Napisane przez: Macu | Marzec 11, 2012

Powrót na ziemię. Aston Villa 1-0 Fulham

Fulham jako faworyt meczu wyjazdowego? Brzmi na tyle niedorzecznie, że ręka odruchowo kieruje się się w kierunku głowy, celem wykonania gestu pukania się w czoło. A jednak, po wygranej z drwalami ze Stoke, przydeptaniu trzech palców trzymającego się tuż nad strefą spadkową QPR (i to na ich własnym terenie!) i poskromieniu wcale niestrasznych Wilków, powszechnie uważano, że to drużyna Jola jest groźniejsza niż pogrążeni w kryzysie the Villans. Ba, na Villa Park dość tłumnie zjawili się fani the Cottagers, którzy mieli nadzieje, że raz jeszcze zobaczą niemal ucieleśnienie swojego wymarzonego Fulham. Z Wolverahmpton the Whites rozegrali mecz niemal idealny: w ataku czarował Dempsey i Pogrebniak, Dembele szalał w środku pola, a cały zespół zagrał ofensywnie, pięknie dla oka i skutecznie. Kibice jeszcze niedawno myślący o utrzymaniu, nagle zaczęli snuć dalekosiężne podboju Liverpoolu, en route do europejskich rozgrywek.  Kolejne nieco komiczne kompromitacje wielkiego Liverpoolu Daglisha co prawda nieco urealniły te plany, jednak nadal chyba było nieco za wcześnie by w ekscytacji unosić się od podłoża. Masowa hipnoza nie trwała zresztą nazbyt długo, bowiem Aston Villa jednym pstryknięciem palca sprowadziła wszystkich na pokład matki ziemi. I niczym dobry lekarz wystawiła diagnozę: gra wyjazdowa nadal do poprawy.

Jednym słowem, na Villa Park czar prysł. W grze Fulham nie było polotu, agresji, a akcje zupełnie się nie zazębiały. Zwłaszcza pierwsza połowa była w wykonaniu gości fatalna. The Cottagers faktycznie nie stworzyli ani jednej okazji bramkowej. Jeden z najlepszych statystycznie strzelców w Premier League, Paweł Pogreniak, był zupełnie osamotniony w ataku, tak więc nie miał nawet sposobności zaliczenia swojego pierwszego niecelnego strzału w białym trykocie. Inni zawodnicy stanowiący o sile ataku jedenastki Jola również przechodzili obok spotkania. Nie to żeby the Villans grali jakoś wybitnie. Dostawali się w niezłe strefy na boisku, ale dobitnie dawał o sobie znać brak rasowego napastnika i problemy z dograniem ostatniej piłki. Stąd istna kanonada zza pola karnego w wykonaniu Bułgara Petrova była najciekawszym elementem pierwszej części gry. A że kapitan gospodarzy niektórymi uderzeniami postraszył kibiców na trybunach, to w zasadzie podsumowuje atrakcyjność tego widowiska. Po przerwie było nieco lepiej, zwłaszcza z perspektywy kibiców z Londynu. Fulham wreszcie wzięło się do roboty i zaczęło stwarzać jakiekolwiek okazje. Uaktywnił się Damien Duff, który trzykrotnie w przeciągu 5 minut znakomicie dośrodkowywał w pole karne. Bramki jednak zdobyć się nie udało. A im bliżej było końca meczu, tym bardziej zadowolona z remisu zdawała się być ekipa Fulham. Jak to się skończyło? Oczywiście kolejną katastrofą w ostatnich sekundach. Z zasady niezawodny w takich sytuacjach Schwarzer wypluł przed siebie strzał Gardnera, następnie kapitalnie obronił dobitkę Weimanna, ale przy kolejnej poprawce nie miał już szans. Austriak dosłownie wepchnął piłkę do siatki w 93 minucie spotkania. Zapewne nie tylko uwieczniony na ekranie telewizora Philippe Senderos spuścił w tym momencie głowę. Fulham przegrało ten mecz na własne życzenie, gdyż chciało zadowolić się jednym punktem. Choroba wyjazdowa zbiera zatem kolejne żniwo, a wyleczyć jej nadal nie sposób. Niby remedia są oczywiste: potrzebna jest większa determinacja (tak jak na mecz z QPR) i odwaga w grze.  Odpowiedniej szczepionki jeszcze jednak nie wynaleziono.

Paweł nie strzela, Fulham przegrywa.

Advertisements

Responses

  1. Swansea wygrało z Man City,więc może być z nimi ciężko

  2. Na wyjazdach Swansea nie jest taka mocarna (zresztą nie wiem jak się dziś prezentowali, niestety przegapiłem, choć wynik robi oczywiście wielkie wrażenie), my z kolei też gramy u siebie o niebo inaczej. Z pewnością będzie bardzo ciekawe, ofensywne widowisko.

    Wczoraj faktycznie, wyjazd jak wyjazd, zrobiliśmy o wiele za mało by na cokolwiek zasłużyć. Na plus wg mnie Duff, Diarra i Riise, zawiedli Moussa i Clint, a Kelly to nie zawodnik na poziomie PL, po prostu. Za dużo panikuje, boi się piłki, wybija wyłącznie na oślep i tak jak swego czasu o takie ograniczone umiejętności podejrzewałem Senderosa, to on jednak bardzo się wyrobił dzięki regularnej grze. Przy Kellym straciłem już wszelką nadzieję.

  3. Jednym słowem: Fulhamish. To słowo mówi tak wiele, choć zdaje się, że nie oznacza nic.

    Zapomniałem pochwalić Diarry, może i w Realu, na tle innych wyglądał drewnianie, ale wczoraj zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Faktycznie dobrze ostatnio dysponowany jest również Riise. Dla mnie największy zawód to Moussa (złe decyzje, setki strat) i Kelly (choć nie wiem czy Irlandczyka można nazwać tym mianem). Mam nadzieję, że ostatnią szansę dostanie Baird. Nie wiem o co chodzi Jolowi.

  4. Ma ktoś zdjęcie B.Ruiza z wczorajszego meczu
    ?

  5. Na stronie oficjalnej są tylko takie, kiedy jest w pochylonej pozycji:

    http://www.fulhamfc.com/CachedImage.axd?ImageName=%2fImages%2fMainNews%2fNewsPages%2fPhotoSpecial%2f1112%2fAstonVillaAway%2f3820739.jpg&ImageWidth=633&ImageHeight=500

    http://www.fulhamfc.com/CachedImage.axd?ImageName=%2fImages%2fMainNews%2fNewsPages%2fPhotoSpecial%2f1112%2fAstonVillaAway%2f3820803.jpg&ImageWidth=633&ImageHeight=500

    Warto było to uświadczyć na własne oczy – hełmik a’la Rasiak + francuski wąsik 😀 ciekawe, co Bryan uszykowal nam na dzisiaj.

  6. […] jutro zaprogramowani na kolejne przerwanie niekorzystnej passy właśnie w meczu z Fulham (w marcu, wygrali z The Cottagers na Villa Park, osiągając pierwsze domowe zwycięstwo od czterech miesięcy), trzy punkty wobec wszystkich […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: