Napisane przez: cookie | Listopad 9, 2012

Derby, w których idzie coraz lepiej. Arsenal – Fulham

ArsenalNiepokonani od czterech kolejek The Cottagers zmierzą się jutro z rywalem, z którym sensacyjnie równają się punktami po dziesięciu seriach spotkań. W derbach Londynu, The Whites zagrają na Emirates Stadium z Arsenalem, który, jak na swoje możliwości, spisuje się na razie przeciętnie. Pod wodzą Martina Jola, Fulham jeszcze z „Kanonierami” nie przegrało, a w ogólnym rozrachunku, nie poległo w trzech ostatnich pojedynkach z tą drużyną – po cichu liczymy na kontynuowanie tej korzystnej passy.

Fakt, że obie drużyny zgromadziły po dziesięciu kolejkach taką samą ilość oczek – 15 – z pewnością spowodowany jest nie tylko dobrą formą The Whites na początku rozgrywek, ale również nieco słabszą, niż zazwyczaj, dyspozycją Arsenalu. Dwójka stołecznych przedstawicieli w Premier League zajmuje wszak razem w tabeli nie miejsce premiowane awansem do Champions League, ale pozycję numer 7., na której obecność Fulham jest zjawiskiem jak najbardziej optymalnym, ale w przypadku The Gunners to rzecz niecodzienna. Chyba już można stwierdzić, że, kolejny rok z rzędu, Arsène Wenger popełnił ten sam błąd. Francuz sprowadził latem na Emirates wiele piłkarskich nazwisk z wysokiej półki (Santi Cazorla, Lukas Podolski, Olivier Giroud), ale za cenę utraty największej gwiazdy zespołu – Robina van Persiego, który, tydzień temu, już jako zawodnik Manchesteru United, pogrążył niedawnych kolegów (bramka w wygranym przez United meczu 2-1) i pokazał byłemu managerowi, że nie tędy droga, jeśli chce się zrobić z klubem krok naprzód. Holenderski snajper może na poważnie myśleć w końcu o upragnionym krajowym czempionacie, zaś fanom „Kanonierów” najprawdopodobniej po raz enty będzie musiało wystarczyć jedynie zagryzanie zębów z frustracji. Arsenal poczynił co prawda postęp w defensywie (mimo kiepskiego występu obrony na Old Trafford, tylko 8 bramek straconych w lidze), ale regres w wykończeniu akcji sprawia, że reprezentanci północnego Londynu ponownie notują wyniki w kratkę. W ostatnich tygodniach, Arsenal przegrał nie tylko z odjeżdżającymi w tabeli „Czerwonymi Diabłami”, ale również z Norwich oraz Schalke, potrafiąc odnieść jedynie wymęczone zwycięstwo nad QPR oraz przedziwną wygraną z Reading w Pucharze Ligi (7-5 mimo przegrywania 0-4). Czy Fulham przedłuży serię dobrych wyników w meczach z The Gunners (2-1 w styczniu dzięki ostatniej bramce Bobby’ego Zamory w białej koszulce, a wcześniej 1-1 na Emirates i 2-2 na the Cottage) i ponownie wpisze się na kanonierską listę nieszczęść?

Wyniki notowane przez The Whites również są małą rewolucją – tak, jak nietypowo dla siebie, Arsenal mało strzela i mało traci, tak Fulham, wcześniej ostrożne za Roy’a Hodgsona i Marka Hughesa, w tym sezonie idzie na całość. The Cottagers są, obok dwójki liderów z Manchesteru, najbardziej bramkostrzelnym zespołem w stawce (21 trafień), choć osiągnięciami defensywnymi, dla odmiany, pochwalić się tym razem nie mogą. Biało-czarnym kibicom z pewnością ta metamorfoza nie przeszkadza – choć piłkarzom Martina Jola zdarza się głupia utrata punktów, to odważna gra Fulham obfituje w wiele ciekawych pojedynków i walkę londyńczyków o pełną pulę w każdym spotkaniu (co, przed tym sezonem, było choćby w wyjazdowych pojedynkach nie do pomyślenia). O taką prosimy również jutro, chociaż, nawet w starciu z dołującymi „Kanonierami”, zwycięstwa oczekiwać ciężko (The Whites nie zanotowali go na boisku Arsenalu… nigdy).

Przewidywane składy:
Arsenal (4-3-3): Mannone – Jenkinson, Mertesacker, Koscielny, Vermaelen – Arteta, Ramsey, Cazorla – Walcott, Giroud, Podolski
Zawieszony: Wilshere
Niepewni: Oxlade-Chamberlain, Ramsey, Szczęsny
Kontuzje: Gibbs, Diaby, Rosický, Gervinho, Fabiański
Fulham (4-4-1-1): Schwarzer – Riether, Hughes, Hangeland, Riise – Dejagah, Sidwell, Baird, Duff – Ruiz – Berbatow
Niepewny: Diarra
Kontuzje: Davies

Steve Sidwell strzela bramkę Evertonowi

The Cottagers strzelają w tym sezonie jak na zawołanie. Czy będą w stanie trafiać do bramki słynnego Arsenalu?


Responses

  1. Liczę na remis, choć kibicowska naiwność każe mi wierzyć w wykorzystanie słabości Arsenalu i zrobienie sensacji. Ta drużyna leży nam ostatnio bardzo dobrze i nie widzę powodu, by i jutro nasi nie zagrali dobrego meczu. Obie drużyny lubią grać w piłkę, lubią grać otwarty futbol, więc nasi wirtuozi powinni mieć sporo przestrzeni (choć oczywiście tyczy się też to wirtuozów Arsenalu), a przy tym jesteśmy od nich lepsi fizycznie. To ostatnie może się jednak bardzo zatrzeć, jeśli nie zagra Mahamadou (Jolito ocenił go na 50-50 i jest to jedyna niepewność przed meczem – reszta prócz Simona zdrowa).

    W Dejagaha i Duffa na skrzydłach nie do końca wierzę, ale jak, biorąc pod uwagę formę poszczególnych ludzi, ustawić to inaczej? Kaca i Kieran nie zasługują w tym momencie na miejsce na lewej pomocy, a na prawej mamy w tym momencie dwóch świetne dysponowanych gości, a przecież Duffers lewonożny.

    Jol poinformował, że jest bardzo blisko podpisania nowych umów z Brede (jednak) oraz… nim samym (http://www.fulhamfc.com/news/2012/november/08/jol-on-contracts).

  2. No ja też zawsze podchodzę do meczów z Arsenalem z optymizmem, bo prócz dobrych wyników, które osiągaliśmy, po prostu widać, że leży nam ich styl gry. A że za Jola gramy jeszcze bardziej ofensywnie, no to można spodziewać się otwartego i ciekawego meczu, i wcale nie zdziwię się jak będzie ponownie 2-2, albo coś takiego.

    W takim spotkaniu jak dzisiaj liczę na Ruiza. On musi pokazać swoją klasę, bo obrońcy Arsenalu i defensywni pomocnicy nie będą go tak nękali, zwłaszcza wobec braku Diaby’ego. Przynajmniej w teorii. Co do skrzydeł, warto zobaczyć jak Duff gra na lewej. Na logikę, powinno mu być tam łatwiej, no ale skoro od tylu lat gra u nas na prawej, to chyba coś w tym musi być.😉

    Tylko szkoda by było, jakby Diarra nie zagrał. Ale Sid ostatnio w niezłej formie, na dodatek strzela gole, więc nie mam nic przeciwko jego występowi. W końcu zagra ze swoim byłym klubem.😉

  3. Former Gunner Steve Sidwell has scored in both of his Premier League appearances for Fulham against Arsenal.🙂

  4. Zgadza się🙂 strzelał w ostatnim meczu za Hughesa (2-2) i w styczniu, parę minut przed Zamorą, kiedy myśleliśmy, że skończy się dzięki temu remisem.

    Ale spełniają się moje najgorsze przypuszczenia co do personalnych decyzji Jola: wybrał Kierana😀

    Schwarzer
    Riether – Hughes – Hangeland – Riise
    Baird – Sidwell
    Dejagah – Ruiz – Richardson
    Berbatov

    Ławka: Stockdale, Senderos, Petric, Karagounis, Duff, Rodallega, Kacaniklic

    Oj, będzie ofensywnie.

  5. Kuźwa, mam Duffera w Fantasy Football, abstrahując od tego, że zasługuje na miejsce w wyjściowym…

  6. Jak dla mnie po przejściu Duffa na lewą pomoc nie było tydzień temu najgorzej. Jol musi zauważać jakieś sekretne możliwości drzemiące w Kieranie, bo jeśli ktoś inny coś zawala, to potem nie wstaje z ławki, natomiast on z automatu dostaje szansę co drugie spotkanie (gra i zawala, siada, gra i zawala, etc.)

  7. Ja z tym optymizmem bym uważał to jest jednak Arsenal i jedziemy do nich, więc na pewno będzie bardzo ciężko, zwłaszcza, że gramy bez Diarry.

    Trochę jestem zaskoczony tym, że Hangeland jest bliski podpisania nowej umowy ja byłem oswojony z myślą, że odejdzie, ale może to będzie jakiś nowy impuls dla niego.

    Źle wygląda lewa strona znowu jest Richardson.
    Cieszę się, że Dejagah zagra od pierwszej minuty.

  8. No nie, akurat teraz Giroud zaskoczył…

  9. Richardson połamany po 20 minutach, brawo Jol.

  10. Co oni grają?

  11. Masakra. Wolę już nie patrzeć na livescoring.

  12. BERBIE🙂

  13. Kaca za Richardsona, no hehehehelmans😀

  14. I cały mecz będziemy grać prawą, info 100%.

  15. ALEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEXXXX!!!!!

    Ale siata!!!

  16. Ależ asysta Berbsa.

  17. Berba rozwala system dziś🙂

  18. Jest Berba, jest impreza !🙂

  19. Co za akcja na koniec I połowy jeszcze, chłopaki, może być sensacyjnie🙂

    Berba i Ruiz mistrzostwo dzisiaj. Zgodnie z przeczuciami🙂

  20. No i dobrze, że Kieran stwierdził, że będzie dla zespołu lepiej, jak zejdzie😀 od tego czasu tylko my istnieliśmy na boisku.

    Byle po 10 minutach II połowy nie było 4-2 dla nich i po zabawie😛

  21. Hehe, już myślałem, że będzie smutny wieczór, ale piękny come back i niemal jeszcze nie wyszliśmy na prowadzenie.🙂

    Ruiz dzisiaj wreszcie świetnie. Berba klasa sama w sobie. Generalnie, chyba czas się przyzwyczajać, że z tyłu gramy tragicznie, ale kosztem tego przynajmniej bramki oglądamy. DWIE BRAMKI NA WYJEŹDZIE. Szaleństwo. A przecież z Reading były trzy.😉

  22. Sidwell może za chwilę wylecieć, oby Jol się ogarnął i wprowadził Karagounisa, zanim będzie za późno.

  23. Nie wierzę w to.🙂

    A chciałem dawać tytuł zapowiedzi o tym, że po Anfield może paść kolejna twierdza😛

  24. No, 3-3, chyba nie padnie😀

  25. Blog nie żyje😦

    A Dowd prawie nas okradł. Wspaniały Mark Schwarzer, wspaniałe Fulham.

  26. Co za mecz…🙂

  27. Wszyscy przed TV, in the safety of their living room chairs.😉 A ja standardowo wolałem angielski komentarz, natomiast za bardzo angażuję się w mecz by pisać w jego trakcie.😛

    Rany, straszliwie zwariowany mecz, kolejne nasze spotkanie gdzie przeżywamy kompletną huśtawkę nastrojów. Na dodatek niemal sędzia na koniec nie zabrał nam zasłużonego punktu. Myślę, że wynik sprawiedliwy. Uff, muszę ochłonąć.

    Cookie, wpiszesz wynik? Ja piszę krótką notkę i wychodzę, bo się umówiłem, ale wieczorem na pewno coś napiszę. Trzeba!🙂

  28. Ja wiem, że pewnie większość w towarzystwie Nahornego i C+ to obejrzała, ale jednak😛

    Wpiszę🙂

    Co do karnego i jego okoliczności, skandaliczna decyzja Dowda, ale i fatalne zachowanie Ruiza, to on długim przerzutem pod nogi piłkarza Arsenalu zainicjował ich akcję.

    I masz rację, Macu, że musimy przywyknąć do notorycznego tracenia bramek, ale jednak boli widzieć taką indolencję defensywy. Kolejny raz strzelili nam zaraz po „wydawałoby-się-zwycięskim-golu”.

    Ale narzekanie po remisie na Emirates to faktycznie nieprzyzwoita arogancja😛

  29. Wybaczcie, ale ja też siedziałem przed TV, więc ciężko mi było latać, od TV do kompa.

    Co do meczu to zagraliśmy dzisiaj świetnie, bez dwóch zdań zasłużyliśmy na punkty, nie byliśmy gorsi od Arsenalu, a o mały włos a sędzia by nam zabrał ten świetny wynik, ale Mark Schwarzer nas uratował, podanie Ruiza to kryminał podawał na pamięć nawet nie spojrzał, ale jedno nawet tak złe zagranie nie może zmienić oceny jego występu zagrał dzisiaj kosmos obok Berby najlepszy dzisiaj, świetnie zagrali też Mark Schwarzer, Sidwell i Kaca.
    Kolejny wyjazdowy horror z naszym udziałem.
    BRAWO FULHAM!!!!!!

  30. Brawa za mecz dla calego zespolu Berbatow i Ruiz klasa,mysle ze Ruiz tylko raz dal ciala w koncowce ale przez caly mecz krecil Arsenalem jak chcial.Co do sedziego to pajac jak ich malo takich karnych w koncowce meczu sie nie gwizdze o ile powinien byc,a zespoly takie jak Arsenal czy inne mocne kluby niech wygrywaja takie mecze graniem a nie kurwa sedzia.

  31. Wielkie brawa dla naszych. Żałuję, że nie widziałem tego meczu, było grubo, z tego, co widać. Karny wzięty z tyłka, ale wiadomo, kiedy najwięksi sobie nie radzą, to trzeba im pomóc🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: