Napisane przez: cookie | Styczeń 27, 2012

Forma przeciw klątwie. FA Cup: Everton – Fulham

EvertonPo efektownej wygranej z trzecioligowym Charltonem w swoim pierwszym meczu w tegorocznym Pucharze Anglii, na The Whites już od następnej rundy tych rozgrywek czekają prawdziwe schody. Wyjaśniając sytuację obrazowo – The Cottagers jadą na obiekt, na którym w Premier League nie wywalczyli nigdy ani jednego punktu, by zmierzyć się z finalistą FA Cup z roku 2009, który w ostatnich sezonach eliminował z najstarszych rozgrywek świata m.in. Liverpool, Manchester United i Chelsea. Czy zbliżający się pojedynek z Evertonem na Goodison Park, jak również całą tegoroczną edycję FA Cup, należy już z góry spisać na straty? Wisząca nad Fulham klątwa obiektu The Toffees daje zdecydowany atut gospodarzom, jednak inny ważny czynnik, jakim jest aktualna dyspozycja, leży po stronie The Cottagers.

Co ciekawe, na stadionie, który w kontekście ligowych potyczek obu drużyn kojarzy się fanom The Cottagers jak najgorzej, w Pucharze Anglii… Fulham nigdy nie przegrało. Los krzyżował w najstarszych rozgrywkach świata The Toffees i The Whites cztery razy, za każdym razem – podobnie jak dzisiaj – wyznaczając jako miejsce pojedynku niebieską część miasta Beatlesów. Trzykrotnie, Fulham wywoziło z Goodison Park remis, pokonując rywali w rewanżu na Craven Cottage, zaś raz pucharowe spotkanie na obiekcie Evertonu skończyło się unikalną wygraną The Whites. Mowa jednak w większości o starciach dość zamierzchłych – zwycięstwo na Goodison Park miało miejsce w pamiętnym sezonie 1974/1975, gdy Fulham po raz jedyny dotarło do finału FA Cup, zaś mecze zakończone remisem dotyczą lat 1926, 1948 oraz 2004, kiedy The Whites wywalczyli na obiekcie Evertonu jak na razie jedyny (!) punkt w obecnym wieku. Z tamtej drużyny Fulham nie ma już jednak dziś na The Cottage nikogo, więc ciężko traktować pomyślne pucharowe statystyki jako coś więcej niż okołomeczowy koloryt. Piłkarze Martina Jola powinni przede wszystkim uwierzyć we własne możliwości, gdyż jak pokazuje obecna forma obu zespołów, to The Whites – przy całej swej nieregularności – wydają się być chwilowo lepiej dysponowaną ekipą. W czterech spotkaniach rozegranych w roku 2012, Fulham wygrywało trzykrotnie, strzelając w sumie 12 bramek. Miesiąc życia rozgrywa Clint Dempsey, wpisując się do historii nie tylko jako pierwszy Amerykanin z hattrickiem w Premier League, ale także jako pierwszy od… 1949 roku piłkarz The Whites z dwoma hattrickami zdobytymi w dwóch kolejnych meczach na The Cottage. Podopieczni Davida Moyesa stoczyli w styczniu już sześć pojedynków (odrabiali zaległości ligowe, a także grali w Nowy Rok, podczas gdy The Whites w Sylwestra), tylko z dwóch, w tym pojedynku poprzedniej rundy FA Cup z półamatorskim Tamworth, wychodząc zwycięsko. The Toffees nie wygrali żadnego z czterech ostatnich meczów ligowych i coraz głośniej zapowiada się na to, że tym razem Everton nie złapie już wiatru w trakcie rozgrywek i na Goodison Park skończy się po prostu na bezbarwnym sezonie ligowym. Wiara kibiców The Blues tkwi w nowych nabytkach – podebranym z Manchesteru United Darronie Gibsonie oraz ponownie wypożyczonym z LA Galaxy Landonie Donovanie. Dzisiejszy pojedynek rysuje się jako znakomita uczta dla fanów piłki nożnej zza oceanu, bowiem wystąpią w nim trzy bodaj największe gwiazdy reprezentacji Stanów Zjednoczonych – Dempsey, Donovan i strzegący bramki The Toffees Tim Howard. Z tej okazji, mecz transmitować będzie (a wiemy, że to w FA Cup rzadkość) amerykańska stacja ESPN.

Przewidywane składy:
Everton (4-4-1-1): Howard – Neville, Duffy, Heitinga, Baines – Donovan, Gibson, Fellaini, Drenthe – Cahill – Saha
Kontuzje: Barkley, Distin, Coleman, Jagielka, Osman, Rodwell
Fulham (4-4-2): Stockdale – Kelly, Senderos, Hangeland, J. Riise – Duff, Sidwell, Murphy, Dempsey – Zamora, Johnson
Niepewni: Sidwell
Kontuzje: Sa, Dembele, Schwarzer, Grygera

Sean Davis strzela na Goodison w 2004 roku

Sean Davis strzela na stadionie The Toffees w meczu FA Cup w 2004 roku. Czy dziś The Whites zagrają wreszcie bez goodisonowskiej blokady?

Advertisements

Responses

  1. Nie dałem rady szybciej, mam za sobą naprawdę ciężki tydzień…

    Myślę, że może być ciekawy pojedynek, w Evertonie szeroka ławka kontuzjowanych, na stoperze będzie grał albo młodziak Duffy albo Hibbert, dla ktorego to nie bedzie naturalna pozycja. Może Clint poczuje się też przy kolegach Jankesach trochę lepiej i strzeli coś także i na wyjeździe. No i może jakoś podziała na Everton ta statystyka, że my z nimi nigdy na lidze, ale oni z nami nigdy w pucharze?

    W dzisiejszym meczu na pewno z jakichś przyczyn nie zagra Etuhu, nie zapomniał ponarzekać na to na swoim koncie na portalu społecznościowym… oczywiście, rozumiem, wolność słowa, prywatne sprawy itd., ale to już mała dziecinada jest…

    Polecam pdf-a z kolejnymi wizualizacjami związanymi z przebudową CC: http://www.idoxwam1.lbhf.gov.uk/WAM/doc/Planning%20Apps%20%7C%20Applicant%20Supporting%20Statement-844411.pdf?extension=.pdf&id=844411&location=VOLUME1&contentType=application/pdf&pageCount=1&appid=1001

  2. Standardowo zarzuciłeś nas mnóstwem ciekawych statystyk i informacji, które ciężko znaleźć nawet w słynnym „Tygodniku Kibica” Darka Szpakowskiego. 😉

    Słaba forma Evertonu rzeczywiście budująca, ale jak sobie przypominam ostatnie pojedynki z piłkarzami Moyesa, to zaczynam mieć obawy. Nie zdziwię się jak nasi ulubieńcy zaprezentują kolejną wyjazdową padakę. No ale liczę przynajmniej na remis, na Cottage atuty będą z nami.

    PDFa tylko pobieżnie przejrzałem, później może coś poczytam. Choć bez pomocy studenta budownictwa może być ciężko coś zrozumieć. 😛 Nie no, żartuje, nie ma aż tak dużo tego technicznego języka. 😉

  3. Macu, przecież chodzi mi tylko i wyłącznie o obrazki, sam nie wczytywałem się tam w cokolwiek 😀

    A dzisiejszą zapowiedź od strony statystycznej sponsoruje oficjalka, która wypuściła fajny artykuł na temat potyczek z Evertonem i fanowskie fora, na których znalazłem m.in. tę ciekawostkę o pierwszych dwóch hattrickach od 1949 😀 Clint wyrównał rekord niejakiego Arthura Rowleya, który grał w Fulham w latach 1948-50 i który jest podobno krajowym rekordzistą jeśli chodzi o ilość bramek zdobytych na angielskich boiskach. Ale większość zdobywał pewnie w jakichś drugich i trzecich dywizjach, w ogóle o gościu nie slyszałem.

    http://atdhenet.tv/43148/watch-everton-vs-fulham – tylko tnie na razie jakoś.

  4. http://coolsport.tv/stream5.html 🙂

    http://www.firstrow.tv/watch/104340/1/watch-everton-fc-vs-fulham-fc.html

    Adthe chyba najlepsza jakość.

  5. Czarne gacie, jejejeje

  6. Stockdale; Kelly, Hangeland, Hughes, JA Riise; Murphy, Baird, Ruiz, Duff; Dempsey, Johnson

    Etheridge, Senderos, Sidwell, Frei, Davies, Trotta, Zamora

    Ciekawe, że Bobby tylko na ławce, chyba oszczędzany na WBA.

  7. Czemu nie możemy w takim stroju grać cały czas, to jest właśnie Fulham. Głupota.

  8. Andrea Pirlo jeszcze transmituje 😮
    http://www.pirlotves.com/p/canal-1.html

    ale i tak wszystko tnie, przynajmniej mi.

  9. Cookie, tak na marginesie, grasz jeszcze w IFQ?

  10. Karny

  11. Tak, bywam tam jeszcze, Ty już zrezygnowałeś?

    Karniaczek! 😀

  12. jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeest! golololololololol

  13. Daniel!

  14. Kurna, nie pamiętam żebyśmy kiedykolwiek w lidze prowadzili na tym stadionie. Dobry znak!

  15. Zrezygnowałem, z przyczyn logistycznych 😉

  16. Zrozumiałe, ciężko łączyć to wszystko, w poprzednim „sezonie” prawie mnie nie było. Dlatego wolałem użyć słów „bywam tam”, choć akurat teraz udaje mi się wpadać tam regularnie.

    Częstochowa przetrwana. Kolejny dobry znak.

  17. Eh, szukam drugiego streama,włączam, 1-1.

  18. Jaka słabizna pod koniec tej I polowy, co my robimy. Zmienić tę taktykę, nic nie zdziałamy z jednym Andrzejem z przodu.

  19. Pomysł z osamotnionym Andrzejem bez sensu. Mamy farta, że jeszcze nie przegrywamy. Dempsey ponownie w opcji czuwania, Ruiz nieskuteczny. Jola czeka kolejny odcinek z cyklu: „cuda w 15 minut”.

  20. Nie oglądałem pierwszej połowy, ponieważ oglądałem mecz PNA Gabon-Maroko to był zdecydowanie najlepszy mecz turnieju, nie sądziłem że będzie jakiś link, ale wy oglądacie, z tego co czytam wasz komentarze to wynik lepszy niż gra.

    Prosiłbym o jakieś linki.

  21. Zgadzam się ze wszystkim. Kelly’emu niestety nawet przerwa nie pomogła, szokująco słaby występ jak na razie, nawet jak na niego.

    Oglądam na: http://atdhenet.tv/43148/watch-everton-vs-fulham

  22. Piter –> Oglądałem 2 na raz, jako wielki fan PNA. 😛

  23. A dlaczego aż 8 osiem minut doliczone w tamtym meczu? Lwy wbiegły na boisko? 😛

  24. Pewnie zawodnicy padali jak muchy, jak zwykle podczas tego turnieju.

  25. cookie
    Doliczonych było 5 minut, ale były tam jakieś przepychanki, był też rzut karny i zmiana była jeszcze która długo trwała, no i w tym doliczonym czasie padły dwa gole.

    Macu
    Ja też uwielbiam ten turniej, z wielką chęcią go oglądam, a niestety nie mogłem oglądać dwóch meczy na raz.

  26. No nie.

  27. mamy farta

  28. Trotta! 😀

  29. Trzeba przyznać, że szybko pozbyliśmy się dodatkowego pucharowego obciążenia.

  30. Koniec. Lipa, nie zasłużyliśmy by grać dalej. Znowu taktyka pozostawiała sporo do życzenia. Troszkę mi zabrakło takiej woli walki. Eh. Może za rok…

  31. Żegnamy Puchar Anglii. Eh, my nie umiemy tam grać. Gorówali i taktycznie („brawo” Jol) i fizycznie. Fellainiego bali się w ogóle dotykać. W starciu Amerykanów niestety dużo lepszy Donovan, który miał bodajże dwie asysty. Nasz Clint przyczaił się i w sumie z ukrycia nie wyszedł.

  32. Już nie chcę wyżywać się na tym Ruizie, ale dzisiaj był doprawdy fatalny. Stephen Kelly rzeczywiście nie lepiej. Choć trzeba też przyznać, że i Hughes furory nie zrobił, przegrał główkę przy golu tego Argentyńczyka, którego nazwisko grozi połamaniem klawiatury. Choć co za zauważyłem, na pewno lepiej wyprowadza piłkę z obrony niż Senderos. Demps anonimowy. AJ osamotniony, więc ciężko mieć pretensje. Ogólnie nie ma kogo chwalić, Murphy grał nieźle, aczkolwiek zdarzyło mu się parę strat.

  33. W sumie to Hughes przegrał chyba obie główki, ale widziały gały co brały, trudno było oczekiwać że przeskoczy Fellainiego lub tego Argentyńczyka. Na pewno Aaron jest bardziej inteligentnym graczem niż Philippe, choć taki rajd Senderosa jak z Chelsea by się przydał. Nie pojmuję głównie, dlaczego były jakieś roszady z przodu, znów 4-5-1 i oparcie gry na Ruizie. Everton to nie miały być i nie były miłe chłopaki które dadzą Bryanowi poszaleć. A przede wszystkim – napad. Everton miał świeżaka na stoperze, trzeba było go postraszyć Bobbym. Owinąłby chłopaka wokół palca i wchodzilibyśmy w ich obronę jak w masło. Jol wybrał opcję z samotnym Andy’m… Eh, nie ma co już chyba myśleć o tym meczu, masa błędów w wykonanu wielu osób. Można tylko czekać na West Brom i liczyć, że Jol tym razem wybierze zdrowy rozsądek.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: