Napisane przez: cookie | Sierpień 17, 2013

Szczęśliwie u Czarnych Kotów. Sunderland – Fulham 0:1

Początek sezonu 2013/2014 nie mógł ułożyć się dla The Cottagers lepiej, biorąc pod uwagę wszystkie towarzyszące wyjazdowemu pojedynkowi z Sunderlandem przeciwności losu. Londyńczycy musieli borykać się z wieloma pechowymi przedmeczowymi i meczowymi urazami, ale szczęście dopisało im w kwestii najważniejszej – wyniku końcowego. Mimo tego, że Fulham kończyło mecz z mocno eksperymentalnym składem, zawierającym m.in. Pajtima Kasamiego, Matthew Briggsa i Davida Stockdale’a, The Whites zwyciężyli na Stadium of Light z tamtejszymi „Czarnymi Kotami” 1:0. Autorem zwycięskiej bramki dla gości był nieoczekiwanie jeden z wymienionych piłkarzy – Kasami – który w pełni wykorzystał niespodziewaną szansę otrzymaną od Martina Jola.

Holenderski szkoleniowiec Fulham miał ból głowy jeszcze przed meczem otwarcia nowych rozgrywek – ze spotkania w ostatniej chwili wypadł Askhan Dejagah, a wymęczony meczami reprezentacji w środku tygodnia Bryan Ruiz nie był w stanie zagrać od pierwszej minuty. To, w połączeniu z zapowiadaną absencją Alexa Kacaniklicia, sprawiło że na skrzydłach pojawili się szykowany do roli rezerwowego Damien Duff, a także wciąż przygotowujący się kondycyjnie do sezonu Adel Taarabt. Ruiza na kluczowej pozycji „10-tki” zastąpił z kolei niespodziewanie Pajtim Kasami, który ostatni raz w barwach The Whites grał w lidze we wrześniu ubiegłego roku i wedle niedawnych słów Jola miał być wypożyczony na ten sezon do innego zespołu.  W drużynie gospodarzy, także mieliśmy do czynienia z personalną rewolucją, za to całkowicie spodziewaną – Paolo di Canio „przeczyścił” kadrę Sunderlandu w przerwie międzysezonowej i do wyjściowego składu na pierwszy bój w nowych rozgrywkach posłał aż pięć nowych nabytków „Czarnych Kotów”.

Eksperymentalne ustawienia po obu stronach sprawiły, że mieliśmy do czynienia z całkiem otwartym początkiem spotkania, w trakcie którego obie drużyny śmiało zapędzały się pod bramkę rywala. Wkrótce, gospodarze przejęli inicjatywę, do czego jesteśmy całkowicie przyzwyczajeni, oglądając Fulham grające poza domem, a żeby wszystko brzmiało jeszcze bardziej znajomo – Kieran Richardson nabawił się koło 20-tej minuty pojedynku urazu ścięgna udowego. Wobec wykluczenia ćwierkającego w gazetach o swoim odejściu Johna Arne Riise z meczowej 18-tki, było jasne, że The Whites będą musieli poradzić sobie przez większość spotkania z niedoświadczonym Briggsem na lewej obronie. Powody do zmartwienia przynosił również Derek Boateng, który po serii groźnych fauli otrzymał zasłużoną żółtą kartkę, po czym… znów zabrał się do unieszkodliwiania rywali. Fulham nie pokazało do końca pierwszej połowy zupełnie nic ciekawego, racząc nas wieloma tymi samymi niezbyt atrakcyjnymi obrazkami, co w ubiegłym sezonie, ale „Czarne Koty” nie postawiły na szczęście na frontalny atak i również rzadko pokazywały pazur.  Najpoważniejszym zagrożeniem dla Maartena Stekelenburga było atomowe uderzenie Celustki z dalekiej odległości, ale Holender pokazał wspaniałą interwencją, dlaczego trzy lata temu bronił w finale Mistrzostw Świata.

Kiedy po przerwie spodziewaliśmy się ciągu dalszego problemów – bowiem Martin Jol, w obliczu niepewnej gry Boatenga, musiał brać pod uwagę wprowadzenie Karagounisa i nie mógł sobie pozwolić na ofensywne roszady, Fulham zaatakowało i szybko wyszło na prowadzenie. Dośrodkowanie Duffa z rzutu rożnego powędrowało na dalszy słupek, a tam Kasami znakomicie zachował się w powietrzu i mocnym strzałem głową otworzył konto strzeleckie The Whites w nowym sezonie. Była to również bardzo radosna chwila dla samego Szwajcara, do którego, po wielu pechowych przejściach w barwach Fulham (przestrzelony karny w derbach z Chelsea, nieuznana prawidłowo zdobyta bramka w meczu z West Bromem), w końcu uśmiechnęło się szczęście.  Młody pomocnik The Cottagers zadedykował trafienie Jolowi, podbiegając i uściskując managera, od którego otrzymał dziś kredyt zaufania. W pewnym momencie trzeba było jednak zejść na ziemię i powrócić do ciężkiego spotkania. Zaczęła się nawałnica w wykonaniu gospodarzy, a dodatkowo, kadrowe nieszczęście nie chciało opuszczać Fulham tego dnia. Po tym, jak na boisko w końcu wszedł Karagounis, spodziewać się mogliśmy wprowadzenia pod koniec Ruiza bądź świeżo upieczonego nowego nabytku – Darrena Benta – żeby wprowadzić jeszcze jakiegoś ducha w ataki The Whites. Niestety, podczas jednej ze swoich licznych brawurowych interwencji, urazu barku nabawił się bramkarz The Cottagers i Jol, po wymuszonym ściągnięciu Richardsona i Boatenga, musiał z przymusu wprowadzić na boisko także Davida Stockdale’a. Z zupełnie niespodziewanymi nazwiskami na murawie i brakiem pomysłu z przodu, czemu nie można już było zaradzić żadnymi zmianami, pozostało jedynie prosić nadprzyrodzone moce o wsparcie w ostatnim kwadransie meczu. Udało się – „Stocky” wyłapał wszystko, co poleciało w jego stronę, a w samej końcówce pojedynku, do którego arbiter doliczył aż 5 minut, Koreańczyk Ji strzelił głową obok bramki w bardzo dogodnej sytuacji. Fulham przetrwało napór żołnierzy Di Canio i wymarzony początek nowych rozgrywek stał się faktem. Na podobną, co dziś, przychylność szczęścia, co do wyniku, w następnych spotkaniach narzekać nie będziemy, choć z pewnością każdy kibic bardziej liczy na to, by Martin Jol mógł ułożyć następnym razem już swoją optymalną 11-tkę, a The Whites pokazali po prostu kawałek dobrego futbolu.

Zobacz statystyki meczu
Zobacz fotogalerię z meczu
Zobacz skrót meczu
Pobierz skrót meczu (MOTD, HD, plik *.mkv)

Przy tak wielu problemach kadrowych, Fulham potrzebowało czegoś szczególnego, by wygrać. Tak się stało – Pajtim Kasami zdobywa debiutanckiego gola dla klubu.


Responses

  1. Na FB jest bramka Kasamiego
    https://www.facebook.com/pages/Fulham-Polska/505390479541109?hc_location=stream

  2. No cóż, trochę szczęścia zawsze się przydaje. Dobrze, że dzisiaj sprzyjało ono właśnie nam. Jak wspomniałem w komentarzach pod zapowiedzią, szkoda kontuzji. Ja niestety Richardsona już u nas nie widzę, potrzebujemy kogoś pewniejszego zdrowotnie (Riise/Briggs, wiadomo). Natomiast nasi bramkarze pokazali się z bardzo dobrej strony. Jeżeli kontuzja Steka okaże się poważna, myślę, że nie musimy się obawiać obsady bramki.

    W ekipie Sunderlandu podobał mi się Giaccherini (jak już wspominałem). Bardzo kreatywny zawodnik, dużo dobrych podań dzisiaj zaliczył. Altidore również na plus, bardzo dobrze dochodził do sytuacji strzeleckich.

    Oby za tydzień się udało. Arsenal bez formy, do tego cierpią na brak obrońców. A my za tydzień być może wystawimy optymalną jedenastkę.

    COYW!

  3. Na forach piszą, że Stek może być wykluczony na całkiem sporo czasu, więc Stockdale być może w końcu dostanie swoją dużą szansę. Jednocześnie kontuzja Steka martwi, bo jednak trochę pieniędzy na niego wyłożyliśmy, no i jego upadek wczoraj nie wyglądał jakoś koszmarnie, więc może on „nosi” w sobie jakiś uraz.

    Richardson – niestety. Ciężko mi nawet oceniać, czy jest dobry, czy nie, bo zawsze wytrzymuje tylko te 20 minut. Nawet gdyby był najlepszym lewym obrońcą świata, to żadnego pożytku z niego nie będzie, jeśli będzie wytrzymywał 20 minut…

    Wierzę w dobry wynik z Arsenalem, są podstawy – pytanie, jak powinniśmy zagrać. Jest wręcz mały problem bogactwa w ofensywie. Bent, Berba, Ruiz, Adel, Askhan, Kaca, a teraz jeszcze Pajtim, który przecież zasłużył na kolejną szansę (i jestem tego bardzo ciekaw, czy wreszcie zdobyta bramka odblokuje go na dobre) – jak ich wszystkich pomieścić?

  4. a Jol uparcie wystawia Richardsona…moze naprawde jest jego nieslubnym synem🙂 no coz bedziemy go mieli na utrzymaniu do konca kontraktu – kolejny zawodnik FFC ktorego bedzie ciezko sie bedzie pozbyc

  5. Na szczęście Richardson na 3-4 mecze wypada…
    Całkiem ładne grafika meczowa.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: