Napisane przez: Gamba | Sierpień 28, 2015

Szczęsliwego Nowego Jorku? – Rotherham vs Fulham

Rotherham_United_FCFulham wciąż nie zaliczyło wygranej w Championship. Cierpliwość kibiców wisi już praktycznie na włosku. Uratować sytuację może już tylko wyjazdowa wygrana z Rotherham. Brak takiego wyniku spowoduje pogłębienie i tak już sporego kryzysu zespołu. W końcu wygrane w Pucharze Ligi o niczym jeszcze nie świadczą, a przełamanie złej serii w Nowym Jorku zawsze wyglądałoby jakoś…wytworniej?

Gospodarze sobotniego meczu w zeszłym sezonie postawili na spokojne utrzymanie na drugim szczeblu rozgrywek. To drugie udało się oczywiście uzyskać, ale spokoju na pewno w tym nie było. Początkowo wydawało się, że „The Millers” swój cel osiągną, plasując się w okolicach 17 miejsca. Końcówka była jednak w ich wykonaniu fatalna i drużyna spadła aż na 21 miejsce, tracąc do tego 3 punkty za wystawienie nieuprawnionego zawodnika w wygranym 1:0 meczu z Derby County, co pogłębiło walkę o pozostanie w lidze. Tak naprawdę o postawie Rotherham ciężko napisać cokolwiek ciekawego. Dużo przegranych, mało strzelanych bramek, dużo straconych (ale nie tyle, co Fulham…). Ale utrzymanie udało się osiągnąć jeszcze niższym kosztem niż w zachodnim Londynie.

Start sezonu 2015/16 jest dla Rotherham kontynuacją postawy z ostatnich kolejek poprzednich rozgrywek. Remis i trzy porażki sprawiają, że klub z South Yorkshire zajmuje ostatnią pozycję w tabeli. Co ciekawe, „The Millers” gole strzelali tylko w tych przegranych meczach, jedyny podział punktów nastąpił po wyniku bezbramkowym. Wciąż bolączką zespołu jest defensywa (analogia?), co potwierdziły mecze z beniaminkiem z Milton Keynes (1:4) i z Queens Park Rangers (2:4). Poza tym za słabość można też uznać brak znanych i sprawdzonych nazwisk Za najbardziej rozpoznawalnego gracza Rotherham można uznać obrońcę Kirka Broadfoota, mającego za sobą występy w Rangers i w reprezentacji Szkocji. Do niedawna piłkarzem tego klubu był też Ben Pringle, który przeniósł się do naszej drużyny.

Piątki mam z kim przybijać, ale z dołu tabeli przeniosłem się na dół...

Piątki mam z kim przybijać, ale z dołu tabeli jakoś się nie ruszyłem…

O Fulham napisałem już wiele w poprzednich tekstach. Teraz okazuje się, że nie tylko w obronie wygląda to źle. Problemem wydaje się być ogólne przygotowanie drużyny do sezonu. Wygląda to niepokojąco, ponieważ wiadomo, że sezon w Championship jest bardzo długi i łącznie z meczami pucharowymi gra się około pięćdziesięciu meczów. W takim wypadku preparacja zespołu szczególnie w kwestii motoryki jest obowiązkiem, którego brak może zaważyć na dyspozycji przez cały sezon.

"Czego oni ode mnie chcą?" - zdaje się myśleć lubiany walijski menedżer

„Czego oni ode mnie chcą?” – zdaje się myśleć lubiany walijski menedżer.

W kwestii wzmocnień coś się dzieje, co nie dziwi, wszak to ostatnie dni okienka transferowego. Powtórzony został manewr z zeszłego sezonu – ponownie wypożyczony z Middlesbrough został James Husband i ponownie też w przeciwnym kierunku powędrował Fernando Amorebieta. Poza tym mówi się też o kupnie Bakary’ego Kone z Lyonu, który nie znajduje uznania w oczach Huberta Fourniera i z chęcią przeniósłby się do innego klubu. Jednak nasuwa się też jedno pytanie – czy nie można było wcześniej? Skupiono się na Dunku i Tarkowskim, nie śledząc sytuacji i nie prowadząc rozmów z innymi graczami.

Dzień dobry, to znowu ja.

Dzień dobry, to znowu ja.

Nic już więcej dodać na temat sobotniego meczu nie można. Brak zwycięstwa będzie gwoździem do trumny Kita Symonsa. Chociaż patrząc wstecz, to tych gwoździ naliczylibyśmy więcej, a i tak nic się nie zmieniało…

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

Rotherham (4-4-1-1): Roos – Buxton, Halford, Collins, Mattock – Maguire, G. Ward, Newell, Ledesma – D. Ward – Derbyshire

Fulham (4-4-2): Lonergan – Richards, Ream, Burn, Voser – Cairney, Christensen, O’Hara, Kačaniklić – McCormack, Woodrow

Napisane przez: Gamba | Sierpień 21, 2015

Zwycięstwo albo zwycięstwo – Fulham vs Huddersfield

Huddersfield_Town_FC_logoPo trzech meczach ligowych sytuacja Fulham nie wygląda najlepiej. Zamiast pięciu punktów jest tylko jeden, zamiast wygranej i dwóch remisów są podział punktów i dwie porażki. Okazja na przełamanie pojawia się już w sobotę, gdy na Craven Cottage nasza drużyna podejmie sąsiada w tabeli – Huddersfield. W końcu jak nie teraz, to kiedy, jak nie tu, to gdzie, a jak nie z takim rywalem, to z kim? Przecież w zeszłym sezonie udało się to dwa razy!

„The Terriers” poprzednie rozgrywki ukończyli na szesnastym miejscu, jedno „oczko” wyżej nad Fulham. Jednak można śmiało powiedzieć, że zespół zagrał sezon na miarę możliwości. Dosyć średnia kadra, jedynie parę znanych nazwisk, dużo wypożyczeń – tak to wyglądało w drużynie z północy Anglii. Ale pomimo takich czynników drużyna zapewniła sobie dość bezpieczne utrzymanie na zapleczu Premier League. Wyglądało to zdecydowanie lepiej niż w sezonie 2013/14, kiedy Huddersfield do końca walczyło o byt. Duża w tym zasługa menedżera Chrisa Powella, który przejął zespół od Marka Robinsa po pierwszym meczu i porażce 0:4 z późniejszym mistrzem, Bournemouth i od początku swojej pracy tchnął w niego nowego ducha.

Obecne środki nie pozwalają Huddersfield na walkę o coś więcej, niż utrzymanie. W trwającym jeszcze oknie transferowym klub sprzedał dwóch podstawowych zawodników – bramkarza Alexa Smithiesa (do QPR) oraz pomocnika Conora Coady’ego (do Wolverhampton). Z kolei do zespołu poza Deanem Whiteheadem (który przyszedł z Middlesbrough) oraz Martinem Cranie (z Barnsley) nie można zauważyć żadnego zawodnika, który miałby stanowić o sile drużyny. Należy więc stwierdzić, że transfery w pełni odzwierciedlają ambicje Huddersfield. „The Terriers” ewidentnie celują w bezpieczne utrzymanie. Sukcesy podobne do tych odniesionych w latach 20. XX w. (trzy tytuły mistrzowskie z rzędu oraz Puchar Anglii) nie przyjdą niestety prędko.

Dean Whitehead - czyli połączenie ogromnej waleczności i boiskowego doświadczenia.

Dean Whitehead – czyli połączenie ogromnej waleczności i boiskowego doświadczenia.

Fulham przystępuje do tego meczu ze swoimi problemami. W ferworze wzmocnienia pomocy i boków obrony ewidentnie zapomniano o środku defensywy, który prezentuje się bardzo słabo i niepewnie. Czy świeżo sprowadzony Amerykanin Tim Ream to zmieni? Wszystko na to wskazuje. Warto dać też szansę Sakariemu Mattili, który również może grać na tej pozycji. Poza tym zmartwienie wywołują też kontuzje Marcusa Bettinellego oraz Matta Smitha, którzy mogą pauzować nawet do kilku tygodni. Zastąpią ich Andy Lonergan i – najpewniej – Moussa Dembélé. Francuz był wprowadzany z ławki w poprzednich meczach i wszystko wskazuje na to, że wobec kontuzji wieżowca Smitha wskoczy do wyjściowego składu.

Na ratunek Jankes.

Na ratunek Jankes.

Tak, panie Symons, potrzeba wyników...

Tak, panie Symons, potrzeba wyników…

Jutrzejszy mecz to spotkanie z gatunku tych, które trzeba po prostu wygrać. Najlepiej pewnie, aby potem nie mieć wyrzutów sumienia, że grało się słabo, ale się wygrało. Najważniejsze poza wynikami jest też przekonanie o własnej wartości. A takie można uzyskać tylko dobrą grą.

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

Fulham (4-4-2): Lonergan – Richards, Hutchinson, Bodurow, Voser – Cairney, Christensen, O’Hara, Pringle – McCormack, Dembélé.

Kontuzjowani: Bettinelli, Grimmer, Garbutt, Williams, Smith.

Huddersfield (3-5-2): Murphy – Cranie, Hudson, Lynch – Smith, Butterfield, Whitehead, Hogg, Davidson – Wells, Miller.

Napisane przez: Gamba | Sierpień 15, 2015

Sweet Home Craven Cottage – Fulham vs Brighton

1024px-Brighton_&_Hove_Albion_logo.svgTydzień temu niewiele zabrakło do wygranej w Cardiff, jednak pomimo tego faktu ligową inaugurację można uznać za udaną. Z kolei pucharowe rozpoczęcie pomimo problemów zakończyło się zwycięstwem nad Wycombe. Teraz czas na długo wyczekiwane, pierwsze w tym sezonie spotkanie Fulham na Craven Cottage. Do zachodniego Londynu przyjedzie Brighton, które zeszłego sezonu również nie mogło zaliczyć do udanych.

Drużyna z wybrzeża na papierze imponowała. Solidni zawodnicy, trener z doświadczeniem prowadzenia zespołu w Bundeslidze (Sami Hyypiä). Wszystko to miało zaprocentować. W końcu w sezonie 2013/14 Brighton grało w play-offach. Cały misterny plan jednak się nie powiódł. Drużyna grała fatalnie i zameldowała się w dole tabeli (analogia?). W grudniu wspomniany Hyypiä odszedł ze stanowiska, a jego miejsce zajął Chris Hughton. Drużyna zakończyła sezon na 20 miejscu, sześć punktów nad strefą spadkową. Utrzymując zespół na zapleczu Premier League irlandzki szkoleniowiec zapewnił sobie posadę. Jednak dopiero ten sezon będzie dla niego kluczowy, ponieważ skład personalny ewidentnie pozwala na walkę o awans.

Oglądając skład Brighton można zauważyć parę znajomych twarzy. Są to oczywiście David Stockdale, zaliczający kolejny klub Liam Rosenior i Bobby Zamora, który dołączył do swojego dawnego klubu z QPR. Największe szanse na grę w meczu z Fulham ma ten drugi. Stockdale prawdopodobnie straci miejsce w bramce na rzecz sprowadzonego Mäenpää, a Zamora nie jest jeszcze gotowy pod względem fizycznym.

Moment na powrót zawsze się znajdzie...

Moment na powrót zawsze się znajdzie…

Brighton dobre punkty posiada wszędzie. Bardzo pewnie wygląda para stoperów Greer – Dunk (aczkolwiek ten drugi prawdopodobnie ze względu na zawirowania związana z transferem ostatnio nie grał). Na bokach obrony poza Roseniorem można również znaleźć Gaëtana Bonga (który grał np. w Olympiakosie) czy też Uwe Hünemeiera, który w zeszłym sezonie występował na boiskach Bundesligi. Druga linia może sprawić problemy każdemu. Beram Kayal, Danny Holla czy Kazenga LuaLua są niesamowicie groźni. Do tego można też dodać młodego Jake’a Forstera-Caskey’a, coraz śmielej wchodzącego do pierwszego zespołu. W ataku z kolei występuje duża konkurencja. Baldock, Hemed, Colunga, O’Grady, Murphy i gdzieś tam Zamora. Sami klasowi zawodnicy. Do wyboru, do koloru.

Jeszcze niedawno Liga Mistrzów, mecze z Barceloną, teraz brutalna rzeczywistość Championship.

Jeszcze niedawno Liga Mistrzów, mecze z Barceloną, teraz brutalna rzeczywistość Championship.

Czas na Fulham. Oba dotychczas rozegrane mecze ujawniły bardzo poważny problem ze środkiem obrony. Shaun Hutchinson i Dan Burn nie wyglądają na graczy, którzy mieliby zapewnić bezpieczeństwo z tyłu. Okno transferowe wciąż jeszcze jest otwarte i widać, że klub pracuje nad transferem przynajmniej jednego stopera. O ile Lewisa Dunka raczej nie uda się sprowadzić (Brighton pozostaje nieugięte…), o tyle wciąż prowadzona jest walka o pozyskanie Jamesa Tarkowskiego z Brentford. Jestem przekonany, że sprowadzenie takiego gracza znacząco podniosłoby jakość całej formacji defensywnej, której brakuje właśnie wyraźnego lidera na środku. Poza tym Fulham pracuje też nad wzmocnieniem ataku, składając ofertę w wysokości ośmiu milionów funtów za Dwighta Gayle’a z Crystal Palace. Ciekawe, co z tego ostatecznie wyniknie? Na razie przedłużono kontrakt z Rossem McCormackiem, co pokazuje jakieś tam aspiracje w celu marszu w górę tabeli.

Przedłużenie to też jakieś wzmocnienie, prawda?

Przedłużenie to też jakieś wzmocnienie, prawda?

Poza tym pierwsza jedenastka wydaje się już być ukształtowana. Na szczególną uwagę zasługują dwaj sprowadzeni pomocnicy – Jamie O’Hara i Ben Pringle. Pierwszy z nich imponuje organizowaniem gry w środkowej strefie boiska. Jest niesamowicie kreatywny, znakomicie rozdziela piłki. Potrafi jednym podaniem złamać linię obronną rywala. Piłkarza o takiej charakterystyce dawno w Fulham nie było. Z kolei drugi gra bardzo dobrze na lewym skrzydle, notorycznie stwarzając zagrożenie. Jego atutem są również dobre dośrodkowania. To pokazuje, że przeprowadzone jak na razie transfery do Fulham mają sens i tworzą one realną jakość w grze. Ważne to o tyle, że ostatnimi czasy nie zawsze tak było…

Nowy dyrygent środka pola zadowolony ze swojej roli.

Nowy dyrygent środka pola wyraźnie zadowolony ze swojej roli.

Podsumowując – miejmy nadzieję, że dzisiejszy mecz będzie stanowił dalsze potwierdzenie dobrej formy Fulham. Kluczowa będzie jednak dyspozycja defensywy, ponieważ błędy popełnione przez obrońców nie zawsze da się szybko naprawić, nawet przy dobrych zawodnikach w drugiej i pierwszej linii.

Przewidywane składy:

Fulham (4-4-2): Lonergan – Richards, Hutchinson, Burn, Voser – Cairney, Christensen, O’Hara, Pringle – McCormack, Smith

Kontuzjowani: Grimmer, Amorebieta, Garbutt, Parker, Williams

Brighton (4-5-1): Mäenpää – Rosenior, Greer, Rea, Bong – Calderon, Holla, Kayal, Forster-Caskey, LuaLua – Baldock

Come On You Whites!

Napisane przez: Gamba | Sierpień 7, 2015

Walijskie otwarcie – Cardiff vs Fulham (temat meczowy)

image

Z góry przepraszam, nie będzie to typowa zapowiedź meczowa. Jestem obecnie na wakacjach (w sumie to jutro wracam) i po prostu odpoczynek wygrał z pisaniem (może to i dobrze?). Także ten wpis będzie wyłącznie, jak to nazwałem w tytule, „tematem meczowym”, to znaczy znajdziecie w nim przewidywane składy, a główna akcja będzie miała – dzięki Wam – miejsce. Oczywiście od następnego meczu obiecuję poprawę w postaci konkretniejszego tekstu :)

Przewidywane składy:

Cardiff (4-4-2): Moore – Peltier, Morrison, Connolly, Malone – Pilkington, Whittingham, Dikgacoi, Ralls – Ameobi, Mason.

Fulham (4-3-3): Bettinelli – Richards, Burn, Hutchinson, Voser – Christensen, Hyndman, O’Hara – Cairney, McCormack, Pringle.

Come On You Whites!

stillbelieve

Ten tekst nie będzie typową felietonistyką (czy to nie aby za duże słowo?), jaką uprawiałem w ostatnim czasie. Na to jeszcze przyjdzie pora, a tymczasem chciałbym zaprezentować Wam małe zestawienie transferów Fulham przed sezonem 2015/16. Drugie starcie z Championship zapowiada się zdecydowanie inaczej. Po kiepskim podejściu z pozycji spadkowicza na naszą ekipę nikt nie liczy. Może to właśnie przy braku presji wszystko pójdzie lepiej? Nie obędzie się jednak bez wzmocnień i potrzebnych odejść, o czym już w tym artykule. Zapraszam!

BRAMKARZE

Sytuacja wygląda całkiem porządnie. Do dwójki młodych, Bettinellego i Joronena, dołączył niesamowicie ograny w Anglii Andy Lonergan. Jest to miła odmiana po pobycie w klubie leciwego Gabora Kiraly’ego, który swoje najlepsze lata ma już zdecydowanie za sobą. Lonergan już zapowiada walkę o miejsce w bramce, co na pewno dobrze wpłynie na młodych (a w szczególności Bettinellego). Do tego posiada też naprawdę solidne umiejętności

Witamy serdecznie!

Witamy serdecznie!

No, panie Fancy Pants, dziękujemy...

No, panie Fancy Pants, dziękujemy…

Przyszli:
Andy Lonergan (Bolton, za darmo)

Odeszli:
Gabor Kiraly (Szombathely, za darmo)
Maarten Stekelenburg (Southampton, wypożyczenie)

OBROŃCY

Tutaj tak dobrze nie jest. Drużynę opuściło kilku zawodników i wciąż potrzeba tu wzmocnień. W końcu obrona prezentowała się w zeszłym sezonie dramatycznie. Dobrą wiadomością jest wykupienie ze Swansea Ashley’a Richardsa, który pokazał się z dobrej strony w swoich występach w Fulham. Konieczny jest zakup dobrego stopera (a może nawet dwóch?) i widać, że klub nad tym pracuje. Składane są oferty za Lewisa Dunka (Brighton), który byłby niesamowitym wzmocnieniem trzeciej linii. Mówi się też o sprowadzeniu Jamesa Tarkowskiego (Brentford). Drugim wręcz niezbędnym transferem jest lewy obrońca. Stafylidis nie okazał się wart wykupienia z Leverkusen i teraz mamy na tej pozycji jednego zawodnika (Sean Kavanagh). I to nie jest jedyny powód konieczności takiego wzmocnienia. Nikt z nas nie chce przecież oglądać tam Fernando Amorebiety, prawda?

Powiedzmy sobie szczerze - tak walecznego i zdecydowanego zawodnika chcielibyśmy w Fulham zobaczyć wszyscy.

Powiedzmy sobie szczerze – tak walecznego i zdecydowanego zawodnika chcielibyśmy w Fulham zobaczyć wszyscy.

Przyszli:
Cameron Burgess (Ross County, powrót z wypożyczenia)
Ashley „Jazz” Richards (Swansea, 500 tys. funtów)

Odeszli:
Tim Hoogland (Vfl Bochum, za darmo)
James Husband (Middlesbrough, powrót z wypożyczenia)
Kostas Stafylidis (Bayer Leverkusen, powrót z wypożyczenia)
Michael Turner (Norwich, powrót z wypożyczenia)

POMOCNICY

Odejścia praktycznie w całości okazują się być trafnymi, oczywiście poza Davidem, który nie dostał swojej zasłużonej szansy w Fulham. Notorycznie pomijany przez kolejnych menedżerów powinien odnaleźć się w nowym klubie. A pozostali? Ruiz nigdy nie zaprezentował pełni swojego potencjału i talentu (który przecież posiada, w to nie wątpimy), Chihi to nieporozumienie, a Guthrie przyszedł (na chwilę) tylko dlatego, że wypadł ze składu Reading (które nota bene rozwiązało z nim kontrakt). Poza tym większych odejść nie należy się spodziewać. Chyba, że Patrick Roberts nie podpisze nowego kontraktu (który wygasa z końcem sezonu) i przejdzie do większego klubu…

Halo, Lizbona?

Halo, Lizbona?

Transfery do klubu w tej formacji wyglądają znakomicie. Sprowadzeni zawodnicy dodają swoją charakterystyką mnóstwo kreatywności. Ich mocną stroną jest również doświadczenie, czy to na niższych szczeblach rozgrywek, czy to w Premier League. Pytanie tylko, czy nie zaszkodzi to piłkarzom, którzy mogliby z powodzeniem grać w pierwszym składzie (Christensen, Kacaniklić, Eisfeld)? A może nie warto martwić się na zapas?

Drugi najlepszy zawodnik ligi pod kątem kluczowych podań. Liczymy na równie świetne występy w barwach Fulham.

Drugi najlepszy zawodnik ligi pod kątem kluczowych podań. Liczymy na równie świetne występy w barwach Fulham.

Wobec tego takim jedynym koniecznym transferem tutaj jest jeszcze zakup defensywnego pomocnika, może nawet jako zawodnika pierwszego składu. W tej roli z obecnego składu może grać tylko Scott Parker. Chyba, że kierownictwo klubu uzna taką transakcję za niepotrzebną i obecny kapitan będzie wychodził w podstawowej jedenastce, a jako zabezpieczenie postawi się na takich graczy, jak Burgess czy Grimmer (który zostałby przesunięty z prawej obrony).

Przyszli:
Tom Cairney (Blackburn, 5 mln. funtów)
Thomas Eisfeld (VfL Bochum, powrót z wypożyczenia)
Jamie O’Hara (wolny transfer)
Ben Pringle (Roterham, za darmo)

Odeszli:
Adil Chihi (koniec kontraktu)
Chris David (koniec kontraktu)
Danny Guthrie (Reading, powrót z wypożyczenia)
Bryan Ruiz (Sporting CP, 3 mln. euro)

NAPASTNICY

Tutaj bez zakupów, ale to dobrze. Mamy już sporą ilość atakujących i nie trzeba tutaj nikogo nowego sprowadzać. Należy się raczej spodziewać odejść. Tak, panie Mitroglou, o panu tutaj mowa. Po Greka zgłosiło się już parę klubów. Fulham odrzuciło jednak ofertę wypożyczenia do ligi tureckiej. Jak widać, w grę wchodzi tylko odejście definitywny.

Wielkiego greckiego wesela nie stwierdzono.

Wielkiego greckiego wesela nie stwierdzono.

Ciekawe tylko, kto będzie występował w pierwszej jedenastce. McCormack jest pewniakiem, warto dać też szansę Smithowi czy choćby Taggartowi, który takowej nie dostał. Wiele zależy od formacji, w jakiej będzie występowało Fulham w najbliższych rozgrywkach. Wtedy będzie można realniej spojrzeć na szanse poszczególnych zawodników.

Przyszli:

Odeszli:
Hugo Rodallega (koniec kontraktu)

Tak to na razie wygląda. Może w najbliższym czasie uda się zrealizować te najważniejsze transfery. W końcu przygotowania do sezonu już się rozpoczęły!

COYW!

fulham polskaWiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Ale takiego obrotu spraw nie spodziewał się chyba nikt. Fulham poważnie zbliża się do strefy spadkowej Championship i wszystko wygląda bardzo niepokojąco. Wobec tego chciałbym wam przedstawić ten tekst, w którym zawarłem przemyślenia dotyczące sytuacji, w której klub się znajduje. Nie brakuje i nutki kibicostwa, i chłodnego spojrzenia na sprawę. Miłego czytania!

Menedżer
Tutaj trochę miejsca trzeba poświęcić obecnemu szkoleniowcowi, a więc Kitowi Symonsowi. Początkowo wzbudzał nasz zachwyt, ponieważ udało mu się (szkoda, że na krótko) poukładać zespół po odejściu Felixa Magatha. Kilka zwycięstw pozwoliło nam uwierzyć, że nadchodzą lepsze czasy. Entuzjazm z czasem jednak opadł i dobra forma zaczęła pojawiać się okazjonalnie. W jednym meczu Fulham potrafiło zagrać świetnie, by w następnym zaprezentować się fatalnie. Stało się więc faktem, że Walijczyk nie ma pomysłu na tę drużynę. Nie wprowadził żadnych innowacji własnych, szczególnie w sprawach taktyki (o tym dokładniej w dalszej części tekstu), jak i stylu gry, który w Championship musi być inny niż w Premier League. A na samej motywacji i zaangażowaniu sukcesu osiągnąć się nie da.

Decyzje personalne
Z osobą menedżera wiąże się również wybór składu. Największym problemem jest ignorowanie większości zawodników, którzy zostali ściągnięci bądź byli mocno używani przez Felixa Magatha. Dlaczego u Symonsa poważnej szansy nie dostali tacy gracze, jak David, Eisfeld czy Voser? Mogliby dać naprawdę bardzo wiele, a są wysyłani na wypożyczenia lub po prostu gniją w klubie bez gry.

Z europejskich pucharów do Championship? Czemu nie!

„Z europejskich pucharów do Championship? Czemu nie!” Jak widać, rzeczywistość okazała się inna…Gracz z międzynarodowym doświadczeniem okazał się niepotrzebny.

Dziwne są też ostatnie wypożyczenia. W jakim celu zostali sprowadzeni do klubu Seko Fofana i Jazz Richards? Są to młodzi gracze, którzy przyszli raczej w zdobyciu ogrania i powrocie do swoich drużyn grających w Premier League (odpowiednio Man City i Swansea). Czemu zamiast nich nie skorzystać z własnych zawodników? W czym np. Hyndman czy Grimmer są od nich gorsi? Zamiast ogrywać swoich młodych graczy na chyba najtrudniejszym drugim poziomie rozgrywkowym w Europie, robimy przysługę innym klubom. Trzeba mieć swoją godność. Przecież posiadamy jedną z najlepszych akademii w Anglii.

Taktyka
Od początku tego sezonu Fulham gra taktyką 4-3-1-2. Nieważne, czy u Magatha, czy u Symonsa, cały czas gramy tak samo. Używanie tego ustawienia wymusza wręcz notoryczne atakowanie środkiem boiska. Tyle, że drużyny w Anglii notorycznie zagęszczają środek obrony, przez co pomimo przewagi w ataku pozycyjnym ciężko jest przebić się przez tak ustawioną linię defensywną i oddać strzał.

Od czasów Roya Hodgsona bazowym ustawieniem było 4-4-2, które przeradzało się w 4-4-1-1. Dawało ono bardzo wymierne efekty, ponieważ taktyka ta wymagała praktycznie od wszystkich na boisku jednakowego zaangażowania. A jak jest teraz? Ofensywnie usposobiony pomocnik, przez którego w zamyśle mają przechodzić piłki w ataku, nie funkcjonuje dobrze z dwójką napastników. W dodatku przez tego gracza nie można dobrze rozlokować skrzydłowych, ponieważ musieliby mieć dodatkowe zadania w środku pola, co pozbawione jest sensu.

Moim zdaniem dla Fulham najlepsze byłoby ustawienie 4-3-3, które mogłoby w zależności od wyniku zmieniać się na np. 4-5-1. Przywróciłoby ono centralnego napastnika, który poza strzelaniem bramek odpowiadałby za rozegranie piłki w pierwszej linii. Idealnym kandydatem do tej roli jest Matt Smith, który, posiadając znakomite warunki fizyczne, byłby w stanie zgrywać piłkę do partnerów czy też wziąć na siebie dwóch obrońców drużyny przeciwnej w celu zrobienia miejsca wbiegającemu koledze z zespołu.
Nastąpiłaby również reaktywacja roli skrzydłowych, którzy swoimi rajdami sialiby popłoch w bocznych sektorach boiska.

Moja propozycja taktyczna dla Fulham, czyli absurdalna próba zmiany rzeczywistości. Chociaż, może kiedyś...?

Moja propozycja taktyczna dla Fulham, czyli absurdalna próba zmiany rzeczywistości. Chociaż, może kiedyś…?

Antidotum na wszelkie problemy? Oby.

Antidotum na wszelkie problemy? Oby.

Zarządzanie
A raczej jego brak. Wszystko zaczęło się od porażki w finale Ligi Europy. Na Mohammeda Al-Fayeda to wydarzenie nie podziałało zbyt pozytywnie. Rozpoczął się dyskretny plan utrzymymwania drużyny w lidze jak najmniejszym kosztem. Nie otrzeźwiały nawet takie wydarzenia, jak utrata trzech bardzo ważnych zawodników – Moussy Dembele, Clinta Dempseya i Danny’ego Murphy’ego przed sezonem 2012-13. Zamiast realnego wzmocnienia środka pola, oglądaliśmy żałosne próby rozgrywania piłki przez Steve’a Sidwella, ponieważ żaden kreatywny pomocnik nie został do klubu sprowadzony.

Po odejściu Egipcjanina i przyjściu Shahida Khana wiele się nie zmieniło. I nic nie może, jeżeli dyrektorem operacyjnym wciąż jest Alistair Mackintosh, który zepsuł wszystko to, co zostało ciężko osiągnięte. Jakby zapomniał, że właściciel dysponuje dużymi zasobami finansowymi i nawet jeżeli przedstawi mu działanie z pozoru nierealne, to ten i tak może się zgodzić. Jednak zamiast tego oglądamy pokaz próżności, powściągliwości i skąpstwa.

Who is who? :)

Niby różni właściciele, a rzeczywistość za ich panowania taka sama…

Posłowie
To już wszystko.

Do napisania tego artykułu skłonił mnie wczorajszy mecz z Bournemouth. Cieszę się, że udało mi się w końcu znaleźć czas na pisanie, bardzo mi tego brakowało. Niemniej jednak, wolę pisać w tonie wesołym, a ostatnio o Fulham pisać tak niestety nie można…

Oby wszystko wróciło do normy i nasz klub znów był dla nas źródłem szczęścia i dumy. Myślę, że wszyscy w to głęboko wierzymy, pomimo tego, że jest to bardzo ciężkie, szczególnie w obecnej sytuacji.

COYW!

Bolton_Wanderers_FC_logo.svgTen tekst nie będzie typową zapowiedzią następnego meczu. Oczywiście, temat spotkania Fulham – Bolton też zostanie poruszony, ale w tym artykule zamierzam napisać też coś o bieżących wydarzeniach związanych z naszą drużyną. Po przełomie, jakim była pierwsza wygrana w sezonie, wszystko wygląda jakoś tak…lepiej. Zaczynamy!

Najpierw o nastrojach w klubie. Po zwolnieniu Felixa Magatha i premierowym zwycięstwie w lidze atmosfera bardzo się poprawiła. Zawodnicy są bardziej pewni siebie, bardziej cieszą się treningami i grą. W optymistycznych wypowiedziach przoduje Hugo Rodallega, który niesamowicie wręcz komplementuje pracę pod okiem Kita Symonsa. Ale inni gracze (m.in Hoogland czy Parker) też nie próżnują i przekonują nas, że wygrana z Birmingham to dopiero początek. Początek czegoś niesamowitego. Początek wielkiego marszu w górę tabeli.

Piątki zawsze mile widziane!

Piątki zawsze mile widziane!

Następnie warto pomówić o przyszłości naszego nowego bohatera na ławce trenerskiej. Spekulowano, że przyszłość Symonsa wyjaśni się właśnie po meczu z Boltonem (tak informował „Daily Telegraph”. Tymczasem Shahid Khan powołał pięcioosobową komisję, która zajmie się sprawą nowego stałego menedżera. Chociaż pierwsze dwie osoby budzą lekkie zdziwienie (David Daly z Nike oraz Niall Quinn, wieloletni gracz Sunderlandu), to trzy następne należą do person związanych z Fulham. Są to Huw Jennings, kierownik klubowej akademii oraz ulubieńcy trybun Craven Cottage – Danny Murphy i Brian McBride. Decyzję tejże komisji poznamy najpewniej po spotkaniu z Boltonem. Oczywiście nie wyobrażamy sobie innej opcji niż pozostawienie walijskiego szkoleniowca na stanowisku. Oby „pięciu wspaniałych” zadecydowało podobnie.

Tak, należą się Panu brawa!

Tak, należą się Panu brawa!

A na deser – dzisiejszy mecz. „Kłusaki” po spadku z Premier League staczają się po równi pochyłej. O ile w sezonie 12/13 zajęły 7. miejsce, o tyle w ostatnim uplasowały się na 14. pozycji. A w tym sezonie jest niewiele lepiej – 22. miejsce, jedno oczko nad Fulham. Kibiców poza formą drużyny martwi też fatalna sytuacja finansowa. Menedżer Dougie Freedman zamiast wzmacniać zespół musi szukać tańszych zamienników i dbać o to, aby nie odeszli najważniejsi gracze. Po stronie największych letnich ubytków można zapisać piłkarzy związanych z klubem od paru lat, takich jak Chris Eagles, nasz stary znajomy Zat Knight czy Tyrone Mears. Z kolei z przybyłych w tym okienku zawodników można wyróżnić tylko czterech – Chris Herd (Aston Villa, wypożyczenie), Dean Moxey (Crystal Palace), Dorian Dervite (Charlton) i Liam Trotter (Millwall). Wszystkie transfery zostały poczynione przy zerowym wkładzie finansowym. Gra jednak się nie poprawiła i ciężko się czegoś wyjątkowego po tej drużynie spodziewać.

To co, może dzisiaj powtórka?

To co, może dzisiaj powtórka?

My natomiast przystępujemy do tego spotkania z komfortem przede wszystkim psychicznym. Pierwsza wygrana w Championship dała niesamowitego kopa całej drużynie. Teraz może już być tylko lepiej.

COYW!

Przewidywane składy:

Fulham (4-3-1-2): 40 Bettinelli – 2 Hoogland, 6 Bodurov, 33 Burn, 3 Stafylidis – 28 Hyndman, 8 Parker, 21 Christensen – 10 Ruiz – 20 Rodallega, 44 McCormack

Bolton (4-2-3-1): 24 Lonergan – 2 McNaughton, 14 Dervite, 4 Mills, 3 Moxey – 6 Spearing, 19 Garvan – 7 Feeney, 9 Mason, 27 Lee – 28 Davies

Kontuzjowani: Bogdán, Tierney, Trotter

Napisane przez: Gamba | Sierpień 30, 2014

Najważniejsze jest pozytywne myślenie – Fulham vs Cardiff

cardiffPierwszy znak na poprawiającą się formę Fulham ukazał się we wtorek, kiedy pokonaliśmy w meczu Capital One Cup Brentford 1:0. W lidze sytuacja wciąż jednak nie wygląda najlepiej, dlatego jak najszybciej potrzebne jest premierowe zwycięstwo w tych rozgrywkach. Okazja ku temu nadarza się świetna. Na Craven Cottage zmierzymy się z drugim ze spadkowiczów, Cardiff City.

A miało być tak pięknie…Bogaty beniaminek z Walii miał poważnie namieszać w grupie środka tabeli i możliwie napsuć krwi potentatom. Tak początkowo było, jednak początkiem końca okazała się kontrowersyjna (jak zwykle) decyzja malezyjskiego właściciela klubu, Vincenta Tana o zwolnieniu szkockiego menedżera Malky’ego Mackay’a (z którym nota bene toczył od jakiegoś czasu konflikt), pod którego wodzą drużyna tak dobrze sobie radziła. Po zatrudnieniu Ole Gunnara Solskjaera już tak dobrze nie było. Potężny autorytet, jakim na pewno dysponował Norweg, nie uratował drużyny przed spadkiem z ekstraklasy. Exodus takich piłkarzy, jak Medel, Caulker czy Théophile-Catherine okazał się więc nieunikniony. Kadra wciąż jednak wygląda dość dobrze, przynajmniej jak na zaplecze. Na Stadion Miejski przybyli m.in. ograny w Premier League Anthony Pilkington czy też król niższych klas rozgrywkowych Adam Le Fondre. Jak na razie Cardiff radzi sobie w Championship ze zmiennym szczęściem. Walijczycy oba mecze na swoim stadionie wygrali (3:1 z Huddersfield i 1:0 z Wigan), natomiast na wyjeździe ta sztuka jeszcze im się nie udała (1:1 z Blackburn oraz 0:1 z Wolverhampton). Z kolei w drugiej rundzie Capital One Cup pokonali oni poza domem Port Vale 3:2.

Przegrywający Solskjaer? Coś tu się nie zgadza...

Przegrywający Solskjaer? Coś tu się nie zgadza…

W kontekście Fulham można zapytać – jak nie teraz, to kiedy? Przełamanie musi przyjść dzisiaj, w meczu z innym spadkowiczem. Inaczej zrobi się mocno nieciekawie. Mecz z Brentford pokazał, że potencjał wciąż drzemie w tej drużynie. Może w końcu zobaczymy w ligowym meczu sprowadzonego latem Kaya Vosera, który powinien być lepszą opcją niż stricte defensywny Tim Hoogland. Poza tym powinniśmy się spodziewać poszukiwań optymalnego zestawu piłkarzy. Miejmy nadzieję, że udanych.

W pucharze już się udało, nadszedł czas na ligę!

W pucharze już się udało, nadszedł czas na ligę!

Przewidywane składy:

Fulham (4-4-2): 41 Joronen – 15 Voser, 6 Bodurow, 33 Burn, 3 Stafylidis – 14 Roberts, 8 Parker, 28 Hyndman, 7 Eisfeld – 16 Woodrow, 44 McCormack

Cardiff (4-4-1-1): 1 Marshall – 2 Brayford, 5 Hudson, 16 Connolly, 3 Fabio – 20 Daehli, 18 Adeyemi, 17 Gunnarsson, 7 Whittingham – 10 Le Fondre – 9 Jones

COYW!

Napisane przez: Gamba | Sierpień 20, 2014

Hungry (like the wolf) for a win – Fulham vs Wolves

Wolves120Jaka jest sytuacja – każdy widzi. Pierwszy mecz na własnym stadionie w nowej rzeczywistości nie poszedł po naszej myśli. Dzisiaj jest szansa na poprawę. Drugim z rzędu gościem na Craven Cottage będzie drużyna Wolverhampton Wanderers, która po jednosezonowym pobycie w League One ostrzy sobie zęby na kolejny sukces, tym razem w Championship.

„Wilki” po dwuletnim pobycie w Premier League (2010-2012) popadły w marazm. Głównie sportowy, bo organizacyjnie było dość dobrze (wykonana kolejna część przebudowy stadionu Molineux). Na boisku już tak pięknie nie było, drużyna zaliczyła dwa spadki pod rząd. Szczególnie ten drugi okazał się zaskoczeniem, ponieważ przewidywano, że Wolves powalczą o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Teraz jest już lepiej, grę w League One udało się szybko zakończyć zdobytym w przekonujący sposób mistrzostwem, zbierając na swoim koncie 103 punkty.

Tak było w zeszłym sezonie. Jak będzie teraz?

Tak było w zeszłym sezonie. Jak będzie teraz?

Drużyna z południa Anglii dysponowała zdecydowanie najlepszym składem ze wszystkich trzecioligowców. Po awansie zaszły w nim kosmetyczne zmiany, trzon pozostał jednak ten sam. O sile drużyny wciąż będą stanowić tacy gracze, jak Sam Ricketts, Danny Batth czy Bakary Sako. Jedynym ważnym wzmocnieniem w letnim okienku okazał się sprowadzony z holenderskiego Heerenveen Rajiv van La Parra, który z pewnością zwiększy moc rażenia zespołu. W dwóch pierwszych meczach Wolves wyszli na zero, wygrywając 1:0 z Norwich i przegrywając 0:1 z Rotherham. Na razie wygląda to niemrawo, ale w tej drużynie wciąż należy upatrywać jednego z faworytów.

Z kolei Fulham nie ma za bardzo wyjścia, pierwsza wygrana jest niebywale konieczna. Kluczem do niej jest wystrzegnięcie się błędów w defensywie. Ważne będzie również zdobycie bramki jako pierwsi. Ostatnie dwa spotkania pokazały, że po otrzymanym ciosie nie potrafiliśmy się już podnieść do końca meczu. Zmian w składzie nie należy się raczej spodziewać.

BPI_JG_Fulham_Millwall_JG1_5147

Na razie zaliczyliśmy mocny upadek. Czy zdołamy z hukiem wstać z kolan?

Przewidywane składy:

Fulham (4-3-1-2): 41 Joronen – 2 Hoogland, 38 Burgess, 6 Bodurow, 3 Stafylidis – 14 Roberts, 8 Parker, 28 Hyndman – 7 Eisfeld – 25 Dembélé, 44 McCormack

Wolves (4-2-3-1): 1 Ikeme – 2 Doherty, 6 Batth, 5 Stearman, 3 Golbourne – 11 McDonald, 14 Evans – 40 Dicko, 17 van La Parra, 10 Sako – 9 Clarke

COYW!

Napisane przez: Gamba | Sierpień 15, 2014

Coś do udowodnienia – Fulham vs Millwall

millwallInauguracja rywalizacji Fulham w Championship nie wypadła zbyt pomyślnie. Po porażce z Ipswich nie ma co wyciągąć pochopnych wniosków i przebąkiwać o dramacie. Trzeba zabrać z tego meczu to, co pozytywne (bo takie elementy na pewno były) i walczyć o 3 punkty w pierwszym spotkaniu na własnym stadionie. Na Craven Cottage zawita drużyna Millwall, która wcale nie zamierza ułatwić nam tego zadania.

„Lwy” rozpoczęły zmagania na zapleczu ekstraklasy od wygranej 2:0 z Leeds. W południowej części Londynu myślą o znacznej poprawie w porównaniu z fatalnym zeszłym sezonem, kiedy drużyna zajęła 19 pozycję. Jak na razie wygląda to dość obiecująco. Najważniejsza zmiana zaszła na stanowisku trenera. Nowym szkoleniowcem Millwall został Ian Holloway, który ma duże doświadczenie w prowadzeniu ekip z niższych lig (oraz w awansach z nimi do Premier League). Do tego do klubu dołączyli Byron Webster (Yeovil), Carlos Edwards (Ipswich), Magaye Gueye (Everton), Ricardo Fuller (Blackpool), Lee Gregory (Halifax) i nasz stary znajomy, czyli Matthew Briggs. Najlepiej w tej drużynie prezentuje się formacja ataku. Poza wspomnianymi Fullerem, Gregorym i Gueye, są jeszcze: doświadczony Scott McDonald, dysponujący świetną szybkością Simeon Jackson, wieżowiec Stefan Maierhofer czy najlepszy strzelec gier kontrolnych, Jermaine Easter. Jest w kim wybierać. Z kolei w obronie wygląda to dość przeciętnie. O ile bramka wygląda jeszcze dobrze (David Forde), o tyle grający przed nim zawodnicy nie gwarantują dobrej jakości. Najbardziej znanym z nich (poza Briggsem) jest kapitan zespołu Danny Shittu, który również ma za sobą występy w ekstraklasie (Watford, Bolton). Kłopoty w tej formacji pokazał zeszły sezon, kiedy drużyna straciła aż 74 gole.

W kontekście Fulham najlepiej będzie powtórzyć myśl zawartą we wstępie – nie ma co niepotrzebnie załamywać rąk. Mecz z Ipswich pokazał oczywiście, że umiemy utrzymać się przy piłce i stwarzać sobie sytuacje. Problemem okazały się indywidualne błędy w środku pola, które zawodnicy z Portman Road skrzętnie wykorzystali. Rzeczywistość Championship jest brutalna. Czasami cenniejszy od posiadania piłki jest błąd przeciwnika czy też dobra „laga” na głowę wysokiego jak dąb napastnika.

Spokojnie, jeszcze się rozkręcimy...

Spokojnie, jeszcze się rozkręcimy…

Wyjściowa jedenastka nie powinna się diametralnie różnić od tej przedstawionej w poprzednim meczu. Podstawą będzie wymiana Shauna Hutchinsona. Sprowadzony w letnim okienku Anglik zagrał bardzo źle, mając udział przy obu bramkach dla rywali. Najpoważniejszymi kandydatami do zastąpienia go wydają się pokazujący się z dobrej strony w okresie przygotowawczym Cameron Burgess oraz, pomimo braku gry tydzień temu, Fernando Amorebieta. Z kolei na plus warto wyróżnić parę bocznych obrońców Hoogland-Stafylidis. W szczególności Niemiec bardzo pozytywnie zaskoczył swoją dyspozycją, znakomicie podłączając się do akcji przy honorowym golu.

Podsumowując – w grę wchodzi tylko zwycięstwo. Da ono nam wiele szczególnie w kwestii psychologicznej. Pokaże, że porażka na inaugurację to tylko wypadek przy pracy i nie należy nas skreślać. A temat Felixa Magatha pominąłem specjalnie. Uważam, że po prostu należy dać mu szansę i, przede wszystkim – czas.

Przewidywane składy:

Fulham (4-3-1-2) : 41 Joronen – 2 Hoogland, 6 Bodurow, 5 Amorebieta, 3 Stafylidis – 8 Parker, 38 Burgess, 28 Hyndman – 7 Eisfeld – 16 Woodrow, 25 Dembélé

Millwall (4-4-1-1): 1 Forde – 44 Edwards, 16 Beevers, 2 Dunne, 28 Malone – 18 Gueye, 6 Williams, 26 Abdou, 11 Woolford – 27 McDonald – 8 Easter

COYW!

Older Posts »

Kategorie

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.