Napisane przez: cookie | Kwiecień 7, 2013

Bezpieczni w sroczym gnieździe? Newcastle – Fulham

Wymarzone derbowe zwycięstwo z QPR miało, oprócz nieocenionego prestiżu i wartości psychologicznej, jeszcze jeden szalenie istotny wymiar – inkasując komplet punktów, Fulham powiększyło dorobek całego sezonu do 39-ciu oczek i jest niemal pewne utrzymania w Premier League. Niemal, wszak co roku mówimy o wirtualnej granicy bezpieczeństwa zawieszonej na liczbie 40-ciu punktów (rzadko sprawdzającej się w praktyce, o czym niżej), a zatem The Cottagers są już o najmniejszy krok od teoretycznego dotarcia do najważniejszego z ważnych sezonowych etapów. Dziś, londyńczycy stoczą bój w północno-wschodniej Anglii, próbując wyrwać brakujące oczka podmęczonym grą w Lidze Europy i przeżywającym ciężką końcówkę sezonu w lidze „Srokom” z Newcastle.

Z czterdziestoma punktami w Premier League, jak z każdą odgórnie narzuconą granicą w życiu – jest ona umowna i nie musi oznaczać faktycznego momentu przejścia z jednego stanu w drugi. Pierwsze sezony ograniczonej w połowie lat 90-tych do 20-tu zespołów angielskiej ekstraklasy, w których kluby w istocie co roku potrzebowały niemal idealnie 40-tu punktów do przeżycia, zakorzeniły u wszystkich związanych z wyspiarską piłką mentalność, która de facto sukcesywnie coraz bardziej odbiega od rzeczywistości. W XXI wieku, tylko raz (na dwanaście ukończonych sezonów) 18-ty zespół w stawce miał na koncie co najmniej 40 oczek, a więc tyle, albo więcej, było potrzebne drużynom nad „kreską” do uratowania bytu. Granica bezpieczeństwa przesunęła się wyraźnie w okolice 36-38-miu punktów (co na własnej skórze odczuło Fulham, cudownie uciekając spod topora w 2008 roku, a mając zgromadzonych właśnie jedynie 36 oczek) i patrząc na wszystko z boku, mniej powinniśmy dziwić się Harry’emu Redknappowi, który po porażce QPR z The Whites tłumaczył skonfundowanemu dziennikarzowi, że czterdziestopunktowa bariera to mit i do utrzymania się z klubem wystarczy mu dużo mniej, a bardziej powinniśmy dziwić sie takim żurnalistom, którzy z pełną powagą zadają Dimitarowi Berbatowowi pytanie, czy 10-te w lidze Fulham, posiadające na koncie 39 punktów, może czuć się bezpiecznie.

Martin Jol łamania wyspiarskich tradycji jednak nie preferuje i dopóki The Whites nie przebiją się przez „czterdziestkę”, nie będzie mówił o utrzymaniu, a zatem, choć wygrana z Rangersami w świetle przebiegu wielu ostatnich sezonów dała The Cottagers praktycznie pewne miejsce w następnych rozgrywkach Premier League, my również poczekamy z odkorkowaniem szampanów na ten jeden brakujący punkcik. Czy trafi on na konto londyńczyków już dziś? Wydaje się, że Fulham podejmować będzie na wyjeździe „Sroki” w odpowiednim momencie i jest na to spora szansa. Podopieczni Alana Pardew komfortu posiadania 40-tu oczek, a nawet 39-ciu nie mają i będąc w tabeli na 15-tej pozycji, przed ostatnią prostą sezonu myślą desperacko o dorzuceniu jeszcze jednego, bądź dwóch zwycięstw, co może nie sprzyjać ich pewności siebie na boisku. Nie przełożą się też zapewne na nią czwartkowe zmagania Newcastle, bowiem klub z hrabstwa Tyne and Wear wciąż uczestniczy w rozgrywkach Ligi Europy (w fazie pucharowej, „Sroki” wyeliminowały już silne zespoły ze Wschodu – Metalist Charków i Anży Machaczkałę) i w czwartek doznał w nich bolesnej porażki, przegrywając w pierwszym meczu ćwierćfinałowym w Lizbonie z tamtejszą Benfiką 1-3. Wreszcie, trzecim atutem Fulham może być samo St. James’ Park, który jest dla The Whites jednym ze szczęśliwszych wyjazdowych obiektów w Anglii. Na dziesięć podejść, od czasu awansu do elity w 2001 roku, londyńczycy wygrywali tam trzykrotnie (bilans 3-3-4), czyniąc to m.in. pod koniec sezonu 2008/2009 – co mocno przyczyniło się do awansu Fulham do LE oraz sensacyjnego spadku „Srok” – oraz w listopadzie 2004 roku, kiedy to The Cottagers odnieśli swoje bodaj najbardziej spektakularne wyjazdowe zwycięstwo ligowe w czasach Premier League, wygrywając w północno-wschodniej Anglii aż 4-1.

Popis gry z kontry i wspaniałe zwycięstwo Fulham na St. James’ Park w sezonie 2004/2005.

Pewne przed meczem jest to, że, choć zwycięskiego składu się nie zmienia i Martin Jol prawdopodobnie, po triumfach nad Tottenhamem i QPR, najchętniej tego porzekadła by się trzymał, jutro zobaczymy inną wyjściową jedenastkę The Whites, niż w poprzednich kilku kolejkach. Klubowi nie udało się anulować czerwonej kartki dla Steve’a Sidwella i Anglik będzie pauzował w trzech najbliższych spotkaniach, a do tego Ashkan Dejagah nabawił się w meczu z Rangersami kontuzji kostki i będzie nieobecny jeszcze przez tydzień. Czy lekko przegrupowane Fulham będzie w stanie kontynuować świetną formę z ostatnich tygodni?

Przewidywane składy:
Newcastle (4-2-3-1): Krul – Simpson, S. Taylor, Yanga-Mbiwa, Santon – Tioté, Cabaye – Gouffran, Sissoko, Gutiérrez –  Cissé
Niepewni: Simpson, Tioté
Kontuzje: Haïdara, Coloccini, Debuchy, R. Taylor, Ben Arfa, Vučkić
Fulham (4-4-1-1): Schwarzer – Riether, Hangeland, Senderos, Riise – Duff, Frimpong, Karagounis, Emanuelson – Ruiz – Berbatow
Kontuzje: Dejagah, Petrić, Diarra
Zawieszony: Sidwell

Dimitar Berbatow prezentuje ostatnio światową klasę – Bułgar zdobył 6 bramek w ostatnich 6 meczach. Czy przez „Berbę” zapłaczą także i „Sroki”?

Reklamy

Responses

  1. Mam nadzieję, że coś z meczu obejrzę, choć może być z tym różnie. Wierzę, że wskutek wymienionych czynników możemy tam naprawdę coś ugrać, na wiosnę potrafimy zasiać niezłe spustoszenie.

    Liczę też, że na lewym skrzydle zagra Kerim, ale Jol prawdopodobnie skusi się jednak na Urby’ego, ewentualnie na Kierana.

  2. Z tym Ashkanem, to serio będzie pauzował jeszcze tydzień? 😀 Otwieram poradnie ortopedyczną online! 😀

    Osobiście, to ja jakoś nie czuję w kościach triumfu, ale już jakiś remisik tak. Sroki będą dość mocno zdesperowane, by zdobyć punkty, skład mają dość niezły, więc mogą być groźnym przeciwnikiem. No chyba, że rzeczywiście strach nieco spęta im nogi. Aczkolwiek wybrana świadczyłaby, że kolejny mocny finisz sezonu przed nami, jak również przyczyniłaby się do ustanowienia St. James’ jednym z nielicznych obiektów wspierających akcję „rozdajemy punkty wyjazdowemu Fulham”.

    Jeszcze komentarz do wywiadu Karagounisa: dwa słowa, które są w nim najważniejsze „family atmosphere”. 🙂

  3. Jol: „He won’t be involved, he sprained his ankle so he will be out for the next week. I’m hoping that he can join us next week”. Masz nasze błogosławieństwo, Macu 🙂

    Triumfu na wyjeździe zawsze cięzko się spodziewać, no ale to nie jest przypadek że od paru lat na wiosnę te wyjazdowe zwycięstwa zbieramy, zawsze w tym samym momencie sezonu. Od momentu powrotu Newcastle do PL w sumie tam nie wygraliśmy (bodajże pierw 0-0, a potem 2-1 i dwa gole Besta), ale z tego co pamiętam zawsze gramy tam bez spięcia, na pewno nie jest to Goodison Park. Newcastle do tego grało w czwartek mocnym składem. Widzę sporą szansę na remis i równiutkie 40 punktów.

    Tak się zastanawiam z tym „family atmosphere”, czy oni wszyscy jeden po drugim tak naprawdę z samych siebie to mówią, bo to wręcz zaczyna brzmieć jak jakiś slogan, którego każą uczyć się na pamięć każdemu, kto tu przychodzi 😀

  4. Macie gdzieś stronę, gdzie można mecz obejrzeć? 😀
    COYW!

  5. Na razie tylko zwyczajowe adthe: http://88.80.11.29/61903/watch-newcastle-vs-fulham

    No chyba, że po rumuńsku: http://88.80.5.88/c4b00/20130406/vv516009113ee6f238130514-556259.html

  6. dzięki wielkie 🙂

  7. Nasi jakie koksy :O

  8. Tomek –> Nie ma za co. 🙂 BTW, Ty u nas nowy, czy wcześniej występowałeś pod jakąś ksywą? Wybacz, jeżeli mam krótką pamięć.

    Gamba —> Czemu koksy? 🙂

    Ogółem, momentami wyglądało to na nasz typowy wyjazd, zwłaszcza jak Cisse posępił zamiast odegrać do Francuza, którego nazwiska nie będę próbował pisać. Dużo chaosu, głęboka defensywa. Szczęśliwie, pod koniec trochę ich postraszyliśmy, świetnie poklepaliśmy piłką, więc suma sumarum nie było tak źle. Takie trochę dwa style gry się mierzą, oni raczej fizyczny, my techniczny. Mimo wszystko, dałbym na skrzydełko Frei’a za Staśka. Nie to żeby grał źle, ale trzeba jeszcze trochę ożywić pomoc.

  9. Takie sprawiają wrażenie. Czasami.

  10. Za Enoha Pingpong. Generalnie Eyong nic dziś nie pokazał, trochę strat zaliczył, szkoda.

  11. Bobby wylatuje z czerwoną, trololo 😀

  12. O MATKO, nasi jeszcze bramę strzelą 😀 😀

  13. co za pieprzone farty

  14. Co za pały jak zwykle w koncowce nic nie umieja wkurwiaja ,mnie tym jak nie wiem

  15. Eh. Liczyłem, że my przyfarcimy i coś strzelimy, stało się odwrotnie. Kicha i standard wyjazdowy.

  16. Nie uważam, że zawalili, tyle że jeżeli do 90 minuty utrzymają te 0-0, to od 90+ zaczynają „Częstochowę”. Newcastle na maksymalnym farcie strzeliło tą bramkę, bo szansa, że taka piłka trafi do napastnika, to jeden na milion.

    Poza tym, nie wydaje wam się, że te 5 minut doliczony z leksza nie było z dupy?

  17. Masakra ;///

  18. No było, było, faktycznie piątka była trochę przesadzona, no ale faktem jest, że straszliwie na nas parli, a my tylko „anyway will do”. It turned out that it wouldn’t.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: