Napisane przez: cookie | Grudzień 17, 2011

Hotel złamanych serc. Fulham – Bolton

BoltonCzarny tydzień na Craven Cottage. Po porażce w Walii, w środku tygodnia stała się rzecz wstrząsająca – Fulham odpadło z Ligi Europy już w fazie grupowej. The Whites utracili awans do wiosennej fazy rozgrywek w dramatycznych okolicznościach, tracąc bramkę w ostatniej akcji meczu. Remisowy wynik z Odense wywołał w biało-czarnej części zachodniego Londynu grobową atmosferę, a styl, jaki The Cottagers zaprezentowali w drugiej połowie środowego spotkania, spowodował u sympatyków apokaliptyczne wizje odnośnie najbliższej przyszłości klubu. Nie inne zmartwienia trapią kibiców następnego, dzisiejszego rywala Fulham, w związku z czym urokliwy obiekt nad Tamizą będzie tego popołudnia niczym wyjęty z przeboju Elvisa Presley’a hotel złamanych serc. Na the Cottage przyjeżdża aktualnie najgorsza drużyna Premier League, Bolton Wanderers, notująca obecnie „passę” czterech porażek z rzędu. Kto postara się bardziej, by wyprowadzić swoich fanów z depresji?

Nieroztropne poczynania Fulham w końcowych momentach meczu z Odense zniweczyły cały wysiłek włożony w Ligę Europy, zaczynając od czerwcowych rund preeliminacyjnych, jak również nadzieje kibiców, które w związku z tymi rozgrywkami były wielkie. Gol reprezentującego duński klub Baye Djiby’ego Falla był wydarzeniem, z perspektywy kibica The Whites, koszmarnym, niczym wyreżyserowanym przez siły piekielne, ale też niezwykle symbolicznym – wszak nazwisko Senegalczyka oznacza w języku angielskim „upadek”. Pytanie brzmi przecież – co dalej? Piłka, po złamaniu biało-czarnych serc, toczy się dalej, a Fulham budzi się z europejskiego snu w szaroburej Premier League, w środku ciężkiego sezonu, będąc na 14. miejscu w tabeli. Co jednak jeszcze bardziej niepokojące – The Whites wydają się być w obecnym składzie u kresu wędrówki i w klubie szykuje się gruntowne przetasowanie kart. Formuła, która dawała magiczne rezultaty w ostatnich sezonach, nieodwracalnie traci moc i fani mają uzasadnione obawy, jak na ich ukochany klub zadziała następny specyfik, którego wstrzyknięcie wydaje się być kwestią czasu. Powodów do przygnębiających refleksji nie trzeba szukać daleko – wystarczy spojrzeć choćby na losy najbliższego rywala The Whites. Bolton Wanderers byli do niedawna regularnym uczestnikiem ówczesnego Pucharu UEFA, a dziś, na Reebok Stadium mogą o tym tylko pomarzyć. Drużyna okupuje ostatnie miejsce w tabeli, mając na koncie aż dwanaście porażek w dotychczasowych piętnastu kolejkach ligowych (choć, żeby nie narobić przypadkiem zbyt wielkiego apetytu, mają także tyle samo zwycięstw, co Fulham – trzy). Z letnich transferów Owena Coyle’a nie zawodzi tylko Chris Eagles, w przeciwieństwie do tych, po których oczekiwano najwięcej – Davida N’Goga czy Tuncaya Şanlı i znanego na the Cottage Gaëla Kakuty (ostatnia dwójka jest wypożyczona). Jeśli wziąć pod uwagę to, że tuż nad „Kłusakami” w tabeli plasują się Blackburn Rovers, to staje się całkiem prawdopodobne, że po dziesięciu latach, od kiedy Fulham, Blackburn i Bolton awansowały wspólnie do Premier League, los w końcu rozdzieli tę trójkę.

Najważniejszą personalną informacją w obozie The Whites jest powrót kapitana zespołu, Danny’ego Murphy’ego. Istotnym wydarzeniem będzie także występ w bramce Davida Stockdale’a, który został awaryjnie ściągnięty z wypożyczenia do Ipswich Town, w związku z kontuzją szyi Marka Schwarzera. Obecność Bobby’ego Zamory w spotkaniu stoi pod znakiem zapytania, jako, że Martin Jol zdradził, że snajper The Whites grał przez ostatnie tygodnie z urazem kolana i aktualnie przechodzi testy sprawnościowe. Simon Davies nabawił się z kolei urazu pleców i po raz kolejny wypadł z meczowej kadry. Nie nazwiska będą się dziś jednak liczyć – bo The Cottagers zawodzili w obecnych rozgrywkach w różnych składach – ale odpowiednie podejście do spotkania. Po środowym katakliźmie, nie będzie wobec ewentualnego braku maksymalnego zaangażowania żadnych wymówek.

Składy:
Fulham (4-4-2):
 Stockdale – Baird, Senderos, Hangeland, J. Riise – Ruiz, Murphy, Etuhu, Dempsey – Dembélé, Johnson
Bolton (4-4-2): Jääskeläinen – Boyata, Cahill, Knight, Alonso – M. Davies, Muamba, Reo-Coker, Pratley – K. Davies, Klasnić

Drużynowa radość

Pierwsza połowa meczu z Odense, kiedy Fulham było jeszcze drużyną. Dziś chcemy to zobaczyć od pierwszej do ostatniej sekundy spotkania.

Reklamy

Responses

  1. Wybaczcie opóźnienie, zaskoczyło mnie te granie w sobotę po LE, nie ukrywam też, że mecz z Odense był bardzo demotywujący. W przewidywanie składu oczywiście nie mam się co bawić, zaraz będą podane meczowe 11-tki i uzupełnię.

    Wygrajcie to! COYW!

  2. Coś mi się nie che wierzyć w przebudzenie, myślę, że nawet jeśli wygramy uczynimy to w słabym stylu.
    Tak jak szkoda mi było Gunnara Nielsena (Manchester City), tak szkoda mi teraz Etheridge’a.

  3. Tak, klubowa młodzież to kolejni obok fanów kandydaci do depresji. Etheridge, ale i wspominany przeze mnie wiele razy w tym kontekście Kasami, oby nie Frei, który strzelił dla Fulham pierwszą bramkę i nie dała ona w sumie nic.

    A dlaczego szkoda Tobie tego Nielsena?

  4. No i mimo wszystko liczę i oczekuję, że będą gryźć trawę. Czy będzie to tylko jednomeczowy wystrzał, to inna sprawa…

    http://atdhenet.tv/41953/watch-fulham-vs-bolton

  5. http://stream3.footballp2p.net/

  6. http://www.realtvsport.com/channel-3.php

  7. Kurw, Danny ledwo co kontuzjowany, a Muamba już mu w nogę wjeżdża. Idiota.

  8. Ledwo co wyleczony, miało być. Sorry.

  9. Ten Muamba ma nieźle zrytą głowę, jeszcze Danny mógłby zejść.

  10. Ciekawe, jakie nastroje u Bobby’ego po fitness teście? 😀

  11. Fcuk, było blisko. Oby tak dalej, Andrzeju.

  12. Na trybunach wygląda na szczęśliwszego niż na boisku 😛

    Andy standardowo, 5 metrów obok słupka.

  13. Wygląda na to, że są w sztosie, chociaż jeszcze zaczekajmy z oceną.

  14. Co za skurwiele. Jak tak dalej będzie, to Danny znowu przed czasem zejdzie.

  15. Nie wygląda to źle, no i Bolton też da nam chyba pograć, skoro Muamba przy kontrze od razu wypieprza piłkę do Stocky’ego.

  16. Zatty Knight się stara. Chyba nadal ma na koncie najwięcej występów w PL w barwach Fulham. W składzie Boltonu jest też drugi piłkarz który grał na CC, Darren Pratley.

  17. cookie
    Przyjemnie mu nie było gdy City uznało go za tak słabego by ściągać bramkarza awaryjnie i to poza oknem transferowym, zresztą nie wiem po co oni go tam trzymają i czemu on nie chce gdzieś odejść przecież ma już 24 lata, on i tak tam nie zarabia jakieś gigantycznej kasy.

  18. Aha, w tym kontekście mówiłeś o Etheridge’u. To dla mnie jest jednak jeszcze zbyt niedoświadczony, nie zagrał nigdzie ani jednego ligowego meczu. Myślę, że sam to rozumie, że wzięliśmy Stocky’ego. Inna sprawa, że Etheridge miał się jeszcze spokojnie rozwijać na boku, a naszym zapleczem miał być ten cały Somogyi, który okazuje się jeszcze gorszym transferem niż Ahmad Elrich czy Adrian Leijer.

  19. Ach, Riise. Czekam na „release the kraken” w jego wykonaniu.

  20. Wiem tylko mówię, że nie jest to przyjemna sytuacja, a co do Somogyia to on jest jeszcze słabszy niż Nielsen, przecież on chyba rozegrał tylko 3 mecze w pierwszej lidze Węgierskiej, która jest słabsza nawet od Polskiej.

  21. Oczywiście w barwach Fulham.

  22. DEEEEEUUUCCEEEEE!!!!!!!11111111(jeden)(jeden)(jeden)

  23. Ależ śliczna bramka! Brawo Clint, brawo Bryan.

  24. BRAWO, Ruiz

  25. Bryan, Jezu, jaka bajeczna technika 🙂

  26. Bryaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaan!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111
    Kurwa, prze kutas.

  27. Obie bramki piękne i dwa razy kapitalnie, Ruiz najpierw świetne dośrodkowanie, a teraz przepiękny gol.

  28. A Somogyi to jest w ogóle jeden z najdziwniejszych transferów w całej historii PL, sprowadzony tylko na widzimisię Jola.

    Bryan chyba mierzy w to, żeby jego wszystkie bramki tutaj były na kosmicznym poziomie 🙂 sparaliżowało mnie, jak zobaczyłem te wykończenie.

  29. uf

  30. Good job, Stocky.

  31. Ruiz strzelił już w tym sezonie jedną bramkę w zbliżony sposób w barwach Twente, w meczu z AZ jeśli się nie mylę.

  32. Dembele wycięty od tyłu, zero reakcji sędziego. Buhahah.

  33. To właśnie Foy zabrał w zeszłym tygodniu punkty Tottenhamowi, trochę się przestraszyłem jak zobaczyłem, że to on będzie sędziował ten mecz.

  34. Szczerze mówiąc, tam było czyste odebranie przez Pratleya, Moussa nie patrzył do tyłu i tamten sprytnie wyjął mu piłkę, choć wyglądało to może ostro.

  35. Ależ AJ ograł Cahilla, na trybunach Capello, może tak Andrzeja wziąć, a nie Gary’ego? 🙂

    Dobra I połówka, no ale po środzie się jeszcze nie ekscytuję.

  36. Jest naprawdę dobrze, myślałem, że będzie gorzej, ale wynik świetny, gra zespołu też dobra, ale w środę było podobnie, oby się skończyło inaczej.

  37. Myślałem że Coyle zmieni w przerwie chociaż jednego spośród Muamby i Reo-Cokera, obaj mają żółtka i grają ostro, a tymczasem zmienia dwóch innych. Pachnie czerwienią.

  38. Podoba mi się to, że nie ma dla nas dzisiaj straconych piłek, ładnie ją przetrzymują. Czemu nie mogą grać tak zawsze? Choć pewnie rzadko zdarza się w lidze ekipa, nad którą mamy tak dużą techniczną przewagę, jak Bolton.

  39. Zaczyna mi to wszystko mecz ze środy przypominać.

  40. Patrząc na to, jak AJ wchodzi bez najmniejszego problemu w zrezygnowanych piłkarzy Boltonu, nie wydaje mi się, żeby skończyło się tak samo, no ale tak jak kiedyś uspokajała mnie bramka na 2-0, tak teraz uspokoi mnie dopiero gol na 3-0.

  41. No tak, Bolton zrezygnowany, ale nasi też. W ataku, oczywiście.

  42. Odense też rewelacyjnie nie grało, a trzeba pamiętać, że mogą strzelić bardzo przypadkowego gola, a parę razy już ładnie rozegrali piłkę, więc lepiej żebyśmy strzelili gola na 3:0.

  43. Trzecia bramka Trotty w trzecim meczu dla Wycombe.

  44. Po co te dziecinne sprzeczki Danny’ego z Moussą, a właściwie pretensje Danny’ego do Moussy.

    Oczywiście zgadzam się z Wami, po meczu z Odense już nigdy nie uznam 2-0 za bezpieczny wynik.

  45. Koniec. Brawo.

  46. Brawo, ładnie zareagowali. Całkowicie zasłużona wygrana, choć Bolton też postawił po prostu niskie warunki. Najważniejsze to zacząć grać dobrze regularnie, zwłaszcza jak możemy się już w pełni skupić na PL. W środę przyjeżdża United 🙂

  47. No brawo, choć druga połowa mogła być lepsza.
    Ogólnie jest to najlepsze mecz z tych mniej ważnych, ale Bolton to bardzo słaba ekipa, więc wciąż nie jestem optymistą.

  48. No nieźle to wyglądało, ale Bolton to słabizna. Choć faktycznie graliśmy z dużą determinacją, a kilka akcji na jeden kontakt niczego sobie. Ponownie bardzo brakowało nam skuteczności. Ale gra w obronie solidna.

    Pozytywne wrażenie zostawił po sobie AJ, ale niestety on dobrze wygląda właśnie ze słabymi zespołami, które nie dominują go fizycznie. Na Man U mimo wszystko wolę Zamorę. Ponownie pewnie w środku Murphy i Dickson, nasz kapitan pokazał, że może i nie jest pierwszej młodości, ale i tak nikt nie będzie rozgrywał lepiej niż on. Demps jak zwykle skutecznie, Dembele ponownie robił wszystko dobrze prócz strzelania bramek. Na minus jakaś kutnia z Murphym. 😀 Bramka Ruiza wspaniała, ale w drugiej połowie Kostarykanin mało widoczny, chyba padł z sił. Stocky’ego ciężko nawet oceniać, bo Bolton strzelał w środek. Ale i tak mam pewność, że to dobre zastępstwo Marka, na pewno lepsze niż ten nikomu nieznany Węgier. 🙂

    Dzisiaj wieczorem lub jutro rano jakiś krótszy komentarz napiszę. Zależy kiedy do mnie wena przyjdzie. 😛

    Co do optymizmu, bądź pesymizmu, ja jestem prawie pewny utrzymania. Nie przesadzajmy, mamy dobry skład, musiałaby się stać jakaś straszliwa katastrofa lub musiałby powstać jakiś olbrzymi konflikt wewnętrzny. Teraz już chodzi tylko o to by zakończyć sezon w górnej połówce i dać kibicom trochę radości, tak jak dzisiaj.

  49. Macu, jaka „kutnia”, kurde 😛

    Zgadzam się, że nie ma co bać się o utrzymanie i nie chodzi tylko o spokój po wczorajszym meczu. Mamy zbyt dużo doświadczenia, jesteśmy zbyt dobrzy technicznie. Wkurzymy się jeszcze nieraz przez naszą, mimo wszystko, słabą skuteczność, ale nie ma co obawiać się o rozsypaną obronę, która charakteryzuje zespoły walczące w PL o życie. Senderos naprawdę dobrze zgrywa się z Brede, a w odwodzie jest przecież jeszcze Aaron, a Riise, któremu w grze ofensywnej mogę zarzucić dużo, przynajmniej pewnie stabilizuje tyły. Bałbym się trochę bardziej, gdyby nasz flirt z LE był dłuższy, bo wtedy na pewno mniej myślelibyśmy o lidze, ale w takiej sytuacji, z połową sezonu przed nami, możemy spokojnie powalczyć o Top 10, zwłaszcza, że po żenadzie w LE taką walkę są po prostu nam winni.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: