Napisane przez: cookie | Marzec 10, 2012

Sielanki ciąg dalszy? Aston Villa – Fulham

Aston VillaCzy piłkarze Martina Jola są w stanie dołączyć do walki o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach, czy też ostatnie trzy ligowe zwycięstwa z rzędu były przede wszystkim efektem sprzyjającego terminarza? Będący na ustach coraz szerszego grona futbolowych sympatyków The Cottagers staną dziś na Villa Park przed znakomitą okazją, by rozwiać tę wątpliwość. Aston Villa jest jednym z największych rozczarowań tych rozgrywek i choć Fulham nigdy w erze Premier League nie wygrało na terenie największego klubu z regionu West Midlands, to jako klub aspirujący do powtórzenia swych najlepszych ligowych osiągnięć powinno wykorzystać słabość zespołu wyraźnie pogrążonego w kryzysie.

Po zdemolowaniu zespołu Wilków na Craven Cottage i awansie na ósmą pozycję w tabeli Premier League, The Whites stali się obiektem dużego zainteresowania mediów, szeroko opisujących ich aktualną formę oraz najbardziej wyróżniających się zawodników. Fulham jest statystycznie trzecim najlepszym (po drużynach z Manchesteru) klubem angielskiej ekstraklasy 2012 roku, notując w ośmiu spotkaniach 16 punktów na 24 możliwe i prezentując się przy tym atrakcyjny dla oka futbol. Martin Jol jest wielkim zwycięzcą ostatnich tygodni, przekonując do siebie odważnymi i – co najważniejsze – trafnymi decyzjami rzesze dotąd niezbyt ufnych kibiców The Cottagers, o postronnych obserwatorach nie wspominając. Paweł Pogrebniak, którego przyjście w miejsce Bobby’ego Zamory traktowane było powszechnie jako wielkie ryzyko, stał się pierwszym piłkarzem Fulham w historii Premier League, który zdobył bramki w swoich pierwszych trzech spotkaniach w klubie, mecz z Wolves kończąc z hattrickiem na koncie. Moussa Dembele, dotąd ofensywny as The Whites, spisuje się bodaj jeszcze lepiej po przesunięciu do tyłu, na pozycję środkowego pomocnika. Wreszcie – cały zespół prezentuje się ostatnio wybornie w praktycznie wszystkich aspektach – zarówno defensywnym, jak i ofensywnym, czy też fizycznym, jak i technicznym. Czy sielanka trwać będzie dalej, a Fulham sięgnie po rekordowe (w erze Premier League) czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu?

Pewne jest to, że The Whites zmierzą się z drużyną, w obozie której morale znajdują się na dokładnie odwrotnym poziomie. Zatrudnienie Alexa McLeisha w roli szkoleniowca Aston Villi na początku sezonu okazało się tym, czym wydawało się być od pierwszej chwili – wielkim nieporozumieniem. Pod batutą Szkota, zasłużony klub z Birmingham znajduje się na zaledwie 15. pozycji w tabeli (choć z bezpieczną przewagą nad toczącą walkę o utrzymanie ostatnią piątką) i żaden z kibiców The Villans nie wyobraża sobie, by właściciel klubu – Randy Lerner – nie opamiętał się po zakończeniu rozgrywek i nie sprowadził na Villa Park managera wyższej klasy. „Lwy” nie wygrały żadnego z pięciu ostatnich ligowych spotkań, a ich ostatnie zwycięstwo w Premier League na własnym obiekcie przypada na… listopad ubiegłego roku (bilans na Villa Park to 3-4-6). Dodatkowo, przed dwoma tygodniami, najlepszy strzelec zespołu – Darren Bent – zerwał więzadła w kostce i został wykluczony z gry do końca sezonu, mogąc nawet przegapić wyjazd na polsko-ukraińskie Euro. W efekcie, wyspiarscy eksperci typują na łamach papierowo-internetowej prasy wyjazdowe zwycięstwo Fulham, co należy do rzadkości. Z pomocą The Whites przyjadą także kibice, którzy – co również nie zdarza się często – niesieni ostatnimi wynikami, wykupili wszystkie bilety na sektory gości i na Villa Park zjawią się w liczbie ponad tysiąca.

Wydaje się, że Martin Jol musi w tej napawającej optymizmem sytuacji dobrać po prostu odpowiednią jedenastkę ludzi. Holender wyjawił na przedmeczowej konferencji, że ma do rozwikłania dwa dylematy. Pierwszy – z gatunku kadrowego bogactwa – z powodu powrotu do składu chorego tydzień temu Bryana Ruiza, przez co pojawiła się kwestia postawienia na prawej pomocy bądź to na Kostarykańczyka, bądź ostatnio eksploatowanego w tym charakterze Damiena Duffa. Drugi – już związany z łataniem dziur – to problem prawej obrony, na której na pewno nie zagra kontuzjowany Stephen Kelly, a prawdopodobnie tak samo będzie w przypadku Aarona Hughesa, który ma problemy z łydką i nie uczestniczył w sesji treningowej w środku tygodnia. Enigmatyczna jest sytuacja Chrisa Bairda, który tydzień temu nie znalazł się w kadrze meczowej z bliżej nieokreślonych powodów rodzinnych, a co do którego nie ma żadnych wieści w kontekście dzisiejszego spotkania. Jeśli Irlandczyk z Północy ponownie opuści mecz, wówczas manager The Whites będzie zmuszony postawić na prawej stronie bloku defensywnego na Duffa, Simona Daviesa lub sprowadzonego z wypożyczenia do Peterborough (5 spotkań, 4 w pełnym wymiarze czasowym) Matta Briggsa.

Przewidywane składy:
Aston Villa (4-2-3-1): Given – Hutton, Cuellar, Collins, Warnock – Petrov, Herd – Albrighton, Ireland, N’Zogbia – Agbonlahor
Kontuzje: Bent, Clark, Delph, Dunne
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Baird, Hangeland, Senderos, J. Riise – Duff, Murphy, Dembele, Dempsey – Johnson, Pogrebniak
Niepewny: Hughes
Kontuzje: Kelly, Sidwell, Grygera

Radość piłkarzy w meczu z Wolves

Powodów do radości ostatnio nie brakuje. Czy The Whites są jednak w stanie kontynuować świetną passę, będąc daleko poza zachodnim Londynem?

Reklamy

Responses

  1. Jak toś nie ma możliwości obejrzenia meczu w TV to polecam linki na http://www.sport-relacje.pl

  2. Tego meczu i tak (chyba) nie ma w polskiej TV 🙂

    FFC: Schwarzer; Kelly, Senderos, Hangeland, J. Riise; Dempsey, Murphy, Dembele, Duff; Pogrebnyak, Johnson

    Subs: Stockdale, Baird, Sa, Ruiz, Diarra, Etuhu, Davies

    Villa: Given; Hutton, Cuellar, Collins, Warnock; Albrighton, Herd, Ireland, Petrov, N’Zogbia; Agbonlahor

    Albo Kelly cudownie ozdrowiał, albo będziemy mieć na prawej człowieka grającego z urazem, bo na oficjalce była wyraźna informacja, że Jol go do Birmingham nie zabiera 😀

  3. Wygląda to na razie beznadziejnie.

  4. Trochę ten mecz przypomina pierwszą połówkę spotkania z Newcastle tyle, że AV dużo więcej strzałów oddała, oby się ten mecz skończył tak jak starcie ze Srokami.

  5. Mecze te w sumie różni jednak to, że z Villą gramy na wyjeździe. Z Newcastle graliśmy po prostu tragiczną połówkę jak na to, do czego nas przyzwyczaili na CC, a tutaj wydaje mi się, że jest to jakiś plan Jola. Niby nas gniotą, ale jakichś wybitnych setek nie mieli. W drugiej chyba ruszymy do ataku i będzie wymiana ciosów.

    Kelly na pewno nie jest w pełni dyspozycji, słabo się prezentuje. Danny też standardowo traci parę piłek, ale wolny w końcówce rozegrał genialnie.

  6. Kurde, wrzutki z wolnych autorstwa Riise przez 45 minut jakoś mi się nie widzą.

  7. Może Diarra coś zadziała

  8. Ruiz za Andrzeja. Jak on wygląda, buhahaha

  9. Aj, blisko było

  10. Bryan co mecz, to coraz gorszy fryz i zarost 😀 a Kelly jest tragiczny.

  11. Po raz kolejny blisko

  12. Banan, trololololo

  13. Chyba nie interesuje nas tu jednak nic więcej niż jeden punkt.

  14. KURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWAKURWA

  15. KURWA

  16. Warto było przyjechać tylko po remis?

  17. Już miałem pochwalić Diarrę, że był liderem środka w drugiej połówce, a to on zgubił tego Bannana i pozwolił mu strzelić. Klapa.

  18. Nie dość, że zagraliśmy dosyć słabo to jeszcze w samej końcówce straciliśmy remis, bo błędzie Marka.

  19. Który to już mecz w tym sezonie przegrany w końcówce ?
    Żadnych wniosków. Szkoda

  20. Mimo wszystko moim zdaniem Diarra to spore wzmocnienie, a wydaje mi się, że to oni zasłużyli na 3 punkty.

  21. Zasłużyli, my nie wykorzystywaliśmy prawie nic ze swojego potencjału i graliśmy za bardzo zachowawczo. Nie rozumiem, jaka to dla nas różnica, wyszarpać byle jaki remis, albo przegrać, ale po walce. Jeden punkt w tę czy w tę nie ma znaczenia, nie ma co bohatersko bronić remisu. Jeśli interesują nas wysokie lokaty, to trzeba grać o zwycięstwo.

    Z Diarry na pewno będzie pożytek, podawać to on jednak umie, zresztą za bramkę można faktycznie bardziej obwinić Marka. Kelly definitywnie out, mam nadzieję, że Jol widzi doskonale, że prawa obrona to nasze najsłabsze ogniwo.

  22. Słabizna. Na punkt to może zasłużyliśmy, ale ponownie frajerstwo z ostatnich minut dało o sobie znać. Przepraszam znowu za ciszę z mojej strony, ale tym razem obiecuję coś jutro rano napisać i skomentować.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: