Ostatnia szansa na europejskie puchary? Everton – Fulham

Rzut oka na tabelę Premier League nie pozostawia fanom Fulham złudzeń. Do szóstego miejsca The Cottagers tracą 7 punktów, ich przewaga nad strefą spadkową wynosi tylko 4 oczka. Spotkanie z Evertonem da więc odpowiedź na pytanie: o co walczą w tym sezonie podopieczni Marka Hughesa?

Jeśli są wśród nas jacyś hurraoptymiście, to muszę niestety stonować ich nastroje. Ze świecą szukać równie nieprzyjemnego dla The Whites obiektu, co stadion niebieskiej części Merseyside: Fulham nigdy nie wygrało na Goodison Park, a jedyny punkt tam zdobyło w… 1959 roku. W epoce Al Fayeda potyczki tych dwóch drużyn cechował fakt, że zawsze były one rozstrzygnięte. Seria ta złamała się dopiero we wrześniu ubiegłego roku, gdy na Craven Cottage padł bezbramkowy remis. Co więcej, tylko jedno z wcześniejszych spotkań nie zakończyło się zwycięstwie gospodarzy. Pod koniec jakże udanych dla Fulham rozgrywek 2008/09 The Toffees triumfowali na SW6 2:0, po dwóch trafieniach Leona Osmana, a w barwach FFC zagrali tacy nieco zapomniani już kopacze jak Nevland, Smalling czy Dacourt. Nie dajmy się jednak zwieść historycznym statystykom – Fulham i Everton to drużyny najczęściej remisujące w obecnych rozgrywkach!

Tylu graczy, a kopnąć nie ma komu. Efekt? 0:0

 

Myślę, że warto poświęcić chwilkę na zawodników, których kariery łączą jutrzejsi rywale. Zacznę od eks-Cottagera w Liverpoolu, którego wielu fanów z Londynu wspomina bardzo dobrze. To francuski napastnik Louis Saha, który między 2000 a 2004 rokiem strzelał bramki dla ekipy z Craven Cottage. Zdobył ich łącznie 65 i do dziś pozostaje najlepszym strzelcem drużyny po 2000 roku, wyprzedzając Steeda Malbranque’a i swojego imiennika z Portugalii, Boa Morte. Francuz na Goodison Park trafił w 2008 roku, po średnio udanej przygodzie Na Old Trafford. Przykładami bezpośrednich transferów z Evertonu do Fulham są dwaj gracze Sparky’ego, którzy mają szansę pojawić się jutro na placu gry. To Simon Davies (sprowadzony w 2006 roku jako następce wspomnianego Malbranque’a) oraz Andy Johnson (rok 2008, ponad 10 milionów funtów). Zaskakująca jest przemiana, jaką obaj przeszli w Londynie. Walijczyk Goodison Park opuścił z łatką nieudanego transferu, jednak szybko stał się ważnym elementem drużyny najpierw Sancheza, potem Hodgsona. AJ z kolei zaliczył odwrotną zmianę. Choć w Evertonie nie trafiał tak regularnie jak w Crystal Palace, to zapadł w pamięć kibiców dzięki dwóm trafieniom w derbach Merseyside czy przepięknej bramce przeciwko Brann. Niestety, jego gra w Fulham to pasmo niepowodzeń, spowodowanych w dużej mierze licznymi kontuzjami. A skoro mowa o kontuzjach, to warto dodać, że powoli wracający do zdrowia po poważnym urazie Phillippe Senderos również zaliczył, choć bardzo przelotny, epizod w Evertonie. Poniekąd podobny do tego, jaki miała żywa legenda klubu z Fulham, Brian McBride.

Louis Saha. Niegdyś Fulham, dziś Everton.

Na koniec postaram się przewidzieć jedenastki, w jakich wyjdą oba zespoły. Zarówno Mark Hughes, jak i David Moyes będą mieli kłopoty z obsadzeniem środka pola. Gospodarze na pewno nie będą mogli skorzystać z Mikela Artety i Marouane’a Fellainiego, a pod znakiem zapytania stoi gra doświadczonego Phila Neville’a i najlepszego obok Sahy strzelca drużyny – Australijczyka Tima Cahilla. W Fulham problemem będzie znalezienie partnera dla Danny’ego Murphy’ego. Urazy wykluczają z gry występujących do tej pory na zmianę Dicksona Etuhu i Steve’a Sidwella. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobne jest wybiegnięcie w podstawowej ’11’ Jonathana Greeninga, choć nie można wykluczyć, iż do pomocy przesunięty zostanie Chris Baird, a jego miejsce na prawej defensywie przypadnie Johnowi Pantsilowi lub Stephenowi Kelly’emu. Na koniec słowko o dwóch możliwych jubileuszach. Ten ważniejszy dla nas dotyczy Damiena Duffa. Znajdujący się ostatnio w wybornej formie Irlandczyk potrzebuje już tylko jednego gola do osiągnięcia granicy 50. bramek w Premier League i tym samym stania się trzecim, po Robbie’m Keanie i Niallu Quinnie, Irlandczykiem który dobije do tej bariery. Z drugiej strony jeśli przeciwko swojej byłej ekipie wystąpi Saha, będzie to dla niego 250. mecz w najlepszej lidze świata.

Fellaini i Etuhu. Dwaj wielcy nieobecni jutrzejszej potyczki?

Everton:  Howard – Hibbert, Heitinga, Distin, Baines – Osman, Jagielka, Rodwell, Bilyaletdinov – Cahill, Saha
Fulham:  Schwarzer – Baird, Hughes, Hangeland, Salcido – Duff, Murphy, Greening, Dempsey – A. Johnson, Dembele.

Reklamy