Napisane przez: cookie | Grudzień 9, 2011

O czym nie śniło się „fizjologom”. Swansea – Fulham

Swansea CityByło zgrzeszenie w pojedynku z Twente, było odkupienie swoich win w meczu z Liverpolem, będzie i nagroda za wykazanie determinacji – najbliższe spotkanie Fulham pasuje doskonale jako epilog do całej opowiastki. Niczym ułaskawieni i zesłani na piękne, dziewicze ziemie bohaterowie, The Cottagers udają się na Stadion Wolności, w unikalną i zdecydowanie najciekawszą ligową podróż w całym sezonie. Po raz pierwszy w historii swoich występów w Premier League, The Whites powalczą o ligowe punkty… poza granicami Anglii, na terenie walijskiego beniaminka ze Swansea. Taki galimatias mógłby zaskoczyć wielu nieobeznanych z futbolem wybitnych myślicieli. Croeso i Gymru – witajcie w Walii!

Na egzotyczny, nadający wyjątkowego kolorytu moment, w którym do bram Premier League zapuka klub położony w krainie zamczysk, owiec i mitów o czerwonym smoku imieniem Y Ddraig Goch, czekali chyba niemal wszyscy sympatycy wyspiarskiego futbolu. Niemal, bo z wyłączeniem pewnej, wrażliwej na punkcie narodowości grupy Anglików, która zwyczajnie nie wyobraża sobie walijskiego klubu we własnej ekstraklasie. Cała reszta fanów, niedotknięta tymi podziałami, traktowała z kolei nadejście tego paradoksu jako rzecz niezwykle uatrakcyjniającą rozgrywki i co roku, zerkając na tabelę drugiej ligi, zawieszała oko na nazwach Cardiff oraz Swansea. Dwie chluby walijskiego futbolu – po prawdzie kluby dużo bardziej zangielszczone niż mówi to geografia, bowiem od ponad 90 lat znajdują się w strukturach angielskiego systemu ligowego i przed erą Premier League obu zdarzało się już grać na najwyższym szczeblu rozgrywek – w ostatnich latach osiągały na zapleczu ekstraklasy coraz lepsze rezultaty i dla wielu nie jest zaskoczeniem, że zreformowana w 1992 roku Premiership wreszcie doczekała się ekspansji na ziemie Cymru. Małą niespodzianką było natomiast to, który z walijskich klubów przyczynił się do tej sztuki – „Niebieskie Ptaki” z Cardiff osiągały bowiem przeważnie lepsze wyniki od „Łabędzi” ze Swansea, w ostatnich latach stale bijąc się o awans w barażach Championship i dorzucając do tego finał Pucharu Anglii (wygrany przez Portsmouth, które z powodu tego spotkania wystawiło nieco osłabiony skład w pamiętnej, ostatniej kolejce sezonu The Great Escape). Decydujące słowo w wewnętrznej walce odwiecznych, walijskich wrogów należało jednak do The Swans, którzy, z gracją godną zwierzęcia uwiecznionego w przydomku klubu, przedarli się do Premier League już przy pierwszej próbie. Dostając się do majowych play-offów dzięki trzeciemu miejscu w lidze, „Łabędzie” w pięknym stylu triumfowały w barażach, wygrywając w finałowym pojedynku z Reading 4-2.

Do historycznego sukcesu, klub, który jeszcze w 2003 roku cudem ratował się od spadku do Conference, poprowadził Brendan Rodgers – człowiek, który półtora roku wcześniej… został z Reading zwolniony. Jeden z ciekawszych na Wyspach trenerów, który, wyznaczony przez nikogo innego niż José Mourinho, zaczynał jako szkoleniowiec młodzików, a potem rezerw Chelsea, dał się poznać jako wyznawca ofensywnego, opartego na posiadaniu piłki futbolu, od kiedy tylko objął swoją pierwszą managerską posadę w Watford. Stamtąd, z wielkimi aspiracjami trafił właśnie do Reading, a gdy z piłkarzami The Royals nie potrafił osiągać satysfakcjonujących rezultatów, został zwolniony i przez pół roku pozostawał bez pracy. Przed ubiegłym sezonem, rękę do Irlandczyka z Północy wyciągnęła Swansea, w której, dzięki poprzednim trenerom – bardzo zasłużonemu dla klubu Roberto Martínezowi oraz Paulo Sousie – pokochano ofensywny futbol. Na półwyspie Gower, posiadającym ponoć jedne z najpiękniejszych w całym Królestwie plaże, Rodgers odnalazł się idealnie.

Brendan Rodgers

Zderzenie z zachodniolondyńską piłką nie będzie dla Brendana Rodgersa nowością.

Majowym pojedynkiem na Wembley, 38-latek już wpisał się na trwałe w historię Swansea, a także pięknie nawiązał do klubowych dziejów, awansując do ekstraklasy równo 30 lat po tym, jak „Łabędzie” dokonały tego po raz pierwszy i do tego momentu ostatni. Wtedy także The Swans wykonali imponujący marsz z czwartej do pierwszej ligi, jak również prowadziło ich młode, obiecujące nazwisko – rozpoczynający bogatą trenerską karierę John Toshack. Tamten epizod Swansea na najwyższym ligowym szczeblu trwał dwa lata – czy Rodgersowi także uda się utrzymać klub w Premier League na dłużej niż jeden sezon? Przed rozgrywkami, ludzi stawiających na taki scenariusz można było policzyć na palcach jednej ręki, jednak z każdym kolejnym meczem, The Swans zyskują wielu nowych zwolenników. Pomimo przeskoku na najwyższy w Anglii poziom, „Łabędzie” podporządkowują sobie niemal każdego przeciwnika, szanując piłkę tak, jak nauczył ich Rodgers. Posiadanie piłki często wypada u Swansea na poziomie przekraczającym 60 procent, przez co „Łabędzie” już zwane są Premier League’owym odpowiednikiem wielkiej Barcelony, czy też w skrócie „Swanseloną”. Ofensywna, ale mądra gra może być tym, dzięki czemu The Swans będą spokojnie poruszać się na powierzchni ligowej wody – w odróżnieniu od choćby zespołu Blackpool, które także stawiało na atrakcyjność, jednak łączyło ją z dużą nieodpowiedzialnością na boisku. O dojrzałość w walijskim klubie nietrudno, bowiem w składzie zespołu jest wielu będących dziś w kwiecie wieku piłkarzy, którzy pamiętają grę w barwach Swansea w League Two. Biorąc pod uwagę duże zgranie zespołu, jak i to, że, dzięki opartej na kontroli meczu filozofii Rodgersa, zawodnicy The Swans co tydzień zgrywają się ze sobą jeszcze bardziej, nic dziwnego, że, niczym najwięksi ligowi rutyniarze, Swansea zamieniła swój teren w fortecę, w której grabi kolejnych rywali z punktów. Zwycięstwo odniósł tu co prawda trzy tygodnie temu zespół Manchesteru United, jednak była to jedyna porażka The Swans na Liberty Stadium w ostatnich… dziewięciu miesiącach!

Piłkarze Fulham wiedzą, jak ciężko jest wygrać w południowej Walii. Choć to pierwsze spotkanie obu klubów w angielskiej ekstraklasie, wzajemnych pojedynków w przeszłości, przy innych okazjach, nie brakowało. Zazwyczaj cechowało je właśnie to, że The Whites podbić Walii nie potrafili. Gdy obie drużyny podejmowały siebie regularnie na początku lat 90-tych w trzeciej lidze, stadion The Swans – wówczas obiekt Vetch Field – był miejscem jednego z najczarniejszych wydarzeń w historii Fulham. W ostatniej kolejce sezonu 1993/94, The Whites ulegli „Łabędziom” 1:2 i w konsekwencji spadli do czwartej ligi. W kolejnych latach, w których The Cottagers zaczynali swój marsz do góry, Fulham było dla Swansea bezlitosne, jednak nazwa Vetch Field zakorzeniła się w klubowej historii jako synonim jej najciemniejszych rozdziałów. W 2005 roku, The Cottagers, dzięki powiązaniom Swansea z ówczesnym managerem Fulham – Chrisem Colemanem – zostali zaproszeni do Walii na otwarcie nowej klubowej areny – Liberty Stadium. Pierwszego gola w historii tego obiektu zdobył Steed Malbranque, a sparing zakończył się wynikiem 1:1. Najświeższe wspomnienia związane z The Swans to z kolei pojedynek w Pucharze Anglii w sezonie 2008/09. Fulham przeszło Walijczyków, ale dopiero po rewanżu rozgrywanym na Craven Cottage. W pierwszym meczu, który odbył się w Swansea, The Cottagers ledwo uniknęli egzekucji, przywożąc do Londynu szczęśliwy remis. Taki wynik nie byłby wstydem tym bardziej w pojedynku rozgrywanym już w Premier League, ale Martin Jol, jak i wszyscy kibice Fulham, liczą po spotkaniu z Liverpoolem na przedłużenie zwycięskiej passy. Największym problemem, jaki stoi przed managerem The Whites, jest obsadzenie środka pola. Chris Baird ma tajemnicze problemy rodzinne i opuści trzeci mecz z rzędu, Steve Sidwell nadal nie jest w pełni sił po przebytej operacji, natomiast Danny Murphy doznał w poniedziałkowym meczu urazu kostki. W przypadku kapitana The Cottagers, rehabilitacja przebiega jednak ponoć błyskawicznie i z dnia na dzień są coraz większe szanse, że mózg Fulham będzie na boisku obecny. Choć wielkim wydarzeniem w Fulham może być powrót po wielu miesiącach przerwy Simona Daviesa – który, jako Walijczyk, będzie z pewnością podwójnie zmotywowany do wyjścia na plac gry – kluczową sprawą jest obecność w zespole właśnie któregoś z playmakerów. Inaczej, swanselońskiej szkole posiadania piłki będzie można przeciwstawić jedynie skuteczne kontry…

Przewidywane składy:
Swansea (4-3-3): Vorm – Richards, Williams, Monk, Taylor – Britton, Gower, Moore – Dyer, Lita, Sinclair
Niepewni: Graham
Zawieszony: Allen
Kontuzjowani: Rangel, Tate, Bodde
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Kelly, Senderos, Hangeland, Riise – Ruiz, Etuhu, Murphy, Dempsey – Dembélé, Johnson
Niepewni: Murphy, Sidwell, Davies
Kontuzjowani: Duff, Grygera
Inne absencje: Baird

Kontuzja Danny'ego

Czy ceną za poniedziałkowe chwile szczęścia będzie utrata na ważny pojedynek Danny'ego Murphy'ego?

Reklamy

Responses

  1. Wiedziałem Cookie, że postarasz się przy okazji naszego wyjazdu do kraju „obcych (Wales = foreigner’s land)”, jak Anglosasi nazywali tereny zamieszkane Celtów. Rzeczywiście okazja niezwykle sprzyjająca do stworzenia dłuższego artykułu, z mnóstwem ciekawostek. Muszę przyznać, że zdecydowana większość tego co napisałeś była mi niewiadoma, więc lektura była czystą przyjemnością. Zwłaszcza zaciekawiła mnie wzmianka o tym jak nasze losy przeplatały się w historii, w trzeciej lidze.

    Co do meczu, to niestety dla Sansea mam wrażenie, że podobnie jak to bywało z wieloma beniaminkami, po dobrym starcie przychodzi wielki kryzys. Nie wiem czy the Swans już w niego nie wpadli. Mam wrażenie, że spokojnie możemy wywieźć z Liberty remis, a może i wygraną. Mimo kilku osłabień. Chociaż rzeczywiście dużo może zależeć od dostępności naszego kapitana.

    Jeszcze dwie bardzo ważne informacje:

    http://cc.fulhamfc.com/forum/topics/is-this-the-end-for-bobby – ponoć Bobby nie pojechał na mecz do Walii. Powodem ma być kolejna sprzeczka z Jolem. Powoli nieciekawie się robi. Poszukałbym więcej informacji, ale muszę wychodzić. Jakby ktoś znalazł jakiś artykuł prasowy, będę wdzięczny za zamieszczenie.

    http://www.fulhamfcstadium.com/ – strona projektu zmodernizowanej trybuny Riverside. Ma ona podnieść pojemność obiektu do 30 000. Z jednej strony, jako obiekt architektoniczny wygląda pięknie, promenada wzdłuż rzeki niczego sobie, natomiast, czy będzie to pasować do reszty obiektu? Pod tym względem wygląda to przeciętnie. Za dużo krągłości. Mam nadzieję, że Cottage nie utraci bezzwrotnie swojego klimatu.

  2. Poludniowa Walia (albo jak Angole brzydko mowia land of ship shaggers) jest ok a kobiety naprawde bardzo mile 🙂 gorzej North Wales gdzie spedzalem honeymoon wiele lat temu… w niektorych miejscach nie chcieli nawet gadac po angielsku…

    Jakies ploty o nieporozumieniach miedzy Jolem a zawodnikami juz przeciez kiedys byly. BZ znowu ma kryzys formy gra nie zachwyca i Jol tez to widzi.

    A’props stadionu to moze lepiej wydac kase na przebudowe HJ Stand, wymienic to drewno na cos mniej latwopalnego bo kto wie moze kiedys znowy bedziemy grali jakis mecz z Wisla 🙂

  3. O tak, QPR i Swansea od początku rysowały się jako moje ulubione pojedynki i nie przepuściłem okazji, by napisać teraz nieco dłuższy artykuł. Choć widzę, że sami macie sporą wiedzę na temat tych terenów i to ja mógłbym czytać Wasze notki o Walii 🙂 Niestety nie miałem jeszcze okazji, by tam być, a chciałbym, po kilku lekturach, ale i rekomendacji od znajomych. Rzeczywiście południowa Walia, Swansea, Cardiff, to ponoć trochę jak przedłużenie Anglii, a słowo Liberty pasuje nie tylko do stadionu piłkarskiego, ale i do samych, oferujących różne rozrywki miast 😛 północne ziemie to z kolei wioseczki leżące wśród gór, pól, łąk i wielkich szlaków rowerowych. Chciałbym tam się kiedyś pojawić – nawet jeśli usłyszę od tubylców ten przeklęty, wyglądający i brzmiący jak stworzony przez jakąś obcą cywilizację język 🙂

    Na temat stadionu czytałem, myślałem, że byłby to też dobry materiał na notkę. Pomysł jest całkowicie zrozumiały, frekwencja na 26-tysięczniku zawsze wynosi na lidze 95% i wiecej, więc czas na rozrost. Mi podoba się ten projekt bardzo, ekscytuje mnie właśnie zestawienie takiej nowej, „dwupiętrowej” trybuny z wiekowym JH Stand. Myślę, że dzięki temu ten klimat nie zginie, a będzie jeszcze bardziej uwypuklony. I rzeczywiście może czas na wymianę tych ławek, bo chyba nikt – przez ból, jaki odczuwają przez siedzenie – nie docenia już ich uroku 🙂

    Ciekawe info o Bobbym, zaczyna przedostawać się już do prasy: http://www.independent.co.uk/sport/football/premier-league/zamora-left-in-the-cold-by-jol-6275170.html . W tym artykule tonują w sumie kwestię jakiejś sprzeczki, a raczej piszą, że BZ jest oszczędzany na Odense. Prawda może leżeć gdzieś pośrodku, widać po zachowaniach Bobby’ego że jest ostatnio bardzo grymaśny. Gra jednak ostatnio po prostu ostatnio słabo i na miejscu Jola też po prostu bym go zdjął z samych względów sportowych. Zresztą, nieświadomy tego, co z Bobbym, wytypowałem na dziś Andrzeja, bo uważam że bardziej by się przydał, a jeśli nie on to lepszy byłby chyba nawet Orlando.

    Co do samego meczu, nie wiem czy to już jest ten kryzys beniaminka, on uaktywnia się raczej po Nowym Roku, w styczniu, lutym, u siebie z MU i AV byli pechowi a na wyjeździe grają od początku, jak grają. Dwa różne światy i dziś niestety wracają do swojego, na Liberty. Przewiduje ciężki mecz, pamiętam jak cisnęli nas w tym meczu FA Cup. A jak Danny’ego nie będzie, to już w ogóle, Gecov i Etuhu w środku będą oznaczać wyłącznie nastawienie na defensywę i destrukcję ich ataków…

  4. Ale co tu oszczędzać na Odense, jeśli on swoją grą praktycznie nic nie wnosi do drużyny…

  5. Davies/Dembele/Ruiz/Dempsey do obsadzenia jednej pozycji w ataku, skrzydeł i środkowego pomocnika, więc tak źle w środku pola nie będzie.

    http://www.realtvsport.com/channel-6.php

  6. Myślę, że możemy wywieść remis, też mam takie wrażenie, że lekko spuścili z tonu, ale o kryzysie bym jeszcze nie mówił.
    Nie nastawiam się na jakiś super mecz w naszym wykonaniu, obawiam się, że nic się nie zmieniło i po meczu z LFC znów będzie źle.
    Faktycznie beznadziejnie wygląda sprawa ze środkiem pola, nie daj boże Danny łapie kontuzje która go wyklucza na długie miesiące i jest bardzo duży problem, trzeba kupić koniecznie zimą jakiegoś jego następce i to młodego.

    Co do Bobby’ego to szkoda by było gdyby odszedł zimą w takiej atmosferze, ale on faktycznie grał ostatnio bardzo słabo i z taką formą nie powinien marzyć o EURO.

    Co do stadionu nie podoba mi się, źle to będzie wyglądało, moim zdaniem zabije to klimat CC.

  7. Dickson jakie oczy kobry, hahahaha

  8. Trochę zaskoczony jestem, że Davies jest w pierwszym składzie, on przecież długo pauzował i tak od razu gra w pierwszym składzie.

  9. Choć z drugiej strony tak za bardzo wyjścia nie było.

  10. Ależ nudny mecz…

  11. Dokładnie, zieeeew.

  12. No i stało się, Swansea prowadzi zasłużenie.

  13. Fajnie to rozegraliśmy szkoda, że Ruiz nie strzelił.

  14. Niema nawet za bardzo z kogo wybierać jeżeli chodzi o ławkę, bo jest Frei, Sa i młodszy Riise, nie zdziwię się jeśli Jol nie zrobi żadnej zmiany, jak można było dopuścić do takiej sytuacji skoro gramy co 3 dni.

  15. Dopiero wrocilem z pracy, dzieki za link.Widze ze sprawdza sie co powiedzial Cookie o braku motywacji do meczow z zespolami jak Swansea

  16. Kerim ratuj nas.

  17. a Dickson przed chwila znowu udowodnil ze jego miejsce jest w development squad..

  18. Jest i Sa.

  19. Spalonego nie było, dobrze, że mamy Schwarzeneggera.

  20. Sinclair nurkował.

  21. o Boze….

  22. A tak w ogóle to co z Kasamim?

  23. Hyhy, karny 🙂

  24. BRAWO FREI!

  25. Ja pierniczę. Dlaczego Clint?

  26. a kurwa mac

  27. JEZU

  28. Frei drugi raz wywalcza karnego, drugi raz to pieprzymy bo nie ma Danny’ego…

  29. stracilem transmisje…ale moze to i lepiej

  30. Koniec

  31. znów działa, ale już po meczu, 2:0.

  32. ok to chyba enough na dzis…zly dzien w pracy i teraz jeszcze to 😦

  33. Co za zespół, chyba zacznę ograniczać się tylko do spotkań z czołówką. W innych jest płacz i nędza.

  34. Brede zamiast próbować go powalić powinien wybijać piłkę.

  35. Jol(ka) bedzie znowu pier… „we were unlucky”…

  36. Ciekawe, jak wytłumaczy się z tego, że karnego strzelał ten, który przeważnie je marnuje.

  37. Dno totalne.

  38. No comments…to bylo zasluzone i brawa dla Swansea

  39. Jeżeli następnego ligowego meczu nie gramy z gigantem to ja bym na miejscu Jola dał szansę młodym, Frei’owi, Kasamiemu (jeżeli będzie mógł grać, mógłby ktoś powiedzieć czemu go dziś nie było), Orlando i Briggsowi, czasami tak jest, że jak zespołowi nie idzie to rezerwowi dają rade.

  40. eh… fulhamish… po tygodniu snucia wielkich planów przychodzi tydzień rozczarowania wszystkim i wszystkimi… jedyny pozytyw jest taki, że Frei na trwałe wszedł swoim występem do kadry meczowej.

  41. Racja Piter, juz raz mowilem ze Jol powinien na tego typu mecze grac rezerwami bo wsrod podstawowej jedenastki (jak widzielismy) brak motywacji.

  42. A Ruiz Cookie to bedzie drugi Marlet, takie mam przeczucie

  43. Kasami raczej po prostu nie zmieścił się w składzie (nie wiem, czy był na ławce). Również zgadzam się, że w takich meczach więcej pokazaliby ci, od których spodziewamy się mniej. Nasi główni herosi mentalnie czują się przynależni do wyższych ligowych sfer. Trudno dziwić się Jolowi, że w kółko na nich stawia, ale rozczarowują w ten sposób po raz enty z rzędu… czuję, że Jol niedługo zacznie tu robić porządki.

    Chciałbym, żeby Ruiz choćby zbliżył się na razie do Marleta, tamten strzelił dla Fulham 11 bramek 😛 Bryan to trochę inny typ zawodnika, ale mam obawy, że w pelnej dyspozycji będzie dopiero w przyszłym sezonie.

  44. oby nie okazal sie kolejna (kosztowna) pomylka

  45. http://www.westlondonsport.com/fulham/jol-plays-down-talk-of-zamora-bust-up/?

  46. Co tu dużo pisać, szans Fulham większych nie miało. Ktoś na wstępie wspomniał o kryzysie Swansea ale takie coś na razie nie ma miejsca. Teraz zremisowali z Newcastle i wciąż cieszą się grą i nie odczuwają presji. Jeszcze zdołają sporo namieszać w lidze. Pozdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: