Napisane przez: Macu | Luty 9, 2013

90 minut do zapomnienia. Norwich 0-0 Fulham.

Tak jak tabela wskazywała niemal idealny remis między zespołami Norwich i Fulham, które różnił jedynie odmienny bilans bramowy na korzyść londyńczyków, tak spotkanie na Carrow Road potwierdziło, że nie jest to przypadek. Po raczej nudnym meczu, w którym zdecydowany triumf nad grą ofensywną odniosła gra defensywna, obie drużyny podzieliły się punktami, nie będąc w stanie strzelić ani jednego gola. Tym samym Martin Jol i Chris Hughton, znajomi z ławki trenerskiej Tottenhamu, mogli pożegnać się w iście przyjacielskiej atmosferze.

stats-norwich-away-2013

Rzut oka na statystyki mówi wszystko. W spotkaniu z Norwich City Fulham oddało tylko jeden celny strzał. Jeżeli dopowiedzieć do tego, że jego autorem był Steve Sidwell, a dokładnie jego lewa noga, obrazek ten uwypukla słabość ofensywną londyńczyków w tym spotkaniu. Co prawda w mojej pamięci migocze jeszcze groźne uderzenie Ruiza, które Bassong dzielnie przyjął na klatkę, jednak nawet podwyższenie statystyki strzałów celnych do dwóch niezbyt schlebia zawodnikom przednich formacji i tym odpowiedzialnych za kreację gry. Kanarki również nie wzniosły się najwyższy poziom ofensywnej finezji, gdyż choć uderzali na bramkę Schwarzera cztery razy, bardziej prawdziwe byłoby stwierdzenie, że uderzali w Schwarzera. Australijczyk nie miał większych bowiem kłopotów z wyłapywaniem tych strzałów, gdyż były one zdecydowanie za lekkie i uderzone nazbyt centralnie. I choć zdarzają się spotkania bezbramkowe, w których mamy otwartą grę i ekscytujące akcje w wykonaniu obu drużyn, z żalem donoszę, że pojedynek na Carrow Road przyniósł tyle emocji co oglądanie maratonu. Zawodnicy biegali, wymieniali miedzy sobą podania, ale niezbyt wiele z tego wynikało. Parę krótkich okresów żywszej gry tej negatywnej oceny zmienić nie mogły. W grze obu ekip mnożyła się niedokładność, akcje konstruowane były w ślamazarnym tempie,  brakowało zawodników, którzy wzięli by na siebie ciężar gry.  Nawet ciężko jest znaleźć pojedyncze zdarzenie na boisku, które godne byłoby szczegółowego opisu. Strzał z 5 minuty  debiutującego w pierwszej jedenastce Norwich Becchio, jak można się domyślać, był za lekki i został z łatwością wyłapany przez Schwarzera.  Wspomniane wcześniej uderzenie Sidwella z drugiej połowy, znalazło by drogę do siatki przy krótkim słupku bramki, ale zostało ładnie obronione przez Bunna. Oprócz tego, warto jeszcze pochwalić chyba najlepszego na boisku Snodgrassa, który przejawiał dużą chęć do gry i podkreślić niezłą zmianę kolejnego debiutanta w drużynie the Canaries Kei Kamary, który mógł stać się w doliczonym czasie gry bohaterem swojego zespołu, gdyby nie odważne wyjście z bramki Schwarzera. Innych zdarzeń godnych relacji nie stwierdzono.

Skoro na boisku wiało nudą, jedyne co mogę zrobić to przejść do zdarzeń około boiskowych i ocen indywidualnych. W składzie the Whites zadebiutowało aż dwóch nowych zawodników, byli to Emmanuel Frimpong, który został ustawiony w środku pola obok Steve’a Sidwella, a także Stanisław Manolew, który zastępował chorego Saschę Riethera. Ponadto, jedenastka Fulham nie zawierała wielkich zaskoczeń, rolę partnera Hangelanda utrzymał Senderos, na szpicy nadal biegał Rodallega, po kontuzji do gry wrócił Berbatov. Parę skrzydłowych utworzyli Duff i Ruiz, rozwiązanie, które niestety nie okazało się nazbyt efektywne. Na największe pochwały zasłużyła dzisiaj formacja obronna Fulham, gdyż grała konsekwentnie i nie pozwoliła rywalowi na nazbyt wiele. Hangeland wygrywał niemal wszelkie pojedynki główkowe, a kolejny mecz Senderosa od pierwszej minuty ewidentnie dodał mu nieco pewności siebie, choć Szwajcar nie ustrzegł się jednego, czy dwóch małych błędów. Warto również pochwalić Riise, który po okresie odsunięcia od pierwszego składu wziął się za siebie i był pewnym punktem drużyny na lewej stronie defensywy. Grający po przeciwległej stronie debiutant Manolew również zaliczył udane spotkanie, choć ewidentny był u niego brak zrozumienia mechanizmów jakie panują w zespole na prawej flance przy konstruowaniu ataków, co jest zrozumiałe, mając na uwadze ilość treningów jakie Bułgar odbył z zespołem. Jednak jeżeli chodzi o grę defensywną, niezbyt przetestowany przez rywala Manolew radził sobie bez zarzutu. A skoro już jesteśmy przy zarzutach, największe należy kierować do najważniejszych ogniw odpowiedzialnych za kreowanie zagrożenia pod bramką rywala, tj. do Ruiza i Berbatova. Obydwaj zagrali bardzo średnie zawody, a najbardziej raziły częste straty w ich wykonaniu i niedokładne podania. Ruiz ewidentnie męczył się na lewym skrzydle i podejmował próby schodzenia do środka. Betbatov również nie mógł znaleźć na murawie swojego rewiru i odczuwał magnetyczny, przyciągający wpływ tej samej, środkowej strefy boiska. W rezultacie, Rodallega pozbawiony był wsparcia, jak również odpowiedniej ilości piłek. Grający w środkowej strefie Sidwell i Frimpong swoje zadania destrukcyjne wykonywali znakomicie, ale ponownie brakowało tej dozy kreatywności. Tak jak można się było tego spodziewać, Frimpong walczył, skrobał rywali po achillesach, ale nie jest to zawodnik, który wziąłby ciężar gry na siebie. Wprowadzony za Ghańczyka Emanuelson może i taką cechę posiada, pokazał jeden nieszablonowy drybling, a jednak nie odcisnął znaczącego piętna na przebiegu wydarzeń. Pożyczony z Milanu zawodnik znowu nieco zawiódł. Kwadrans przed końcem Rodallegę zmienił Petrić, nie mniej, i Chorwat nie doczekał się żadnej klarownej okazji, by móc zagrozić bramce Bunna.

Podział punktów to wynik na który narzekać nie można, wszakże wszyscy wiemy jak Fulham ciężko wychodzi zdobywanie punktów na wyjeździe. Nie mniej, taka postawa powoduje, że w kolejnym meczu ze Stoke, który odbędzie się na Craven Cottage,  trzy punkty są koniecznością. Bowiem dól tabeli nadal bulgocze, jest pełny życia i zarówno Fulham, jak i Norwich, będące niemal w identycznej sytuacji, zmuszone są poszukać tych paru oczek, by być pewnym kolejnego sezonu w Premie League.

berb_1670295a

Rozbity nos Berbatova i debiutujący Manolew. Jedno z ciekawszych wydarzeń w tym spotkaniu.


Responses

  1. O rany, pisanie tego artykułu to takie męczarnie, jak oglądanie tego meczu.🙂 Nic ciekawego w nim nie zawarłem, no ale jakby ktoś nie oglądał, okiem rzucić nie zaszkodzi.

  2. Dzieki za relacje Macu, mecz ogladalem od 86 minut I rzeczywiscie nawet te 14 minut plus czas doliczony sa do zapomnienia. Przy takiej grze 3 punkty z rzeznikami ze Stoke na CC to raczej pobozne zyczenie.

  3. Sorry powinno byc od 76 minuty🙂

  4. Dzięki, Macu🙂 zgadzam się właściwie ze wszystkim, o czym napisałeś. Bardzo zawiódł mnie Berbatow. Przez jego bardzo kiepskie próby dyrygowania zespołem zapomniałem już, jak ledwie tydzień temu United miało z nami męczarnie, gdy graliśmy dynamicznie i każdy dokładał swoją cegiełkę. Po takim występie jak wczorajszym Berby, każdemu piłkarzowi należałaby się ławka. Jol oczywiście tego nie zrobi, bo jest ślepo zakochany w gościu, ale już nawet jego asystenci wreszcie mogliby mu podpowiedzieć „słuchaj Marten, ten Berbatow to trochę zaczyna przeszkadzać”. To, że tydzień temu oddaliśmy kilkanaście strzałów i wiele celnych, a wczorajszych statystyk nawet nie ma co przytaczać, to właśnie głównie zasługa Berby. Jako, że wszystko musi przez niego przechodzić, gdy jest na boisku, cofał się po każdą piłkę do linii środkowej i…co? I nic, jeden piruecik, drugi i podanie w bok lub do tyłu. Niczego nie kreował, nikogo nie chciał znaleźć, więc po co on się bawi w rozgrywającego? I znajdźcie mi do tego drugiego rozgrywającego, który macha rękami jak obrażony przedszkolak, gdy ktoś nie poda mu piłki idealnie pod stopę, a gdy sam zrobi koszmarny błąd – źle poda, straci piłkę w dziecinny sposób (ile wczoraj tego było w jego wykonaniu, masa) – to nigdy nie powie chłopakom „przepraszam”, nigdy nie powalczy o straconą piłkę, tylko… staje w miejscu i bierze sobie odpoczynek. Gdyby coś takiego zrobił w tym zespole ktokolwiek inny, to miałby półroczne zesłanie do rezerw. Jol+Berbatow to kombinacja miła dla oka, ale naprawdę wyniszczająca klub kalibru takiego, jak Fulham…

    Wielki plus dla Sida i Brede, znakomite występy, fantastyczne zaangażowanie. Małe plusy dla debiutantów, nieźle się pokazali. Warto mieć na uwadze, że Manolew wszedł do składu praktycznie na ostatnią chwilę, Riether i Baird wypadli tuż przed meczem i Stasiek musiał podobno… brać taxi do Norwich🙂

    Trzeba też znaleźć jakaś pozycję dla Urby’ego, bo jako środkowy pomocnik w typie Dembele na pewno nie będzie się spisywał najlepiej. Mladen z kolei już się niecierpliwi na twitterze, że bardzo mało gra. Trochę to malo odpowiedzialne, ale ma trochę racji, skoro Hugo dostał kilka spotkań z rzędu, to on też zasługuje na coś więcej, niż wchodzenie na kompletne ogony…

  5. Najlepszy blog o piłce jaki czytałem, czytam i będę czytał jeszcze długo (mam nadzieję!)😉 GRATULACJE!!!

  6. Uh, Cookie, ostro pojechałeś po Berbie, ale niestety zgadzam się w całej rozciągłości. Chętnie zobaczył bym ponownie jak radzimy sobie bez niego. Dodatkowo, zdaje mi się, że Berba akurat gra w tym miejscu na boisku, gdzie najlepiej pasuje Ruiz. I nie uważam by dawał zespołowi coś więcej. Fajnie się go ogląda, ale momentami strasznie irytuje.

    No ja bym przede wszystkim dał Urby’emu 60 minut, a nie 30. Ale coś mi się widzi, że Holender na tej pozycji to trochę jak Rirchardson…😉 A Mladen szkoda faktycznie, ale czuję, że niedługo znowu dostanie swoją szansę.

    rrobert12 —-> Wielkie dzięki za wpis, takie rzeczy dodają nam bardzo dużo motywacji do pisania! Pozdrawiamy i wpadaj jak najczęściej!🙂

  7. Ponoć interesujemy się Pitroipą (akurat jestem nawet w stanie to uwierzyć ze względu na koneksje Jol – HSV), a Schwarzer rozmawia o nowym kontrakcie.😉

  8. Za to już oficjalnie – Kasami na wypożyczeniu w szwajcarskiej Lucernie u Rysia Komornickiego.

    Tydzień bez meczu to chyba specjalnie pode mnie był robiony, bo ze względu na obowiązki z moją dyspozycją było właśnie tak kiepsko. Teraz również melduję nieobecność w tygodniu ze względu na mały wyjazd, za to wraz z nadejściem weekendu wracam i tradycje z zapowiedziami najprawdopodobniej – stety/niestety – uda mi się podtrzymać😛

    Trzymajcie się!🙂

  9. Witam, robicie bardzo dobrą robotę na tym blogu o Fulham🙂
    Chciałbym zaproponować wymianę linkami/buttonami ze naszym blogiem o Swansea City http://www.swanseafc.pl
    Gracie z nami na koniec sezonu ale wymienić możemy się już teraz. Z chęcią przeczytam wasze spojrzenie na nasz pojedynek w maju.
    Pozdrawiam

    ps napisałem tu, bo nie ma kontaktu

  10. Bartek – wrzuciłem do linków. Kiedyś mieliśmy już zaprzyjaźniony serwis o Swansea, ale niestety upadł. Nie wiem czy chcesz buttona, czy nas gdzieś umieścisz u siebie? W każdym razie, dzięki za kontakt!

    Cookie —> Udanego wypoczynku po ciężkich (ostatnich już?) bojach!🙂 No i oczywiście, dla nas zdecydowane „stety” jak Ci się uda napisać zapowiedź.🙂

    • Wyślij mi buttona jak możesz. Dzięki i pozdrawiam

  11. Baw się dobrze, pozdrawiam😉

  12. Ok, to zrobię Bartku nasz button, bo takiego nie posiadamy.🙂 Podasz maila, podeślę Ci.😉

    • Ok. Podpisuje sie mailem przy komentarzach. Tutaj można wysłać webmaster[malpa]swanseafc.pl.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: