Napisane przez: Jacek_UK | Sierpień 5, 2017

NOWY SEZON

Zaczynamy nowy sezon meczem u siebie z Norwich ktory zaczyna sie za 5 minut. A wpis ten robie aby zrobic miejsce na Wasze komentarze na reszte sezonu

 

CMON FULHAM !!!

Napisane przez: Gamba | Grudzień 13, 2016

Więcej niż trzech muszkieterów

Fulham nareszcie brnie w stronę stabilizacji. Wiadomo, po drodze muszą pojawiać się „gagi”, takie jak w sobotę w Wolverhampton, ale takie rzeczy zdarzą się pewnie jeszcze nieraz. W świetle ostatnich spotkań można wyróżnić kilka spraw związanych z zawodnikami naszej drużyny. Oczywiście, nie tylko te pozytywne. Zapraszam!

MacCairney

Szkot w tym sezonie stał się czołową postacią „The Whites”. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest tym kreatywnym łącznikiem, którego brakowało przez końcówkę pobytu w Premier League. Znakomicie dyktuje tempo gry, po prostu potrafi zrobić coś z niczego. Jak jego amerykański kolega, ten od niesamowitych wynalazków. Z Wolves popisał się znakomitym wolejem, który potwierdził jego klasę.

Johansen nareszcie w formie

Norweg miał w Fulham trudny start. W swoim debiucie w pierwszym składzie zagrał tylko pół godziny, potem siadał na ławce lub nawet na trybunach. Jednak od kilku spotkań sprowadzony z Celtiku pomocnik stanowi o sile zespołu. Strzela bramki, mądrze rozgrywa piłkę. Po prostu robi to, czego od niego oczekiwano. Owszem, potrzebował trochę czasu na zgranie się z nowymi kolegami, ale dobrze, że w końcu nadszedł jego moment. Teraz można mu tylko życzyć, żeby trwał on jak najdłużej.

bpi_agc_wolves_v_fulham_025

Knockdown!

Fredericks rośnie w siłę

Nie można było oprzeć się wrażeniu, że Ryan jest skazany na ławkę rezerwowych. Przed sezonem na prawą obronę przyszedł Denis Odoi i to on miał być podstawowym zawodnikiem, a Anglik miał pełnić rolę „wypełniacza” i okazyjnie grać. Rzeczywistość uległa jednak zmianie. Belg nieco obniżył loty i Fredericks dostał swoją szansę. I wykorzystuje ją znakomicie. Robi użytek ze swojego największego atutu – szybkości, wie, kiedy podłączyć się do przodu, potrafi dobrze dośrodkować. Pokazał to właśnie w meczu z Wolves – zaliczył dwie asysty. Jeżeli dalej będzie rozwijał się w takim tempie, na dobre zagości w podstawowym składzie.

Dobry powrót Ayité

Togijczyk po przebytej kontuzji powrócił do składu i od razu pokazuje, że jest ważnym członkiem zespołu. Jego umiejętności w grze „wejdź w pole karne, pokiwaj” i „idź 1 na 1, lepszy jesteś” już poznaliśmy, teraz zaczyna dokładać do tego statystyki. Z Wolves zagrał praktycznie jako drugi napastnik i było to widać. Zdobył dwie bramki, w tym tą wyrównującą, dającą punkt.

Ream to jednak nie to

Można śmiało stwierdzić, że Amerykanin to nie jest to, czego szukamy na środku obrony. Znaczy, na rezerwowym środku. Wiadomo przecież, że wyklarował się mocny duet SigurdssonKalas. Slavisa Jokanović musiał jednak skorzystać z innych graczy na tej pozycji z powodu zawieszenia Islandczyka za kartki. O ile w jednostronnym meczu
z Reading Ream nie miał zbytnio czego zepsuć, o tyle w sobotnim thrillerze było już gorzej. Michael Madl na pewno byłby lepszym wyborem, co serbski szkoleniowiec Fulham powinien mieć na uwadze na przyszłość.

Odpoczynek dla Buttona?

Może warto dać naszemu bramkarzowi parę meczów pauzy? Nie chcę przez to obwiniać go za utraty goli, ale pokazać, że siedzący na ławce Bettinelli wcale nie musi być gorszy. I myślę, że nie będzie. W zeszłym sezonie potrafił pokazywać się naprawdę świetnie, dlaczego w obecnych rozgrywkach miałoby tak nie być?

To by było na tyle tej porcji przemyśleń na temat formy niektórych zawodników. Jakie jest Wasze zdanie? Dajcie znać w komentarzach!

Nigdy nie jest za późno na podsumowania. Okienko transferowe już dawno za pasem, ale ja
przygotowałem dla Was zestawienie zawodników, którzy latem przybyli do Fulham. Zapraszam!

BRAMKARZE
Ta pozycja nie wymagała jakichś specjalnych wzmocnień. Można było uważać, że trio wychowanków – Bettinelli, Joronen i Rodak zrobi swoją robotę. Tymczasem został im sprowadzony poważny konkurent – David Button z zaprzyjaźnionego z nami Brentford. I to właśnie mierzący 191 cm Anglik zajął miejsce w bramce Fulham. Trzeba przyznać, że ze swoich zadań wywiązuje się należycie. Broni bardzo pewnie, rzadko popełniając błędy. Z kolei przy przepuszczonych przez Buttona golach ciężko doszukiwać się jego winy. Pokazuje, że zasłużenie został pierwszym bramkarzem zespołu. Oby utrzymał tę formę do końca sezonu.

OBROŃCY
Trzecia linia stała się poligonem największych zmian w składzie. Nie było to jakimś zaskoczeniem. W końcu gra defensywna naszej drużyny przez dwa ostatnie sezony wołała pomstę do nieba. W takiej sytuacji do Fulham przyszło trzech stoperów i dwóch bocznych obrońców. Na środku zameldowali się: wykupiony ze Sturmu Graz Michael Madl, wypożyczony z Chelsea Tomáš Kalas oraz sprowadzony z FK Krasnodar Ragnar Sigurdsson. Na papierze takie zestawienie wygląda całkiem dobrze. Austriak już wcześniej sprawdził się na wypożyczeniu w naszym klubie i teraz dumnie zajmuje podstawowe miejsce w składzie. Partnerujący mu (przynajmniej na razie) Kalas też prezentuje dobrą formę, ale będzie musiał uważać na powoli wchodzącego do drużyny Sigurdssona. Reprezentant Islandii pokazał się ze świetnej strony na Mistrzostwach Europy i powinien być sporym wzmocnieniem Fulham.

Zmiany na bokach obrony również wyglądają w porządku. Momentami dramatycznego Jazza Richardsa wymieniono na grającego na lewej flance Scotta Malone’a. Sprowadzony z Cardiff zawodnik zaliczył obiecujący początek w barwach naszego klubu, ale ma sporą konkurencję w postaci młodej gwiazdy, Ryana Sessegnona, który pokazuje, że młody wiek wcale nie gra wielkiej roli. Nawet w najtrudniejszej lidze świata, jaką jest Championship. Pomimo tego to Malone powinien być pierwszym wyborem Slavišy Jokanovicia.

Prawa strona po odejściu wspomnianego już Richardsa stała się królestwem Denisa Odoi, który przybył do Fulham z Lokeren. Belgijski zawodnik wprowadził na tę pozycję dawno niespotykaną świeżość i polot. Już w meczu z Newcastle pokazał, co potrafi, ogrywając Paula Dummetta zagraniem…plecami. Oczywiście, czasami zdarzy mu się jakiś błąd w obronie, ale takie coś można jeszcze wybaczyć, widząc, ile Odoi daje w ataku. Dawno w Fulham nie było tak dobrze grającego prawego defensora.

promo294698173

W piłkę można grać nie tylko nogami.

POMOCNICY
Exodus piłkarzy z naszego zespołu nie ominął oczywiście drugiej linii. Nastąpił on jednak w taki sposób, że wciąż bez trudu odnajdziemy w niej znajome twarze. Pomimo tego Parker, Cairney czy Christensen potrzebowali wsparcia. I to wsparcie dostali, z rozmachem i nawiązką.

Zacznijmy od środka pomocy. Na tę pozycję przyszli zawodnicy zarówno o charakterystyce defensywnej (bądź odrobinę „wycofanej”), jak i ofensywnej. Do tych pierwszych można zaliczyć Kevina McDonalda i Stefana Johansena. Szkot, który przybył z Wolverhampton, niemal od razu wskoczył do podstawowej jedenastki. Swoje boiskowe zadania wykonywał należycie, grał dokładnie tak, jak wymagała od tego pozycja – rozważnie i spokojnie. W końcówce okienka dostał rywala w postaci Norwega, sprowadzonego z Celticu. Johansen na pewno będzie potrzebował czasu na zgranie się z zespołem, ale kiedy już to zrobi, będzie godnym przeciwnikiem McDonalda. Rywalizacja o pierwszy skład na tak odpowiedzialnej pozycji? To może się podobać.

Jak już wspominałem, pomocnicy o ofensywnym usposobieniu również znaleźli swoją przystań w Fulham. Jako pierwszy do klubu przybył Hiszpan Jozabed. Może i spadł ze swoim Rayo Vallecano z ekstraklasy, ale należał do wyróżniających się zawodników swojej drużyny. W ostatnim sezonie zdobył w La Liga aż 10 bramek, co jest dobrym wynikiem jak na gracza drugiej linii. Ciekawe, jak poradzi sobie na zapleczu Premier League. Nie od dziś przecież wiadomo, że „technikom” jest tu niezwykle trudno. Z drugiej strony, to dlaczego gość mający na koncie występy przeciwko Realowi i Barcelonie miałby bać się Wyspiarzy?

jozabed-estara-tres-temporadas-fulham-1471020319395

Strzelał Realowi, strzelał Barcelonie, ale czy trafi przeciwko takim drużynom, jak Rotherham czy Huddersfield?

Drugim zawodnikiem na pozycję „dziesiątki” został Johan Neeskens Kebano. Kongijczyk, który wcześniej grał w belgijskim Genk, może również występować jako lewoskrzydłowy. I to właśnie na lewej flance zaczął swoją przygodę z Fulham. Był to bardzo obiecujący start, pomimo tego, że był on wykonany niejako ” z marszu”. Kebano pokazał, że jest mobilny, świetnie wyszkolony technicznie i potrafi nie tylko wypracowywać sytuacje, ale też tworzyć je sobie samemu. Potwierdził swoją dobrą dyspozycję z Belgii, gdzie należał do najlepszych zawodników w zespole z Cristal Arena. Miejmy nadzieję, że u nas też pokaże klasę. Najpierw jednak musi pokonać konkurencję, bo jest ona dość liczna.

Ostatnim transferem ofensywnego środkowego pomocnika było wypożyczenie Lucasa Piazona z Chelsea. To dobre uzupełnienie składu, powinien dostać szansę w przypadku ostrego maratonu gry co trzy dni lub wtedy, gdy któryś z atakujących graczy drugiej linii dozna jakiegoś urazu.

Pora na skrzydłowych. A raczej na skrzydłowego, bo o dokładnie takiej charakterystyce przyszedł tylko jeden zawodnik. Floyd Ayité, bo o nim mowa, został kupiony z francuskiej Bastii. W barwach klubu z Korsyki zaliczył świetny sezon, przyczyniając się do utrzymania zespołu w środku tabeli. Swoje pierwsze mecze w Fulham zagrał w podobnym tonie, pokazując swoje największe atuty – drybling, technikę i szybkość. Wkroczył w angielską rzeczywistość bez kompleksów, tak, jakby grał w tej lidze trzy-cztery sezony. Ale żeby nie było tak całkowicie miło, Togijczyka niestety dopadła kontuzja, przez którą opuścił dwa spotkania i nie mógł pomóc zespołowi. Po jej wyleczeniu Ayité powinien wrócić do podstawowego składu, w którym ma jeszcze wiele do pokazania.

NAPASTNICY
Na koniec to, co tygryski lubią najbardziej – atak. Niby do pierwszej linii przyszło tylko dwóch piłkarzy, ale dzięki temu posiadamy napastników o chyba każdej możliwej stylistyce. Pierwszym z nich okazał się Sone Aluko, który najwyraźniej miał dość bałaganu w Hull i nie widział dla siebie szans na regularną grę. To fakt, Nigeryjczyk nigdy nie należał do najlepszych strzelców. Ale za to znakomicie potrafi pomóc bardziej bramkostrzelnym kolegom. Swoją najmocniejszą stronę – przygotowanie fizyczne – wykorzystywał dotychczas z dobrym skutkiem. Jego jedynym ograniczeniem jest tak naprawdę to, że nie jest piłkarzem, który może w ataku grać sam. Jeżeli jednak popatrzymy na fakt, że Fulham ostatnio stale gra dwójką napastników, to nawet ten wyjątek nie jest w stanie sprawić nam problemów.

Drugi z przybyłych atakujących to gość, którego zadaniem ma być przede wszystkim strzelanie goli. Z Derby County wypożyczony został Chris Martin. Szkot ostatni sezon może zaliczyć do udanych. Zdobył 15 bramek i uzyskał aż 10 asyst. Nie pomogło to jednak drużynie „Baranów”, która pomimo szumnych zapowiedzi nie awansowała do Premier League, przegrywając w play-offach z Hull City. Może Martin uznał, że więcej Derby już nie może dać? Nie wiadomo. Ale pewne jest jedno – w Fulham będzie ważnym elementem układanki. Przynajmniej na razie. Jeżeli coś pójdzie nie tak, Smith i Woodrow nie przepuszczą takiej okazji. Chociaż, może lepiej nie przewidywać i poczekać na pierwsze występy szkockiego napastnika dla Fulham…

PODSUMOWANIE
Jak można zauważyć, Fulham wzmocniło się praktycznie w każdej formacji. Teraz trzeba tylko dobrze je wykorzystać, bo tylko to może dać nam sukces. Sukces, na który nikt przecież nie liczył…

COYW!

Napisane przez: Gamba | Lipiec 16, 2016

(Nie)poprawny optymizm (?)

Nie mogę doczekać się sierpnia. Wtedy wrócą emocje związane z Fulham, które rozpocznie swój trzeci z rzędu sezon w Championship. I wiecie, że jestem naprawdę optymistycznie do niego nastawiony?

Dlaczego? – zapytacie. Przecież ostatnie lata upłynęły nam na porażkach i przebłyskach, a oznak poprawy nie dawało się zauważyć. To prawda, ale ja uważam, że nadszedł już czas na poważny przełom. Nie można ciągle kopać się po czole i walczyć o utrzymanie. Nie przystoi to takiej drużynie, jak nasza.

Myślę, że główną oznaką zmian jest zatrudnienie Slavišy Jokanovicia. To nie jest menedżer typu „utrzymaj się – źle zacznij sezon – zostań zwolniony”, których często traktuje się jak koło ratunkowe w sytuacji kryzysowej. To urodzony zwycięzca, co pokazał, wprowadzając Watford do Premier League. Takiego gościa nie można nie traktować poważnie. Na początku swojej przygody z

Fulham na pewno nie miał łatwo. Embargo transferowe przy składzie wręcz błagającym o wzmocnienia mogło okazać się zabójcze, ale serbski menedżer nie poddał się i postawił na wypożyczenia. I to takie z gatunku naprawdę dobrych, co pokazał choćby Michael Madl.

Letnie okienko transferowe też zaczęło się od wstrząsu, a był nim exodus piłkarzy. Oczywiście, byli wśród nich tacy, którzy odejść po prostu musieli, ale też gracze mogący pokazać jeszcze bardzo wiele (Emerson Hyndman, nie mogę przeżałować). Ale Jokanović od razu zabrał się do pracy i dokonał (póki co) świetnych transferów. Co najważniejsze, każdy z nich ma sens. Drużynie brakuje pierwiastka szaleństwa? Proszę bardzo, przychodzi Floyd Ayité. Potrzeba kogoś wybieganego i ogranego na Wyspach? Sone Aluko, witamy w klubie. Nie ma zbyt wielu dobrych opcji na środku obrony? Tomáš Kalas, zapraszamy do nas. Lewa obrona szwankuje? Nie ma problemu, przychodzi Denis Odoi. Tak to właśnie wygląda. A może być jeszcze lepiej, bo zostało jeszcze dużo czasu do początku sezonu.

W budowaniu pozytywnej atmosfery w klubie ważni są też wychowankowie. Jokanović nie zaniedbuje tej kwestii. Od początku okresu przygotowawczego spełniają oni bardzo ważną rolę. Na pewno najlepszych zobaczymy w nadchodzącym sezonie w składzie Fulham. I to raczej nie jako „fusy”, tylko jako dobrych zmienników. W końcu w najtrudniejszej lidze świata, jaką niewątpliwie jest Championship, nie da się grać kadrą złożoną z 20 zawodników. Trzeba tak około dwóch – trzech ławek rezerwowych, by odnieść sukces. Nie, panie Ranieri – na zapleczu Premier League nie da się grać cały czas tym samym składem, nie mówiąc już o wygraniu ligi.

Jedyną niewiadomą są działania zarządu. Przede wszystkim, czy są one szczere? Czy te początkowe wzmocnienia to nie mydlenie oczu? W ostatnich latach ciężko było wierzyć ludziom rządzącym w klubie, nieważne, kim oni byli. Oby teraz było inaczej. Nasza drużyna zasługuje na coś więcej, niż granie do usranej śmierci w drugiej lidze.

Podsumowując – wierzę w owocne zakończenie sezonu dla Fulham. Kiedyś w końcu musi nadejść ten happy end, prawda?

COYW!

Napisane przez: Jacek_UK | Maj 8, 2016

Do trzech razy…

To ze nielatwo byc kibicem Fulham Football Club wiemy juz od dawna ale w tym sezonie nasza cierpliwosc zostala poddana ciezkiej probie. Wiekszosc z ulga powitala koniec rozgrywek Championship – po raz drugi uniknelismy relegacji i po raz drugi w duzym stopniu pomogly nam w tym wyniki meczy druzyn walczacych o utrzymanie sie w lidze. Zamiast walki o miejsce w play offs (target klubu w sezonie 2015/16) widzielismy w wykonaniu Fulham niejednokrotnie gre na poziomie naszych lig okregowych i przezylismy dosc realna grozbe spadku do League One. Az trudno dzis uwierzyc ze jeszcze 5 lat temu Fulham byl ustablizowana druzyna srodka tabeli Premiership a o Europa League nie chce nawet wspominac.Wlasciwie wszystko moglo (choc nie musialo) ulozyc sie inaczej gdyby nie decyzja o pozostawieniu na stanowisku managera Kita Symonsa mimo iz bylo nadto widoczne juz w poprzednim sezonie 2014/15 ze nie ma ani potrzebnego doswiadczenia ani zadnych koncepcji jak poprowadzic druzyne. Symons calkowicie zmarnowal letnia przerwe a byl to czas kiedy trzeba bylo robic totalna przebudowe druzyny. Od pierwszego meczu bylo widac ze o ile z przodu i w srodku pola jakos to wygladalo to obrona byla wprost zalosna. Nasza defensywa nie dawala sobie rady zwlaszcza ze stalymi fragmentami gry – rzuty rozne czy wolne bardzo czesto konczyl sie utrata bramki. Mimo tego dzieki gola McCormacka i Dembele (zwyciestwa nad Reading i Bristol City) w koncu pazdziernika Fulham znalazlo sie w srodku tabeli i strefa play offs byla jak najbardziej osiagalna. Niestety porazka z Burnley na Turf Moor oraz z Birmingham na Craven Cottage spowodowaly ze w przyplywie paniki zarzad wyrzucil Symonsa (co nalezalo zrobic ale raczej w maju) – najprawdopodobniej zanim nasz wlasciel zacznie szukac odpowiedzialnych za to ze nie jestesmy w top 6 jak to zakladano na poczatku sezonu. Tu zaczela sie farsa jakiej nie pamietali najstarsi kibice FFC – Rigg ktory poczul w sobie talent football managera rozpoczal poszukiwanie „pierwszego trenera” a wiadomo bylo ze kazdy szanujacy sie manager z listy potencjalnych kandydatow no cos takiego sie nie zgodzi. A tymczasem zespol pod czasowa opieka Granta i Graya gral coraz gorzej, widac bylo bardzo wyraznie brak dyscypliny i motywacji – wlasciwie bylo gorzej niz kiedy Symons byl trenerem. Ostatecznie na przejecie funkcji trenera zdecydowal sie Slaviša Jokanovic – to wlasnie podczas jego kadencji Watford awansowal do PR. Nie jestem tylko pewien czy do konca zdawal sobie sprawe jak naprawde wyglada sytuacja w klubie i czego spodziewal sie po zarzadzie klubu a zwlaszcza wlascicielu. I od razu pierwsza kloda – transferowe embargo od FA czyli bardzo znikome szanse na wzmocnienie zespolu podczas zimowego okienka transferowego. Biorac po uwage ze moglismy tylko wypozyczac zawodnikow wydawalo sie ze poszlo niezle, udalo sie sciagnac paru zawodnikow a najwazniejsze ze mimo zainteresowania innych klubow pozostali McCormack i Dembele. Mimo podwojnego zwyciestwa nad lokalnymi rywalami QPR sytuacja nie wygladala najlepiej, zwlaszcza ze druzyny z konca tabeli typowane do spadku jak Rotherham czy Bristol City nagle zaczely odzyskiwac forme i wygrywac spotkania z druzynami ze strefy play off. 12 marca mialem (nie)przyjemnosc ogladania meczu Fulham z Bristol City na CC…to co zobaczylem to byla po prostu zenada i naprawde po koncowym gwizdku mialem bardzo powazne obawy czy bedziemy w stanie utrzymac sie w Championship. W swoich komentarzach pisalem ze bardzo chce wierzyc w „great escape 2” no i stalo sie : remis z Birmingham na wyjezdzie i 3 zwyciestwa pod rzad czego nie pamietam do lat. Oczywiscie musialo sie to skonczyc bardzo „fulhamish” pogromem z Brighton 0:5 ale remis z Ipswich na Portmann Road i lomot ktory sprawil Brentford (co za ironia…) walczacemu o przetrwanie MK Dons zapewnil gre w Championship w nastepnym sezonie. Koncowka byla bardziej gorzka niz slodka – co prawda wygralismy z relegowanym juz Bolton 1:0 ale porazka z Brentford 0:3 (0:2 po 7 minutach gry) pokazala jak wielka jest przepasc miedzy nami a tak naprawde przecietnymi druzynami Championship

I co dalej? Trudno dzis odpowiedziec na to pytanie. Pewne jest to ze wiele wody uplynie w Tamizie zanim bedziemy mogli walczyc o powrot do Premiership – poki co czeka nas po raz kolejny odbudowa zespolu od podstaw – budzi to nadzieje ale tez obawy. Na dzien dzisiejszy do wymiany nadaje sie prawie wszystko i prawie wszyscy: wlasciel, zarzad i wiekszosc zawodnikow. Khan w dalszym ciagu nie wykazuje wiekszego zainteresowania tym co sie dzieje w klubie – oby uleglo to szybkiej zmianie bo opcje oszczednosciowe o malo nie zakonczyly sie relegacja. Rigg okazal sie nie lepszym niz onegdaj Ali Mac i czas na to zeby pokazac mu jego miejsce w klubie .Mimo krytyki ze strony niektorych kibicow FFC uwazam ze Jokanovic jest tu najmniej winny. Sciagnieto go do klubu zeby unikac relegacji : zadanie wykonal i to mimo ze musial wykorzystac zespol Symonsa i mial zablokowane rece podczas okienka transferowego. Wydaje sie sluszne aby mimo wszystko dac mu szanse zbudowania wlasnego zespolu – czas pokaze czy tak wlasnie sie stanie. Do otwarcia letniego okienka transferowego pozostalo prawie 2 miesiace: koniec kontraktow mlodego Dembele, Kacaniklica i O’Hary no i Pringle chce odejsc. Osobiscie jestem ciekaw co stanie sie z Mitroglou i Stekelenburgiem Pisalismy to dziesiatki razy w naszych komentarzach i niestety trzeba powtorzyc to po raz kolejny – jesli w najblizszym czasie cos sie w tym klubie nie zmieni to moze okazac sie ze ten trzeci sezon bedzie ostatnim sezonem Fulham w Championship a w przypadku naszego klubu „the only way is down”…

Napisane przez: Gamba | Marzec 25, 2016

Koniec…przynajmniej na razie

Masa artykułów, jeszcze więcej emocji i wzruszeń, wzlotów i upadków, radości i frustracji. Wszystko, co było związane z Fulham, można było przeżyć na tym blogu. Jednak coś się niestety zatrzymało.

Nie wiem, co było przyczyną. Spadek naszej drużyny z Premier League? Zawirowania organizacyjne wokół niego? Czy może po prostu więcej obowiązków, pojawiających się w naszych życiach? Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć.

Prawdą jest jednak to, że aktywność na stronie spadła w zastraszającym tempie. Nie mogę przyznać, że się tego spodziewałem, bo skłamałbym. Nie przeczuwałem takiego odpływu użytkowników. Z grupy kilkunastu aktywnych zostało nas naprawdę niewiele…

Pomimo takich przeciwności próbowałem z tym walczyć. Aż do teraz. W moim życiu pojawiły się obowiązki zawodowe. Potrzebowałem trochę czasu, żeby się zaadaptować, połączyć to ze studiami. Oczywiście obserwowałem też ruch na stronie, ale nie wyglądało to zbyt dobrze. Dlatego po rozmowie z Jackiem podjęliśmy decyzję o zawieszeniu aktywności na tym blogu. Do odwołania. Nie wiadomo tylko, ile to odwołanie potrwa.

Dlatego dziękuję Wam za wszystko. Zawsze będę o Was pamiętał. W końcu to tutaj obudziłem w sobie chęć pisania, co w połączeniu z moim fanatyzmem stanowiło mieszankę wybuchową 🙂 Dziękuję też za wszystkie komentarze i opinie. Stanowiły one dla mnie ogromną motywację 🙂

Mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Gamba.

Napisane przez: Gamba | Grudzień 24, 2015

Wesołych Świąt!

Fulham_Christmas_038.ashx

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałbym życzyć wam przede wszystkim wszystkiego najlepszego, aby ten świąteczny czas był dla Was takim spędzonym w gronie najbliższych, z dala od codziennych spraw i trosk. Niech dzieje się Wam wszystko, co najlepsze, niech nie opuszcza Was szczęście 🙂

A w kontekście Fulham chciałbym życzyć nam przede wszystkim tego, aby klub w końcu wyszedł na prostą. Nawet kosztem pozostania przez kolejny sezon na zapleczu Premier League. Oby wróciły pozytywne emocje związane z naszym klubem. Nie tylko te boiskowe.

Wszystkiego dobrego!

Gamba

Napisane przez: Gamba | Grudzień 16, 2015

Kryzys

fulham-polska

Przeżywam swój najtrudniejszy okres w kibicowaniu Fulham. Tak, mam kryzys. Wiadomo, że kiedy drużynie nie idzie, należy ją wspierać i trzymać za nią kciuki. Tylko jak niby mam to robić, skoro klub przerodził się w cyrk na kółkach?

Powiedzmy sobie szczerze – to, co dzieje się obecnie w Fulham, zakrawa na kpinę. Byłem naiwny, myśląc, że przerwa reprezentacyjna cokolwiek zmieni. „Przyjdzie dobry menedżer, wszystko wróci na dobre tory” – powtarzałem w głowie. Jakże się przeliczyłem! Okres „bezkrólewia” trwa już dobry miesiąc! I ojciec dyrektor Rigg może sobie tłumaczyć, że „wybór musi być przemyślany i rozważny„. Ja nie mam żadnych wątpliwości – gdyby ludzie odpowiadający za Fulham spróbowali choć trochę pomyśleć, to nowego szkoleniowca szukaliby jeszcze przed zwolnieniem Symonsa. Ale po co się wysilać? Lepiej pokazać, że ma się władzę i wyrzucić delikwenta za drzwi! Przecież to takie proste…

Zamiast kogoś naprawdę dobrego, tworzy się rolę starszego trenera (sic!) i powierza się ją trenerowi juniorów (sic!) pozyskanemu z Chelsea! Jak ktoś taki może mieć pomysł na SENIORSKĄ drużynę? I jak kierownictwo mogło wpaść na tak głupi pomysł? Próbkę umiejętności Stuarta Gray’a zobaczyliśmy w meczu z Ipswich – w wyjściowej jedenastce druga linia była złożona W CAŁOŚCI z piłkarzy lewonożnych! Myślałem, że takiego widoku nigdy nie uświadczę w zawodowej piłce. A jednak! Poza śmiechem z tej sytuacji tłumaczę też sobie, że trener dostosował się poziomem do rządzących Fulham i „trafił swój na swego”. Kolejny lekarz w tym wesołym psychiatryku.

Może was to zdziwić, ale nie mam żadnych pretensji do naszych piłkarzy. Często przecież wspomina się, że zawodnikom się nie chce, że nie mają motywacji. Ale jak tu ją mieć, skoro klub zarządzany jest przez idiotów? Piłkarze potrzebują przewodnika, który mądrymi decyzjami poprowadzi ich do sukcesów. Klub postanowił jednak im go nie dać. Wobec tego należy zapytać – jak zawodnicy mają zdobyć chęć do gry w Fulham? Podstawiając im jakiegoś służbistę będzie o to bardzo trudno. Wierzyłem, że w zespole pojawiła się „złota generacja” młodych piłkarzy, która ukaże jego nowe oblicze. Teraz wszystko idzie w stronę jej zmarnowania

Najbardziej jednak cierpimy na tym my, kibice. Zachowujemy choćby resztki wiary w lepszą przyszłość, a kierownictwo chce nam zabrać to wszystko, co udało się przez ostatnie lata zbudować. Całe doświadczenie z Premier League idzie na marne. Mam poważne obawy o to, że nasza drużyna skończy jak Bolton czy Blackpool, które po spadku z ekstraklasy wciąż nie potrafią sobie poradzić…

W pamięci mam artykuł, który napisałem po problemach w poprzednim sezonie. Zatytułowałem go „analiza autorstwa zmartwionego kibica”. Teraz zadaję sobie proste pytanie. Jeżeli wtedy byłem zmartwiony, to jaki jestem teraz?

Napisane przez: Gamba | Listopad 20, 2015

Gdzie jest Wally? – MK Dons vs Fulham (zasadniczo)

MK_DonsNie bójcie się, stawiając takie pytanie nie wymagam od was szukania na obrazku pośród tłumu ludzi człowieka w pasiastej czapce. Tytułowy Wally to menedżer Fulham, którego obecności w klubie już od parunastu dni nie stwierdzono. Nawet przerwa związana z meczami reprezentacji nie pomogła w rozwiązaniu tego problemu. Czy najbliższe dni przyniosą coś nowego?

Wydawało się, że zwolnienie Kita Symonsa przyniesie długo oczekiwaną zmianę. W końcu dla Walijczyka była to pierwsza w karierze praca z seniorską drużyną, w której na dodatek nie do końca potrafił się odnaleźć. Po jego, przeplatanych ładnymi zwycięstwami i ledwo dającymi się wytłumaczyć porażkami rządach liczyliśmy na przyjście doświadczonego, zaprawionego w bojach menedżera, który poprowadzi Fulham do tak zapowiadanej przed sezonem strefy play-off.

JS72850580

Czara goryczy wreszcie się przelała. Nie pierwszy raz, ale pierwszy (i ostatni) raz przyniosło to jakiś efekt.

Pierwszym przedstawionym nam kandydatem został Martin O’Neill. Były szkoleniowiec m.in. Celtiku, Aston Villi czy Sunderlandu od początku był uznawany za wymarzoną opcję dla naszej drużyny. W jego przypadku jedyną wątpliwością okazał się być fakt prowadzenia przez niego reprezentacji Irlandii, która w czasie przerwy w rozgrywkach klubowych grała baraże o awans do Euro 2016. I ten awans wywalczyła, co raczej oznacza pozostanie O’Neilla na tym stanowisku.

00081bc4-642

Właściwy człowiek, choć nie do końca na właściwym (dla nas) miejscu. Może kiedyś…?

Następnie pojawił się Nigel Pearson, który ostatnio prowadził Leicester City. „Lisy” pod jego wodzą awansowały do Premier League i w dramatycznych okolicznościach wywalczyły utrzymanie. Na jego pracę również patrzylibyśmy z dużym zaufaniem. Pokazał, że potrafi prowadzić zespół na zapleczu ekstraklasy i walczyć z nim po awansie. Temat tego szkoleniowca jednak mocno ucichł i ciężko spodziewać się, aby miał w najbliższej przyszłości przybyć na Craven Cottage. Chociaż, może nie wszystko stracone?

Leicester-City-Leicester-FC-Nigel-Pearson-Nigel-Pearson-Sack-Nigel-Pearson-Sacked-Nigel-Pearson-McArthur-557005

Not bad, eh?

Pozostałe kandydatury należy już traktować już traktować z większą dozą niepewności. Media jako człowieka mogącego być wybawieniem dla Fulham traktują Jimmy’ego Floyda Hasselbainka. Holender, niegdyś znakomity napastnik, a obecnie trener Burton Albion może jest dobrym menedżerem, o czym świadczy poprowadzenie klubu do pierwszego historii awansu do League One. Należy jednak zadać sobie proste pytanie – czy o takiego szkoleniowca nam chodzi (nie ujmując mu oczywiście umiejętności)? Z kolei w ostatnich dniach zainteresowanie posadą w Fulham objawił Lee Clark. W porządku, to były zawodnik klubu, ale to nie może być jedynym wyznacznikiem otrzymania pracy menedżerskiej. Szczególnie, że wyniki osiągnięte przez Anglika w przeszłości zbytnio nie powalają i jego rządy mogłyby wyrządzić jeszcze większą szkodę. A w dniu wczorajszym nadszedł prawdziwy hit – do nas miałby przyjść Steve Clarke z Reading, a na jego miejsce miałby przyjść wspomniany już Pearson. Tylko, że wtedy wiązałoby się to z odszkodowaniem, które musiałoby zostać wypłacone klubowi z Berkshire. Ten plan wygląda tak abstrakcyjnie, że aż ciężko opatrzyć go jakimkolwiek komentarzem.

A może ta cała „operacja Symons” została przeprowadzona w celu awansowania Alana Curbishley’a? Wprowadzenie niedoświadczonego menedżera, pozwolenie mu na eksperymenty, a potem tłumaczenie, że „coś nie wypaliło”? A potem zaangażowanie byłego szkoleniowca Charltonu i sprawienie, że stanie się cudotwórcą? A może to tylko zbytnia podejrzliwość?

_86609239_alancurbishleykitsymons

„Patrz, a tak cię teraz zastąpię…”

Gdzieś poza tą dyskusją odbędzie się jutrzejszy mecz z Milton Keynes Dons. Wiadomo, że Fulham poprowadzi w nim trener zespołu U-21, Peter Grant. W takiej sytuacji ciężko cokolwiek zakładać. Punkty, pomimo przeciwności losu, trzeba zbierać dalej. Mecz z dwudziestą pierwszą drużyną w tabeli wydaje się być idealną do tego okazją. Nawet z zastępczym menedżerem.

I może forma zapowiedzi nie jest odpowiednia, bo rywale pojawili się tylko z nazwy, a dużo jest o sprawach bliższych ławki trenerskiej niż boisku. Ale o to właśnie chodzi. Nie sądzę, aby wobec niepewności związanej z osobą nowego szkoleniowca obchodziło nas, jak słabo radzi sobie drużyna z Milton Keynes oraz ile meczów dla „Dons” zagrał Dean Lewington. Dla nas liczy się przyszłość Fulham i mamy nadzieję, że już niedługo zostanie ona choćby połowicznie wyjaśniona.

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

MK Dons (4-2-3-1): Martin – Spence, McFadzean, Kay, Lewington (C) – Potter, Poyet – Baker, Carruthers, Bowditch – Maynard.

Fulham (4-4-2): Lonergan – Fredericks, Stearman, Ream, Husband – Christensen, O’Hara, Tunnicliffe, Kačaniklić – McCormack (C), Dembélé.

Napisane przez: Gamba | Listopad 3, 2015

Ani chwili wytchnienia – Burnley vs Fulham

new-burnley-fc-logoJeszcze nie zdążyliśmy na dobre ochłonąć po świetnym zwycięstwie nad Bristol, a naszą drużynę czeka już kolejne ligowe starcie. O ile w sobotę rywal okazał się być mało wymagający, tak dziś o zwycięstwo nie będzie już tak łatwo. W celu zdobycia kolejnych punktów Fulham zagra na wyjeździe z będącym w ścisłej czołówce Burnley.

„The Clarets” w ostatnim sezonie dzielnie walczyli w Premier League. Zaangażowanie niestety nie wystarczyło i zespół z Lancashire ponownie zameldował się na zapleczu ekstraklasy. Relegacja nie spowodowała jednak masowego exodusu piłkarzy. Z ważnych graczy odeszli jedynie Kieran Trippier (Tottenham), Danny Ings (Liverpool) i Jason Shackell (Derby). Poza nimi większych ubytków nie stwierdzono. Ważnym elementem były też pieniądze uzyskane z racji praw telewizyjnych oraz tzw. „parachute money”. Dzięki temu klub nawet po spadku z ligi może spokojnie operować swoimi finansami.

W letnim oknie transferowym Burnley nie próżnowało, szczególnie, jeżeli chodzi o zakupy napastników. Do drużyny przyszło ich aż pięciu (z czego jeden z nich odszedł jeszcze w sierpniu)! Najwięcej wydano na piłkarza Brentford, Andre Graya, za którego zapłacono aż 12,4 miliona euro. Dodatkowo wzmocniono też środek pomocy i prawą obronę. Na te pozycje sprowadzono kolejno: starego wyjadacza, Joeya Bartona (QPR) oraz młodego Tendayi’ego Darikwę (Chesterfield).

Andre Gray od początku pokazuje, że wydane na niego miliony nie były przypadkiem.

Andre Gray od początku pokazuje, że wydane na niego miliony nie były przypadkiem.

Pozostawiony na stanowisku trener Sean Dyche preferuje grę swojej drużyny w formacji 4-4-2. Najgroźniejszą bronią Burnley wydają się być ataki skrzydłami, w których lubują się George Boyd i Scott Arfield oraz akcje duetu napastników Sam VokesAndre Gray. Walijczyk jest mocny w grze w powietrzu, natomiast Anglik imponuje swoją szybkością i zwrotnością. Do tego ma naprawdę świetny sezon i potrzeba będzie sporo wysiłku, aby go zatrzymać. Uwagę można też zwrócić na uzupełniających się stoperów – Michaelów Duffa i Keane’a oraz na wspomnianego już Bartona.

Eksperymentalne ustawienie zaprezentowane przeciwko Bristol opłaciło się. Fulham zagrało bardzo dobry, dynamiczny futbol. Założenie zwiększenia roli bocznych obrońców zostało spełnione, nasi zawodnicy na tych pozycjach spisali się znakomicie, w szczególności James Husband. Środek pomocy stworzony z trzech zawodników również pokazał, na co go stać, znajdując rozwagę pomiędzy rozegraniem z głębi pola (O’Hara) a rozegraniem z przodu (Cairney i Tunnicliffe). Tradycyjnie świetną formę pokazali napastnicy – Dembélé i McCormack. Ciężko jednak przewidywać, czy nasza drużyna zagra dziś w takim samym ustawieniu. W końcu to wciąż byłoby dość duże ryzyko. Chociaż…może wyjście w 3-5-2 stanowiłoby pewien element zaskoczenia? Dlaczego by nie spróbować?

Nie ma co ukrywać - na naszych oczach rodzi się wielka gwiazda.

Nie ma co ukrywać – na naszych oczach rodzi się wielka gwiazda.

Zespół jest już praktycznie w swoim pełnym składzie. W dalszym ciągu brakuje Bettinellego i Grimmera, a Richards wciąż nie jest zdrowy. Dużą zagadką jest z kolei brak Bena Pringle’a. Nie było żadnych informacji na temat jego kontuzji, tak naprawdę nie wiadomo w jego kwestii nic. Czy jest coś, o czym nie wiemy? Oby nie okazało się to problemami natury dyscyplinarnej…

Czy można się po dzisiejszym meczu czegoś spodziewać? Nie. Fulham jest w stanie dokonać wszystkiego, o czym w tym sezonie przekonaliśmy się nieraz. Występ na boisku trzeciej drużyny na pewno będzie trudny. Ale widząc determinację naszego zespołu można śmiało wierzyć w każdą zdobycz punktową. W końcu mając jakiś cel, trzeba śmiało do niego dążyć, prawda?

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

Burnley (4-4-2): Heaton – Darikwa, Keane, Duff, Mee – Boyd, Jones, Barton, Arfield – Gray, Vokes.

Fulham (3-5-2): Lonergan – Stearman, Burn, Ream – Fredericks, Cairney, O’Hara, Tunnicliffe, Husband – McCormack, Dembélé.

Older Posts »

Kategorie