Napisane przez: Macu | Kwiecień 7, 2013

Sroki nie dały się okraść. Newcastle 1-0 Fulham.

Bramka w doliczonym czasie gry niezawodnego Papissa Cissé zagwarantowała Newcastle United trium nad the Whites i trzy niezwykle ważne punkty w batalii o utrzymanie w Premier League. Będące gorsze na przestrzeni całego spotkania Fulham, długo skutecznie broniło się przed naporami gospodarzy, by po raz kolejny w samej końcówce wypuścić punkty z garści. Na nic zdała się dotychczasowa niezła passa na obiekcie przeciwnika, pomoc słupka, poprzeczki i sędziego, który nie zauważył dość ewidentnej ręki Riethera w polu karnym. Kiedy zdawało się, że goście niejako skradną Srokom jeden punkt, te jeszcze raz pokazały swój złodziejski kunszt.

stats-newcastle-away-2013

Rozochoceni imponującą wygraną na White  Hart Lane i nieco wymęczonym triumfem nad QPR, kibice Fulham mogli z nadzieją patrzeć na pojedynek z Newcastle United. Co prawda w wypadku tego meczu, nie jestem uprawniony, by napisać, iż skład drużyny z Craven Cottage ponownie nie został dotknięty przez żadne zmiany. Byłoby to kłamstwo, bowiem Martin Jol musiał zastąpić wykluczonego za czerwoną kartkę Sidwella i kontuzjowanego Dejagah. W roli zastępców wystąpili zatem, co było do przewidzenia, Eyong Enoh – w środku pola, a także, co było przewidzieć znacznie trudniej, Stanisław Manolew, na prawej stronie pomocy. Oprócz tych wcale niekosmetycznych zmian, w Newcastle upon Tyne żadnych innych anomalii nie stwierdzono.

Widowisko na St. James’ Park niestety do nazbyt lotnych nie należało. Choć zaczęło się obiecująco dla gości, kiedy Berbatov,  zewnętrzną częścią stopy, niemal bezczelnie nie zawinął w samo okienko bramki Krula. Niestety, ostatecznie futbolówka przeleciała nad poprzeczką, a z czasem to the Magpies zaczęli kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Choć jakiś kapitalnych parad Schwarzera nie uświadczyliśmy, to zawodnicy Pardew ewidentnie zepchnęli przyjezdnych z Londynu do defensywy. Zresztą, dość znaczna doza szczęścia imała się ubranych w pomarańczowe trykoty graczy,  chociażby kiedy Hangeland w ostatniej chwili blokował strzał wyróżniającego się Moussy Sissoko albo gdy Cisse strzelał panu Bogu w okno, zamiast odegrać do zupełnie nieobstawionego Marveaux. Dopiero pod koniec pierwszej połówki Fulham wygrzebało się spod naporu pasiastych Srok. Po wirtuozerskim zagraniu Berby, Ruiz znalazł się w pozycji strzeleckiej, ale niestety nie był w stanie poprawić dość swojego marnego dorobku strzeleckiego, będąc zablokowanym przez nadal aktualnego mistrza Francji Mapou Yangę-Mbiwę. Jednak najlepsza okazja padła udziałem ogółem dość przeciętnego Manoleva. W olbrzymim zamieszaniu mającym miejsce w polu karnym Newcastle, wynikającym z rzutu rożnego, Bułgar miał piłkę trzy metry od linii bramkowej gospodarzy, ale z półobrotu wypalił wprost w fantastycznie i instynktownie  interweniującego Krula. Jeżeli chodzi o pierwszą połowę, to było na tyle.

O ile przed przerwą mogliśmy mówić o nieznacznej przewadze Newcastle i paru groźnych wypadach Fulham, połączonych z okresami dłuższego utrzymania futbolówki, o tyle po wznowieniu przewaga gospodarzy była już bardziej niepodważalna.  Pierwszym istotnym zdarzeniem, był agresywny wślizg Sissoko na nogi Enoha, który debiutujący w wyjściowym składzie Kameruńczyk przypłacił kontuzją wykluczającą go z dalszych zmagać w spotkaniu. Na murawie powitaliśmy Frimponga. Chwilę potem the Magpies po raz pierwszy zapukali do drzwi Marka Schwarzera, a dokładniej, to piłka zapukała o poprzeczkę jego bramki, kiedy Anita uderzył z dystansu, a rykoszet niemal nie podarował gospodarzom gola. Następny raz szczęście zawitało w pole karne Fulham w 64 minucie, jednocześnie przykładając rękę, dosłownie i w przenośni, do najbardziej kontrowersyjnego zdarzenia w całym meczu. Po rzucie rożnym Gouffran oddał strzał głową, a stojący na linii bramkowej Riether ewidentnie pomógł sobie ramieniem, by ten strzał zatrzymać, poprzez zepchniecie go na słupek. Co ciekawe, piłka poszybowała do Cisse, który uderzył, raz jeszcze obijając tą samą część bramki Fulham. Gwizdek arbitra pozostał milczący. W odpowiedzi słabi w drugiej połowie the Cottagers zmusili Krula do kolejnej kapitalnej parady, kiedy Berbatov groźnie uderzał głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Riise. To była ostatnia godna pochwały akcja drużyny Jola w tym spotkaniu. Mimo że aż prosiło się, aby wprowadzić do gry jakieś ożywienie, chociażby dając szansę Frei’owi, takową otrzymał Rodalleg, i oględnie mówiąc, nie zachwycił. Ostatnie minuty w wykonaniu gości to prawdziwa walka o przetrwanie, czy też bardziej bliskie prawdy będzie stwierdzenie, o jeden punkt. Bo to Sroki muszą się martwić o swój pierwszoligowy byt. Newcastle mocno przycisnęło, a Fulham, jakby nieco oszołomione i mające już dość, broniło się. Piłkarzom the Whites ta sztuka wychodziła zresztą całkiem dobrze, niczym w meczu z Tottenhamem, ale tylko do czasu. A dokładnie do trzeciej, z przepastnie pięciu doliczonych minut. Cabaye dograł do ustawionego w 16-tce Fulham Cisse, a ten przepięknie odwrócił się z piłką w kierunku bramki i z zimną krwią wprawił w drgania siatkę w bramce Fulham. Gol ten wywołał wtórną falę uderzeniową na trybunach St. James’ Park, a sam Pardew wpadł w jej uścisk, tonąc wśród rozentuzjazmowanych kibiców. Newcastle zdobyło w ten sposób niezwykle trzy punkty, a Fulham? Ślęcząc sobie bezpiecznie w okolicach środka tabeli, co najwyżej sprawili kolejny wyjazdowy zawód swoim kibicom. Powrót do normalności, można powiedzieć.

93 minuta. Cisse głowy nie stracił.

93 minuta. Cisse głowy nie stracił.


Responses

  1. Na otarcie łez po wczorajszym zawodzie: http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/555505_497059673677018_364627051_n.jpg

    Chyba coś przegapiliśmy, Panowie! Cały artykuł żenujący, a jeżeli ktoś jest przeciętny, to ten dziennikarzyna. Chociaż nie, on jest ponadprzeciętnie fatalny.

    Jeszcze taka ciekawostka: http://premiership.eu/. Ktoś wchodził na naszą stronę z tej domeny. Fajnie, że nasz newsfeed się tam znalazł, a sama strona wygląda na ciekawą.

  2. Dziekuje za super (jak zawsze ) relacje, meczu nie ogladalem ale moze i lepiej.

    Oj tak Macu przegapilismy taki sukces🙂 tak jak i FFC Frankfurt

    Prasa donosi ze Jol chce scignac Michajlowa z FC Twente (kolejny Bulgar) oraz Amorebiete z A.Bilbao

  3. FIFA 13 moj nowy kit dla Fulham na nastepny sezon🙂

  4. Wracam właśnie z dwudniowego niebytu, który na nieszczęście (a może szczęście, biorąc pod uwagę rezultat i minutę w której został on ustalony) pokrył się także z meczem. Dzięki za świetną relację, Macu, przed chwilą zakończyłem też oglądanie skrótów. Źle to wszystko nie wyglądało, wstydu moim zdaniem (po obejrzeniu highlightów) nasi nie przynieśli, było kilka fajnych okazji, natomiast Newcastle ładnie podniosło się z kolan po meczu z Benfiką i podeszli szalenie zmotywowani. Reakcja po golu Cisse i Pardew mówiąca sama za siebie, na St James’ głeboko odetchnięto. Trochę szkoda, że u nas, o ile nie mowa o prestiżowym meczu z Chelsea, emocji pod koniec sezonu za wiele nie będzie, ale chyba nie zamienilibyśmy pozycji jaką mamy na „przygodową” sytuację drużyn poniżej nas. W ogóle to myślałem, że teraz to już na pewno spadniemy z pierwszej dziesiątki, ale jak widać nikt nie jest zainteresowany przejęciem naszego miejsca w niej🙂

    Zwycięstwo w LE i naszą ówczesną przeciętność faktycznie przegapiłem również i ja, cóż za gapiostwo, największy w moment w historii klubu, a my co? Nie mogę odmówić autorowi „artykułu” pewnych racji, LE na pewno nie ma na Wyspach super prestiżu, ale sprowadzanie tych rozgrywek do rangi pucharu Myszki Miki to absurd i nie jest tak, że wyspiarskie media tym się nie interesują. Dochodzi jeszcze do tego kiepska składnia.

    Wjazd na Enoha wyglądał groźnie? Chciałem pooglądać go jeszcze w końcowce sezonu.

  5. Po lekturze komentarzy w trakcie meczu i informacji na temat tej kolejki zauwazyłem też chyba ostateczne dobicie QPR przez… Bobby’ego. Once a Cottager, always a Cottager😀

    Jak dla mnie Mark może jeszcze bronić 2-3 sezony, ile tam będzie w stanie. Michajłow rewelacyjny zresztą nie jest. Stoper się przyda, Amorebieta brzmi ciekawie, aczkolwiek ile w tym prawdy…

    Ubierać w przyszłym sezonie ma nas faktycznie podobno Adidas, ale o logo „classic” będzie ciężko😀

  6. Odwiedziłem także stronę premiership.eu i faktycznie miła niespodzianka z tym feedem. Format strony bardzo mi się podoba – konkretne centrum premierleague’owych newsów z konkretnymi odnośnikami do konkretnych stron. Od długiego czasu zastanawiam się, czy praktyczne byłoby zaimplementowanie podobnych rozwiązań tutaj.

    Macu, zauważyłem również że zaktualizowałeś linka do strony Swansea, która już działa i że zrobiłeś nam profesjonalnego buttona😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: