Napisane przez: Macu | Luty 23, 2013

Pobite gary. Fulham 1-0 Stoke City.

Fenomenalny wolej Dimitara Berbatova, przypominający nieco słynne uderzenie Zinedine Zidane’a z finału Ligi Mistrzów, dał Fulham komplet punktów i niezwykle ważne zwycięstwo nad Stoke City. The Whites chyba mogą już odetchnąć z ulgą i odsunąć od siebie myśli o walce o pierwszoligowy żywot, skupiając się na tym, by móc znowu finiszować w górnej części tabeli. Wygrana ze Stoke nie tylko potwierdziła, że na Cottage piłkarze Fulham dobrze radzą sobie z garncarzami, ale również pokazała, że Pulis musi zacząć myśleć o zmianie wykonawcy karnych. Mark Schwarzer powstrzymał bowiem jedenastkę Jonathana Waltersa, stając się, obok Berbatova, bohaterem the Whites. Spotkanie ze Stoke obfitowało zresztą w wiele ciekawych zdarzeń, które szerzej zostaną opisane w relacji z meczu.

stats-stoke-home-2013

Dwa tygodnie przyszło nam czekać, by ponownie zobaczyć Fulham w akcji. O ile kibice raczej nie cieszyli się z takiego rozwoju wypadków, zwłaszcza rzucając smutne spojrzenia na szarawą aurę za oknem, inaczej ta sprawa mogła się mieć u zawodników, którzy dołączyli do zespołu w zimowym okienku transferowym. Oni dostali szansę by odbyć kilka dodatkowych treningów, lepiej poznać partnerów i zaadaptować się do zespołu. Co ciekawe, Martin Jol i tak nie zdecydował się wystawić żadnego z tych graczy w wyjściowej jedenastce na potyczkę ze Stoke. W obronie, miejsce w składzie utrzymał Senderos, a Riether wrócił do gry po chorobie; w linii pomocy, na skrzydła desygnowani zostali Duff, który dopiero co przedłużył kontrakt z zespołem do 2014 roku, jak również Dejagah. W środku pola królować mieli weteran Karagounis i Steve Sidwell. Odpowiedzialność  za bramki spadła na Ruiza i rzecz jasna Berbatova. Tak uformowana drużyna została obarczona bezwzględnym zadaniem wybiegania na murawie Craven Cottage trzech punktów, celem ostatecznego zdystansowania się od strefy spadkowej  i podtrzymania dobrej passy przeciwko nielubianym w zachodniej części Londynu the Potters.

Spotkanie zaczęło się w w wolnym tempie, ale niczym stara, dobra lokomotywa, powoli zaczynało przyspieszać i nabierać rumieńców. Szybko zarysowała się znacząca przewaga Fulham w posiadaniu futbolówki, nie mniej, niekoniecznie przekładało się to na ilość dogodnych okazji bramkowych. Skąd my to znamy? Ano przypomnieć się mógł pojedynek z Norwich, kiedy to the Cottagers potrafili utrzymywać się przy piłce dłużej niż gospodarz, ale oddali tylko jeden celny strzał, zresztą, trudno było nazwać tamtą okazję dogodną. Szczęśliwie, tym razem było nieco lepiej. W pierwszym kwadransie groźnie potrafił uderzać Berbatov (nieco nad bramką), a the Whites nawet skierowali piłkę do siatki. Problem polegał na tym, że Ruiz uczynił to przy pomocy ręki, co niestety jest niezgodne z z zasadami gry w piłkę nożną. Za chwilowy moment ekstazy na Craven Cottage Kostarykanin przypłacił obejrzeniem żółtej kartki. Następne ciekawe zdarzenie pozwoliło kibicom wyłonić wroga publicznego numer jeden wśród graczy gości. Tak jak swojego czasu były kapitan Fulham, Danny Murphy, był stale wygwizdywany na Britannia Stadium za swoje komentarze dotyczące stylu gry prezentowanego przez Stoke, tak na Cottage to Steven N’Zonzi zyskał sobie miano głównego adresata gwizdów. Zaczęło się niewinnie, bowiem Francuz został poszkodowany w wyniku starcia z łokciem Berbatova. Długo leżał na murawie, z ewidentnie rozbitym nosem, a ta przerwa w grze nie spodobała się widzom. Nerwowa reakcja byłego piłkarza Blackburn na buczenie kibiców jeszcze dodatkowo wzburzyła trybuny i zapewniła N’Zonziemu kocią muzykę już do ostatniego gwizdka. Zresztą, Francuz nie pomógł sobie zdarzeniem z 22 minuty, kiedy zirytowany całą sytuacją intencjonalnie uderzył ręką Bryana Ruiza, za co powinien był wylecieć z boiska. Ale wróćmy do wydarzeń bardziej piłkarskich. Gospodarze notowali kolejne strzały i kornery w statystyce, ale nie zmuszały one do nadmiernego wysiłku Begovicia, choć uderzenie z wolnego Karagounisa było dość groźne. Minuty mijały, Fulham dominowało, dobrze kontrolując środkową strefę i prezentując największe zagrożenie na prawej flance, gdzie bardzo dobrze współpracował Riether i Dejagah, choć zdarzało się, że Irańczyk, grający bodaj najlepszy mecz w białej koszulce i powodujący swoją dynamiką duże zamieszanie wśród rosłych i mało zwrotnych defensorów rywala, wymieniał się stronami z Duffem. I kiedy zdawało się, że obie drużyny zejdą do szatni przy bezbramkowym remisie, po akcji właśnie prawą stroną Dimitar Berbatov postanowił wyjaśnić nam wszystkim co znaczy angielski zwrot „to make the difference”. Była 45 minuta, wrzutka Riethera została wybita na przedpole, ale trafiła wprost na nogę Bułgara. Ten, długo się nie zastanawiając, huknął z woleja, a następnie mógł już biec w kierunku kibiców z miną dość rzadko u niego występującą – uśmiechem. Niewielu jest zawodników, którzy potrafiliby spadającą gdzieś z nieba piłkę tak idealnie uderzyć i trafić światło bramki. Berbatov należy do tej mniejszości i właśnie dzięki temu the Cottagers zdołali  zaaplikować rywali coś, co zwykliśmy określać mianem gola do szatni. Notabene, to pięknie trafienie uświetniło 200 występ Berbatova w Premier League.

Po zmianie stron gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem, ani myśląc o cofaniu się i oddawaniu pola rywalowi. Pytaniem pozostaje o czym myślał Philippe Senderos w 48 minucie, kiedy zamiast wybić piłkę postanowił ją zastawiać, czekając na wyjście z bramki Marka Schwarzera. Problem polegał na tym, że Australijczyk miał do pokonania długą drogę. W rezultacie jedna z najlepiej rozpoznawalnych postaci angielskiej piłki, Peter Crouch, wyprzedził Szwajcara i oddał uderzenie na bramkę. Tylko kapitalna interwencja Schwarzera uchroniła drużynę od straty gola. Ale jak się miało okazać, wcale nie była to najbardziej spektakularna interwencja wiekowego goalkeepera the Cottagers. To wszystko dla tego, że w 55 minucie wprowadzony za kontuzjowanego Etherningtona, debiutujący w brawach Stoke Amerykanin Shea, nastrzelił z bliskiej odległości rękę Dejagaha, a sedzia Lee Probert dość pochopnie, w moim mniemaniu, wskazał na wapno. W rzeczy samej ręce Irańczyka były ułożone dość nienaturalnie, powiększając powierzchnie ciała, nie mniej, nie wykonał on ruchu ręką do piłki i ze względu na odległość nie miał najmniejszych szans na reakcję. No ale mleko się rozlało, a przed szansą na wyrównanie stanął Jonathan Walters, który wsławił się ostatnio tym, że w potyczce z Chelsea strzelił dwa samobóje i nie trafił karnego. Tym razem Irlandczyk uderzył dość mocno, po ziemi, ale nieco nazbyt centralnie, a na dodatek dokładnie w ten róg, który wcześniej obrał już sobie Schwarzer. W rezultacie Australijczyk wybronił tę jedenastkę, stając się obok Berbatova bohaterem Fulham w tym spotkaniu i jednocześnie zmuszając Pulisa do przemyślenia swojego wyboru wykonawcy rzutów karnych. Utrzymujące się prowadzenie i przewaga Fulham skłoniły walijskiego szkoleniowca do wprowadzenia drugiego napastnika (Jerome) i przejścia na ustawienie 4-4-2, co skutkowało nieco większym zagrożeniem ze strony the Potters.  W międzyczasie Berbatov był bliski strzelenia kolejnej fantastycznej bramki, po uprzednim dwukrotnym przerzuceniu piłki nad defensorami Stoke, jednak Begović stanął na wysokości zadania. Ochota na strzelanie spektakularnych goli udzieliła się też Riise, który spróbował zaskoczyć bramkarza Stoke popularnym zewniakiem, który świsnął nieco nad bramką gości.  Warto zaznaczyć, że Norweg rozgrywał kolejne dobre zawody i jego powrót do wysokiej formy bardzo cieszy. Im bliżej było końca spotkania, tym garncarze coraz głośniej postulowali swoje chęci zdobycia bramki wyrównującej. Nie potrafili jednak wypracować sobie dogodnej okazji strzeleckiej, a typowe dla nich próby szukania rosłych zawodników w polu karym rywala nie przynosiły skutku, ze względu na dobrą postawę Hangelanda i Senderosa. Na marginesie, ten ostatni również mógłby powiedzieć parę cierpkich słów o pracy sędziego Proberta, który nie zauważył jak Senderos został podczas rzutu rożnego brutalnie zaatakowany ręką przez Hutha, co również mogło skończyć się czerwoną kartką i z pewnością nie pozwoli Stoke pozbyć się miana zespołu grającego na pograniczu przepisów. W 77 minucie the Whites mogli już, jak to się mówi, wykończyć przeciwnika, Ruiz kapitalnie zachował się w polu karnym the Potters  i podał do Berbatova, który jednak nie dał rady strzelić gola. Końcówka spotkania to głównie kolejne zmiany w zespole gospodarzy, na murawę weszli kolejno Baird (za Karagounisa), Emanuelson (za Duffa) i Petrić (za pożegnanego owacją na stojąco Berbatova). Nie obyło się bez nerwowego odliczania ostatnich sekund i nawałnicy wrzutek z autu w wykonaniu Shottona, połączonej z kilkoma kornerami dla gości. Fulham broniło się jednak skutecznie i dowiozło do końca trzy, niezwykle cenne punkty. Co najważniejsze, choć mecz pokazał, że zespołowi brakuje nieco napastnika z prawdziwego zdarzenia, który wykańczał by akcję w polu karnym przeciwnika, the Whites byli drużyną zdecydowanie lepszą, ze śmiechem odpędzając wszelkie sugestie związane z walką o utrzymanie. W tej formie the Cottagers mogą spokojnie mierzyć w środek tabeli.

Podobieństwo przypadkowe? Dwóch geniuszy futbolu.

Podobieństwo przypadkowe? Dwóch geniuszy futbolu.


Responses

  1. Zapomniałem napisać, że bardzo podobała mi się radość kwartetu Riise, Mark, Brede, Senderos po meczu. Taka typowa, fulhamowa, rodzinna atmosfera.🙂 Jeszcze Berba przydałby się w tym group hug-u.😀 [Edit] Nawet na forum FoF o tym napisali, ale niestety najlepsze zdjęcie jakie ktoś wrzucił to: http://www.fulhamfc.com/match-centre/2012_2013/league/home/-/media/Gallery/2013/stoke%20home/PA-15881828GAL.ashx?w=926&h=494

    N’Zonzi w rozgrzewce przed walką Saleta – Gołota: http://backpagefootball.com/gif-what-the-hell-was-steven-nzonzi-doing/54426/

    A tak w ogóle, to sędzia Probert popsuł nam naszą fantastyczną passę bez czerwonej kartki, kiedy wyrzucał parę miechów temu Hangelanda…😉

  2. Świetna relacja🙂 Fakt, Probert musi cierpieć na rozdwojenie jaźni, skoro tamten arbiter wyrzucił Brede, a ten z soboty nie zrobił tego ani z Nzonzim, ani z Huthem🙂 w miarę sympatyczny sędzia, pamiętam go też z tego prześmiesznego sandwicha od Sidwella i Watsona, no ale mega niekonsekwentny. Sprawiedliwości stało się jednak zadość, Huth został ukarany przez FA i czeka go niemal na pewno trzymeczowy odpoczynek. Nzonzi może spać spokojnie, dostał w meczu żółtko za swój wybryk a to znaczy, że sędzia zauważył jego zachowanie i federacja w tej sprawie nie zrobi już nic.

    Berby na koniec może i zabrakło, nie zdołał dobiec do naszej tańczącej defensywy, ale po bramce też to wszystko miło wyglądało🙂 bramka rzeczywiście Zidane’owska, ale występ jednak trochę odległy od noty 10.0 – przypomniały mi się jego wszystkie piętki na niedługo przed golem, którymi bardzo skutecznie psuł nam akcje😛

    Riether i Dejagah jak za sezonu mistrzowskiego Wolfsburga. W obecnej formie Saschy, Ashkana, Johna i Duffersa nasze flanki wyglądają teraz bodaj najlepiej w całym sezonie.

    Niezbyt dobra passa Pantsa ostatnio – http://www.bbc.co.uk/sport/0/football/21591807

  3. Brian Talbot, skaut Fulham FC, obserwował zawodników polskiej ekstraklasy podczas meczów we Wrocławiu, Chorzowie i Zabrzu. W poniedziałkowym spotkaniu Górnika z Piastem Gliwice szykował się na występy Łukasza Skorupskiego, Konrada Nowaka [ten wszedł na boisko dopiero w 90. minucie] i Mateusza Matrasa.

    Wow😛

  4. „Teraz Talbot zajmuje sie skautingiem dla Fulham Londyn, które po 27. kolejkach zajmuje 11. miejsce w Premier League. Anglik obejrzał kilka spotkań ubiegłej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Szczególnie przyglądał się piłkarzom Górnika Zabrze. – Chodzi nam o młodych piłkarzy. Przyjechałem się przyjrzeć grze Łukasza Skorupskiego, Konrada Nowaka (obaj Górnik) i Mateusza Matrasa (Piast Gliwice). Ten ostatni nie zaprezentował sie jednak dobrze. Jest za wolny i za statyczny. Moją uwagę zwrócił za to piłkarz Górnika znumerem 17 – powiedział Talbot. Z tym numerem gra właśnie Paweł Olkowski.

    Jednak, jak się okazuje droga do pierwszej drużyny Fulham Londyn nie jest taka prosta. – Ja zgłaszam piłkarza klubowemu dyrektorowi, który odpowiada za transfery. Ten podejmuje decyzje w porozumieniu z naszym menedżerem, Martinem Jolem. Żeby dostatecznie przekonać się o wartości zawodnika, właśnie Martin Jol wysyła dodatkwo na mecz jednego ze swoich współpracowników ze sztabu trenerskiego – zaznacza skaut.
    Talbot pokusił się też o ocenienie poziomu naszej rodzimej ligi. – Jest taki ja w Championship League, czyli naszej drugiej ligi. Wasze kluby nie grają w Lidze Mistrzów. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu dobrych piłkarzy – zauważa pracownik Fulham Londyn, dodając, że zna kilku polskich zawodników – Roberta Lewandowskiego, Jakuba Błaszczykowskiego czy Łukasza Piszczka. – Skoro kilka lat temu taki Lewandowski kosztował 4 miliony euro, a teraz jego wartość wynosi 25 milionów, to mówi samo za siebie – zakończył Talbot.”
    Fajnie byłoby gdyby jakiś Polak zagrał na Craven Cottage ale na razie ciężko znaleźć kogoś kto nadawał by się do Premiership.

  5. Oj, w kasie naprawdę pustki, skoro szukamy wzmocnień w naszej lidze gwiazd i to w czasie zdecydowanego kryzysu jej poziomu😛 to, że poziomem jest to niby Championship, to była chyba kurtuazja. Kto wie, kto wie, ja jakoś niespecjalnie się nastawiam, Polaka w tym klubie jeszcze nie było i jestem zdania, że zobaczymy go nieprędko. Jol też ma chyba wyrobione zdanie o naszych talentach po kupnie Rasiaka do Tottenhamu🙂

  6. Ja myślę,że to nie szukanie wzmocnień tylko penetracja rynku w poszukiwaniu zawodników, którzy kiedyś tam może będa mogli stanowić o sile Fulham.Dziwi mnie tylko kierunek tych poszukiwań – przecież żaden Polak nie zrobił jakiejś kariery w Anglii(mam na myśli zawodników z pola, zresztą Dudek był na topie króciutko , kariera Szczęsnego chyba jest na zakręcie, Kuszczak najlepsze lata przekiblował na ławie w MU a o Fabiańskim nie ma co wspominać) .Mieli przebłyski R. Warzycha, Kubicki czy Wdowczyk ale kiedy to było?Rasiak cos tam ustrzelił i przepadł w Spurs bo to już były za wysokie progi, zobaczymy co będzie z Majewskim , który wydaje się odzyskiwać formę, ale to jednak Championship a nie Premier.Tak więc nie rozumiem czym kierowali się włodarze klubu wysyłając skauta na mecz 2 przeciętniaków z dość słabej ligi, która nie daje wartościowych zawodników do Premiership.Zresztą jeśli klub wysłał Talbota na obserwację zawodnika który okazał się ” za wolny i za statyczny” to coś chyba nie tak jest ze skautingiem.

  7. nie wiem czy ktoś z Was przygląda się np Olkowskiemu czy Skorupskiemu ale jak jestem za Górnikiem Zabrze to szczerze mówiąc naprawde młodzi i solidni grajkowie- Paweł robi dużo szumu z przodu a jest nominalnym obrońcą przecież (swego czasu w GKSie grał też jako napastnik i sporo goli strzelał) a Łukasz to perspektywiczny i odważny bramkarz, nadal młody- 2 mln E za tą dwójke i oby choć jeden odpalił- szkoda że strasznie mało realne…ale może jednak😉

  8. Slayer – amen🙂 w naszej lidze zbyt wielu Lewandowskich nie ma, a być może tak myślą sobie niektórzy skauci czy managerowie, widząc, co robią nasi w Dortmundzie. Szerzej wypowiadać się co nie mam, bo nie oglądam polskiej ligi prawie w ogóle, sporadycznie chodząc tylko na Pogoń, no ale wyniki w Europie i wszechobecne komentarze dotyczące ligi mówią same za siebie.

    Z newsów: Briggs wypożyczony do Watfordu, a Kaca do Burnley. Zaczynamy też wielką ofensywę kontraktową – umowę przedłużył właśnie… Senderos🙂

  9. A ja uważam, że mamy coraz więcej młodych i zdolnych piłkarzy, wcale nie jest bezsensem przeczesywanie naszego rynku.😉 Za 5 lat nasza reprezentacja może być na prawdę mocna. Uh, jakiś optymistyczny jestem, może przez to słońce.😀 Co do Olkowskiego, bardzo podobał mi się ten zawodnik, jak go widziałem. Taki przebojowy, dynamiczny. Co do Skorupskieogo, jak na moje oko, za dużo baboli wpuszcza (z Rosją w młodzieżówce, w lidze – co upuścił piłkę po jej złapaniu).

  10. Ciekawe rzeczy tu się dowiaduję.😛 Ja osobiście jestem kibicem Górnika Zabrze.Ale jak widze gre Koseckiego,Olkowskiego,Furmana czy Łukasika mam nadzieję że nasza reprezentacja naprawde „kiedyś” będzie silna.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: