Napisane przez: Macu | Wrzesień 15, 2012

Cottage zachwycone BERBArzyńcą. Fulham 3-0 West Bromwich Albion.

Scenariusz standardowy. Po fatalnym meczu wyjazdowym z West Hamem, Fulham wraca na Craven Cottage i potwierdza, że tutaj łatwo punktów nie zwykło oddawać. Dwie bramki Dimitara Berbatova (w tym jedna z karnego) w jego debiucie przed londyńską publicznością i trafienie Steve’a Sidwella pozwoliło zwyciężyć dotychczas niepokonane West Bromwich Albion. Dobitnie pomógł w tym Peter Odemwingie, który urządził sobie lekcję karate na Sashy Rietherze i został przedwcześnie odesłany do szatni.

Dwa tygodnie oczekiwania szczęśliwie za nami. Emocje po meczach reprezentacyjnych już opadły, choć nie ma co ukrywać, że w przypadku Polski upadek ten był niezwykle delikatny, bo i emocji było jak na lekarstwo.  Ci którzy zdołali przetrwać potop z siódmych potów wylanych przez kadrowiczów Fornalika, mogli wrócić do oglądania rozgrywek ligowych. A tutaj kibiców Fulham pojedynek z West Bromwich na Craven Cottage elektryzował niezwykle mocno. Wszystko za sprawą poprzedniej kolejki, kiedy to w fatalnym stylu the Cottagers ulegli West Hamowi w stosunku 3-0. Szerokie uśmiechy widniejące na twarzach fanów po spotkaniu z Norwich szybko zostały zastąpione wrogimi minami i lejącą się z gardeł krytyką zespołu. Ot, takie standardowe kibicowskie zachowanie. Stąd wszyscy oczekiwaliśmy spotkania z the Baggies, by zobaczyć czy faktycznie przyszłość bez Dembele maluje się w najczarniejszym odcieniu czerni. Zresztą w przerwie reprezentacyjnej tysiące fulhamowych znawców naszkicowało swoje koncepcja zalepienia tej potwornej wyrwy w środku pola, a teraz chcieli się przekonać jaki plan, a przede wszystkim, czy skuteczny, ma Martin Jol. Wreszcie, po cichu zastanawialiśmy się też czy Craven Cottage raz jeszcze udowodni swoje terapeutyczne właściwości, przemieniając wyjazdowe Fulham w zupełnie inną drużynę.

O ile wierzyć w lecznicze właściwości stadionu Fulham, to na pewno nie tyczą się fizycznego zdrowia piłkarzy, bowiem kadra the Whites była iście zdziesiątkowana przez kontuzję, o czym wspominaliśmy już w zapowiedzi. Przede wszystkim, blady strach padł na nas, kiedy dowiedzieliśmy się, że w meczu zabraknie Mahamadou Diarry. Malijczyk jest bowiem swojego rodzaju rodzynkiem, pewniakiem do występu w środkowej strefie boiska, tak więc bez niego można było spodziewać się najgorszego. Tymczasem absencja Mladena Petricia była kolejnym powodem do niepokoju. Ostatecznie holenderski szkoleniowiec Fulham delegował do gry jedenastkę w której środek pola utworzyli Baird i Sidwell, mianem skrzydłowych należało określić Kacanikilcia i Duffa, a duet napastników stworzył Berbatov i Rodallega. Dla Bułgara był to debiutancki mecz przed własną publicznością. Jedyną formacją, która nie mogła nas zaskoczyć swoim składem była defensywa. Pozyskany na zasadzie wolnego transferu Giorgos Karagounis zasiadł tylko na ławce rezerwowych, z której to nie podniósł się przez całe spotkanie, co może z kolei świadczyć, że obecna forma fizyczna Greka bardziej predestynuje go do przebieżki po świeże bułki w sklepie niż do gry w pierwszym składzie.

W rzeczy samej ta lecznicza aura stadionu Fulham udzieliła się graczom z Londynu od samego początku. The Whites grali ofensywnie, odważnie, kombinacyjnie i zupełnie nie przypominali zagubionego tworu, który dał sobie porządnie przyłożyć młotkiem dwa tygodnie temu. Chcąc zaspokoić ciekawość tych, którzy zastanawiają się nad funkcjonowaniem środka pola, mogę jedynie zaskoczyć ich stwierdzeniem, że funkcjonował on nad wyraz poprawnie, z pewną mechaniczną dokładnością. Może Chris i Steve nie popisywali się zagraniami godnymi umieszczenia na YouTube, ale ze swoich zadań wywiązywali się znakomicie. Rozbijali ataki rywali i bez straty dogrywali futbolówkę do graczy ofensywnych. Na wielką pochwałę zasługuje zwłaszcza ulubieniec kibiców, Chris Baird, którego dokładne i celne przerzuty na skrzydła znakomicie upłynniały grę piłkarzy Jola, zwłaszcza w drugiej połówce. Dominacja the Cottagers w pierwszej fazie spotkania była zwłaszcza widoczna na prawej flance, gdzie swoje ofensywne oblicze wreszcie ujawnił Sasha Riether. Niemiec posyłał niemal nieskończoną liczbę dośrodkowań w pole karne rywala i wreszcie wprawnie współpracował ze standardowo solidnym Damienem Duffem. Tymczasem na lewej flance udanymi dryblingami popisywał się Alex Kacaniklić, który po słabszych meczach z Manchesterem i WHU zdaje się wracać do formy. Wreszcie, należy napomknąć o Fulhamowym berbarzyńcy, to jest Dimitarze Berbatovie. Bułgarowi nie potrzeba było wiele czasu by zaskarbić sobie sympatię fanów drużyny ubranej w biało-czarne stroje. Ta niebywała gracja i inteligencja z jaką porusza się były zawodnik Manchesteru po boisku jest wręcz nieziemska. Każde dotknięcie piłki, każde zagranie znamionowało klasę, której nad Tamizą nie widziano już dawno. Berbatov może sprawiać wrażenie krnąbrnego, niezadowolonego osobnika, dla którego uśmiech oznacza niepotrzebny wysiłek mięśni mimicznych twarzy. Ale jeżeli dalej będzie grał tak jak dzisiaj, nikt nie będzie miał mu tego za złe. Z Westbromem Bułgar dorzucił bowiem do swojej ogólnej bardzo dobrej gry dwie bramki, gdzie ta pierwsza, debiutancka, na długo zapadnie fanom w pamięci. W 32 minucie Kacaniklić odważnie, w swoim stylu, pociągnął na lewym skrzydle, wpadł w pole karne i odegrał na 10 metr do Berbatova. Ten wprawnie opanował futbolówkę i prawą stopą zakręcił ją w same okienko bramki Fostera. Dosłownie dwa dotknięcia piłki, niespełna kilkaset setnych, wspaniała technika i Fulham zasłużenie prowadziło. Ale to był dopiero początek korzystnego obrotu wydarzeń w pierwszej połowie. W 37 minucie Peter Odemwingie stracił nerwy i bezsensownie, bez żadnego widocznego powodu, skopał Sashę Riethera, który chwilę wcześniej odebrał mu futbolówkę. Sędzia Roger East mógł podjąć tylko jedną decyzję i wyrzucił Nigeryjczyka z murawy. Wyjazdowa apokalipsa West Bromwich w stylu Fulham dopełniła się w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy Kacaniklić raz jeszcze zaszarżował lewą flanką, wpadł w pole karne i został powalony przez wracającego Jonesa. Raz jeszcze sędziowska decyzja nie wymagała długiego namysłu, Fulham miało jedenastkę, pewnie zamienioną na bramkę przez nowy numer 9. Druga część gry przebiegała w dość w wolnym tempie, Fulham starało się spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia i utrzymywać się przy piłce. W zespole gospodarzy uaktywnił się Damien Duff, który niejednokrotnie zmusił do interwencji dobrze broniącego Fostera. Gdyby nie bramkarz Drozdów wynik mógłby być jeszcze bardziej okazały. Warto zauważyć, że wbrew pozorom kilkukrotnie swój kunszt bramkarski zmuszony był także pokazać Schwarzer. Wprowadzony w przerwie na boisko Lukaku napędził kilka groźnych akcji gości, i gdyby nie czujność Australijczyka, końcówka meczu mogła być nerwowa. Bardzo licho wyglądająca ławka rezerwowych the Whites nie zachęcała Jola do zmian, stąd pierwsza roszada nastąpiła dopiero w 84 minucie, kiedy na murawie pojawił się Pajtim Kasami. W krótkim czasie Szwajcar zaprezentował się zresztą nad wyraz dobrze, aktywnie biorąc udział w grze. To było zwyczajnie jedno z tych spotkań, kiedy nawet to co brzydkie i zwyczajne na co dzień, w danym dniu wydaje się urokliwe. Ci, którzy nie opuścili przedwcześnie Cottage w to piękne słoneczne popołudnie nie mogli tego żałować, ponieważ byli świadkami jeszcze dwóch ciekawych zdarzeń. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu, wspomniany wcześniej Kasami uderzył z zerowego kąta, Foster wybił futbolówkę wprost na głowę Rodallegi, który dosłownie z metra wpakował ją wprost na poprzeczkę. Szczęśliwie dla Kolumbijczyka piłka trafiła do Steve’a Sidwella, który ładnym i wcale nieprostym wolejem ustalił wynik spotkania, strzelając swoją drugą bramkę w sezonie. W ten sposób momentami ambitnie walczący the Baggies zostali oficjalnie wypunktowani i odesłani  narożnika. Tymczasem w 90 minucie na murawie pojawił się Alex Smith. Dwudziestoletni Anglik, grający na pozycji lewego obrońcy lub pomocnika, a także w środku pola, zmienił Damiena Duffa i zaliczył debiut na boiskach Premier League. Wbrew złośliwym komentarzom, które mogą się pojawić, Alex dotknął parę razy futbolówkę i pozostawił po sobie dobre wrażenie i nadzieję na przyszłość. Na koniec, pragnę wspomnieć o jedynym zawodniku, który tego dnia nieco mnie zawiódł. A był to mianowicie Hugo Rodallega. Kolumbijczyk bez wątpienia bardzo się starał i pracował na całej szerokości boiska. Jednak w jego grze raziła chaotyczność i błędne decyzje. Pozostający bez ligowej bramki od stycznia tego roku gracz koniecznie chciał się wpisać na listę strzelców, ale albo spóźniał się z oddaniem uderzenia, albo strzelał niczym Marcin Wasilewski z rzutu wolnego w Podgoricy. Na trybuny. Parę razy uderzać to w ogóle nie powinien, bo zasadniej było dograć do lepiej ustawionego partnera. W skrócie, na obecny moment wygląda, że partnerem Berbatova powinien być Petrić. Co nie zmienia faktu, że na debiutancką bramkę Hugo również czekamy.

Deja vu? Trochę tak. Przez dwa tygodnie potwornie się zamartwialiśmy, ale wystarczył jeden mecz na własnym stadionie, by radosne nastroje ponownie zagościły wśród fanów the Whites. Na pewien czas temat środka pola powędruje do zamrażarki, a ożywione palce będą wystukiwały na klawiaturach niekończące się pochwały dla Berbatova i zachwycały się nad grą drużyny. Może to co napiszę będzie już nudne, ale wydaje się to nieuniknione: czy kolejny wyjazd przysporzy nam akcji odmrażania i dużej ilości lodowatej, roztopionej wody? A może berbarzyńca wniesie do drużyny tą dziką, pierwotną złość, która pozwoli podbić te nowoczesne, cywilizowane stadiony innych drużyn? Czas skończyć z tym wyjazdowym średniowieczem. Fulham próbuje, już od prehistorii.

Bramki z meczu można obejrzeć tutaj.

Tego się właśnie spodziewaliśmy. Nowa 9-tka prowadzi Fulham do zwycięstwa.

Reklamy

Responses

  1. Dembele? pfff. BERBATOV !!!

  2. A tak nieco poza tematem, jakby kogoś interesowało: http://allegro.pl/nike-sport-ffc-swietna-bluza-newschool-l-i2633594907.html. Trochę drogo, ale bluza śliczna. Ma jakieś zagięcia, ale to chyba zwykłe zagniecenia. Nie mniej, warto zapytać.

  3. Zapomniałem umieścić jeszcze jednego mojego przemyślenia. Swoje zdanie o wczorajszym meczu wyraziłem, z gry środka pola można było być niezwykle zadowolonym. Jednakże należy zauważyć, że WBA w ogóle nie naciskało naszych środkowych. Jestem ciekaw jak Sid i Bairdinho radziliby sobie pod pressingiem. Zapewne wyglądałoby to o wiele gorzej. Zresztą niektóre wcześniejsze mecze Chrisa na te pozycji te obawy potwierdzają. Pamiętam, że już kiedyś zachwycałem się jego grą w środku pola, ale w kolejnym teście i przy większym pressingu już tak dobrze nie grał.

  4. http://www.teamtalk.com/news/2483/8086079/Johnson-to-miss-most-of-season – mimo wszystko szkoda gościa.

  5. Fajna bluza. 🙂

  6. Cris – jesteś chyba dużym fanem Berbatowa? 😛

    Znakomity tekst, Macu, czytało się go z dużą przyjemnością. Berbarzyńca – to chyba Twój autorski pomysł? 🙂 takiego Berby oczekiwałem. Niby bardzo dużo swobody przy pierwszej bramce, ale to tez jego zasługa. Ze spokojem zmierzał w stronę pola karnego, zawsze mając pewność że nikogo z WBA nie ma w pobliżu. Nie ruszał jak desperado przed samego Fostera, żeby wyprzedzić go o ułamek sekundy i jakoś to wepchnąć. Dobrze się ustawił, dobrze przyjął, wykończenie – malina. Przyszedł tu piłkarz z niezwykłej półki, coś takiego czuję chyba pierwszy raz kibicując temu klubowi. Kupno van der Sara to jeszcze nie moje czasy (choć samą jego grę w pamięci mam), no a Dembele to dopiero jednak tutaj przeistoczył się w piłkarza klasy światowej. Transfer Berby jest wyjątkowy, jak na ten klub. Po meczu wypowiadał w swoim typowo luzackim stylu z małą domieszką arogancji. „Cieszę się bo wreszcie gram, a jak gram to mogą stać się wielkie rzeczy” itp. Zresztą – samo to podniesienie rąk do góry, uwiecznione na zdjęciu. Ale takie coś może się przydać. Pewnością siebie mógłby zarazić kilka klubów naraz, widać, że fajnie wpływa na resztę ekipy. Do tego sam zdawał się być zaangażowany w grę zespołu, oklaskiwał i wspierał, jak coś komuś nie wychodziło (a przy nieskończonych próbach strzeleckich Hugo, to jednak inni mogą dostać fioła :P).

    Pomoc. Na podstawie tego meczu – rewelacyjna. Bodaj 82/88 podań Chrisa celnych, a przecież jak wiele z nich szło do przodu. Sidwell – odpukać – chyba wraca do dobrej formy. Klasyczny box to box przedwczoraj, a to przejął, a to wykazał się instynktem strzeleckim i ładnie wbił na 3-0.

    Ale nastroje będą zapewne całkowicie inne po wyjeździe do Wigan… 🙂

    Andrzeja szkoda, ale skłamałbym, gdybym stwierdził, że taki news jest dla mnie niespodzianką.

  7. http://www.whoscored.com/Regions/252/Tournaments/2/Seasons/3389/Stages/6531/TeamStatistics/England-Premier-League-2012-2013

    Tabela nr 1, „Pass Success %” 😮

  8. Widzieliscie Third Kit? Okropny 😦

  9. Do cookie:

    Osobiście, to szczerze mówiąc „kibicuje Bułgarowi” wiem jak to zabrzmi „sezonowiec” czy kto jak woli, ale tak nie jest. Na co dzień jestem kibicem Czerwonych Diabłów, mam nadzieję że to nie przeszkadza, a jeżeli przeszkadza to postaram się już nie udzielać 🙂 Czekam na zapowiedź jutrzejszego meczu. Szkoda że jest na stronie tak mało newsów , czy brak relacji live, na co dzień pisze relacje live na ekstraklasa.net, i co prawda mógłbym tam pisać relacje z meczu Fulham, ale do tego potrzeba ludzi którzy by to czytali , na ten tydzień jak zawsze zresztą są tylko mecze Arsenalu,City,Chelsea czy Diabłow. Pozdrawiam!

  10. Jacku, widziałem, zalinkowałem w zapowiedzi dla tych, którzy nie widzieli. Mają zagrać w tym stroju już jutro. Zestawienie kolorów dziwne, choć na moje oko jeszcze do zniesienia. Inna sprawa jest taka, że w ogóle nie rozumiem sensu istnienia tego kompletu, bo przecież, mając biało-czarny strój domowy i pomarańczowo-białą „wyjazdówkę”, nie krzyżujemy się kolorystycznie absolutnie z nikim?

    Cris – w żaden sposób nie przeszkadza, jeśli jest tak, że jesteś fanem samego Berbatowa, to nawet wnosisz ciekawy powiew świeżości między nas, fanów klubu,no i możemy sobie marzyć, że dzięki Berbie klub ma także w Polsce nowych kibiców, a przynajmniej widzów 🙂 co do drugiej części – sam widzisz, że jest, tak jest. Były swego czasu próby z większym portalem, ale nie wypalił właśnie z powodu takiej, a nie innej liczby fanów Fulham w Polsce. Taka formuła strony jest dlatego całkiem optymalna, zresztą wynika ona też z nieco odmiennego naszego spojrzenia na pisanie o piłce. Być może Berba spowoduje, że przybędzie fanów, a co za tym idzie, powrócą pomysły na jakiś bardziej obszerny portal.

    Jakieś ciekawe spostrzeżenie po ostatniej kolejce dotyczące zespołu Wigan? 🙂

  11. Szczerze mówiąc na tej stronie panuje świetna atmosfera i co najlepsze kultura której na większości stronkach brakuje. Co do Wigan to myśle że druga połowa będzie kluczowa, tydzień temu na Old Trafford Wigan w pierwszej połowie zagrał dobrze i było 0-0, w drugiej coś szwankowało z komunikacją, fizycznie też już nie było tak dobrze i skończyło się 4-0. Jedno jest pewne, to my jesteśmy faworytem i nawet ze skromnego zwycięstwa będe zadowolony, miło oczywiście gdyby Berbatov trafił do siatki, ale jeżeli będzie to kto inny to też ładnie, najważniejsze 3 pkt. Pozdrawiam.

  12. Dzięki za spostrzeżenia, jeśli Wigan zaatakowało na OT od początku, to pewnie tym bardziej zrobi to jutro. Wolę, żeby Fulham poszło na taką otwartą wojnę, niż żeby się schowało i czekało na tę swoją okazję w 85. minucie, bo takie wymarzone scenariusze to zdarzają się rzadko. Rok temu, wypunktowali Wigan w klasyczny sposób – jedna bramka przed przerwą, druga przed ostatnim gwizdkiem. To chyba najlepszy plan na mecz wyjazdowy. Ale – Fulham i jakiekolwiek plany wyjazdowe – o tym wolę w ogóle nie mówić, dopóki nie zobaczę jutrzejszej gry.

    Dzięki również za miłe słowo – Fulham to kulturka, tak w Anglii, jak i w Polsce 😀

    Pozdrawiam 🙂

  13. Cookie —> Tak, tak, sam wymyśliłem berbarzyńcę. Szukałem czegoś ciekawego na tytuł. 🙂 Oczywiście podzielam zachwyty nad Bułgarem, co zresztą wyraziłem w artykule, pozostaje wierzyć, że Berba utrzyma tę formę. No i również zauważyłem tę jego lekką arogancję, ale to taka arogancja zwycięzcy, pozytywna. Niech udzieli się i innym.

    Ciekawa ta statystyka z ilością celnych podań, zwłaszcza, że jednak graliśmy z Man U i zaliczyliśmy tragiczny mecz z WHI. Świadczy o wysokiej kulturze gry. I to nie jest tak, że wymieniamy te podania w obronie. Oczywiście bywa, że Brede i Aaron mają dużo piłki, ale też bez przesady. Ciekawe jak było z tymi procentami w innych sezonach. Od czasów Sancheza przestaliśmy grać długą piłką, więc myślę, że już od Roy’a te statystyki są dość korzystne.

    Cris —> Żebyś Ty wiedział ile Bułgarów nagle zaczęło kibicować Fulham, na facebooku pozakładali fankluby. 😉 Ale oczywiście nie widzę w tym nic złego, przecież często jest tak, że odczuwamy sympatię dla danego klubu ze względu na jakieś nazwiska. Sam tak mam z kilkoma zespołami. No a jeżeli chodzi o stronę, to Cookie dobrze to wyłożył. Jak dla mnie cudem jest, że przetrwaliśmy tak długo (niedługo trzy lata! 🙂 ), a jakiś większych projektach chyba nie ma co na razie myśleć. Ale właśnie najbardziej jestem dumny z tej kultury dyskusji u nas. Nie ma żadnego napinania, rzeczowa, regularna rozmowa. 🙂

  14. I to jest właśnie piękne 🙂 Pozdro dla was. o 16 trzymamy kciuki, jak będziecie mieli jakiś fajny link do meczu będe bardzo wdzięczny. Pozdrawiam !

  15. Dokładnie 😛 Kultura naprawdę tutaj imponuje, i nawet chce mi się czytać komentarze innych użytkowników, co na innej stronie normalnie jest nie możliwe. 🙂

  16. Nowym właścicielem bluzy został… mój tata. Ostatni raz kupuję ubranie na allegro nie sprawdzając wcześniej swoich wymiarów. 😀 Ale jest bardzo fajna i w dobrym stanie. 🙂

  17. Haha. No trochę szkoda, ale przynajmniej tata będzie miał pociechę. 😉

  18. Hah, bluza to podróbka, ktoś naszył herb Fulham na znaczek Nike’a! A najlepsze jest to, że żaden z nas nie zauważył, że herb na bluzie jest na prawej piersi. Herb na strojach zawsze był na sercu, wyjątkiem była koszulka Pumy (chyba 2003/04) z reklamą dabs.com, gdzie herb był umieszczony centralnie nad sponsorem.

    Tacie chyba nie przeszkadza… 😀

  19. […] wspinanie się do góry przez kolejne miesiące. Gdy w 4. kolejce tego sezonu, The Cottagers nad wyraz łatwo gromili u siebie West Bromwich Albion 3:0, a pierwsze bramki w barwach Fulham zdobywał Dimitar Berbatow, wydawało się, że szybko w […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: