Napisane przez: Macu | Marzec 2, 2013

Decydująca minuta. Sunderland 2-2 Fulham.

Mniej niż 60 sekund zadecydowało na Stadium of Light o tym, że Fulham wyjechało z obiektu Sunderlandu zaledwie z jednym punktem. Mając okazję do podwyższenia prowadzenia na 3-1, Dimitar Berbatov okazał się w sytuacji sam na sam gorszy od Mignoleta, a chwilę potem, wyprowadzona przez gospodarzy kontra skończyła się tym, że Sessegnon wpakował piłkę do siatki the Whites i ustalił wynik meczu na 2-2. Wcześniej goście prowadzili już nawet 2-0 po profesorskim karnym Berbatova i inauguracyjnym trafieniu Riethera, jednak nieco kontrowersyjna jedenastka dla Sunderlandu pozwoliła Gardnerowi zmniejszyć straty i uczyniła drugą połowę dość ciekawym, a przede wszystkim otwartym widowiskiem.

stats-sunderland-away

Szczerze powiedziawszy, to nie mogę się powstrzymać od tego, by relację tę zacząć od potwornego, wręcz skandalicznego banału. A mianowicie, pragnę podzielić się refleksją, iż naszymi życiami nad wyraz często rządzi kompletny przypadek, poszczególne chwile, pojedyncze decyzje, które niosą za sobą konsekwencje nieporównywalnie wielkie do długości momentów w jakich zostały podjęte. Tej niesamowitej przewrotność ludzkiego życia, choć w nieco mniejszym i mniej poważnym wymiarze, doświadczyli w sobotę gracze Fulham, którzy w przeciągu 60 sekund zeszli z przysłowiowego nieba do piekła. Kiedy zdawało się, że mimo przeciwności losu i nieprzewidywalnego gwizdka Mark Halsey’a the Whites są na najlepszej i najprostszej drodze po trzy punkty na Stadionie Światła, pomyłka niemal robotycznie perfekcyjnego Berbatova i kontra Sunderlandu o mały włos nie doprowadziły graczy Jola do piekielnych czeluści. Marne 60 sekund, mniej niż jeden procent piłkarskiego meczu, kompletnie odmieniło przebieg wydarzeń i być może znacząco wpłynęło na gron0 straconych i ocalałych w boju o pierwszoligowy byt. Kolejna mała chwila, która znaczyła wiele.

Po tym nieco swobodnym wstępie, czas spojrzeć na szczegóły. Tutaj czeka nas wiekopomna chwila, bowiem zmuszony jestem napisać, iż w porównaniu z poprzednim spotkaniem, Martin Jol wystawił dokładnie taką samą jedenastkę na mecz z Sunderlandem! Szukając dziury w całym, można by zastanawiać się, czy Damien Duff grał na tym samym skrzydle co w rywalizacji ze Stoke, czy  też przypadkiem nie zamienił się stronami z Ashakem Dejagah. Ale zasłaniając się specyfiką nowoczesnej futbolowej taktyki, pięknie brzmiącym pojęciem „wymienność pozycji”,  pozwolę sobie nie rozwiewać tych wątpliwości. Przejdę natomiast do opisu boiskowych wydarzeń. Na murawie Stadium of Light, jakiegoś piłkarskiego oświecenia nie było.  Spotkanie zaczęło się w wolnym tempie, z lekko zarysowaną przewagą gospodarzy. Jednak w 15 minucie to Fulham wywalczyło rzut karny, zapewniający niemal idealny początek wyjazdowej potyczki. Rozgrywający ponownie dobre zawody Dejagah mocno pokręcił w polu karnym, i choć przez chwile chyba sam stracił kontrolę nad własnym dryblingiem, pogubił się również Craig Gardner, który przykopał Irańczykowi po ochraniaczach. W pierwszym momencie arbiter spotkania zdawał się interpretować to zdarzenie jako symulację byłego gracza Wolfsburga, ale po chwili zmienił zdanie i wskazał na wapno, powodując duże poruszenie i uczucie niesprawiedliwości wśród trybun.  Do jedenastki podszedł Dimitar Berbatov i z absolutnym spokojem, z standardową dla niego dozą arogancji, posłał piłkę do siatki Mignoleta, który nawet nie drgnął, przyrośnięty do gruntu. Zwłaszcza w pierwszej części, spotkanie ani przez chwile nie było niczym dobrze napisany kryminał – emocji było niewiele, a wydarzenia dość przewidywalne. Fulham pewnie się broniło, a Sunderland raził nieporadnością w ataku i nieumiejętnością wrzucenia piłki z rzutu wolnego, która przekroczyła by pierwszego obrońce. Jeden z takich kornerów przyniósł Fulham podwyższenie prowadzenia. W 35 minucie the Cottagers wyprowadzili kontrę, Ruiz dograł do Dejagah, a ten z ostrego konta sprawił Mignoletowi wiele problemów. Belg zdołał jedynie odbić futbolówkę przed siebie. Na taki przebieg wydarzeń czekał tylko Riether, który wbił ją do pustej siatki, strzelając pierwszego swojego gola w barwach Fulham. Dwubramkowe prowadzenia na wyjeździe mogło wskazywać na możliwość odniesienia trzeciego wyjazdowego triumfu w tym sezonie, ale los miał tego dnia inne plany. Dosłownie kilkadziesiąt sekund po trafieniu Niemca, Graham był rzekomo faulowany przez Senderosa i arbiter tego spotkania ponownie wskazał na jedenasty metr. Szwajcar faktycznie lekko pociągał byłego piłkarza Swansea, ale kontakt był dość minimalny, co pozwala wysnuć teorię, że sędzia Halsey chciał rozwiać swoje wątpliwości dotyczące podyktowania pierwszego rzutu karnego. Wszelkie dywagacje nie miały jednak znaczenia, Gardner, winowajca przy pierwszym golu w tym spotkaniu, tym razem znakomicie wywiązał się ze swoim obowiązków i bezproblemowo pokonał Schwarzera. Bezpieczne, dwubramkowe prowadzenie zostało roztrwonione, a w szatni obu drużyn bez wątpienia mówiło się o tym, że wynik pozostaje nadal otwarty, a do rozegrania nadal zostaje drugie 45 minut. Ten fakt mocno do serca wzięli sobie gospodarze, którzy niekoniecznie lepsi w pierwszej połowie, w drugiej zdecydowanie górowali nad przyjezdnymi. Podobać się mogli Sessegnon i Johnson, którzy swoimi przebojowymi i dynamicznymi akcjami siali dużo popłochu w szeregach Fulham. W drużynie Martina Jola panował natomiast ogólny marazm, żaden z graczy odzianych w czarne, wyjazdowe trykoty nazbyt się nie wyróżniał, a przyjezdni z Londynu jeszcze raz wystawili na scenie, tym razem Stadionu Światła, przedstawienie pełne wyjazdowej nudy i przeciętności. Najbardziej boli to, że ten na którego wszyscy liczą najbardziej, Berbarbatov, tym razem nie podołał swojemu własnemu statusowi absolutnej gwiazdy i ikony. W 69 minucie przegrał pojedynek oko w oku z Mignoletem, kiedy po wirtuozyjnym, górnym podaniu Ruiza (przeciętnego dzisiaj, strzelił płasko, wprost w nogi Belga. W rezultacie tego gospodarze wyprowadzili kontrę, a najlepszy w drużnie O’Neila Sessegnon pokonał Schwarzera płaskim strzałem. Sunderlandowi znowu dopisało szczęście, bowiem Benińczyk dość fortunnie znalazł się w pozycji strzeleckiej, nie mniej, potrafił zachować więcej zimniej krwi niż popularny Berba parę chwil wcześniej. Zresztą Bułgar, już przy stanie remisowym, miał kolejną okazję na trzecie trafienie dla the Cottagers, ale ponownie potwornie spartaczył, strzelając wprost w Mignoleta, choć mógł jeszcze odgrywać do Dejagah. Ostatnie minuty spotkania zdecydowanie należały do the Black Cats, którzy parokrotnie stworzyli dosyć groźne sytuacje, choć nie zagrażające bezpośrednio świątyni Schwarzera. W międzyczasie, Fulham wprowadziło na plac gry Frimponga (65 minuta), jak również Emanuelsona  i Rodallegę (te dwie zmiany chyba jednak nieco za późno). Zresztą można mieć wątpliwości czy pierwszy z tej listy miał bardziej pozytywny wpływ na grę gości niż zmęczony Karagounis. Ghańczyk kilkukrotnie głupio tracił piłkę, wcale nie wprowadzając spokoju w coraz bardziej ogarniętą chaosem linię defensywną Fulham.  W końcówce przewaga gospodarzy była ewidentna, ale remis, wynik zresztą sprawiedliwy, utrzymał się już do końca. Fulham doczekało się kolejnych punktów na wyjeździe, ale mimo że jest to zjawisko niezwykle rzadkie, był to kolejny mecz z tych, po których pozostaje spory niedosyt. Sunderland przerwał swoją passę trzech kolejnych porażek w lidze, choć w dużej mierze zawdzięczają to faktowi, że kluczowe chwile w spotkaniu ułożyły się po jego myśli.

Riether strzela na 2-0, nic nie zapowiada przebiegu wydarzeń, który miał nastąpić.

Riether strzela na 2-0, nic nie zapowiada przebiegu wydarzeń, który miał nastąpić.


Responses

  1. Patrząc na wynik można skomentować to tylko „znów!”.

    Natomiast mi nie podoba się coś innego. Co z tego, że nasze drużyny młodzieżowe, skoro w kadrze nie ma nikogo młodego, wszyscy wybijający się zawodnicy są pomijani, sprzedawani albo wypożyczani. I to czasami bez możliwości zaprezentowania się w pierwszym zespole. Jaki sygnał Jol daje takim zarządzaniem zespołem?

  2. Uh, wymęczyłem ten artykuł, tak jak nasi wymęczyli ten mecz. Brak weny.🙂

    Znów! No i zgadzam się, że chciałoby się widzieć więcej młodzieży w zespole. Jak Jol przychodził, myślałem, że będą dostawali więcej szans.

  3. No i w związku z tym, że ponoć mamy grać głównie wychowankami, ich promować i żyć ze sprzedaży to Jol jest do odstrzału za myślenie tylko o obecnym sezonie i nieprzejmowanie się przyszłością klubu… Z tego co widze, to w różnych miejscach w internecie zbierających fanów FFC wielu ludzi zaczyna myśleć podobnie.

  4. rzeczywiście szkoda młodych…znaczy braku młodych w pierwszym składzie…tylko chodzi chyba o to, aby utrzymać każdym kosztem ligę (czytaj kosztem braku ogrania młodych) w tym sezonie. bo mamy dosyć trudną końcówkę i wcale to jeszcze nie jest pewne…

  5. Trochę się nie zgodzę, bo jakby tak popatrzeć przez pryzmat ostatnich lat, to tym składem (albo porównywalnym co do wieku) gramy od kilku lat i cały czas jest to walka o utrzymanie – czasem nam tylko trochę lepiej szło.
    Popatrzmy co robi w tym sezonie Aston Villa. Tam praktycznie nie ma, lub prawie nie ma doświadczonych zawodników. Z tych dwóch podejść wolę podejście Lamberta, choć uważam, że odpowiednie jest składanie zespołu z kilku starszych i kilku młodszych zawodników. Chyba tylko wtedy taki mix zawodników, miź doświadczenia, rutyny i przebojowości ma szansę na stabilne prowadzenie zespołu.
    Po tym sezonie zostaniemy z zespołem, który będzie jeszcze starszy a jakość magicznie się nie zwiększy…

  6. Wypożyczenie Kacy rzeczywiście ciężko zrozumieć, błyszczał wiele raz w tym sezonie, parę razy ratował nam skórę, powoli zaczyna regularnie grać w kadrze. Zaliczył asystę w debiucie w Burnley, ale on już nie ma się co kopać z ludźmi po nogach w Championship, robił to rok temu z Watfordzie. Widać pewną nielogikę w naszym postępowaniu. Umówmy się jasno – naszym corocznym priorytetem nie jest Liga Mistrzów czy Europy, a przede wszystkim utrzymanie, środek tabeli. Jeśli takie jest założenie, to nigdy nie będziemy w takiej sytuacji że powiemy sobie „a, sytuacja jest bezpieczna, ogrywamy młodych”, bo zawsze będzie obawa, że coś się spieprzy, że przyjdzie zła passa i będzie desperacka walka o byt. Nigdy więc, mając takie przedsezonowe założenie, nie będzie momentu na wpuszczanie młodych. W tym wszystkim, skierowanie dużej uwagi na akademię i szkolenie wychowanków faktycznie nie układa się więc w sensowną całość. Ogrywamy nasze diamenciki na loanach i to jakieś plusy ma, ale trudno dojrzeć na horyzoncie moment, kiedy faktycznie będziemy nimi grać w seniorach. Ja granie doświadczonymi piłkarzami generalnie lubię, cenię sobie mocno wszystkich tych międzynarodowych dinozaurów i zasadniczo nie mam nic przeciw żeby grali tu sobie do 40-tki (Schwarzer i do 50-tki), ale wiadomo, fajnie byłoby też ujrzeć wychowanków, zwłaszcza skoro tak się ostatnio kreujemy na topową akademię w Anglii.

    Przyjmijmy, że na razie wciąż boimy się po prostu nie przesadzić z balansem między młodymi i rutyniarzami i wybieramy bezpieczną opcję, równolegle stale ogrywając młode wilki. Wariantu AV ja osobiście bardzo bym nie chciał, puszczanie 11-tu chłopaków ledwo po liceum na Premier League to samobójstwo. Jest niemal pewne, że będą mieć noż na gardle do ostatniej kolejki i jest bardzo możliwe, że spadną. Wtedy nikt nie będzie mówił o nowatorskim Lambercie ale o tym, że popełnił głupotę wszechczasów.

  7. United odpada ; ( wiem że niektórym to na rękę, ale liczę że Berbatov załatwi Koguty.

    • ja liczyłem, że tottenham lekko się wykrwawi w lidze europejskiej i będzie nam łatwiej…ale wczoraj spokojna wygrana i ten wyjazd do mediolanu raczej nam za bardzo nie pomoże…
      a każdy punkt na wagę złota, bo do standardowej granicy bezpieczeństwa 40 pkt jeszcze daleko…

  8. Ja na White Hart Lane nie liczę na nic, Dimka na razie udowodnił niestety bardzo mało swoim byłym klubom, Jol jako nasz menago też ma na razie chyba kompletnie beznadziejną passę w meczach ze Spurs. Bale jest aktualnie bodaj najlepszym piłkarzem na Wyspach. O ile Inter jednak ich jakoś nie wymęczy w rewanżu, będzie bardzo, bardzo ciężko.

  9. a jednak się męczą…dogrywka tam jest…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: