Napisane przez: cookie | Październik 1, 2011

Kto potrzebuje Chelsea? Fulham – QPR!

QPRCzwartkowa baśń o księciu Andrzeju Jankowskim miała wspaniałe zakończenie dla the Whites, którzy – mimo, że w ich grze widać było mankamenty – zachęcili, by oglądać ich w klubowym hicie tygodnia. Choć czy do jego obejrzenia potrzeba wielkiej motywacji? Mówimy wszak o bodaj najciekawszym pojedynku z udziałem the Cottagers, jaki znaleźć można w ligowym terminarzu na ten sezon. W kolejce stojącej pod znakiem pasjonujących derbów, w której toczą się bitwy o Liverpool i północny Londyn, także w stołecznej dzielnicy Hammersmith & Fulham sąsiad ruszy na sąsiada, a ich bitwa zapowiada się na dużo bardziej zaciekłą, niż cechujące się przejęciem po jednej tylko stronie potyczki the Whites z Chelsea. Po wielu latach, Fulham zmierzy się jutro z beniaminkiem z Queens Park Rangers i choć na przestrzeni futbolowych dziejów oba kluby stoczyły zadziwiająco mało walk, a jutrzejsza będzie dopiero pierwszą rozegraną w ekstraklasie, można być spokojnym o prawdziwie derbową atmosferę, która sprawi, że w zachodnim Londynie nikt nawet nie zająknie się o piłkarskim potentacie z tego rejonu.

Skąd przeświadczenie o tym, że nad Craven Cottage zagości magia podobna do tej, która oplotła dziś Goodison Park, a jutro zrobi to z White Hart Lane? Z tym pytaniem nie udamy się do statystyk, które same zachodzą w głowę, o co chodzi w rywalizacji Fulham i QPR. W powojennej historii angielskich rozgrywek, the Whites i the Hoops spędzili w tej samej dywizji zaledwie siedem sezonów, a gdyby policzyć wszystkie spotkania, jakie rozegrali między sobą biało-czarny 132-latek i jego o cztery lata młodszy pasiasty znajomy, pojedynków wyszłoby raptem 27. Częściej widywały siebie Stany Zjednoczone i Związek Radziecki w czasach zimnej wojny. Wyjścia, by obronić tezę o istnieniu specyficznej atmosfery na linii Craven Cottage – Loftus Road, są dwa. Można postawić na genetyczną skłonność sympatyków z obu obozów do postrzegania siebie jako rywali, co odziedziczyli po przodkach żyjących w końcówce XIX wieku, kiedy Fulham i Rangersi często walczyli o Puchar Zachodniego Londynu, a pewnego klubu, znanego z jednolitych, niebieskich barw nie było nawet w planach. Można także zastosować odwróconą logikę i przyjąć, że pojedynki the Cottagers i the R’s mają swój klimat właśnie dlatego, bo… praktycznie do nich nie dochodzi. Czy nieco dokładniej, chodzi o doskonale zarysowane w statystyce prawidło, w którym, gdy jeden z klubów przeżywał dobrobyt, drugi pogrążony był w kryzysie – i tak w koło, z pieczołowicie pilnowaną przez los zamianą ról. Stąd, czy to kibic chodzący na mecz nad Tamizę, czy też nieco bardziej na północ dzielnicy, w okolicę Shepherd’s Bush – jest dla niego „oczywistą oczywistością”, że dopinguje drugą, obok Chelsea, największą futbolową chlubę Hammersmith & Fulham. Każdy ma ku temu solidne argumenty, każdy może też przy tym powiedzieć „a wy gdzie wtedy byliście”? Gdy pole do kompromisu, wytworzone przez ilość bezpośrednich spotkań, jest bardzo niewielkie, konflikt jest nieunikniony.

W pierwszym etapie (gdyby skupić się tylko na wydarzeniach po 1945 roku) tej przedziwnej kohabitacji, panem byli the Whites, a wasalem the Hoops. Od momentu, gdy wojenne czołgi wróciły do baz wojskowych, a angielska ludność zamiast strachu o własne życie mogła na powrót bać się jedynie o wyniki swoich ukochanych klubów, aż do historycznego dla ojczyzny futbolu Mundialu w roku 1966, Fulham przebywało bądź to w drugiej, bądź w pierwszej lidze, spędzając w tej ostatniej niemal całe lata 60-te. Queens Park Rangers byli wówczas klubem trzecioligowym. The Cottagers takiej rzeczywistości prawa znać nie mieli, mając w swoim składzie jednego z największych angielskich piłkarzy w historii, Johnny’ego Haynesa. Gdy „Maestro” zaczynał jednak wchodzić w końcową fazę kariery, klub zadrżał w posadach. Dodatkowo, Fulham popadło w finansowe tarapaty i tłuste lata musiały się niebawem skończyć. Z perspektywy czasu, można stwierdzić, że the Whites mieli wówczas w drużynie kogoś, kto mógł wziąć klub na swoje barki po odejściu Haynesa. Nazywał się Rodney Marsh. Traf chciał, że gdy the Whites jeszcze jako tako się trzymali, młodego Marsha kupiło… QPR. Nieszczególnie rewolucyjna w tamtym momencie transakcja okazała się symbolicznym przekazaniem pałeczki Rangersom przez the Cottagers. Fulham, ekstraklasowe jeszcze w 1968 roku, półtora roku później zaczynało rozgrywki w trzeciej lidze. W tym samym czasie, Marsh eksplodował talentem na Loftus Road, jeszcze trzecioligowe QPR prowadząc do sensacyjnego zwycięstwa w Pucharze Ligi. W dwa lata, zespół znalazł się także w najwyższej piłkarskiej dywizji po raz pierwszy w swojej historii. Kluby idealnie przemarszowały między dywizjami koło siebie i zmiana na stanowisku klubu numer dwa w zachodnim Londynie została dokonana.

Johnny Haynes

To, czego Rangersi nie mieli nigdy - lider reprezentacji Anglii w swoich szeregach. Johnny "Maestro" Haynes.

Co należy oddać jutrzejszym rywalom, korzystali z życia w ekstraklasie w pełni, odciskając w niej większy ślad niż Fulham. Jeszcze zanim QPR przeobraziło się w pierwszoligowego rutyniarza, klub opuścił Marsh, jednak w jego miejsce pozyskano Stanley’a Bowlesa, który okazał się być jeszcze większym piłkarskim geniuszem i który dziś wymieniany jest przez każdego kibica the Hoops jako największa postać w historii klubu. Bowles, wraz ze słynnym z fryzury a’la „czeski piłkarz” Gerrym Francisem, wystrzelili Rangersów w orbitę najatrakcyjniejszych zespołów ligi, w 1976 roku przegrywając walkę o mistrzostwo z Liverpoolem zaledwie jednym punktem. Przez wybór futbolu na „tak”, the Hoops odpadali jednak w obu swoich europejskich przygodach w kuriozalnych okolicznościach – po 3:0, 0:3 i rzutach karnych z AEK Ateny oraz 6:2 i 0:4 z jugosłowiańskim Partizanem. Byli jednak przez długi czas spokojni o ekstraklasowy byt, a częstokroć okazywali się najlepszym londyńskim zespołem w całej stawce. Z Fulham wyciągali wyróżniających się zawodników, jak Paul Parker, który na Mundialu w 1990 roku był podstawowym zawodnikiem reprezentacji Anglii. Tłuste lata na Loftus Road miały trwać w najlepsze, gdy ze snajperskim talentem na początku lat 90-tych wystrzelił Les Ferdinand. Dodatkowy uśmiech na twarzach ubranych w pasy kibiców wywoływała z pewnością sytuacja Fulham, które – cofając się do spadku pod koniec lat 60-tych – najpierw stało się drugo-, potem trzecioligowcem, a w połowie ostatniej dekady XX wieku spadło na chwilę aż do czwartej dywizji. Na szczęście dla the Whites, los uznał wówczas, że czas na zmianę powrotną, jeśli idzie o hierarchię zachodniolondyńskich klubów. Na Craven Cottage zesłał Mohameda Al Fayeda, a na Loftus Road piłkarskie i finansowe kłopoty, których nie załatano nawet sprzedażą Ferdinanda. Kluby ponownie wykonały przemarsz i nowe millenium Fulham zaczęło w Premier League, zaś QPR w trzeciej lidze, z wiszącym nad głową widmem bankructwa. Teraz to the Cottagers kupowali tych, którzy w pasiastej koszulce się wyróżniali – jak Rufus Brevett, czy Lee Cook (jego „ślad” w Fulham dobrze odzwierciedlił moc ówczesnych Rangersów). Teraz to tuż nad Tamizą bawiono się w europejskich rozgrywkach i śmiano z sąsiada, który mógł karmić nowe pokolenie fanów jedynie wspomnieniami. Los, chcąc być może dać po prostu każdemu po równo, narobił sobie kłopotu, bo oba obozy interpretowały swoje dobre czasy wyłącznie jako znak od nieba, świadczący o wyższości nad „QPHaHa” bądź „Foolham”.

Stan Bowles

Stan Bowles w pasiastej koszulce, czyli QPR na topie.

Oczywiście, na zaognienie wzajemnych stosunków nie wpłynęło jedynie to, że fani przerzucali się opowieściami z gatunku „gdzie byliście, kiedy my…?” Kiedy już dochodziło do nielicznych pojedynków na boisku, zgrzytów nie brakowało, a przegrany opuszczał murawę z płaczem. W sezonie 1982/83, gdy oba kluby spotkały się w drugiej dywizji (Rangersi wówczas na moment wypadli poza ekstraklasę), mecz na Loftus Road miał decydować o losie Fulham – the Hoops mieli w kieszeni awans do First Division, zaś trzeci w tabeli the Cottagers musieli zdobyć punkty, by owe trzecie miejsce – ostatnie dające awans – obronić. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1 dla gospodarzy. The Whites zostali wyprzedzeni w tabeli przez Leicester, ostatecznie nie awansując i niebawem spadając w otchłań trzecio- i czwartoligową. Kibice Fulham otrzymali jednak zadośćuczynienie za te męki na przełomie wieków, gdy pędząca do góry maszyna z konduktorami Tiganą i Al Fayedem zetknęła się w drugiej dywizji ze spadającymi z tej góry the R’s. W pamiętnym sezonie 2000/01, The Whites dwukrotnie pokonali QPR, pewnie awansując do Premier League, zaś fani Rangersów, obok tego widoku, musieli także przełknąć spadek swoich pupili do trzeciej ligi. I jak tu nie nienawidzić tych, którym w danym momencie akurat powodziło się lepiej, jeśli porażka zawsze bolała podwójnie?

Do połączenia losów Fulham oraz Rangersów dochodziło także w innego rodzaju sytuacjach, wynikających wprost z życia w sąsiedztwie. W 1987 roku, świeżo upieczony prezes the Whites, David Bulstrode, który parał się sprzedażą nieruchomości, kupił stadion sąsiadów, Loftus Road i zaproponował połączenie obu klubów w jeden – Fulham Park Rangers. Miał on rozgrywać swoje spotkania na dotychczasowym obiekcie QPR. Nie o troskę o zjednoczenie wrogich sobie kibiców po wsze czasy Bulstrode’owi jednak chodziło, a o realizację przemyślanego planu, w którym pozbyłby się Craven Cottage i uzyskałby przestrzeń do wybudowania kolejnych drogich apartamentów w ekskluzywnej dzielnicy miasta. Gdy zamiary pomysłowego prezesa przejrzano, z Fulham pogoniła go klubowa legenda i przy okazji jedna z najbardziej ekscentrycznych postaci w brytyjskim sporcie – Jimmy Hill – samemu obejmując prezesurę i wszelkie fuzje anulując. I choć chodziło tylko i wyłącznie o złą wolę jednego człowieka, antagonizmy między fanami obu klubów wzrosły, bo rzeczywistość w pewnej chwili kazała im wziąć pod uwagę coś, co zrozpaczyłoby nie tylko sympatyków z sąsiedzkich drużyn. Nikt nie był zapewne zadowolony także i z tego, że na początku swojej przygody w Premier League, Fulham zmuszone było dzierżawić teren Loftus Road, by Craven Cottage mogło być przebudowane i otrzymać licencję do rozgrywania na nim spotkań w ekstraklasie. Sympatycy the Whites, tym razem na topie, musieli przyjść na kolanach do Shepherd’s Bush, a zamieszkali tam fani QPR, którzy dopiero co dostali od Fulham bęcki w lidze, musieli tolerować ich występy w elicie na ich ukochanej ziemi. Każdy miał coś, czego druga strona nie miała i choć obie drużyny dzieliły dwie dywizje, dyskusja o byciu tym większym klubem trwała w najlepsze.

Jak będzie teraz? Czy powrót Rangersów do Premier League jest czegoś zapowiedzią, czy też dożyliśmy rewolucyjnych czasów, w którym dla obu drużyn jest miejsce w tej samej dywizji na lata? Oba kluby wydają się być w dobrej kondycji. Mohamed Al Fayed ustabilizował swoimi pieniędzmi Fulham w środku tabeli, do czego zmierzają także the Hoops, którym również spadł właśnie z nieba zanglicyzowany bogacz rodem ze świata arabskiego, Tony Fernandes, dyrektor linii lotniczych AirAsia. Malezyjczyk zastąpił w roli właściciela klubu szefa Formuły 1 – Bernie Ecclestone’a – który miał być dla QPR zbawieniem, ale traktował go tylko jak mało znaczącą zabawkę. Awans the R’s do elity był zasługą bardziej kunsztu trenerskiego Neila Warnocka, niż jakichkolwiek funduszy na Loftus Road. Po przyjściu Fernandesa, to się jednak zmieniło – jeszcze w letnim okienku, wzmocnieni zastrzykiem malezyjskiej gotówki Rangersi kupili m.in. Joey’a Bartona, Shauna Wrighta-Phillipsa, Antona Ferdinanda, Luke’a Younga i Armanda Traoré. Doliczając skromne, ale godne pochwały wzmocnienia z epoki przed-Fernandesowej – DJ’a Campbella i Jaya Bothroyda – w Shepherd’s Bush formuje się zespół, który jest w stanie zagościć w ekstraklasie na dłużej niż jeden sezon. W pierwszych sześciu kolejkach sezonu, Rangersi zdobyli 8 punktów i co ciekawe, jedyne dwa zwycięstwa odnieśli jak na razie na wyjazdach.

Nas martwi jednak bardziej drużyna, która, jako jedyna w całej stawce, nie ma na razie na swoim koncie ani jednego ligowego triumfu. Fulham desperacko potrzebuje wygranej, nie tylko z powodu derbowego znaczenia meczu. The Whites z pewnością wrócili z Fionii silnie wzmocnieni psychicznie, a dodatkową dobrą wiadomością jest to, że plan pozostawienia chorych Bobby’ego Zamory i Moussy Dembélé w Londynie udał się Martinowi Jolowi w stu procentach i obaj są gotowi na występ w spotkaniu. Obu można oczekiwać w wyjściowym składzie, choć nie jako formujących atak – ten, Zamora powinien stworzyć z głównym bohaterem czwartkowej baśni, Andy’m Johnsonem. Po wypróbowaniu przez Holendra różnych konfiguracji w przedniej formacji, najprawdopodobniej tak właśnie – reprezentantem i eks-reprezentantem Albionu na froncie – Fulham przywita jutrzejszych gości zza miedzy. Trzeba pokazać piłkarzy, na których zapracowano sobie podczas nieobecności Rangersów w elicie. Wszak spór o wyższość jednych nad drugimi należy dumnie kontynuować.

Przewidywane składy:
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Kelly, Hangeland, Baird, Riise – Dempsey, Sidwell, Murphy, Dembélé – Johnson, Zamora
kontuzje: Davies (kolano)
QPR (4-2-3-1): Kenny – Young, Hall, Ferdinand, Connolly – Derry, Faurlín – Wright-Phillips, Barton, Taarabt – Bothroyd
kontuzje: Gabbidon (kolano), Hulse (kolano), Dyer (kostka), Mackie (złamana noga)
zawieszony: Traoré 

Jol

Pierwsze derby Martin Jol może zaliczyć do udanych. Jutro, na taką ocenę będzie zasługiwać tylko zwycięstwo.

Advertisements

Responses

  1. Dłuższego artykułu niż ten, nie stworzę nigdy 🙂

    Wokół meczu:
    http://www.telegraph.co.uk/sport/football/competitions/premier-league/8797924/Queens-Park-Rangers-and-Fulham-could-consider-sharing-a-new-stadium.html? – ciekawa sprawa. Czytam zaskakująco dużo głosów pozytywnych, a wyjątkowo podekscytowani są tym fani QPR, którzy cieszą się na myśl o barwach krzesełek, które niby łączyłyby kolory nasze i ich, ale w praktyce byłyby ich barwami 😛

    http://www.skysports.com/story/0,19528,11095_7215230,00.html – o tym, jak Danny polecał Roy’owi ściągnąć Taarabta. Szkoda, że Hodgson nie lubił stawiać na młodzież, jeśli taki piłkarz był do kupienia.

  2. Co ciekawe, w chwili obecnej trójka spadkowiczów to zespoły, które razem weszły do PL w 2001 roku i które biją chyba jakiś rekord, jeśli chodzi o dlugość przebywania w lidze przez całą trójkę „awansowiczów” .

  3. FENOMENALNY artykuł.

    Ja się nie mogę doczekać, tych derbów, długo trzeba było czekać na to starcie, ponad 10 lat.
    Historia jest niesamowita, ale teraz dobrze, by było gdyśmy pograli razem w PL.
    Bilans mamy niekorzystny 10 zwycięstw 5 remisów i 12 porażek, 30 goli strzelonych i 31 straconych.
    Tu się liczy tylko zwycięstwo, owszem ostatnio nie jest dobrze u nas, ale teraz trzeba pokazać charakter i zagrać na 150%.
    To jest prawdziwy test dla całej drużyny i dla Jola.
    Na CC wraca Heidar Helguson.

  4. Jeszcze jeden powrót ciekawej postaci:Lee Cook, człowiek, który najpierw do nas przyszedł z QPR, a rok później wrócił do Rangersów.

  5. Dzięki za miłe słowa, Piter.

    Zgadzam się, że trzeba to wygrać. Po prostu odtworzyć ten charakter z drugiej połówki z City i to na pewno da zwycięstwo. Nie wspominałem nic o zmęczeniu po Odense, bo uważam, że nie będzie jakoś wybitnie zauważalne, nie namęczyliśmy się w Danii, a poza tym będzie na pewno kilka świeżych twarzy, w tym najważniejsza – BZ.

    Lee Cooka raczej nie zobaczymy, bo jest już poza kadrą QPR, nie ma go w tej zgłoszonej 25-tce. Kiedy złapał u nas tę kontuzję zaraz po przyjściu, to nigdy nie wrócił tak naprawdę do normalnego grania. Heidar być może wejdzie z ławki, choć zauważyłem że pierwszy do wejścia jest tam zawsze DJ Campbell. Ale też Helguson, o ile dobrze pamiętam, miał swój udział przy bramce dającej QPR remis w meczu z AV, nabijając Dunne’a który walnął swojaka. Być może zaprocentował tym u Warnocka.

  6. Świetny artykuł. Najwyższa jakość.
    Mecz, nie ma co ukrywać, ważny. Liczę że wygramy, tyle w temacie.

    @Cookie – wiadomix, jeśli chodzi o Roya. Uwielbiał za to Skandynawów. A ilu się sprawdziło? Dwóch (chyba, może kogoś zapomniałem). Brede i Joker (uwielbiamy zagadki, prawda?).

  7. No chyba tylko tę dwójkę zaliczymy do w pełni udanych transferów. Choć Andreasen jak dla mnie też dołozył sporą cegiełkę przy „The Great Escape”, był wtedy członkiem podstawowej 11-tki, ale w kolejnym sezonie nie potrafil się przebić z powodu Etuhu, którego Roy wyciągnął z rezerw Sunderlandu i który okazał się rewelacją.

    Riise młodszy to właściwie tylko jeden udany mecz, to samo Kallio, choć on praktycznie żadnych innych szans nie dostał i to było dziwne. No i największa klapa, człowiek który nie rozegrał ani minuty, choć i tak sporo rekompensuje mi ta fotka: http://www.fulhamfc.com/Images/MainNews/NewsPages/Players/_OLDIMAGES/xx/litmanen/Scrapbook/Fulham.jpg 🙂 ale oczekiwania były dużo większe, chyba o nikim nigdy nie napisali takiego „wstępniaka”: http://www.fulhamfc.com/Club/News/NewsArticles/2008/March/LitmanenScrapbook.aspx .

  8. Roy pracował w Skandynawii, więc zna piłkarzy. Kallio 2 miesiące temu wrócił do Finlandii z nieudanego podboju Tajlandii, czy Elm, który w tym sezonie ma 20 meczy, 10 z ławki i 6 goli, nawet w czołowym szwedzkim klubie ma problemy z regularnym graniem od pierwszej minuty.
    Jak Roy ich sprowadzał to byłem załamany.
    Roy nie sprowadzał najlepszych ze Skandynawii.
    Litmanen, szkoda, że u nas nie błysnął, ale on dalej gra, w zeszłym roku brał udział w plebiscycie na bramkę roku.

    Heidar dograł piłkę w pole karne, ta trafiła w Warnocka później w Dunne’a i dopiero do bramki.

    Zmęczenie nie może być widoczne, przecież ten sezon dopiero się zaczął, jeśli zmęczenie już dzisiaj będzie widoczne martwię się co będzie w kwietniu.

    Tak w ogóle to ten cały Fernandes jest właścicielem zespołu Lotus, który startuje w F1.
    QPR chce grać na naszym stadionie?

  9. Schwarzer, Grygera, Baird, Hangeland, J A Riise, Dembele, Sidwell, Murphy (C), Dempsey, Johnson, Zamora.
    Subs: Etheridge (GK), Kelly, Sa, Ruiz, Senderos, Duff, Etuhu

    :O
    Widząc taki skład, od razu na myśl przychodzi 4-3-3, ale pewnie wyjdzie z tego 4-4-2, jak praktycznie zawsze.

  10. Piter, chyba jesteś jeszcze większym znawcą piłki skandynawskiej od Roya, jeśli wiedziałeś, czy dane nazwisko oznacza kłopoty 🙂

    Fernandes faktycznie bawi się też w F1, zapewne tak skumał się z Ecclestonem w sprawie zakupu klubu.

    Sklad mi się podoba, nawet prawie cały trafiłem 🙂 jedynie wybrałem Kelly’ego zamiast Zdenka. Szkoda, że Jol nie zaryzykuje z Freiem na ławce, chłopak mógłby coś zdziałać. A tak non stop eksploatował Kasamiego i na dziś był już bez sił.

  11. http://www.stopstream.tv/ch7.html

  12. David Elm zdobył dzisiaj gola.

    Oby tylko nie było problemów ze znalezieniem transmisji.
    Proszę o wrzucanie linków.

    cookie
    Dzięki, Elm to chyba został kupiony ze względu na nazwisko wtedy, było głośno o braciach Elm, tyle że Rasmus i Viktor są dużo lepsi.

    Nie zdążyłem przeczytać tego co pierwszego linku, który wrzucił cookie jeszcze wczoraj o co chodzi?

    http://www.stopstream.tv/ch7.html

  13. Geez, znajdę linka, to musi się ścinać.

  14. Andy strzelił gola w 2 minucie! 🙂 właśnie się właczyłem 🙂

  15. http://www.firstrowsports.tv/

  16. http://atdhenet.tv/39896/watch-fulham-vs-queens-park-rangers

  17. http://www.sport24.me/streams/CreepyTV4.html i adthe. Ale wszystkie trochę tną. 🙂

    Dopiero się do domu doczłapałem i już 1:0. 😛 Książe AJ. ^^

  18. Najważniejsze, że prowadzimy.

  19. Piter, co do Elma, to pamiętam, jak mówiliśmy że to właśnie najsłabszy ze wszystkich braci, jedyny który nie grał w kadrze. Całe lato polowaliśmy wtedy na „9-tkę”, był wolny numer dla takiej osoby, ale nie udało się, więc Roy na koniec zaryzykował i wziął już tego Elma. Dostał numer bodajże 35, więc mówiło to samo za siebie, czy będzie nasza 9-tką.

  20. Piter, a ten pierwszy link to najprawdopodobniej dziennikarskie wymysły, że my i QPR stwierdzimy, że prowadzenie osobnych, małych stadionów jest nieoplacalne i przeniesiemy się na jeden duży obiekt.

  21. http://real-tv-sport.com/channel-5.php

  22. cookie
    Dzięki.

  23. Aj, zapomniałem, w QPR gra ten (przepraszam za wyrażenie) pedałek Barton.

  24. Jezus Maria, AJ miałby start – marzenie. Gol i asysta.

  25. Ładnie Andrzej.

  26. Szkoda, że to nie wpadło.

  27. KARNY!!!!!11111

  28. JEST! DANNY

  29. GOL!!!!!!!

  30. A kto wypracował? Andrzej. To nie książę, to król.

  31. AJ jest dzisiaj świetny.

  32. Sid też niczego sobie, dobre przechwyty zalicza.

  33. Ślicznie 🙂 Wspaniały AJ i nieoceniony Danny.

  34. W QPR zmiana o_O

  35. Lalalalala….

    Al Fayed, whoa-oh…
    Al Fayed whoa-oh-oh…
    He wants to be a Brit… 🙂

  36. Tyle się dzieje, nie ma kiedy do kibla wyjść, bo boję się, że przeoczę gola dla nas.

  37. ANDRZEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEJ!!

  38. AJ!!!!!!!!!!!!!!

  39. Andrzej!!!!!!! 🙂 RE-WE-LA-CJA!!!

  40. Hahahaha, ta radość przed kibicami QPHaHa 🙂 🙂

  41. Co on dziś wyprawia, nie ogarniam.

  42. Gdzie z takimi próbami na stalowego Marka 🙂

    ależ cudowna połówka.

  43. Jak to pięknie wygląda. Nie ma chyba czego ani kogo krytykować.

  44. 3:0 do przerwy, a drugie połowy na CC mamy lepsze.
    Andrzej jest dzisiaj wielki.

  45. No, taka gra mi się podoba. Każdy w gazie, maksymalne zaangażowanie, Danny nie traci piłek, obrona walczy z sercem (tak jak Brede). Wspaniały mecz. No i wreszcie wygramy, nie mam wątpliwości. 😉

  46. BTW, przy trzecim Bobby chyba na spalonym był. 😛

    Aha, żeby nie było, artykuł przeczytałem, świetny Cookie. Znowu mnóstwo ciekawych informacji i ciekawostek. Wielkie dzięki!

  47. czyli co, 7:0? 🙂

    boję się właśnie, żeby teraz II połowa nie była gorsza, rezultat jest fenomenalny. Na ławce nie mamy raczej ludzi, którzy jeszcze dołożyliby do gazu, a mógłby sobie pobiegać Kerim.

  48. Tak dobrze jeszcze w tym sezonie nie było, chyba tylko z MC można to równać, ale niewolno ich zlekceważyć.

  49. Danny powinien grać wyłącznie na lidze, tutaj jest kapitalny, a meczami w LE jedynie traci siły. Jego podejście do fazy grupowej jest jasne, odkąd nie wykazał zbytniej ekscytacji przy meczu z RNK Split.

    My pleasure, Macu 🙂

    Nie przypatrzyłem się, czy Bobby być może był na ofsajdzie.

  50. Ach, muszę niestety wyjść. Mam nadzieję, że tego nie zmarnują.

    COYW!

  51. ANDRZEJ!!!!

  52. ANDRZEJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 4-0 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  53. Brawo Mark

  54. CLINT!!!!!!!

  55. 5-0 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  56. Ale roz****iamy dziś. AJ 3 gole i 2 asysty. Mistrzostwo.

  57. To była fenomenalna akcja.

  58. Obstawiam, że zejdzie Andrzej. Owację na stojąco ma jak w banku.

  59. BOBBY! 6:0

  60. BOBBY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 6-0!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  61. ANDRZEJ DZIĘKUJEMY!!!!!!!!!!!!!

  62. Teraz niech Ruiz pokaże klasę.

  63. MAF nie wyglądał na zadowolonego, może chce jeszcze więcej goli.

  64. Murphy out
    Dickson in

  65. Orlando za Mousse

  66. Ale było blisko.

  67. Zarąbiście słodki mecz. Andrzej pokazał dziś niesamowitą klasę. Ogólnie, to całej drużynie należą się słowa uznania.

  68. Hehe. Bajka. 🙂 Szkoda, że chyba nie będę miał czasu napisać porządnej relacji. No ale już opisanie samych bramek powinno być zadowalającą jej formą. 😀 Z resztą przy takim wyniku musiałbym wszystkich wychwalać pod niebiosa. 😛

  69. To było to na co czekaliśmy, tak się wygrywa pierwszy mecz w sezonie.
    Każdy zagrał dziś świetny mecz, ale AJ był dzisiaj niesamowity, genialny, fenomenalny, słowa tego nie opiszą. Brawo, każdy grał dzisiaj z niesamowitą determinacją, nawet przerwa nie wybiła nas z uderzenia.
    Można powiedzieć, że odbiliśmy sobie te wszystkie lata, albo były mecze z Chelsea, albo żadnych derbów.
    To było to, takie Fulham chcę oglądać w każdym meczu.

  70. Tak w ogóle to jest weekend, bo Śląsk dzisiaj demoluje Polonię, KR zdobył w tym tygodniu tytuł mistrza Islandii, no a Fulham ośmieszyło sąsiada.

  71. JA-CHY-BA-ŚNIĘ! 🙂 Nie budźcie mnie 🙂

  72. Cookie, Fulham traktuję z sympatią i często zerkam na ich mecze, jeśli tylko emituje je C+. Jednak regularnie pojawiam się na Waszej, polskiej stronie sympatyków biało-czarnych, m.in. z uwagi na Twój pisarski talent. Proszę Cię o jedno, nie deklaruj się, że nic dłuższego już nie napiszesz. Musisz pisać i masz pisać! Czytanie Twoich tekstów, to czysta przyjemność i kontemplacja. Naprawdę, powiadam Ci, ocierasz się o geniusz 😉

  73. cookie, przykro mi, ale kolega u góry ma rację 🙂

  74. Dziękuję serdecznie za takie słowa, bardzo motywują do tego, by te „nigdy” rzeczywiście odłożyć nieco w czasie 🙂 Zapewne i tak potrzeba uformowania jakiegoś tekstu z tych wszystkich statystyk, wzmianek i ciekawostek, jakimi siebie katuję, ponownie by zwyciężyła. Miałem też głównie na myśli fizyczną niemożliwość, by objętościowo ten tekst pobić, bo temat derbów z QPR ciekawił mnie chyba najbardziej.

    Niemniej to bardzo przyjemne dowiedzieć się, że jest osoba, która, nawet nie będąc fanem klubu, po prostu wchodzi na bloga i czyta artykuły. Dzięki raz jeszcze 🙂

    Nie chciałbym też deprecjonować pracy Maca, bo dla mnie to on jest geniuszem pióra i naczelnym twórcą na tym blogu. Sam, poza kilkoma odchyłami od normy na sezon, zajmuję się po prostu niewielkimi wstępami do spotkań.

  75. Oj tam Cookie, jak zwykle głupoty piszesz. 🙂 Bez twoich zapowiedzi ten blog byłby przeraźliwie nudny. Napisać co się zdarzyło minuta po minucie każdy potrafi, zebrać informację na dany temat (przeciwnika) i zestawić ją w logiczną całość – to jest prawdziwa sztuka. 🙂

    No ale nie przerzucajmy się już uprzejmościami, grunt w tym, że coraz więcej ludzi czyta naszą stronę. To mnie cieszy straszliwie.

  76. Macu – z ręką na sercu – za dużo cięższe wyzwanie uważam utworzenie czegoś na gorąco, chwilę po końcowym gwizdku, nierzadko w sytuacji gdy opisywać czego za bardzo nie ma 🙂 wiem, przecież samemu również zdarzyło mi się relacje tworzyć. Przy zapowiedziach mam dużo więcej czasu do namysłu.

    Z drugim akapitem zgadzam się w zupełności 🙂

  77. Mimo wszystko to głównie kwestia wprawy. 🙂 Faktycznie przy zapowiedziach jest czas żeby zaplanować tekst, natomiast jeszcze trzeba mieć jakąś wiedzę by mieć co w swoich planach uwzględniać. 😛 Relacje są pod tym względem prostsze. No ale mniejsza.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: