Napisane przez: Macu | Wrzesień 29, 2012

Obywatele zdobyli Częstochowę. Fulham 1-2 Manchester City.

Fulham odniosło drugą ligową porażkę na Craven Cottage w 2012 roku. Mimo korzystnego obrotu wydarzeń w początkowej fazie spotkania i bramce z karnego Mladena Petricia, the Whites nie zdołali zatrzymać naporu zawodników mistrza kraju Manchesteru City. Tuż przed przerwą wyrównał Kun Aguero, a decydującego gola zaliczył joker w talii Manciniego Edin Dzeko.

Jakoś już jest tak w futbolu, że kiedy maluczcy podejmują wielkie piłkarskie firmy i przypadkiem uda im się wyjść na prowadzenie, od razu rozpoczyna się akcja pod tytułem obrona Częstochowy. Jednak trudno sobie wyobrażać, że generałowie tych skazywanych na pożarcie armii rozkładają przed spotkaniem wielkie zwoje papieru i z zamyślonymi twarzami nakazują swoim podopiecznym wycofać się w do częstochowskiej twierdzy w przypadku udanego ataku w początkowej fazie batalii. Tudzież, by użyć bardziej internacjonalnego słownictwa, mało kto zakłada taktykę bezwzględnego catenaccio jako środek  do utrzymania jednobramkowej przewagi. W końcu w głowie dyrygującego wysiłkiem bitewnym w takim wypadku nie powinno zabraknąć chociażby takiego słowa jak kontratak. Ale cóż znaczą te wszystkie strategie naniesione stalówką pióra na papier w przytulnych gabinetach generalicji, kiedy to żołnierze muszą zmierzyć się z rozjuszonym przeciwnikiem, który raz po raz naciera nań z determinacją w oczach i jeszcze większą wprawą w nogach. Wówczas instynkt nakazuje odwrót, a piłkarska duma i żądza zwycięstwa pobudza dodatkowe pokłady defensywnego heroizmu. I kiedy nogi powoli odmawiają posłuszeństwa, a umysł zmęczony jest od stanu ciągłej koncentracji, pozostają już tylko te spojrzenia rzucone ukradkiem na boiskowy zegar i na ostatnie krople piłkarskiego szczęścia migoczące w kroplówce. Dzisiejszego popołudnia Fulham do ostatnich sekund broniło swojej Częstochowy, obiektu, który tylko raz został zdobyty w 2012 roku (porażka ze Swansea 0-3). Niestety, tym razem w 87 minucie pusta kroplówka została odłączona od pacjenta i w rezultacie niebieski sztandar Manchesteru ostatecznie nad Tamizą zawisł. I choć wynik nie zadowala, bez wątpienia częstochowskie heroizmy przyniosły kibicom zdecydowanie więcej emocji aniżeli łatwa i nieprzyjemna porażka sprzed dwóch lat w wymiarze 1-4.

Przed samym spotkaniem z panującym mistrzem kraju pojawiła się informacja, która zdecydowanie zmniejszyła poziom optymizmu wśród fulhamowej braci. Okazało się bowiem, że z powodu kontuzji w meczu tym nie wystąpi Dimitar Berbatov. Tak więc było już wiadomo, że zwycięska jedenastka z Wigan będzie musiała poddać się przemeblowaniu. W miejsce nieobecnego Bułgara Jol delegował rekonwalescenta Mladena Peticia, do składu wskoczył również Bryan Ruiz, co oznaczało, że Kacaniklić zasiadł tylko na ławce. Miejsce w wyjściowej jedenastce utrzymał Hugo Rodallega, ale autor jednej z bramek przeciwko Wigan został tym razem ustawiony na lewej flance. Jak już można się domyślić, spotkanie rozpoczęło się od zdarzenia, które zdeterminowało dalszy przebieg meczu. W 9 minucie John Arne Riise zaszarżował lewym skrzydłem, ładnie ograł Zabaletę, a następne padł jak rażony piorunem po tym, jak argentyński obrońca lekko uderzył go ręką w okolicach brzucha. Mimo że Norweg zdawał się symulować, a całe zdarzenie miało miejsce gdzieś na pograniczu pola karnego, sędzia Mark Halsey podyktował rzut karny, który został zamieniony na bramkę przez Mladen Petricia. Znakomity start oznaczał rozbudzenie nadziei, ale również był jednoznaczny z nieświadomym wcieleniem w życie planu o głębokiej defensywie. Jeszcze pierwsza część gry nie stała tylko pod znakiem olbrzymiego wskaźnika ilości białych koszulek przypadających na metr kwadratowy pola karnego Fulham. Gospodarze potrafili wyprowadzić kilka groźnych kontr, które mogły podobać się pod kątem tempa i składności. Niestety, im bliżej było gwizdka oznaczającego przerwę, tym głębiej cofali się piłkarze Jola. Coraz rzadziej przy futbolówce był nieźle regulujący tempo gry Fulham Ruiz. Tymczasem liczba sytuacji podbramkowych the Citizens rosła w szybkim tempie. Jeszcze w 38 minucie jakimś cudem Mark Schwarzer dał radę w potwornym zamieszaniu zatrzymać piłkę na linii bramkowej, choć sędzia liniowy tak na prawdę nie miał szans widzieć jaką pozycję względem tejże linii miała futbolówka. Jednakże 5 minut później znakomicie broniący tego popołudnia Schwarzer nie miał już nic do powiedzenia, bowiem choć zdołał zatrzymać uderzenie Silvy, to zamykający akcję Kun Aguero dopadł pierwszy do bezpańskiej piłki i bez problemu umieścił ją w siatce. Po zmianie stron na boisku istniał już tylko jeden zespół, byli to niestety goście z Manchesteru. Fulham było groźne w zasadzie tylko po stałych fragmentach gry, niebezpiecznie uderzał … Kompany pod naciskiem Hangelanda. Jedyna udana akcja z gry miała miejsce w 72 minucie, po szarży Kacaniklicia (zmienił Petricia) do strzału doszedł Ruiz, ale jego mocne uderzenie prawą nogą poleciało wprost w Harta. Przez pozostały czas to Manchester przegrywał piłkę z lewa na prawą, wymieniał tysiące podań i szukał luki w trzeba przyznać szczelnej i dobrze działającej defensywie rywala. Zresztą posiadanie piłki na poziomie ponad 70 procent mówi samo za siebie. Długo zdawało się, że heroizm defensywny i wybitna forma Schwarzera przyniosą Fulham jeden punkt, ale nie można zapominać, że piłkarze Manciniego to prawdziwi specjaliści od odwracania niekorzystnych rezultatów, o czym w tym sezonie przekonał się chociażby Southampton. Na nic zdała się zmiana, która miała prawdopodobnie w zamyśle pozwolić na nieco dłuższe przytrzymanie piłki. Debiutujący w Fulham Giorgos Karagounis  zastąpił chyba największego pracusia tego spotkania Chrisa Bairda, ale nie ustrzegł gospodarzy od zdarzenia, które miało miejsce w 87 minucie. Wówczas inny zmiennik, as w rękawie Manciniego Edin Dzeko, wykorzystał fatalną główkę defensywną Riise i z półobrotu wpakował piłkę w samo okienko. Jeden moment dekoncentracji, brak podpowiedzi dla Norwega, który mógł to zagranie puścić i cały wysiłek został zaprzepaszczony. Na odrabianie strat czasu nie było, nie wspominając już o tym, że goście zatroszczyli się o to by the Cottagers piłki już raczej nie powąchali. Mistrzowie mocno natrudzili się na Cottage, ale zdołali złamać opór obrońców tego pięknego obiektu. Porażka na własnym stadionie to coś, czego nie zwykli za często oglądać fani the Whites, ale szacunek do klasy rywala nakazuje z pokorą, po rycersku przyjąć tą przegraną. Teraz piłkarzy Martina Jola czeka wyprawa do Southampton, gdzie wszyscy chcielibyśmy zobaczyć Fulham ofensywne, występujące w roli najeźdźcy.

Mladen Petrić wykonuje jedenastkę. The Cottagers jednak za rzadko gościli w polu karnym rywala by móc wydrzeć chociaż jedno oczko.

Reklamy

Responses

  1. Nie wiedziałem, że mamy takie świetne statystyki spotkań na CC w tym roku, robi wrażenie. Ale raczej wszyscy zgodzimy się co do tego, że wczoraj nie zasłużyliśmy na nic. Rzeczywiście miło byłoby zobaczyć coś zupełnie odmiennego w Southampton, ale wczoraj widzieliśmy naocznie, jak wiele daje tej drużynie Berba i martwię się, czy może znów sobie bez niego nie poradzimy. Oczywiście, to był mistrz, napakowane gwiazdami City, ale mimo wszystko powinniśmy mieć ludzi zdolnych do przytrzymania piłki i wykreowania czegoś. Nie wiedziałem, czy wczoraj ocenić grę Ruiza pozytywnie, bo po swojemu kilka strat miał, ale koniec końców był jedynym – obok tradycyjnie już pracującej prawej flanki – piłkarzem, który próbował coś wymyślić i wziąć na siebie ciężar gry.

    Kto mnie mocno zawiódł (oczywiście poza Riise)? Niestety, obecny na zdjęciu Mladen. Tak jak Hugo gra po prostu na swoim poziomie i ma swoje limity (gdyby wczoraj dobrze przyjął to cudeńko od Bairda na poczatku…), tak po okresie przedsezonowym i meczu z Norwich wydawało się, że Petrić będzie niszczył w tej lidze. I teraz – nie wiem, na ile to kwestia tego, że nie jest jednak tak świetny piłkarsko, a na ile efekt innych wydarzeń. Miał parę urazów, no i przyszedł Berbatow, co mogło spowodować u Mladena duży spadek pewności siebie (miał być w końcu naszym numerem 1 z przodu). Trzeba mu dawać jak najwięcej grać, bo snajperem jest znacznie lepszym niż Rodallega i nie można tego zmarnować. Marzy mi się też za tydzień Karagounis za Sidwella.

    Z innych aren – Demps strzelił bramkę dla Tottenhamu w spotkaniu z United, która na koniec okazała się decydującą o zwycięstwie „Kogutów”. Wiele jeszcze upłynie wody w Tamizie, zanim zapomnę o tym jego buncie, ale mimo wszystko fajnie było jeszcze raz zobaczyć jego bramkę i „salutowanie” trybunom…

  2. Nie no nie chce mi się wierzyć, żeby Jol ściągał Tavaresa, może chodzi o kogoś z rezerw albo młodzieżówki HSV, no bo nawet jak tak popatrzymy na Tavaresa to ma blisko 30 lat, nigdy nie był piłkarzem na poziom PL a co dopiero teraz kiedy ostatnie swoje mecze grał w rezerwach HSV.
    Zresztą nawet transfermarkt wycenia go na 300 tysięcy i blado wypada pod tym względem w porównaniu z innymi piłkarzami tego klubu, a to tylko Bułgarski średniak.

    Co do Mladena to ja bym go po tym meczu jednak nie oceniał tak negatywnie bardzo ciężkie miał wczoraj życie nawet jak dostawał piłkę to był sam, więc o nim będzie można powiedzieć więcej po następnym meczu, poza tym było nie było ale gola jednak strzelił, choć na pewno jakiś wpływ na niego mógł/może mieć transfer Berby i te kontuzje, w okresie przygotowawczym grał fenomenalnie strzelał dużo, może z Berbą będzie tworzył atak i może ich współpraca będzie dobrze wyglądała razem jeszcze nie grali.

    Ogólnie cały zespół zagrał źle więc nie krytykowałbym bardzo pojedynczych zawodników tylko cały zespół jeśli chodzi o grę do przodu, ale Bryan i tak na tle reszty zagrał dobrze.

  3. A i na dwóch kolejnych stronach znalazłem informację, że Tavares jest piłkarzem tego Bułgarskiego klubu:

    http://www.national-football-teams.com/v2/player.php?id=35082
    http://www.soccerway.com/players/mickael-tavares/14965/

  4. Chciałbym, żeby to była prawda, Piter. Tavares rzeczywiście nie pasuje tu pod żadnym względem i to mówi samo za siebie, jeśli jest faktycznie piłkarzem klubu z Bułgarii (aczkolwiek pamiętam, jak Holloway ściągał do Blackpool paru grajków z ligi bułgarskiej i nie okazali się najgorsi na świecie) czy nawet jeśli był po prostu z nimi łączony. Tylko, że nie ma innego piłkarza, który pasowałby do tych informacji zdradzonych przez Jola. Może faktycznie jakiś młodzik. Jeśli jednak Tavares, no to zapewne bardziej będzie wzmocnieniem dla klubowych rezerw, niż I-ego składu. Choć 25 występów w barwach Senegalu uzbierał 😛

    Petricia oceniam jedynie pod kątem meczu z Norwich oraz sparingów przed sezonem. Wiadomo, że nie był wczoraj absolutnie najgorszym piłkarzem Fulham, a wręcz – biorąc pod uwagę tego gola – był jednym z niewielu zasługujących na pochwałę, ale gdzieś nam Mladen ewidentnie zanikł po przyjściu Berby.

    Ciekawa statystyka – w trzecim domowym spotkaniu z rzędu otrzymaliśmy rzut karny i każdy wykonywany był przez kogo innego.

  5. Witam Panowie. Wiecie może czy Berbatov jest już zdrowy? Czy przynajmniej będzie na ławce w meczu ze Świętymi ? pozdrawiam.

  6. Niestety, kiedy Jol informował o tym, że Berba nie zagra z City, powiedział też, że będzie leczył uraz przez jakieś dwa tygodnie (albo 10 dni, jakoś tak). W praktyce oznacza to, że Berbatowa zobaczymy chyba dopiero po przerwie reprezentacyjnej. Może jest szansa, że zagra chociaż parę minut w niedzielę, zapewne Jol oceni sytuację kontuzjowanych na tradycyjnej piątkowej konferencji.

  7. Rozumiem. Wielkie dzięki. Czyli proponowałbyś taki sam skład wyjściowy jak na City? Myśle że następny mecz jest spokojnie do wygrania, co nie oznacza oczywiście że będzie łatwo.

  8. No nie powiem, miałem pewien problem z oceną gry Ruiza, ale uznałem, że nie zasłużył na krytykę. Standardowo miał głupie straty, nieudane dryblingi, ale w pierwszej połówce był jednym z niewielu, którzy imali się bardziej wyszukanych metod by zaskoczyć Man City. Nie zawsze to wychodziło, ale Ruiz miał kilka ładnych podań. Z tej pesymistycznej strony należy jednak zaznaczyć, że mimo wszystko oczekiwaliśmy chyba od niego nieco szybszego rozwoju.

    Mladena rzeczywiście trudno oceniać, bo wcześniej wracał po kontuzji, a z City nie dostał prawie żadnej piłki. Myślę, że duet z Berbą powinien być dość bramkostrzelną kombinacją, Bułgar będzie układał grę, a Chorwat będzie wykańczał. Ogólnie widzę Petricia jako kogoś kto raczej wykorzystuje sytuacje stworzone mu przez zespół, samemu rzadko kiedy coś wypracuje. Dla tego z City szło mu tak opornie.

    No i jak sprawa się rysuje z tym pomocnikiem, dawno żadnych plotek nie słyszałem? Ten Tavarez to dla mnie jakiś dziwaczny wymysł, chyba Jol nie jest na tyle zdesperowany by ściągać kogoś takiego. Oj, jakby teraz się przydał Leon Andreasen, który ma w H96 druga młodość. 😉

    Cris —> O ile Rodallega zagra, a nie Kacaniklić, to powinna być ta sama jedenastka. Choć tam baird miał jeszcze jakiś drobny uraz.

    Ps. Ponoć Kerim już coraz bliżej kadry meczowej. 🙂 No i czekamy nadal na Ashkana.

  9. hmm…
    http://www.fulhamfc.com/news/2012/october/05/tavares-signs

    No i podobno Berbatov i Petric nie będą grać w weekend… Może Trotta zagra razem z Rodallega?

  10. Troszke zaczyna sie robic nie ciekawie dla mnie Trotta nie ogarnie gry za malo doswiadczenia co do Rodallegi drewno.Najbardziej czekam na pokazanie sie tego iranczyka nie wiem dlaczego ale cos mi mowi ze to bedzie kozak.

  11. Właśnie oglądam sobie mecz Legia-Wisła i słyszę w przerwie, że w listopadzie na Bemowie odbędzie się jakiś turniej U-10 z udziałem m. in. Fulham 🙂
    Jakieś info ktoś ma?

  12. Macu
    Co do Andreasena sielanka długo nie trwała biedak ma przerwę do marca zerwał więzadła.

    Myślę, że w sytuacji kiedy Petric nie będzie grał na szpicy zagra Hugo a za jego plecami za gra Ruiz, jestem pewien, że Trotta nie wyjdzie w ataku od pierwszej minuty.

    Co do Tavaresa to nie wiem jak to skomentować przecież to jest kpina ten transfer, ja nie wiem jak on coś takiego wymyślił, przecież ten „super” zawodnik nie gra w piłkę od ponad roku, ostatni poważny sezon, to sezon spędzony w Middlesbrough, w Championship gdzie był głębokim rezerwowym i na 46 meczy zagrał 13 i tylko 4 mecze w pełnym wymiarze czasowym.
    To już tysiąc razy lepiej dać szansę komuś z rezerw.

  13. Dobrze, że ma kontrakt do końca tego roku, ale i tak o te parę miesięcy za długi.

  14. Gdyby to byl kwiecien to pomyslalbym ze to zart prima aprilisowy z tym transferem. Jol chyba oszalal po co nam ten szrot?

  15. Oszalec to nie oszalal braki w pomocy musi jakos zalatac wieksze podziekowania mozna skierowac do pajacow z zarzadu i samego wlasciciela za okienko transferowe,teraz nie ma co sie dziwic ze nie ma kim grac.Podejscie iscie z polskiej ligi najlepiej brac pilkarzy z karta na rece.zal.

  16. […] Fulham powrócą z pewnością Bryan Ruiz i Dimitar Berbatow (który nie zagrał również w przegranym 1:2 pierwszym meczu z The Citizens w tym sezonie), a prawdopodobnie także i powracający po kontuzji Steve Sidwell, zaś przypuszczalnie wypadnie z […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: