Napisane przez: Macu | Październik 2, 2011

Scenariusz na idealne derby. Fulham 6-0 QPR.

To aż trudne do uwierzenia, ale był to dopiero pierwszy pojedynek Fulham z QPR w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jak się okazało, od pierwszych sekund przerodził się on w jeden w najwspanialszych meczów rozegranych na Craven Cottage. Po dokładnie 78 sekundach po bramce znajdującego się w kapitalnej formie Andy Johnsona The Whites wygrywali i 1-0. Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym zawodnicy The Cottagers wysforowali na prowadzenie. Ale to zdecydowanie na zadowalało kapitalnie dysponowanego zespołu Jola, który jakby napędzony stawką derbów, dalej grał jak natchniony i wbił rywalowi kolejne pięć bramek. Swój znakomity występ hat-trickiem ukoronował Andy Johnson, po golu dorzucił Dempsey i Zamora, a z 11 metrów stalowe nerwy zachował Murphy. Aż chce się zakrzyknąć: Jak wreszcie wygrywać, to od razu w wielkim stylu!

Jedenastego lutego 2006 roku na Craven Cottage Fulham mierzyło się z West Bromwich Albion. Piłkarze prowadzeni wówczas przez Steve’a Colemana rozbili przyjezdnych 6-1, a jedną z wyróżniających się postaci był Islandczyk Heiðar Helguson. Grający z numerem 9 na plecach zawodnik już w pierwszej połowie dwukrotnie pokonał Tomasza Kuszczaka, trafiając w 4 i 40 minucie gry. Kiedy niemal kwadrans po zmianie stron Helguson oddał kolejne uderzenie, które otarło się o Curtisa Daviesa i wpadło do siatki West Bromu, zdawało się, że kibice są światkami historycznego wydarzenia. Celebrujący gola Helguson stałby się pierwszym w historii Fulham autorem hattricka w Premiership. Zapewne zagłębiając się po meczu w zacienionym tunelu Islandczyk był przekonany, że do swojej strzeleckiej kolekcji dopisał kolejne trzy kolejne trafienia. Pech chciał, że kolegium sędziowskie myślało inaczej. Orzekło ono, iż autorem gola z 58 minuty był Curtis Davies, stwierdzając tym samym, że był to gol samobójczy. Więc znów kibice Fulham zostali skazani na kolejne dni, tygodnie, miesiące oczekiwania. Jednak historia w końcu zatoczyła koło. Drugiego października 2011 roku na Craven Cottage Heiðar Helguson zasiadł na ławce rezerwowych w boksie piłkarzy Queens Park Rangers. Na własne oczy miał on zobaczyć, jak historia pisana jest raz jeszcze. Tym razem Panowie w ciemnych garniturach nic do gadania nie mieli, tak więc gumka potrzebna nie była.

Atmosferę tego derbowego pojedynku ukazuje chociażby fakt, że już na samą wieść o awansie QPR do najwyższej klasy rozgrywkowej, na oficjalnym forum internetowym Fulham zacierano ręce na myśl o rywalizacji z The Hoops, a wielu kibiców z wielką ekscytacją przyglądało się terminarzowi rozgrywek. I wreszcie ten długo oczekiwany dzień nadszedł – pierwsze derby zachodniego Londynu miedzy Queens Park Rangers i Fulham w najwyższej klasie rozgrywkowej. Będące w dużym kryzysie od początku sezonu Fulham z pewnością marzyło o tym, że po nie najgorszym występie z Odense, pójść za ciosem i poszukać pierwszego zwycięstwa w Premier League w obecnym sezonie. Ale nawet najbardziej niepoprawni optymiści nie byli w stanie przewidzieć przebiegu wypadków w to niezwykle gorące jak na wrzesień, słonecznie popołudnie. Kto nie widział, niech żałuje. Kto obstawił taki wynik, był genialny w swojej głupocie.

Książe znów czaruje!

Podopieczni Martina Jola potrzebowali dokładnie 78 sekund by uczynić to, co dotychczas nie udało się przez cały ligowy sezon. Moussa Dembele znalazł się w dobrej sytuacji do strzału zza polem karnym i nie wahając się ani chwilę przymierzył w kierunku bramki Paddy’ego Kenny’ego. Irlandczyk zdołał rzucić się na murawę i obronić to uderzenie, ale snajperski instynkt Andy’ego Johnsona zabłysnął nam po raz kolejny. Strzelec obu bramek w konfrontacji z Odense potwierdził swoją wysoką formę, dopadł do bezpańskiej futbolówki i bez problemu zmieścił ją obok leżącego goalkeepera QPR. Craven Cottage wybuchło niebywałą radością, a pełne dumy śpiewy miały już wypełniać ten kameralny obiekt aż do samego końca. Ale to dopiero początek tej przepięknej opowieści. To był jeden z tych dni, kiedy zespołowi wychodzi wszystko. Obrona przypominała tą monolityczną jednostkę ze starych, dobrych czasów, pomoc sprawnie wymieniała piłkę między sobą, a Zamora z Johnsonem terroryzowali defensywę rywala. Nawet Murphy, któremu coraz częściej zarzuca się, że jest za stary na grę w pierwszym składzie, tego popołudnia wyglądał jak młodzieniaszek. Jedyną skazą na wizerunku The Whites był Mark Schwarzer, nasz rosły kaleka, który z powodu drobnej kontuzji musiał wyręczać się Riise i Bairdem przy wybijaniu piątek. Nie przeszkadzało mu to bronić sprawnie i pewnie. Ale ja tu gadu gadu, a czas zaprezentować dalszy przebieg meczu. 19 minuta. Długa, wysoka piłka w kierunku Johnsona – z góry spisana na niepowodzenie. AJ przedłuża ją głową, jednak Fitz Hall dopada do futbolówki pierwszy i zastawia ją swojemu bramkarzowi. W tym momencie wydarza się mała katastrofa. Ambitny Johnson obiega Halla i dopada do piłki jeszcze przed Kennym. Ten wpada na Anglika i w niegroźnej sytuacji powala go na ziemię. Oskarżony jest świadom swojej winy, a wyrok może być tylko jeden: rzut karny. Egzekucja jest bezstresowa. Futbolówkę na wapnie ustawia Murphy i ze stoickim spokojem posyła ją w zupełnie inną trasę niż wybrał się bramkarz QPR. Po drugim golu dla gospodarzy gra się nieco uspokoiła, piłkarze Warnocka próbowali spokojnie konstruować akcje. Ale to zwyczajnie nie był ich dzień. W 38 minucie kolejny raz na listę strzelców wpisał się Johnson. Zablokowane uderzenie Dempsey’a spadło idealnie pod nogi Zamory, który dograł wzdłuż pola karnego. Na to czyhał tylko AJ, który bezempatycznie dołożył nogę i wyprowadził The Whites na trzy bramkowe prowadzenie. Następnie, ku olbrzymiej złości fanów Rangersów zasiadających na trybunie Putney End, w dziwaczny sposób zaczął celebrować swojego gola. Do przerwy było 3-0, ale Fulham nie zamierzało na tym poprzestać. W drugiej części gry QPR grało już bez większej wiary w sukces, co zdecydowanie nie było ich sprzymierzeńcem. Tymczasem gospodarze grali na olbrzymim luzie, a jednocześnie wyglądali na wielce zmotywowanych. Aż chciało się spytać, czemu nie można było zobaczyć takiej gry i nastawienia we wcześniejszych meczach? Wreszcie nadeszła 60 minuta. Murphy szybko wykonał rzut wolny, posłał piękną prostopadłą piłkę do Johnsona, który od razu wyszedł sam na sam i po raz trzeci w tym spotkaniu trafił do siatki rywala. Fatalnie przespała się defensywa QPR, która umożliwiła AJ osiągnięcie historycznego hat-tricka. Trafienie to załamało kompletnie gości, którzy pozwolili sobie wbić jeszcze dwie bramki. W 65 minucie motor napędowy zespołu Johnson ruszył lewą stroną, dośrodkował w pole karne, sprytne dotknięcie piłki przez Zamorę okazało się wspaniałą asystą do Dempsey’a. Amerykanin był zupełnie sam w polu karnym i nie mógł się pomylić. Ta niesamowita wygrana została ostatecznie przypieczętowana przez Zamorę, który w 74 minucie otrzymał futbolówkę od Dempsey’a i pociągnął po długim rogu z dość ostrego kąta. Na kwadrans przed końcem Jol zdecydował się ściągnąć bohatera spotkania Andy’ego Johnsona, co negatywnie wpłynęło  na jakość gry. Obecność Bryana Ruiza nie pomogła, wynik już zmianie nie uległ, natomiast wystarczające zniszczenie dokonane zostało już wcześniej. 6-0 zapadnie w pamięci kibiców Fulham na długo, jeszcze przez wiele dni będą oni delektować się sposobem w jaki upokorzyli Rangersów. Ostatni raz taki wynik padł na Cottage w 2004 roku, kiedy The Whites rozbili Norwich. Dzisiejsze zwycięstwo z pewnością smakuję jednak zupełnie inaczej, jakże słodko i jednocześnie jakże orientalnie. Osobiście mogę wyrazić nadzieję, że derby z QPR będą momentem zwrotnym w obecnym sezonie, a piłkarze Fulham będą nam serwować tak przepyszne dania znacznie częściej.

Derby zachodniego Londynu są nasze. I to w jakim stylu!

Reklamy

Responses

  1. Tak nieco offtopicowo, jak zapatrujecie się na rzekomą sprzeczkę Bobby’ego i Jola?

  2. Tak się zastanawiam czy naszym problemem nie jest to, że na wyjątkowe mecze jesteśmy wyjątkowo bardzo zmotywowani, a np na Blacburn może brakuje tej determinacji, motywacji i chęci odniesienia zwycięstwa za wszelką cenę, nie są aż tak bojowo nastawieni.
    Mecz fenomenalny w naszym wykonaniu, wynik mówi wszytko.

    Macu
    Kiedy ta rzekoma sprzeczka miała miejsce? Jeśli po meczu to nie wieżę.

  3. Chodzi o rewelacje jakiegoś mało poważnego serwisu. Macu, osobiście ani trochę w te plotki nie wierzę, nie było na razie ani jednego spotkania gdzie nieobecność Bobby’ego nie była dobrze usprawiedliwiona. Media naprawdę lubią wbijać szpile w Jola. Dzisiejszy mecz pokazał, ile drzemie w nas charakteru i poczucia wspólnoty. Choć faktycznie, można się obawiać, czy znów nie spięliśmy się po prostu na mecz o szczególnym znaczeniu, a od przyszłego tygodnia będzie po staremu. Mam nadzieję, że będzie inaczej, że Odense to było zeszłoroczne Stoke i będzie już szło jak z płatka. Potrzebne było odblokowanie się, w końcu nie graliśmy -poza wyjazdem do Wolves- źle.

    Wynik jest wyśniony, a nieprawdopodobnie spisuje się Andy. Z dużym prawdopodobieństwem był to pierwszy hattrick piłkarza Fulham w Premier League. Przypominam sobie tylko Inamoto w Intertoto oraz Malbranque’a i Kamarę w krajowych pucharach. I jeszcze te paradowanie przed fanami QPR po bramkach. Na to czekałem, aż tę bardzo widoczną miłość do klubu będzie mógł prawdziwie wyzwolić i wyrażać po strzelanych bramkach. On może być tym, kto odtworzy Zoltana z sezonu 09/10. Choć strzelając seriami robi chyba jeszcze więcej.

    Spodobało mi się jedno zdanie na forach. „Kto przejmuje się kupionym za 10 milionów Ruizem, jeśli tak zaczyna grać kupiony za 10 milionów Andy?” 🙂

  4. Postaram się napisać coś jeszcze, przegapiłem sporą część spotkania i chcę obejrzeć je całe w wolnej chwili.

    Dla zainteresowanych linki:
    I połowa: http://www.filesonic.com/file/2285382274

    II połowa: http://www.filesonic.com/file/2285442214

  5. Bobby powołany do reprezentacji Anglii: http://www.fulhamfc.com/Club/News/NewsArticles/2011/October/ZamoraEnglandCallUp.aspx

    Choć co by Fabio zaszkodziło zrobić jeszcze miejsce dla naszego największego bohatera tego tygodnia.

  6. Jezu, jutro na 8 i ciężki dzień. 😦

    Nawet nie mam czasu skomentować. Napisałem trochę o meczu, choć końcówka mierna, bo się śpieszyłem. Może jeszcze jutro edytuję. Sorry, za ew. byki.

    Lecę spać, czas zakończyć ten niebywały dzień! Czekam na jakieś fajne highlighsty 🙂

  7. Świetnie wplotłeś tę historię z Helgusonem, Macu, faktycznie ciekawie się złożyło, że HH mógł obserwować jak na niegdyś jego CC ktoś strzela tego hattricka którego mu zabrano.

    QPR w niezłej rozsypce po meczu, na ich forach parę historii o tym, jak to najlepiej zarabiający tam Barton, który sam za dużo nie pokazał, wściekał się w szatni na swoich kolegów z drużyny, strofując nawet asystentów Warnocka. Jednak gdzie Barton, tam problemy. Jako tako z QPR spisał się dla mnie jedynie Faurlin (i zmiennik Mackie, który o dziwo, wg prasy, miał kurować się ze złamaną nogą), wszystkie te nowe wzmocnienia jak gdyby nie miały pojęcia, dlaczego Fulham tak na nich naciera i że to są derby.

    Obejrzałem całe spotkanie, wspaniałe od początku do końca. Tak jak pisałem jakiś czas temu, że nasza optymalna formacja to 4-5-1 z Bobby’m na froncie, tak po zobaczeniu tak pracującej, tak rozumiejącej się i tak cieszącej się ze swoich bramek dwójki Andy – Bobby chyba każdy chce zobaczyć tego ciąg dalszy. A Andrzej, choć wszyscy pozbywaliśmy się przed sezonem, tym jednym występem wyrobił chyba sobie status mini-legendy. Nie tylko hattrick, ale też te usta kibiców QPR układające się w chóralne „F word” gdy sobie przed nimi tańcował. Ani razu źle nogi nie przyłożyli także Moussa i Clint i z takim ofensywnym kwartetem jak wczoraj możemy przenosić góry. Nie za wiele pojawiali się z przodu Riise i Grygera, ale jak Danny i atak rozegrają akcje po swojemu, to bocznych obronców nawet nie potrzeba. Martwi nieco kalectwo Marka, ale tak musiało się skończyć jeśli nie ma żadnej szansy na odpoczynek. To był nasz 18 mecz w tym sezonie, ma-sa-kra. Ale jak będzie ze Schwarzerem bardzo źle, to wołamy Stocky’ego, jego Ipswich idzie do góry, sam dostał powołanie do kadry, więc jest z nim dobrze.

    Macu – jak zwykle sympatyczne są skróty MOTD: http://www.101greatgoals.com/videodisplay/fulham-qpr-motd-15499273/

  8. – Motywacja z pewnością była najwyższej próby. Ogólnie wszystko się ułożyło wręcz idealnie. Wreszcie mieliśmy do dyspozycji najsilniejszy skład, szybko strzeliliśmy bramkę, współpraca między zawodnikami układała się wzorowo, a Demps i Moussa zagrali wreszcie na swoim poziomie, czyniąc istne spustoszenie. Nie wspominam już o partnerstwie AJ i Zamory. Nie ma nic bardziej cieszącego dla oka jak emanująca od nich prawdziwa radość z gry razem i wielka przyjaźń.

    – Co do sprzeczki, też sądzę, że to nadmuchane przez media, ale również nie mam wątpliwości, że musi być w tym ziarenko prawdy. Ponoć doświadczonym piłkarzom nie podoba się, że panuje stała niepewność jeżeli chodzi o miejsce w składzie, jak również, że Jol ciągle zmienia zadania taktyczne dla poszczególnych zawodników. W to jestem w stanie uwierzyć. Ale Bobby’ego rzucającego się do gardła Jola, tego jakoś nie widzę. ;P

    – Był to na 100 procent pierwszy oficjalny hat-trick w Premier League, natomiast oprócz wspomnianej kontrowersji związanej z Helgusonem, ponoć jeszcze Saha miał mecz w którym też należała mu się jedna z bramek, której ostatecznie mu nie przypisano.

    – Oczywiście AJ chwalić chyba dodatkowo nie muszę, bo każdy widział jak Andrzej grał. Ewidentny jest jego powrót do formy i pełnej sprawności fizycznej. Znowu jest szybki jak kiedyś, a teraz wreszcie i skuteczny. Co prawda nie oczekuję, że teraz będzie strzelał bramki w każdym meczu, bo jednak jest on typem zawodnika, który przeciwko niektórym obronom skuteczny nie będzie nigdy. Ale na pewno jego obecność nawet w takich meczach będzie miała niebagatelne znaczenie, bo zwyczajnie odciąży nieco Zamorę. Tak przynajmniej mi się wydaję, nie jestem nazbyt dobrym taktykiem. 😛 Nawiązując jeszcze do tego co napisał Cookie, to miałem dokładnie takie samo skojarzenie. Jeżeli Ruiz okaże się niewypałem, wiadomo, zawsze szkoda tych 10 milionów. Natomiast jeżeli AJ utrzyma teraz formę i zacznie regularnie zdobywać gole, o tych pieniądzach się po części zapomni, będą inne tematy. Z resztą forma Johnsona powinna być na rękę Ruizowi, bo będzie on odczuwał mniejszą presję.

    – Mimo wszystko QPR wystarczająco wielu doświadczonych zawodników, by się utrzymać. Myślę, że szybko się pozbierają, a Warnock nie da sobie w kaszę dmuchać. Rzeczywiście najlepiej prezentował się Faurlin, znośnie DJ Campbell, o którego ponoć zabiegaliśmy. Tymczasem największa porażka to Jay Boythord. Pomyśleć, ze swojego czasu dostał powołanie od Fabio. Zamorze nie dorasta do pięt, co z resztą mogliśmy dokładnie zaobserwować na meczu. 🙂 Mackie się ładnie odnajdywał na boisku, ale straszliwie partaczył wykończenie. No ale to może mu przyjść z czasem.

    – Na następny mecz oczywiście chętnie zobaczymy powtórkę niedzielnego zestawienia personalnego. Jednocześnie nie zgodzę się z tobą Cookie, że Riise mało uczestniczył w ofensywie. Ja pamiętam bardzo dużo jego wejść, z resztą bardzo udanych. Grygera rzeczywiście skupiał się na obronie, aczkolwiek często był przy piłce i bez problemu odnajdywał się fulhamowej grze na jeden kontakt. Bardzo mi się Czech podobał w tym meczu. Nawet Chris na środku obrony zagrał jak rutyniarz, a interwencja główką Hangelanda w pierwszej połowie znakomicie zobrazowała nastawienie naszych w tym spotkaniu. 🙂

    – Schwarzerowi chyba nic poważnego nie jest. Ale o czymś to świadczy, że nawet w takiej kondycji fizycznej gra w pierwszym składzie. Węgierski wynalazek Jola zdaje się być kompletną pomyłką, a Etheridge chyba zadebiutuje tylko i wyłącznie w momencie, kiedy Mark opuści boisko na noszach. Dobrze, że mamy opcję Stocky’ego. Ktoś słyszał jak mu idzie w Ipswich? W sensie – nie chodzi mi o wyniki, a o faktyczne opinie o grze. 🙂

    Udaje się na zasłużoną projekcję skrótów MOTD. Co prawda z linka Cookiego materiał został już usunięty, ale szczęśliwie znalazłem gdzie indziej. 🙂

  9. Oh, jeszcze zapomniałem napisać o mistrzostwie świata czwartej bramki (po wolnym). Ależ to było kapitalne. Idealne jedno podanie Danny’ego i AJ pozostało tylko raz dotknąć piłki. Pamiętam, że chyba w sezonie 2008/2009 też strzeliliśmy takiego gola. Wówczas podającym był także Murphy, ale nie jestem pewny kto strzelił, ale chyba właśnie AJ.

  10. Macu, najciekawsze spotkania postanowiłem zrzucać na dysk, więc gdyby skróty MOTD z jakiegoś dobrego meczu Tobie lub innej osobie przepadły (bo przepadają niestety szybko), to mogę w każdej chwili gdzieś je wrzucić 🙂

    Jeśli chodzi o obawę zawodników o miejsce w składzie, to o taki „konflikt” w zespole nawet bym prosił, bo taka konkurencja z pewnością wyzwala w drużynie progres. Że Jol mocno rotuje składem, to widać doskonale, to było zresztą w tym klubie potrzebne. Spogląda też na Akademię, właśnie Trotta (po meczu rezerw z Norwich, 6-2, strzelił 4 gole, ile może mieć ich już w sumie? to nie jest pierwszy taki raz) dał wywiad na oficjalnej, w którym mówi, że managera tak zaciekawionego losami rezerw jeszcze w tym klubie nie widział. Ale jestem pewien, że żadnego poważnego konfliktu być nie może, jak mogę wierzyć w pogłoski prasowe, jeśli na boisku – w najważniejszym miejscu – piłkarze pokazują coś dokładnie odwrotnego.

    Klub zdążył tez zresztą wyśmiać inne plotki, które pojawiły się w szwajcarskiej prasie na temat kłótni w klubie jaka ponoć pojawiła się gdy Kasami przestrzelił karnego z Chelsea. Kasami zdementował to na oficjalce, choć co ciekawe, przyznał że Jol wyznaczył do karnego Orlando, ale w trakcie meczu o tym nie wiedział. (http://www.fulhamfc.com/Club/News/NewsArticles/2011/October/KasamiStatement.aspx)

    Macu, w tej historii z hattrickiem nie chodzi o Facundo Savę? Gdzieś wyczytałem że także strzelił on prawie-hattricka, jeszcze bardziej perfidnie anulowanego niż w przypadku Heidara, bo Sava w jakimś meczu z Liverpoolem strzelił ponoć 3 gole, z czego jeden strzał otarł się o Seana Davisa (czyli innego piłkarza Fulham, a nie jak u Helgusona piłkarza rywala) i przy zielonym stoliku przypisano tę jedną bramkę Davisowi.

    Bothroyd spisał się rzeczywiście katastrofalnie, wyglądał jak baaaardzo uboga wersja BZ. Nie jest też zbytnio atletyczny, więc w ogóle nie rozumiem po co grają tam nim samym z przodu, z Campbellem pasują idealnie do gry we dwójkę, zwłaszcza że DJ jako jedyny ma tam jako taki instynkt strzelecki. Natomiast Mackie wrócił po prostu po tym złamaniu nogi i był to jego pierwszy występ od stycznia. Teraz go sobie przypominam, zanim nie doznał tej kontuzji, przez pół sezonu ciągnął QPR i głównie dzięki jego bramkom byli na szczycie.

    Zdenek spisuje się kapitalnie, gra dużo pewniej niż ktokolwiek się spodziewał. Na taki scenariusz liczyłem – że będzie to piłkarz może za słaby na Juve, ale u nas okaże się bardzo stabilnym punktem. Być może jestem skrajnie nieobiektywny jeśli chodzi o Riise i faktycznie musiałby zagrać idealny mecz, bym go jakoś wyróżnił. Ale zniechęcił mnie bardzo tym, że z takim klasowym CV jest to piłkarz, który najzwyczajniej boi się pojedynków 1 na 1. Być może robił odważne wejścia, gdy miał zupełnie wolną lewą flankę 😛

    O Stocky’m piszą na forach, że broni co jest do wybronienia i spisuje się ogólem bardzo dobrze, no ale najlepiej byłoby zasięgnąć głosu u kogoś spoza fanów FFC.

    Jeszcze jedna ciekawostka: Duff jest 18-tym najbogatszym piłkarzem na Wyspach Brytyjskich 🙂 (http://www.dailymail.co.uk/sport/football/article-2045484/Manchester-United-stars-dominate-rich-list–135m-David-Beckham-top.html) Jestem ciekaw, czy to po prostu dlatego, że nie wiedzie zbyt imprezowego życia i oszczędził sporo z zarobionych na graniu pieniędzy, czy też ma jakieś pozaboiskowe biznesy. W każdym razie pieniądze nie zepsuły go ani trochę, wzorcowy charakter.

  11. Dobrze, że Jol się młodziakami interesuje, ale szkoda, że na razie nie daje im za dużo szans. Wystarczy przypomnieć nasze błagania o wpuszczenie na boisku Frei’a. 🙂 Z resztą z tego co pamiętam, to Hughes też był ponoć mocno zainteresowany rezerwami, a w sumie mało z tego wynikało. Zobaczymy jak to się będzie rozwijać.

    Jeżeli chodzi o hat-tricka, to oczywiście dałem nogę, bo rzecz jasna w całej tej historii rozchodziło się o Facundo Savę. Ale jak widać, moje umiejętności czytania są takie, jakie są i wyszło, że to był Saha. Prawie tak samo. 😀 Na marginesie, zagłębiłem się w karier Argentyńczyka i wyczytałem ciekawą rzecz. A mianowicie, po strzeleniu gola Sava cieszył się wkładając na swoją twarz maskę. Ale pewnie to już Cookie widziałeś. 😛

    No właśnie nie wiem skąd masz takie oczekiwania co do Riise. Czy Konchesky wygrywał pojedynki 1 na 1 (choć to dość niska poprzeczka)? 😛 Już nazbyt nie pamiętam jak Norweg grał w Liverpoolu, ale o jakieś wielkie dryblingi bym go nie podejrzewał. A z QPR grał naprawdę ofensywnie, z pewnością wrzucał z lewej o wiele częściej niż Grygera z prawej. Oczywiście nie ujmując występowi Czecha, bo jak już się zgodziliśmy, zdecydowanie nie można mu nic zarzucić. No może te lekkie problemy z komunikacją z Markiem.

    Zacna ciekawostka z tym Duffem. Chyba masz rację, że koleś ma głowę na karku i raczej nie rozpuszcza bezsensownie pieniędzy. Plus pewnie zarobił swoje w Chelsea i Newcastle. W końcu do srok przechodził jako wielka gwiazda, a skoro było ich stać na opłacanie Owena, myślę, że i Duff źle nie zarabiał.

  12. ma ktos meila do Jacek_UK??? pomocy : >

  13. jacek7932@gmail.com

    Bilety na mecz z Wisla na CC tylko dla Season Ticket/ Membership i nie bedzie ich w generalnej sprzedazy 😦 chyba ktos przestraszyl sie kibicow Wisly…

  14. Macu, tak, sposób celebracji bramek Facundo Savy jest mi znany 🙂 załapałem się nawet na newsa na stronie oficjalnej, jak robili mu pożegnanie i skompilowali jego fotki w barwach Fulham w taki ciekawy „kolaż”. Szkoda, że tego nie zachowałem na dysku. Dlatego odczuwam taki niedosyt, jak widzę teraz jednozdaniowe komunikaty o tym, że zawodnik x opuścił Fulham i klub życzy mu wszystkiego dobrego.

    Swoją drogą, ostatnio (z dużym opóźnieniem, pewnie niektórzy znają) poznałem internetową machinę czasu – http://www.archive.org/web/web.php, czyli stronę która przechowuje różne wersje danej witryny z różnych lat. I tak, w przypadku np. http://www.fulhamfc.com, archiwum tej machiny sięga 2001 roku. Możemy więc zobaczyć sobie np. relację z meczu Pucharu Ligi Fulham-Tottenham w 2001 roku (http://web.archive.org/web/20011205121513/http://fulhamfc.com/displayContent.asp?id=714244&intAreaID=7), profil rzeczonego Facundo Savy z wersji strony z 2003 roku (http://web.archive.org/web/20031002195218/http://www.fulhamfc.com/pprofiles/displayProfile.asp?pid=38&id=313235), czy informację z 2005 roku o powołaniach dla Diopa i Jensena (http://web.archive.org/web/20050208184508/http://www.fulhamfc.com/news/displaynews.asp?id=5952) – uwielbialem ten baner na górze, z pojawiającym się po lewej stronie raz Malbranquiem, raz Boa Morte, raz Colemanem…

    Ogółem świetna strona, jeśli ktoś chce odbyć taki kurs po internetowych wspomnieniach.

    Jacek – a zazwyczaj byly w generalnej sprzedaży? jeśli tak, to na pewno obawiają się polskich chuliganów. Też na tym cierpimy, bo zdobycie biletów na sektor Fulham w Krakowie zaczyna powoli graniczyć z cudem…

  15. Widzialem posty Maca na oficjalnym forum w sprawie biletow w sektorze Fulham na Reymonta, trzymam kciuki zeby Wam sie udalo, swoja droga to szkoda ze swego czasu nie zainwestowalem te pare funtow w membership, no trudno. Na pewne mecze nie ma biletow w generalnej sprzedazy. Tak bylo w przypadku Juventusu, Chelsea, MU i teraz np mecz z Liverpool. W przypadku Wisly to na 99% msci sie reputacja poliskich kibicow

  16. Dzięki Jacku, również mocno w to wierzę. Chyba także czas, abym dołączył do Was na tym forum 🙂 a nie będziesz tego może próbował jakoś załatwiać przez trzecie osoby?

  17. Cookie mam pewne mozliwosci ale daje sobie spokoj, jakos wole obejrzec ten mecz w tv 🙂

  18. Nam też to pozostało, niestety nie udało się pozyskać biletów. Można z tego wyciągnąć jakieś wnioski przed kolejna próbą obejrzenia Fulham na żywo, ale generalnie jest trochę dziwna ta surowość zasad przyznawania wejściówek.

  19. Wierzylem ze jakos Wam sie to uda zalatwic 😦 inwestowanie kasy w membership (40 funtow dla ludzi spoza UK) w Waszym przypadku nie bardzo sie oplaca.

  20. Niestety, mogliśmy jedynie czekać na konkretną odezwę osób, które wyraziły wstępne zainteresowanie naszym losem, ale tego się nie doczekaliśmy. Więcej napisze pewnie Macu, który był bliżej wszystkiego ode mnie. Myślę teraz trochę o tym membership, że być może trzeba było się na nie skusić, gdyby dużo wcześniej doszło do mnie, że to jedyna droga jaką dałoby się cokolwiek załatwić, ale taka refleksja przyszła dużo za późno. To właśnie są te ewentualne wnioski, jakie mogę wyciągnąć. Ale masz rację, że finansowo to bardzo nieopłacalne wyjście, jeśli chce się po prostu wyrwać na pojedyncze spotkanie.

  21. […] Statystyka stawia Fulham w roli zdecydowanego faworyta jutrzejszego pojedynku – The Whites wygrali zeszłoroczną batalię z QPR na the Cottage aż 6-0, w ogólnym rozrachunku nie przegrali u siebie z Rangersami od ponad 30 lat (ostatnią taką […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: