrótów, ale widzę, że sobie poradziłeś. Całkiem pewna wygrana z RNK, choć nie można powiedzieć, że Chorwaci nie próbowali. Patrzę na statystyki, szok: 6-12 w strzałach dla nich. Szczęście nie uśmiechnęło się jednak do nich ani razu, szybka bramka dla nas spowodowała też u nich nerwowość i nieumiejętność precyzyjnego wykończenia (choć to jest też zwykłą pochodną ich poziomu, w Chorwacji też marnowali masowo) i może bardziej stąd to wszystko tak beztrosko i bezproblemowo się ułożyło. Bobby spisał się dość przeciętnie, motorem akcji był AJ. Ale też Bob grał ze złamaną reką, w specjalnej opasce, no i kto wie, co tam ostatecznie z jego nogą. Na pewno nie jest to niestety wciąż ten Zamora, do którego jesteśmy przyzwyczajeni i myślę, że w meczu z Villą bardziej powinniśmy liczyć na Andrzeja czy Moussę. Napastnik jeszcze jakiś na pewno dojdzie, Jol potwierdzając że chcieliśmy/chcemy Jerome’a z Birmingham dał znak że szukamy kogoś czwartego do ataku. Również żałuję, że to nie Long, ale za taką kwotę za jaką kupiło go WBA (6.5 miliona, rekord klubu) i kupilibyśmy go ewentualnie my, to trudno byłoby go nie wystawiać do I składu. A nie o takie desperackie posunięcia chodzi, chodzi raczej o jakiegoś uznanego napastnika, który wie, że na początku usiądzie na ławce i będzie musiał się przebić. Idealny był dla mnie DJ Campbell z Blackpool, ale poszedł do QPR. A co do Roya, niestety, ciężkie to uczucie patrzeć, jak obejmuje klub z mniej-więcej naszej półki i tam kontynuuje swoje czarodziejstwo, podkradając nam też przy okazji paru zawodników.

    Dnipro z pojedynku z Lechem to chyba zupełnie inna ekipa, z którą zagramy teraz. Transfery mówią same za siebie, zapewne nie jest przypadkiem to, że przed pojedynkiem z nami kupują Kalinicia. No i nie wybrał tych wszystkich piłkarzy również byle kto, tylko Juande Ramos. Gdzieś pisałem, że to też będzie niezły smaczek tego pojedynku, bo Ramos przyszedł do Tottenhamu, gdy wylali tam Jola. Nawet mimo takiej ozdoby nie za bardzo podoba mi się jednak ten pojedynek, to powinien być naprawdę silny rywal i odpadnięcie z nim jest prawdopodobne. Mogliśmy wylosować kogoś spośród: Dnipro, CSKA Sofii, Nordsjaellandu (Dania), Mariboru (Słowenia) i Spartaku Trnawa (Słowacja), więc mieliśmy wielkiego pecha. Reszta klubów na zupełnie innym poziomie.

    Mecz z Villą rzeczywiście się odbędzie, to świetnie. Dobrze, że wszystko tam powoli się uspokaja i że obyło się bez wkraczania wojska. Fajnie byłoby też jednak otrzymać potwierdzenie od Jacka, że i u niego wszystko w porządku.

  10. Z newsów pozameczowych, bo takimi meczowymi to wolałbym się już oczywiście zająć w zapowiedzi: bramki z kadrze zdobyli J. Riise i Aaron (pierwszą w 13-letniej karierze reprezentacyjnej! wcześniej bramka z West Hamem, też pierwsza po długiej przerwie, ale nam się rozstrzelał! :-)) Dickson może mieć problemy z kadrą przez odmowę przyjęcia powołania (http://hammyend.com/index.php/2011/08/etuhu-cast-into-the-wilderness/?), Pants wspomina nas we wzruszający sposób (http://www.ghanasoccernet.com/ghana-defender-john-pantsil-in-emotional-fulham-farewell/). O Dempseyu dość intrygująco wypowiedział się Klinsmann, nowy trener reprezentacji USA, który stwierdził że Dempsa nie powołał na ostatni mecz, bo ten potrzebuje teraz czasu w klubie na złapanie rytmu, ale też „musi wyjaśnić z Fulham sprawy w kwestii ewentualnego transferu” (http://sportsillustrated.cnn.com/2011/writers/grant_wahl/08/08/klinsmann.mexico/index.html?sct=sc_t11_a1). Nie wiem, czy to jest zapowiedź czegoś, czy też Klinsmann mówi od rzeczy. Dempsey dał właśnie wywiad na oficjalce odnośnie nowego sezonu i nic nie wygląda tam na to, by nas opuszczał (jest też sesja z Dembele, do której pozuje w japonkach :-)). No ale, tydzień przed odejściem, Hughes też prorokował na oficjalce, czego to nie zrobi w nowym sezonie…

    Ciekawe manewry, jeśli chodzi o numery – z „37” na „19” przeniósł się Kacaniklic (cały czas czekam aż zostanie włączony do I drużyny, może jest szansa?), a „7” zmienił Riise (przeszedł na „3”, a mający trójkę Salcido otrzymał „26”) – rezerwujemy „siódemkę” dla kogoś? 🙂

  11. Mysle ze 7 dostanie Jenas z Tootenhamu a oprocz niego zawita jeszcze jeden grajek mam nadzieje ze nie Jerome z Birmingham

  12. Jenas? Jakieś newsy w jego sprawie? 🙂

  13. choćby tu:
    http://www.people.co.uk/sport/football/football-hotline/2011/06/12/fulham-to-monitor-jermaine-jenas-situation-102039-23195697/
    i defoe też…

  14. niby 2 miesiące temu, ale…dobrze by było:)

  15. No jakieś szczątkowe plotki faktycznie były jakiś czas temu. Nie wiem, co teraz o nich myśleć, w sumie te ewentualne wzmocnienia, które na bocznej kolumnie mają te „???” nad sobą, a które dopisywałem właśnie na początku lata, można już chyba wykreślić i wyrzucic do kosza. Musiałoby pojawić się jakieś nowe, konkretne info, poza tym nie wiem, czy z Murphym, Etuhu, Sidwellem, Kasamim i Gecovem środek pola to nie pozycja, którą mamy już napchaną do granic możliwości 🙂 no i kwestia, co normalne, kasy, nie mam trochę zaufania do gwiazd Tottenhamu pod tym względem, taki Robbie Keane ledwo co się wypowiedział, że odchodzi ze Spurs, bo priorytetem jest dla niego regularna gra i żadne tam pieniądze, a dziś poleciał do Stanów negocjować tłusty kontrakt z LA Galaxy 🙂

  16. No to rzeczywiście losowanie nazbyt szczęśliwe nie było, ale też nie przesadzajmy, nadal nie jest to Shakhtar Donieck. Obecnie Dnipro jest dopiero siódme w ligowej tabeli. Oczywiście, że na wyjeździe będziemy musieli być niezwykle czujni, ważne też by w pierwszym meczu wypracować sobie solidną zaliczkę. Ale jestem dobrej myśli. Osobiście mam takie przekonanie, że tylko i wyłącznie dzięki pieniądzom nie da się szybko zbudować prawdziwej drużyny, która miałaby osiągać sukcesy. Przecież wiele klubów np. w Grecji i Turcji ma swoich kadrach znakomite nazwiska, a na wyniki niekoniecznie się to przekłada. Mam wrażenie, że z Dniepro może być to samo.

    Nie ukrywam, że trochę martwię się o Bobby’ego, bo jakoś wyglądał ostatnio nieswojo. Ale bardzo mnie cieszy, że AJ wreszcie wypalił, gość ma wspaniały charakter i mam nadzieję, że jeszcze nastrzela nieco bramek w trykocie FFC. Ciekawą kwestią jest też strzelecka forma Moussy. W przytoczonym dla ciebie wywiadzie Belg wspomina, że na treningu Jol podpowiada mu kiedy powinien strzelić i zachęca do próowania. Nie raz o tym pisałem podczas poprzedniego sezonu, że Dembele podejmował złe decyzje. Może nasz nowy trener będzie potrafił uczynić go lepszym piłkarzem i skuteczniejszym napastnikiem.

    Z tym Dempsey’em to ciekawa sprawa, mam nadzieję, że Niemcowi coś się przyśniło. 🙂 Też jakoś nie widzę tego, by Clinton miał się teraz gdzieś ruszać.

    Na koniec, ciekawe co w końcu stanie się z tym Salcido. Bo od czasu kiedy zarząd odrzucał jakąś ofertę z Meksyku, to żadna wzmianka o naszym lewym obrońcy się nie pojawiła. 🙂

  17. Faktycznie, Macu, również myślałem, że Dnipro będzie się lepiej spisywać, choć jest to też dopiero pięć kolejek. Nie wiem, czy po pięciu kolejkach takiego samego bilansu nie mógłby mieć Manchester United czy Arsenal – jakieś tam potknięcie jest normalne. Składem i kasą na pewno mocno pretendują jednak do roli trzeciej ukraińskiej siły, choć tym już chyba są, więc może nawet do roli kogoś, kto napsuje krwi Dynamu i Szachtarowi. Na pewno jeszcze inny kaliber rywala niż trzecia siła Chorwacji. Ale bać się faktycznie nie ma co, tylko pokazać kolejnemu klubowi, jak się gra na CC. Wierzę naiwnie w tę metafizyczne znaczenie tego, że z innymi Rusoukraińcami – Amkarem i Szachtarem – też graliśmy pierwszy mecz na CC 🙂

    Mam to samo zdanie o Andrzeju, za sam charakter i aż zanadto widoczną miłosć do białej koszulki mógłbym go wystawiać w pierwszej 11-tce. Jola i bardziej pragmatycznych kibiców przekona jednak tylko bramkami i cieszy, że jak na razie je strzela. Jest to też o tyle dobra wieść, że patrzymy wstecz na ten sezon w LE, widzimy utratę Koncha, Gery, Pantsa, Dio, etc. i szukamy czegoś, czego wtedy nie mieliśmy, a czym teraz moglibyśmy uzupełnić te braki. A przecież Andy wtedy wlaśnie nie grał i teraz byłby w LE niczym nowy zawodnik. O Moussie nie wspominając, bardzo obiecująco brzmi faktycznie ten wywiad. Seryjnie strzelajacy Dembele – bardzo sympatyczna wizja. A samo zdanie jest boskie – „He will say: Mousa, you’re a good player and I like you a lot, but goals, goals, goals!” 🙂

    Ja niestety widzę, że Clint mógłby gdzieś się przenieść już teraz, ale to faktycznie jakieś dziwaczne, że plotek nie przyniosłaby żadna prasa, która o nim już niczego nie pisze, tylko Klinsi 😛

    Salcido nie odejdzie, dopóki Fulham nie dostanie za niego dobrej oferty. Zapewne podobnej do tej, jaką kiedyś złożyliśmy za niego PSV. Jest i chyba jeszcze trochę pobędzie więc więźniem czysto biznesowego spojrzenia na piłkę, bo każdy wie, że chce odejść, no i że Riise jest po to, by grać. Choć jest jedna rzecz na jego temat, co do której mogę się założyć o dużo rzeczy, że jej nie wiecie. Salcido to… prawonożny zawodnik! 🙂 Nieraz dało się zauważyć, że miał całkiem niezłe kopyto z prawej nogi. Ale gdy doszedłem do tych informacji, to i tak byłem zdumiony, no bo to trochę bezsensowne, jeśli od X lat gra on w klubie i kadrze wyłącznie na lewej stronie. No ale mógłby być naszą tajną bronią, jeśli chodzi o grę po prawej, rywal nie wiedziałby którą nogę mu blokować 🙂 Gdyby w klubie był jeszcze Hodgson, to pewnie wyczarowałby z niego klasowego uniwersalnego piłkarza 🙂

  18. Kochani moi… sorry ze nic nie pisalem ale to byl baaaardzo dlugi tydzien.No podzialo sie troche w Ladku (bo przeciez nie ma takiego miasta Londyn, jest Ladek lub Ladek Zdroj 🙂 wczoraj ogladalem „Misia” po raz setny chyba ).Tam gdzie mieszkam (Richmond upon Thames) byla cisza i spokoj ale nigdy nie widzialem na ulicach tyle policji.Nie ma sensu komentowac tego co sie tu dzialo, uwazam tylko ze gdyby wladze od samego poczatku nie bawily sie z ta banda gnojkow to skonczyloby sie tylko na paru potluczonych szybach.Teraz ta dzicz uwaza ze sa zupelnie bezkarni i ze moga rabowac i palic a nic im sie nie stanie. Bardzo podobala mi sie postawa kibicow Millwall ktorzy skopali dupy paru pontencjanym rabusiom i tym sposobem nic sie w Eltham nie podzialo, dowod na to ze tylko w takich sytuacjach nie ma co sie patyczkowac. Dzis mecz, co prawda nie sadze aby cos moglo sie podziac ale na wszelki wypadek unikalbym rejonu Fulham Palace Road

  19. Ależ Cookie, co jak co, ale o prawonożności Salcido zdawałem sobie sprawę od dawna. 🙂 W PSV z rzadka, bo z rzadka, ale grywał na prawej obronie i wczoraj dokładnie przeszła mi przez głowę myśl, że skoro Jol szuka rzekomo prawego obrońcy, to w sumie ma Salcido. Na pewno by sobie poradził. Aczkolwiek w mojej opinii dyskusja na ten temat powinna się kończyć na Baridzie. Spodobało mi się zdanie o Royu, rzeczywiście pewnie by nam coś z meksykanina wyczarował. 🙂

    W sumie słuszna uwaga Jacku, takie rozróby są jak rak, jeżeli się odpowiednio szybko ich nike zaatakuje, rozprzestrzenią się na cały organizm.

  20. Witaj Jacku, dobrze mieć potwierdzenie, że u Ciebie wszystko w porządku. Mieszkasz faktycznie w spokojnej dzielnicy „Lądka” (dobry cytat :-)) jeśli chodzi o te zamieszki. Pełna zgoda – bierność policji była szokująca, było całkowite przyzwolenie na totalną anarchię. A przecież to nie afrykańska dżungla, tylko Wielka Brytania. Na szczęście teraz dominują już tylko newsy o tym, jak to wyroki słyszą nowe i nowe osoby i że ta bezkarność się skończyła. Oby tych dowodów uchowało się jak najwięcej, zresztą umówmy się, że nie mieliśmy do czynienia z intelektualną elitą, bo połowa swoimi „bohaterskimi czynami” chwaliła się na róznorakich portalach społecznościowych.

    Urys, a jak u Ciebie?

    No a w trakcie tygodnia faktycznie nic tak nie radowało człowieka, jak wieści o tym, że gdzieś mieszkańcy się zbuntowali i stawili opór. Tak samo, jak słyszałem, było z Turkami w jakiejś innej dzielnicy, którzy postanowili bronić swoich sklepów i całymi rodzinami wyszli na ulicę, tworząc taką jedną wielką armię 🙂

    Macu – żartujesz! 🙂 To mnie zaszokowałeś. Ale zapomniałem faktycznie, że sporo oglądałeś Salcido w PSV i gdy rozmawialiśmy o tym zawodniku jeszcze na samym początku, to mówiłeś dużo o jego grze w klubie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: