Napisane przez: Macu | Sierpień 18, 2011

Duża zaliczka na daleką podróż. Fulham 3-0 Dnipro Dnipropetrovsk.

A jednak obawy okazały się nieuzasadnione. W pierwszym spotkaniu fazy play-off Ligi Europy drużyna Fulham gładko rozprawiła się z czwartą siłą ligi ukraińskiej Dnipro Dniepropetrovsk i wygrała 3:0 po dwóch golach Dempsey’a i trafieniu Hughesa. Głośne nazwiska sprowadzone przez włodarzy wschodnioeuropejskiego klubu na niewiele się zdały, gdyż The Whites przez większość meczu kontrowali przebieg wydarzeń i bezlitośnie wykorzystali potknięcia rywala. Teraz piłkarze Martina Jola są o krok od awansu do fazy grupowej Ligi Europy, choć do osiągnięcia tego celu potrzebna jest jeszcze męcząca podróż na Dnipro Arenę.

Po losowaniu rywala fazy play-off Ligi Europy Martin Jol nie mógł mieć zadowolonej miny. Albowiem przeciwnikiem drużyny Fulham okazał się z zespół z rosnącej w siłę ligi ukraińskiej – Dnipro Dnipropetrovsk. Jakkolwiek wschodnioeuropejskie pucharowe przygody Fulham kończyły się dotychczas sukcesami, wystarczyło popatrzeć na skład personalny zespołu z trzeciego największego miasta na Ukrainie, jak również na obsadę ławki trenerskiej, by z pewnym respektem podejść do rywala. Zwłaszcza, że choć polscy kibice mogą pamiętać drużynę Dnipro z jej zeszłorocznych bojów z poznańskim Lechem, od tamtego czasu przeciwnicy The Cottagers zmienili się nie do poznania, ściągając do siebie wiele rozpoznawalnych na arenie międzynarodowej nazwisk. Ale to wszystko można było dowiedzieć się z zapowiedzi, zatem czas przejść do konkretów. Tutaj znajdzie się kilka ciekawostek, jako ze Martin Jol postawił na nieco nieortodoksyjną jedenastkę, wprawnie komponując mieszankę składającą się z doświadczonych graczy i młodzieży. W linii obrony nastąpił powrót do uwielbianej przez kibiców dwójki Hughes-Hangeland, jednak na bokach zupełna rewolucja. Stephen Kelly rozegrał drugi oficjalny mecz w tym sezonie dostając szansę gry na prawej stronie defensywy. Zaprezentował się z resztą bardzo solidnie, tak więc internetowy uścisk dłoni dla tego, kto przewidzi obsadę prawej obrony w meczu ligowym z Wolves. Tymczasem na lewej flance zobaczyliśmy Matthew Briggsa. W środku pomocy, co było łatwiejsze do przewidzenia, okazję na pokazanie się dostał Sidwell, który wraz z Murphym otrzymał zadanie opanowania środka pola. Tym razem Duff wylądował po lewej stronie, a na prawej ujrzeliśmy młodziutkiego Pajtima Kasamiego, kupionego przed sezonem z Palermo. W ataku partnerem Bobby’ego Zamory był Clint Dempsey, nad którego przyszłością nadal wisi mały znak zapytania, gdyż Amerykanin jeszcze nie przedłużył umowy wiążącej go z klubem.

Pierwsze minuty spotkania nie rzuciły na kolana dość skromnie zapełnionego Craven Cottage. Piłkarze leniwie posuwali się po boisku, brakowało strzałów, gra toczyła się w wolnym tempie. Już od pierwszych sekund było widać, że Fulham nie zamierza rzucić się na rywala i przyprzeć go do lin, a planuje spokojnie wypunktować go, bez większego wysiłku energetycznego. Gracze z Londynu grali uważnie w obronie, cofając się niemal całą jedenastką za linię piłki i oczekując na ruchy Ukraińców. A ci, choć ładnie potrafili wymienić futbolówkę daleko od bramki Schwarzera, w pobliżu karnego mieli już z tym problemy. Pierwsze emocje przeżyliśmy dopiero po kwadransie, kiedy do główki doszedł Sidwell i trafił wprost w ex-fulhamistę Lastuvkę, strzygącego bramki rywala. Po tej akcji ponownie z boiska wiało nudą, choć niektórym graczom aktywności odmówić nie można było. Niezwykle dobre zawody rozgrywał Matthew Briggs, który niejednokrotnie napędzał akcje po lewej stronie boiska i oddał pierwszy groźny strzał na bramkę rywala. Jego próba z ostrego kąta po dobrym prostopadłym podaniu z głębi pola została zatrzymana przez bramkarza. Pod przeciwległą linią autową nie gorzej grał Stepehen Kelly, który również pokazywał dużą chęć do gry ofensywnej. Pozytywne wrażenie sprawiał także Kasami, próbujący przebojowymi akcjami zrobić wyłom w defensywie Dnipro. Na jego barki spadł również obowiązek wykonywania stałych fragmentów gry. A tych Fulham miało bez liku. Niestety, przełom nie chciał nadejść, a mecz nadal był średnio przyjemny dla oka. Mało energetyzująca atmosfera na Cottage sprawy nie polepszała. Z czasem The Whites zyskiwali coraz wyraźniejszą inicjatywę, jednak strzałów na bramkę nadal nie uświadczyliśmy, a kilkoma dobrymi interwencjami w defensywie popisał się Derek Boateng. Wreszcie nadeszła 38 minuta, a męczarnie kibiców zostały przerwane. Gospodarze krótko rozegrali korner, na lewej flance futbolówkę otrzymał Briggs i w charakterystycznej dla siebie, odważnej i dynamicznej akcji rozpędził się wzdłuż linii, wykorzystał fakt, że jeden z Ukraińców stracił równowagę, a następnie dośrodkował wzdłuż linii końcowej. Całą akcję zamknął jeden z najrzadziej strzelających gole w barwach Fulham, Aaron Hughes, który z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki. Piłkarze Juande Ramosa nie zdążyli się otrząsnąć po utracie pierwszego gola, który uderzył w nich jak grom z bezchmurnego niema, kiedy Lastuvka musiał po raz drugi wyciągnąć piłkę z siatki. Tym razem Fulham zaatakowało prawą stroną, Kelly wdał się w pojedynek z dwoma obrońcami i przytomnie wycofał do asekurującego go Sidwella, który z kolei posłał znakomite dośrodkowanie w pole karne do wychodzącego za linię obrony Dempsey’a. Amerykanin raz jeszcze potwierdził jak ważnym jest zawodnikiem dla The Whites i na wślizgu, z zimną krwią wykorzystał drzemkę defensywy rywala, wyprowadzając Fulham na dwubramkowe prowadzenie. W ten sposób z niczego zrobiło się nam nagle 2-0, a gracze Jola mogli zejść do szatni zadowoleni z wyniku. Choć Fulham rozczarowało grając nieco sennie, piłkarze z Ukrainy tym bardziej nie pokazali nic specjalnego, jakiejś nadziemskiej determinacji której obawiali się poniektórzy fani The Cottagers.

Dnipro sprawiało wrażenie zespołu przestraszonego. Duff aż taki straszny nie jest.

Szczęśliwie druga połowa choć po części wynagrodziła nam wcześniejsze fragmenty cechujące się wysokim współczynnikiem usypialności. Już w 48 minucie gospodarze podwyższyli na 3-0 po kolejnym dobrze rozegranym rzucie rożnym. Kasami krótko rozegrał ten stały fragment gry, futbolówka wróciła do niego, zatem Szwajcar bez zastanowienia postanowił wrzucić ją w pole karne. Mający dobrze ułożoną lewą stopę zawodnik w perfekcyjny sposób dograł na głowę Dempsey’a, a zupełnie niepilnowany reprezentant USA nie miał większych problemów ze strzeleniem swojego drugiego gola. Po tym zdarzeniu Ukraińcy wyglądali na mocno załamanych i nie wierzących w swoje możliwości. Co prawda szczęścia próbował młody Konoplianka, jednak jego uderzenie z dystansu Schwarzer przerzucił nad poprzeczką. W 64 minucie przeciętnie grający tego wieczoru Zamora otrzymał dokładne dośrodkowanie z rzutu wolnego od Murphy’ego, jednak tyłem głowy uderzał koło słupka. Wkrótce Martin Jol zdecydował się na zmianę, z boiska ściągnął dwójkę doświadczonych: Murphy’ego i Duffa, a w ich miejsce wprowadził odpowiednio Etuhu i Dembele. Tym samym dał nieśmiały sygnał, że wynik 3:0 jest zadowalający i można rozpocząć bronienie tego rezultatu. Tak się właśnie stało, bo Fulham, które wcześniej było blisko strzelenia czwartej bramki, teraz oddało pole rywalowi i dość głęboko się cofnęło. W środkowej linii nie najlepiej szła współpraca pomiędzy Etuhu i Sidwellem, co nie pomagało w przetrzymaniu piłki. Ale mecz wreszcie zrobił się ciekawy, bo i pojawiły się sytuacje. Wpierw potworne pudło zaliczył Zamora, który został obsłużony przez Kelly’ego znakomitym dośrodkowaniem po ziemi z prawej strony. Bobby miał za zadanie jedynie trafić w bramkę, ale w jakiś sposób zdołał przestrzelić. Anglik ewidentnie nadal nie jest w najwyższej formię i przydałaby się jedna, dwie bramki na przełamanie. Tymczasem na drugim końcu boiska, w 76 minucie zaszarżował Kalinić, już wyprowadził w pole Hughesa, by niepotrzebnie raz jeszcze spróbować go sobie nawinąć, co skończyło się stratą. W końcówce przewaga Ukraińców była już bardzo wyraźna, kilkukrotnie oddawali oni strzały na bramkę Schwarzera, nie mniej albo Australijczyk był na posterunku, albo uderzenia te były niecelne. Przy odrobinie szczęścia goście mogli zdobyć bramkę honorową, jakże ważną w kontekście rewanżu, ale ostatecznie tego celu nie zdołali osiągnąć. Mark Schwarzer zachował czyste konto, a wynik 3-0 jednoznacznie wskazuje nam faworyta do triumfu w tymże dwumeczu.

Dnipro zawiodło na całej linii i potrzebuje natchnionego napastnika na Dnipro Arenie by odwrócić losy rywalizacji. Jak się okazało, drużyna z Ukrainy wyglądała groźnie na papierze, jednak na boisku sprawiała wrażenie zespołu zgoła odmiennego -bojaźliwego, ospałego, czekającego na ruchy rywala. Fulham nie zagrało wielkiej piłki, ale potrafiło wykorzystać każe potknięcie rywala. Cieszy dobra postawa młodych, tudzież rezerwowych zawodników, takich jak Kelly, Briggs i Kasami. Martin Jol dobrze wie, że ciężko będzie przetrwać obecny sezon bez rotacji w składzie. Dla tego po dzisiejszym meczu ma powody do zadowolenia nie tylko z jakże korzystnego w kontekście rewanżu wyniku.

Pajtim Kasami i Clint Dempsey. Po wrzutce tego pierwszego popularny Deuce ustalił wynik spotkania.

Reklamy

Responses

  1. co tu duzo mowic… jak dla mnie wynik, jak i gra Fulham byla wspaniala. Teraz mozna sie skoncentrowac na spotkaniu z Wolves, bo w rewanzu musialby sie stac cud, zebysmy nad Dnieprem odpadli… choc nie takie rzeczy sie zdarzaly w historii 😉

    Wracajac do tego mojego wyjazdu na Craven… aktualnie jestem w Bournemouth, dwie godziny drogi od Londynu. W poniedzialek jade wlasnie do stolicy, i mam przemianowana rezerwacje hotelu – Collier Hotel, nieopodal Buckingham Palace. Niestety, ale ta droga przedstawiona przez Jacka strasznei zakrecona, moze z tej lokalizacji bedzie blizej? licze na pomoc , jacek, krzysiek, albo wojciech aka. macu?:D

  2. Brawo za zwycięstwo, bardzo się obawiałem Dnipro, a teraz jesteśmy już jedną nogą w LE.
    Meczu niestety nie oglądałem, internet mi się zepsuł i musiałem oglądać Śląsk. Zastanawiam czy to my złapaliśmy tak dobrą formę czy to Dnipro jest takie słabe. Jak zobaczyłem, że Hughes strzelił gola to nie mogłem uwierzyć, choć ostatnio złapał formę strzelecką, strzelił gola także w meczu Irlandii Północnej z Wyspami Owczymi.
    Cieszę się, że wygraliśmy mecz, mimo, że zagraliśmy w eksperymentalnym zestawieniu, z tego co czytałem to nieźle zagrał Briggs, a do tego asysta Kasamiego.

    Sam się tak zastanawiam czy to dobrze, że zagramy w tej LE, czy źle, bo wynagrodzenia są po prostu żałosne np. Porto za zeszły sezon zarobiło 7 837 046 euro,a Zilina 7,412,000 euro, a gra co 3 dni to poważny problem zwłaszcza, że mamy bardzo wąską kadrę.

    Podobno składaliśmy ofertę za Bryan’a Ruiza z Twente, jednak wicemistrzowie Holandii ja odrzucili, żądają więcej. Ja bardzo bym chciał by Ruiz do nas trafił. Mam Polsat Futbol i nieraz go widziałem i to było by bardzo poważne wzmocnienie, tylko żeby nie był za drogi.

    Krzysiek, stevenson
    Ja też gram w FMa.
    Mam dwie kariery do których się przykładam na poważnie.
    1. Islandia z którą zagrałem na EURO2012, później zostałem trenerem Fulham, najpierw dwa razy 5 miejsce, a teraz mam 3 na półmetku rozgrywek.
    2.KR Reykjavik, 5 razy mistrz Islandii i dwa razy LE.
    Jak coś to gram w FM2011, u mnie bardzo słabo MC, ani razu się nie zakwalifikowali do LM.

  3. Radar, Twoj hotel jest za Victoria na Warwick Way, wsiadz na Victorii w metro (District Line do Wimbledon) i moze rzeczywiscie tak jak radzil Macu wysiadz na Putney Bridge i przez Bishops Park dojdziesz spacerkiem do CC.

  4. Kurde, już miałem wczoraj klikać „opublikuj” i mi net wysiadł. Że też nie mógł się wstrzymać tę minutę, to np. Piter mógłby przeczytać relację na naszej stronie. 🙂

    Nie powiedziałbym, że to my złapaliśmy jakąś znakomitą formę. Oczywiście, że zagraliśmy solidnie, uważnie i z zaangażowaniem w obronie (co było widać po wracających się za linię piłki skrzydłowych), ale jednak to Dnipro chyba nie jest tak mocne jak się wydawało. Wychodzi na to, że problemy w lidze ukraińskiej to nie przypadek. Aczkolwiek tak jak napisałem w relacji, kilku zawodników zagrało na prawdę świetnie i ambitnie, co pomogło w wygranej.

    No ciekawy jest ten aspekt finansowy LE. Bo nie ma co ukrywać, że jest to jednak duże obciążenie dla zespołu. Myślę, że jak jeszcze przebijemy się przez tą fazę grupową, to powrócą wspomnienia, pojawią się mecze z ciekawymi rywalami i już nie będziemy tak narzekać. Z resztą już w samej grupie nie powinno być źle, przecież Roma i Bazylea to byli bardzo renomowani rywale. Szczęśliwie prócz pieniędzy otrzymanych od UEFA, Fulham zarabia jeszcze na biletach, więc to też trzeba wziąć pod uwagę w kalkulacjach.

    A ja tam zawsze wolałem PESa od FMa, choć ten drugi de facto nigdy nie dostał swojej szansy. No i tutaj wybór zespołu jest jasny już od czasów PES 5. 🙂

    Radar –> Tak jak napisałem ci w innym „wątku”, ja radzę dojechać metrem i przejść się na CC. To banalnie proste, tylko zapewne będziesz musiał zmienić pociąg co najmniej raz.

  5. Mecz przez jakieś 35 minut nie był ciekawy (autentycznie, wzięło mnie na ziewanie). Potem szybkie dwie bramki i prowadzenie do przerwy. Przy pierwszej bramce wydawało mi się, że piłka bo wrzutce Briggsa poleci gdzieś dalej w pole karne (np. na Bobby’ego), a tu nagle wyrósł Aaron. Przy drugiej zaś świetne dośrodkowanie Sida i równie dobre wejście Deuce’a.

    W drugiej połowie było różnie. Z jej początku atakowaliśmy oczywiście my. Udało nam się zdobyć gola. Po którym już inicjatywę przejęło Dnipro (z kilkoma wyjątkami, m.in. setka Zamory). Dzielnie walczyło już o zdobycie choćby tej jednej bramki. Jak wiadomo, nie powiodło się.

    Zdobyliśmy niezłą zaliczkę przed rewanżem. W nim liczę na remis, choć chciałoby się zobaczyć wygraną.

    W sumie…czas na Wolverhampton, a ten wczorajszy mecz był jak dla mnie niezłym przetarciem przed spotkaniem z drwalami.

  6. Cieszmy się z tego wyniku 🙂 Bardzo ładna pierwsza bramka Dempseya po wrzutce Sidwella 🙂 🙂 Nie lekceważmy jednak rywala bo u siebie będzie na bank dużo groźniejszy. Pozdrawiam fanów Fulham z Bydgoszczy 🙂

  7. bzychol —> W sensie, pozdrawiasz z miasta Bydgoszcz, czy pozdrawiasz fanów Fulham, którzy tam mieszkają – co zapewne jest równoznaczne z pozdrawianiem samego siebie? 😀 Na marginesie, byłem w Bydgoszczy rok temu, bardzo sympatyczne miasto.

  8. Hm, dla mnie te Dnipro nie było aż tak słabe i przereklamowane 😛 Być może ich akcje w I połowie się w ogóle nie zazębiały, ale na bramkę dla nas się zupełnie nie zanosiło. To Dnipro częściej miało przy nodze piłkę i całkiem sprawnie ją między sobą wymieniało, a Kalinic i Konoplianka notowali udany drybling za dryblingiem. Nie było to tak imponujące, jak w przypadku Szachtara, ale też w jednym momencie powiedziałem sobie „jejku, będzie bardzo ciężko ich przejść”. A tu w chwilę zrobiło się 3-0, niesamowita sprawa. Dnipro mocno walczyło też o bramkę pod koniec, było też dużo groźniej niż w I połowie, bo m.in. zszedł Duff i straciliśmy fightera który bez wytchnienia pracował też w defensywie, ale udało się zachować czyste konto. Sytuacja jak dla mnie bajkowa. Oby Dnipro straciło już wszelkie nadzieje i oby rewanż był tylko formalnością.

    Słusznie zauważasz, Macu, że Jol może być zadowolony nie tylko z wyniku ale i tego, jakim składem taki wynik osiągnął. Kelly, Briggs, Kasami, kto by się spodziewał. A tymczasem grali rewelacyjnie i każdy z nich miał udział przy bramkach. Kelly jest trochę jak Gera, w lidze nieco słabszy, w Europie błyszczy. Grał przecież bardzo dobrze w Bazylei czy rewanżu z Juve. Zapewne otrzyma sporo szans w fazie grupowej (jak się dostaniemy). Briggs, można to wreszcie śmiało powiedzieć, okrzepł i mamy w nim dobrego konkurenta dla Riise. W końcu ujrzeliśmy też w akcji Kasamiego i jestem pod wrażeniem – silny, szybki, ze świetnym dryblingiem. 19-latek. Krzysiek, chyba już sobie dałeś spokój z przyrównaniem go do Dikgacoi czy Andranika 🙂 Faktycznie, cała trójka dała Jolowi do myślenia, jeśli chodzi o ustalenie składu na ligę, ale to przecież żadne zmartwienie. Taki pojedynek w środku tygodnia bardzo nam zaprocentował i pokazał, że jeśli chcemy odświeżyć skład, to wystarczy poszukać wśród własnych rezerwowych i odrobinę zmienić wyjściową 11-tkę. Martwi mnie tylko zupełny brak Bairda, czy to w sobotę, czy w czwartek, z Dnipro nie było go nawet na ławce. Nie rozumiem tego, a Jol raczej nie znajdzie na to jakiegoś zwykłego wytłumaczenia. Pojawiły się spekulacje prasowe, że ofertę na Chrisa chce złożyć… Hodgson. W sumie na miejscu Roya zachowałbym się identycznie, widząc, że tak wszechstronny i pracowity gośc tu nie gra, ale to byłby jakiś absurd.

    Jeśli chodzi o finanse, to faktycznie – dla klubu pokroju Fulham – LE kokosów nie gwarantuje. Ciekawi mnie ta kasa jaką zarobiło Porto, bo pamiętam doskonale, że my za wyprawę do samego finału dostaliśmy 12 mln funtów. Aż takiego przelicznika z euro na funta chyba nie ma. Co by nie było, gramy tutaj głównie rzeczywiście dla samego grania, dlatego, że sa to jedyne puchary, do których możemy się dostać. A czwartkowe wieczory, jeśli bedą tak udane jak wtedy, na pewno sprawią, że przestaniemy narzekać na to i owo. Wtedy LE dawało taką wspaniałą dawkę emocji, że coś takiego jak Premier League dla mnie nie istniało.

    Z plotek – faktycznie pojawiła się mowa o Ruizie z Twente. Nie widziałem go za dużo w akcji, ale znam doskonale jego osiągnięcia w Holandii i byłbym zdecydowanie na tak. Pytanie, na ile to prawda, jeśli zgłasza się też po niego Tottenham. Na pewno warto o niego powalczyć, skoro fani Spurs piszą że Ruiz byłby dla nich fantastycznym wzmocnieniem. Co by nie było, widać że intensywnie szukamy napastnika. Pojawiły się kolejne intrygujące newsy o El Hamdaouim, jakoby był widziany przez prasę na lotnisku i wybierał się do jakiegoś klubu na rozmowy. Na forach West Hamu pisali także, że odrzucono naszą ofertę na Carltona Cole’a. Będę zadowolony, jeśli uda nam się ustrzelić kogokolwiek z tej trójki.

  9. Jol wstrzymał się też w wywiadach od przyznawania, że ucieszył go rewanż na Ramosie, ale jednak po kilku zdaniach widać u niego doskonale wielką satysfakcję. Powiedział m.in., że „to daje do myślenia, jeśli Ramos niedawno pracował w Tottenhamie, a dziś siedzi na Ukrainie” i że „3-0 to realistyczny rezultat”, prawie bez słowa wspomnienia o Dnipro 🙂 Do takiego Jola, mówiącego czasem całkiem bezpośrednio, będziemy się musieli przyzwyczaić, zresztą pewnie go za to polubimy.

    Mo spędzi natomiast dzisiejszy dzień w brytyjskim domu Wielkiego Brata 😛

  10. Pozdrawiam wszystkich fanów Fulham, tych z Bydgoszczy też o ile są jacyś prócz mnie heh a mam taką nadzieje 🙂 🙂 W tym sezonie będziemy w siódemce w tabeli :} zobaczycie 🙂 🙂

  11. cookie
    Najwięcej zarobiło Villarreal, 8 mln, a drugie było właśnie Porto.
    Myślę, że my zarobiliśmy więcej dzięki pieniądzom z praw transmisji, bo angielskie kluby zarabiają na więcej pod tym względem, MU w ubiegłej LM łącznie zarobiło więcej od Barcy, dzięki kasie z tytułu praw transmisji, a Chelsea zarobiła więcej od Realu i Schalke mimo iż odpadła wcześniej też dzięki kasie za prawa do transmisji.

    Danny Hoesen strzelił swoją pierwszą bramkę dla Fortuny Sittard, jego zespół wygrał z FC Emmen 4:1, a Hoesen strzelił gola w 75 minucie na 3:1.
    Jego zespół po 3 meczach zajmuje 3 pozycję w lidze.

  12. Rzeczywiście Cookie masz rację, że Dnipro całkiem ładnie potrafiło wymienić piłkę, utrzymać się przy niej, kilku zawodników pokazało wysokie umiejętności indywidualne. Ale nadal uważam, że zagrali nieco bez jaja, tak jakby byli skazani na porażkę. Niby dobrze się bronili, ale jednak Fulham bez większego wysiłku znalazło luki w ich defensywie. Pewnie na Ukrainie będzie ciężko o zwycięstwo, ale awansu jestem prawie pewien.

    Dzisiaj Long znowu sieknął bramkę, a Roy był bliski wywiezienia punktu ze Stamford Bridge. Szkoda, że się nie udało. Ale muszę przyznać, że WBA ma bardzo solidną jedenastkę.

    Kurde, strasznie mnie martwi ta sytuacja z Bairdem, nie mam pojęcia o co może chodzić. Może jakaś kontuzja?

  13. Pełna zgoda Piter, zapewne masz rację z tą kasą z transmisji spotkań. Nie było w zeszłym sezonie angielskiej ekipy w końcowych fazach LE, więc nie wiemy ile mógłby zarobić klub z Premier League, a pewnie byłoby to więcej niż te 8 milionów.

    Dzięki za ciekawe info odnośnie Hoesena. Mniej sympatycznie wyglądają losy Davida Stockdale w Ipswich, który w ostatnich dwóch meczach puścił… 12 bramek. Muszę gdzieś dorwać skróty z dzisiejszego lania 1:7 od Peterborough, ale w poprzednim meczu (2:5 z Southampton) było mi go zwyczajnie szkoda, nie popełnił żadnego błędu, tylko jego życzliwi koledzy z obrony sprezentowali mu pięć sytuacji sam na sam. Szokująca postawa Ipswich, dla mnie to był zespół na czołowkę Championship.

    Tu się zgadzam, Macu, że o ile Dnipro ładnie wymieniało piłkę, to takiego realnego zagrożenia było z ich strony niewiele. Niemniej, pierwsza bramka była dla nas naprawdę darem od losu, bo do tamtej pory mecz był bardzo wyrównany i my też słabiutko kąsaliśmy.

    Long faktycznie będzie chyba często dawał nam znać, by żałować tego, że nie powalczyliśmy o niego z West Bromem. Jeśli mamy kasę na Ruiza czy Mounira, to on też był mimo wszystko realnym celem. Też trzymałem kciuki za WBA, szkoda, jakoś Chelsea tę piłkę do siatki dwa razy wepchnęła. Dziwiłem się, czemu Odemwingie wszedł tak późno. Klasowy piłkarz. Widziałem też pojedynek QPR, bardzo szczęśliwie wykorzystali tradycyjny dół Evertonu na początku sezonu. Everton miał piłkę non stop, ale pod bramką Rangersów gubili się jak dzieci we mgle. Trzeba oddać QPR, co ich – my nigdy w Premier League nie wywieźliśmy choćby punktu z Goodison.

    Baird na pewno nie ma kontuzji, bo byłby wymieniany razem z tymi, co mają urazy, ale poza tym nie wiadomo faktycznie nic. Nie zrobił na boisku nic złego, co by tłumaczyło decyzję Jola o zupełnym niekorzystaniu z Chrisa. Albo coś się działo na jakimś treningu i za karę odpoczywa od I składu, albo -totalny absurd- chcemy naprawdę Bairdinho opchnąc, albo Jol na razie po prostu rotuje składem jak mu się podoba. Chciałbym wierzyć w te ostatnie, ale . . .

  14. cookie
    Jeżeli miałbym wybierać między Ruizem,a El Hamdaouim to wybrałbym tego pierwszego ze względu na to że jest bardziej wszechstronny, a Marokańczyk miał, blisko pół roczną przerwę od poważnego futbolu, więc tak do końca to nie wiadomo w jakiej jest formie.

  15. Trafna uwaga, zresztą wystarczy popatrzeć, po kogo z tej dwójki układają się kolejki chętnych by zobaczyć, kogo wyżej się ceni. Mnie elektryzuje jednak jakoś myśl o ponownej wspólnej grze Mounira z Moussą, do tego z Jolem, który spokojnie zająłby się kontrolowaniem charakteru Marokańczyka. Do tego El Hamdaouiego widziałem w akcji, a Ruiza niestety malutko.

    Ech, oby nie skończyło się po fulhamowemu, czyli że my tu gadu-gadu, a i tak ani przez chwilę sprawa ich przejścia nie będzie powazna 😛

  16. Kończąc ten temat to Ruiz grał dzisiaj w meczu Heerenveen – Twente (1-5), reprezentant Kostaryki zagrał 90 minut i zaliczył asystę.

  17. Nie lubię transferów z Holandii, bo to jednak nie jest tak mocna liga i zawsze jest ta niepewność. Wystarczy popatrzeć na Afonso Alvesa. Aczkolwiek za rozsądną cenę nie pogardziłbym żadnym z tych piłkarzy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: