Napisane przez: Macu | Sierpień 25, 2012

A jednak czegoś żal. Manchester United 3-2 Fulham.

Oj, dziwny to był dziś mecz w Manchesterze. Zaczęło się przewrotnie, Ruiz krótko rozegrał wolnego do Duffa, a Irlandczyk już w 3 minucie wysforował gości na prowadzenie. Problem w tym, że gospodarze poczuli się tak, jakby nieproszony gość przekroczył ich próg z brudnymi buciorami i impertynencko rozsiadł się w dużym pokoju, dzierżąc w ręku pilota do telewizora. Na taką swawolę na Old Trafford miejsca niema, stąd szybko Fulham zostało zapędzone w kozi róg, zepchnięte do defensywy. Już w 10 minucie oberwało po głowie miotłą, bo van Persie popisał się niebywale trudnym strzałem i zdobył swojego premierowego gola w diabelskiej koszulce. Gospodarze szybko odzyskali rezon i kontynuowali natarcie na intruza, sprawiając mu duże kłopoty zwłaszcza na skrzydłach. Kiedy w 35 minucie to Kagawa zaliczył swoje pierwsze trafienie, jego dotkliwość należy już porównać do uderzenia żelazkiem.  Goście z trudem stanęli na swoje stopy, ale rozjuszony Manchester nie szczędził mu przykrości. Ledwo co Fulham podniosło się z kolan, a już ruchem jednostajnym przyspieszonym, jak się zdawało, opuszczało niegościnne progi Manchesterskiej twierdzy. W 41 minucie aktywny Rafael wbił głową trzecią bramkę. Kiedy nastała przerwa, wątpliwości nie było. Zgodnie z przewidywaniami, zirytowany stratą punktów w pierwszej kolejce Manchester wyżywał się na the Cottagers, a ta wspaniała melodia wyćwierkana gdzieś w meczu z Kanarkami, w tumulcie Old Trafford była zupełnie niesłyszalna.  Chwała jednak gościom za to, że mimo, iż zostali wyrzuceni za drzwi, nie wrócili pierwszym lepszym środkiem transportu do Londynu, a raz jeszcze chwycili klamkę, zapukali i spróbowali dostać się do środka. Tymczasem gospodarze chyba nie popatrzyli w wizjer i wbijając sobie w 64 minucie samobója (przy dużym udziale przeklętego dla Fulham De Gei) pozwolili Fulham włożyć w owe drzwi stopę. No i zapłacili za to dużą ilością nerwów, bo goście bojowo, aż do samego końca do tych drzwi się dobijali i niewiele brakowało, a zakończyłoby się to sukcesem. Niestety De Gea ponownie już się nie mylił i dwukrotnie powstrzymał Dembele, by w ostatniej akcji meczu wybronić główkę Ruiza. Twierdza Old Trafford została obroniona, ale Fulham dobitnie pokazało, że w systemie zabezpieczeń Sir Alexa są liczne luki. I choć wszyscy braliśmy fiasko operacji zdobycia twierdzy pod uwagę, to, parafrazując słowa świętej pamięci Ryśka Ridla, jednak czegoś żal. Bo wcale do zdobycia jednego punktu wiele nie zabrakło.

 W szczególności jeden zawodnik nie zasłużył by być w obozie przegranych. Był to Moussa Dembele. Belg, który pozostawał nieco w cieniu medialnym w wyniku epopei transferowej Dempsey’a, raz jeszcze udowodnił, że to jemu należy się miano gwiazdy zespołu. Ustawiony w środku pola piłkarz siał istny popłoch wśród zawodników Manchesteru, dryblując ich niczym Ivica Kostelić mija tyczki slalomowe. To były zawodnik Alkmaar ze sztandarem w ręku przewodził szturmom Fulham w drugiej połowie i w zasadzie tylko akcje z jego udziałem przynosiły jakiejkolwiek zagrożenie. A że Dembele raz pojawiał się w środku, innym razem na boku, to nie ułatwiało zadania gospodarzom. Ogółem należy jednak stwierdzić, że w stosunku do tego co widnieliśmy ze spotkaniu z Norwich, Fulham nieco zawiodło. W obronie nie popełniło jakiś karygodnych błędów, ale jednak dał o sobie znać brak Johna Arne Riise, zastępowanego przez Matthew  Briggsa. Młodego obrońcę the Whites może i nadal powinniśmy uznawać za talent, ale akurat udowadnianie tego z jednym z najlepszych zespołów na świecie nie należy do najprostszych. Ferguson ewidentnie zdiagnozował Briggsa jako słabe ogniwo przeciwnika i posłał tam ofensywnych Valencię i Rafaela, którzy mieli na lewym skrzydle Fulham zdecydowanie za duża swobodę. Ale spokojnie, w żadnym wypadku nie winię Briggsa za przegraną. Manchester był w stanie wykorzystać ogólne braki całej formacji defensywnej, niekoniecznie bazując na indywidualnych błędach. Równie dobrze mogę czepić się Marka Schwarzera, który tuż przed tym jak Kagawa wpakował piłkę do pustej bramki, wypluł przed siebie uderzenie Cleverley’a. Ale najbardziej boli to, że mimo faktu, iż Fulham mogło ten mecze zremisować, to tak naprawdę goście na to zwyczajnie nie zasłużyli. Manchester był zdecydowanie lepszy, zwłaszcza w pierwszej połówce, zupełnie kontrolując przebieg boiskowych wydarzeń. Dopiero w drugiej części gracze Fergusona nieco odpuścili i poprzez głupi błąd wlali nadzieje w serca kibiców gości. No i chyba nieświadomie uruchomili słynną szatniową suszarkę. A co zawiodło w szeregach the Cottagers? Przede wszystkim pomocnicy zagrali bardzo niemrawo i zachowawczo, zupełnie inaczej niż z Norwich. Brakowało ruchu bez piłki, chęci wyjścia na pozycję. Skrzydłowi głęboko wracali się do linii obrony, co powodowało, że Petrić pozostawał osamotniony. Nie było też widać już takiej chemii i swobody w rozegraniu pomiędzy Ruizem, Dembele i Diarrą. Manchester był na to za mocny. Kostarykanin zaliczył dość znaczącą liczbę strat i momentami wyglądał jakby opadł z sił. Ale trzeba mu oddać, że w końcówce, obok Dembele, był wiodącą postacią drużyny. Mimo wszystko warto pochwalić młodego Kacaniklicia, który często zdany na siebie, próbował szarpać na lewej flance i wykorzystywać słabość obronną Rafaela. Dobrą zmianę dał także Rodallega, który jawi się jako napastnik niekalkulujący, agresywny, próbujący uderzać z każdej możliwej sytuacji. Niestety zawodnicy Fergusona byli w stanie za każdym razem zablokować Kolumbijczyka, choć za swoje poświęcenie przyszło im zapłacić, bowiem Rooney doznał poważnego rozcięcia nogi, nadepnięty korkiem przez Rodallegę.

W skrócie, cudów świadkami nie byliśmy, a wszystko poszło tym razem zgodnie ze smutnym planem. Po rozgromieniu Norwich, z Manchesterem dowiedzieliśmy się jednego: o mistrza to my się bić nie będziemy. Teraz po pucharowym starciu z Sheffield czeka nas wycieczka na Upton Park i odpowiedź na inne nurtujące zagadnienie: jak Fulham będzie prezentować się na wyjazdach. Bo choć starcie z United trudno uznać za zwyczajny mecz wyjazdowy, to dwie strzelone w Manchesterze bramki są pewnym światełkiem w tunelu.

Dobre złego początki…

Reklamy

Responses

  1. Trochę brak weny. W każdym razie, moje główne wrażenie po tym meczu jest takie, że choć tak na prawdę nie zasłużyliśmy na to, ten punkcik był na wyciągnięcie ręki. I trochę zabrakło nam tego szczęścia.

  2. http://www1.skysports.com/football/news/11681/8024283/
    http://www.footballcourier.com/news/story/1426415/fulham-youngster-makes-ajax-move/full_story.html

  3. Posypaliśmy się pod koniec I połowy, United zagrało przez 15-20 minut jak United i to wystarczyło. Jol stwierdził podobnie – nie zasłużyliśmy przez bardzo niski jak nas nas standard gry pod koniec I połowy, ale mogliśmy wyjechać z punktem. Po ochłonięciu, a tego mi zawsze trzeba po tych stykowych przegranych z czołowymi drużynami, stwierdzam, że można być bardzo zadowolonym. Przez długie fragmenty II połowy to my dominowaliśmy, a wiele indywidualnych pojedynków pokazało że w tej drużynie jest jakość. Dembele miał wg statystyk więcej udanych dryblingów, niż cały zespół United razem wzięty! Inna sprawa, że tak, jak jest to powód do dumy, tak trzeba się poważnie obawiać, czy tym występem Moussa nie zaklepał sobie jakiegoś galaktycznego transferu w najbliższych dniach…

    Chodzą niewiarygodne plotki, jakoby Dempsey miał trafić do – uwaga – Sunderlandu, w zamian za kasę i jakichś piłkarzy (mówi się np. o Kieranie Richardsonie – http://www1.skysports.com/football/news/11681/8024283/Fulham-favourites-for-Richardson <- choć w tym artykule nic o tej wymianie akurat nie ma). Tak jak rozumiem, że chcemy się pozbyć Clinta już niemal za wszelką cenę, tak robiąc coś takiego, chyba wyrządzilibyśmy Dempsowi zbyt perdifny figiel 😀

    Podobają mi się akcje na oficjalce od czasu odświeżenia strony. Zrobiono zabawny filmik o wycieczce Mladena, Saschy i Hugo po Londynie (http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=InRg6RDJ_OM), jest też świetna rubryka "The Sunday Story", w której co niedzielę umieszczane są, jak na razie, artykuły o Fulhamowych legendach z nietypowych lat 90. Tydzień temu bohaterem był Kevin Betsy, teraz Terry Angus.

    Zapowiedź meczu pucharowego będzie dopiero jutro, dramatycznie teraz u mnie z czasem 😦

  4. http://www1.skysports.com/football/news/11681/8026601/
    Jestem na tak…

    Coś mój ostatni wpis z linkami nie wszedł 🙂

  5. Tak, kilka fajnych rzeczy na nowej oficjalce się pojawiło, chociaż uważam, że graficznie jest nieco nieczytelna, no i trochę szkoda tego forum. Jaki nieoficjalny messageboard możecie polecić?

    Szczerze, to nie zdziwię się jak Demps wyląduje w zespole o niekoniecznie większej renomie niż Fulham. Jeszcze Everton to pół biedy, bo na razie zaskakują pozytywnie, no ale Sunderland… ? Faktem jest, że chłopaki z północy coś szaleją, wyłożyli jakąś niewyobrażalną kasę za Fletchera, sięgnęli po Johnsona, więc wszystko możliwe.

    Richardson – niezły grajek, ale jeżeli mielibyśmy sięgać po skrzydłowego, to chyba wolę kogoś z prawą nogą. No chyba, że chodzi o zabezpieczenie lewej obrony, bo wiem, że Kieron też tak grywał.

    Gomis – myślę, że mógłby się sprawdzić, ale jako tego 3ciego napadziora bardziej widziałbym kogoś młodego, z perspektywą rozwoju.

    Czerwek —-> Utknąłeś w sitku, już przepuściłem Twojego posta. 😉

    Cookie —-> A cóż angażuje Twój czas, jeżeli można wiedzieć? 🙂 W razie czego, daruj sobie zapowiedź, Po prostu zrobi się jeden news poświęcony meczowi. Chociaż wiem, że chyba lubisz zagłębiać się w powiązania Fulham z tymi nieco bardziej egzotycznymi zespołami (przynajmniej z perspektywy PL). 🙂 A tak w ogóle, to kurde, szkoda dziś Pogoni, bo była lepsza. Nie wiem czemu, ale jakoś mocno im kibicuje w tym sezonie, mimo tej sztamy z Legią. Szkoda, że dziś na trybunach mocne buractwo, z obu stron.

  6. http://www1.skysports.com/football/news/11681/8027519/

    http://www.footballcourier.com/news/story/1430155/premier-league-shopping-lists/full_story.html

    Odliczamy czas do końca okienka…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: