Napisane przez: Macu | Styczeń 12, 2013

Di Santo poKARAł. Fulham 1-1 Wigan.

Minorowe nastroje znowu nawiedzają Craven Cottage. W meczu 22 kolejki Premier League the Whites tylko zremisowali ze znajdującym się w strefie spadkowej Craven Cottage, mimo że jako pierwsi strzelili w meczu gola. Niestety, fantastyczny strzał Karagounisa zdał się na nic, wobec fatalnej postawy gospodarzy w drugiej połowie. Przewaga Wigan została przypieczętowana bramką wyrównującą, kiedy wcześniej niezwykle słabo prezentujący się Di Santo, po fantastycznej indywidualnej akcji pokonał Schwarzera. Co prawda golowi towarzyszyła kontrowersyjna decyzja sędziowska, ale z przebiegu spotkania goście na remis zasłużyli.

stats-wigan-home-2013

Paradoksalnie, po bardzo słabym występie z Wigan, Fulham nadal pozostaje drużyną niepokonaną w 2013 roku. Nie mniej, marząc o kolejnym noworocznym przeobrażeniu drużyny z nad Tamizy, przede wszystkim oczekiwaliśmy pozytywnych zmian w obrazie gry. Tymczasem po niezłym spotkaniu z WBA, i męczarniach z Blackpool, konfrontacja z the Latics zdaje się potwierdzać najgorsze obawy – Fulham nadal potrzebuje zmian i wzmocnień. A co boli najbardziej, mimo obecności w drużynie wielu niezwykle wyrazistych piłkarsko graczy, takich jak Berbatov czy Ruiz, piłkarze z Craven cottage najzwyczajniej w świecie nie mają własnego stylu. Drużyna jest w stanie pewnego rodzaju zawieszenia  – trudno powiedzieć czy Jol nadal powinien pozostać trenerem, czy z tego składu da się wyciągnąć więcej, czy jest szansa na to, że te wszystkie wewnętrzne mechanizmy wreszcie się dotrą. W końcu, ta mnogość znaków zapytania i ogólna nijakość powodują, że ten stan zawieszenia może przeobrazić się runięciem do Championship. Mecze takie jak dzisiaj wzmacniają te obawy.

Jedenastka na spotkanie z Wigan, przeciwnika, który statystycznie bardzo pasuje Fulham, została zestawiona przez Martina Jola w sposób ofensywny, co, mając na uwadze atut własnego boiska, wydawało się posunięciem jak najbardziej słusznym. Stąd, w linii ataku ujrzeliśmy Petricia i Berbatova, a w środku pola zagrał prócz Karagounisa ofensywnie usposobiony Ruiz. Doczekaliśmy się również okazji do przetestowania Richardsona na lewej obronie, a do składu wrócili po kontuzjach Duff i Schwarzer. Piłkarze Martineza, osłabieni afrykańskim wojażem Kone, zdawali się być łatwym kąskiem dla noworocznego mitu nosicieli białych trykotów.

Rzecz jasna, rzeczywistość okazała się mieć inne zdanie na ten temat. Od samego początku było widać, że goście nie przyjechali na Cottage patrzeć się jak Fulham gra w piłkę, zwłaszcza, że ci wcale niezbyt do tego się kwapili. Stąd, mecz był bardzo wyrównany, a tak naprawdę, lepsze okazje padały udziałem graczy Wigan, jakkolwiek niebywale skuteczny w ich marnowaniu był Di Santo. Fulham próbowało konstruować akcje, raz z lewej, raz z prawej, ale nic pożytecznego z tego nie wynikało, bowiem the Cottagers czynili to za wolno i czytelnie. Kacaniklić doszedł do kilku dogodnych okazji do dośrodkowania, nie mniej jego podania nie były nazbyt celne. Na przeciwległej flance Duff był dość mało widoczny. Dla tego gospodarze próbowali też środkiem, Ruiz szukał prostopadłych zagrań, ale żadne z nich nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Kiedy w 22 minucie Karagounis oddał fenomenalny strzał z dystansu, który po oznaczeniu słupka wturlał się do bramki, zdawało się, że od tamtego momentu będzie już tylko z górki. Grek strzelił tym samym drugiego gola w takiej samej ilości meczów, a za razem inauguracyjnego w Premier League, przepięknie ozdobionego pokazem radości i pasji w wykonaniu Gorgiosa. W tym momencie zdawało się, że prostszego zadania być już nie może. Utrzymać prowadzenie i wyprowadzić zabójczy kontratak, sztandarowy trik każdego klasowego klubu. Niestety the Whites zupełnie pogubili się we wprowadzaniu tego chytrego planu w życie. O ile można stwierdzić, że pierwszą połówkę względnie kontrolowali, druga część gry to okres w którym ewidentnie stracili panowanie nad przebiegiem wydarzeń. Jedyne zagrożenie jakie the Whites stwarzali pod bramką Al-Habsiego było związane ze stałymi fragmentami gry, które i tak z zasady nie były wykonywane w najlepszy sposób. Znudzeni kibice zaczęli czerpać radość z kolejnych kompromitujących zagrań Di Santo, który raz po raz tylko popatrywał smutnym wzrokiem w kierunku linii bocznej, wypatrując na tablicy świetlnej swojego numeru. Jednak zmiana nie nadchodziła, a Argentyńczyk na murawie pozostawał. W międzyczasie, coraz widoczniejsza była za to obecność na murawie Marka Schwarzera, zmuszonego do kapitalnej interwencji chociażby przez Malloney’a, tuż po wznowieniu gry. Wigan przeważało, a kibice spod Manchesteru wreszcie doczekali się chwili radości. Ironicznie, w 71 minucie to człowiek o nazwisku „święty” pokarał fanów Fulham za te wyszydzające okrzyki. Wigan szybko wykonało rzut wolny, Argentyńczyk dostał piłkę, pomknął w kierunku bramki i przy dużej pasywności obrońców oddał piękny strzał, który pozostawił Schwarzera bez szans. Co prawda chwilę przed tą akcją zdawało się, że Duff był faulowany, a następujący później rzut wolny Wigan został wykonany przy toczącej się piłce. Jednak Mark Clattenburg pozostał nie wzruszony, zresztą podobnie jak defensywa Fulham przy tej bramkowej akcji. Co gorsza, odpowiedź Fulham była niczym leniwy pomruk. Niby gracze gospodarzy nieco się zmobilizowali, ale wcale nie zepchnęli piłkarzyMartineza do defensywy. Dopiero w ostatnich minutach doliczonego czasu gry Ruiz stanął przed dwoma dobrymi sytuacjami, ale kapitalna interwencja Figuero’y, który główkował z linii bramkowej, uratowała Wigan przed stratą gola i jednego oczka. Fakt jest natomiast taki, że goście na te punkty po prostu zasłużyli, a Fulham w swoim notesiku bezbarwnych występów może wstawić kolejny krzyżyk.

KARAgounis strzelił gola, ale prawdziwa kara za kiepską grę i kibicowskie wyszydzanie przyszła nieco później.

KARAgounis strzelił gola, ale prawdziwa kara za kiepską grę i kibicowskie wyszydzanie przyszła nieco później.


Responses

  1. Bezbarwny artykuł na bezbarwny mecz. No i nadal nie wiadomo co z tą przyszłością. Coś czuję, że to będzie jeden z najbardziej bezbarwnych sezonów Fulham jakie dane było mi oglądać. Utrzymamy się, ale to będzie takie wynudzone i wymęczone utrzymanie, jakkolwiek bez walki na śmierć i życie w ostatnich meczach. Eh.

  2. No to wracam do gry w FM13… przynajmniej tam FFC gra lepiej🙂

  3. FM13, na bogato😉 Muszę się zadowolić CM 03/04 z dwóch powodów – nie mam kasy na FM, a poza tym to mój komputer i tak nie udźwignie tej gry😉

  4. to i tak masz chyba szczescie, bo wydaje mi sie, ze do 0304 wciaz sa sklady robione🙂
    mam luty 2013, podstawowy sklad to Stockdale – Baird (lub Kelly), Hangeland, Hughes, Riise – Diarra (lub Riether) – Sidwell, Kasami (lub Minkwitz) – Kacaniklic, Ruiz – Berbatov. Na ławce często siedza i z niej wchodzą Grimmer, Frei, Rodallega, Trotta…
    Do tej pory sprzedałem S. Davies (0,5 mln Blackburn), Duff (1,2 mln Swansea), Senderos (4,2 mln Milan), Richardson (4,7 mln MU), Petric (3,1 mln Levercusen)… A za darmo odeszli m. in. Somogyi…
    Miałem m. in. fantastyczny grudzień, wygrane z Liverpoolem, AV, Sunderland, Chelsea, Man City, Southampton i Wigan by potem przegrać z QPR😀
    Póki co 6 miejsce po 25 kolejkach, 44 punkty, 47-31 bramki, 13-5-7…

  5. Ten zespół to już chyba upaść nizej nie może,dno i pięć metrów mulu,przypomina mi się zespół za Roya przede wszystkim dużo młodszych graczy większość nich,po 26- 28 lat, Konczesky to jak do tej pory chyba najlepszy lewy obrońca nie jak te cipy teraz pomoc Davies, mały lysiejacy Danny i Bullard budowa i waga to bardziej przypominał dobrego kurczaka za lada niż gracza ligi angielskiej ale oni nie potrzebowali huj wie jakiej siły żeby przerywac akcje czy je konstruować mieli to coś w sobie a przedewszystkim serce do gry i jaja z przodu Zamora Gera i nie kiedy Johnson czy Kamara ławki to Roy prawie nie miał wcale Ci gracze grali prawie bez przerwy,ale jeszcze raz podkreślam oni byli w najlepszych swoich latach do gry na chwilę obecną najmłodszy u nas jest teraz Ruiz czy Richardson po 28 lat reszta graczy wszyscy chyba wiedza.Nie ma co się dziwić że dobrzy gracze chcą odchodzić ten zespol nie ma perspektyw taka polityka transferów to spadną jak nie w tym roku to na następny, Hangeland niech się określa czy podpisuje nowa umowę czy nie bo wyjebie nas jak Dempsey czy Dembele na sam koniec a wielki Al kasę za niego rozpierdoli do lata jak nic. Jednego nie mogę zrozumieć młodzi gracze i niby takie talenty jak Frei Kacaniklic czy Kasami jak do tej pory nie mogą na stałe wygrysc że składu nieudacznikow i przeciętnych dziadków,pozatym jak się chce sprzedawać dobrych grajkow to na ich miejsce ściąga się zaraz następnych i nie kelnerów tak jak robi się w tym klubie a pajac Al niech dotrzymuje słowa i niech wreszcie sięgnie do kieszeni bo coś mi się zdaje że robi wszystko żeby jak najszybciej wybudować nowa trybune aby później nosiła jego nazwę tylko jakim kosztem, spuszczeniem klubu do drugiej ligi?! Kutas dla mnie i tyle.

  6. @Piotr – wiem o tych składach, ale gram jedynie na patchu 4.1.5😉 Niedawno zacząłem nową grę, moja drużyna to C.F. Fuenlabrada, gra w trzeciej lidze hiszpańskiej. Po 10 meczach miejsce pierwsze, bilans 8-1-1, bramki 29-11.
    Myślę, że zwycięstwo byłoby ogromnym sukcesem, szczególnie, że prezesi i kibice mówią o walce o utrzymanie😉

  7. Artykul super jak zawsze🙂 a mecz a zwlaszcza jego druga polowa po prostu tragedia :(… w dzisiejszych gazetach juz pisza o tym ze wczorajsza interwencja Marka bedzie „save of the season”. Chcialbym Macu podzielac Twoj optymizm jesli chodzi o utrzymanie ale chyba tak latwo nie bedzie. Nie wiem co jest przyczyna tej zapasci Fulham: Jol, mierni zawodnicy, brak kasy a moze wszystko razem. Z obecnym zespolem na „great escape” nie ma co liczyc. Swoja droga to jesli na CC mamy problemy z zespolem jak Wigan to naprawde czas bic na alarm.

  8. http://www.footballcourier.com/news/story/1876604/baird-leaving/full_story.html

    Zaczynam się bać… owszem starszych zawodników mamy za dużo, ale kimś musimy grać…

  9. http://www.thesportreview.com/tsr/2013/01/fulham-transfers-martin-jol-no-money-to-spend/

    A ja boje sie jeszcze bardziej po przeczytaniu tej wypowiedzi Jola…

  10. Tak sobie myślę, że jeżeli nasz manager mówi takie słowa w takiej chwili to coś jest na rzeczy. Bardzo możliwe, że Jol też nie na taką sytuację się pisał i jest w trudnej sytuacji. Być może lojalność wobec pracodawcy wygrywa nad flustracją… Idąc dalej w rozważaniach, jeżeli to jest prawdą to kwestią czasu jest odejście pozostałych sprzedawalnych piłkarzy oraz, uwaga, managera…
    Oczywiście jest możliwe zupełnie inne, drugie rozwiązanie. Mianowicie jego słowa to zasłona dymna przed kilkoma transferami. Ale w moim odczuciu ta druga możliwość to mniej niż 1% szans…
    Prawda jest taka, że absolutnie nie rozumiemy tego co się dzieje z finansami klubu, jakie są obecne koszty przy przebudowie, jakie pozostałe koszty stałe klubu, itp. Ale jeżeli zmniejszamy koszty tygodniówek od przynajmniej roku i nadal nie widać pieniędzy to jest źle, tylko nie wiemy jak bardzo.

    PS. Ponoć Kasami również ma odejść…

  11. Na forum friends of Fulham, jest cos na temat Jola i jego odejscia do Schalke w nastepnym sezonie. To co sie dzieje w klubie jest dla mnie tez niezrozumiale. Jesli spadniemy do Championship to nie ma sie co ludzic ze bedzie to tylko na jeden sezon. Tracimy sponsora, wiekszosc biletow sezonowych a wogole szkoda gadac, chcialbym wierzyc ze do tego niedojdzie ale trudno byc obecnie optymista.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: