Napisane przez: Macu | Kwiecień 27, 2013

A co tam, niech będzie i 20! Everton 1-0 Fulham.

No i mamy jubileusz! Tylko spokojnie, szampany proszę zostawić w lodówce, bowiem nie ma z czego się cieszyć. Fulham po raz 20 z rzędu przegrało na Goodison Park, a co gorsza, w swojej grze nie wykazało za krzty inicjatywy, by ten negatywny trend odwrócić. Piłkarze Davida Moyesa dominowali niemal przez całe spotkanie, raz po raz rozklepując nieporadnych przyjezdnych z Londynu. Tylko w wyniku swojej nieskuteczności gospodarze mogli żałować, że licznik po ich stronie zatrzymał się na jednym, jedynym trafieniu Pienaara z 16 minuty. Fulham nie pokazało dosłownie nic wartego uwagi, a dodatkowym nieoptymistycznym akcentem jest fakt, że już po 30 minutach plac gry musiał opuścić Berbatov. Przegrana w Liverpoolu była trzecią kolejną porażką the Cottagers z rzędu.

stats-everton-away-2013

Rower, parasol, dmuchany materac, okulary przeciwsłoneczne, olejek do opalania i zgrzewka piwa. Idealny ekwipunek każdego polskiego majówkowicza. Kiedy za oknem z każdym dniem mamy coraz cieplej, a w kościach coraz mocniej doskwiera letnie rozleniwienie, ciężko o motywację do pracy i właściwą koncentrację. W mediach poważne tematy zostają nieco zepchnięte na ubocze, a na medialnym tronie niepodzielnie króluje majówka. Czy na dobre zapanowała ona również na Craven Cottage? Niespodziewana inspekcja bagaży przywiezionych przez graczy Fulham do Liverpoolu mogłaby na to pytanie odpowiedzieć. Wszakże patrząc na postawę londyńczyków w konfrontacji z Evertonem, można było odnieść wrażenie, że wizyta w mieście Beatlesów miała charakter turystyczny. Po raz dwudziesty z rzędu chłopcy z Londynu przejechali się na Goodison Park, by niemal bez walki zostawić w prezencie dla gospodarza trzy punkty. Wczasowe nastroje spowodowane bezpieczeństwem w tabeli, czy też może słabość piłkarska? Po trzech porażkach z rzędu warto by poznać odpowiedź na to pytanie.

Na obronę the Cottagers wpierw może wystąpić sztab medyczny. Trzeba przyznać, że do konfrontacji z the Toffees Fulham wystąpiło w dość przetrzebionym kontuzjami składzie. Kolejny mecz zmuszony był opuścić dotychczas niezniszczalny Riether, stąd na prawej obronie zobaczyliśmy Manoleva. Na przeciwnej flance miejsce w wyjściowym składzie utrzymał Richardson.  Problemy ze skrzydłowymi spowodowały, że w tej roli wystąpili, podobnie jak z Arsenalem, Kacaniklić i Emanuelson. Z przodu zaskoczeń nie było, za bramki odpowiedzialny miał być duet Ruiz – Berbatov, jakkolwiek szybko miało się okazać, że i ta formacja będzie musiała poddana przymusowym modyfikacją personalnym.

Jak sugerowałem we wstępie, goście z Londynu od początku grali jakby niezbyt im się chciało. Od pierwszych sekund Everton spychał podopiecznych Jola do głębokiej defensywy, a ci mieli problemy z wymienieniem kilku celnych podań. Tymczasem piłkarze Moyesa wyśmienicie operowali futbolówką i grając na jeden kontakt wielokrotnie zupełnie rozbrajali zasieki obronne Fulham. Już po 16 minutach gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia, kiedy piękną zespołową akcję the Toffees celnym strzałem zakończył Pienaar. Piłkę z bocznego sektora boiska dośrodkowywał Coleman, a zupełnie niekryty zawodnik z RPA po prostu odpowiednio dołożył stopę. Choć ten kontakt z piłką w wykonaniu legendy Evertonu do najczystszych nie należał, Pienaar był bodaj najlepszym graczem tego spotkania. Wraz z niezawodnym Bainesem siali istny popłoch na prawej stronie defensywy the Whites. Pożyczony z PSV Manolev zupełnie nie radził sobie ze swoimi rywalami, będąc niezwykle słabym ogniwem w ogólnie chwiejnej defensywie Fulham. Kolejnym niepewnym punktem zespołu był Ruiz, którego występ w zasadzie ucieleśnił jego słabości. Kilka wizjonerskich zagrań przeplótł z całą masą niedokładności, strat w środku pola, błędnych bądź spóźnionych decyzji i nieudanych dryblingów. Kiedy dodać do tego, że po dwóch kwadransach gry z powodu bólu w łydce murawę musiał opuścić wyjątkowo zblazowany tego dnia Berbatov (zastąpił go Petrić), nie powinno dziwić, że na pierwszą dogodną okazję the Cottagers musieli czekać aż do 43 minuty. Ale zanim ona nastąpiła, ubrani w niebieskie trykoty gracze już kilkukrotnie powinni byli podwyższyć prowadzenie. Przewaga gospodarzy była niepodważalna, ale wobec braku formy Jelavicia, walczącym o europejskie puchary graczom Moyesa brakowało nieco jakości z przodu. Tymczasem Fulham niemal nie wyrównało, kiedy najlepszy w barwach gości Kacaniklić ładne zgrał się z Richardsonem, Anglik dorzucił w pole karne, ale Petriciowi zabrakło kilku centymetrów, by tę piłkę sięgnąć. Kiedy piłkarze zeszli do szatni, ciężko mi było odeprzeć wrażenie, że the Whites grają bez większej ambicji i pomysłu. Miałem nadzieję, że 15-minutowa rozmowa z Martinem Jolem zaradzi tej bezradności, jak to już parę razy miało miejsce w obecnym sezonie.

Tymczasem po przerwie letarg trwał nadal. Karagounis i Enoh walczyli w środku pola, Emanuelson wraz z Kacanikliciem szarpali na skrzydłach, ale wszystko to było do bólu bezproduktywne. Osamotniony Petrić nie otrzymał żadnego otwierającego drogę do bramki podania, a kiedy dostawał futbolówkę do nogi, jego przyjęcie, mówiąc oględnie, pozostawiało wiele do życzenia. Dodatkowo, z tradycji musiała stać się zadość, zatem Richardson po raz kolejny spotkania dokończyć nie mógł, gdyż odnowiła mu się kontuzja mięśnia dwugłowego.  Dalej, mecz z grubsza przebiegał torami wytyczonymi już w pierwszej połówce. Kolejne kompromitacje Manoleva, kolejne straty Ruiza. Jedyną personą, która zasługiwała na podniesiony do góry kciuk, był Mark Schwarzer, który kilkukrotnie wybronił groźne strzały gospodarzy. Po dobrej akcji Kacaniklicia, w 54 minucie  wyrównać mógł Emanuelson, ale wystrzelił w dogodnej okazji w trybuny. Niewiele ożywienia wniósł wracający po kontuzji pachwiny Duff, który zastąpił Richardsona. Co gorsza, taka roszada oznaczała, że do obrony powędrował właśnie Emanuelson, a to z koeli sprawiło, że defensywa the Cottagers przeciekała już nie tylko po stronie prawej, gdzie grał Manolev, ale że mały potop mieliśmy także na flance lewej. Choć to Fulham miało gonić wynik, piłkarz znad Tamizy co najwyżej gonili ciągle im uciekających graczy Evertonu. Jedynie swojemu bramkarzowi i olbrzymiej nieskuteczności the Toffees mogli zawdzięczać fakt, że do ostatnich minut mieli szansę na wywalczenie choć jednego punktu i przerwanie fatalnej passy meczów na Goodison.  Jednak próby piłkarzy z Londynu mogły co najwyżej powędrować do podręcznika pt. jak w piłkę nie grać. Co rusz goście próbowali wysyłać w kierunku pola karnego Evertonu długie piłki, które bez najmniejszych problemów wybijali Distin i Jagielka. Prawdziwe walenie głową w mur. Kiedy w samej końcówce Fellaini pudłował na pustą bramkę z dosłownie kliku metrów, mieliśmy idealne podsumowanie spotkania, w którym Everton był po stokroć lepszy, ale zupełnie nie radził sobie z wykończaniem akcji. Jednak Fulham nie było nawet w stanie ich stworzyć, stąd wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego Mossa, triumf nieskutecznego Evertonu należało uznać za wynik jak najbardziej sprawiedliwy. Trzecia porażka z rzędu Fulham pokazała, że nieco podstarzały i oparty na wielu wypożyczonych zawodnikach skład może mieć tym razem problemy z finiszem w górnej części tabeli. Chyba, że w trzech pozostałych do końca spotkaniach, w tym tylko jednym domowym, ujrzymy odmienionych the Cottagers, grających z zaangażowaniem i pomysłem. Proszę nam tu jeszcze wakacji nie zaczynać.

everton-away-2013

Everton górą. Dosłownie i w przenośni.


Responses

  1. Dzięki za relację, Macu, ponownie mam dzięki niej i skrótom dobry obraz spotkania. Jednocześnie przepraszam za wczorajsze tajemnicze zachowanie z wrzuceniem zapowiedzi i zniknięciem, ale tak to właśnie wyglądało, czas gonił mnie i zdążyłem jedynie opublikować wstęp do spotkania. Everton ponownie górą i ponownie oddajemy 3 punkty bez walki. Oczekiwań nie miałem żadnych, bo zawsze tam tak gramy, a dodatkowo była wielka rozbieżność pomiędzy tym o co grali oni, a o co graliśmy my. Często jednak pod koniec sezonu potrafiliśmy sprawiać miłe niespodzianki. Nasza najlepsza sytuacja to niemal kopia bramki dla Evertonu, Kieran fajnie się odnalazł w polu karnym i było paru chłopa do dogrania piłki, wybrał jednak nie najlepsze rozwiązanie. Everton tymczasem zrobił przy bramce wszystko wzorowo.

    Pierwsza dziesiątka rzeczywiście powoli ucieka (powoli, bo wciąz 2 punkty do WHU), jeśli tak to będzie wyglądało w najbliższych spotkaniach. Mecze domowe mamy generalnie dwa, nie jeden (Reading, potem Liverpool), ale nie widzę nas walczących z LFC będącym w niezłym gazie, więc można równie dobrze uznać, że z taką formą zapunktujemy co najwyżej, a może i również nie, tylko z Reading. Swoją drogą, możemy trzymać dziś za nich kciuki, bo ich wygrana z QPR oznacza oficjalny spadek naszego drugiego po Fulham ulubionego klubu.

    Jol stwierdził, że Berba może mieć sezon z głowy.

    Co do wcześniejszych wątków – z Urbym niestety tak to wygladało od początku i szans na wykup niestety nie było. Z klubów spadających zdecydowanie najlepsze kadrowo jest QPR i stamtąd fajnie byłoby kogoś wydobyć, ale niestety nie zapominajmy, że piłkarze są tam na absurdalnych płacach, poza naszym zasięgiem. Ciekawym napastnikiem jest również Kone z Wigan, jednak zupełnie nie pasuje do naszej koncepcji. Suarez otrzymał zasłużoną karę za swój dziwaczny wybryk i płacze kibicow LFC że w czymkolwiek mieszał tutaj Fergie, są po prostu absurdalne. Kibice Liverpoolu często zachowują się jak samozwańczy naród wybrany, co z boku wygląda niestety komediowo. Cris – gratulacje! Van Persie idealnie zwieńczył dobry ligowy sezon dla MU.

  2. cookie

    Wielkie dzięki🙂

    Co do meczu, nie oglądałem ale widzialem skrót, więc wypowiadać się raczej nie będe. Szkoda mi Berbatova:( Teraz mamy mecz z Reading i to muszą być 3 pkt, bo z kim jak nie z Reading? Bo gdzie jak nie na Craven ? Pozdrawiam i miłej niedzieli panowie ; )

  3. QPR spada, jak mnie to cieszy😀😀 Pomimo, że sami obecnie lepsi nie jesteśmy.

  4. Zastanawiałem sie, dlaczego ogłoszono spadek Reading oraz QPR w sytuacji gdy na trzy kolejki przed końcem oba zespoły mają 9 punktów do bezpiecznego miejsca ale już wiem – Wigan będzie jeszcze grało z Villą i kazdy wynik w tym spotkaniu powoduje, że ani Reading ani QPR nie mają już najmniejszych szans na nic. Sprawiedliwości stało się zadość, coś takiego jak karma jednak istnieje, tylko czy w tym klubie w ogóle się tym przejmują? http://4.bp.blogspot.com/-ACH6ZXLPj00/UX2Lpn_3ZOI/AAAAAAAAAyI/D_r5sUww_pg/s1600/zs.jpg Chyba nie. Jestem też ciekaw, czy Harry nadal będzie obwoływany Harrym Houdinim.

    Ciekawie się dzieje z klubami gdzie grają wypożyczeni z Fulham piłkarze. Hull City (Stocky) drugi raz z rzędu traci punkty ze spadkowiczem i niemal pewny awans do PL zamienili na tylko jeden punkt przewagi nad trzecim Watfordem na kolejkę przed końcem. W Watfordzie regularnie gra z kolei Briggs.

    League One i już w ogóle wielki akcent fulhamowy. „Ulubiony” klub Jacka – Brentford (nienawidzą Fulham jak nikt inny) grało z Doncaster i wygrana Brentford dawała im awans do Championship. 90 minuta, 0-0, dostają karny, podchodzi do niego nie kto inny tylko nasz Trotta i… pudłuje😀😀 Doncaster kontruje, zdobywa bramkę i mistrzostwo, a Brentford musi się zadowolić 3. miejscem i koniecznością gry w playoffach. Pięknie to zrobił Marcello😀 W playoffach League One zagra też sensacyjne Yeovil z Danem Burnem na obronie. Fajna sprawa ogółem, nasi łapią dużo ważnego doświadczenia i stanowią o sile zespołów które o coś walczą.

  5. ” A wiec prosze panstwa, sprawiedliwosci stalo sie zadosc”🙂 QPR ,Reading no i chyba Wigan relegowane, no coz jak widac nie zawsze wydanie ogromnej kasy gwarantuje przetrwanie w Premiership. Swoja droga ciekawe jak potocza sie dalej kariery Pogrebniaka czy Zamory? moze reunion z dawnymi kolegami na Ewood Park🙂 z QPR wzialbym moze Taarabta i Bosingwe ale nie wiem czy nas stac na takie transfery. Poza tym nie wiadomo co sie stanie z zawodnikami QPR, czesc miala klauzule ze w przypadku relegacji moga odejsc ale chyba nie wszyscy

    Cookie, tak jak kiedys pisales once a Cottager, always a Cottager🙂 teraz wybaczam Marcellowi nawet to calowanie loga Brentford, a na stronce BBC Sport filmik „Ecstasy and Agony” ktory oglada sie jak dramat🙂

    http://www.bbc.co.uk/sport/0/football/22337363 (nie wiem czy mozna go obejrzec poza UK)

    A na forum dupkow pardon kibicow Bretford, a jakze, 34 stron dyskusji na temat meczu, bardzo podobaly mi sie komentarze w stylu: „”a Fulham player is let to ruin our season !!” , „When I heard Trotta was stepping up to take the penalty, I thought: „But he’s Fulham!”…. Marcello dywersant 🙂

    Czy ktos moglby zasugerowac jakas strone hostingowa w celu podladowania zdjec ktore zamierzam robic na meczu z Reading

  6. A dzis kibicujemy Polonii Dortmund🙂

  7. ja tam już żyję okienkiem transferowym, a tym razem u nas powinno się naprawdę podziać (wymiana pokoleniowa, wymiana środka pola, i tak można by mnożyć…).
    szkoda tylko, że młodzi nie ogrywali się w końcówce sezonu…
    oczywiście jeśli wigan nie zaszaleje i nie będzie gorącej ucieczki…
    świętowania życzę!:)

  8. Jacek_UK

    Taarabt🙂 Było by świetnie, no ale wiadomo. Wymagania finansowe ma pewnie kolosalne, ale teraz się okaże. 1 liga z kasą, czy troche ambicji i jednak gra w PL🙂

  9. gra juz u nas na mojej FIFA 13🙂 jesli ma klauzule w kontrakcie ze moze odejsc to pewno to zrobi tylko ze nie my jedni bysmy go chcieli.Taki Le Fondre z Reading tez by sie przydal.Naprawde licze ze tym razem zarzad nie bedzie skapil kasy na transfery – tak jak pisal raggen, potrzebujemy wielu wzmocnien.No i jak sie da to sprzedac Ruiza, ten facet okazal sie jednak duzym niewypalem tylko kto go by chcial…

  10. Na początek ogłoszenie parafialne, jako że ja i Macu przebywamy teraz na majówce i prawdopodobnie nie będzie nas w sobotę. Krótka zapowiedź meczu z Reading powinna pojawić się automatycznie jutro o 22, mam nadzieję że dobrze nauczyłem się tutaj planować publikację wpisów🙂

    Na Pogrebniaka chętnych w PL nie widzę, jeśli nie zrobił szału w najsłabszym zespole ligi to ktoś mocniejszy raczej się po niego nie zgłosi. Z Bobbym raczej również wróżę Championship, choć piłkarsko jest raczej od Poga lepszy, a to z powodu zarobków jakie gwarantuje mu QPR i nie zagwarantuje nikt inny, a do tego ma podobno poważny uraz i różnego rodzaju operacje, wg doniesień prasowych, mogą mu nawet zająć cały przyszły sezon.

    Marcello zrobił piękną krecią robotę, choć na miejscu fanów Brentford nie wykluczam, że także bawiłbym się w teorie spiskowe🙂 zwłaszcza że o wykonywanie tego karnego kłócił się z jakimś bardzo szanowanym przez kibiców tego klubu piłkarzem.

    Na Taarabta szans wg mnie nie mamy, a nawet jeśli, to faktycznie musiałby najpierw polecieć Bryan, bo są to dwaj bardzo podobni piłkarze i naraz na boisku by nie grali.

    Jacku – do wrzucenia zdjęć polecam np. Tinypic.com🙂 serwisów jest generalnie dużo.

    Miłego wypoczynku wszystkim, no i oby nasi nie zawiedli w sobotę🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: