Napisane przez: Macu | Styczeń 21, 2012

Obrócili mecz o 540 stopni. Fulham 5-2 Newcastle United.

Ale banał

Nie ma nic przyjemniejszego w błogi niedzielny poranek, kiedy przy akompaniamencie wolno snującej się z  radia muzyki i z zapachem świeżo prażonej kawy w nozdrzach, zabieramy się do lektury wszelkiego rodzaju portali i wydawnictw papierowych, by zaczerpnąć informacji ze światka futbolu. W momencie kiedy wgryzamy się w świeżą kajzerkę, nasze oczy wędrują wpierw ku nagłówkowi, następnie ku pierwszej kolumnie tekstu, i nagle czar pryska. Dziennikarz raczy nas bowiem jakimiś wyświechtanymi banałami, tak jakby jego artykuł wyszedł właśnie z taśmy zakładu produkującego na masową skalę. Dowiadujemy się zatem, że piłkarze przeszli obok meczu, gra im się nie kleiła, a zawodnik X miał swój dzień. Mecz dwóch połów zapewne również znalazłby się wysoko w rankingu pismackich komunałów. A jednak są takie spotkania, że to właśnie taki prosty banał, wypełniacz tekstu, najlepiej oddaje ich przebieg. Najlepszym przykładem jest sobotni mecz między Fulham i Newcastle, pojedynek w którym pierwsza połówka w niczym nie przypominała drugiej, kompletnie szalona karuzela wydarzeń.

Jedno wielkie taktyczne faux pas

Pozbawione kluczowych afrykańskich piłkarzy Newcastle miało być na Cottage może nie łatwym kąskiem, ale z pewnością zranioną zwierzyną. Tymczasem szybko się okazało, że z polującego Fulham stało się uciekającym, a z upływem czasu także i upolowanym.  Piłkarze gospodarzy mieli wynagrodzić kibicom ten fatalny wyjazdowy występ przeciwko grającemu w osłabieniu Blackburn, ale przez pierwsze 45 minut zrobili wszystko, by najgorsze wspomnienia i najstraszliwsze zmory senne powróciły. The Cottagers byli zupełnie bezradni, a Sroki panowały na całej długości i szerokości boiska, grając agresywnie, szybko odbierając piłkę i długo pozostając w jej posiadaniu. Zamora miał problemy z przyjęciem futbolówki na odległość mniejszą niż dwa metry, Senderos usilnie próbował strzelić sobie samobója, Dempsey zachowywał się jak amerykański myśliwiec Stealth, był niewykrywalny, a Ruiz tracił całe mnóstwo piłek. Mimo że Jol wyciągnął w nioski z poprzedniego spotkania i nie pozostawił na pastwę losu w środku pola samotnego Murphy’ego, pomoc Sidwella na niewiele się zdawała.  Można śmiało powiedzieć, że był to jeden z najgorszych występów domowych the Cottagers w historii gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, a jakość gry piłkarzy Jola powodowała u mnie prawdziwy ból zębów. Jedyne co pozwalało zachować twarz piłkarzom Fulham to wynik, bowiem długo utrzymywał się bezbramkowy remis.  W 37 minucie kontuzja Sidwella zmusiła holenderskiego szkoleniowca do zmiany. Ten postanowił zaskoczyć zupełnie wszystkich, bowiem za defensywnego pomocnika wprowadził Andy’ego Johnsona, co oznaczało, że do środka pola powędrował Bryan Ruiz. Z całym szacunkiem dla umiejętności ofensywnych Kostarykanina, to był istny strzał we własną stopę ze strony Jola. Nagle tuż przed obrońcami zaczął grać zawodnik, który o bronieniu własnej bramki nie ma zielonego pojęcia, który sowim sposobem ustawiania się w defensywie bardziej pasuje do radosnego futbolu prezentowanego przez niektóre drużyny na Pucharze Narodów Afryki. Na rezultaty tej roszady nie trzeba było długo czekać, w 43 minucie Ruiz wdał się w niepotrzebny drybling, piłkę stracił, a Guthrie uderzył potężnie, nie dając najmniejszych szans Stockdale’owi. Chwilę potem pierwsza połowa dobiegła końca, a the Magpies mogli tylko żałować, że do bramki Fulham trafili tylko raz. Kibicom zgromadzonym na Craven Cottage nie pozostało natomiast nic innego, jak swoich ulubieńców do szatni popędzić gwizdami.

Szaleńcze obroty

Nikt się nie mógł zatem spodziewać, że ten sobotni mecz, niczym jakiś zagubiony jesienny liść, wpadnie w kompletnie zakręcony powietrzny wir i kilkukrotnie obróci się wokół swojej osi. W przerwie Jol dokonał jednej zmiany, nijako przyznając się do błędu, ściągnął z murawy słabiutkiego Ruiza i zastąpił go Chrisem Bairdem, który powędrował do środka pomocy. Fulham przeszło w ten sposób do typowego 4-4-2, z Zamorą i Johnsonem z przodu i Duffem oraz Dempsey’em po bokach. Balans pomiędzy defensywą i ofensywą został odzyskany, a Bobby Zamora zyskał partnera z którym mógłby rozegrać piłkę na jeden kontakt. Gospodarze przystąpili do ataku, a na rezultaty długo nie trzeba było czekać. Swoją pomocną, kobiecą dłoń wyciągnęła boczna pani asystent Sian Massey, która zadecydowała, że po świetnym krzyżowym podaniu Murphy’ego, wychodzący sam na sam Duff został przewrócony przez Santona w polu karnym. Faktycznie faul ten miał miejsce raczej przed linią 16 metra, ale Danny Murphy nie miał nic przeciwko by z tego prezentu skorzystać i pokonując z wapna Krula strzelił swoją 50 bramkę w angielskim futbolu. Przez następne 16 minut działy się rzeczy szalone, a z wyniku 1-1 zrobiło nam się 4-1. Defensywa Newcastle zaczęła grać tak, jakby zbiorowo zaraziła się jakimś wirusem, najpewniej szczepem AJ. Bowiem Andy Johnson siał kompletny popłoch w jej szeregach. Po jego fantastycznych akcjach do siatki dwukrotnie trafił Dempsey, pokazując wielki snajperski instynkt, a trafienie z karnego zaliczył Bobby Zamora. Co prawda przebłysk geniuszu Ben Arfy dał Newcastle bramkę na 4-2, to jednak kolejne świetnie zagranie, tym razem ze strony Zamory, pozwoliło niezawodnemu i nieocenionemu dla zespołu Dempsey’owi skompletować drugiego hattricka w 2012 roku. Kiedy wreszcie zabrzmiał ostatni gwizdek tego meczu, kibicom nie pozostało nic innego jak przetrzeć oczy ze zdumienia. Na tablicy widniało 5-2, chociaż do przerwy prędzej można było spodziewać się zapowiadanego na 2012 rok końca świata, aniżeli zwycięstwa the Whites, zwłaszcza w takim stylu i rozmiarze. To był kompletny zawrót głowy. A przecież nawet nic nie piliśmy.

Jakieś wnioski, Panie Jol?

W pewnym sensie, cały ten sezon jest dla Fulham niebywale zakręcony, słodko-gorzki, pełen nieoczekiwanych zwrotów, chwili ekstazy i głębokiego przybicia. Cały czas na łamach bloga błagamy o stabilizację, ale stale zdajemy się operować w sferze pobożnych życzeń. Ten mecz był właściwe takim znakomitym podsumowaniem tego co dotychczas było: momenty geniuszu i kompletnej bezradności. Co osobiście chciałby przekazać Martinowi Jolowi po pojedynku z Newcastle? Przede wszystkim, Panie Holendrze, wróćmy do tego co sprawdzone, do tego co było w drugiej połowie. Nasz zespół zdecydowanie najlepiej czuje się w klasyce: 4-4-2, dwóch defensywnych pomocników i dwóch napastników. Po co kombinować, po co zaburzać równowagę? Nam już na prawdę starczy tych kręciołków-matołków.

Ten to siędopiero nakręcił na to strzelanie... Drugi hattrick w 2012 roku.

Advertisements

Responses

  1. Tak to można nazwać, to wszystko to jest totalny kręciołek. Dziś zakończyło się kapitalnie, ale mimo wszystko proszę o zwykłą, nieco nudną stabilizację, bo naprawdę kręci sie od tej karuzeli w głowie 🙂

    Na forach piszą, że Bobby ponoć znów pokazywał jakieś gesty do trybun po strzelonym golu?

  2. Gdyby nie poprzednia porażka byłoby super, nasza drużyna tak na prawdę (według mnie) wciąż nie jest w formie.

  3. Niezły artykuł … a na kogo stawiacie dzisiaj panowie M.U czy Arsenal?

  4. Chyba nawet wy nie spodziewaliśmy się tam pięknego wyniku? Ja stawiam na MU 🙂

  5. Po tej drużynie niczego nie da się spodziewać w tym sezonie 🙂 z Newcastle na szczęscie skończyło się dobrze. Co do hitu – Arsenal zalicza niezły koszmar na początku roku – wszystkie trzy mecze w lidze przegrane. Ale też na niewiele w nich zasłużyli. Ich czas na występy w LM chyba się skończył, o ile wielkiej wtopy nie zrobi Chelsea. Szkoda, że nie grał Titi.

    Kolejny raz świetna koncepcja, Macu, acz myślę, że z tą taktyką to jednak nie ma prostych rozwiązań. Ludzie piszą właśnie na forach, że zwycięzcą tego meczu okazał się tak naprawdę Roy Hodgson, bo wygralismy ten mecz jego ustawieniem i jego ludźmi. W mojej opinii to trochę przesadzone i nie dlatego, że jestem jakimś obrońcą Jola i będę przelewał krew za to, by został doceniony za wczorajsze roszady w trakcie meczu (choć jednak coś trzeba mu oddać). Formacją trzeba po prostu rotować i dobierać ją indywidualnie pod rywala, zamiast ogłaszać wszem i wobec, że cały sezon zagramy tak i tak z tymi i tymi w składzie. Najlepsza na Arsenal była wg mnie formacja 4-5-1, ta którą graliśmy, gdzie Kanonierzy pozwalali na naprawdę dużo i Bryan, Moussa czy Kerim mogli sobie pozwalać na ekwilibrystykę. Andrzej, którego głownym pomysłem jest zazwyczaj „rura” do przodu, zapewne odbijałby się tylko od ich rosłych i szybkich stoperów. Z Newcastle szybko zauważylismy, że 4-5-1 jest zupełnie bezproduktywne i ze stylu „kontynentalnego” trzeba przerzucić się na „wyspiarski”. Zagrać dwójką z przodu, postawić obok Danny’ego „wygrywacza piłek”. Być moze dałoby to też efekty z Blackburn, tam tego nie spróbowalismy. Trudno. Znów udało się naszym poprawić nam humor po kompromitacji i chyba znów odżywa coś takiego jak nadzieja. Everton w FA Cup Evertonem, ale WBA jest jak najbardziej do ogrania.

    No i jak dla mnie, karny nr 1 był całkowicie słuszny 😀

  6. Temat Maxiego Lopeza chyba jednak upadł. Generalnie cały czas byliśmy dla niego opcją nr 2, ponieważ zainteresowany nim był też Milan. Z kolei on sam też był dla Milanu opcją nr 2, ponieważ chcą tam ściągnąć przede wszystkim Teveza. W pewnym momencie wydawało się, że jest nasz, bo Milan zaproponował za niego jakieś śmieszne pieniądze, a my coś dużo lepszego. Dziś wyszły jednak newsy, że Lopez/Catania nasze zainteresowanie ostatecznie olali i niebawem zostanie on wytransferowany do Milanu. Skoro aż tak wzbraniał się przed przyjściem tutaj, to w sumie dobrze, zresztą wśród nas nie było chyba żadnego zwolennika jego transferu. Może zwrócimy się ku tym diamencikom z niższych lig.

  7. I dobrze skończył by tak jak Boselli czy ten letni transfer Evertonu z Ligi Argentyńskiej.Lepszy by był Chadil,Jelavic,Graham albo Sigurrson z Swansea.

  8. A wogule ktoś na tej stronie gra w football Manager 2012 albo w Fife 12 na Xbox 360 ?

  9. To dobrze, że transfer Lopeza upadł, oby teraz nie wyszło że nikt do nas niedojdzie, no i zacznijmy też sprzedawać piłkarzy którzy tylko kasę biorą, a w ogóle nie grają.
    No i co z Andrzejem, nie wiem czy jest jeszcze szansa na przedłużenie kontraktu czy nie jeśli nie to też lepiej go teraz sprzedać.

    Po Stracqualursim Everton nie mógł mieć takich oczekiwań jak Wigan wobec Boselliego tych napastników dzieli przepaść, ja bardzo chciałem by Sigurdsson trafił do nas wtedy jak odchodził z Reading.

    Ja mam FM2012.

  10. Ja tam wróciłem do korzeni: Winning Eleven 9 LE – ulepszpona wersja PES 5. Jakby ktoś chciał pograć po necie, to chętnie się skuszę: http://weplaywe.pl/.

    Rzeczywiście Cookie masz rację, że nie ma czegoś takiego jak najlepsza formacja. Z Arsenalem 4-5-1 było idealne, bowiem kanonierzy mają olbrzymie problemy na skrzydłach, co znalazło potwierdzenie wczoraj. Ale to 4-5-1 z meczu z Blackburn (trochę inne niż z Arsenalu), z osamotnionym Murphym, to był pomysł fatalny. Dla tego faktycznie może i warto kombinować z różnymi ustawieniami czwórki ofensywnej, zwłaszcza, że mamy teraz dość duży wybór. Dla mnie ostatnie mecze pokazały jedno: musimy grać na dwóch środkowych pomocników z prawdziwego zdarzenia, zwłaszcza jak jednym z nich jest Murphy.

    Cholera, skoro tego Maxiego Milan chce, to może nie jest taki zły? 😛 Aczkolwiek jak teraz patrzę na PNA, jest wielu zawodników ciekawych, których można ściągnąć za małe pieniądze. 🙂

    Ostatnia sprawa, ponoć Etuhu napisał dzisiaj na twitterze coś w stylu: „all good things come to an end”. Kurcze, jeden z moich ulubieńców, mam nadzieję, że nigdzie nie odejdzie. Zwłaszcza jakby miał iść do jakiejś Turcji, czy coś… Aczkolwiek jeżeli Baird zacznie grać na DMF, to wtedy Etuhu jest 3 wyborem. Tak więc groźba realna. :/

  11. Nie wiem, czy można porównywać ew. transfer Maxiego z Bosellim czy tym gościem z Evertonu, Lopez jest jednak ograny w Europie. Dobrze grał w Rosji, dobrze gra w Catanii, bądź co bądź łyknął też trochę szkoły barcelońskiej. Ale faktycznie napastnicy z Serie A rzadko dobrze aklimatyzują się w PL. Najbardziej byłem zmartwiony faktem, że chodziło o transfer opiewający na jakieś 10 milionów (1.5 za wypożyczenie+8.5 za kupno na koniec sezonu), a przecież Lopez gwarantowałby po prostu co najwyżej solidną grę i nie byłby wielką gwiazdą. Taką kasę oszczędzajmy na inne nazwiska, tyle zaplaciło Newcastle za Papissa Cisse.

    Macu, Milan chce Lopeza pewnie tylko jako zabezpieczenie dla Ibry. Jeśli gość tak bardzo chce tam ławkę, jego sprawa. Zresztą on mi nie pasował tu w ogóle profilem, to raczej napastnik a’la Bobby, a ja znacznie bardziej wolę w klubie Zamorę, niż Lopeza i odchodzącego BZ. A jeśli obaj mieliby tu być i Lopez miałby być zmiennikiem Bobby’ego, to płacić za niego tyle kasy to byłaby jeszcze większa głupota 😛

    Co do dwójki pomocników na środku, zgadzam się, nadal nie wiem, jak te ultraofensywne eksperymenty z 4-1-4-1 czasem nam wychodziły. Co do Dicksona, w środku sezonu dawał wywiad dla lokalnej prasy, że jak nie bedzie grał (a wtedy nie grał nic), to będzie chciał odejść. Wtedy stwierdziłem że bardzo dobrze, ale jak pod nieobecność Sida dostał parę szans i spisał się naprawdę nieźle, to teraz żegnałbym go z trudem. Tak jak Andy’ego zresztą, któremu dawałem już zielone światło, a po takim jego występie, jak z Newcastle, można gościowi ukłonić się jedynie w pas. Ciężko żegnać kogokolwiek, jak tak pięknie nam o sobie przypominają. Ten skład jest naprawdę trochę jak rodzina.

    Od siebie mogę też śmiało polecić tytuł gry proponowanej przez Maca. Dla mnie natomiast ideał gry piłkarskiej to PES6, ostatni i najbardziej dopakowany z klasycznych pes-ów w stylu Konami. Kiedy stwierdzili, że chcą skupić się na walce z EA Sports w kwestii licencji i (nie wiem jak to nazwać) „przefiltrowanej” grafiki, wtedy skończyły się dla mnie dobre futbolówki. Gdy ostatnio miałem okazję grać w FIFĘ 12 na PS3, to nieustannie się załamywałem. Choć komentarz Darka i Włodka świetny 😛

  12. Ja dzis krótko…
    Też należę do „rodziny FM2012” 🙂

  13. Luis Boa Morte trafił do Orlando Pirates do ligi RPA.

  14. Ciekawy transfer. Chciałbym go jeszcze kiedyś zobaczyć w akcji, jeden z moich ulubionych piłkarzy.

    Co do nas, wciąż są tylko luźne spekulacje. Pojawiają się plotki, ale na bardzo wątpliwej jakości stronach, odnośnie Chadliego, Rodallegi oraz Marvina Sordella z Watford, jak również parę o tym, że chcą nam zabrać Dempsa i Moussę. Nicky’ego Maynarda z Bristol kupuje Wigan. Co do Rosickiego, na łamach skysports wypowiedział się jego agent: „Fulham is just press speculation”.

    Któraś z amerykańskich stacji ma transmitować nasz mecz z Evertonem, więc przy dobrych wiatrach go obejrzymy. Na oficjalce jest fajny artykuł odnośnie pucharowych potyczek z The Toffees oraz krótka wideo-rozmowa z Simonem, któremu podobnie jak Clintowi stuknęło już 5 lat w klubie.

    Aaaha, jeszcze Arry’ego mogą wsadzić do pudła za oszustwa podatkowe 😀 Lovin it! 😀

  15. Ja czytałem, że QPR chce Dempsa, co jest śmieszne, a Rosickiego nie bardzo bym u nas widział.
    Podobno West Brom i Blackburn chcą Bairda.

    Mohamed Al-Fayed ma dzisiaj 79 urodziny, wszystkiego najlepszego!!!

  16. Dempsa chce wg gazet połowa ligi, a to pewnie tylko takie pisane na kolanie plotki, dlatego bo hattrickuje. Jol mówi, że Andy, Bobby i Clint zostają. I niech tak będzie. Mówi też, że dla Halliche’a i Riise młodszego droga wolna. Ale to raczej takie odchudzanie składu, nic za nich nie dostaniemy, może i skończyć się brakiem transferów przychodzących w te okno.

    W ogóle na paru forach pojawiła się informacja, że Kasamiego kupuje (nie, że może kupić, tylko kupuje) od nas Juventus. Mówią o tym na włoskich portalach, nie wiem na ile są one wiarygodne, ale jak przeszukuję od deski do deski googla i anglojęzyczne serwisy to nic na ten temat nie ma.

    Myślałem, że Mo jest starszy 😀

  17. Strona internetowa fulham.pl jest na sprzedaż (licytacja) – do 18 lutego, takie tylko info:
    http://premium.pl/h1/fulham.pl

  18. może będziecie chętni. Nie trzeba tworzyć strony od nowa, bo to troszkę czasu zajmuje ale jest możliwość podpięcia WordPress’a pod adres i kontynuowanie tego co jest dotychczas na blogu. Myślę że najważniejsza jest forma merytoryczna (która na tej stronie w 100 procentach jest) niż, forma graficzna – bo ta po pewnym czasie się rozsypie i nie będzie aktualizowana (mówię o tabelach, strzelcach i innych gadżetach).

  19. Dzięki za informację. Myślę/myślimy na razie bardzo luźno o kupowaniu domen, ale tą nie jestem specjalnie zainteresowany.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: