Nigdy nie jest za późno na podsumowania. Okienko transferowe już dawno za pasem, ale ja
przygotowałem dla Was zestawienie zawodników, którzy latem przybyli do Fulham. Zapraszam!

BRAMKARZE
Ta pozycja nie wymagała jakichś specjalnych wzmocnień. Można było uważać, że trio wychowanków – Bettinelli, Joronen i Rodak zrobi swoją robotę. Tymczasem został im sprowadzony poważny konkurent – David Button z zaprzyjaźnionego z nami Brentford. I to właśnie mierzący 191 cm Anglik zajął miejsce w bramce Fulham. Trzeba przyznać, że ze swoich zadań wywiązuje się należycie. Broni bardzo pewnie, rzadko popełniając błędy. Z kolei przy przepuszczonych przez Buttona golach ciężko doszukiwać się jego winy. Pokazuje, że zasłużenie został pierwszym bramkarzem zespołu. Oby utrzymał tę formę do końca sezonu.

OBROŃCY
Trzecia linia stała się poligonem największych zmian w składzie. Nie było to jakimś zaskoczeniem. W końcu gra defensywna naszej drużyny przez dwa ostatnie sezony wołała pomstę do nieba. W takiej sytuacji do Fulham przyszło trzech stoperów i dwóch bocznych obrońców. Na środku zameldowali się: wykupiony ze Sturmu Graz Michael Madl, wypożyczony z Chelsea Tomáš Kalas oraz sprowadzony z FK Krasnodar Ragnar Sigurdsson. Na papierze takie zestawienie wygląda całkiem dobrze. Austriak już wcześniej sprawdził się na wypożyczeniu w naszym klubie i teraz dumnie zajmuje podstawowe miejsce w składzie. Partnerujący mu (przynajmniej na razie) Kalas też prezentuje dobrą formę, ale będzie musiał uważać na powoli wchodzącego do drużyny Sigurdssona. Reprezentant Islandii pokazał się ze świetnej strony na Mistrzostwach Europy i powinien być sporym wzmocnieniem Fulham.

Zmiany na bokach obrony również wyglądają w porządku. Momentami dramatycznego Jazza Richardsa wymieniono na grającego na lewej flance Scotta Malone’a. Sprowadzony z Cardiff zawodnik zaliczył obiecujący początek w barwach naszego klubu, ale ma sporą konkurencję w postaci młodej gwiazdy, Ryana Sessegnona, który pokazuje, że młody wiek wcale nie gra wielkiej roli. Nawet w najtrudniejszej lidze świata, jaką jest Championship. Pomimo tego to Malone powinien być pierwszym wyborem Slavišy Jokanovicia.

Prawa strona po odejściu wspomnianego już Richardsa stała się królestwem Denisa Odoi, który przybył do Fulham z Lokeren. Belgijski zawodnik wprowadził na tę pozycję dawno niespotykaną świeżość i polot. Już w meczu z Newcastle pokazał, co potrafi, ogrywając Paula Dummetta zagraniem…plecami. Oczywiście, czasami zdarzy mu się jakiś błąd w obronie, ale takie coś można jeszcze wybaczyć, widząc, ile Odoi daje w ataku. Dawno w Fulham nie było tak dobrze grającego prawego defensora.

promo294698173

W piłkę można grać nie tylko nogami.

POMOCNICY
Exodus piłkarzy z naszego zespołu nie ominął oczywiście drugiej linii. Nastąpił on jednak w taki sposób, że wciąż bez trudu odnajdziemy w niej znajome twarze. Pomimo tego Parker, Cairney czy Christensen potrzebowali wsparcia. I to wsparcie dostali, z rozmachem i nawiązką.

Zacznijmy od środka pomocy. Na tę pozycję przyszli zawodnicy zarówno o charakterystyce defensywnej (bądź odrobinę „wycofanej”), jak i ofensywnej. Do tych pierwszych można zaliczyć Kevina McDonalda i Stefana Johansena. Szkot, który przybył z Wolverhampton, niemal od razu wskoczył do podstawowej jedenastki. Swoje boiskowe zadania wykonywał należycie, grał dokładnie tak, jak wymagała od tego pozycja – rozważnie i spokojnie. W końcówce okienka dostał rywala w postaci Norwega, sprowadzonego z Celticu. Johansen na pewno będzie potrzebował czasu na zgranie się z zespołem, ale kiedy już to zrobi, będzie godnym przeciwnikiem McDonalda. Rywalizacja o pierwszy skład na tak odpowiedzialnej pozycji? To może się podobać.

Jak już wspominałem, pomocnicy o ofensywnym usposobieniu również znaleźli swoją przystań w Fulham. Jako pierwszy do klubu przybył Hiszpan Jozabed. Może i spadł ze swoim Rayo Vallecano z ekstraklasy, ale należał do wyróżniających się zawodników swojej drużyny. W ostatnim sezonie zdobył w La Liga aż 10 bramek, co jest dobrym wynikiem jak na gracza drugiej linii. Ciekawe, jak poradzi sobie na zapleczu Premier League. Nie od dziś przecież wiadomo, że „technikom” jest tu niezwykle trudno. Z drugiej strony, to dlaczego gość mający na koncie występy przeciwko Realowi i Barcelonie miałby bać się Wyspiarzy?

jozabed-estara-tres-temporadas-fulham-1471020319395

Strzelał Realowi, strzelał Barcelonie, ale czy trafi przeciwko takim drużynom, jak Rotherham czy Huddersfield?

Drugim zawodnikiem na pozycję „dziesiątki” został Johan Neeskens Kebano. Kongijczyk, który wcześniej grał w belgijskim Genk, może również występować jako lewoskrzydłowy. I to właśnie na lewej flance zaczął swoją przygodę z Fulham. Był to bardzo obiecujący start, pomimo tego, że był on wykonany niejako ” z marszu”. Kebano pokazał, że jest mobilny, świetnie wyszkolony technicznie i potrafi nie tylko wypracowywać sytuacje, ale też tworzyć je sobie samemu. Potwierdził swoją dobrą dyspozycję z Belgii, gdzie należał do najlepszych zawodników w zespole z Cristal Arena. Miejmy nadzieję, że u nas też pokaże klasę. Najpierw jednak musi pokonać konkurencję, bo jest ona dość liczna.

Ostatnim transferem ofensywnego środkowego pomocnika było wypożyczenie Lucasa Piazona z Chelsea. To dobre uzupełnienie składu, powinien dostać szansę w przypadku ostrego maratonu gry co trzy dni lub wtedy, gdy któryś z atakujących graczy drugiej linii dozna jakiegoś urazu.

Pora na skrzydłowych. A raczej na skrzydłowego, bo o dokładnie takiej charakterystyce przyszedł tylko jeden zawodnik. Floyd Ayité, bo o nim mowa, został kupiony z francuskiej Bastii. W barwach klubu z Korsyki zaliczył świetny sezon, przyczyniając się do utrzymania zespołu w środku tabeli. Swoje pierwsze mecze w Fulham zagrał w podobnym tonie, pokazując swoje największe atuty – drybling, technikę i szybkość. Wkroczył w angielską rzeczywistość bez kompleksów, tak, jakby grał w tej lidze trzy-cztery sezony. Ale żeby nie było tak całkowicie miło, Togijczyka niestety dopadła kontuzja, przez którą opuścił dwa spotkania i nie mógł pomóc zespołowi. Po jej wyleczeniu Ayité powinien wrócić do podstawowego składu, w którym ma jeszcze wiele do pokazania.

NAPASTNICY
Na koniec to, co tygryski lubią najbardziej – atak. Niby do pierwszej linii przyszło tylko dwóch piłkarzy, ale dzięki temu posiadamy napastników o chyba każdej możliwej stylistyce. Pierwszym z nich okazał się Sone Aluko, który najwyraźniej miał dość bałaganu w Hull i nie widział dla siebie szans na regularną grę. To fakt, Nigeryjczyk nigdy nie należał do najlepszych strzelców. Ale za to znakomicie potrafi pomóc bardziej bramkostrzelnym kolegom. Swoją najmocniejszą stronę – przygotowanie fizyczne – wykorzystywał dotychczas z dobrym skutkiem. Jego jedynym ograniczeniem jest tak naprawdę to, że nie jest piłkarzem, który może w ataku grać sam. Jeżeli jednak popatrzymy na fakt, że Fulham ostatnio stale gra dwójką napastników, to nawet ten wyjątek nie jest w stanie sprawić nam problemów.

Drugi z przybyłych atakujących to gość, którego zadaniem ma być przede wszystkim strzelanie goli. Z Derby County wypożyczony został Chris Martin. Szkot ostatni sezon może zaliczyć do udanych. Zdobył 15 bramek i uzyskał aż 10 asyst. Nie pomogło to jednak drużynie „Baranów”, która pomimo szumnych zapowiedzi nie awansowała do Premier League, przegrywając w play-offach z Hull City. Może Martin uznał, że więcej Derby już nie może dać? Nie wiadomo. Ale pewne jest jedno – w Fulham będzie ważnym elementem układanki. Przynajmniej na razie. Jeżeli coś pójdzie nie tak, Smith i Woodrow nie przepuszczą takiej okazji. Chociaż, może lepiej nie przewidywać i poczekać na pierwsze występy szkockiego napastnika dla Fulham…

PODSUMOWANIE
Jak można zauważyć, Fulham wzmocniło się praktycznie w każdej formacji. Teraz trzeba tylko dobrze je wykorzystać, bo tylko to może dać nam sukces. Sukces, na który nikt przecież nie liczył…

COYW!

Napisane przez: Gamba | Lipiec 16, 2016

(Nie)poprawny optymizm (?)

Nie mogę doczekać się sierpnia. Wtedy wrócą emocje związane z Fulham, które rozpocznie swój trzeci z rzędu sezon w Championship. I wiecie, że jestem naprawdę optymistycznie do niego nastawiony?

Dlaczego? – zapytacie. Przecież ostatnie lata upłynęły nam na porażkach i przebłyskach, a oznak poprawy nie dawało się zauważyć. To prawda, ale ja uważam, że nadszedł już czas na poważny przełom. Nie można ciągle kopać się po czole i walczyć o utrzymanie. Nie przystoi to takiej drużynie, jak nasza.

Myślę, że główną oznaką zmian jest zatrudnienie Slavišy Jokanovicia. To nie jest menedżer typu „utrzymaj się – źle zacznij sezon – zostań zwolniony”, których często traktuje się jak koło ratunkowe w sytuacji kryzysowej. To urodzony zwycięzca, co pokazał, wprowadzając Watford do Premier League. Takiego gościa nie można nie traktować poważnie. Na początku swojej przygody z

Fulham na pewno nie miał łatwo. Embargo transferowe przy składzie wręcz błagającym o wzmocnienia mogło okazać się zabójcze, ale serbski menedżer nie poddał się i postawił na wypożyczenia. I to takie z gatunku naprawdę dobrych, co pokazał choćby Michael Madl.

Letnie okienko transferowe też zaczęło się od wstrząsu, a był nim exodus piłkarzy. Oczywiście, byli wśród nich tacy, którzy odejść po prostu musieli, ale też gracze mogący pokazać jeszcze bardzo wiele (Emerson Hyndman, nie mogę przeżałować). Ale Jokanović od razu zabrał się do pracy i dokonał (póki co) świetnych transferów. Co najważniejsze, każdy z nich ma sens. Drużynie brakuje pierwiastka szaleństwa? Proszę bardzo, przychodzi Floyd Ayité. Potrzeba kogoś wybieganego i ogranego na Wyspach? Sone Aluko, witamy w klubie. Nie ma zbyt wielu dobrych opcji na środku obrony? Tomáš Kalas, zapraszamy do nas. Lewa obrona szwankuje? Nie ma problemu, przychodzi Denis Odoi. Tak to właśnie wygląda. A może być jeszcze lepiej, bo zostało jeszcze dużo czasu do początku sezonu.

W budowaniu pozytywnej atmosfery w klubie ważni są też wychowankowie. Jokanović nie zaniedbuje tej kwestii. Od początku okresu przygotowawczego spełniają oni bardzo ważną rolę. Na pewno najlepszych zobaczymy w nadchodzącym sezonie w składzie Fulham. I to raczej nie jako „fusy”, tylko jako dobrych zmienników. W końcu w najtrudniejszej lidze świata, jaką niewątpliwie jest Championship, nie da się grać kadrą złożoną z 20 zawodników. Trzeba tak około dwóch – trzech ławek rezerwowych, by odnieść sukces. Nie, panie Ranieri – na zapleczu Premier League nie da się grać cały czas tym samym składem, nie mówiąc już o wygraniu ligi.

Jedyną niewiadomą są działania zarządu. Przede wszystkim, czy są one szczere? Czy te początkowe wzmocnienia to nie mydlenie oczu? W ostatnich latach ciężko było wierzyć ludziom rządzącym w klubie, nieważne, kim oni byli. Oby teraz było inaczej. Nasza drużyna zasługuje na coś więcej, niż granie do usranej śmierci w drugiej lidze.

Podsumowując – wierzę w owocne zakończenie sezonu dla Fulham. Kiedyś w końcu musi nadejść ten happy end, prawda?

COYW!

Napisane przez: Jacek_UK | Maj 8, 2016

Do trzech razy…

To ze nielatwo byc kibicem Fulham Football Club wiemy juz od dawna ale w tym sezonie nasza cierpliwosc zostala poddana ciezkiej probie. Wiekszosc z ulga powitala koniec rozgrywek Championship – po raz drugi uniknelismy relegacji i po raz drugi w duzym stopniu pomogly nam w tym wyniki meczy druzyn walczacych o utrzymanie sie w lidze. Zamiast walki o miejsce w play offs (target klubu w sezonie 2015/16) widzielismy w wykonaniu Fulham niejednokrotnie gre na poziomie naszych lig okregowych i przezylismy dosc realna grozbe spadku do League One. Az trudno dzis uwierzyc ze jeszcze 5 lat temu Fulham byl ustablizowana druzyna srodka tabeli Premiership a o Europa League nie chce nawet wspominac.Wlasciwie wszystko moglo (choc nie musialo) ulozyc sie inaczej gdyby nie decyzja o pozostawieniu na stanowisku managera Kita Symonsa mimo iz bylo nadto widoczne juz w poprzednim sezonie 2014/15 ze nie ma ani potrzebnego doswiadczenia ani zadnych koncepcji jak poprowadzic druzyne. Symons calkowicie zmarnowal letnia przerwe a byl to czas kiedy trzeba bylo robic totalna przebudowe druzyny. Od pierwszego meczu bylo widac ze o ile z przodu i w srodku pola jakos to wygladalo to obrona byla wprost zalosna. Nasza defensywa nie dawala sobie rady zwlaszcza ze stalymi fragmentami gry – rzuty rozne czy wolne bardzo czesto konczyl sie utrata bramki. Mimo tego dzieki gola McCormacka i Dembele (zwyciestwa nad Reading i Bristol City) w koncu pazdziernika Fulham znalazlo sie w srodku tabeli i strefa play offs byla jak najbardziej osiagalna. Niestety porazka z Burnley na Turf Moor oraz z Birmingham na Craven Cottage spowodowaly ze w przyplywie paniki zarzad wyrzucil Symonsa (co nalezalo zrobic ale raczej w maju) – najprawdopodobniej zanim nasz wlasciel zacznie szukac odpowiedzialnych za to ze nie jestesmy w top 6 jak to zakladano na poczatku sezonu. Tu zaczela sie farsa jakiej nie pamietali najstarsi kibice FFC – Rigg ktory poczul w sobie talent football managera rozpoczal poszukiwanie „pierwszego trenera” a wiadomo bylo ze kazdy szanujacy sie manager z listy potencjalnych kandydatow no cos takiego sie nie zgodzi. A tymczasem zespol pod czasowa opieka Granta i Graya gral coraz gorzej, widac bylo bardzo wyraznie brak dyscypliny i motywacji – wlasciwie bylo gorzej niz kiedy Symons byl trenerem. Ostatecznie na przejecie funkcji trenera zdecydowal sie Slaviša Jokanovic – to wlasnie podczas jego kadencji Watford awansowal do PR. Nie jestem tylko pewien czy do konca zdawal sobie sprawe jak naprawde wyglada sytuacja w klubie i czego spodziewal sie po zarzadzie klubu a zwlaszcza wlascicielu. I od razu pierwsza kloda – transferowe embargo od FA czyli bardzo znikome szanse na wzmocnienie zespolu podczas zimowego okienka transferowego. Biorac po uwage ze moglismy tylko wypozyczac zawodnikow wydawalo sie ze poszlo niezle, udalo sie sciagnac paru zawodnikow a najwazniejsze ze mimo zainteresowania innych klubow pozostali McCormack i Dembele. Mimo podwojnego zwyciestwa nad lokalnymi rywalami QPR sytuacja nie wygladala najlepiej, zwlaszcza ze druzyny z konca tabeli typowane do spadku jak Rotherham czy Bristol City nagle zaczely odzyskiwac forme i wygrywac spotkania z druzynami ze strefy play off. 12 marca mialem (nie)przyjemnosc ogladania meczu Fulham z Bristol City na CC…to co zobaczylem to byla po prostu zenada i naprawde po koncowym gwizdku mialem bardzo powazne obawy czy bedziemy w stanie utrzymac sie w Championship. W swoich komentarzach pisalem ze bardzo chce wierzyc w „great escape 2” no i stalo sie : remis z Birmingham na wyjezdzie i 3 zwyciestwa pod rzad czego nie pamietam do lat. Oczywiscie musialo sie to skonczyc bardzo „fulhamish” pogromem z Brighton 0:5 ale remis z Ipswich na Portmann Road i lomot ktory sprawil Brentford (co za ironia…) walczacemu o przetrwanie MK Dons zapewnil gre w Championship w nastepnym sezonie. Koncowka byla bardziej gorzka niz slodka – co prawda wygralismy z relegowanym juz Bolton 1:0 ale porazka z Brentford 0:3 (0:2 po 7 minutach gry) pokazala jak wielka jest przepasc miedzy nami a tak naprawde przecietnymi druzynami Championship

I co dalej? Trudno dzis odpowiedziec na to pytanie. Pewne jest to ze wiele wody uplynie w Tamizie zanim bedziemy mogli walczyc o powrot do Premiership – poki co czeka nas po raz kolejny odbudowa zespolu od podstaw – budzi to nadzieje ale tez obawy. Na dzien dzisiejszy do wymiany nadaje sie prawie wszystko i prawie wszyscy: wlasciel, zarzad i wiekszosc zawodnikow. Khan w dalszym ciagu nie wykazuje wiekszego zainteresowania tym co sie dzieje w klubie – oby uleglo to szybkiej zmianie bo opcje oszczednosciowe o malo nie zakonczyly sie relegacja. Rigg okazal sie nie lepszym niz onegdaj Ali Mac i czas na to zeby pokazac mu jego miejsce w klubie .Mimo krytyki ze strony niektorych kibicow FFC uwazam ze Jokanovic jest tu najmniej winny. Sciagnieto go do klubu zeby unikac relegacji : zadanie wykonal i to mimo ze musial wykorzystac zespol Symonsa i mial zablokowane rece podczas okienka transferowego. Wydaje sie sluszne aby mimo wszystko dac mu szanse zbudowania wlasnego zespolu – czas pokaze czy tak wlasnie sie stanie. Do otwarcia letniego okienka transferowego pozostalo prawie 2 miesiace: koniec kontraktow mlodego Dembele, Kacaniklica i O’Hary no i Pringle chce odejsc. Osobiscie jestem ciekaw co stanie sie z Mitroglou i Stekelenburgiem Pisalismy to dziesiatki razy w naszych komentarzach i niestety trzeba powtorzyc to po raz kolejny – jesli w najblizszym czasie cos sie w tym klubie nie zmieni to moze okazac sie ze ten trzeci sezon bedzie ostatnim sezonem Fulham w Championship a w przypadku naszego klubu „the only way is down”…

Napisane przez: Gamba | Marzec 25, 2016

Koniec…przynajmniej na razie

Masa artykułów, jeszcze więcej emocji i wzruszeń, wzlotów i upadków, radości i frustracji. Wszystko, co było związane z Fulham, można było przeżyć na tym blogu. Jednak coś się niestety zatrzymało.

Nie wiem, co było przyczyną. Spadek naszej drużyny z Premier League? Zawirowania organizacyjne wokół niego? Czy może po prostu więcej obowiązków, pojawiających się w naszych życiach? Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć.

Prawdą jest jednak to, że aktywność na stronie spadła w zastraszającym tempie. Nie mogę przyznać, że się tego spodziewałem, bo skłamałbym. Nie przeczuwałem takiego odpływu użytkowników. Z grupy kilkunastu aktywnych zostało nas naprawdę niewiele…

Pomimo takich przeciwności próbowałem z tym walczyć. Aż do teraz. W moim życiu pojawiły się obowiązki zawodowe. Potrzebowałem trochę czasu, żeby się zaadaptować, połączyć to ze studiami. Oczywiście obserwowałem też ruch na stronie, ale nie wyglądało to zbyt dobrze. Dlatego po rozmowie z Jackiem podjęliśmy decyzję o zawieszeniu aktywności na tym blogu. Do odwołania. Nie wiadomo tylko, ile to odwołanie potrwa.

Dlatego dziękuję Wam za wszystko. Zawsze będę o Was pamiętał. W końcu to tutaj obudziłem w sobie chęć pisania, co w połączeniu z moim fanatyzmem stanowiło mieszankę wybuchową🙂 Dziękuję też za wszystkie komentarze i opinie. Stanowiły one dla mnie ogromną motywację🙂

Mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Gamba.

Napisane przez: Gamba | Grudzień 24, 2015

Wesołych Świąt!

Fulham_Christmas_038.ashx

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałbym życzyć wam przede wszystkim wszystkiego najlepszego, aby ten świąteczny czas był dla Was takim spędzonym w gronie najbliższych, z dala od codziennych spraw i trosk. Niech dzieje się Wam wszystko, co najlepsze, niech nie opuszcza Was szczęście🙂

A w kontekście Fulham chciałbym życzyć nam przede wszystkim tego, aby klub w końcu wyszedł na prostą. Nawet kosztem pozostania przez kolejny sezon na zapleczu Premier League. Oby wróciły pozytywne emocje związane z naszym klubem. Nie tylko te boiskowe.

Wszystkiego dobrego!

Gamba

Napisane przez: Gamba | Grudzień 16, 2015

Kryzys

fulham-polska

Przeżywam swój najtrudniejszy okres w kibicowaniu Fulham. Tak, mam kryzys. Wiadomo, że kiedy drużynie nie idzie, należy ją wspierać i trzymać za nią kciuki. Tylko jak niby mam to robić, skoro klub przerodził się w cyrk na kółkach?

Powiedzmy sobie szczerze – to, co dzieje się obecnie w Fulham, zakrawa na kpinę. Byłem naiwny, myśląc, że przerwa reprezentacyjna cokolwiek zmieni. „Przyjdzie dobry menedżer, wszystko wróci na dobre tory” – powtarzałem w głowie. Jakże się przeliczyłem! Okres „bezkrólewia” trwa już dobry miesiąc! I ojciec dyrektor Rigg może sobie tłumaczyć, że „wybór musi być przemyślany i rozważny„. Ja nie mam żadnych wątpliwości – gdyby ludzie odpowiadający za Fulham spróbowali choć trochę pomyśleć, to nowego szkoleniowca szukaliby jeszcze przed zwolnieniem Symonsa. Ale po co się wysilać? Lepiej pokazać, że ma się władzę i wyrzucić delikwenta za drzwi! Przecież to takie proste…

Zamiast kogoś naprawdę dobrego, tworzy się rolę starszego trenera (sic!) i powierza się ją trenerowi juniorów (sic!) pozyskanemu z Chelsea! Jak ktoś taki może mieć pomysł na SENIORSKĄ drużynę? I jak kierownictwo mogło wpaść na tak głupi pomysł? Próbkę umiejętności Stuarta Gray’a zobaczyliśmy w meczu z Ipswich – w wyjściowej jedenastce druga linia była złożona W CAŁOŚCI z piłkarzy lewonożnych! Myślałem, że takiego widoku nigdy nie uświadczę w zawodowej piłce. A jednak! Poza śmiechem z tej sytuacji tłumaczę też sobie, że trener dostosował się poziomem do rządzących Fulham i „trafił swój na swego”. Kolejny lekarz w tym wesołym psychiatryku.

Może was to zdziwić, ale nie mam żadnych pretensji do naszych piłkarzy. Często przecież wspomina się, że zawodnikom się nie chce, że nie mają motywacji. Ale jak tu ją mieć, skoro klub zarządzany jest przez idiotów? Piłkarze potrzebują przewodnika, który mądrymi decyzjami poprowadzi ich do sukcesów. Klub postanowił jednak im go nie dać. Wobec tego należy zapytać – jak zawodnicy mają zdobyć chęć do gry w Fulham? Podstawiając im jakiegoś służbistę będzie o to bardzo trudno. Wierzyłem, że w zespole pojawiła się „złota generacja” młodych piłkarzy, która ukaże jego nowe oblicze. Teraz wszystko idzie w stronę jej zmarnowania

Najbardziej jednak cierpimy na tym my, kibice. Zachowujemy choćby resztki wiary w lepszą przyszłość, a kierownictwo chce nam zabrać to wszystko, co udało się przez ostatnie lata zbudować. Całe doświadczenie z Premier League idzie na marne. Mam poważne obawy o to, że nasza drużyna skończy jak Bolton czy Blackpool, które po spadku z ekstraklasy wciąż nie potrafią sobie poradzić…

W pamięci mam artykuł, który napisałem po problemach w poprzednim sezonie. Zatytułowałem go „analiza autorstwa zmartwionego kibica”. Teraz zadaję sobie proste pytanie. Jeżeli wtedy byłem zmartwiony, to jaki jestem teraz?

Napisane przez: Gamba | Listopad 20, 2015

Gdzie jest Wally? – MK Dons vs Fulham (zasadniczo)

MK_DonsNie bójcie się, stawiając takie pytanie nie wymagam od was szukania na obrazku pośród tłumu ludzi człowieka w pasiastej czapce. Tytułowy Wally to menedżer Fulham, którego obecności w klubie już od parunastu dni nie stwierdzono. Nawet przerwa związana z meczami reprezentacji nie pomogła w rozwiązaniu tego problemu. Czy najbliższe dni przyniosą coś nowego?

Wydawało się, że zwolnienie Kita Symonsa przyniesie długo oczekiwaną zmianę. W końcu dla Walijczyka była to pierwsza w karierze praca z seniorską drużyną, w której na dodatek nie do końca potrafił się odnaleźć. Po jego, przeplatanych ładnymi zwycięstwami i ledwo dającymi się wytłumaczyć porażkami rządach liczyliśmy na przyjście doświadczonego, zaprawionego w bojach menedżera, który poprowadzi Fulham do tak zapowiadanej przed sezonem strefy play-off.

JS72850580

Czara goryczy wreszcie się przelała. Nie pierwszy raz, ale pierwszy (i ostatni) raz przyniosło to jakiś efekt.

Pierwszym przedstawionym nam kandydatem został Martin O’Neill. Były szkoleniowiec m.in. Celtiku, Aston Villi czy Sunderlandu od początku był uznawany za wymarzoną opcję dla naszej drużyny. W jego przypadku jedyną wątpliwością okazał się być fakt prowadzenia przez niego reprezentacji Irlandii, która w czasie przerwy w rozgrywkach klubowych grała baraże o awans do Euro 2016. I ten awans wywalczyła, co raczej oznacza pozostanie O’Neilla na tym stanowisku.

00081bc4-642

Właściwy człowiek, choć nie do końca na właściwym (dla nas) miejscu. Może kiedyś…?

Następnie pojawił się Nigel Pearson, który ostatnio prowadził Leicester City. „Lisy” pod jego wodzą awansowały do Premier League i w dramatycznych okolicznościach wywalczyły utrzymanie. Na jego pracę również patrzylibyśmy z dużym zaufaniem. Pokazał, że potrafi prowadzić zespół na zapleczu ekstraklasy i walczyć z nim po awansie. Temat tego szkoleniowca jednak mocno ucichł i ciężko spodziewać się, aby miał w najbliższej przyszłości przybyć na Craven Cottage. Chociaż, może nie wszystko stracone?

Leicester-City-Leicester-FC-Nigel-Pearson-Nigel-Pearson-Sack-Nigel-Pearson-Sacked-Nigel-Pearson-McArthur-557005

Not bad, eh?

Pozostałe kandydatury należy już traktować już traktować z większą dozą niepewności. Media jako człowieka mogącego być wybawieniem dla Fulham traktują Jimmy’ego Floyda Hasselbainka. Holender, niegdyś znakomity napastnik, a obecnie trener Burton Albion może jest dobrym menedżerem, o czym świadczy poprowadzenie klubu do pierwszego historii awansu do League One. Należy jednak zadać sobie proste pytanie – czy o takiego szkoleniowca nam chodzi (nie ujmując mu oczywiście umiejętności)? Z kolei w ostatnich dniach zainteresowanie posadą w Fulham objawił Lee Clark. W porządku, to były zawodnik klubu, ale to nie może być jedynym wyznacznikiem otrzymania pracy menedżerskiej. Szczególnie, że wyniki osiągnięte przez Anglika w przeszłości zbytnio nie powalają i jego rządy mogłyby wyrządzić jeszcze większą szkodę. A w dniu wczorajszym nadszedł prawdziwy hit – do nas miałby przyjść Steve Clarke z Reading, a na jego miejsce miałby przyjść wspomniany już Pearson. Tylko, że wtedy wiązałoby się to z odszkodowaniem, które musiałoby zostać wypłacone klubowi z Berkshire. Ten plan wygląda tak abstrakcyjnie, że aż ciężko opatrzyć go jakimkolwiek komentarzem.

A może ta cała „operacja Symons” została przeprowadzona w celu awansowania Alana Curbishley’a? Wprowadzenie niedoświadczonego menedżera, pozwolenie mu na eksperymenty, a potem tłumaczenie, że „coś nie wypaliło”? A potem zaangażowanie byłego szkoleniowca Charltonu i sprawienie, że stanie się cudotwórcą? A może to tylko zbytnia podejrzliwość?

_86609239_alancurbishleykitsymons

„Patrz, a tak cię teraz zastąpię…”

Gdzieś poza tą dyskusją odbędzie się jutrzejszy mecz z Milton Keynes Dons. Wiadomo, że Fulham poprowadzi w nim trener zespołu U-21, Peter Grant. W takiej sytuacji ciężko cokolwiek zakładać. Punkty, pomimo przeciwności losu, trzeba zbierać dalej. Mecz z dwudziestą pierwszą drużyną w tabeli wydaje się być idealną do tego okazją. Nawet z zastępczym menedżerem.

I może forma zapowiedzi nie jest odpowiednia, bo rywale pojawili się tylko z nazwy, a dużo jest o sprawach bliższych ławki trenerskiej niż boisku. Ale o to właśnie chodzi. Nie sądzę, aby wobec niepewności związanej z osobą nowego szkoleniowca obchodziło nas, jak słabo radzi sobie drużyna z Milton Keynes oraz ile meczów dla „Dons” zagrał Dean Lewington. Dla nas liczy się przyszłość Fulham i mamy nadzieję, że już niedługo zostanie ona choćby połowicznie wyjaśniona.

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

MK Dons (4-2-3-1): Martin – Spence, McFadzean, Kay, Lewington (C) – Potter, Poyet – Baker, Carruthers, Bowditch – Maynard.

Fulham (4-4-2): Lonergan – Fredericks, Stearman, Ream, Husband – Christensen, O’Hara, Tunnicliffe, Kačaniklić – McCormack (C), Dembélé.

Napisane przez: Gamba | Listopad 3, 2015

Ani chwili wytchnienia – Burnley vs Fulham

new-burnley-fc-logoJeszcze nie zdążyliśmy na dobre ochłonąć po świetnym zwycięstwie nad Bristol, a naszą drużynę czeka już kolejne ligowe starcie. O ile w sobotę rywal okazał się być mało wymagający, tak dziś o zwycięstwo nie będzie już tak łatwo. W celu zdobycia kolejnych punktów Fulham zagra na wyjeździe z będącym w ścisłej czołówce Burnley.

„The Clarets” w ostatnim sezonie dzielnie walczyli w Premier League. Zaangażowanie niestety nie wystarczyło i zespół z Lancashire ponownie zameldował się na zapleczu ekstraklasy. Relegacja nie spowodowała jednak masowego exodusu piłkarzy. Z ważnych graczy odeszli jedynie Kieran Trippier (Tottenham), Danny Ings (Liverpool) i Jason Shackell (Derby). Poza nimi większych ubytków nie stwierdzono. Ważnym elementem były też pieniądze uzyskane z racji praw telewizyjnych oraz tzw. „parachute money”. Dzięki temu klub nawet po spadku z ligi może spokojnie operować swoimi finansami.

W letnim oknie transferowym Burnley nie próżnowało, szczególnie, jeżeli chodzi o zakupy napastników. Do drużyny przyszło ich aż pięciu (z czego jeden z nich odszedł jeszcze w sierpniu)! Najwięcej wydano na piłkarza Brentford, Andre Graya, za którego zapłacono aż 12,4 miliona euro. Dodatkowo wzmocniono też środek pomocy i prawą obronę. Na te pozycje sprowadzono kolejno: starego wyjadacza, Joeya Bartona (QPR) oraz młodego Tendayi’ego Darikwę (Chesterfield).

Andre Gray od początku pokazuje, że wydane na niego miliony nie były przypadkiem.

Andre Gray od początku pokazuje, że wydane na niego miliony nie były przypadkiem.

Pozostawiony na stanowisku trener Sean Dyche preferuje grę swojej drużyny w formacji 4-4-2. Najgroźniejszą bronią Burnley wydają się być ataki skrzydłami, w których lubują się George Boyd i Scott Arfield oraz akcje duetu napastników Sam VokesAndre Gray. Walijczyk jest mocny w grze w powietrzu, natomiast Anglik imponuje swoją szybkością i zwrotnością. Do tego ma naprawdę świetny sezon i potrzeba będzie sporo wysiłku, aby go zatrzymać. Uwagę można też zwrócić na uzupełniających się stoperów – Michaelów Duffa i Keane’a oraz na wspomnianego już Bartona.

Eksperymentalne ustawienie zaprezentowane przeciwko Bristol opłaciło się. Fulham zagrało bardzo dobry, dynamiczny futbol. Założenie zwiększenia roli bocznych obrońców zostało spełnione, nasi zawodnicy na tych pozycjach spisali się znakomicie, w szczególności James Husband. Środek pomocy stworzony z trzech zawodników również pokazał, na co go stać, znajdując rozwagę pomiędzy rozegraniem z głębi pola (O’Hara) a rozegraniem z przodu (Cairney i Tunnicliffe). Tradycyjnie świetną formę pokazali napastnicy – Dembélé i McCormack. Ciężko jednak przewidywać, czy nasza drużyna zagra dziś w takim samym ustawieniu. W końcu to wciąż byłoby dość duże ryzyko. Chociaż…może wyjście w 3-5-2 stanowiłoby pewien element zaskoczenia? Dlaczego by nie spróbować?

Nie ma co ukrywać - na naszych oczach rodzi się wielka gwiazda.

Nie ma co ukrywać – na naszych oczach rodzi się wielka gwiazda.

Zespół jest już praktycznie w swoim pełnym składzie. W dalszym ciągu brakuje Bettinellego i Grimmera, a Richards wciąż nie jest zdrowy. Dużą zagadką jest z kolei brak Bena Pringle’a. Nie było żadnych informacji na temat jego kontuzji, tak naprawdę nie wiadomo w jego kwestii nic. Czy jest coś, o czym nie wiemy? Oby nie okazało się to problemami natury dyscyplinarnej…

Czy można się po dzisiejszym meczu czegoś spodziewać? Nie. Fulham jest w stanie dokonać wszystkiego, o czym w tym sezonie przekonaliśmy się nieraz. Występ na boisku trzeciej drużyny na pewno będzie trudny. Ale widząc determinację naszego zespołu można śmiało wierzyć w każdą zdobycz punktową. W końcu mając jakiś cel, trzeba śmiało do niego dążyć, prawda?

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

Burnley (4-4-2): Heaton – Darikwa, Keane, Duff, Mee – Boyd, Jones, Barton, Arfield – Gray, Vokes.

Fulham (3-5-2): Lonergan – Stearman, Burn, Ream – Fredericks, Cairney, O’Hara, Tunnicliffe, Husband – McCormack, Dembélé.

Napisane przez: Gamba | Październik 30, 2015

New Kids On The Block – Bristol vs Fulham

Bristol_City_FC.svgNie da się ukryć, że ostatnim meczem przeciwko Reading Fulham pięknie nawiązało do swoich najlepszych dni. Strata dwóch goli, powrót z dalekiej podróży i ostateczne zwycięstwo przypomniały dobre lata czy to w Premier League, czy też w Lidze Europy. Teraz poza takimi wspominkami trzeba jeszcze ustabilizować formę i przestać przeplatać lepsze mecze słabszymi. W tym celu nasza drużyna pojedzie do Bristol, gdzie zagra z tamtejszym City.

Gospodarze to beniaminek obecnych rozgrywek na zapleczu Premier League. W znakomitym stylu wygrali League One, zdobywając aż 99 punktów. Drużyna z południa Anglii od początku prezentowała znakomitą formę, ponosząc pierwszą porażkę dopiero w szesnastej serii spotkań i pewnie pokonując wściekle atakujące zespoły z Milton Keynes i Preston. Do tego sukcesu City dołożyło również Football League (Johnstone’s Paint) Trophy, stając się dopiero drugim klubem, który zdobył taki dublet.

Bristol-City-v-Walsall-Johnstones-Paint-FinalPierwszy sezon w wyższej lidze nigdy nie jest łatwy. Zasada ta potwierdza się w przypadku „The Robins”, którzy plasują się dopiero na dwudziestej pozycji. Strzelili przy tym sporo goli (15), ale też dużo stracili (22). Drużyna z Bristol niewiele lepiej wypada w meczach wyjazdowych, gdzie zdobyła sześć punktów w porównaniu z pięcioma uzyskanymi na Ashton Gate.

Siłą City jest na pewno kolektyw, który tworzą zawodnicy. W większości są to solidni wyrobnicy, walczący na całym boisku przez 90 minut. Można nawet wśród nich znaleźć piłkarzy z przeszłością w angielskiej ekstraklasie – między innymi Nathan Baker (niegdyś Aston Villa, który może jutro nie zagrać) czy też niedawno wypożyczony do Bristol Simon Cox (kiedyś West Bromwich Albion). Poza tym do wyróżniających się postaci trzeba (paradoksalnie) zaliczyć parę napastników – Jonathan Kodjia i Aaron Wilbraham. Nie tylko prezentują oni spory wzrost, ale również wielką siłę fizyczną, czym mogą sprawić problemy każdemu obrońcy.

Nowy bohater kibiców z Ashton Gate - Jonathan Kodjia.

Nowy bohater kibiców z Ashton Gate – Jonathan Kodjia.

Architekt awansu do Championship, Steve Cotterill, preferuje oparte na wahadłowych ustawienie 3-5-2. Czasami jednak lekko je modyfikuje, dodając ofensywnego pomocnika biegającego za napastnikami. Najczęściej używaną bronią jest podanie do jednego z rosłych napastników, który przyjmuje piłkę i najczęściej odgrywa ją do boku i wbiega w pole karne. Warto zauważyć, że wspomniany już Kodjia potrafi również przeprowadzić dobrą, indywidualną akcję. Jednak w stylu gry „The Robins” można zauważyć przede wszystkim schematyczność. Tak właściwie już wiadomo, czego się po tej drużynie spodziewać.

W niedawnym spotkaniu Fulham pokazało swoje waleczne oblicze. Oczywiście, przy obu golach popełnione zostały błędy (szczególnie Cairney przy drugim trafieniu), ale dzięki świetnej grze udało się odrobić straty. Po raz kolejny na plus należy podkreślić współpracę duetu McCormack-Dembélé. Obaj zawodnicy znakomicie się uzupełniają, znakomicie wymieniając między sobą piłkę. Jeżeli w dalszym ciągu będzie tak to wyglądało, o wyniki będziemy mogli być zupełnie spokojni. Na plus można też ocenić bardzo aktywne skrzydła, które jednak zostały uruchomione dopiero po wejściu na boisko Alexandra Kačaniklicia. Wcześniej oglądaliśmy dość dziwny wariant z Ryanem Fredericksem na prawej flance. Szwed pokazał jednak, że warto na niego postawić. Z drugiej strony zabrakło spokojnego rozegrania w środku boiska. Stało się to ze względu na zawieszenie Jamiego O’Hary, który wróci już na jutrzejszy mecz.

Dwaj architekci wielkiego powrotu. Duety do mety?

Dwaj architekci wielkiego powrotu. Duety do mety?

Po stronie Fulham można zapisać coraz więcej powrotów. Na ławce zameldowali się już Matt Smith i Scott Parker, a do bramki powoli powinien wrócić Andy Lonergan. Występ nieobecnego w zeszłą sobotę Ben Pringle jest z kolei mniej prawdopodobny, raczej z uwagi na możliwość gry Lasse Vigenem Christensenem. Z kolei po stronie strat poza pauzującymi dość długo Bettinellim i Grimmerem trzeba zapisać Jazza Richardsa. Nasz prawy obrońca przez kontuzję opuścił boisko już w 37 minucie starcia z Reading. Na pewno zastąpi go wspomniany już Fredericks. Dalszych braków nie stwierdzono. To dobry znak, dzięki któremu Kit Symons ma do dyspozycji praktycznie wszystkich najważniejszych piłkarzy.

Jutro pojawi się duża szansa na powiększenie dorobku punktowego i zbliżenie się do strefy play-off. Na papierze wszystko przedstawia się na korzyść Fulham. Czy w starciu z Bristol wszystko zagra? Miejmy nadzieję, że tak, bo innego rozwiązania jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić.

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

Bristol City (3-5-2): Fielding – Ayling, Flint, Bryan – Bennett, Pack, Freeman, Smith, Williams – Wilbraham, Kodjia.

Fulham (4-4-2): Lewis – Fredericks, Stearman, Ream, Husband – Kačaniklić, O’Hara, Tunnicliffe, Christensen – McCormack (C), Dembélé.

Napisane przez: Gamba | Październik 21, 2015

Latający Cyrk Massimo Cellino – Fulham vs Leeds

Leeds_United_AFC_logo_(3D)Fulham w środku tabeli? To dobry obraz, ale tylko w Premier League. W drugiej lidze jednak nikogo to nie satysfakcjonuje. Sytuację tę trzeba jak najszybciej poprawić. W dniu dzisiejszym pojawi się ku temu okazja. Na Craven Cottage przyjedzie Leeds United, które po spadku z ekstraklasy w 2004 roku wciąż nie może nawiązać do lat swojej świetności, a do tego w ostatnich sezonach nie rozpieszcza swoich kibiców wynikami.

Od lutego 2014 najczęściej słychać o Leeds w kontekście właściciela i prezesa tego klubu. Ekscentryczny Massimo Cellino szczególnie upodobał sobie zwalnianie menedżerów. Parę dni temu usunął z klubu kolejnego, co dało już siódme zwolnienie w ciągu szesnastu miesięcy rządów! Przy takich rzeczach zastrzeżenie pechowego we włoskiej kulturze numeru 17 jest zwykłą igraszką… Kolejną ofiarą Włocha został Uwe Rösler, pod wodzą którego drużyna wygrała tylko dwa z dwunastu spotkań i plasuje się na dziewiętnastym miejscu w tabeli. Następcą został Steve Evans, niedawno zwolniony z Rotherham z podobnego powodu, co Niemec – braku wyników. Ciekawe, ile Szkot wytrzyma na stanowisku…

„Wy też możecie zostać otoczeni takim blaskiem… Sukcesy jeszcze przyjdą, spokojnie…”

Kibice zdają się panu nie wierzyć.

Kibice zdają się panu nie wierzyć.

W kontekście głębi składu Leeds prezentuje się mizernie. Kadra liczy stosunkowo niewielu zawodników, co przy czterdziestu sześciu meczach w sezonie skazuje drużynę na walkę o utrzymanie. W letnim okienku transferowym z klubu odeszło wielu graczy, a braki nie zostały dostatecznie zapełnione. Każdemu menedżerowi w takiej sytuacji brakowałoby możliwości wyboru. Wobec takich problemów ciężko więc znaleźć jakieś naprawdę mocne punkty w zespole „Pawiów”. W tym obrazie wyróżniają się cztery postacie – prawy obrońca Sam Byram (który jednak częściej gra na skrzydle), stoper Sol Bamba, który przyszedł przed tym sezonem z Palermo i od razu został kapitanem, lewoskrzydłowy Stuart Dallas, który dość dobrze radził sobie w Brentford oraz napastnik Chris Wood, który nie był w stanie wygrać rywalizacji w ataku Leicester. Poza tym jest niestety dość kiepsko i ciężko wypatrzyć zawodnika, na którym można zawiesić oko. Stanowi to idealne podsumowanie regresu tego klubu.

Lista nieobecnych przed dzisiejszym spotkaniem nie będzie zbyt długa. Na pewno nie zagra Charlie Taylor, który cierpi na infekcję wirusową. Niepewny jest z kolei udział Liama Coopera, który w meczu z Brighton złapał uraz. Poza tymi wyjątkami wszyscy zawodnicy są do dyspozycji Steve’a Evansa.

Związki pomiędzy Fulham i Leeds w ostatnim czasie mają miejsce przy transferach zawodników. W zeszłym roku do Londynu powędrował duet napastników. Byli to oczywiście Ross McCormack oraz Matt Smith, którzy w drużynie z Yorkshire idealnie się uzupełniali. W naszym zespole ich współpraca nie znalazła jak na razie odzwierciedlenia. Głównie przez problemy Smitha, który najpierw został odrzucony przez Kita Symonsa, a po powrocie w tym sezonie odniósł kontuzję w pucharowym meczu ze Stoke i od tego czasu odbywa leczenie. Losy McCormacka potoczyły się zdecydowanie lepiej. Od początku jest podstawowym napastnikiem Fulham i najlepszym strzelcem (w zeszłym sezonie siedemnaście goli, w obecnie trwającym pięć).

Zabójczy duet jeszcze nie spełnił się w Londynie. Miejmy nadzieję, że kiedyś jeszcze nadejdzie ich chwila.

Zabójczy duet jeszcze nie spełnił się w Londynie. Miejmy nadzieję, że kiedyś jeszcze nadejdzie ich chwila.

Ostatni mecz pokazał, że nasz zespół jest w stanie grać dobrze w defensywie. W końcu zatrzymanie wicelidera na jego stadionie można uznać za sukces, nawet, jeżeli nie udało się strzelić przynajmniej jednego gola, dającego zwycięstwo. Szanse były, ale tu nie chodzi o rozpamiętywanie tego. Bo grając tak, jak z Middlesbrough – jedynie z większą dozą szczęścia – można wygrać z każdą drużyną! Byle tylko nie wyglądało to tak, jak po meczu z QPR – znakomita gra, nadzieje, a potem bezlitosne otrzeźwienie zadane przez Wolverhampton.

Nad głową naszego menedżera zbierają się czarne chmury. W prasie po raz pierwszy za kadencji Kita Symonsa pojawiły się informacje o jego możliwym zwolnieniu. Wymaganą od niego rzeczą jest poprawa wyników. Czy Walijczyk podoła zadaniu? Nie ukrywamy, że chcielibyśmy kogoś z większym doświadczeniem. Taka drużyna jak Fulham nie może być poligonem doświadczalnym dla młodego menedżera. Chociaż – jeżeli jednak wyniki się poprawią i drużyna zawita choćby w walce o play-off, zwolnienie nie będzie miało sensu… Na ewentualną zmianę trzeba więc trochę poczekać.

„Czy ja wyglądam na zmartwionego? Wciąż mogę was poprowadzić do szczęścia…”

Braki w Fulham są na pewno większe niż w Leeds, jednak tutaj może odezwać się szeroka kadra i dobra generacja młodzieży. Scott Parker czy George Williams wciąż zdobywają ogranie w zespole U-21. Z kolei wspomniany już Matt Smith oraz Marcus Bettinelli w dalszym ciągu leczą swoje kontuzje. Nie wiadomo, co z Andym Lonerganem, który w spotkaniu z Middlesbrough zszedł z boiska z urazem. W razie poważnego problemu jego zmiennikiem zostanie Joe Lewis. W tym samym meczu nie zagrał Tim Ream i jego występ również jest niepewny.  To wszystkie możliwe braki i niepewności. Poza tym wszyscy pozostali zawodnicy są zdrowi.

Dziś chodzi przede wszystkim o zwycięstwo. Trzeba pokazać, że ambicje w zespole są żywe. Nie chcemy oglądać Fulham walczącego o bezpieczne miejsce w środku stawki. Wygrana z dołującym Leeds może tylko w tym pomóc. Nie należy się też obawiać „efektu nowej miotły”. Wystarczy tylko zagrać dobry mecz. A gdzie najlepiej to zrobić? Przed własną publicznością! Wystarczy tylko chcieć!

Come On You Whites!

Przewidywane składy:

Fulham (4-4-2): Lonergan – Richards, Stearman, Burn, Garbutt – Christensen, O’Hara, Tunnicliffe, Pringle – Dembélé, McCormack.

Leeds (4-2-3-1): Silvestri – Wootton, Bamba, Bellusci, Berardi – Adeyemi, Cook – Botaka, Mowatt, Dallas – Wood.

Older Posts »

Kategorie