Napisane przez: cookie | Styczeń 4, 2013

Pomarańczowych klimatów ciąg dalszy. Fulham – Blackpool w FA Cup

Nowy rok mieni się jak na razie dla Fulham iście pomarańczowymi barwami. Trzy dni temu, The Cottagers, odziani po raz pierwszy w meczu ligowym tego sezonu w pomarańczowe trykoty, pokonali w swoim pierwszym meczu 2013-ego roku West Bromwich Albion na The Hawthorns, zamieniając atmosferę wokół klubu na dużo cieplejszą, zbliżoną do koloru strojów, w których odnieśli niezwykle upragnioną wiktorię. Jutro, klimaty te zostaną podtrzymane – londyńczycy zmierzą się na the Cottage z popularnymi „Mandarynkami” z Blackpool, rozpoczynając tym samym swój udział w 132. edycji Pucharu Anglii. Jak długa będzie w tym roku przygoda The Whites z najstarszymi rozgrywkami świata?

Byliśmy już świadkami awansu The Whites do finału rozgrywek Ligi Europy. Przeżyliśmy ukończenie przez Fulham sezonu Premier League na rekordowej siódmej pozycji. Jeśli jest jeszcze coś, czego brakuje w tych czasach trzeźwo patrzącemu na rzeczywistość kibicowi The Cottagers, to jest to zdecydowanie dobra kampania w krajowych pucharach, zakończona finałowym spotkaniem na słynnym Wembley. By wymienić finalistów Pucharu Ligi, bądź Pucharu Anglii jedynie z ostatnich pięciu sezonów: Portsmouth, Cardiff, Stoke, Birmingham – dlaczego w tym gronie miałoby w końcu nie znaleźć się Fulham? To pytanie, co roku zadają sobie o tej porze biało-czarni kibice (jak i sympatycy każdego innego „głodnego” w tej kwestii klubu), musząc prędzej czy później zaznać w obu pucharowych rozgrywkach goryczy porażki i mogąc obejrzeć rozstrzygające potyczki na legendarnym londyńskim obiekcie jedynie w telewizji. The Cottagers zagrali co prawda jeden, jedyny raz w finale Pucharu Anglii, w sezonie 1974/1975 (porażka z West Hamem 0-2), choć fakt, że do tamtego spotkania podchodzili jako drugoligowiec, w którym na emeryturę dorabiali Bobby Moore i Alan Mullery daje tym bardziej do zastanowienia, dlaczego londyńczycy nie potrafią powtórzyć tego wyczynu już jako stabilny przedstawiciel ekstraklasy. W epoce Premier League, najlepszymi osiągnięciami Fulham w najstarszych rozgrywkach świata są jak dotychczas półfinał za Jeana Tigany w sezonie 2001/2002 (którego i tak The Whites nie mogli tradycyjnie rozegrać na Wembley z powodu generalnej przebudowy stadionu) oraz trzy ćwierćfinały – ostatni w pamiętnych rozgrywkach 2009/2010. W Pucharze Ligi, londyńczykom zasadniczo nie szło nigdy.

Finał Pucharu Anglii w 1975 roku pomiędzy Fulham i West Hamem. Kiedy The Cottagers ponownie zagrają na Wembley?

Nie poszło w nim i tym razem (Fulham odpadło na „dzień dobry” z Sheffield Wednesday) i biało-czarnym fanom ponownie pozostaje jedynie wierzyć w przełom w Pucharze Anglii. Czy doczekamy się go tym razem? Na szczęście w losowaniu par 3. rundy (pierwszej dla klubów z Premier League) The Whites narzekać nie mogą – zagrają u siebie z zespołem Blackpool, który od jakiegoś czasu przeżywa mały regres formy. „Mandarynki” nie są już tym samym zespołem, który w sezonie 2010/2011 czarował neutralnych kibiców w Premier League, ani nawet tym, który tuż po spadku z ekstraklasy toczył heroiczny bój o błyskawiczny do niej powrót, zakończony porażką w finale play-offów z West Hamem. Na Bloomfield Road nie ma już wielu postaci, z którymi utożsamialismy tamto Blackpool, na czele z charyzmatycznym managerem – Ianem Holloway’em. Sympatyczny szkoleniowiec, widząc, że więcej z „Mandarynek” nie będzie już w stanie… wycisnąć, w listopadzie opuścił klub po trzech latach pracy, odchodząc do walczącego o promocję Crystal Palace. Drużyną, od dwóch miesięcy zarządza Michael Appleton (asystent Roy’a Hodgsona za początków jego pracy w West Bromie, potem manager Portsmouth), pod którego sterami The Tangerines zdają się przeobrażać w klub środka tabeli Championship. Blackpool znajduje się obecnie na 14. pozycji w drugiej dywizji, tracąc 6 punktów do miejsca barażowego i mając 9 punktów przewagi nad miejscem spadkowym. Największymi gwiazdami zespołu nie są już Charlie Adam oraz DJ Campbell, ale perspektywiczny skrzydłowy – Tom Ince (syn Paula) i weteran angielskich boisk – Kevin Phillips.

Jacy piłkarze zagrają natomiast jutro w białej koszulce? Martin Jol w jasny sposób określił zadane mu w przedmeczowym wywiadzie pytanie o to, czy potraktuje Puchar Anglii poważnie – „absurdalne”. Holender zapowiada użycie najsilniejszego możliwego składu, który da możliwie największą gwarancję spełnienia kibicowskich życzeń odnośnie dobrej pucharowej serii. Na murawę, wyjdzie więc prawdopodobnie ta sama 11-tka The Whites, co w ostatnim meczu ligowym.

Fulham dokonało także pierwszego zakupu w styczniowym okienku transferowym – do klubu, a ściślej mówiąc do drugiego zespołu, przeszedł piłkarz akademii Twente Enschede – Chris David. Umowa z Mickaëlem Tavaresem dobiegła natomiast końca i Senegalczyk opuścił the Cottage.

Przewidywane składy:
Fulham (4-4-1-1): Stockdale – Riether, Hughes, Hangeland, Briggs – Dejagah, Sidwell, Karagounis, Kačaniklić – Ruiz – Berbatow
Kontuzje: Riise, Kelly, Petrić, Duff, Diarra, Schwarzer, Davies
Blackpool (4-3-3) : Gilks – Eardley, Broadfoot, Baptiste, Crainey – Osbourne, Basham, Sylvestre – Taylor-Fletcher, Phillips, Ince

Tym razem pomarańczowym życzymy porażki.

Advertisements

Responses

  1. Zapewne i tak nie złapiemy żadnego streama 😛

    Insiderzy na forach są absolutnie przekonani, że niebawem w końcu przyjdzie tutaj ten Boateng z Dnipro. Tylko, że gościa raczej i tak nie zobaczymy w styczniu, bo jest w składzie Ghany na PNA…

  2. No ja chyba się udam do BUWu (biblioteka uniwersytecka w Wawie) na ten czas, bo właśnie nie spodziewał bym się, żeby można było coś złapać.

    Standardowo Cookie z dużą chęcią piszesz o pucharach i ciekawie. Byle piłkarze dali Ci powody do dalszych artykułów. Blackpool rzeczywiście interesujący zespół, ale głównie mi znany przez ten krótki epizod w Premier League. Z obecnym piłkarzy warto zwrócić na tego Ince’a, pewnie niedługo już pogra na wybrzeżu, ponadto Phillips to niemal król strzelców Premiership niegdyś. 🙂

    Na razie transfer z tych perspektywicznych, a Tavarez to od początku był jednym wielkim żartem. Drugi Litmanen. Ale chyba z raz na ławce się pojawił? 🙂

  3. Litmanen to miał chociaż nazwisko i jakieś dokonania za sobą 🙂 a Tavarez… cóż… Nie znęcajmy się.
    co do meczu, liczę, że uda się wygrać i to właściwie tyle…

  4. Dzięki za miłe słowo, Macu 🙂 co do Kevina Phillipsa, to w 2000-nym nawet był królem strzelców PL, strzelił w barwach Sunderlandu 30 bramek lub coś koło tego i zdobył nagrodę dla gracza sezonu w lidze oraz europejskiego Złotego Buta. No ale to zamierzchłe czasy, dziś klasą pasuje już tylko raczej do Championship, ale i tak szacunek za wciąż dobre statystyki snajperskie w wieku niemalże 40 lat, taki ich – nie przymierzając – Tomek Frankowski.

    W sumie Piotr ma rację z Jarim, sama jego obecność w klubie mogła mieć znaczenie motywacyjne, mógł chociaż przekazać, przeszczepić innym mentalność zwycięzcy. Tavaresa widziałem tylko raz, na jednym streamie, jak siedział na trybunach z zawieszonym Brede 🙂 ale może i raz dostał się na ławkę.

    Z kolejnych wieści od samego Jola – klub chce wypożyczyć gdzieś Kasamiego na drugą połówkę sezonu, żeby regularnie pograł.

  5. Ta sama wyjściowa 11-tka, co z West Bromem.

    Ławka: Somogyi ( 😮 ), Senderos, Baird, Kasami, Richardson, Rodallega, Frei

    Ale meczu raczej nigdzie nie złapiemy 😦

  6. Dla zainteresowanych komentarz audio: http://www.fulhamfc.com/match-centre/2012_2013/fa-cup/round-3/blackpool i zakładka „Audio Commentary”.

    70 minuta, 10 minut temu Blackpool strzeliło na 1-0 😀 Podobno trochę pechowi jesteśmy, miażdżyliśmy ich w I połowie.

  7. I podobno była ręka, której sędzia nie gwidznął.

    Pomimo tego, wszyscy potrafią wygrać, tylko nie Fulham.

  8. Ręka przy bramce Blackpool czy jakaś ich ręka w polu karnym przy naszej akcji?

    Newcastle tez nie wygrało, piękna seria Pardew 😛

  9. Ba już dwie bramki dla Chelsea w debiucie, a jeszcze 15 minut 😮

  10. Giorgios, 1-1! 😀

  11. Nie mogę się domyślić, cały czas piszą „blatant handball”, nic poza tym.

  12. W porządku. Może jeszcze uda się strzelić na 2:1?

  13. Aha, znalazłem coś na forach:

    „GJ seems to think that a blatant Phillips handball was ignored to start the move Blackpool scored from.”

    Czyli akcja bramkowa Blackpool rozpoczęta jakąś ewidentną ręką.

    A do ataku powinni rzucić wszystkie siły, bo powtórka grana w Blackpool raczej nie zakończy się optymistycznie.

  14. Poprzeczka Ruiza 😦

  15. No cóż. Piłkarze zaklepali sobie którąś ze styczniowych śród, będzie ciężko w powtórce. Ale może to jest sposób, w tym sezonie 1974/1975 Fulham grało nieskończoną liczbę powtórek i doszło do finału.

    Bramka Karagounisa ponoć wspaniała, trzeba ją gdzieś będzie wyhaczyć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: