Napisane przez: Macu | Sierpień 25, 2011

Tamiza przyjechała nad Dniepr i było jak Nad Niemnem. Dnipro Dniepropetrowsk 1-0 Fulham.

W meczu rewanżowym play-off Ligi Europy Fulham uległo na Dnipro Arena drużynie Dnipro Dniepropetrowsk 1-0, ale dzięki korzystnemu rezultatowi odniesionemu na Craven Cottage (3-0) awansowało do fazy grupowej tychże rozgrywek. Mecz w Dniepropetrowsku toczył się pod zdecydowane dyktando gospodarzy, którzy byli drużyną o wiele lepszą i w pełni zasłużyli na wygraną. Ukraińcy atakowali z polotem, ale brakowało im celności pod bramką Schwarzera. Fulham zagrało niezwykle nudny futbol, a zespół Jola może dziękować opatrzności, że gospodarze nie wbili drugiej bramki, po której mecz przerodziłby się w prawdziwy thriller.

Korzystny wynik wywalczony na Brytyjskiej ziemi stawiał Fulham w niezwykle komfortowej sytuacji przed rewanżem z Dnipro.Wygrana 3-0 była dla Jola idealną zemstą na Juande Ramosie za ich niezbyt przyjazne randez vous na White Hart Lane. Dla zespołu była to przede wszystkim pokaźna zaliczka przed podróżą w nieznane, do krainy futbolowego drugiego świata, gdzie nie tacy maluczcy jak Fulham polegli z kretesem. Holenderski trener The Cottagers zdecydował się wystawić stosunkowo mocną jedenastkę, w której jedynym poważnym nieobecnym był Bobby Zamora, pauzujący z powodu kontuzji. Jednak na piasko-trawie Dnipro Areny byliśmy również świadkami zdarzenia cudownego, zmartwychwstania Chrisa Bairda, który pojawił się na prawej stronie defensywy. Trudno powiedzieć skąd się wzięła decyzja szkoleniowca Fulham o przywróceniu Północnego Irlandczyka do składu, ale skoro przez facebooka można wzniecać powstania, czemu presja stworzona na forach internetowych nie miałaby przekonać trenera do skorzystania usług z konkretnego piłkarza? Ostatnią wartą odnotowania modyfikacją składu była linia ataku, składająca się z Andy Johnsona i Moussy Dembele, gdzie ten drugi wystąpił po raz pierwszy w tym sezonie od początku meczu. Choć często przed takimi spotkaniami w prasie możemy wyczytać szumne zapowiedzi o stuprocentowym zaangażowaniu, graniu tylko o zwycięstwo i ogółem historie o złotych górach, często bywa tak, że zespół broniący zaliczki z pierwszego meczu stara się kontrolować spotkanie i jak najmniejszym wkładem sił awansować dalej. Jeżeli plan się nie udaje, vide mecz Fulham z Juventusem w sezonie 2009/2010, możemy być pewni olbrzymich emocji i zażartej walki. Jeżeli jednak wszystko idzie zgodnie z planem, spotkanie przeradza się w prawdziwą katorgę dla widzów trzymających kciuki za broniącym się zespołem…

Nie myślałem, że może być coś gorszego niż lektura "Nad Niemnem" Piłkarze Fulham wyprowadzili mnie z błędu.

Podczas swojej polonistycznej edukacji w szkole średniej za sztandarowy przykład nudnej lektury i przerostu formy nad treścią uznawałem „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Wszystkich miłośników tego dzieła proszę o wybaczenie, ale zwyczajnie nigdy nie byłem w stanie przebrnąć przez zawoalowane fragmenty opisów przyrody, które rozciągały się w książce niczym sam Niemen w swojej dolinie. O ile jednak z dzieła Pani Orzeszkowej pamiętam choć jeden fragment, właśnie opis wspomnianego wcześniej Niemna, o tyle z czwartkowego meczu Fulham nie jestem w stanie przywołać niemal nic. Bowiem dla kibiców The Cottagers bez wątpienia nie był to idylliczny spacerek wzdłuż brzegu ideologizowanej przez Orzeszkową rzeki, a prędzej podróż do jądra ciemności, przez tereny pełne chaszczy, meandrów i niepewności. Była to droga przez mękę, gdzie liczyło się tylko osiągnięcie celu, a to co było na trasie nie miało najmniejszego znaczenia.  Od początku spotkania gospodarze rzucili się na przyjezdnych z Londynu i przystąpili do planu redukcji trójbramkowej straty z pierwszego meczu. Fulham starało się grać zachowawczo, starannie w obronie, kontrolując grę. Niestety oddało zdecydowanie za dużo pola rywalowi. Olbrzymią aktywność i chęć do gry przejawiali napastnik Kalinić, przebojowy skrzydłowy Konoplienka i nieobecny tydzień wcześniej prawy defensor Inkoom. Aż trudno było zliczyć ile razy młodziutki Konoplienka był powalany na wyrób murawo-podobny znajdujący się Dniepropetrowsku. Bliższy kontakt z gruntem na Dnipro Arenie miał również John Arne Riise, który już po 20 minutach rywalizacji musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. W 23 minucie stało się najgorsze. Ukraińcy wykonywali rzut rożny, piłka została przedłużona na krótkim słupku, a zamykający całą akcję Evgeny Shakhov wbił futbolówkę z najbliższej odległości. Ukraińcy uwierzyli w swoje siły i jeszcze bardziej przycisnęli przyjezdnych. Zawodnicy Jola mieli problemy by sklecić kilka składnych podań, a rzadkie akcje zaczepne, dokładnie w postaci strzałów Bairda i Sidwella, nie mogły zagrozić bramce Jana Lastuvki. Tymczasem Dnipro próbowało jak najczęściej wrzucać piłkę w pole karne,  z przeróżnych pozycji, powodując w ten sposób duży chaos w szeregach obronnych The Whites. Fulham dało radę doczłapać do gwizdka kończącego pierwszą połowę, ale musiało sobie zdawać sprawę, że druga bramka dla gospodarzy może doprawdy być niebezpieczna. Obraz gy w drugiej połowie wiele się nie zmienił i był istną męczarnią dla każdego fana Fulham. Zawodnicy z Londynu grali głęboko cofnięci, raz po raz faulując przeciwnika, nie stanowiąc żadnego zagrożenia pod bramką rywala. Momenty błogiej trzeźwości, kiedy wybudzałem się z letargu i podziwiałem akcję zaczepne Fulham, były tak rzadkie jak włosy na głowie Zidene’a. Anonimowe występy zaliczali Dempsey i Dembele. Odcięty od podań i pozbawiony partnera Johnson wyglądał jak pies spuszczony właśnie  ze smyczy. Popularny AJ biegał w tę i z powrotem, ale nie miało to większego sensu. Tymczasem Dnipro raz po raz próbowało podwyższyć rezultat, nie mniej w każdej akcji zawsze czegoś brakowało i Mark Schwarzer wychodził z pojedynków obronną ręką. Wreszcie w 78 minucie wpuszczony na murawę nieco wcześniej Kasami mógł nieco rozświetlić ten niezwykle ponury dla londyńczyków dzień, jednocześnie pieczętując awans, ale spartolił przeraźliwie, kiedy po idealnym podaniu Duffa źle przyłożył nogę i z kilku metrów wystrzelił futbolówkę w ukraińskie niebo. W ostatnich minutach Dnipro nadal ambitnie walczyło, Fulham broniło się momentami w sposób chaotyczny, jednak za każdym razem udawało się szczęśliwie uniknąć negatywnych tego rezultatów. W 93 minucie zdecydowanie wyróżniający się Konoplienka uderzył idealnie z rzutu wolnego, ale Mark Schwarzer wyskoczył w kierunku okienka i wybronił ten strzał reprezentanta Ukrainy. Wkrótce zabrzmiał ostatnio gwizdek sędziego, a radość z pokonania Fulham zmieszał się na Dnipro Arenie ze smutkiem spowodowanym odpadnięciem z pucharów. Piłkarze Juande Ramosa byli drużyną o lata świetlne lepszą, nie mniej z tak słabą skutecznością nie mogli marzyć o wygranej 4:0. Tymczasem zawodnicy z Londynu przegrali kolejny mecz wyjazdowy, zagrali fatalne spotkanie i jedyną linię obrony jaką mogli przyjąć to wynik pierwszego meczu na Craven Cottage. Fulham było słabe w każdej formacji, począwszy od ataku, a kończąc na obronie i jeżeli gra nie ulegnie poprawie, już w niedzielę na St. James’ Park Martina Jola może czekać kolejne rozczarowanie. A wówczas nietrudno będzie znaleźć takich, którzy z chęcią wysłaliby Jola do portu w Roterdamie.

Jeden gol nie pozwolił Ukraińcom na nawiązanie walki z Fulham.

Advertisements

Responses

  1. Za chwilę wypowiem się na temat meczu, a chwilowo oglądam losowanie, Twente, Odense, jak na razie super, a teraz mam przeczucie, że spotkanie Fulham z polskim klubem jest przeznaczone… 😛

  2. O matko, Wisła 🙂 🙂 🙂

    Macu? 🙂

  3. 🙂 🙂 🙂

  4. Bedzie ciekawie no ale teraz bedzie ten dylemacik o ktorym juz kiedys pisalismy…komu tu kibicowac

  5. Tak, taki moment musiał nadejść. To znaczy ja wiem, że będę kibicował Fulham, ale i tak mnie zatkało teraz na dobre, jednak nie do końca było się przygotowanym, że coś wreszcie połączy Fulham i Polskę, nawet po tylu latach. Mam do tego niezły ubaw, bo mam wiślacką rodzinę w Krakowie, która na pewno pojawi się na meczu.

    Losowanie ogólnie wygląda bardzo uroczo. Pod względem sportowym, jak i geograficznym, nie będą mieli za sobą wielkich podróży. Twente, tak jak jest to chyba najlepszy możliwy rywal z koszyka 1, tak odrobinę żałuję jedynie w tym sensie, że jesteśmy aktualnie łączeni z połową tej drużyny, no i teraz pewnie tak łatwo tych piłkarzy nie oddadzą 🙂 (tja, tak jakby cokolwiek miało i tak dojśc do skutku) Powodzenia dla Stokies – mają Kijów, Stambuł i Tel Awiw 🙂

    No to słowo o meczu. Znakomite nawiązanie do faktycznie najnudniejszej książki jaka i mi kiedykolwiek wpadła w ręce. Ja to nie pamiętam z niej już nic 🙂 No ale, można by się rzeczywiście wściekać i dramatyzować nad wczorajszą postawą, ale mają na swoją obronę to, że po 3-0 nie musieli już wczoraj pokazać praktycznie nic. Było w tym więcej szczęścia niż jakiegoś chłodnego planowania, bo Dnipro lało nas niemiłosiernie i mogło się wczoraj skończyć ich wyższym zwycięstwem, no ale nie rozpaczam. To przede wszystkim absolutnie nie miał być łatwy dwumecz i w chwili wylosowania Dnipro brałem pod uwagę czarny scenariusz. Jesteśmy w grupach, więc są rozgrzeszeni, ale Newcastle – to, co innego, tutaj nie ma wymówek i kolejny taki występ na pewno wywoła konsekwencje wśród fanów względem Jola.

    Podobał mi się jedynie Briggs, parę fajnych rajdów, dobrze, że tak się zaprezentował bo dzięki temu aż tak nie rozpaczam o tę lewą obronę, na której z Newcastle raczej nie zagra kontuzjowany Riise.

    Kasami miał 200%-ową szansę na gola, który mógłby dodać mu siły i pomóc w rozwoju, no ale zmarnował.

  6. Dobry humor mają w klubie (z oficjalki):
    „Fulham produced a professional performance on Thursday to record a 3-1 aggregate victory over FC Dnipro” 🙂

  7. Meczu nie oglądałem wynik i styl martwi (z tego co czytałem), oglądałem Śląsk, który też grał fatalnie.
    Losowanie raczej dobre choć mogło by być lepsze, z tej grupy zamieniłbym tylko Twente, bo jest to bardzo silny zespół co pokazał zeszły sezon, Odense dla mnie wielka niewiadoma mimo iż znam dobrze ten zespół (interesuje się piłka skandynawską), bo bardzo dobrze zagrali w el.LM, ale zeszły sezon bardzo słaby w LE.
    No wreszcie jest polski zespół na naszej drodze, mam nadzieję, że damy im mocno w kość, oni i tak mają bardzo mało polaków w pierwszym składzie, więc mam nadzieję na 6 punktów i ja nie mam wątpliwości komu kibicować
    BTW to fajnie by było jak by zamiast Twente była Braga, bo nasze historie są zbliżone.
    Za błędy przepraszam, pisałem na szybko.

  8. Jeżeli chodzi o dylemacik, to mi się to dopiero podczas meczu wykrystalizuje, zapewne też w zależności od potrzeby. Przykładowo, jak już Fulham będzie miało dobrą sytuację w grupie, nie będę miał nic przeciwko temu, by Wisła sobie jakieś punkty na nas zgarnęła.

    Wracając jeszcze do wczorajszego spotkania, to rzeczywiście trudno stwierdzić, że w jakikolwiek sposób kontrolowaliśmy mecz. Szczęście było naszym sprzymierzeńcem, podobnie jak niemoc Ukraińców. Ale też miałem jednak wrażenie, że gdyby zrobiło się ciepło, to jednak Fulham strzeliłoby jakąś bramkę. Może byłem naiwny, nie wiem.

    Teraz z wielką ciekawością czekam na Newcastle, bo mimo że często się mówi o meczach, które są wymiernikami formy, to jednak to spotkanie bez wątpienia posłuży takiemu celowi. Co prawda znowu konia z rzędem temu, kto przepowie skład The Whites, no ale to już zupełnie inna sprawa.

    Briggs też mi się podobał, ale też brakuje mu czasem chłodnej głowy, bo co najmniej dwukrotnie stracił piłkę ruszając na dwóch zawodników Dnipro. Przez jednego się przepchał, ale drugi, asekurujący, bez problemu odbierał anglikowi piłkę. No ale jeżeli mamy szukać jakich pozytywów, a tych za wielu nie było, warto o Briggsie wspomnieć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: