Napisane przez: cookie | Październik 27, 2012

Powrót do początków rewolucji. Reading – Fulham

ReadingUniesionych zdobyciem w poprzedniej kolejce ciężko wypracowanych trzech punktów The Cottagers czeka w sobotnie popołudnie kolejne spotkanie, w którym są w stanie sięgnąć po komplet oczek – Fulham zmierzy się na Madejski Stadium z zajmującym przedostatnie miejsce w tabeli beniaminkiem z Reading. Nazwa obiektu popularnych The Royals powinna przynieść biało-czarnym fanom uśmiech na ustach nie tylko dlatego, że londyńczyków czeka w teorii jeden z łatwiejszych meczów poza domem. The Whites wracają bowiem na stadion, na którym, cztery i pół roku temu, zwyciężyli jeden z kluczowych dla swoich losów w następnych sezonach pojedynków.

Metod datowania rozpoczęcia „Wielkiej Ucieczki” Fulham w sezonie 2007/2008 jest wiele, a prym wiedzie wśród nich teoria, że moment ten miał miejsce w wyjazdowej potyczce z Manchesterem City, na trzy kolejki przed końcem rozgrywek. Spotkanie to miało wszystko, dzięki czemu zapada się do historii jako wydarzenie rewolucyjne. The Cottagers w brawurowy sposób uciekli spod gilotyny, obracając wynik ze stanu 0-2 – relegującego zespół do Championship – na zwycięskie 3-2, osiągnięte dzięki bramce Diomansy’ego Kamary w 90. minucie meczu, co pozwoliło The Whites zachować szansę na pozostanie w ekstraklasie, a zarazem znacząco podwyższyło morale w drużynie. Londyńczycy wygrali następnie dwa ostatnie pojedynki sezonu i dzięki korzystnym rezultatom na innych boiskach, jedno z najbardziej bliskich mianu „cudu” w historii angielskiego futbolu utrzymanie stało się faktem. Zostały również wówczas wylane fundamenty pod nową erę w historii The Cottagers, bowiem magiczna aura wokół efektownego wyczynu londyńczyków przeobraziła ich w klub walczący już nie o ligowy byt, ale o górną połowę tabeli i europejskie puchary.

Nie byłoby jednak sporą pomyłką stwierdzenie, że biało-czarna rewolta zaczęła się nie w meczu na City of Manchester Stadium, ale dwie kolejki wcześniej, w pojedynku w podlondyńskim Reading – a wręcz mogłoby się ono okazać tezą bliższą prawdzie. Fulham, przygnębione remisem z outsiderem z Derby i domową porażką z Sunderlandem (po której Roy Hodgson uronił łzę w pomeczowym wywiadzie, uznając spadek klubu za niemal pewny scenariusz), poszukujące wyjazdowego zwycięstwa w lidze od ponad 1,5 roku (!), pojechało na Madejski Stadium, gdzie czekali również notujący kiepskie wyniki „Królewscy”. Różniło ich jednak od The Whites to, że nie tracili do bezpiecznego miejsca w tabeli sześciu punktów, ale zajmowali wciąż całkiem komfortową pozycję i jedno zwycięstwo uczyniłoby ich utrzymanie niemal pewnym. W spotkaniu, w którym faworyt był jeden – gospodarze, grała tylko jedna drużyna – a było nią Fulham. Londyńczycy jak natchnieni terroryzowali bramkę Marcusa Hahnemanna od pierwszej do ostatniej minuty meczu, szybko trafiając do siatki za sprawą Briana McBride’a, a następnie trzykrotnie obijając poprzeczkę świątyni The Royals. Pod koniec spotkania, wszelkie wątpliwości zostały ostatecznie rozwiane, gdy drugą bramkę dla The Cottagers zdobył Erik Nevland. Fulham zagrało prawdopodobnie najlepsze spotkanie w całym tamtym sezonie, w niczym nie przypominając zespołu, który nie wiedział, jak wygrywa się poza domem. To wtedy nastąpił pierwszy zasadniczy przełom w postępach The Whites, a siła uzyskana po triumfie nad Reading niewątpliwie zrobiła swoje dwa tygodnie później, gdy londyńczycy walczyli do końca we wspomnianym Manchesterze. Po spotkaniu na Madejski, znacząco nasiliła się również presja na „Królewskich”, którzy zaczęli być postrzegani jako realny kandydat do spadku. Tak też się stało – The Royals do końca rozgrywek trwali w całkowitej apatii i sensacyjnie zajęli na koniec pierwsze miejsce pod „kreską”, mając… gorszy od Fulham stosunek bramek. Początek rewolucji u The Cottagers stał się końcem dwuletniego pobytu Reading w Premier League, do której klub z hrabstwa Berkshire powrócił właśnie po raz pierwszy od tamtych czasów.

(Zwycięstwo Fulham na Madejski Stadium w 2008 roku.)

Chęć zemsty za 4-letnią „odsiadkę” w drugiej lidze jest z pewnością u kibiców „Królewskich” ogromna, jednak nawet i oni powinni przyznać, że to podopieczni Martina Jola przystępują do popołudniowego pojedynku w roli faworyta. Ekipa Briana McDermotta – wieloletniego pracownika klubu, który zaczynał jako skaut, a po 9 latach posługi w różnorakiej postaci objął pierwszy zespół i po 2,5 roku wprowadził go do Premier League – jest jedną z dwóch w całej stawce, które wciąż nie odniosły ligowego zwycięstwa, a potencjał osobowy, jakim dysponują The Royals, nie wskazuje na to, by klub mógł myśleć o czymś innym, niż o desperackim utrzymaniu w elicie. Skład Reading stanowi w większości drużyna, która zdobyła mistrzostwo Championship, a jedynymi piłkarzami z klubów ekstraklasowych, jakich klub z Madejski Stadium potrafił przyciągnąć do siebie latem, są bramkarz-widmo Stuart Taylor, wracający na stare śmieci ex-Cottager Nicky Shorey, Danny Guthrie oraz… Paweł Pogrebniak. Rosyjski napastnik, który spędził drugą połowę ubiegłego sezonu na wypożyczeniu w Fulham (6 bramek w 12 spotkaniach), postanowił nie wiązać się z The Whites stałym kontraktem, wybierając zamiast tego obfitą tygodniówkę u swojego rodaka, Antona Zingarewicza (który w maju przejął klub od wieloletniego właściciela, Johna Madejskiego) i przypuszczalne zapewnienie walki co najmniej o te same cele, co Fulham. Jak się jednak okazało, na Pogrebniaku rewolucja autorstwa nowych władz się skończyła, przez co reprezentanta „Sbornej” trapi zapewne dylemat, czy – będąc w kwiecie wieku – wykonał właściwy krok pod względem sportowym. Na Craven Cottage nie ma może złośliwej chęci pokazania Rosjaninowi miejsca w szeregu – Pogrebniak rozstał się wszak z klubem w pokojowej atmosferze, spełniając powierzoną mu misję załatania dziury po Bobby’m Zamorze, a do tego bez jego odejścia być może nie doszłoby do transferu Dimitara Berbatowa. Zwycięstwo nad nowym klubem danego piłkarza, na rzecz ktorego zostało się „porzuconym”, jest jednak zawsze uczuciem miłym, zwłaszcza, gdy dzieła zniszczenia dopełniają następcy tej osoby – tak, jak „Pog” czynił to w spotkaniu przeciwko QPR z Zamorą w składzie.

Martin Jol ma w zespole jeszcze lepszą sytuację personalną, niż tydzień temu, bowiem do gry powrócili Damien Duff i Bryan Ruiz. Z powodu problemu ilościowego luksusu, na wypożyczenia odesłani zostali Matthew Briggs (Bristol City) oraz Kerim Frei (Cardiff City). Tak, jak dla Shorey’a i Pogrebniaka po stronie rywali, spotkanie akurat przeciwko The Royals będzie szczególne dla Steve’a Sidwella, który wyrobił sobie markę właśnie na Madejski Stadium i był zdecydowanie najjaśniejszą postacią klubu za czasów jego poprzedniego pobytu w Premier League.

Przewidywane składy:
Reading (4-4-2): McCarthy – Cummings, Gorkšs, Mariappa, Shorey – Kébé, Guthrie, Leigertwood, McAnuff – Le Fondre, Pogrebniak
Niepewny: Hunt
Kontuzje: Karacan
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Riether, Hughes, Hangeland, Riise – Duff, Diarra, Sidwell, Kačaniklić – Rodallega, Berbatow
Kontuzje: Davies

Paweł Pogrebniak w barwach Reading

Czy Fulham uświadomi Pawłowi Pogrebniakowi, że latem popełnił błędną decyzję?


Responses

  1. Wybaczcie lekką obsuwę z zapowiedzią.

    Moje odczucia – ruszamy zdecydowanie po zwycięstwo. Mam nadzieję, że skład od pomocy po atak będzie się trochę róznił od tego, który zaproponowałem, bo chciałbym np. Bairdinho w środku i Dejagaha na jednym ze skrzydeł. Jednak tak właśnie myślę, że w bój zostanie posłany Sid, bo on do wyjazdowej „czarnej roboty” nadaje się chyba najlepiej, a Reading to dla niego ważne spotkanie, no a na skrzydłach zobaczymy trochę tradycyjnie Alexa i Duffera.

    Paweł ma niezłą skuteczność także i w Reading, ale nasz nowy atak stanowi o wiele większe zagrożenie.

    Piter, jak sympatie przed meczem? Pamiętam, że mocno trzymałeś kciuki za Reading, jak grali w Championship🙂

    Adidas – nawet jestem za, oznacza to koniec pomarańczowych czy harrodsowych kolorów i prawdopodobny powrót do bieli, czerni i czerwieni, ale z drugiej strony boję się o krój, że dostaniemy standardowy model z danego sezonu i w żaden sposób Adidas nie podejdzie do nas indywidualnie (co akurat trzeba Kappie oddać).

    Ciekawe wypowiedzi z konferencji Jola:
    – „Our culture is that we always like to keep the players we want to keep. Brede is the only problem, but we’ve been talking to him for the last five or six months”

    – „With Dembele it was different, he left three days before the transfer window closed after promising he’d stay. Then he left and I didn’t have time to do anything”

  2. co do Adidasa to zdecydowanie tak, wlasnie to Adidas ubieral nas w ciagu dwoch pierwszych sezonow w Premiership. Co prawda ubieraja tez tych zza miedzy ale mam nadzieje ze nasz nowy away kolor nie bedzie blue.

  3. Ponownie podzielam optymizm, the Royals całkiem dobrze prezentowali się na początku, byłem pod wrażeniem kiedy oglądałem ich mecze (zwłaszcza z Chelsea), ale od tamtego czasu nic nie poprawili. Ich gra defensywna nie należy do wybitnych, a przy naszej sile rażenia (Fulham i siła rażenia – w ostatnich sezonach raczej przeciwstawne pojęcia :D) można być niemal pewni bramek.

    Fajnie, że już wszyscy zdrowi, nasz problem bogactwa staje się faktem. Ja też byłby za Bairdem, no ale pewnie to Sid zacznie (zresztą już była taka sytuacja w którymś z meczów, że zawodnik dostał od Jola szansę przeciwko byłemu pracodawcy – kiedy to było?).

    Tymczasem myślę, że dobry ten ruch z wypożyczeniem Matt’a i Kerima. Temu pierwszemu przyda się dodatkowy czas na boisku, no a Kerim dzięki temu wróci do formy. No i będzie miał od kogo się uczyć (Bellamy🙂 ). Swoją drogą, jak to jest, czemu w Anglii możliwe są takie wypożyczenia? Bo chyba w Polsce nie ma takiej opcji, w innych krajach też nie słyszałem o czymś takim.

    Co do strojów, ja po prostu nie znoszę Adidasa. Oni nie umieją zaprojektować ładnych koszulek, zawsze zachowawcze i nudne do bólu. Real Madryt nie miał ładnych strojów od czasów Kelme. Ponadto, tak jak pisze Cookie, możemy być niemal pewni jakiegoś template’u. No i jeszcze jedno, Adidas ma dziwną rozmiarówkę, ich S-ki i tak są dla mnie 10 razy za szerokie. Jestem na NIE.🙂

  4. Pamiętam kiedyś taki mecz Tottenham-Reading, było chyba 6-4 a Berbatov zdobył cztery bramki, dziś będe zadowolony z jednej, tylko 3 pkt. Pozdrawiam🙂

  5. Reading dziwnym trafem bierze udział w takich naszpikowanych bramkami meczach. 4:7 z Portsmouth pamięta chyba każdy.
    Co do dzisiejszego meczu, liczę na nasze zwycięstwo, obojętnie w jakim stylu (bo gramy na wyjeździe, rzecz jasna).
    @Macu – na pewno taka sytuacja była z Sidem – ten sezon przeciwko AVB oraz, jeżeli liczyć wejście z ławki, zeszły sezon przeciwko Chelsea (Puchar Ligi). Również byli to np. Danny i JAR (przeciwko Liverpoolowi), Bairdinho przeciwko So’tonowi. To tak na szybko😉
    Aha, bym zapomniał – „Madejski Memories”. Wybór autora wspomnień z meczów z Reading nie mógł być inny. http://www.fulhamfc.com/news/2012/october/26/madejski-memories

  6. Nevland odegrał wtedy wielką rolę, a my generalnie nie wykorzystaliśmy chyba do końca jego potencjału, powinien w większym stopniu wziąć udział w finale LE, jeśli wiedzieliśmy, że Zamora jest kontuzjowany. No, ale to historia. Erik żalu żadnego nie ma, stał się kibicem klubu, tydzień temu wspierał naszych w meczu z AV „poprzez” twittera.

    Cris – bardzo cenna uwaga, Berbatow faktycznie zaliczył taki mecz🙂 on, jak i kibice Reading zapewne świetnie to pamiętają, dlatego rywale mogą dziś podchodzić do Berby bojaźliwie.

    Macu – w Anglii jest faktycznie kilka wyjątków dotyczących okienka transferowego. Wg wiki, kluby od Championship w doł mogą wypożyczać piłkarzy poza okienkiem, najpierw między 8 września a 25 listopada, a potem między 8 lutym a 24 marca. No i we wszystkich angielskich ligach jest też przepis z tymi całymi emergency loans, co najczęściej dotyczy bramkarzy. A Bellamy ponoć kontuzjowany, dlatego Kerim musi go tam godnie zastąpić🙂

  7. Mamy składy:

    Schwarzer – Riether, Hangeland, Hughes; Riise – Duff, Diarra, Baird (brawo Jol!), Richardson (co?) – Berbatov, Rodallega

    Ławka: Stockdale, Senderos, Sidwell, Petric, Ruiz, Karagounis, Dejagah (gdzie Alex?)

    Reading:
    McCarthy – Cummings, Gorkss, Mariappa, Shorey – Kebe, Leigertwood, Tabb, McAnuff (c) – Pogrebnyak, Roberts
    Ławka: Federici, Gunter, Pearce, McCleary, Robson-Kanu, Hunt, Le Fondre

  8. Ławka jaka mocna, jak nigdy :O

  9. Jol i tak wpuści Sida, Karagounisa i Senderosa (w porywach Bryana)😀

  10. Skład mamy imponujący. Nie rozumiem decyzji Jola jeśli chodzi Kacaniklicia, w ostatnim meczu 90 minut ławka dziś nie ma go w kadrze, a szkoda, no chyba, że jakaś kontuzja w ostatniej chwili, w każdym bądź razie wolę Alexa a jeżeli Richardsona.
    Bez dwóch zdań to jeden z teoretycznie najłatwiejszych meczy wyjazdowych w tym sezonie w bardzo ważne by zgarnąć tu komplet punktów.

    cookie
    To prawda lubię Reading i życzę im jak najlepiej, ale nie dzisiaj, Fulham to coś więcej niż tylko sympatia, oczywiście, że jestem za Fulham, mam nadzieję, że wygramy.

  11. http://atdhenet.tv/53409/watch-reading-vs-fulham

  12. Po raz kolejny czarne stroje, choć wcale nie były konieczne – sprzedaż pomarańczowych koszulek musi iść dramatycznie słabo i klub chyba całkowicie z nich zrezygnował😀

  13. Zaczyna się padaka?

  14. No i prawie rozmontowali nas Shorey z Pogiem, mieliśmy szczęście.

  15. Berba znowu łapie wkurw, jak widać.

  16. qrwa😦

  17. Yhy. Łatwe 3 punkty, zbyt dużymi optymistami byliśmy przed tym meczem.

  18. Lipa ale w sumie to chyba zasłużyli na to prowadzenie, musimy się wziąć w garść i grać lepiej. Berba gra chwilami na środku pomocy za daleko od bramki.

  19. Nasi jak amatorzy.

  20. Zaczynaja sie troche gubic…

  21. Środek pusty😦

  22. Cholera no, cały czas na bramkarza wali ten Hugo.

  23. Rise i Diarra drewniani jak nie wiem, Richardson jezdziec bez głowy.Hugo to gosc ktorego mega nie trawie… poki co wyglada to b słabo😦

  24. Reading głęboko, wyprowadzają kontry i na razie nic nie pozwalają nam zbudować w pozycyjnym ataku. Ale mimo słabej naszej gry, nie wierzę, że nic nie strzelimy. Rzadko komu udaje się bronić przez 90 minut. No chyba że Reading by znowu coś strzeliło.

  25. Hugo okropnie pudłuje te główki. Kieran może gra na swoim poziomie, ale Dejagah czy Kaca zapewniają coś lepszego. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Richardson to jakiś pupil Jola…

    Obawiam się, że do momentu zmian może to wyglądać jak tydzień temu.

  26. Brajan za Hugo.

  27. Źle to wygląda. Dobrze, że wchodzi Ruiz może wreszcie Berba będzie grał bliżej bramki, jeszcze wydaję mi się, że powinien wejść Karagounis za Bairda.

  28. GOLOLOLOLOLOLOLOLOLOLOLOLOLOLOLOL!!!!!!!!!!!!!!!!

  29. Oo co za Gol

  30. Piękny gol Ruiza, niesamowity strzał bramkarz nawet się nie rzucił oby to było jego mecz i przełomowe wydarzenie w jego karierze w Fulham.

  31. Może rzadko strzela te gole, ale jak już trafi, to można tylko bić brawo.

  32. Ładnie to wymyślił.

  33. Nasi cisną, http://www.youtube.com/watch?v=jQMzfQxkXVY.

    Ashkan za Duffera.

  34. Jest Berba bliżej bramki to jest groźniej. Dejagah na boisku Duff na ławie, oby nasz Irańczyk pokazał znowu klasę. Richardson dalej na boisku.

  35. Cholera, po co Berba tak tą piłkę wycofuje?

  36. Krzysiek!!!!!!!!!!!

  37. Baird🙂

  38. Dobrze, że Jol Bairda nie zmienił, ale złapał formę snajperską. Asysta Ruiza warto dodać. Teraz dowieść to do końca.

  39. Kurwa.

  40. Za łatwo tracimy prowadzenie, szkoda, przypomina się wyjazd do świętych.

  41. BERBA!!!!!!11111

  42. 🙂

  43. uff Berba

  44. uff Berba co za ,mecz🙂

  45. BERBAAAAAAAAAAA !!!! JEST ! JEST ! JEST !!!!!!!

  46. nerwowo sie robi…

  47. Amatorzy, amatorzy.

  48. Ale z nas frajerzy

  49. do kurwy nedzy….

  50. Ja pierdole co za cwele…

  51. ; ////////

  52. nie wierze….

  53. Wolnego w takim miejscu robią, gwiazdorzy jebani.

  54. Nasi to jeszcze przegrają😀

  55. Żałosne jak można tak zepsuć mecz.

  56. Fulham wyjazdowo – dno i nędza.

  57. Jestem lekko zdegustowany jak moglismy tak przepier…3 punkty😦

  58. Frajerham😦 przy każdej bramce dla naszych w końcówce mówiłem oglądającym ze mną znajomym, że oni to jeszcze spieprzą😦

    Kpina, co zrobiliśmy, nie oddaje się takich wolnych pod koniec spotkania.

  59. Rany Julek. Znowu bez sensu oddajemy punkty. Na własne życzenie. Reading nic nie gra i strzela nam dwie bramki.

  60. Po tym meczu zaslugujemy raczej na nazwe „Fulshit”

  61. Dno! Znowu oddaja trzy punkty po huj puszcza od poczatku meczu takich grajkow jak na przyklad Rodallega,a Hangeland to niech wypierdala juz w styczniu chlop jak dab a robia z nim co chca lepiej bedzie jak juz zaczna kogos szukac na jego miejsce bo i tak gwiazdorzyna odejdzie jak Dembele czy Dempsey

  62. A ogólnie było tak jak myślałem, dopiero zmiany rozruszały coś w tej drużynie. Podstawowa 11-tka dobrana kiepsko. Co nie zmienia faktu, że 3 punkty mieliśmy w garści.

  63. Mnie to wiele dziwi, ale zwłaszcza jedno. Czemu Richardson przetrwał do 90 minuty? …😮

    A swoją drogą, ten wolny na 3-3 to taki trochę naciągany…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: