Napisane przez: Macu | Sierpień 26, 2011

Fulham zawita nad Wisłę! Losowanie Ligi Europy.

Fulham w Lidze Europejskiej!Dzisiaj w Księstwie Monako odbyło się losowanie fazy grupowej Ligi Europy.  Po niespodziewanym spadku lokalnego AS Monaco do Ligue 2, w księstwie znowu zawitał blichtr wielkiej piłki, przedstawiciele najlepszych europejskich drużyn zjechali się by poznać swoich przeciwników w drugich co do znaczenia europejskich rozgrywkach. Londyńskie Fulham, które było losowane jako najmocniejszy zespół z drugiego koszyka, jeszcze na jesieni zmierzy się z holenderskim FC Twente, duńskim Odense BK i polską Wisłą Kraków. Co ciekawe, wszystkie te drużyny trafiły do Ligi Europejskiej po odpadnięciu z fazy play-off Ligi Mistrzów. FC Twente, prowadzone jeszcze niedawno przez anglika Steve’a McClarena, obecny wicemistrz kraju, w dwumeczu okazał się gorszy od portugalskiej Benfiki Lizbona. Warto napomknąć, że Fulham było w ostatnim czasie powszechnie łączone z kostarykańskim napastnikiem holenderskiego zespołu Bryanem Ruizem, a sprawa nadal jest rozwojowa. Tymczasem Odense, wicemistrz Danii, w play-offach nie sprostał wielkiej europejskiej marce jaką jest Villarreal, i mimo jednobramkowego zwycięstwa na własnym stadionie, na wyjeździe piłkarze Henrika Clausena musieli uznać wyższość Hiszpaów, ulegając 3-0. Wreszcie, trzecim naszym rywalem będzie krakowska Wisła, zespół którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Krakowianie byli o minuty od przerwania fatalnej passy polskich drużyn, które od 15 lat nie były wstanie zakwalifikować się do rozgrywek grypowych Ligi Mistrzów. Po pierwszym spotkaniu panował olbrzymi optymizm, jednak cudowny sen został brutalnie przerwany w meczu rewanżowym, kiedy wyraźnie lepszy APOEL w ostatnich minutach wbił Białej Gwieździe bramkę, skazując tym samym piłkarzy Maaskata na puchar pocieszenia, jak często nazywa się Ligę Europy. Bez wątpienia potyczka Fulham z polskim zespołem cieszy, gdyż drużyna Martina Jola będzie teraz baczniej obserwowana przez media i polskich kibiców. Z drugiej strony te dwa mecze stawiają nas przed niezwykle ciężkim dylematem, gdzie patriotyzm musi zmierzyć się z przywiązaniem do barw klubowych. Nie pozostaje nic innego, jak w grupie K trzymać kciuki za awans zarówno Fulham, jak i Wisły Kraków.

Harmonogram meczów The Whites:

– 15 września, 21:05, Craven Cottage: Fulham – FC Twente

– 29 września, 19:00, TRE-FOR Park: Odense BK – Fulham

– 20 października, 19:00, Stadion Miejski w Krakowie: Wisła Kraków – Fulham

– 3 listopada, 21:05, Craven Cottage: Fulham – Wisła Kraków

– 1 grudnia, 19:00, De Grolsch Veste: FC Twente – Fulham

– 14 grudnia, 21:05, Craven Cottage: Fulham – Odense BK

Papież nie pomógł. Zamiast z renomowanymi markami Patryk Małecki zmierzy się z niepozornym Fulham.

Reklamy

Responses

  1. Już pisałem, z losowania powinniśmy być raczej zadowoleni jest to dużo łatwiejsza grupa niż ta w sezonie 09/10, jednak wcale nie oznacza to że awansujemy.
    Ja bardzo liczyłem, że trafimy na Bragę, ale trafiliśmy na bardzo trudny zespół.
    Odense bardzo dobrze zaczęło nowy sezon i myślę, że zagrają lepiej niż rok temu.
    Wisła może być bardzo groźna, odpadli z LM, bo grali na bardzo ciężkim wyjeździe gdzie nie potrafili się odnaleźć, moim zdaniem głównie przez pogodę do której niebyli przyzwyczajeni.
    Ja tam Wiśle jakoś bardzo nie kibicuje, jako polskiej drużynie, bo i tak mają przede wszystkim piłkarzy z za granicy.
    Zresztą dylemat komu kibicować miałbym tylko gdybyśmy grali ze Śląskiem, albo z KR-em.

  2. Witaj Leszku. Nie ma faktycznie szans, byś uszedł naszej uwadze, bo niewiele rzeczy cieszy – przynajmniej mnie jako kibica – bardziej niż dołączanie do bloga nowych fanów 🙂 ale nie jest też chyba aż tak katastrofalnie, liczba fanów Fulham powolutku się powiększa i nie wygląda to źle w porównaniu ze „średnią krajową” jeśli chodzi o polskich fanów klubów Premier League, zwłaszcza klubów z półki Fulham. Mogę zapytać, dlaczego Fulham? Kiedy, w jakich okolicznościach? Wybacz, taki mój fioł 🙂

  3. Witam wszystkich sympatyków Fulham. Na wstępie chciałbym się przedstawić, bowiem jest to mój pierwszy komentarz na tym blogu, co pewnie nie ujdzie waszej uwadze zważywszy na ilość kibiców wypowiadających się regularnie na łamach tej strony :). Witam zatem jeszcze raz. Mam na imię Leszek, mieszkam na Śląsku i pozostaję wierny drużynie z Craven Cottage.
    To tyle nieistotnych wywodów na początek :).

    A jeśli chodzi o losowanie EL to na pierwszy rzut oka dość łatwa grupa, ale chyba nie odkryję Ameryki pisząc, że możemy wygrać jak i przegrać tę grupę.
    Myślę, że jeśli będziemy grać w lidze tak jak z Wilkami to trzeba będzie się skupić na walce o utrzymanie (tfu tfu), ale miejmy nadzieję, że skończy się tak jak w premierowym sezonie Europa League albo i lepiej 🙂

    Ja dylematu nie mam, trzymam kciuki za Fulham. I nie znaczy to, że nie leży mi na sercu los polskiej piłki 🙂

  4. Najmniej w tej grupie odpowiada mi… Wisła 😛 Wolałem nie trafiać na polski klub, wzgląd czysto sportowy na to, że Fulham może nie docenić Wiślaków tylko za to, że byli w koszyku nr 4 to jedno, ale głównie z powodu tych narastających róznorakich dylematów. Chciałem, by to się jednak nie stało, jednocześnie mając jakieś przeczucie że ta 1/6 szansy, że w 4 koszyku dolosują nam Legię bądź Wisłę to jakiś procent jest. Autentycznie, bałem się oglądać końcówkę losowania, jak została połowa klubów w ostatnim koszyku, w tym oba polskie i wciąż nikt nie został do nas dolosowany, to co chwila wychodziłem 😛 Nagle Legia, cztery możliwe koszyki, A,B,C,K, dziwnie odstawało te K (nasza grupa), no ale sierotka – Miodrag Belodedici – dolosował Legię do swoich rodaków z Rapida Bukareszt. Zostawała Wisła i byłem ciekaw, jak spory procent szans na to, że trafią na Fulham, jest teraz. Nie było tymczasem żadnego momentu na takie wyliczenia, bo okazało się w dziwny sposób, że K to był jedyny koszyk, gdzie mogła trafić Wisła (jakoś dziwacznie to UEFA porobiła) i nagle jakby piorun mnie cisnął, tak te tysiące myśli błyskawicznie przeze mnie przeszły 😛 Grają na Reymonta 20 października, I’m thinking.

    Sama grupa jest faktycznie teoretycznie łatwiejsza, niż wtedy (w ogóle jest słabsza kadrowo edycja LE), ale możemy w niej odpaść. Możemy zająć 1-wsze miejsce, możemy się nie dostać dalej w ogóle. Przyznaję, że cięzko patrzeć mi jest na Twente jako na potęgę o której bycie w 1 koszyku mówi same za siebie – no bo jak, mają z Londynu pojechać do malutkiego Enschede i być tam kopciuszkiem, od którego niczego się nie będzie wymagać? Na pewno nie. Myślę, że w takiej grupie będzie teraz nawet całkiem spora presja na nasz awans, to nas może się tutaj postrzegać za najbardziej markowy i uznany zespół. Dobrze mówi Martin Jol, że jest to odrobinę przesadzone. Ja przewiduję możliwą stratę punktów na kazdym wyjeździe. Dużo pokaże pierwszy mecz, zagramy wtedy u siebie z Twente – jeśli nie wygramy, to chyba nici z 1. miejsca i wtedy Wisła z Odense uderzą, a my będziemy tracić grunt pod nogami.

    Ciekawa rzecz została zauważona – aż trzy ekipy, poza Odense, mają holenderskich szkoleniowców 🙂 Adriansee, Jol i Maaskant jeszcze nie tak dawno razem pracowali w Eredivisie.

  5. Po losowaniu rzeczywiście można mieć powody do zadowolenia, bo w pierwszym koszyku było jednak kilka mocniejszych zespołów niż Twente. Z drugiej strony trochę żal, że nie zmierzymy się z żadną legendarną drużyną, taką jak np. PSG. Jednak mecze z Romą to było coś. Ogólnie podzielam ten zaledwie umiarkowany optymizm, bo z naszą formą wyjazdową możemy zgubić niemało punktów. Na pewno Jol będzie też koncentrował się na lidze, i to wszystko może trochę wyglądać jak za czasów Roy’a, Przecież wówczas wyszliśmy z grupy z drugiego miejsca, z resztą w pewnym sensie winowajcą był ówczesny wróg publiczny numer jeden, arbiter Kevin Blom, który w Rzymie nas zwyczajnie okradł. A z takim CSKA Sofia też potwornie się męczyliśmy, nie tylko na wyjeździe, gdzie Dio dał nam jeden cenny punkcik, ale także u siebie, kiedy po bramce Gery Schwarzer był nieustannie obstrzeliwany. 🙂 Dopiero w fazie pucharowej, po wyeliminowaniu Szachtara Hogdson nieco zmienił swoje priorytety. Tak jak wtedy, tak i teraz, wszystko zależy od formy domowej. Spokojnie możemy zgarnąć w tych meczach 9 punktów, dorzucić parę remisów na wyjeździe i będzie dobrze. No w każdym razie, wreszcie robi się ciekawie, dopiero wraz fazą pucharową LE zaczynam osobiście czuć klimat tych rozgrywek. 🙂

    Ciekawe spostrzeżenie Cookie dotyczące holenderskich trenerów. Choć nadto mnie to nie dziwi, bo jednak holenderska myśl szkoleniowa zawsze trzymała się mocno. Maaskant mimo wszystko robi dobrą pracę w Wiśle, choć niestety celnie Piter zauważył, że Polaków to tam za dużo nie ma.

    Leszek J —> Każda nowa postać na stronie niezmiernie nas cieszy, a jednocześnie ciekawi, stąd Cookie postanowił zadać pytania z zestawu inicjacyjnego. 😉 Mam nadzieję, że będziesz często zaglądać! No i rzeczywiście ciężko Ci było się ukryć, od razu zauważyłem, że coś się święci, jak spostrzegłem zielony awatar, którego wcześniej nie było. Choć myślałem, że jesteś kibicem Wisły. A tu taka miła niespodzianka.

  6. Oczywiście wasza ciekawość jest jak najbardziej uzasadniona :).

    Zawsze bardziej interesowała mnie liga angielska od naszych rodzimych rozgrywek mimo, że do stadionu Ruchu Chorzów mam 10 minut na piechotę a dookoła mnie zawsze było wielu fanatyków tego najbardziej utytułowanego polskiego klubu. Nie wspominając o niebieskich „R” na każdej ulicy :).

    A moja przygoda z Fulham zaczęła się w sezonie 2000/2001, kiedy z pilotem w ręku przeskakując kolejne strony telegazety namiętnie śledziłem jak klub z CC miażdży kolejnych przeciwników w rozgrywkach 1st Division. To był sezon, w których Fulham awansowało do Premierleague, a ja nie miałem dostępu do internetu 😛 Tak to się zaczęło, nawet nie wiem dlaczego tak ich polubiłem. Nawet nie oglądałem wtedy meczy z ich udziałem bo było to raczej niemożliwe. Trochę wstyd się przyznać, że zacząłem im kibicować w momencie gdy byli niejako na topie, jeśli tak można nazwać drużynę awansującą do Premierleague, ale od tego czasu jestem z nimi 🙂 A wracając do uzasadnienia dlaczego Fulham. Właściwie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Coś mnie po prostu w nich urzekło, w tej drużynie, w tych piłkarzach, w ich stylu gry (to już później gdy widziałem jak grają :)) Pokochałem te biało-czarne stroje 🙂 I cały czas żyję ich życiem. Gdy wygrywają się cieszę, gdy przegrywają mam spieprzony dzień 🙂 Ale myślę, że nie muszę wam tego tłumaczyć 🙂 Chyba wystarczająco naświetliłem wam mój związek z tą drużyną. Nawet myślę, że za bardzo :P. Aż się łezka kręci w oku gdy sobie to przypominam 😛

    Cookie => Pewnie jest tak jak piszesz na temat fanów Fulham w Polsce, ale ja opierałem się na tym co widzę na tym blogu (a obserwuję go od kilku tygodni) i widzę tylko kilka różnych nicków w komentarzach. Pewnie jest nas więcej ale nie wszyscy tu jeszcze trafili. No i przy okazji pochwała dla autora bloga i autorów artykułów. Dobrze to wygląda i przede wszystkim działa 🙂 Takie małe słowa uznania ode mnie 🙂

    Macu => Zaglądać pewnie będę, zresztą już tu zaglądam jakiś czas o czym już wspomniałem, ale od razu piszę, że fachowcem nie jestem, więc mam nadzieję, że wybaczycie jak palnę jakieś głupstwo 🙂

  7. Witam,

    Jeśli to możliwe, bardzo prosiłbym o kontakt prowadzących stronę. Chodziłoby o krótki wywiad do działu sportowego jednej z dużych gazet codziennych, na temat pojedynków Fulham i Wisły.

    Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

  8. Trzeba bedzie ostro polowac na bilety na mecze z Wisla bo zainteresowanie wsrod rodakow przebywajacych w Ladku bedzie zapewne b.duze. Ciekawe takze jak poradza sobie sluzby porzadkowe i policja.

  9. Damian —-> Oczywiście, że jest możliwe. Kontakt do mnie: cc.macu@gmail.com (gg: 343995), kontakt do redaktora Cookie: fulhamish@o2.pl (gg: 6972638)

    Leszek —-> Kiedyś, już zaskakująco dawno temu, w pierwszym wpisie na blogu pisałem o tym, że tylko jakieś niesamowite zrządzenie losu mogło popchnąć nas do kibicowania Fulham. W zasadzie każda nasza historia jest oryginalna, dziwaczna, a za razem wciągajaca. Śmiesznie to ująłeś, że zacząłeś kibicować im jak byli na topie. Nie sądzę by 10 lat temu wielu Polaków śledziło rozgrywki ówczesnej First Division. 🙂 No i też mamy czego zazdrościć, bo większość z nas ma o wiele krótszy staż przywiązania do białych baw, ja na przykład zacząłem kibicować The Whites dopiero sezonie 2006/2007. Co jeszcze warte podkreślenia, w każdej historii pojawia się wzmianka o tym, że ten klub ma po prostu coś w sobie urzekającego, jakąś taką swoją magię.

    Jacek —> Jak pójdziesz na mecz, to weź tam trochę pośpiewaj o Fulham, bo przecież Polacy zakrzyczą nasz HammyEnd bez najmniejszego problemu. 🙂

  10. @Macu – ja jeszcze później niż ty zacząłem kibicować Fulham, ale już nawet nie pamiętam kiedy…starzeję się.
    Losowanie w porządku. Nic dodać, nic ująć. Chociaż, widząc ostatnie mecze, wyrażam jakiś taki umiarkowany optymizm…

  11. Rzeczywiście, lekkie zawstydzenie to możemy odczuwać my, czytając, od kiedy Leszek jest fanem Fulham, a nie on, mówiąc, że zaczął im kibicować w „topowym” momencie 🙂 Zatkała mnie ta data, ten sezon 2000/2001, ale jednocześnie niezwykle ucieszył, bo pokazuje to sens tworzenia tego bloga i jego siłę, jeśli dzięki niemu poznajemy osoby, które aż od 11 lat chowały sympatię do Fulham i ostatecznie nam tutaj o tym napisały. Doskonale rozumiem ten problem z opisaniem okoliczności i powodów, Leszku. U mnie zaczęło się to w 2003 roku, tak samo Fulham najpierw zaciekawiło mnie jeszcze zanim miałem możliwość obejrzenia tego klubu w telewizji, a gdy pokazali mi się ostatecznie przed oczami, to faktycznie z miejsca „zaadoptowałem” ich na dobre. Nie ma co ukrywać, że dobra gra, dobre wyniki, jakaś fajna historia to jest to, co przyciąga kibiców do zagranicznego klubu i to nie żaden powód do wstydu, tylko zupełnie normalna sytuacja. Zgadzam się, że przy Fulham dochodzą też jakieś dodatkowe, metafizyczne czynniki. Każdy kolejny szczegół na temat tego klubu, jaki odkrywałem przez lata – kiedy sama gra na boisku była już dość przeciętna – jeszcze bardziej zbliżał do niego i urzekał. Jestem przekonany, że jeszcze trochę osób ta magia trafiła, gdzieś ci ludzie są i liczę, że pewnego dnia napiszą nam o tym, jak Leszek. Tutaj ponowne ukłony w stronę Maca, który w przeciwieństwie do mnie, Krzyśka czy Leszka, w pierwszym momencie, kiedy uznał, że jest w stanie zrobić takie centrum polskich fanów, po prostu je zrobił 🙂 dlatego wszelkie pochwały spływają na jego konto 🙂

    No a Ciebie, Leszku, tym bardziej zachęcamy teraz do zaglądania na blog, jak okazało się, że masz największy staż spośród polskich fanów 🙂 Chyba, że Jacek ujawni nam, w którym momencie poczuł (jak to ładnie określa Michał Okoński) emocjonalny związek z Fulham 🙂

    Damian –> witaj, jesteśmy do dyspozycji.

  12. O mojej adaptacji do Fulham nie ma co za bardzo gadać, wyszło i już. W sumie to jakoś już jestem znany z robienia rzeczy co najmniej dziwnych (bo kibicowanie Fulham w moim środowisku to rzecz dziwna). Zainteresowanie The Whites to swoisty skok w bok, bo byłem kiedyś kibicem Milanu 😉 Moim ulubionym zawodnikiem tamtej ekipy był Andrij Szewczenko i kiedy odszedł do Chelsea, moje kibicowanie Milanowi osłabło, aż w końcu wygasło.

    Witam Leszku, bardzo miło widzieć ludzi, którzy mają tak duży staż w temacie Fulham.

    Aha, o tych wspominkach mieli mówić ci, którzy długo się z tym kryli. Brawo ja.

  13. Super sprawa, coraz więcej kibiców, chyba mamy najwięcej kibiców z klubów naszego pokroju.
    Wiem, że na anglia.goal jest kibic o niku lucko, pisałem, żeby tu zajrzał, on pisał, że trafił na stronę, ale nic tu nie komentował.

  14. Macu, poruszyles ciekawy temat. Niestety nasi kibice byli (i pewno beda) zagluszanie praktycznie na kazdym meczu ktory ogladalem na CC z nobliwym wyjatkiem meczu z Roma po ktorym nie moglem mowic przez dwa dni, inna sprawa ze przed meczem spedzilismy pare godzin w pubie i bylismy… „rozgrzani” 🙂 zamiast „hardcore supporters” na meczach Fulham mamy raczej „family days out” ojcowie z dziecmi, pary etc, pamietam ze na meczu z Man City obok nas siedziala dziewczyna w raczej zaawansowanym stadium ciazy…

    🙂 pieknie to ujales Cookie. Poniewaz od poczatku mojego pobytu w UK zawsze mieszkalem w zachodnim Londynie (West Brompton, Barnes) moj „emocjonalny zwiazek” z Fulham siega konca 1989, aczkolwiek moja ex-malzonka probowala przekabacic mnie na strone Arsenalu, ktoremu (ponoc) do tej pory kibicuje. Bylo to raczej zainteresowanie niz kibicowanie. Pamietam 1996 kiedy Fulham bylo na przyslowiowym dnie i wydawalo sie ze najstarszy klub w Londynie po prostu padnie. Na mecz nie chodzilem ale zawsze w gazetach sledzilem jak tam radzi sobie Fulham. Tak na serio kibicowanie zaczalem do momentu awansu do Premiership ale wstyd sie przyznac ze mecz z Roma byl moja pierwsza wizyta na CC

    PS. W Carling Cup gram z „Chelscum” …………….. 😦 😦 😦

  15. TO ZNACZY „GRAMY”…

  16. http://www.carling.com/carlingcup/

  17. Dobrze, że rozumiecie o co mi chodzi 🙂 Tak jak piszecie Fulham ma to coś. Rzeczywiście nie ma powodu by się wstydzić okoliczności w jakich zostaje się fanem konkretnej drużyny bo przecież każdy kiedyś przez to przechodzi. Najważniejsze żeby potem pozostać wiernym swojemu klubowi.

    Teraz natomiast jest mi wstyd z innego powodu. Rzeczywiście mam duży staż jako fan Fulham. Być może największy wśród mieszkających w Polsce fanów, bo faktycznie na przełomie wieków były problemy z dostępem do informacji na temat naszej drużyny, a pewnie niewiele osób w Polsce wiedzało o istnieniu drużyny z CC. Właściwie moje kibicowanie opierało się wtedy na śledzeniu wyników Fulham na telegazecie o czym wspomniałem 🙂 Być może to poddaje w wątpliwość mój staż 🙂 Wracając do myśli przewodniej to jest mi wstyd bo przez te ok 10 lat sam mogłem stworzyć takie miejsce jak ten blog, ale jakoś przyzwyczaiłem się do tego, że jestem osamotniony w kibicowaniu Fulham. Może teraz było by nas więcej 🙂 Na szczęście wzięliście sprawy w swoje ręce i mamy chyba jedyne takie miejsce w polsce 🙂 Cieszę się, że tu trafiłem i na pewno będę tu zaglądał.

  18. Jacku, naprawdę tak źle oceniasz sytuację z tym zagłuszaniem? 😀 z perspektywy telewidza każdy domowy mecz w LE wydawał mi się niezły pod względem oprawy, zwłaszcza półfinał z Hamburgiem. No i na lidze też nie zawsze przyjeżdża Liverpool który zajmie pół stadionu, ale jakieś mniejsze kluby które w mojej opinii wyglądają jeszcze bardziej blado na trybunach kiedy grają coś u siebie i na nich chyba wystarcza te kilkanaście razy powtórzone „Come on Fulham” 🙂

    Czyli przejmujesz miano najdłuższego stażem polskiego kibica klubu 🙂 Fajnie czytać takie wspomnienia, interesuje mnie bardzo te okres wczesnych lat 90-tych i powolutku, powolutku robię sobie taką małą rekonstrukcję tego wszystkiego. Ciekawa sprawa z tymi różnymi sympatiami kibicowskimi w jednym domu, ale zakładam że mimo prób „przekabacania” nigdy konfliktu na tym tle nie było i futbol schodzi na dalszy plan 🙂 No a późnego „debiutu” na CC nie ma się co ani trochę wstydzić – jak doskonale widzisz, sporo z nas dopiero po jakimś czasie odważyło się na jakiś poważniejszy krok z tą sympatią do klubu.

    Losowanie boskie, jeszcze na Stamford Bridge – szybko pożegnamy się z jednymi rozgrywkami 😀 ale w Carlingu to nam i tak nigdy, przenigdy nie idzie.

    Stevenson –> tak, brawo i dla Ciebie, miło posłuchać jest opowieści każdej osoby 🙂 nurtuje mnie fakt, że kiedy Szewczenko odszedł do Chelsea, to Ty jako jego fan zainteresowałeś się Fulham 😀

    Piter –> dzięki za wyszukiwanie i zachęcanie osób na goalu, staram się tam cały czas być aktywnym, ale różnie to bywa. Na pewno nie ma co przesadnie kogoś namawiać, bo się dana osoba nie daj Boże zniechęci, pozostaje czekać, aż zdecyduje się tu dzielić swoją opinią. Macu wie, że z moją osobą też miał trochę pracy i czekania, zanim się tutaj pojawiłem 🙂

    Leszek –> to też normalna rzecz, o której piszesz, że wtedy było się przeświadczonym o byciu osamotnionym w kibicowaniu Fulham. Pamiętam, zupełnie dzikie czasy, nazwa naprawdę ledwo kojarzona przez ludzi, jeśli nie w ogóle, no i samo to, że w internecie się dopiero raczkowało (mój przypadek przynajmniej) i tych stron w ogóle było niewiele. I prawda, że tym fanem to tak na dobre zostaje się „w trakcie”.

    Nie wiem, czy wiesz, ale na youtubie, wśród materiałów o Fulham, jest klubowe DVD z sezonu 2000/01, przypominające chyba wszystkie mecze po kolei. Pierwsza część jest tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=RPmN-psGaSM . Być może przypomni się Tobie jakiś moment z tego śledzenia telegazety 🙂

  19. To nie widziałem Jacku, że jesteś, za przeproszeniem, z tej starej emigracji, którą pięknie się określa mianem przedakcesyjnej. I całe szczęście, że się nie dałeś przekonać do Arsenalu (którego i tak z „big four” najbardziej lubię), bo nasza populacja polskich fanów The Whites została by znacząco uszczuplona. 😀

    Co do kibiców na CC, to oczywiście Jacek może zdać najrzetelniejszą relację, natomiast moje obserwacje ze wszelkich pucharów europejskich zawsze prowadziły mnie do wniosku, ze kibice z Anglii baaardzo słabo wspierają swoich zawodników podczas takich meczów. Przecież jak Wisła pojechała na Tottenham, to przez cały mecz było słychać Krakowian. Co najwyżej Anglicy na chwilę zwierali szyki, by wykrzyczeć kilkukrotnie C’mon You Spurs, czy cokolwiek innego oni tam wrzeszczą. Generalnie przyjezdni z gorących kibicowsko krajów zawsze biorą górę nad Angolami. Choć ta reguła może się nie sprawdzać w odniesieniu do takich zespołów jak Stoke, to w przypadku londyńskich klubów jak najbardziej. Ogółem, to co pisze Jacek, na Cottage mamy jednak bardzo wielu „pikników”, w zasadzie tylko Hammersmith End próbuje śpiewać. Jak byłem na FA Cup z Tottenhamem, to niestety fani kogutów byli o wiele głośniejsi i można było się poczuć jak na White Hart Lane. Ale Cookie chyba ma też rację, że podczas naszej przygody w LE kibice przystosowali się do tych magicznych wydarzeń i zaczęli zdecydowanie mocniej dopingować. Pamiętam co się działo z Juve i Hamburgiem, nigdy tak głośnego Cottage w „telewizji” nie słyszałem. No i podczas nieszczęsnego finału w Niemczech również było bardzo głośno, z dumą mogę powiedzieć, że także i ja się do tego przyczyniłem. 😀

    Skoro jesteśmy już przy filmikach, pochwalę się przed Leszkiem produkcją naszego serwisu i zalinkuje do video o naszych zmaganiach w Lidze Europy 2009/2010: http://www.youtube.com/watch?v=-Fzobg1VEBA 😛

  20. 🙂 Powiem wiecej Macu, mimo iz z okien mojego starego mieszkania widac bylo dachy Stamford Bridge, co druga sobote na Old Brompton Road i Lilly Road bylo „niebiesko” a do pubu obok wpuszczali tylko fanow „The Blues” jakos nigdy nie pociagnelo mnie w tamta strone 🙂 tak Fulham ma to cos i chyba to mnie w tym zespole urzeklo. Coz Cookie z malzonka rozstalismy sie pare lat temu i bynajmniej nie ze wzgledu sympatii dla innych klubow 🙂
    Moja obecna znajoma…jest fanka…Chelsea ale do tej pory dzielnie towarzyszyla mi na meczach na CC. Do tej pory udalo mi sie wykrecic od „rewizyty” na SB ale ostatnio slyszalem cos o planach zakupu biletow na LM (Bayern L 13go wrzesnia)…jesli to wyjdzie (uczucia mieszane) to bede mial bardzo urozmaicony tydzien: 11go Blackburn, LE 13go no i Twente 15go jesli zdolam kupic bilety.

    Cookie, to zalezy w ktorych meczach LE, masz racje co do meczu z Juve i Hamburgiem, ja nie zapomne tego wrzasku na Romie gdzie siedzielismy w sektorze neutralnym (Putney End). Najfajniejsze bylo to ze Wlosi (mieszkajacy w Lodynie?) kibicowali Fulham glosniej niz Angole 🙂 Pamietam tez ze nawet garstka kibicow Szachtara byla glosniejsza niz caly JH czy Riverside Stand. Hammy End zawsze byl miejscem prawdziwych kibicow i tam zawsze cos sie dzieje ale niestety nie udziela sie to „piknikom”. Zobaczym jak to bedzie w tym sezonie

  21. Kurczę, wybacz Jacek, mimo że stoi czarno na białym, to nie zauwazyłem pierwotnie tego „ex”. Brawo za wybór „swojego” klubu i konsekwencję, bo faktycznie przy takich okolicznościach, no i fakcie że przez sporą część lat 90. Fulham praktycznie nie istniało, nietrudno było zostać kibicem Chelsea 🙂 Zresztą, kibice Chelsea, z tego co zauważyliśmy, dość często żywią zwyczajne neutralne uczucia względem Fulham, nie pojmując tego klubu jako rywala. Może też o tym własnie świadczyć to, że Twoja znajoma nie ma problemu z obecnością na trybunach CC, a Ty z kolei takie małe trudności ze zrewanżowaniem się masz 🙂 A jak z Pucharem Ligi, planujesz/planujecie być? 🙂

    Dobra uwaga, Macu, że londyńskie kluby (może z wyjatkiem West Hamu) są spokojniejsze niż te z pozostałej części Anglii, nie prezentując się kibicowsko jakoś specjalnie fanatycznie i kiedy przyjeżdza klub z takiej Polski, Rumunii czy Ukrainy to wiadomo, że na trybunach będzie dominować właśnie taki język, a londyński klub może wtedy jedynie liczyć na kontyngent w postaci Maca, Jacka czy obecnych w mieście Włochów którzy nienawidzą Romy 🙂

  22. Dopoki nie kupi nas jakis szejk z kupa petrol dolarow na „total refurbishment” naszego zespolu nie mamy chyba szans byc dla Chelsea rownorzednym oponentem 🙂

    Carling Cup, tu nie ma mowy o kompromisie i dlatego nie bede nawet probowal zalatwiac biletow,zreszta o ile dobrze pamietam to z reguly biletow na mecze z Chelsea (zarowno home jak i away) nie ma w generalnej sprzedazy….no coz bedzie tak jak przy kazdym meczu Fulham vs.Chelsea…ogladamy je na tv (lub internecie) w oddzielnych pomieszczeniach 🙂

    PS. Co prawda na meczu z Roma bylem nieco „rozgrzany” ale pamietam ze ci Wlosi byli kibicami Fiorentiny

  23. A niech to, straciłem miano kibica FFC o najdłuższym stażu!

    Ja jestem tylko przelotem, bo nie dość, że ostatnio w domu jestem gościem, to jeszcze problemy mam z internetem. Ciężko mi ocenić łatwość czy trudność grupy, bo nie widziałem Fulham od pierwszego spotkania z Dnipro. Niemniej wyniki nie są imponujące. Twente może być wymagającym rywalem, jednak Odense, a w szczególności Wisła, powinny zostać łatwo ograne. Z polskich drużyn znaczne lepiej trafiła Legia, która ma dwie drużyny z grupy w swoim zasięgu.

    Cookie, znana jest Ci taka nazwa jak „Millwall”? Tam to są dopiero wariaci. 🙂

    A na bloga wbiłem wzburzony pogłoskami o sprowadzeniu Zdenka Grygery. Riise, Grygera, idę o zakład, że następny w kolejce jest Kamil Glik…

  24. No tak mecze WH vs Millwall to 100% gwarancji powaznych awantur na miescie, ze wszystkich znanych mi druzyn londynskich to wlasnie Millwall ma swoich kiboli, ale kiboli ktorzy podczas ostatnich zamieszek obronili Eltham przed rabusiami 🙂

  25. Ciekawe te przymierze Fulham z Fiorentiną, czy to jakaś ich sympatia dla innego klubu na „F”? 😛 pamiętam, że po ograniu Juve na stadionie Violi pojawiły się transparenty z podziękowaniami dla nas, ale tu akurat chodziło o wielką nienawiść między Fiorentiną a Juve. W sumie na polskiej stronie Romy, w temacie „Przyjaciele i wrogowie” widnieje informacja „ACF Fiorentina: nienawiść”, więc z Romą chodziło chyba o to samo i po prostu losowano nam kluby, przez które stworzył się taki dziwny sojusz z Fiorentiną 😛 tak jak przez krótki moment Fulham zbratało się z St. Pauli przez jakiś czas po dwumeczu z HSV.

    Krzysiek, po tym, jak beztrosko oceniasz tę grupę, faktycznie widać, że dawno nie widziałeś Fulham w akcji 😛 cóż, nie zamierzam podburzać Twojego optymizmu, liczę że po przerwie reprezentacyjnej Fulham pokaże się lepiej, niż w ostatnich meczach. . .

    Z Millwall rzeczywiście gafa, ale jak mówi Jacek – paradoksalnie mają w sobie coś pozytywnego 😛 wiem, że wśród kibiców Fulham panuje ogólnie dosyć dobra opinia o Millwall.

    No i wstrzymaj się z porównaniami Riise do Glika 😛

  26. […] ocenie losowania fazy grupowej wyraziliśmy nadzieję, że najlepszym lekiem dla pogrążonego w wewnętrznym rozdarciu […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: