Napisane przez: cookie | Grudzień 22, 2012

Przegonić swoją własną apokalipsę. Liverpool – Fulham

Zapowiedź następnych zmagań z udziałem The Cottagers pragnę rozpocząć przemiłym komunikatem: koniec świata nie nastąpił. Proroctwo Majów nie sprawdziło się, tudzież mądre i sprytne głowy ogłoszą niebawem, że tak naprawdę chodzi o inną datę w mniej lub bardziej odległej przyszłości, ale w pewnej społeczności, nastroje wciąż są prawdziwie apokaliptyczne. To środowisko fanów Fulham, wstrząśniętych po katastrofalnym występie swoich ulubieńców w ubiegłotygodniowych derbach dzielnicy przeciwko QPR. Szokująco bierna i bezbarwna postawa The Whites w tak ważnym pojedynku, połączona z ogólną formą godną spadkowicza (1 zwycięstwo w ostatnich 10 spotkaniach), sprawiła, że tłumy biało-czarnych zaczęły brać na poważnie kruczoczarny scenariusz odnośnie obecnego sezonu. Czy piłkarze Martina Jola zdołają wyprowadzić swoich sympatyków z depresji jeszcze przed Wigilią? O godzinie 18.30 czasu polskiego, zmierzą się na Anfield z Liverpoolem, z którym, w poprzednich rozgrywkach, wygrali na legendarnym obiekcie po raz pierwszy w historii.

Głośnym krokiem nadchodzą święta, czas jedności i pokoju, a ci znowu o jakimś armageddonie. Tak jak w zeszłym roku, gdy piłkarze The Whites właśnie w połowie grudnia, w szkolny sposób dali sobie wydrzeć z rąk awans do wiosennej fazy Ligi Europy, tak i teraz, jeden z absolutnie najgorszych momentów dla kibica Fulham, przez który włączają się apokaliptyczne myśli odnośnie przyszłości klubu, nadszedł właśnie w tej części sezonu. The Cottagers oddali bez krzty walki bodaj najważniejszy dla swoich kibiców derbowy pojedynek z QPR (które dodatkowo nie wygrało żadnego spotkania we wcześniejszych szesnastu kolejkach), a skalę beznadziejności tego „występu” najlepiej podsumowały tematy na fanowskich forach, gdzie całkowicie poważnie dyskutowano na temat… sprzedania meczu, nie wspominając o dziesiątkach „dinozaurów” piszących wprost, że było to najgorsze Fulham, jakie widzieli w swojej pokaźnej kibicowskiej historii. Martin Jol, po raz pierwszy od wspomnianego występu w LE przeciw Odense, znalazł się pod tak wielką krytyką ze strony biało-czarnych fanów, a klubowa skrzynka nie mogła pomieścić listów z kategorycznymi żądaniami sympatyków odnośnie zwrotu pieniędzy za bilety oraz zrzeknięcia się przez piłkarzy swoich tygodniowych zarobków. I chociaż pewną część tych zachowań można zrzucić na barki poderbowych frustracji, to nie ulega wątpliwości, że ubiegłotygodniowe Fulham było przeraźliwie kiepskie, a z kolejki na kolejkę, na Craven Cottage robi się coraz mniej wesoło. Jedno zwycięstwo w ostatnich 10 spotkaniach, a także koszmarna forma i stan osobowy pomocy The Whites każą obawiać się o to, czy przed upragnionym zimowym okienkiem transferowym, do którego Fulham rozegra jeszcze trzy pojedynki, sytuacja nie stanie się jeszcze bardziej dramatyczna.

Jeszcze jakiś czas temu, o jednym z tych pojedynków – na Anfield ze słynnym Liverpoolem – w ogóle nie mówilibyśmy w kontekście jakichkolwiek oczekiwań. Czasy i okoliczności się jednak zmieniają – w ubiegłych rozgrywkach, The Cottagers sięgnęli po pierwsze w historii zwycięstwo na stadionie The Reds, a dziś, podejmą klub z miasta Beatlesów przeżywający jeden z najgorszych sezonów w swojej historii. Brendan Rodgers – którego zatrudnienie powszechnie oceniano latem jako strzał Liverpoolu w dziesiątkę – miał przypomnieć czerwonym fanom walkę o mistrzostwo Anglii, a przynajmniej o Ligę Mistrzów, a przywodzi na myśl co najwyżej wyczyny Roy’a Hodgsona, legendy Fulham ale antylegendy na Anfield, którego pozbyto się z Merseyside po pół roku. Pięciokrotny klubowy mistrz Europy znajduje się w tabeli ledwie tuż nad Fulham, na 12. pozycji z 22-oma punktami i choć w ostatnim czasie, wydawało się, że The Reds wracają na właściwe tory (trzy zwycięstwa z rzędu), to w ostatniej kolejce, zanotowali podobnie szokującą, co w przypadku The Whites, domową porażkę z Aston Villą 1-3. Jest zatem znakiem zapytania, jak dysponowanych gospodarzy i jakie warunki zastaną pokutnicy z Londynu, ale z góry zapowiadamy: dziś nie chodzi o obowiązek zwycięstwa. O tym, będziemy mówić przy okazji ostatnich spotkań roku z Southampton i Swansea, a tego popołudnia, kibic Fulham chce po prostu być uspokojony i zobaczyć walczący zespół, dzięki czemu dyskusję o drugim końcu świata – związanemu z losami klubu – również będzie można odłożyć na kiedyś.

Przewidywane składy:
Liverpool (4-3-3): Reina – Johnson, Škrtel, Agger, Enrique – Gerrard, Lucas, Allen – Downing, Suárez, Sterling
Niepewny: Assaidi
Kontuzje: Borini, Kelly
Fulham (4-4-2): Schwarzer – Riether, Hughes, Hangeland, Riise – Duff, Karagounis, Baird, Kačaniklić – Petrić, Berbatow
Kontuzje: Diarra, Ruiz, Etheridge, Davies
Zawieszony: Sidwell

Więcej strzałów, więcej prób, więcej ruchu, więcej życia – po ostatnim spotkaniu, niech dziś będzie chociaż tyle.


Responses

  1. Sytuacja personalna:

    -Sidwell zawieszony na to spotkanie z powodu żółtych kartek. Pozytyw jest taki, że przy równoczesnej kontuzji Diarry, niemal na pewno zagra Giorgios, który coś tam umie chociaż wykreować.

    -Diarra mial wrócić z Ruizem do gry za tydzień, ale podobno znów się czegoś nabawił i jego absencja może być dłuższa.

    -(dla tych, którzy nie śledzili ostatnich dyskusji) Z wypożyczenia ściągnięto Stocky’ego, ale najprawdopodobniej będzie siedział tylko na ławce (kontuzji doznał Etheridge).

  2. Będzie ciężko, Liverpool będzie chciał zmazać plame po meczu z Aston Villą. Mam nadzieje ze to jednak nasi wygrają i wszyscy będziemy mieli święta w wesołym humorze. Pozdrawiam.

    WESOŁYCH🙂

  3. Pomyliłem godziny, z przyzwyczajenia napisałem, że o 16-tej, mimo że od tygodnia jak byk wisi, że 18.30. Zapewne tylko dlatego nie ma tu jeszcze hałasu!😮

    Dzięki Cris, z wzajemnością, jakaś drobna notka świąteczna na pewno się pojawi🙂

  4. Schwarzer; Riether, Hughes, Hangeland, Riise; Dejagah, Karagounis, Baird, Richardson, Kacaniklic; Berbatov

    Ławka: Senderos, Kasami, Stockdale, Briggs, Rodallega, Frei, Tavares

    Panie, daj Pan spokój… Chcę wierzyc, że Petrić złapał jakąś tajemniczą kontuzję w ostatniej chwili…

  5. Jol…
    Kerima trzeba było tam dać, ale Super Martin wie swoje.

  6. Na lewym skrzydle Kaca, tak więc Richardson jest dziś dyrygentem😀

  7. Plejmejker, ha ha ha😀

  8. Liverpool: Reina – Johnson, Skrtel, Agger, Jose Enrique – Gerrard, Lucas, Shelvey – Suso, Suarez, Downing.

    Na papierze dostajemy w tyłek. Mam tylko nadzieję, że Downing nie strzeli dziś swojej pierwszej bramki dla The Reds. To będzie tylko gwóźdź do trumny dla nas.

  9. Szczerze, to zupełnie nie pamiętam tego meczu na Anfield sprzed roku, musiałbym sprawdzić kto strzelił. Ale coś mi świta, że 0:1 było?😛

    Nadal mam nadzieję, że zwolnimy dzisiaj Rodgersa, ale faktycznie tam moja pewność dobrego wyniku już trochę odeszła. Eh, te końce świata i ogólna dekadencja.😀

    Co do składu, chyba Jol losował go.😀 Duff i Petrić poza składem, Richardson jako mózg drużyny. Dorze, że Stocky w ataku nie gra. No ale może w tym szaleństwie jest metoda, COYW!🙂

    Chris —> Dzięki za życzonka, odwzajemniam i dołączam się do zapowiedzi Cookiego, że od nas też coś „oficjalnego” się pojawi.🙂

  10. @Macu – bramkę (samobójczą) strzelił Skrtel😉

  11. To super ; ) Oglądamy panowie!

  12. Wiedziałem że Jol wystawi Richardsona, pewnie będzie grał na środku jak na WHU choć tu przecież może grać Kerim i jego bym tu chętnie zobaczył.
    Gdzie Duff?
    Faktycznie szkoda, Stocky tylko na ławce może Schwarzer jest zbyt pewny pierwszego składa a Jol powinien dać sygnał obu naszym bramkarzom, że Stocky może stać się naszym nr 1.
    Tavares na ławce koniec świata. Marnie wygląda nasza ławka. Cieszę się, że gra Karagounis, liczę na niego i na jego kreatywność bo tego u nas brakuje a do tego to walczak a taki dzisiaj będzie potrzebny.
    Nie jestem optymistom przed tym meczem mam złe przeczucia, miałem wrażenie przed meczem Aston Villa-Liverpool, że LFC jest na dobrej drodze ale to mógł być tylko wypadek przy pracy, taki zimny prysznic mógł im tylko pomóc.

  13. Nie sądzę by zwolnili Rodgersa nawet przy porażce.
    Faktycznie zapomniałem zupełnie o Petriciu chyba jedyny piłkarz o którym możemy powiedzieć coś dobrego po ostatnim meczu. Nawet nie dziwne a idiotyczne decyzje Jola.
    Dobra idę oglądać.

  14. Macu, Gamba odpowiedział, a ja dodam jeszcze, że wtedy w relacji pisałeś o „with a little help from my friend”😛

  15. 1:0

  16. Jadą gładko.

  17. Kyrie, było blisko.

  18. Hehehehehelmans :DD

  19. Zemści się, Kieran zaraz machnie golazo z 30 metrów😛

  20. Haha, prawie prorok!

  21. Chcialbym calkowicie przemeblowany sklad, rowniez na pozycji bramkarza…
    Ale cos mi mowi, ze to bedzie ciezki sezon walki o utrzymanie…

    Odnosnie Karagounisa to on ma jedna gigantyczna wade. On generuje bledy konczace sie faulami badz nawet kartkami. Hangeland wylecial po jego bledzie, dzisiaj juz Richardson musial go ratowac… To sie moze zle skonczyc…

  22. Ale tam chyba źle zachował się również Baird, który odpuścił tę piłkę?

    Generalnie to wszystko nie może dobrze wyglądać, jeśli tak skiepściliśmy sprawę z linią pomocy.

  23. Klepio. Kolejna bramka na konto Brede.

  24. Ech, a wczoraj wyszperałem na dysku skrót z 6-0 z QPR i nie mogłem uwierzyć, że tak samo, jak dzisiejszy rywal Liverpoolu, nazywa się drużyna, w której wtedy Danny, Clint, Moussa, Zamora i AJ klepali jak chłopaki z jednej piaskownicy, a po każdym golu każdy wskakiwał sobie na plecy…

  25. Oglądając powtórke bramek widać jak bardzo brakuje im elementarnej wiedzy jak powinni stać i pilnować swoich stref/zawodników nasi obrońcy…
    A przy drugiej bramce widać jak statyczny i wolny mamy z tyłu zespół. Wybijająco gra dziś tylko Riether… Wybijająco czyli poprawnie…

  26. Już pamiętam tamto spotkanie, ale nawet nie pamiętając, nie miałbym wątpliwości, że graliśmy wtedy o 10 klas lepiej.

    Niestety mieliście rację z tym pesymizmem. Obecnie gramy po prostu fatalnie. Za wolno przede wszystkim i bez walki i zaangażowania. Ciężko coś powiedzieć dobrego.

    Szkoda czasu na drugą połowę, no ale może w przerwie wejdzie Tavarez i zaliczy hattricka, więc licząc na cuda jednak obejrzę.

  27. No i Downing wykrakany. Brawo Riise za defensywę.

  28. John nie może się już doczekać końca meczu, po którym będzie mógl przybić piątki z kibicami Liverpoolu…

  29. Kurde, zawiodłem się no : ((

  30. Chciałbym, żeby Al Fayed miał jaja i naprawdę pokazał pewnemu Panu drzwi, jeśli dwa najbliższe mecze niczego nie zmienią. Jol jak dla mnie kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością.

    I tak, wiem, że będzie to również oznaczało odejście Berby, ale ja nie mam nic przeciwko. Nie powinien był grać w klubie takiego kalibru i nie będzie niestety przydatny, jeśli będzie trzeba zakasać rękawy i heroicznie bić się o utrzymanie…

  31. Cookie, ale pytanie brzmi „kto zamiast MJ?”

  32. Jak dobrze, że tego nie widziałem.

  33. Szczerze mówiąc, nie mam na myśli nikogo konkretnego. Wyciągałbym Hughtona z Norwich, jakiegoś zdolniachę z Championship albo kogoś dostępnego z zachodnich trenerów, np. Stevensa. Zasadniczo chodzi o wszczepienie w tę drużynę jakiejkolwiek świeżości i woli walki, a to mogłoby zrobić wielu…

  34. Nie no dno totalne katastrofa robili z nami co chcieli, nawet Downing strzelił choć to pewnie był jego najlepszy mecz w barwach Liverpoolu.
    Naprawdę wygląda to coraz gorzej dzisiaj kompletnie bez pomysłu na grę słabo w środku i na skrzydłach, beznadziejnie w defensywie.

    Ja tam wciąż wierzę w Jola, mam nadzieję, że to tylko dołek zaczekajmy do okna transferowego i zobaczymy co się stanie może transfery uratują tą drużynę ale nie kolejne Richardsony tylko porządne wzmocnienia tak jak Riether o Berbie nie wspominam bo to było by zbyt piękne.

  35. ;(


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: