Napisane przez: cookie | Luty 11, 2012

Napastnik robi różnicę. Fulham 2-1 Stoke.

Wszelkie przypuszczenia co do zbawiennego wpływu klasowego napastnika na grę Fulham znalazły doskonałe potwierdzenie w praktyce. The Cottagers, którzy ze sporymi problemami musieli sobie radzić w ostatnich spotkaniach bez żadnego nominalnego napastnika na boisku, przed meczem ze Stoke zostali wzmocnieni dopuszczeniem do gry Pawła Pogrebniaka. Jak wielką różnicę zrobiła obecność na murawie „9-tki” z krwi i kości, pokazał sam początek meczu, w którym Rosjanin, po przytomnym zachowaniu w polu karnym, strzelił wymarzonego gola w debiucie w barwach Fulham. Podobnie, gdy nowy napastnik The Whites, z powodu urazu, zszedł z boiska w środku drugiej połowy, taktyka Fulham ponownie się posypała i zgromadzeni na Craven Cottage byli świadkami bardzo nerwowej końcówki. Na szczęście, podopiecznym Martina Jola udało się dowieźć prowadzenie nad „Garncarzami” do końca, a przed nami dwa tygodnie przerwy, w trakcie której do dyspozycji powinien powrócić mający – jak się okazało – bardzo istotne znaczenie dla zespołu Pogrebniak.

Statystyki meczu ze Stoke City

Choć Rosjanin przychodził na Craven Cottage w atmosferze dalekiej od wszechobecnej ekscytacji – panowała opinia, że nieimponujący wyczynami strzeleckimi w Stuttgarcie napastnik jest tylko dodatkowym wzmocnieniem zimowym Fulham, a w miejsce Bobby’ego Zamory przyjdzie snajper pokroju Lucasa Barriosa – z dnia na dzień coraz powszechniejsza stawała się ciekawość tego, jak moskwianin spisze się w białej koszulce. Fani The Whites pogodzili się z faktem, że nadzieje, co do zastąpienia Zamory, trzeba złożyć w reprezentancie „Sbornej”, a na korzyść Pogrebniaka działał także fakt, że w spotkaniach z West Bromwich Albion oraz Manchesterem City, w których Fulham grało bez nominalnego napastnika na boisku, drużynie Martina Jola brakowało wyraźnie rosłego zawodnika, który przytrzyma piłkę na połowie przeciwnika i pozwoli konstruować obfitej w jakość drugiej linii The Cottagers zespołowe akcje. Mimo, że była w tym wszystkim potrzeba posiadania bardziej jakiegokolwiek klasowego zawodnika o tych parametrach, niż właśnie Pogrebniaka, Rosjanin mógł liczyć na dużą sympatię i kredyt zaufania od fanów Fulham, którzy przez ostatnie dni przekrzykiwali się na forach w kwestii utworów czy przydomków poświęconych piłkarzowi, który miał zadebiutować w spotkaniu ze Stoke. Zgodnie z zapowiedziami Martina Jola, Pogrebniak wyszedł na spotkanie z „Garncarzami” Tony’ego Pulisa w podstawowym składzie The Whites, choć niektórym kibicom Fulham, radość z obecności Rosjanina w pierwszej 11-tce mogła popsuć nieco eksperymentalna taktyka, na jaką zdecydował się holenderski manager. Jol posłał w bój kwartet ofensywnych pomocników Fulham – Clinta Dempsey’a, Bryana Ruiza, Moussę Dembele oraz Damiena Duffa – i co bardziej przezorni sympatycy The Cottagers zastanawiali się, kto będzie towarzyszył Danny’emu Murphy’emu w zabezpieczaniu środka pola. Uwagę zwracała także nieobecność kontuzjowanego Phillipe’a Senderosa i powrót do zespołu Aarona Hughesa, który w spotkaniu z innym klasycznym, wyspiarskim zespołem – Evertonem, w meczu FA Cup – miał spore problemy w powietrznych pojedynkach.

Tego dnia, Martin Jol wytypował jednak dobrą wyjściową jedenastkę i w pierwszej połowie, Fulham zdecydowanie przeważało na boisku. Rolę przeznaczoną zazwyczaj dla Steve’a Sidwella, bądź Dicksona Etuhu, w znakomitym stylu przejął notujący wielki postęp w grze defensywnej Dembele, zatrzymując w początkowych fragmentach meczu wiele kontr zespołu Tony’ego Pulisa. Paweł Pogrebniak czuł się dobrze w mroźnych warunkach panujących w Londynie, pokazując w pierwszych minutach spotkania zgrania piłki do kolegów, jakich nie powstydziłby się Bobby Zamora. Po kwadransie, Rosjanin zaczął już zaś w pełni spłacać dług wobec klubu, który na niedługo przed Euro 2012 rzucił mu koło ratujące być może upadającą w Niemczech karierę. John Arne Riise odpalił lewą nogą strzał z około 25 metrów przed bramką strzeżoną przez Thomasa Sorensena i piłka wpadła w gąszcz znajdujących się w polu karnym Stoke zawodników obu zespołów. Popularny „Papo” (jak brzmi „oficjalny” przydomek Pogrebniaka) wykazał się znakomitym refleksem, zatrzymując bardzo niecelną petardę Norwega i samemu wymierzając po chwili uderzenie pod poprzeczkę bramki gości. Zdezorientowany błyskawicznym obrotem sytuacji Sorensen ledwo drgnął, w przeciwieństwie do fanów The Cottagers, którzy wystrzelili do góry, świętując wymarzoną bramkę Rosjanina w debiucie. A to w kwestii strzałów i zachowań rakietopodobnych nie był jeszcze koniec. Po odpowiedziach The Potters na gola Pogrebniaka, z których na szczęście nie wyniknęło nic poważnego, Fulham ruszyło z kontrą i na 30 metrze, piłkę przejął osamotniony Dempsey. Choć Amerykanina śmiało nazwać można lisem pola karnego i piłkarzem zdolnym do zdobywania bramek „z niczego”, spektakularne próby Teksańczyka z dystansu zazwyczaj kończyły się fiaskiem i uczuciem zmarnowania akcji. I gdy podobne słowa chciało się wypowiedzieć znowu, bo Dempsey po raz kolejny zabrał się za atomowe uderzenie, piłka – idealną parabolą – pofrunęła w kierunku poprzeczki bramki Sorensena, odbijając się od niej, ale po kolejnym odbiciu – od pleców Duńczyka – przeszła za linię bramkową. Dempsey pobiegł celebrować w wymowny sposób – imitując złożonymi dłońmi oczy wyskakujące z ekstazy z orbit. Bramka najwyższej urody, choć zaliczona niestety jako samobójcze trafienie Sorensena. Co najważniejsze – w dwubramkowym prowadzeniu The Whites nie było przypadku. Kibice Fulham wreszcie oglądali drużynę w komplecie, z każdym ogniwem na swoim miejscu i na przerwę, The Cottagers schodzili z całkowicie zasłużonymi trzema punktami na wyciągnięcie ręki. Zabrakło jedynie wisienki na torcie, jaką mógł być gol Damiena Duffa do szatni, na 3-0, jednak bramkarz gości, w sytuacji sam na sam z Irlandczykiem, uniemożliwił mu trafienie do siatki maksymalnym skróceniem kąta.

Celebracja Clinta Dempsey'a

"Co ja wyprawiam w tym sezonie?"

Zgodnie z oczekiwaniami, zaskakująco słabi w pierwszej odsłonie spotkania The Potters ruszyli do ataku od początku drugich 45 minut. Stały fragment gry, które u „Garncarzy” są dopracowane niczym rzemieślnicze arcydzieła, niemal na gola zamienił w podbramkowym chaosie Matthew Upson. O ile jednak zdobycie bramki przez gości odebrane byłoby w tamtym momencie jeszcze na spokojnie, gdyż na boisku znajdował się optymalny skład Fulham, zdolny odpowiedzieć na ewentualną utratę gola kolejnymi trafieniami, o tyle wymarzona personalnie sytuacja zaczęła się niebawem sypać. Koło 60. minuty, po powietrznym pojedynku, Pogrebniak wylądował na murawie źle ułożoną stopą i po chwili zaczął zwijać się z bólu. Choć początkowo można było mieć nadzieję, że zdeterminowany Rosjanin przezwycięży cierpienie, bowiem po minucie spędzonej za linią boczną powrócił biegiem na murawę, natychmiast wykonując imponujący wślizg, to po niedługim czasie, „Papo” ostatecznie poddał się. Reprezentant „Sbornej” zszedł z murawy Craven Cottage w akompaniamencie kibicowskiej owacji na stojąco, na które to brawa całkowicie zasłużył. Szczere podziękowania fanów The Whites dla dobrze spisującego się debiutanta łączyły się jednak ze szczerym niepokojem, bowiem zejście Pogrebniaka oznaczało powrót do gry bez nominalnego napastnika i bardzo prawdopodobne kłopoty. Wytypowany do wejścia za Rosjanina Simon Davies wniósł niewiele do gry The Cottagers, będąc zbyt filigranowym piłkarzem na bardzo fizyczną drużynę gości. The Whites z każdą minutą byli coraz bardziej konsekwentnie wypychani z połowy „Garncarzy”, którzy atakowali raz za razem. Na 10 minut przed końcem, Craven Cottage zadrżało, bowiem, po rzucie rożnym, Stoke zdobyło bramkę kontaktową, autorstwa Ryana Shawcrossa. Martin Jol nie patyczkował się, posyłając na plac gry Dicksona Etuhu oraz Chrisa Bairda i przydzielając im jasne, destrukcyjne zadania. Mimo nieustannych ataków The Potters i aż pięciu minut gry doliczonych przez Chrisa Foy’a, Fulham obroniło korzystny rezultat, odnosząc bezcenne zwycięstwo w ważnym momencie sezonu. W ostatniej akcji meczu, po wybiciu piłki na połowę gości, Dempsey miał nawet przed sobą pustą bramkę, po tym, jak wyprzedził Sorensena, jednak trafił w słupek. Zwycięstwo róznicą dwóch bramek byłoby jednak niezasłużonym rezultatem i wymęczone 2-1 znacznie dokładniej oddaje to, co wydarzyło się tego popołudnia na Craven Cottage. Kibice The Whites są chyba jednak skłonni wybaczyć Martinowi Jolowi kiepską, może nawet bardzo kiepską końcówkę spotkania. Gdy na boisku znajdował się Paweł Pogrebniak, widzieliśmy to Fulham, jakie chcemy oglądać zawsze, co daje wiele nadziei na końcowe miesiące rozgrywek.

Paweł Pogrebniak strzela na 1-0

Paweł Pogrebniak wkroczył do Premier League w wielkim stylu. Rosjanin ma predyspozycje, by być odpowiedzią na taktyczne problemy Fulham.

Reklamy

Responses

  1. Macu, nawet nie próbowałem podjąć się napisania tego w Twoim aktualnym stylu, nie potrafię 🙂

    Jeśli ze zdrowiem Pogrebniaka będzie dobrze, to wracam do pozytywnych myśli.

  2. Pogo zabrał 7 Sidwellowi?

  3. Nie, Sidwell gra z czwórką.
    „Stoke zdobyło gola po rzucie rożnym” – no niech ich spadek trafi, a co

  4. Stevenson, możesz trochę jaśniej? 🙂

    Becks, pewnie masz w pamięci jeszcze drugą połowę poprzedniego sezonu, kiedy Sidwell dopiero tu przychodził i wtedy faktycznie grał z 7-mką.

  5. (za przeproszeniem) Wkurwia mnie to, że 99% bramek zdobywają po stałych fragmentach. I jak taka drużyna jeszcze nie spadła?

  6. Inną zagadką jest też ta, jakim cudem my z naszą wyjazdową formą trzymamy się w tej lidze 11-ty sezon… 😛

  7. A 25-ego Queens PR.

  8. Na wstępie, dzięki Cookie za zastąpienie mnie. Nie muszę dodawać, że relację i zapowiedź (meczu który już się odbył :D) czytało się świetnie, rakietowo. 🙂

    Kiedy w sobotę zadzwoniłem do brata spytać o wynik meczu, usłyszałem, że Fulham wygrało 2-1. Po chwili zapytałem: „kto strzelił, pewnie Pogrebniak i Clint?” On odpowiedział, że wiele się nie pomyliłem. No i rzeczywiście, samobóje w stylu tego Sorensena to coś niezwykle krzywdzącego dla strzelca. Ale najciekawsza była ta moja wiara w, jak mu tam oficjalnie było , Papo. Niby wytykałem mu te słabe statystki, ale jednocześnie w sobotę miałem niedoparte przeczucie, że Rosjanin strzeli, że okaże się lepszym transferem niż myśleliśmy. Może do takiego postrzegania przyczyniła się ta cała otoczka, atmosfera wyczekiwania. Przez ponad tydzień niemal stale mówiliśmy o nim. O jego formie, pozwoleniu na pracę, znaczeniu tego typu napastnika dla zespołu. No i Pogrebniak już w pierwszym meczu oczarował publikę. Mam nadzieję, że nie jest to wrażenie krótkotrwałe.

    Obejrzałem dwa skróty, ale trzeba przyznać, że one dają bardzo pobieżny obraz meczu. Cookie napisał, że Pog (ta ksywka najbardziej mi się podoba i kojarzy z popularnymi w latach 90 kapslami do gry – kto pamięta?:P) dobrze zgrywał piłkę do kolegów i wzorowo wypełniał rolę wcześniej pełnioną przez Zamorę. Serio tak dobrze mu szło? Bo jeżeli tak, to kapitalnie! Jakbyście jeszcze nieco napisali o jego debiucie, byłbym wdzięczny. Niby kolejny mecz tuż, tuż, ale jakoś ekscytuje mnie ta sprawa. Ciekawy też manewr z Dembele, którego ustawienie przysporzyło Wam niemałą zagwozdkę przed pierwszym gwizdkiem. Pamiętam, że w swoich ostatnich relacjach nie raz chwaliłem pracę defensywną Belga, więc ten pomysł, choć oryginalny i ciekawy, aż tak bardzo mnie nie zdziwił. A jak Moussie szło rozgrywanie? No i jak zaprezentował się Aaron? Generalnie, cieszy, że wygrana zasłużona, choć na następne mecze przyda się lepszy plan w przypadku zejścia naszego jedynego napastnika z prawdziwego zdarzenia. Obrona Częstochowy przy naszej umiejętności tracenia bramek w ostatnich sekundach nie wydaje się najlepszą opcją.

    W każdym razie, do obejrzenia następnego meczu zachęcać mnie nie trzeba. 🙂 Mam tylko nadzieję, że Pog będzie gotowy do gry.

  9. Żaden problem, Macu. Skróty z tego spotkania faktycznie są nędzne, nawet tam, gdzie są najbogatsze relacje – w Match of the Day – zepchnęli nas oczywiście na sam koniec, 4-minutowy filmik, króciutka wzmianka na odwal się, że przyszedł Pogrebniak, a potem – kiedy już naprawdę oczekiwałem tego, że zwycięskie Fulham będzie w centrum uwagi i padnie jakieś miłe słowo – nie, skupili się na tym, że wg Pulisa Paweł wykonał niby wślizg na czerwo i jeszcze zamieścili pomeczowe żale pana TP na ten temat. Żenada. W mediach naprawdę muszą nienawidzić Al Fayeda.

    A o Pogrebniaku naprawdę da się powiedzieć wiele dobrego. Było parę zgrań klatką a’la czysty Zamora, była wielka ochota do gry i wola walki. Bardzo pracowity na boisku, wracał do tyłu, zauważał kolegów, no a jak miał okazję to wykorzystał ją idealnie. W odróżnieniu od Bobby’ego, nie pluł się też do arbitrów tylko cały czas robił swoje (choć bariera językowa pewnie miała tu coś do rzeczy :P). Pewnie starał się tak prędzej dlatego, że walczy o wyjazd na Euro 2012, niż z powodu jakiejś miłości od pierwszego wejrzenia do Fulham, ale to i tak dla nas dobrze. Mamy kogoś, kto do końca sezonu na pewno będzie dawał z siebie maksa, a pod samym piłkarskim kątem jest niezły. Raczej na luzie będzie gotowy na QPR, typowy meczowy uraz, gdzieś tam na forach pojawił się nawet wywiad przeprowadzony przez rosyjskie media, w którym Pogrebniak uspokoił, że to nic groźnego. Ale planu B raczej za bardzo nie mamy, o ile nie wróci Andrzej i nie stworzy z Dempsem jakiegoś prowizorycznego ataku, który czasem mógłby zadziałać. Na razie jesteśmy bardzo zdani na Poga, w czym spora wina Jola, który nie zabiera na mecze Orlando, a Trotta siedzi na ławie tylko jako figurant.

    Dembele aż tak za rozegranie sie nie brał, to wciąż było zadanie Danny’ego. Moussa robił to, co zawsze, gdy miał piłkę, to kręcił sobie rywalami, oddając ją potem jakiemuś dobrze wystawionemu koledze (piękną akcję zrobił na początku meczu, gdzie Pog mógł strzelić pierwszego gola, niestety w skrótach tego nie ma), tylko miał po prostu przydzielone konkretne defensywne zadanie i zaraz po swoim wypadzie do przodu wracał na środek i czyhał na kontrataki. Miejscami zatrzymywał je jak topowy DM. A Aaron? Ta fotka wystarczy za komentarz: http://l.yimg.com/j/assets/p/sp/getty/91/fullj.b0208cfe0add90867f563983b1e98034/b0208cfe0add90867f563983b1e98034-getty-508775025.jpg 😀

    Brat powoli staje się fanem Fulham? 😀

  10. Sorry, że tak późno piszę. No i muszę również przeprosić za zwłokę z przeobieniem logo. Ale pamiętam, muszę się wreszcie za to wziąć!

    Kurde, tak w ogóle, to byłem przekonany, że mecz odbędzie się już tydzień temu, nakręciłem się wielce, a potem przeżyłem wielkie rozczarowanie. 🙂 No ale ten dzień nadszedł dzisiaj, więc duże podekscytowanie mi wróciło, no i pozostaje odliczać godziny. 🙂

    No i wreszcie będę mógł sam sobie wyrobić opinię o Pawle, na podstawie tego co piszecie, jestem dobrej myśli. 🙂 Cieszy również, że koleś sensownie się wypowiada w mediach, choć jakiejś wielkiej wagi do tego nie przykładam. Nawet Małecki potrafi czasem sensownie coś powiedzieć, szkoda, że na boisku robi coś zupełnie innego. 🙂

    A co do brata, to może fanem Fulham nie jest, ale na pewno sympatyzuje. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: